Dodaj do ulubionych

odejść czy walczyć?

07.04.09, 14:51
Jestem mężatka od 3 lat. Na poczatku grudnia mąż wyprowadził się z
domu. Zabrał wszystkie swoje rzeczy i odszedł do matki, która
przyjęła go z otwartymi ramionami. Ja zostałam z naszą 3 letnią
córką i nastolatką (córka z poprzedniego związku).Do tej pory mąż
nie chce spróbowac ratować naszego małżeństwa, nie zgadza sie na
terapie.Wszelkie moje próby gasi teksem, że mu sie
wypaliło.Przezyłąm ciężkie chwile, bo tak naprawdę nie wiem dlaczego
tak drastycznie postąpił.Nie chce ze mna rozmawiac na ten temat a ja
mam tak wiele pytań. Nie było zdrady, bicia, molestowania. On jest
człowiekiem bardzo wierzacym. Tesciowa zadowolona,że syn wrócił.
Kiedy z nia rozmawiam mówi tylko, że bedzie sie za nas modlić.
Złożyłam pozew, bo nie moge tak zyć. Jak myslicie - poczekac czy
walczyć dalej czy iść swoja drogą?
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: odejść czy walczyć? 07.04.09, 15:08
      Ja bym nie robila nic - nie skladal pozwu o rozwod, ale tez nie
      walczyla. Jesli maz nie placi satysfakcjonujacych alimentow, to zloz
      pozew o takowe.

      Jesli wciaz zalezy ci na mezu, to nie przyciskaj go, pokaz jak
      szczesliwa jestes bez niego, jest szansa ze moze wtedy mu sie znowu
      zapali.

      A jak nie, zawsze zdazysz sie rozwiesc...
    • ciamciak-2 Re: odejść czy walczyć? 07.04.09, 15:11
      to ja Ci napisze tak - sama musisz zdecydować czy walczyć (czy jest o co) czy
      iść własną drogą.

      Pierwsza nasza kłótnia - grudzień 2007, poszło o to, że zarysowałam JEGO auto.
      Tak naprawdę auto tylko było zapisane na niego, a kredyt spłacaliśmy ze
      wspólnych pieniędzy. Zdarzyło mi się to pierwszy raz i zamiast udać słodka
      idiotkę, ze widocznie ktoś mi zarysował auto pod supermarketem, to ja się
      przyznałam. Wyprowadził się na 5 dni do rodziców do innego miasta. Od jego
      powrotu nic nie było takie samo. Usłyszałam wiele słów, które mnie dotknęły,
      sama pewnie tez wiele takich jemu powiedziałam. We mnie coś pękło. Próbowaliśmy
      składać nasze wspólne życie aż do października 2008 roku (odbyliśmy wiele
      rozmów), kiedy to na moją prośbę mój mąż się wyprowadził - tym razem wynajął
      sobie mieszkanie.
      Dzień przed rozwodem namawiałam go jeszcze na terapię małżeńską, nie zgodził się
      i powiedział, ze nie uznaje takich metod pomocy... Ja mam czyste sumienie, że po
      raz 3 wyciągnęłam do niego rękę na zgodę.

      Teksty teściowej o modleniu się za nas znam na pamięć. A smsy, które dostałam po
      rozwodzie, w których pisze, żebym odcięła się od koleżanek i swoich RODZICÓW
      zachowałam do dziś.

      Z exem obecnie nie utrzymuję kontaktów, czasem zdarzy nam się zadzwonić, bo
      jakiś list, bo coś z komputerem, bo podpowiedź przy konstruowaniu umowy itd.
      Mamy wspólnych znajomych i widujemy się u nich, a także spędzamy z nimi czas
      wspólnie na wyjazdach. Traktujemy się jak znajomi.

      Pomimo wszystko twierdzę, ze mój były mąż, to fantastyczny facet, ma wiele
      zalet, ale jedna wadę - nie jest facetem dla mnie smile
    • zuzka712 Re: odejść czy walczyć? 07.04.09, 16:22
      Jeżeli było dobrze, to może warto się postarać, ale robiąc zupełnie
      coś innego niż dotychczas!

      Jeżeli nie jesteś pewna, że z Twojej strony to koniec, to nie rób
      nic. Daj czas jemu i przede wszystkim sobie. Na razie jesteś w szoku
      i się miotasz. Nie myślisz logicznie, kierują Tobą emocje. Tak
      podejrzewam, oczywiście mogę się mylić!!!!
      Przypomnij sobie jaka byłaś "przed małżeństwem", coś sprawiło, że
      mąż się Tobą zainteresował, może to coś gdzieś zagubiłaś po drodze?
      Zajmij się sobą najlepiej jak umiesz, a mężowi "odpuść". Niech
      złapie oddech, poczuje, że decyduje o swoim życiu, że CHCE, a nie
      MUSI. Po prostu niech zatęskni smile
      "Odpuść mu" oznacza nie wywieranie presji i zarzucanie pretensjami.
      Jeżeli chodzi o obowiązki wobec dziecka, domu - jasno sprecyzuj
      jakie masz oczekiwania i egzekwuj je. Niech się zajmuje małą - ona
      zyska na kontakcie z ojcem, a Ty będziesz miała czas dla siebie.
      Zapisz się na ćwiczenia, umów do kina, knajpki. Odgrzeb swoją
      kobiecość smile

      Pamiętasz piosenkę: - chce się co się nie ma, kocha się marzenia...-


      • luciva Re: odejść czy walczyć? 09.04.09, 09:44
        Ciamciak, mąż wyprowadził się z powodu porysowanego auta?
        • ciamciak-2 Re: odejść czy walczyć? 09.04.09, 11:22
          mniej więcej tak. Awantura zaczęła się od auta, że nie szanuję Jego rzeczy itd.,
          a potem popłynął z innymi wyrzutami... ja nie byłam mu dłużna i kłótnia gotowa.
          Na przykład dowiedziałam się, ze przez 6 lat wspólnego życia cytuję "zmuszał
          się" do wszystkiego co proponowałam, do wspólnych wyjść czy wyjazdów ze
          znajomymi, do propozycji spędzania wolnego czasu itd.
          Za to teraz już ma wolne, nie musi "zmuszać się" smile

          PS. Chyba do końca życia te słowa zostaną mi w pamięci...
        • ciamciak-2 Re: odejść czy walczyć? 09.04.09, 11:30
          Kolejna sytuacja z JEGO autem w roli głównej miała miejsce w czerwcu 2008.
          Dzieciak na motorze crossowym wyjechał mi pod samochód. A w zasadzie wjechał mi
          w bok auta - JEGO auta. Pierwszy raz od 12 lat posiadania prawka zdarzyło mi się
          coś takiego, miałam do czynienia pierwszy raz z Policją. Byłam w takim stresie,
          ze łzy same ciekły po twarzy. Obcy ludzie zatrzymywali się i chcieli pomagać.
          Przyjechał mój eks, usłyszałam tekst mniej więcej w stylu "rozpier... mi auto",
          stwierdził, że nic się nikomu nie stało, mam czekać na Policję (którą sama
          wezwałam) a on wraca do pracy, bo praca ważniejsza.
          Matce sprzedał tekst, że ma rozwalony samochód. Teściowa zadzwoniła do mojej
          Mamy a moja rodzicielka (która w 20 minut była na miejscu wypadku i czekała ze
          mną 2 godziny na Policję, bo Pan Mąż miał ważniejsze sprawy) wielce zdziwiona -
          jak to rozwalony??? Lekkie wgniecenie drzwi pasażera i listwy przy progowej, da
          się z tym jeździć bez naprawiania...
          • cannea Re: odejść czy walczyć? 09.04.09, 13:56
            hehsmile miałam podobną sytuację w lutym tego roku... mąż oskarżył mnie, że zniszczyłam stacyjkę w JEGO aucie (na niego zapisane, kredyt wspolny)i zażądał 3000 zł za naprawęsmile potem "zszedł" na 1200 potem zrezygnował w ogole. jego mamusia zadzwoniła do mojej i powiedziała , ze auto na złom się nadaje (nie ma prawa jazdy, mieszka 600 km dalej ale świetnie telepatycznie wszystko wiedziała). Od tamtej pory nie widziałam ani męża, ani auta (którego nie chciał mi pokazać). Moim zdaniem z autem nic się nie stało, bo mijałam go trzy dni później na drodze (i auto nie wyglądało na złom jak twierdziła jego mamusiasmile)Wszystko było głupim sposobem na wyciagniecie kasy...żal się robi... Teraz mamy rozprawe rozwodowa 15 kwietnia i ciekawe co będzie.
            • ciamciak-2 Re: odejść czy walczyć? 09.04.09, 14:00
              To będę trzymała kciuki za Ciebie i za szybki rozwód smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka