zuzia69easy
15.04.09, 22:56
Kto to przeżył i czy warto?Orzeczono wine obu stron,chociaz pozwany
dopuscił sie zdrady,porzucił mnie po30 latach małżeństwa,wczesniej
zrezygnował z pozycia ,bo miał zaburzenia potencji,a teraz okazało
sie ,że to moja wina/jedyny zarzut/,bo nie leczyłam męża u
seksuologa,a młodasz kochanka przywróciła mu witalność.Przedstawiłam
dokumentację medyczną wiele powaznych schorzen/grozi złamanie
kręgosłupa/ale sąd wcale się do tego nie odniósł,jak również do
tego ,ze sam zrezygnował z pożycia/odpowiedż na mój pozew ,podpisany
przez niego/Nie miało tez znaczenie,że 1000 dni przebywał na
zwolnieniu chorobowym i to ja musiałam utrzymywać
rodzinę.Dowiedziałam sie, wyroku /ustnym/,,ze dla faceta więż
fizyczna jest najważniejsza i z takim stazem nie musialam współżyć 5
razy dziennie,ale przynajmniej raz na tydzień/z impotentem?/To
uzasadnienie było gorsze niz porzucenie przez eksa.Jego adwokat
powiedział coś takiego,ze ludzie są częścia natury i tak jak
zwierzeta muszą zaspakajac popędy i to przekonało sędzinę.NIE
WNOSIłam o alimenty,ale obawiam się konsekwencji tego wyroku,bowiem
eks nie pracuje,wyprzedaje majątek,a oprócz grozby złamania
kręgosłupa grozi mu demencja/bo tezma tekie rozpoznanie/