coome
07.04.09, 14:51
Jestem mężatka od 3 lat. Na poczatku grudnia mąż wyprowadził się z
domu. Zabrał wszystkie swoje rzeczy i odszedł do matki, która
przyjęła go z otwartymi ramionami. Ja zostałam z naszą 3 letnią
córką i nastolatką (córka z poprzedniego związku).Do tej pory mąż
nie chce spróbowac ratować naszego małżeństwa, nie zgadza sie na
terapie.Wszelkie moje próby gasi teksem, że mu sie
wypaliło.Przezyłąm ciężkie chwile, bo tak naprawdę nie wiem dlaczego
tak drastycznie postąpił.Nie chce ze mna rozmawiac na ten temat a ja
mam tak wiele pytań. Nie było zdrady, bicia, molestowania. On jest
człowiekiem bardzo wierzacym. Tesciowa zadowolona,że syn wrócił.
Kiedy z nia rozmawiam mówi tylko, że bedzie sie za nas modlić.
Złożyłam pozew, bo nie moge tak zyć. Jak myslicie - poczekac czy
walczyć dalej czy iść swoja drogą?