sniezynka.22
15.12.08, 12:35
WITAJCIE!
chciałam dołączyć do Waszego grona- świeżo upieczona, rozwód prawomocny za 2
dni....Po przejściach jak Wy wszyscy,dużo za mną. Jestem w nowym związku,
razem parę mcy, jest cieplutko, milutko, troska wzajemna i wogóle. Takie
spełnienie marzeń o prawdziwym związku, wspieraniu, bliskości i zrozumieniu
jakiego nie dane było mi zaznać. Tak to ja się zakochałam-ale ta znajomość to
był katalizator by wyjść ze związku z mężczyzną pracoholikiem, dla którego
troska o rodzinę kończyła się na przyniesieniu pieniędzy, zamkniętym
emocjonalnie. Myślę że bardzo się męczyliśmy razem choć ze względu na poczucie
obowiązku wzgl siebie i dzieci jakoś kleiliśmy to małżeństwo żyjąc obok siebie
a nie razem te lata.
Z Byłym łączy mnie 16 lat i 2 chłopców 15 i 8 lat którzy zostali ze mną.
Akceptują nowego partnera, nie ma większych zgrzytów.Mnie powoli udaje się
wyjść na prostą, odstawiłam prochy przeciwdepresyjne, uczę się żyć z poczuciem
winy i odpowiedzialności..
No ale mam doła w związku z zachowaniem wspólnych z Byłym przyjaciół.
Na początku mojej drogi do rozstania tj w maju napisałam do nich wszystkich
maila-chciałam ich poinformować co się dzieje i jakoś zadośćuczynić byłemu że
to JA zdecydowałam się na rozwód...
Na szczęście nie dali się wplątać w sprawę sądową ale nie odzywają się wogóle.
Jakoś nikt nie ma czasu -a ja myślę że chęci..
Strasznie mnie to boli, chciałabym poczuć tą odrobinę akceptacji i
przyzwolenia na układanie życia tak jak ja tego potrzebuję. Nikt z nich nie
przepłacze za mnie moich łez, nie przechoruje depresji....
Czy też czuliście takie odrzucenie, izolację, ostracyzm bo śmieliście
zniszczyć "święty związek małżeński"??
Dla wyjaśnienia dodam że nigdy nie dałam się poznać jako romansująca, jestem
katoliczką- a może byłam bo teraz to już tylko wierzącą- śpiewałam 7 lat w
chórze przykościelnym ale mnie w związku z sytuacją wyprosili stanowczo...
Kurde-to wszystko bardzo boli, myślałam że mamy XXI wiek...
Strasznie smutno nie mieć z kim umówić się na kawę i pośmiać tak poprostu z
niczego.
Co myśleć o zachowaniu ludzi?? Co robić??