Dodaj do ulubionych

Jakie jest wasze zdanie

05.07.08, 08:41
o alimentach na żonę/męża w przypadku orzeczenia rozwodu z winy jednej ze
stron.Ostatnio spotkałam się z opinią że chcę życ kosztem ex,że nie mam wstydu
i takie tam rózne określenia.Wstyd miałam długo,długo bo wstydziłam się za
siebie i całą to sytuację, ,że taka GC byłam za ex / on twierdził że nie ma
czego się wstydzić/.Teraz wstyd mi się gdzieś ulotnił .I uważam że w przypadku
kiedy zachował się jak ostatni drań rozwalając rodzinę,firmę i dorobek,kiedy
ogołocił konta z pieniędzy a zostawił długi nie powinnam miec żadnych
skrupułów ale może się mylę?.Piszcie kochani swoje opinie
Obserwuj wątek
    • manderla Re: Jakie jest wasze zdanie 05.07.08, 08:45
      Nie mylisz się.
      Równowaga w przyrodzie musi być.
    • drugiezycie Re: Jakie jest wasze zdanie 05.07.08, 08:47
      Krótko, bo czas mnie goni: żaden wstyd!
    • k-ika pytanie 05.07.08, 08:52
      Nie do końca rozumiem wasze skróty dlatego pytam:"że taka GC byłam"-
      co to znaczy?
      • manderla Re: pytanie 05.07.08, 08:54
        k-ika napisała:

        > Nie do końca rozumiem wasze skróty dlatego pytam:"że taka GC
        byłam"-co to znaczy?

        Niektóre kobiety lubią się tak mianować, albo daly sobie wmówić ze
        takimi są: GC - głupia c..a.

        smile
      • lampka_witoszowska Re: Kiko, że tak powiem... 05.07.08, 10:43
        ...nie szczyp się, dawaj swoją opinię na poruszony temat smile)))))))

        Hela, uważam, że masz rację, no, na oryginalnosc to się nie wysilę...
        • k-ika Re: Kiko, że tak powiem... 05.07.08, 11:18
          Przecież moje zdanie nie będzie przyjęte...
          ...zaraz ktoś powie, że dlatego tak mówię bo chcę wejść w czyjeś
          łaski...

          Niemniej mam zdanie na ten temat.
          Uważam, że za długo Hela czuła się winną.
          • k-ika Re: Kiko, że tak powiem... 05.07.08, 11:20
            Hela ma rację.
    • nangaparbat3 Re: Jakie jest wasze zdanie 05.07.08, 09:05
      I uważam że w przypadku
      > kiedy zachował się jak ostatni drań rozwalając rodzinę,firmę i dorobek,kiedy
      > ogołocił konta z pieniędzy a zostawił długi nie powinnam miec żadnych
      > skrupułów ale może się mylę?

      Nie mylisz się.
      Byłabyś GC odpuszczajac.
      • dziewczyna_pingwina06 Re: Jakie jest wasze zdanie 05.07.08, 09:49
        hela, nie nie mylisz się.
        • adela38 Re: Jakie jest wasze zdanie 05.07.08, 10:01
          W sumie to dobrze, ze jest taka mozliwosc.Sytuacje sa rozne i daje ona
          przynjmniej jakas ulude jakiejs sprawiedliwosci...Szczegolnie, ze orzeka o tym
          sad.I powinno to byc w obie strony, bez znaczenia plci zainteresowanego.
    • z_mazur Re: Jakie jest wasze zdanie 05.07.08, 09:59
      Dla mnie orzekanie winy ma sens właśnie wtedy gdy ma się zamiar uzyskać alimenty na siebie. Więc jak dla mnie to ok.

      Szczególnie gdy kobieta w związku postawiła na rozwój rodziny, a mąż na karierę osobistą.
    • tricolour Mam inne zdanie... 05.07.08, 12:46
      ... i uważam, że co innego ogołocenie kont i robienie długów (rachunki wówczas
      należy wyrównać, długi spłacić - to czyni się przy podziale majątku), a co
      innego alimenty, które są comiesięcznym dochodem na bieżące utrzymanie.

      Na dodatek alimenty na siebie otrzymuje się jeśli rozwód POWODUJE, że małżonek
      popada w niedostatek - np. nie ma zawodu, nie ma pracy, a przez to nie ma
      środków na utrzymanie i wówczas otrzymuje alimenty na pokrycie bieżących
      potrzeb, które wcześniej opłacane były przez małżeństwo jako całość.

      I teraz pojawia się pytanie: czy potrzebujesz alimentów, bo w WYNIKU ROZWODU nie
      masz z czego żyć, czy mają być te alimenty raczej odegraniem się na mężu?
      • manderla Re: Mam inne zdanie... 05.07.08, 14:45
        No niby prawda. Z punktu widzenia logiki smile

        Ale ja to zrozumiałam tak, że skoro on roztrwonił kasę, wyczyscil
        konta, wpędził w długi - to na dobra sprawę, z czego będzie miał to
        spłacac?

        On nadużył jej zaufania. Ona o niczym nie wiedziała, on wyczyscił w
        tym czasie konta. W jaki spsob ma to udowodnic przed sądem?
        Konto jest puste. Zatem nie ma co dzieclić przy ewentualnej sprawie
        o podział majatku. Mało tego, zaciągnął długi będąc mężem, zatem
        długi obciążają konto również małzonki.
        Kwas, nie?!
        Alimenty na siebie traktowałabym w tym momencie jako rekompenasatę
        za: 1. wpędzenie w długi, które trzeba splacać, i 2.za pogorszenie
        sytuacji materialnej w zwiazku z jego niefrasobliwoscią czy
        złodziejstwem, powiedziałabym. W kazdym razie jedno wynika z
        drugiego.
        Ma płacić alimenty. W danym przypadku taki wniosek mi sie nasuwa
        jako jedynie słuszny.
        i nie ma to nic wspólnego z odegraniem się na mężu jak zasugerowałeś.
        • sylwiamich Re: Tri... 05.07.08, 14:50
          ...a to nie jest ta sprawiedliwość o którą każesz walczyć? Czy
          wystarczy papier? Czyli wyrok stwierdzający winę?
          • hela37 Re: Tri... 05.07.08, 15:15
            To nie jest odegranie się , proponowałam czysty układ ja to ty tamto.Wysmiał
            mnie że nic mi się nie należy a przez ostatnie kilka lat pracowaliśmy wspólnie w
            firmie/długa historia/.jestem po urazie kręgosłupa i na zwolnieniu więc dochody
            mizerne.Pewnie gdybym miała stabilną sytuację finansową miałabym w nosie jego
            alimenty.
            • z_mazur Re: Tri... 05.07.08, 15:47
              Ja uważam, że takie alimenty są jaknajbardziej uzasadnione.

              Ślub to pewne zobowiązanie, jeśli tylko jedna strona wymiksowuje się z tego układu, co ma wpływ na sytuację finansową tej drugiej strony, to alimenty są jaknajbardziej uzasadnione.

              To po prostu konsekwencja tego, że się wzięło ślub.

              Tak jak majątek zebrany podczas trwania małżeństwa niezależnie do wkładu małżonków dzieli się na pół, co wynika z faktu zawarcia małżeństwa, tak samo standard życia obojga małżonków wynika z tego, że są małżeństwem. Jeśli tylko jedna strona chce się z takiego układu wykręcić, to jest zobowiązana do zrekompensowania tej drugiej stronie strat, które tamta poniesie w wyniku jej decyzji. A że stratą jest obniżenie standardu życia...
            • tricolour I w takim przypadku... 06.07.08, 01:54
              ... stan zdrowotny, utrudniający osiąganie odpowiednich zarobków, jest wyraźną
              podstawą do alimentacji przez exmałżonka.
        • tricolour Manderlo... 06.07.08, 01:53
          ... Hela napisała, że ma problemy zdrowotne i przez to mizerne dochody - dla
          mnie to jest wystarczającym powodem alimentów.

          Nie jest dla mnie powodem fakt, że ktoś narobił długów, bo alimenty nie służą
          spłacaniu długów tylko zabezpieczają potrzeby kiedy strona nie może sama się
          utrzymać - tak jak w przypadku Heli.
          Jeżeli napisałaś, że alimenty "traktowałabym w tym momencie jako rekompensatę" -
          to jest to właśnie to, co ja sugerowałem, że alimenty mają wymiar odegrania się.
          • hela37 Re: Tri.... 06.07.08, 06:20
            Byłoby super gdybyśmy potrafili / jezeli już musimy/ rozstawac się w
            cywilizowany sposób tzn.siadamy i uzgadniamy jak dzielimy to czego dorobiliśmy
            sie wspólnie,jak spłacamy długi/jezeli takowe są/ jak zabezpieczyć dzieci żeby
            nie czuły się winne całej sytuacji i pokrzywdzone przez rodziców .Ja to widzę
            tak.Jeżeli na długi zapracowaliśmy wspólnie to wspólnie je spłacajmy a nie
            kwitujmy ,, to on jest winien'' i niech spłaca zabierając jednocześnie zródło
            dochodu i zostawiając na tzw. pastwe losu a jednoczesnie starając się wybielić
            zrzucając winę na partnera głosząc wszem i wobec jaki to pokrzywdzony jestem.To
            zwykłe cwaniactwo i chęć pokazania że i tak nikt nie jest w stanie nic mi
            zrobic bo jestem silniejszy.jeżeli do tej pory udawało się oszukiwac to znaczy
            że mozna dalej.Miłego Dnia wam życzę kochani
            • hela37 Re: Tri.... 06.07.08, 07:13
              Kurczę spac nie moge bo rozdarta jestem między tym co sądzę a tym co powinno
              być. Panie Mój daj mi siłę żebym zniosła to czego nie potrafię pojąć. I
              nieważne jaka to wiara
          • manderla Re: Manderlo... 06.07.08, 10:03
            Zaraz pewnie poweisz, ze to kwestia słownika.
            Ok, jak zwał tak zwał. Rekompensata , w tym kontekscie, nie jest dla
            mnie odegraniem się z tego powodu, ze facet nie byłby w stanie (tak
            przypuszcam) spłacić swojej żonie dlug w calości i jednorazowo.
            Alimentacja żony w tym przypadku, jest niejako spłatą długu na raty.
            I z jednej strony, może być ustalona przez sąd, z jednoczesnym
            dogadaniem się z partnerem, ze jak sytuacja heli sie poprawi, to
            zgodnie zaniechaja tych alimentów, lub je zmniejszą.
            Rozumiem Twoje podejscie, ale traktujesz prawo bardzo literalnie. Ok.
            Osobiście, nie lubię być wyręczana przez "obcych", tj przez decyzje
            obcych, urzedników, w tym prawa. Prawo jest dla tycvh, co SAMI nie
            potrafią przestrzegać ogolnych zasad współzycia spolecznego.

            Też moge swojemu powiedziec (mogłam), składam o alimenty na dziecko.
            Ale tego nie zrobiłam, mimo ze, a jestem tego pewna, mogłabym dostać
            o wiele większe pieniądze w postaci alimentów na dziecko, niz to, co
            dostaje teraz. Ale nie chciałam tak. Dlatego , ze co innego było dla
            mnie cenne: zeby podczas tych przepychanek, nie stracic dla siebie
            szacunku i zeby dziecko wiedziało, ze ojciec SAM chce płacic, a nie
            ze ktoś mu kazał. Zatem, paradoksalnie, w moim przypadku, jakbym
            wystapila do sądu o alimenty, to by było oczywistym odegraniem się.

      • agni-76 Re: Mam inne zdanie... 05.07.08, 21:28
        tricolour napisał:

        > Na dodatek alimenty na siebie otrzymuje się jeśli rozwód POWODUJE,
        że małżonek
        > popada w niedostatek - np. nie ma zawodu, nie ma pracy, a przez to
        nie ma
        > środków na utrzymanie i wówczas otrzymuje alimenty na pokrycie
        bieżących
        > potrzeb, które wcześniej opłacane były przez małżeństwo jako
        całość.
        >
        > I teraz pojawia się pytanie: czy potrzebujesz alimentów, bo w
        WYNIKU ROZWODU ni
        > e
        > masz z czego żyć, czy mają być te alimenty raczej odegraniem się
        na mężu?

        W sumie przychylam się do tej wypowiedzi.
        Mój tata płaci alimenty mojej mamie od 19 lat tylko dlatego że ona
        nadal czuje nienawiśc do niego, ma więcej pieniędzy ale argumentem
        na podwyżkę alimentów dla niej jest to że musi zapłacić za to że ją
        zostawił.
        Alimenty na małoletnie dzieci to dla mnie rzecz oczywista ale nie
        jestem za płaceniem alimentów byłej/emu żonie/mężowi.
        • nangaparbat3 Re: Mam inne zdanie... 06.07.08, 08:51
          agni-76 napisała:


          > Alimenty na małoletnie dzieci to dla mnie rzecz oczywista ale nie
          > jestem za płaceniem alimentów byłej/emu żonie/mężowi.

          To bardzo ogólne stwierdzenie.
          Pamiętaj jednak, ze jest wiele kobiet, które z pełna akceptacją meza, a czasem
          namówione czy wręcz zmuszone przez niego, rezygnują z pracy zawodowej, zeby stac
          sie ideałem matki i żony.
          Mam taka kolezanke - skonczyła najtrudniejszy kiedyś kierunek politechniczny,
          była - jest? - bardzo zdolna, ale na prosbę męża, chcącego miec prawdziwy dom,
          pracę zawodową zostawiła.
          Kiedy maż postanowił odejśc, ona zawodowo była juz praktycznie bez szans -
          kilkanascie lat przerwy, podczas której w przemysle zbyt wiele sie zmieniło, by
          znalazła w sobie odwagę zmierzenia sie z tym. (Nie kazdy ma w sobie tyle odwagi
          i optymizmu co Bozena).
          Jej maz akurat płaci bez słowa prostestu, i to nieźle.
          • z_mazur Re: Mam inne zdanie... 06.07.08, 10:19
            Mnie właśnie też o takie sytuacje jak opisuje nanga chodzi. Dodałbym jeszcze problemy ze zdrowiem. No bo brało się ślub "w zdrowiu i chorobie" i w takim razie IMHO to zobowiązanie obowiązuje.
        • a.b1 Re: Mam inne zdanie... 07.07.08, 10:50
          agni-76 napisała:


          > Alimenty na małoletnie dzieci to dla mnie rzecz oczywista ale nie
          > jestem za płaceniem alimentów byłej/emu żonie/mężowi.
          ok
          a co gdy w wyniku rozwodu musiałabyś się wyprowadzić na 2 koniec
          Polski, wszystko czego się dorobiłaś zostawiasz, realia są takie, że
          samotna kobieta z moimi dochodami w moim mieście nie ma szans na
          kredyt mieszkaniowy
          zaczynasz wszystko od zera, gdy były ma wszystko i z durnym
          uśmiechem twierdzi, że nic Ci się nie należy....
          jesteś w nowym miejscu, w nowej pracy, bez rodziny i znajomych, nie
          masz nawet solniczki, a zarobki mocno spadają w porównaniu z
          wcześniejszymi, ogladasz każdą złotówke zanim ją wydasz....
          nie, nie mam skrupułów
          jeśli ktoś nie chce się zachować jak dorosły przyzwoity człowiek ja
          też nie musze
          i to wcale nie jest zemsta
          to mi się należy
    • a.b1 Re: Jakie jest wasze zdanie 07.07.08, 10:34
      ja przez kilka lat chciałam się grzecznie z ex dogadać o podziale
      majtąku....nie chce
      więc nie tak to tak
      skoro on nie wstydzi się mnie okradać, to czemu ja mam wstydzić się
      brać coś co prawnie mi się należy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka