Dodaj do ulubionych

pozwalam sobie

24.11.08, 07:56
zacytowac tekst zacytowany przez Zmazura w innym watku - myslę, ze jest godny
namysłu, refleksji, dyskusji - jeden z najlepszych, na jakie natknęlam sie w
necie (i nie tylko).

>>>>>>>>>>>Odpowiedzialność (tak, jak jej nauczam i rozumiem) jest to stan
gotowości doświadczania efektów własnych kreacji.

Wina pojawia się wtedy gdy z jakichś powodów nie chcę lub nie jestem w stanie
wziąć odpowiedzialności. Rzetelne przyjrzenie się temu jak to wygląda w twojej
rzeczywistości powinno pomóc uporać się z problemem rozróżnienia.

O wiele większą trudność postrzegam w rezygnacji z korzyści z winy, no ale coś
trzeba wybrać - korzyści z odpowiedzialności albo korzyści z winy. Dla
jasności przyjrzyjmy się obydwom.

Zakładam że jesteś osobą "ogólnie zorientowaną" i nie będę tutaj szczegółowo
roztrząsał dlaczego i jak to jest, że "wolność jest funkcją odpowiedzialności"
a "miłość dzieckiem wolności". Tak wyglądają korzyści z odpowiedzialności.

A korzyści z winy ? Otóż korzyści z winy wyglądają dokładnie tak samo:
"niewolność (związanie) jest funkcją winy" a "powinność dzieckiem
niewolności". Zauważ proszę, że użyłem słowa powinność chociaż potocznie
(znowu to niechlujstwo pojęciowe) bywa używane obowiązek.

Tak, tak przeciwieństwem związków miłości są związki powinności, w tej właśnie
chwili otrzymałeś dar - dar rozróżniania swoich związków - {po}winneś,
{po}winien, {po}winna.

Związki wyglądają tak samo, tylko ludzie w nich jakoś inaczej, kiepsko. Skoro
tak, czemu wybieramy kiepsko, ano wybieramy kiepsko bo łatwo, wybieramy
kiepsko bo tak się wyćwiczyliśmy, wybieramy kiepsko bo jesteśmy w tym dobrzy,
wybieramy kiepsko bo wszyscy wokoło w to grają.

Popatrz, wystarczy kogoś skutecznie obwinić i już masz z nim związek. Można
perfidniej, przekonaj go że ty jesteś winien
i efekt jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, "związków jak mrówków", i
tylko żal że takie jakieś kiepskie.

Kiepskie związki {po}winności, są tak nieprawdziwe jak sztuczne kwiaty, mogą
być doskonałą imitacją, ale tylko imitacją. Niektórzy twierdzą że dobra
imitacja lepsza niż nic
- a ty, czy stać cię na oryginał?

Twierdzę że pojęcie winy choć tak powszechne i powszednie w naszym życiu, jest
sztucznym wytworem spłodzonym przez ludzi, jako alternatywa dla wszystkich
tych, którym wzięcie odpowiedzialności choć jest naturalne, jawi się groźnie.

Utrzymujmy innych w związkach {po}winności bo gdyby nie one mogłoby się okazać
że ... lepiej w ogóle o tym nie myśleć !!!

W świecie człowieka odpowiedzialnego nie funkcjonuje pojęcie wina. I nie ma
powodu aby go za to podziwiać lub współczuć. On po prostu żyje tak samo jak
ty, tylko "inaczej", wszystkich i wszystko co go otacza postrzega jako procesy
nie obiekty.

Prawdziwe pozbycie się ze swojego świata pojęcia winy, (nie poczucia winy!)
jest totalne i od tej chwili już nikt i za nic obwinić cię nie jest w stanie,
ale również ty za nic nikogo.

Definitywnie odpada ten sposób tworzenia związków - to raz - a dwa nie ma już
szansy na zadowolenie się ustaleniem winnego twojego niepowodzenia. A taki to
był wygodny mechanizm, charakterystyczny dla naszych czasów i kręgu
kulturowego, "coś poszło nie tak, coś jest do dupy, szybciutko szukamy winnego
i radzę się przyłożyć bo jeśli nie dasz rady znaleźć - wyjdzie niestety na to
że to ty jesteś winien", teraz tylko uzyskać pokajanie (jako dowód przyjęcia
winy), lub samoukaranie i sprawa "załatwiona".

Zwykle tak jesteśmy "zmęczeni" tym zabiegiem, że na odpowiedzialne działania
brakuje już energii.

I na zakończenie dobra nowina. Wszystko co sztuczne działa wyłącznie i
dokładnie tak długo jak długo jest zasilane i konserwowane przez ludzi,
odnoszących z działania tego korzyści. A ty ze swojego świata możesz pozbyć
się absolutnie wszystkiego co zechcesz, pod jednym wszakże warunkiem, że
pozbędziesz się tego w całości. Tak naprawdę nie da się pozbyć wyłącznie
negatywnego aspektu czegoś - pozostawiając pozytywny.
Obserwuj wątek
    • rybak Re: pozwalam sobie 24.11.08, 09:02
      Tak
    • tricolour Dla mnie jest to tekst słaby... 24.11.08, 09:06
      ... bo zakłada 100% sprawstwo człowieka i jednoznaczność wzajemnych relacji. Nie
      zakłada:

      - konieczności wyborów, czasem sprzecznych gdzie z góry wiadomo, że kogoś skrzywdzę,
      - konieczności życia w środowisku (czasem nieprzyjaznym) i obrony własnych
      interesów,
      - zjawisk przeze mnie nieprzewidzianych (ale możliwych do przewidzenia), ale
      skutkujących krzywdą.

      Dla mnie odpowiedzialność ma wymiar bardziej "administracyjny", a wina -
      moralny. Jestem odpowiedzialny za swoich pracowników, bo to moi podwładni.
      Gdybym nie miał (z jakichś powodów) na wypłatę ich wynagrodzenia, to czuję się w
      obowiązku sprzedać część swego majątku, by ludzie mieli wynagrodzenie za pracę.
      Gdybym tego nie zrobił, to byłbym winny ich niedoli, ale mógłbym nie być za nią
      odpowiedzialny.
      • z_mazur Re: Dla mnie jest to tekst słaby... 24.11.08, 10:26
        A dlaczego miałbyś być winny ich niedoli?

        W pewnym stopniu ponosiłbyś za nią odpowiedzialność, w takim w jakim się do niej przyczyniłeś, ale dlaczego miałbyś ponosić winę, za czyjąś niedolę.

        Jeśli jakiegoś zjawiska nie przewidziałeś, to ponosisz odpowiedzialność, za to, że nie przewidziałeś, a mogłeś, jeśli nie mogłeś przewidzieć, to nie ponosisz odpowiedzialności. Nadal nie widzę problemu z odpowiedzialnością w tych punktach o których piszesz.

        Jeśli bronisz swoich interesów, to robisz to za pomocą decyzji za które ponosisz odpowiedzialność. Jeśli dokonujesz wyboru, to za jego skutki również ponosisz odpowiedzialność.

        Trochę cały ten wywód kojarzy mi się z takim stwierdzeniem, dotyczącym różnic w kulturze dalekowschodniej i naszej europejsko-amerykańskiej. Tam gdy coś idzie nie tak, to całą energię organizacja skupia na rozwiązaniu problemu, u nas w pierwszej kolejności szuka się "winnego" zaistniałej sytuacji. Za to tam ludzie czują się właśnie odpowiedzialni. Minister składający dymisję, bo w jego ministerstwie coś zadziałało nie tak, być może "zawinił" ktoś inny, ale to on czuje się odpowiedzialny i bierze na siebie tą odpowiedzialność, tam to norma, u nas... niekoniecznie, no bo przecież jestem niewinny.

        Przez analogię do tematyki forum. Wiele osób zamiast zastanowić się kto i w jakim stopniu ponosi odpowiedzialność za to jak przebiegało małżeństwo i dlaczego się rozpada, skupia się na szukaniu "winnego" i oczywiście broń Boże nie w sobie.
        • tricolour No co mam Ci napisać... 24.11.08, 12:18
          ... dlaczego czułbym sie winny? Bo tak czuję - jeden czuje, drugi
          nie czuje.

          Wina i dpowiedzialnośc ani się nie wykluczają, a nie nie zastepują,
          one istnieją obok siebie. Dla mnie odpowiedzialnośc bierze się
          bardziej z działania, a wina bardziej z zaniedbania. Dlatego
          człowiek odpowiedzialny może być winny zaniedbania. To zaniedbanie
          nie wyklucza jego odpowiedzialności.
    • kicia031 Re: pozwalam sobie 24.11.08, 09:58
      W angielskim jest rozroznienie na responsibility i accountability, 2
      rodzaje odpowiedzialnosci - za to, co sam robie i za to, jak pilnuje
      rzeczy, ktore robia inni, mysle, ze wazne, bo to sie czasami
      rozmywa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka