alunea
08.10.08, 09:53
wielokrotnie wypowiadałam się na tym forum w związku z moja sytuacja
w małżeństwie, po krótce przypomnę:
po 12 latach wydawało mi się wspaniałego, co mąż też potwierdzał
okazało się że mnie zdradza wielokrotnie, powrócił do alkoholizmu po
16 latach abstynencji, pojawiła się też marichuana. Przez rok
wpierał mi że wymyślam sobie te jego zdrady, potem to wszystko
wyśledziłam, miałam dowody, zdjęcia, 2 lewe komórki, wyciągi z banku
itd. Gdy wrócił do domu po 7 dnoiwym ciągu, dałam mu czas do
wytrzeźwienia. Po 10 dniach powiedziałam mu że wiem wszystko i
czekam co zamierza z tym zrobić, zapytał co ja chcę zrobić,
odpowiedziałam że w tej sytuacji jeżeli nie chce nic tłumaczyć
wyprowadzam się z córką. No i cię wyprowadziłam do innego miasta,
znalazłam pracę mieszkanie, córa chodzi do nowej szkoły. Z mężem
utrzymujemy kontakt ze względu na córkę, wyladowaliśmy też 2 razy w
łóżku, raz z jego inicjatywy, drugi raz z mojej. I co dalej?
Rozmawiałam z nim wielokrotnie o próbie naprawy bez wypominania
przeszłości. On mówi że nie chce rozwodu ale nie wie co chce, chce
zatęsknić za mną. W sobotę jadąc do niego po kolejnej sprzeczce
alkoholowej rozbiłam samochód, teraz on go naprawia. Mieszkamy już
2,5 miesiąca osobno. Wiem że mu jeszcze na mnie zależy, chociaż nie
tak jak kiedyś, pod wpływem alkoholu, kolegów, pieniędzy zmienił się
strasznie. Mówi,ż enikogo nie ma a ja przez skórę czuję że ma. Ja
chcę wrócić do domu, zacząć wszystko od nowa, pomóc mu leczyć się z
alkoholizmu chociaż on narazie nie chce przestać pić, chcę odzyskać
swoja rodzinę. Czy postawić go przed faktem dokonanym i po prostu
wrócić czy próbować jeszcze raz z nim porozmawiać o nas, tylko
obawiam się że on nie będzie chciał. Poradźcie co mam zrobić, bo
już gubię się w tym wszystkim. Mówią, że trzeba ratować dopóki jest
ostatni promień nadziei ale czy napewno?