Dodaj do ulubionych

seks z bylym

01.08.08, 10:52
jestem juz miesiac po rozwodzie.
ze wzgledu na sprawy majatkowe, ktore sie strasznie ciągną,
zamieszkujemy razem.
Pierwsze tygodnie byly trudne, tym bardziej ze mimo szybkiego
rozwodu, poszlam po, na sprawe o leczenie (maz uzalezniony), jako
swiadek i skladalam zeznania.
Maz ze wzgledu na taka a nie inna sytuacje, opinie psychologa,
nie ma skierowania na stacjonarne leczenie, jedynie skonczylo sie na
orzeczeniu ze ma uczeszczac na terapie do poradni uzaleznien.

Bylysmy osobno na wakacjach. Maz wrocil wczoraj i... zaiskrzylo...
znam efekt miesiaca miodowego...kiedy w przeszlosci sie
wyprowadzilam nie akceptujac jego picia...nic sie wtedy nie zmienilo.

Rano powiedzialam mezowi ze mimo wszystko moje podejscie sie nie
zmienilo, chce zeby sie wyprowadzil, chce go splacic,
nadal nie akceptuje alkoholu w nim i moim domu.

ciekawa jestem co by na to powiedzial psycholog?
* brak seksu - nie kochalismy sie prawie rok czasu
* czysta fizjologia?
pytam siebie i nie znajduje odpowiedzi...
Walcze ze wspoluzaleznieniem u siebie. czyzby jakis nawrot?
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: seks z bylym 01.08.08, 12:06
      nie wiem, jak wyglądają nawroty, ale fajnie zachowałaqs się rano -
      pełen konkret, człowiek powinien wiedziec, na czym stoi, chocby po
      to , żeby sobie nie zbaczac z obranego kierunku (w jego przypadku -
      ku leczeniu)

      a dlaczego w sumie nie miałoby zaiskrzyc? przecież Wasz związek nie
      zaczął się od jego alkoholu, było trochę fajnych rzeczy, chocby
      pociag wzajemny smile
      to nie zawsze konczy się pierwsze

      moim skromnym zdaniem... ale mogę się mylic smile
      • jasmin75 Re: seks z bylym 01.08.08, 12:24
        uczac sie o chorobie alkoholowej, robilam jednoczesnie wiele rzeczy
        aby moj maz nie pil...typowe zachowania wspoluzaleznionych.
        miedzy innymi nie wspolzylam z mezem. karząc go za picie.
        wiem ze wazna jest konsekwencja. nie straszyc, ale wymagac i miec
        sile aby to co mowie - robic.
        tyle razy straszylam rozwodem, niewiele sie zmienialo, w koncu
        znalazlam sile do jego przeprowadzenia. tyle rzeczy mi przeszkadzalo
        w jego zachowaniu, gdzie na pierwszym miejscu byl oczywiscie -
        alkohol.
        po rozwodzie zdalam sobie tylko sprawe ze przegralam.
        nie walczyl o rodzine , dla mnie to wybranie spokojnego picia bez
        mojego zrzedzenia...
        teraz kompletnie sie odcielam. nie interesuje mnie jego zachowania,
        wybory. zajelam sie soba i dzieckiem. czuje sie ladniejsza,
        spokojniejsza, pewna siebie...
        przed rozwodem - cala moja uwaga skupiona, przynajmniej na poczatku,
        przed terapia, byla skupiona na piciu meza, tracilam naprawde duzo
        energii, zanim zostalam uswiadomiona ze Ja nic nie moge. nie moge
        zmusic mojego meza aby przestal pic.
        teraz kiedy tego nie robie, czuje sie "lzejsza".
        a seks byl fantastyczny.
        co nie zmienia faktu ze zycie z osoba uzalezniona, nieleczaca sie to
        pochyla w dół...
        stad moje poranne "wystapienie". Po prostu wyznaczenie granic,
        ktorych, na dzien dzisiejszy nie przekrocze w trosce o siebie i
        dziecko...
        dzieki za uwage... smile
        • dzul1 Re: seks z bylym 02.08.08, 04:18
          Nie polecam. Chociaz podobno z wlasnym mezem to nie grzech.
          Tylko rano ciezko spojrzec w lustro.
        • lampka_witoszowska Re: seks z bylym 03.08.08, 00:08
          ale czym się gryziesz?
          myśleniem o wspólnej przyszłosci? poczekaj, seks to seks, nawet z
          wlasnym byłym mężem nei oznacza, że znowu zapadliśmy się w ten
          związek i od nowa musimy odegrac role
          wiesz, czego chcesz
          wiesz, jak jest lepiej, bez jego alkoholu, a chocby bez niego
          sama wybierasz
          seksem nie obiecałas od nowa wspólnego życia
          teraz kolej na jego ruch

          a nawet, jeśli to miałoby się okazac zaspokojeniem, to nie tylko
          jego, na szczęście, ale i Twojego
          było miło? to dobrze! powinno byc

          i chwała Wam za to, że nie zbrzydziliście się Waszym małżenstwem aż
          do słów obrzydzenia na samą myśl
          ale granice wyznaczyłas
          i jeśli jestes ich pewna - a wygląda, ze tak - to się ich trzymaj -
          i będzie dobrze
    • omelni Re: seks z bylym 02.08.08, 08:04
      feee!!! nie tknęłabym nawet kijem sad
      a tak poważnie-nie wyobrażam sobie aby ten człowiek mógł mnie wogóle
      dotknąć.pełna odraza.
      • aron95 Re: seks z bylym 02.08.08, 08:07
        omelni napisała:

        > feee!!! nie tknęłabym nawet kijem sad
        > a tak poważnie-nie wyobrażam sobie aby ten człowiek mógł mnie wogóle
        > dotknąć.pełna odraza.

        A dotykał i Ty dotykałaś . Matrix ?
        • omelni Re: seks z bylym 02.08.08, 10:46
          a dotykał, i ja dotykałam...9 lat temu smile
          ale dziś ochłapów nie zbieram. zmądrzałam.
        • hela37 Re: seks z bylym 02.08.08, 11:38
          Odradzam , z własnego doświadczenia .Z jego strony to było ,,zaspokojenie
          własnych potrzeb" no i pózniej miał o czym opowiadac....
          • ad-kl Re: seks z bylym 02.08.08, 13:10
            A nam się to często zdarza.Tyle,że u mnie to troszkę inna bajka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka