alexolo
30.06.08, 16:51
jestem troche zdenerwowana ...jak sie uspokoje to
napisze ...z pewnością wiecej....ale teraz wypluje z
siebie .. co mi zalega.
mój facet... jest ojcem dla swego 15 laetniego syna....i
stara sie byc ojscm dla mojego 5 latka!!! jest
odpowiedzialny... opiekuńczy..spokojny.....ale mimo to
niewiadomo dla czego narasta konflikt.... spiecia.... dziwna
atmosfera....
partner twierdzi z e moj mały jest kochany... grrzeczny... i
madry...ale mimo to przyda mu sie silna reka ... i
pokazuje swa moc ... przy kazdej okazji... czasem bez
sensu.... doprowadza niemal do furi małego.... jakimis
zakazami.. po czym kaze sie przepraszac..... doskonale wie ż
e w takim stanie .. mały nie bedzie chciał współpracowac.....
( i nalezało by go zostawic w spokoju) ale on ..nie!!!!!
brnie dalej.. mały sie buntuje ...a partner daje mu
kolejne kary..( no teraz jak nie chcesz mnie przeprosic to
ja postanowiłem z e koniec z bajkami..... na to płacz
malego.... " o "jak sie tak zachowujesz ...to po za
bajkami koniec z czekolada "... mały juz w ciezkiej
rozpaczy..... " marsz do swego pokoju" i " bedzuiesz
jadł tylko to co ja ci bede kazał ...koniec z budyniem..i
naleśnikami" ja partnera wołam na bok..i mówie mu ż e dostyc
tego.. z e sie zagalopował...ż e na 100% mały ani on nie w
iedz a juz o co wogole chodziło....
no i wówczas zaczyna sie" tak ty bys go zagłaskała... i
na wszystko mu pozwoliła...taaak pozwalaj mu jesc tylko to
co lubi... kto to słyszał aby 5 latek nie jadł normalbnych
obiadów...ż e by nie przepraszał za to że mnie obraził
swoim niejedzeniem i wybrzydzaniem.....taaak ja sie nie
licze... jestem zero!!!!!!... tak idź go przytul i może
jeszcze budyń ugotuj" i to wszystko mówi przy małym... ja
sie troje i dwoje bo kłócic sie nie lubie... a jedynie
czego pragne to przytulic małego i aby duży sie
zamknoł!!!!!!
osttatnio bylismy nad wodą i partner sie droczył z
dzieckiem z e pozyczy jego małą deske.. mały mówi mu" ale
ty jestes za duzy...deska sie złamie" " a to znaczy z e
jestes samolubem... eee eee sampolub nikt nie bedzie sie z
tobą bawic,...( i nagle calkiem serio .. mówi do
dziecka) "to zapamietaj sobie !!!!! ż e nie wiem czym wrócisz
do domu...bo do mojego auta na bank cie nie zabiore!!!!"
mały w ryk...
ja zbaraniałam.. łagodze sytuacje.... a nagle duży mówi...
ty mnie nie przepraszaj.... ty przepros mame ....bo ja
sie tu nie licze" mały i ja zaniemówiłam... bo niby za
co miał mnie przepraszac....wogóle za co miał przepraszac
kogokolwiek? za to z e wie do czego słuzy dziecinna deska?
i dba co by wielki 2-metrowy facet jej nie polamał?
brak mi słów czasami... maly zaczyna travcic do niego
szacunek.. bo widzi jakis bezsens i niekonsekwencje....i
słuchajac poleceń partnera partzy na mnie czy aby na pewno
ma to zrobic.....
jak rozmawiac z partnerem.... od niedawna na tym tle sa
miedzy nami niesnaski.... jestem matka ...ale potrafiie byc
oboiektywna... bardzo szybko reaguje jak syn robi cooś
nieodpowiedniego albo złego..... i jesli memu dziecku ktos
wciska ciemnote albo ocenia go błednie reaguje..i bede z a
nim murem...... czemu moj partner odbiera to jako słabosc
i niańczenie dziecka!!!? np:
ostatnio ...duzy wchodzi do domu i mówi dzień dobry....
ja i mały odpowiiadamy.......po czym duży idzie do
łazienki i trzaska drzwiami...i cos bełkocze pod nosem...
pytam co sie stało....a on mi na to" dzieki z e pozwalasz
aby ... on sie do mnie niem odzywał i z e nie
zmusisz go aby nawet dzień dobry odpowiedział"
ja na to" ale przeciez powiedził i to głosno"........ no
tak ty zawsze go bronisz"
jestem tym zmeczona