lalolula
01.09.08, 08:06
wyprowadzilam sie miesiac temu, tatus pil i robil na kacu awantury
weekendowe
nie pozwolil wypowadzic sie naszemu dziecku, powiedzial zeby
wybieralo
nie chcialo wybierac, wiec zostalo
mieszka z nim
odwiedza mnie
weekendy spedzam z synem
chcialby mieszkac i tu i tu i z jednym rodzicem i drugim, nie
utracic i jednego i drugiego, ale boi sie powiedziec o tym ojcu
z żalem stwierdzil, ze przeciez mowilam, ze 90%dzieci zostaje z
mamami...
wczoraj tato przjechal po niego samochodem na mega kacu...
wyciagnelam syna z samochodu, odprowadzilam do ich domu, poniewaz u
mnie nie chcial zanocowac(dlaczego nie?! mialby przeciez spokojniej)
on sie go boi?? jak mu pomoc? wiem, ze jakas mega krzywda naszemu
synowi sie nie dzieje, ale dlaczego o wszystkim i wszystkich ma
decydowac nagle "tatus"?!
prosze o kometarze, skad bierze sie takie zachowanie, jak powalczyc
o prawo do syna?! czeste szantaze, ze jak czegos nie zrobie nie
zobacze sie badz tez nie bede mogla rozmawiac z synem staja sie
norma...