Dodaj do ulubionych

apelacja od wyroku

15.04.09, 22:56
Kto to przeżył i czy warto?Orzeczono wine obu stron,chociaz pozwany
dopuscił sie zdrady,porzucił mnie po30 latach małżeństwa,wczesniej
zrezygnował z pozycia ,bo miał zaburzenia potencji,a teraz okazało
sie ,że to moja wina/jedyny zarzut/,bo nie leczyłam męża u
seksuologa,a młodasz kochanka przywróciła mu witalność.Przedstawiłam
dokumentację medyczną wiele powaznych schorzen/grozi złamanie
kręgosłupa/ale sąd wcale się do tego nie odniósł,jak również do
tego ,ze sam zrezygnował z pożycia/odpowiedż na mój pozew ,podpisany
przez niego/Nie miało tez znaczenie,że 1000 dni przebywał na
zwolnieniu chorobowym i to ja musiałam utrzymywać
rodzinę.Dowiedziałam sie, wyroku /ustnym/,,ze dla faceta więż
fizyczna jest najważniejsza i z takim stazem nie musialam współżyć 5
razy dziennie,ale przynajmniej raz na tydzień/z impotentem?/To
uzasadnienie było gorsze niz porzucenie przez eksa.Jego adwokat
powiedział coś takiego,ze ludzie są częścia natury i tak jak
zwierzeta muszą zaspakajac popędy i to przekonało sędzinę.NIE
WNOSIłam o alimenty,ale obawiam się konsekwencji tego wyroku,bowiem
eks nie pracuje,wyprzedaje majątek,a oprócz grozby złamania
kręgosłupa grozi mu demencja/bo tezma tekie rozpoznanie/
Obserwuj wątek
    • plujeczka Re: apelacja od wyroku 16.04.09, 09:06
      jestem w podobnej sytuacji, napisz do mnie na gazetowa @-niestety co
      do aplelacji mam bardzo mieszane uczucia, czekam na uzasadnienie
      wyroku, napisz jesli chcesz. porozmawiamy.pozdrawiam
      • zuzia69easy Re: apelacja od wyroku 16.04.09, 09:26
        Ja tez czekam na uzasadnienie,przeczytałam protokół moich zeznań i
        ciągle powtarzają się moje wizyty razem z eksem u lekarzy
        neurochirurgów,neurologów,ortopedów.Z mojej też inicjatywy zgłosił
        sie do psychiatry/bo znęcał sie psychicznie ,był to czas romansu/I
        to dla sądu nie miało znaczenia?
        • plujeczka Re: apelacja od wyroku 16.04.09, 10:00
          niesttey martwię Cię ale nie ma znaczenia, czytajac twój post mam
          oprzekonanie ,że obie miałysmy ten skład sędziowski.W moim przypadku
          sąd rozgrzeszył męża z picia, w ustnym uzasadnieniu usłyszałam ,ze
          może pić bo ma stresujacy zawód ( stwierdzony alkoholizm od ponad 20
          lat)moze mieć kochankę bo juz wtedy znikł z domu to znaczy się mógł
          się wiązać z kim chciał , sąd nie wezwał kochani meza na świadka ,
          trudno uwierzyć abu pozniknieciu z domu obca kobieta przyjeła
          nieznanego faceta pod swój dach) musieli i wiem to napewno ,ze znali
          się wczesniej .Ja powinnam pokochac rodzinĘ meza ( mimo ,że okradli
          mnie dwa razy i niszczyli przez wiele lat) A MŁODA POWINNA PO
          ZNIKNIĘCIU TATUSIA OSZUKAĆ GO, NAIWĄZAĆ Z NIM KONTAKT I POZOSTAWIAĆ
          w dobrych stosunkach bo jak się sedzina wyraziła w patoligicznych
          rodzinach dzieci kochaja ojców a tutaj młoda nie szukała "
          kochajacego" tatusia.Pisać wiecej?......ręce opadaja, mam koleżankę
          w sądzie, pracuje 25 lat powiedziała mi ,że na 100 apelacji 2-3
          rozpatrywane sa pozytywnie.Coz w sądzie wygrywa ten , który ma
          lepszego adwokata i świadków , k tórzy lepiej kłamia ..tak mi
          powiedział znajomy prawnik, wczesniej nie wierzyłam dzisiaj wiem ,że
          miał racje...napisz jesli chcesz, jest nas na tym forum wiecej
          fajnych kobiet, które równiez przegrały sprawy podobne do twojej i
          mojej.....
          • zuzia69easy Re: apelacja od wyroku 16.04.09, 10:28
            Sędzina ,aby mi chyba było łatwiej pogodzićsie z wyrokiem
            przyznala,że jestem bardzo inteligentna,a rodzinązajmowalam sie na 5
            zplusem,a nawet na 6.Moja adwokatka to kompletna porażka,zupełmie
            nie przygotowana,konsultowalam się wcześniej ze znajomym/ale dla obu
            stron/adwokatem i nie miał zadnych wątpliwości co do
            rozstrzygnięcia,powiedział,że dla sądu najważniejsze są dowody i
            świadkowie.Mój eks.nie powołał ani jednego świadka,zero
            dowodów,kłamał i to wystarczyło.Zachowywał się w sądzie jak
            ofiara,obraził mnie mówiąc,że dmuchana lalka byłaby lepsza,nazwał
            świnią,ale sądnie reagował.Ja mówiłam prawdę,nie obrzucałam go
            błotem,nawet tłumaczyłam i wyszłam na silną kobietę,a on na
            ofiarę.Ciągle podkreślał jaki to jest zdrowy,a sąd mimo ,że miał
            dokumenty z Zusu nie zarzucił mu kłamstwa,przeciez to jest chore.Mie
            szukam odwetu na byłym,tylko obawiam się ,że będę musiała płacic
            alimenty,bo jak skończy się kasa i padnie zdrowie,to ten związek się
            rozleci.JUz eks.wygląda 10 lat starzej,zaprzestał leczenia i jeszcze
            biedak skarżył się przed sądem,że pogorszyła mu się sytuacja
            finansowa.
            • jumanji_7 Re: apelacja od wyroku 18.04.09, 16:36
              Osobiście uważam, że sprawa apelacyjną jest dalszym ciągiem tych śmiesznych
              rozgrywek i nie tylko pomiędzy stronami, nie ważne ... Ale zawsze warto walczyć
              o swoje do końca, nawet jak to oczywiste sprawy i nie ważne ile tych
              apelacyjnych spotkań, z doświadczenia wiem, że kobietom łatwiej, no chyba że źle
              wypadły ma samym wstępie. Nawet nie wiem ile, jaki to koszt, ale chyba w
              taryfikatorze stoi ok. od 1.800, dobrze że w złotówkach wink
    • lubellina Re: apelacja od wyroku 18.04.09, 21:34
      Czytam Wasze posty i włos mi się jeży na głowie...
    • adela38 Re: apelacja od wyroku 19.04.09, 07:43
      Ale gdy obie strony sa uznane za winne to zadna z nich nie jest niewinna i wtedy
      zadna tez nie moze liczyc na alimenty na siebie po rozwodzie...czyz nie tak?
      • zuzia69easy Re: apelacja od wyroku 19.04.09, 09:03
        Nie masz racji,orzeczenie to ma ten sam skutek jak bez orzekania
        winy 5 lat alimentów jeśli któraś ze stron będzie w niedostatku/z
        mozliwością przedłużenia/Ale apelację odpuszczam,juz i tak wydałam
        sporo kasy,jak jest wojna to są tez ofiary.Najważniejsze jest dla
        mnie wsparcie dzieci,rodziny i znajomych i dla nich jestem moralnym
        zwyciężcą,a zdaję się na wyroki boskie,bo wyrzącone krzywdy sie
        płaci o to wielokrotnie.
        • jumanji_7 Re: apelacja od wyroku 20.04.09, 01:45
          lubellina napisała:

          > Czytam Wasze posty i włos mi się jeży na głowie...

          Rzeczywiście czasem to dość dziwnie wygląda, szperając natrafiłem na w miarę
          jasno przedstawiona sprawę i tu też po części poruszaną.
          www.forum.prawnik24.pl/viewtopic.php?t=104
          Często nasze wyobrażenia świata są tak bardzo odległe od tego jak widzi temida,
          ale dobrze, że chociaż chcemy na te tematy rozmawiać, zawsze coś tam wnoszą
          ciekawego i możemy wiele zyskać, szczególnie spokoju, kiedy nie jesteśmy
          zadowoleni z końcowych rozstrzygnięć ...
        • jumanji_7 Re: apelacja od wyroku 20.04.09, 02:20
          zuzia69easy napisała:

          > Nie masz racji,orzeczenie to ma ten sam skutek jak bez orzekania
          > winy 5 lat alimentów jeśli któraś ze stron będzie w niedostatku/z
          > mozliwością przedłużenia/

          Wyrok rozwodowy może nastąpić bez orzekania o winie, z orzeczeniem winy jednego
          z małżonków, orzeczeniem winy obu stron, lub z uznaniem, że żaden z małżonków
          nie ponosi tej winy.

          Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a
          rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka
          niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie
          winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania
          usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się
          w niedostatku.

          Brak orzeczenia wyłącznej winy jednego z małżonków uprawnia każdego z nich do
          żądania dostarczania środków utrzymania od drugiego małżonka jeśli znajduje się
          on w niedostatku, w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom
          uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. Obowiązek
          ten wygasa w zasadzie z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu (wyjątkowo sąd
          może ten termin wydłużyć).
          Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa także
          w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa.

          Moim skromnym zdaniem to wszystko powinni wiedzieć ludzie przed zawieraniem
          związku małżeńskiego, by potem nie byli bardzo zdziwieni, ale też komu się chce
          uczyć kiedy wiosna taka piękna - prawda?wink A co do tematu to jeszcze jedno
          istotne zdanie by nie było zbędnych pytań
          Prawomocny wyrok rozwiązujący małżeństwo przez rozwód daje prawo do zawarcia
          nowego związku małżeńskiego, skutkuje powstaniem rozdzielności majątkowej, daje
          prawo do powrotu do poprzedniego nazwiska, a także pozbawia prawa dziedziczenia
          ustawowego po byłym małżonku. Na dziś to wystarczy, choć bardzo wątpię czy
          chociaż z połowa czytających dojechała do końca? Serdecznie wszystkich
          pozdrawiam, życzę miłego tygodnia i jeszcze jeden dzień dłużej smile
          • kingas38 ja dojechałam do końca... 20.04.09, 10:40
            czyli przeczytałamsmile a co do apelacji od wyroków to muszę przyznać
            że włos się jeży na głowie czytając orzecznictwa sądówsad moja sprawa
            rozwodowa ciągnęła się długo,były m wymyślał różne niesamowite
            historie przeciągając jak tylko można było/ a możliwości niestety
            jest wiele/.W końcu po apelacji/bo czuł się pokrzywdzony i cały czas
            się czuje/ sąd apelacyjny podtrzymał wyrok I instancji/winny/ i
            odrzucił jego apelację.Uważam że dla samego siebie należy walczyć do
            końca...nie po tzw. trupach ale zacisnąć zęby, odrzucić emocje/choć
            wiem że to baaardzo trudne ale można/.Cały czas wiem że coś
            przegapiłam, że umknął mi moment /moja choroba/kiedy moje małżeństwo
            zaczęło się
            sypać i to powiedziałam na sprawie ale też próbowałam ratować...
            tylko niestety, były to próby jednostronne i to sąd na szczęscie
            łaskawie zauważył, mimo wielu prób byłego m zrobienia mnie winną
            rozpadu.Wiele nerwów, złych emocji a jednocześnie nowe
            doświadczenia...nie należy się poddawać i ulegać, zwłaszcza komuś
            kto na to nie zasługuje...Pozdrawiam
            • jumanji_7 Re: ja dojechałam do końca... 20.04.09, 16:24
              kingas38 napisała:

              > włos się jeży na głowie czytając orzecznictwa sądówsad moja sprawa
              > rozwodowa ciągnęła się długo,były m wymyślał różne niesamowite
              > historie przeciągając jak tylko można było/ a możliwości niestety
              > jest wiele/.W końcu po apelacji/bo czuł się pokrzywdzony i cały
              > czas się czuje/ sąd apelacyjny podtrzymał wyrok I
              > instancji/winny/ i odrzucił jego apelację.

              A moja sprawa bardzo skomplikowana trwała stosunkowo dość krótko tylko 2 lata
              i 5 miesięcy, w dodatku bez fizycznego udziału strony, raz tylko jakieś
              oskarżenia sędziów wpłynęły i jakiś kwit od domorosłego prawnika, elektryka -
              sąsiada), lecz sąd wobec faktów uwzględnił moją apelację, z tym że w pierwszym
              punkcie przekonał mnie że będzie tak bardziej elegancko z winy obu stron
              brzmiało, a że nigdy miłym i sympatycznym ludziom nie odmawiam ,przystałem na to
              i myślę że to jest bez znaczenia, choć alimentów jak znam życie na dzieci nie
              ujrzę nigdy, myślę że zrozumieją, a czas szybko płynie zapomną kiedyś,
              najważniejsze jest dobro dziecka, a przede wszystkim zdrowie. A tak swoja drogą
              powinny już być atestowane wykrywacze kłamstw stosowane w sądach !!!
              • zuzia69easy Re: ja dojechałam do końca... 20.04.09, 20:05
                Mój adwokwat jest oburzony ustnym uzasadnieniem wyroku,czekamy na
                pisemne,ale jeszcze nie wiem co postanowię.Sąd skrzywdził mnie tak
                samo jak pozwany i to boli jak cholera,kasa ma mniejsze
                znaczenie,ale tak sie zachowac po 30 latach . Ale nic tak zycia nie
                uprzyjemni jak nowa dupa i jeden głębszy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka