Dodaj do ulubionych

on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieckiem..

22.07.08, 00:58
jeszcze miesiąc temu dałabym sobie rękę uciąć a nawet się pokroić za to że mam
normalny dom, najcudowniejsze dziecko i kochającego męża...

w czerwcu na 9 rocznicę ślubu dostałam 9 pięknych czerwonych róż a tydzień
później powiedział, że on już podjął decyzję i myślał nad nią wystarczająco
długo (podobno dwa lata) i po prostu mnie nie kocha i nie będziemy razem

w pierwszej chwili to do mnie nie dotarło a gdy już dotarło to poczułam się
tak jakby ktoś wyrwał mi całe wnętrze...

mamy wszystko, on pracę której poświęca się bez reszty (jest przedstawicielem)
ja zajmuję się domem w którym też mamy wszystko, piorę, gotuję jego ulubione
potrawy i czekam na jego powrót czy to z pracy czy z delegacji i zajmuję się córką

mamy po prostu wszystko, wszystko,
mieliśmy jeszcze chwilę temu wspólne plany, mieliśmy udane życie prywatne,
może faktycznie pozwalałam mu za dużo pracować, czasami byłam za bardzo zajęta
córką ale to nie powód by wszystko zostawić

mówi, że jemu też jest trudno, że ma wątpliwości, że jest mu ciężko bo czuje
się jak przestępca, tak wszyscy na niego patrzą i tak oceniają (wszyscy wokół
wmawiają mu że to kryzys, że wypaliła go praca, bo pracuje 24h na dobę i że
nie może wszystkiego przekreślać, że nie zbuduje szczęścia na naszym
nieszczęściu) ale to nic nie daje

zaczął oglądać mieszkania, rozgląda się za kredytem,
postawiłam wszystko na jedną kartę próbując się zbliżyć, próbując go namówić
byśmy spróbowali, przekonywałam że mogę się zmienić, że pójdę do pracy
(dotychczas tego nie chciał), zaproponowałam jakikolwiek układ żeby tylko się
nie wyprowadził i nie niszczył mi i córce życia ale on nie pozwała mi się
zbliżyć (grozi wyprowadzką na drugi koniec Polski, bo teraz mieszka u teściów
1000 metrów od nas i pracuje 300 metrów do domu)
twierdzi że mnie nie kocha, że jest już za późno...

ale przecież nigdy nie jest za późno, dlaczego mi nic nie powiedział, dlaczego
nawet nie dał odczuć, że coś jest nie tak, dlaczego jeszcze miesiąc temu kupił
nagrywarkę dvd, by przegrać naszą kasetę z wesela na płytę, dlaczego,
dlaczego, dlaczego...


A JEDNAK znalazł się POWÓD - inna KOBIETA !!!


w końcu przyznał się do kochanki - pracuje u niego w firmie, ma 31 lat, jest
b.ładna i od dwóch lat ma męża, który nic nie wie o jej zdradzie

mąż ją kocha i chce z nią spędzić życie (ich związek polega na rozmowie po 15
minut w pracy, przytulaniu itp. i to wszystko!)

a wszystko zaczęło się od pracy, bo ona pracuje u niego w firmie od 6 lat,
rozmawiają w pracy o różnych rzeczach a odkąd mąż został przedstawicielem i
załatwia z nią dużo rzeczy zostali przyjaciółmi

od dwóch miesięcy kiedy mąż mieszkał ze mną ale odseparował się zupełnie
zbliżyli się do siebie i on się zakochał... rezygnując ze wszystkiego, bo
zostawił mi mieszkanie i wszystko w tym mieszkaniu i samochód

ona nadal mieszka z mężem, który nic nie wie o moim mężu i teraz pojechała z
nim na wczasy do ciepłych krajów

ona lgnie do mojego męża i przy nim czuje się jak nigdy dotąd ale ma
wątpliwości i teraz zażądała czasu na zastanowienie się, czy będzie z nim czy
zostaje z nieświadomym mężem, pisząc codziennie pikantne sms-y i dzwoniąc do
mojego męża i zawracając mu głowę

to jest po prostu chore!


czy jest jeszcze jakaś szansa na to byśmy byli razem albo przynajmniej zostali
przyjaciółmi, co ja mam zrobić, jak go
traktować, jak się zachować?

nawet jak znajdę pracę to nie dam rady utrzymać mieszkania przy 1000zł opłat
miesięcznie, mamy wspólnych przyjaciół (moich daleko, więc nie będzie mnie
stać by ich odwiedzać), kochane rodziny, tego wszystkiego po 10 latach tak po
prostu nie da się podzielić, on w tym wszystkim zostanie a ja?

---------------------------


jesteśmy małżeństwem 9 lat

nasza córka ma 8 lat

mieszkanie i samochód są wspólne, co prawda moi rodzice nam na to dali (brak
dowodów) ale prawnie kupiliśmy to w małżeństwie i w dodatku na męża

znalazłam pracę i wybieram się do niej od września ale będzie to praca za
600zł aż się coś rozwinie

opłaty to 1000zł plus życie moje i córki, mąż zarabia średnio ok. 4000zł, w
tej chwili mieszka u rodziców (brak opłat, auto i telefon ma firmowe)

niby zostawił nam mieszkanie i samochód i zobowiązał się (słownie) dawać na
dom i życie (ok.1600zł) ale nie wiem czy mogę mu ufać


co ja mam dalej robić, by zostać przynajmniej z tym mieszkaniem i porządnymi
alimentami???
Obserwuj wątek
    • oli_wka2002 Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 01:04
      zapomniałam

      mam nagranie (dyktafon w telefonie) jak przyznaje się do kochanki i do tego że
      mnie nie kocha oraz zobowiązuje się zostawić mi dom, samochód i płacić na to
      wszystko... czy to w ogóle może być dowód?

      bo jeśli będę musiała się rozwieść to tylko z jego winy
      • a.b1 Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 15:34
        to jest bardzo dobry dowód tylko musisz to odpowiednio
        zabezpieczyć...
        sugeruje umówić sie z perzyjaciółkami na kawe i puścić to kilku
        albo puścić teścią i swoim rodzicą
    • wawrzyniecpruski Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 01:57
      Taki sam wątek zamiesciłaś na samodzielnej mamie i tam wyraziłem
      swoją opinie na sprawę.Przyznam jednak, że to forum jest bardziej
      odpowiednie.
      • oli_wka2002 Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 01:58
        dziękuję przeczytałamsmile

        znalazłam to forum jak już tam zamieściłam wątek...
    • leptis ... 22.07.08, 06:59
      Skoro jak twierdzi przez dwa lata myślał o swojej decyzji...to chyba
      ją przemyślał...
      i Twoje argumenty TU I TERAZ po prostu do Niego nie trafiają...

      To się chyba czuje...że coś jest nie tak...
      nie uwierzę, że było 9 dobrych lat...uwierzę, że było 7 dobrych lat
      i 2 lata...jakieś inne lata...
      tu już Ty sobie dodasz komentarz.

      masz chyba przyjazdne otoczenie...teściowie chyba są ZA...to ważne..
      Tu wiele ludzi na drugim koncu Polski...bez zaplecza rodzinnego ze
      swoimi problemami..

      ja bym nie forsował emocjonalnych argumentów w rozmowie z mężem...
      natomiast rozmawiał o materialnych zabezpieczeniach Ciebie+córki...
      On chyba się nie czuje za bardzo emocjonalnie związany z Nią...
      skoro rozważa wyjazd poza swoje miejsce zamieszkania...




      Tak cichutko ci powiem na zakończenie...i nie uwierz w to...
      On TU I TERAZ...w te wakacje...po prostu testuje Siebie...
      co dalej...


      cieplutko pozdrawiam
      • a.b1 Leptis... 22.07.08, 10:39
        jestem pod wielkim wrażeniem
        cholera, jak chcesz to potrafisz...
        wchodze pod stół i odszczekuje pare epitetów jakie puściłam do
        monitora po paru Twoich wpisach
        HAU HAU HAU
        wink
        .............
        autorce wątku radze nie robić nic
        panienka pracowa ma nudy w domu, starego misia który już nie robi
        ochów i achów nad jej urodą intelektem, może już wykastrowała
        psychicznie swojego strego męża a rutyna zrobiła też swoje
        jedno wiem napewno
        płacz, lament i błagania działają odstraszająco
        pokaż siłę zdecydowanie i błysk w oku
        bo chyba Twojemu Misiowi tego brakowało, dlatego "zakochał" się w
        silnej panience z pracy
    • z_mazur Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 07:46
      W przytulanie i kilkunastominutowe rozmowy to Ty nie wierz. Pewnie
      romans kwitnie pełną parą.

      Jeśli ona ma męża i teraz się waha czy chce od niego odejść, to
      bardzo możliwy jest scenariusz, że nie będzie jednak chciała rzucać
      wszystkiego dla Twojego męża, a on wtedy może nabrać ochoty na
      powrót. Tylko czy Ty wtedy tego powrotu będziesz chciała...?
      • a.b1 a masz plan na najbliższe dni? 22.07.08, 10:47
        wiesz Mazurek, mnie się wydaje, że panienka stosuje klasycznu
        chwyt....a powalczcie o mnie samce
        masz racje w przytulanki to jabym nie wierzyła
        a Oliwka powinna teraz się skupic na tym, żeby zabezpieczyć się
        ekonomicznie, skoro Miś postanowił się gdzie indziej bawić
        Oliwka zorientuj się u prawnika o umowach uzyczenia i dowiedz się
        czy czegoś w ten sposób nie można załatwić w zwiazku z kasą od
        Twoich rodziców
        skoro nie stać Cię an dom to sprzedaj go w cholere i kup dla siebie
        mieszkanie
        doprowadź do takiego stanu, zebyś była bez długów
        pracy jest od metra więc pracuj ale jednoczesnie szukaj czegos
        lepiej płatenego, 600 to kasa dobra za prace dodatkową a nie
        stałą....
        i nie maż się do cholery bo świat się jeszcze nie kończy na jednym
        facecie, będzie trudno ale dasz rade......
        ja porozmawiałabym baaaaaaaaaardzo szczerze z mężem i jego rodzicami
        aaaaaaaaa i nie zaszkodziłoby dowiedzieć się adres/telefon misia
        panienki z pracy.....może warto chłopa uświadomić....ale to tak w
        przypływie mojego złosliwego humoru....normalnie nie udzielam takich
        rad wink
    • plujeczka Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 08:10
      bardzo smutne to o czym piszesz oto kolejna rodzina obraca sie w
      pył-ale wydaje mi się ,że nic nie dzieje bez przyczyny, nie
      wierzę ,że między Wami była taka sielanka skoro tak łatwo po 9
      latach przychodzi mu odejśie od Ciebie i dziecka. Piszesz ,że
      pracował na oragło przez kilkanascie godzin na dobę a Ty ( na jego
      życzenie siedziałaś w domu i nie pracowałaś.Nie obraż się ale
      tzw " kura domowa "wszła z mody, meżczyźni chcą mieć koło
      siebiepartnerki nie tylko do nocnych igraszek ale równiez partnerki
      orientująe sie w ich " niwie zawodowej.Kura domowa nie spełni ich
      oczekiwań a może ty za duzo wymagałaś, dom, pieniądze, wakacje za
      granicą, odpowiedni poziom zycia to wszystko wymagało od niego
      ogromnego wysiłku, może nadzeszło wypalenie nie tylko zawodowe ale
      i rodzinne. Mam przekonanie ,ze błaganie go o pozostanie w Wami jest
      bezsensowne, opanuj emocje, wycisz się i zacznij prowadzic rozmowy
      na temat Waszego ewentualnego zabezpieczenia finansowego na
      przyszłość, ureguluj kontakty z dzieckiem --nic innego w tej
      sytuacji zrobic nie możesz, każda twoja prośba o pozostanie z Wami
      bedzie żałosną próba wskrzeszenia tego czego nie ma. Moze kiedy
      odczuje " chłód" z Twojej strony spojrzy na wasz zwiazek inaczej,
      narazie jak widac jest zakochany po uszy ale .....postawa kochanki
      jest niejednoznaczna ,zdaje ię ,że ta kobieta kalkuluje co sie jej
      bardziej opłaca zostać przy meżu i wieść dostatnie zycie czy tez
      zaczynać szysto od nowa i to w zasadzie od " sily' jej uczucia
      zalezy na ironię losu Wasza przyszłość.Pozdrawiam Cie i przepraszam
      jeśli moje słowa Cie zraniły ale nie to było moja intencjąpo prostu
      wiem ,ze nic się nie dzieje bez przyczyny, zdrada to nie tylko
      chwilowe uniesienie ale też bywa wołaniem o pomoc, chęcią zwrócenia
      na siebie uwagi , bywa tez kaprysem i zwykłym " łaknieniem seksu".
      • aron95 Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 14:20
        Radzę nie robić nic , obserwować wydarzenia .
        Jeśli tylko potrafisz zachowaj spokój . Co ma być to i tak będzie
    • katarzynka.30 Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 15:59
      no cóż, ciśnie mi się na język powiedzenie "standard jazzowy"
      moja rada ( a właściwie spostrzeżenie bo do udzielania rad to się
      chyba nie nadaję) zrób coś dla siebie - nic tak nie działa na eks
      jak widok Twojej zaradności, przede wszystkim znajdź porządną pracę,
      tak abyś mogła dziecku i sobie zapewnić odpowiedni standard życia i
      ŻYJ Z CAŁYCH SIŁ nie oglądając się na niego, a reszta się ułoży
      powoli.
      Szkoda czasu tracić dla kogoś kto jak ścierę traktuje zaufanie jakim
      go obdarzamy.
      (mówiłam że nie nadaję się do udzielania rad - zero obiektywizmu :-
      ) )
      Zostałaś z dzieckiem i domem - to naprawdę wiele, on ma tylko cudzą
      żonę smile
    • akacjax Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 19:27
      Proponuję działanie: wystąp o alimenty-to da Ci pewność bytu. A może i on pokaże wtedy swoje oblicze-jakoś tak bywa, że gdy się chce rozwodu-bo jest inna w tle, to nawet na ustępstwa się idzie, później bywa różnie, a zyć trzeba.

      Poza tym daj sobie czas, to i tak za "świeże" dla sądu do rozwodu.
      • zuza145 Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 22.07.08, 20:09
        on się zagnieżdzić ma zamiar- zadbaj o zabezpieczenie- jeśli to faza
        wstępna- to spokojnie załatwisz zabezpieczenie- bo potem jak się
        okopie- to zacznie walkę- każda próba dotycząca chęci sutalenia
        zasad partycypowania finansowego w życiu dziecka- będzie traktowana
        jako atak na niego.
        I odnośnie żebrania- wszyscy mają rację- spokojnie, dbaj o godnośc
        swoją, o siebie jako całośc i dziecko.
        Będzie trudno- ale jak uda się ten pierwszy raz problem jakiś jeden
        pokonać, to z następnym pójdzie łatwiej.
        Najtrudniej jest opanowac strach.
        Ale możliwe to jest.
      • oli_wka2002 obroty w sprawie... 22.07.08, 20:20
        przyjechał dzisiaj do naszego domu niby porozmawiać z córką ale pobył z nią 10
        minut (nigdy nie miał z nią kontaktu; nigdy niczego z nią nie robił i tylko
        karcił) i spędził na rozmowie ze mną półtorej godziny

        dowiedziałam się z tej rozmowy że:

        planuje na 99% zerwać z kochanką zanim nie zaszło to dalej ALE do odmu nie
        wróci, bo nie chce żyć tak dalej jak żył

        też dowiedziałam się że:
        - jestem za mądra dla niego
        - wszystko jest tak jak ja chcę
        - całe mieszkanie jest po mojej myśli
        - byłam za mało miła, uległa, kokietująca
        - jestem materialistką

        no tak, siedząc cały dzień z dzieckiem, zajmując się tylko obiadkami,
        sprzątaniem, zakupami, urządzając przyjęcia od A do Z dla jego znajomych,
        klientów etc., myciem po nim przysłowiowej szklanki faktycznie nie miałam już
        kiedy być namiętna, bo padałam z nóg!


        w odpowiedzi na czyjeś pytanie:
        wszystko co mamy (materialnie) mamy, bo mąż tak chciał (by zaimponować innym) i
        musiał na to pracować... ja wychowałam się w skromnym domu i do dzisiaj mam w
        szafie zaledwie kilka ciuchów i tylko to co najpotrzebniejsze z innych rzeczy,
        bo wolę coś kupić mężowi albo córce... ale teraz zmieniłam ten pogląd i zadbałam
        o siebie - na początek poszłam 4 razy na solarium i kupiłam fajną kieckę (na
        wyprzedaży za 35zł)!

        on nie wierzy że go kocham (tak mówi) ale jest w tym wszystkim coraz bardziej
        zagubiony... żal mu dziecka i mieszkania... wie że musi nas zabezpieczyć
        finansowo... wygląda to tak jakby teraz doszedł do wniosku że źle zrobił i nie
        wiedział jak się wyplątać a ja nie mam zamiaru mu ułatwiać...

        powiedziałam że może wrócić ale nie tak już, że czeka nas wiele rozmów, może
        terapia, pewnie niejedna kłótnia i że już nigdy nie będzie tak jak było,
        skończył się dla niego Dzień Dziecka, ja idę do pracy bo chcę a on przejmuje
        część obowiązków nad małą a jeśli do tego dojdzie także i nad domem...

        i co teraz? dać mu czas do myślenia?
        • leptis ... 22.07.08, 20:45
          skoro meritum problemu pozostało...On jednak chce odejść..
          jak mówi TERAZ I TU..to uwagi z rana pozostają aktualne...

          jeszcze chwilę Siebie po prostu potestuje...

          jeśli obecnie nie wierzy, że jest przez Ciebie kochany..
          zapewnieniami tego nie zmienisz


          chyba tyle mogę dodać

          Dobranoc
        • ivone7 Re: obroty w sprawie... 22.07.08, 20:53
          wyciagnelas reke, przedstawilas swoje oczekiwania...to teraz poczekaj niech on
          to przetrawi i przemysli..
          szukaj pracy, zadbaj o siebie i skoncz ze swoim wizerunkiem pieska na dwoch
          lapkach..zacznij byc kobieta..a nie kura domowa i to od dzis
          wierze w Ciebie..powodzenia
          • sbelatka Re: obroty w sprawie... 22.07.08, 22:25
            wiesz... nie wiem po czyjej stronie boiska jest piłka...

            czy to, ze tobie sie wydaje, ze zaluje i ze chce na 99% zerwac z
            kochanką... COS znaczy..
            a własciwie czy znaczy, ze zechce wrócić i zostac...

            czy Ty chcesz go jeszcze za męza? ze świadomością tą ktora masz...
            czy jedynie starch o bezpieczeństwo materialne każe Ci walczyc o
            męża..

            wiem, ze trudne jak diabli wszystko
            niedawno sama przez to pzrechodzilam - pzry czym ja jestem
            samodzielna kobietą i na pewno bylo mi łatwiej stanąc samodzielnie
            na swoich własnych nogach

            nie mysl, ze coś musisz...rób to co uważasz, ze dla ciebie, dla was,
            dla Twojego dziecka jest dobre.
            czas i tak zweryfikuje wszystko....

        • wawrzyniecpruski Re: obroty w sprawie... 22.07.08, 22:27
          Musisz wiedzieć, że za pare dni dowiesz sie, że to twoja wina, że
          Cie zdradził i że to w zasadzie on jest poszkodowany. Klasyczny
          objaw.
          Kochanka go pognała. każdy zdradzacz szuka usprawiedliwienia i
          zawsze robi to w ten sam sposób: obciąża partnera, usprawiedliwia
          sie w ten sposób. Dlaej nie rob nic, czekaj, on zaraz pęknie,
          przestanie stawiać jakiekolwiek warunkii zaskomli. tylko spokojnie
          czekaj. I nie daj sobie wmówić, ze to Twoja wina.
          Nie wiem jak wyglądało Twoje małżeństwo. Pewne jest to, że za to jak
          ono wyglądało odpowiadacie oboje. JEDNAK TYLKO DO MOMENTU ZDRADY .
          Od tej chwili odpowiedzialnośc za cały syf bierze na siebie
          zdradzający. Za to co było przed zdradą też. Bo uciekł, poszedł na
          łatwiznę, nie sygnalizował, że jest niezadowolony ze związku.
          I nie wierz w te motylko, chodzi najczęściej o popierdółkę, albo
          facetowi na tym zalezy albo (coraz częściej) kobiecie.
          Jak Ci już gdzieś pisałem, Twoj ślubny to amator w tych sprawach,
          baba mu tyłek pokazała a on w tym od razu miłość zobaczył.
          No cóż...błąd to można zrobić ortograficzny. Wytrze sie gumką i po
          krzyku. Zdrady nie wytrzesz. Jeśli chcesz gościa upokorzyć to zgodę
          na jego ewentualny powrót (jeśli uważasz, że warto) uzależnij od
          przeprowadzenia testów na hiv, żółtaczkę typu c i wr.Rodzina,
          rodziną ale trezba uważać by koleś nie przywlókł do domu jekiegoś
          choróbska od którego wyłysieje papuga...Zdrowie masz tylko jedno...
          wink)


          • oli_wka2002 Re: obroty w sprawie... 23.07.08, 00:02
            dziękismile
            • oli_wka2002 Re: obroty w sprawie... 23.07.08, 14:16
              on mówi, że chce się wycofać z tego romansu zanim, że tak się wyrażę "nie
              skonsumowali" go ale dodaje też że jest przy niej szczęśliwy i już dawno taki
              szczęśliwy nie był...
              • edytasy0 Re: obroty w sprawie... 23.07.08, 15:14
                on mówi, że chce się wycofać z tego romansu zanim, że tak się
                wyrażę "nie
                skonsumowali" go ale dodaje też że jest przy niej szczęśliwy i już
                dawno taki
                szczęśliwy nie był...


                Bo się uśmieję. Ja mam tak samo. Nagrywaj , nagrywaj i jeszcze raz
                nagrywaj - może Ci sie to przyda (mówię poważnie , bo ja zaczełam za
                późno to robić). Jeżeli chodzi o tą konsumpcję - to co
                on "biedzczek" ma Ci powiedzieć , mój mówi: " to moja koleżanka" i
                bach 500sms w jednym miesiącu do "koleżanki".
              • leptis ... 23.07.08, 16:02
                Hej Oliwka

                Analizowanie, do czego się posunęli...zostaw na później,
                bo pewnie od tego nie uciekniesz...
                trudno to weryfikować przez rozmowę na forum...
                dla wpisujących się w te rozważania chyba tylko dobra zabawa,
                dla Ciebie tylko ból...

                TU I TERAZ skupiłbym się na najbliższych miesiącach...
                bardzo KONKRETNIE...za tydzień sierpień...Ty nie zarabiasz...
                ustal z Nim kwotę miesięcznego zabezpieczenia Ciebie+córki...
                jeśli to jest trudne bezpośrednio rozmawiać...
                wykorzystaj do mediacji kogoś z rodziny...przekonaj do swoich
                racji...
                bądź w tych rozmowach spokojna...
                emocje wykrzyczysz w sieci

                trzymaj się cieplutkosmile))
        • sagaretia Re: obroty w sprawie... 23.07.08, 00:26
          Podejrzane to 99% zerwanie z kochanką .....
          Zaświtało mi ,że zmienił wersję ponieważ zdał sobie sprawę,że jeśli dojdzie do
          rozwodu to będziesz chciała Jego winy właśnie ze względu na obecność
          kochanki....i chyba zdał sobie sprawę,że zbyt pochopnie się zdemaskował i teraz
          może zbyt dużo stracić.
          Bądź czujna i zastanawiaj się nie 1 nie 2 a 10 razy nad każdym Jego słowem i
          deklaracją.
          Mój były mąż przyjechał po pół roku w maju na komunie naszej córeczki i tak Go
          wzięło,że zdeklarował się ,że chce wrócić (mimo ze rozwiedzeni już jesteśmy) i
          tylko miałam mu dać rok na pozałatwianie spraw,rozstanie się z tamtą kobietą
          (maja już dziecko) i tak dalej...
          Wyjechał ,zadzwonił jeszcze raz z postanowieniem powrotu,a potem jakoś mu
          zaczęło mijać i cisza nastała wink.....oj jak Ja już Go dobrze znam.
          Dobrze ,że nie podekscytowałam sie tymi Jego deklaracjami i że nie zwariowałam
          nagle z radości.....a mogłam,oj mogłam,bo wciąż jeszcze żywe uczucia we mnie.
          Od jakiegoś czasu zdałam sobie sprawę,
          że mówić,obiecywać i chcieć to można dużooooo....ale tak naprawdę liczą się czyny.
          I na te czyny ze strony Twojego męża poczekaj kochana.
          Jeśli naprawdę zechce wrócić,to może i warto żebyś dała mu,Wam tą szansę.
          Ale pamiętaj ,że teraz na Twoich warunkach....Jego się nie sprawdziły.
          I nie daj wbić się w poczucie winy(że go nie rozumiałaś i że zła kobieta byłaś itp.)
          Zawsze szuka się winnego,albo przynajmniej współwinnego ,
          bo bagaż własnego poczucia winy i tego że miało się wyłączność na wyrządzenie
          krzywdy bardzo uwiera.
          Nawet jeśli nie byłaś w Jego mniemaniu ideałem (bo nikt z nas nie jest),to nie
          upoważniło Go do tego co zrobił.
          Jest dorosłym człowiekiem i mógł sygnalizować,że coś jest nie tak,
          że może oczekuje zmian od Ciebie i w waszym małżeństwie,a nie rzucać zabawki i
          biec na inny "plac zabaw".

          • zuza145 Re: obroty w sprawie... 23.07.08, 17:14
            Ło Matko!!!!!!!!!!!!!
            Skądś to znam- począwszy od wypowiedzi Wawrzyńca- totalnie zgadzam
            się z przedmówcami.
            Rób swoje kobieto- bo potem to "jeno mizeryja"
    • natka461 Re: on ma kochankę a ja zostałam z domem i dzieck 23.07.08, 18:37
      Przeżyłam to samo. Zostałam sama z domem i 8 letnią córką. Mój mąż
      trzy lata temu wyjechał do pracy za granicę. To nie była nasza
      wspólna decyzja lecz jego. Jego przyjazdy do domu były coraz
      rzadsze / dwa, trzy razy w roku/ więc postanowiłam z nim spokojnie
      porozmawiać. Dodam jeszcze że niczego nam nie brakowało w Polsce
      zarabiał sporo, za granicą również i przysyłał pieniądze. Gdy
      zaczęłam podejrzewać że ma tam drugie życie postanowiłam go zapytać
      wprost. I co się stało dalej? Okazało się że ma tam kochankę. Brak
      dalszych kontaktów telefonicznych spowodował że pierwsza złożyłam
      pozew o rozwód bez orzekania o winie bo nie miałam dowodów.
      Powiedział że chce rozwodu, będzie przysyłał alimenty, przepisze
      swoją połowę domu na córkę, słowem niczego nam nie zabraknie. Nawet
      poprosił mnie żebym zwolniła się z pracy i zajęła się dzieckiem.
      I co ? Na rozprawie wnioskował o zmniejszenie alimentów bo jest
      biedny, przyznał się do zwiążku z inną kobietą, prowadzi drugie
      życie /kupił sobie za granicą dom/ a ja zostałam na lodzie. Obecnie
      Sąd wydał orzeczenie zgodnie z którym odebrano mu władzę
      rodzicielską, orzeczono rozwód i zasądzono alimenty. I dalej nic .
      Wyrok się jeszcze nie uprawomocnił być może będzie składał apelację
      a ja nie dostałam zasądzonych alimentów /miały być 10 lipca/ i
      dobrze że nie zostałam kurą domową tylko pracuję pomimo iż mam
      niepełnosprawne dziecko. Zaczęłam bardziej dbać o siebie, korzystać
      z życia , bawić się w gronie przyjaciół i pozostało mi cierpliwie
      czekać. Zastanawiam się tylko kiedy zmądrzeje. Bo na razie od
      miesiąca nie kontaktuje się ani ze mną ani z dzieckiem .
      Musisz to przeżyć i zrobić pierwszy krok. Bo później może być za
      późno.Zostawi cię na lodzie albo się opamięta i wróci do ciebie co
      na pewno w tej sytuacji może okazać się trudne. Zyczę powodzenia.
      • burczybrzuszek Swoje 3grosze wnoszę.... 23.07.08, 21:10
        Droga Oliwko,
        Bądź mądrą kobietą i posłuchaj chociaż raz innych...
        Mając pod ręką takie doświadczone osoby jak te wyżej...

        Ja wtrącę kilka prawdziwych z życia wziętych historii.
        Malkontentom oświadczam, że nie ujawniam żadnych danych osobowych!

        Otóż przypadek 1.
        Praktycznie identyczny jak Oliwki.
        Mąż, żona, córeczka.
        Firma. Doskonałe warunki do życia.Sielanka...
        Znajomi, imprezy, spotkania...
        Jedna ze znajomych w trakcie rozwodu.Inteligentna.Mądra.Zadbana.
        Biedna, zapętlona, nieszczęśliwa....
        Potrzebuje na gwałt pocieszenia. Czytaj : pocieszyciela.
        Trafiła na męża mojej Koleżanki.
        Pocieszał.Pomagał.Był.
        Po dwóch miesiącach pocieszania powiedział swojej żonie, że się wyprowadza.
        Musi się zastanowić. Musi kilka rzeczy przemyśleć. Musi coś ze sobą zrobić.
        Nie chciał na wtedy nic.Kompletnie nic.Wszystko zostawił żonie i córce.
        Na razie nie było mowy o Tej Innej...
        Na razie.
        Koleżanka zaczęła drążyć, pytać, histeryzować....
        Przyznał się do tamtej.
        Przyznał się tylko do przyjaźni, fascynacji, zauroczenia...
        Ale się na wszelki wypadek wyprowadził.
        Ja powiedziałam wtedy jako "profesjonalistka" : tere fere dutki !!!
        I to były tere fere dutki!
        Tamta odgrywała się za swojego męża na mężach innych kobiet.
        Zakręciła kilku w głowach.
        Wszystkim pokazywała się jak lizak za szybką.
        Każdy chciał ja mieć pierwszy.
        Ona bawiła się kilkoma jednocześnie.
        Bawiło ja takie "walczenie "o Nią...
        Czuła się ważna i zauważona...
        Kręciła nimi jak sprężynka...
        Manipulowała doskonale...
        Mąż mojej koleżanki zaczął po pewnym czasie stawiać warunki.
        Już nie był taki hojny.Nie był miły.Już nie miał wyrzutów sumienia, że opuszcza
        rodzinę.
        Zaczął winy szukać u żony.Z siebie robił pokrzywdzonego.Właściwie wierzył, że tu
        teraz to on jest najbardziej pokrzywdzony.
        Zaczął przebąkiwać o czasie do namysłu....
        A ja na to : tere fere....
        Co się okazało, ano Panienka lekko go spuściła po schodach, on jej nadskakiwał,
        nadskakiwał, ale się jej znudził.Jak jej oświadczył, że się wyprowadził, to ona
        zupełnie przestała się nim interesować.
        Ona chciała gonić króliczka.
        Ona nie chciała Go złapać!
        Efekt na dziś jest taki, że moja Koleżanka posłuchała się mądrych ludzi. Twardo
        zajęła stanowisko. Na gorąco poprowadziła sprawy tak jak on chciał w pierwszej
        (czyli jak był w euforii i zgadzał się na wszystko!) wersji.
        Ta osoba której się poradziła, powiedziała jej, że przecież jak wszystko okaże
        się tylko przejściowym problemem, to zrobi znowu tak jak kiedyś, wróci do
        wspólnego majątku, mieszkania, odda mu część swojego samochodu.Jak okaże się, że
        to jednak u nich jest miłość....
        Koleżanka miała wielkie opory, chciała być sprawiedliwa, godna...
        Doradca jej powiedział: mąż chyba niezbyt myslał o Tobie kiedy tak nagle Cię
        zostawiał?
        Posłuchała.Zrobiła.
        Efekt jest taki, że jest obecnie najszczęśliwszą osobą. Myśli tylko o sobie i córce.
        Nie ma na głowie darmozjada, który za jej pieniądze fundował zrozpaczonej Tamtej
        wyjazdy, kolacje i kwiaty...
        Darmozjad jeszcze kilka razy kiwał ją że wraca, nie wraca.A to było podyktowane,
        że tamta mamiła jego.Że będzie z nim, lub nie będzie.
        I takich przypadków znam kilkanaście....
        Ale tylko kilka skończyło się tak jak ta historia.
        Reszta kobiet dała się omamić powrotem marnotrawnego.
        Zostały wycyckane do bólu!
        Do granic niemożliwości...
        Te się nie posłuchały, nie skorzystały z doświadczeń innych kobiet...

        Oliwka trzymaj się raz obranej drogi. Mądrej drogi.Z happy end'em!!!



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka