Dodaj do ulubionych

Chrześcijanin w pracy

02.11.07, 11:27
W jednym z wątków zostało zadane pytanie (retoryczne?), czy osoba wierząca
będąca pracownikiem USC może rejestrować "homoślubowy", udzielać ślubów
rozwodnikom. Teraz Benedykt zwrócił się do farmaceutów:
www.opoka.org.pl/aktualnosci/news.php?s=opoka&id=22804
Jak widzicie konflikt między wiarą a obowiązkami w pracy?
Coś na ten temat:
wiadomosci.onet.pl/1410653,2677,kioskart.html
wiadomosci.onet.pl/1448329,2677,1,1,papiez_poucza_farmaceutow,kioskart.html
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209
Obserwuj wątek
    • pawlinka Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 12:34
      Cóż, dowiedziałam się na przykład, że koleżanka katechetka w szkole pracująca
      nie może zwracać uwagi ma niestosowność zabawy karnawałowej w piątek. Absurd.
      Jest katechetką, ale to są jej prywatne przekonania.
      Nauczyciel katecheta nie może być wychowawcą. Właściwie to rozumiem, ale jakby
      się tak czepiać, to jest dyskryminacjasmile
      • kudyn Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 13:01
        Co do pierwszego w 100% zgoda smile))
        Co do drugiego to myślę że tak jest lepiej, ale nie mam zbyt ugruntowanych
        przekonań. Ale od dyskryminacji byłbym daleki.
        • pawlinka Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 14:02
          Też myślę, że tak jest lepiej. I pewnie to nie bycie chrześcijaninem powoduje te
          ograniczenia. Ale gdyby katecheta był świetnym pedagogiem, specjalistą od
          wychowywania młodzieży? Gdybam...
    • nati1011 Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 12:39
      Ja bym zaczęła temat od innego pytania. Jakm ja jestem
      chrześijaninem? Z własnego doświadczenia wiem, że póki byłam
      chrześcijanką z przyzwyczajenia - to nie było problemu. Uznawałam,
      że wiara to mój prywatny problem i nie można jej mieszac z żcyiem
      zawodowym. Prowadziło to do łatwego rozgrzeszania wielu spraw - na
      zasadzie, skoro szef każe... Taki przeciętny, letni chrześcijanizm.
      Nikomu nie pomoże, nikomu nie zaszkodzi.

      Sprawa się zmieniła odkąd postanowiłam potraktować Boga i swoją
      wiare na serio. Nagle pojawiło się wiele problemów. Wystarczyło parę
      razy powiedzieć nie i nagle wielu osobom moja wiara zaczela
      przeszkadzać. Pojawiły się epitety, wyśmiewanie, lekceważenie.
      Pracuję z ludźmi. W dobie telefonów komórkowych trudno zamknąć pracę
      w określonych godzinach. A ludzie mają coraz mniej taktu i wyczucia.
      Może skoro sklepy są całodobowe, to wymagają tez pracy całą dobę od
      innych. Zdarzało mi się, że klient - z błahostką - dzwonił w
      niedzielę o 15. I był bardzo oburzony, że nie chcę z nim rozmawiać,
      bo właśnie idę z dziećmi do kościoła. Także stwierdzenie typu - w
      niedzielę nie pracuję - potrafiło wywołać epitety.

      Są sprawy oczywiste - udział w aborcji czy eutanazji, ale taki
      konflikt pojawia się w każdej pracy. Czy potrafię być uczciwy? Czy
      umiem odmówić drobenj usłudze koleżeńskiej (niezgodnej z prawem),
      czy sumiennie wykonuję swoją pracę? W naszym kraju poziom
      poszanowania dla prawa jest bardzo niski. Przez lata wszyscy uczyli
      się kombinować i załatwiać. Przy ogolnym przyzwoleniu społeczęństwa.
      Zabrzmi to niewiarygodnie, ale osobiście, jak poszłam prosić
      właściciela firmy o podwyżkę pensji dla pracowników to usłyszałam,
      że nie widzi takiej potrzeby, bo przecież możemy sobie trochę
      pokombinować na lewo - własnym uszom nie wierzyłam. Wlasciciel firmy
      wie, że jest okradany i wręcz do tego zachęca???? Trudno być
      uczciwym w takiej rzeczywistości. Nie zawsze mi się udaje.


      • kudyn Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 13:15
        Osobiście uważam że określenie chrześcijaństwa jako sprawy prywatnej jest
        wewnętrznie sprzeczne i z natury musi angażować całego człowieka. Pewnie dlatego
        nie zaczynałem od tego problemu.
      • twoj_aniol_stroz Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 14:24
        Zgadzam sie z Tobą w 100%, kiedyś sama miałam przypadek, że klient
        zadzwonił jak byłam na Mszy. Oczywiście nie odebrałam telefonu,
        chcialam oddzwonić w poniedziałek, ale klient koniecznie musiał
        wiedzieć natychmiast, więc zadzwonił ponownie oburzony, że nie
        odebralam telefonu. Kiedy powiedziałam, że jest niedziela, że byłam
        na Mszy Św usłyszałam, że to mój zas..ny obowiazek odbierać telefon
        zawsze! Sama jestem sobie szefem, praca nie jest typu dyżurowego,
        więc nikt nie może mi narzucić ani godzin pracy, ani dni, kiedy mam
        pracować, a mimo to czasem spotykam się z takim sytuacjami.
    • twoj_aniol_stroz Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 14:33
      Tak naprawdę przyznać przed ludźmi, że jestem wierząca i właśnie
      dlatego nie zrobię czegoś, czego oczekują, nie jest łatwo. Ja, kiedy
      zatrudniłam pracownika, zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy, na
      którą nie zwracałam w ogóle uwagi wcześniej. Jako pracodawca jestem
      w jakiś sposób odpowiedzialna za życie człowieka, którego
      zatrudniam. Może nie w kategorii życia lub śmierci, ale w kategorii
      jakości życia tego człowieka. Jeśli moja firma utraci płynnośc
      finansową i nie będę miała pieniędzy na pensje to ludzie, którzy u
      mnie pracują zostaną postawieni w bardzo trudnej sytuacji - nie będą
      mieli za co żyć. Często rozmawiając ze znajomymi prowadzącymi firmy
      słyszę, że za ZUS, podatek trzeba zapłacić, ale pensje, płatności za
      towar - eee, to można odłożyć, z tym można poczekać. A przecież
      ktoś, komu nie płacę może zwyczajnie nie mieć za co żyć - w sumie to
      jest kradzież, ale jak o tym mówię to inni patrzą na mnie jak na
      wariatkę - no przecież na takim kombinowaniu właśnie robi się
      biznes. Bardzo to jest przykre sad
      Kasia
    • kann2 Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 15:24
      Odnosząc się do wypowiedzi Benedykta XVI, należy zauważyć, że papież
      wcale nie mówił o środkach antykoncepcyjnych, ale wczesnoporonnych i
      eutanatycznych. To media przeskoczyły zaraz na antykoncepcję -
      zarówno likowane Trybuna i Dziennik - co uważam za nierzetelność i
      manipulację.

      Dokładnie fragment papieskiego przemówienia brzmi:

      „W tej dziedzinie nie można znieczulać sumień, na przykład co do
      skutków działania molekuł mających na celu uniemożliwienie
      zagnieżdżenia embriona albo skrócenie ludzkiego życia – powiedział
      Papież. Farmaceuta ma zachęcać każdego do rozbudzania w sobie
      człowieczeństwa – tak, aby każda ludzka istota była chroniona od
      poczęcia aż do naturalnej śmierci, a leki pełniły rolę naprawdę
      terapeutyczną. Z drugiej strony nikogo nie można nierozważnie używać
      jako przedmiotu eksperymentów terapeutycznych. Trzeba je prowadzić z
      poszanowaniem podstawowych norm etycznych. Każda terapia czy
      eksperyment musi się dokonywać w perspektywie możliwego polepszenia
      stanu osoby, a nie jedynie postępu naukowego. Do dobra ludzkości nie
      można dążyć ze szkodą dla osób, którymi się zajmujemy”.
      www.oecumene.radiovaticana.org/pol/Articolo.asp?c=164119
      W całym przemówieniu o antykoncepcji nie ma mowy.
      www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/speeches/2007/october/documents/hf_ben-xvi_spe_20071029_catholic-pharmacists_it.html

      Rozumiem to tak, że papież domaga się mozliwości sprzeciwu sumienia
      przynajmniej w sprawach tak istotnych, jak ochrona życia. Nie
      zmienia to oczywiście nauczania Kościoła na temat antykocepcji, ale
      tak jak ciężar gatunkowy tego wykroczenia moralnego jest mniejszy
      aniżeli aborcja czy eutanazja, tak i prawa katolika wykonującego
      funkcje społeczne winny być zróżnicowane. Szanowane są
      prawa "obdżektorów", któryz broni nie chcą wziąć ro ręki, czy nie
      powinno się szanować praw tych, którzy nie chcą przyczyniać się do
      smierci osoby ludzkiej.
    • isma Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 16:11
      Poniewaz pytanie "zadane zostalo" przeze mnie, to wypada mi sie
      zdeklarowac chyba. A zostalo zadane w bardzo szczegolnym kontekscie -
      istnienia (badz nieistnienia) "hierarchii sprzeciwow wobec swiata".

      Otoz, w tym czasie, kiedy ja sie do tego podkrakowskiego USC
      wybieralam, szykowala sie ustawa, oprotestowana zreszta przez
      kilkuset kierownikow USC z calej Polski, dopuszczajaca m.in.
      rejestracje zwiazkow osob tej samej plci. I otoz tutaj wlasnie z
      taka hierachia sprzeciwow mielismy do czynienia - trudno bowiem
      uwierzyc zeby te kilkaset osob (zapewne katolikow, przynajmniej w
      znacznej wiekszosci) przedtem odmiawialo przyjmowania oswiadczen
      woli o wstapieniu w zwiazek malzenski od osob uprzednio
      rozwiedzionych, nieprawdaz? A zatem ich katolickie sumienia
      dopuszczaly potwierdzanie swoja zawodowa kompetencja faktu
      sprzecznego z katolickim porzadkiem moralnym!

      Wiec ja bym ostroznie probowala formulowac opinie, ze w pierwszej
      kolejnosci sprzeciw wierzacego powinien obejmowac to, co jest
      niezgodne z prawem naturalnym (przyznaje od razu - mocna szczegolnie
      w doktrynie nie jestem). A wiec, sprzeciw wobec malzenstwa jako
      zwiazku osob tej samej plci, a nie mezczyzny i kobiety. A wiec, jak
      w tym, co zalinkowal Kann z Benedykta, wobec srodkow
      wczesnoporonnych, w obronie naturalnego prawa do zycia - ale juz
      niekoniecznie wobec antykoncepcji.

      PS. Zeby jeszcze bardziej skomplikowac, ciekawostka - do obecnych
      obowiazkow kierownikow usc nalezy m.in. wystawianie zaswiadczen o
      stanie cywilnym (= wolnym) osobom, zamierzajacym zawrzec zwiazek
      malzenski za granica (lub zaswiadczen o braku przeszkod do zawarcia
      malzenstwa, jesli prawodawstwo innego kraju tego wymaga). Na
      podstawie takiego zaswiadczenia mozna wziac homoslub za granica. Ale
      jednoczesnie trzeba odmowic (w drodze decyzji administracyjnej),
      gdyby strona wyrazila stosowne zadanie przedkladajac zaswiadczenie
      wydane za granica, wpisania takiego homoslubu do ksiag w Polsce,
      jako sprzecznego z polskim porzadkiem prawnym. Strona nadal bedzie
      zatem, w swietle prawa polskiego, stanu wolnego i nie bedzie
      istniala przeszkoda do zawarcia malzenstwa w Polsce. Strona moze
      zatem wziac kolejne zaswiadczenie i zawrzec kolejny zwiazek homo w
      innym kraju, moze tez wziac cywilny slub hetero w Polsce. I byc moze
      ten sam kierownik usc, ktory odmowil wpisania homoslubu do ksiag (a
      zatem o tym fakcie wie) bedzie musial przylozyc reke do rejestracji,
      hmmm... "bigamii"? A w kazdym razie ludzkiego nieszczescia ;-(((.

      Cdn., bo musze do obowiazkow niezawodowych...
      • nati1011 Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 17:16
        Myślę, że nikt jednoznacznie nie określi co powinien a co nie
        kierownik USC robić by być w zgodzie z własnym sumieniem.

        Małżeństwo cywilne nie jest sakramentem i nie jest zależne od wiary
        danego człowieka. Samo w sobie jest neutralne moralnie. Prawo
        dopuszcza rozwody i ponowne związki. Często w te ponowne związki
        wsteują ludzie, dla których pierwsze małżeństwo było koszmarem,
        rozpadło się nie z ich winy itp. Czy udzielenie takiego śłubu jest
        moralne? Wg mnie tak. Tak samo jak nie widzę nic niemoralnego w
        udzieleniu cywilnego ślubu ludziom, kórzy nie zamierzają wziąć
        kościelnego - przeciez nie ma przymusu wiary - wbrew opiniom
        niekórych smile))

        Dla mnie dużo bardziej kontrowersyjne sa sluby kościelne osób, które
        wcześniej były z kimś związane - formalnie czy nie- mają za sobą
        kilka związków i parę dzieci. Taka osoba formalnie może zawrzeć ślub
        kościelny. Tu widze jednak dużą sprzeczność, bo przecież są inne
        kobiety (przeważnie) i dzieci, wobec których taki osobnik powinien
        czuć się zobowiązany.


        Co do homoślubów. Nie wiem, czy potafiłabym się na to zdobyć. Tu
        powinna obowiązyuwac jakś klauzula sumienia. W wielkiej Brytani mają
        zostać zamknięte ośrodki adopcyjne prowadzone przez katolików,
        bowiem prawo angielskie dopuszcza adopcję przez pary homoseksualne,
        a te ośrodki odmawiały takich adopcji. Lamią więc prawo i mają
        zostac zamknięte. Tak niestety wygląda nasza tolerancja.

        Ja pocieszma się jednak, że niedłygo katolik może być osobnikiem na
        wymarciu, i może wtedy też zostaniemy objęci ochroną
        mniejszościową wink))
        • isma Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 18:14
          Hehe, a wiec istnieja zachowania neutralne moralnie...wink))? Nawet,
          hmmmmmm, cudzolostwo? Ale wrozby traktowane jako zabawa do tej
          kategorii nie naleza, rozumiem wink))?

          Co do naturalnych zobowiazan wynikajacych z poprzednich,
          niesakramentalnych zwiazkow, to sa tu lepsi spece, wiec sie nie bede
          kompromitowac amatorszczyzna, ale w kazdym razie tak hop do przodu
          to tu Kosciol nie jest, to sie robi za dyspensa.

          No i, wracajac do poczatku dyskusji - to jest, niestety, moja
          paskudna przywara, ze ja lubie klasyfikowac i porzadkowac - to
          jakiez wiec maja byc bodaj przyblizone kryteria oceny tego, co jest
          zgodne z sumieniem wierzacego...?
          Prawo? Alez ono wrozenia nie zabrania wink)).
          Wiec ja sie probuje okreslic, jak napisalam, po pierwsze wobec prawa
          naturalnego.
          • nati1011 Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 19:13
            Isma, ależ ty przyczepliwa jesteś, matko ty moja, aż strach się
            odezwać wink)))

            USC działa z punktu widzenia prawa a nie wiary. zpunktu wiedzenia
            prawa małżeństwo nie jest przestępstwem. Przynajmniej samo w sobie.
            Neutralność - wg mnie - polega na tym, że sam czyn nie jest ani
            dobry ani zły, ale może być w określonych sytuacjach. (wróżenie jest
            wg mnie zawsze złe - ale bić się z wami nie będę wink) Pracownik USc
            nie jest księdzem i potwierdzenie zawarcia związku cywilnego nie dje
            nikomu rozgrzeszenia. Jeżlei para dorosłych ludzi - niewierząca - po
            kilku latach małżeństwa dochodzi do wniosku, ze chce się rozstać i
            zawrzeć małżeństwo z kimś innym to co w tym złego? Wychodząc z
            twojego założenia, to wogóle nie można pracować w USC bo tam każde
            małżeństwo jest "trefne" - przecież "odpowiedni" narzeczeni
            zawierają dziś śluby konkordatowe wink


            Z punktu widzenia prawa naturalnego - małżeństwo kobiety i
            mężczyzny - dobrowolne itd... jest zgodne, natomiast homomałżeństwo
            jest sprzeczne z naturą, i wg mnie jako patologia nie powinno być
            gloryfikowane

            • isma Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 23:22
              Oooo, przepraszam. Prosze czytac uwaznie. Moje zalozenie jest
              wlasnie jak najdalsze od tego, ze wszystkie sluby (tfu, tfu,
              kontrakty wink)) w USC powinny byc dla wierzacego kierownika
              tegoz "trefne". Albowiem wlasnie przyjecie tegoz zalozenia
              potwierdza moja niesmiala intuicje, ze, no coz, my chrzescijanie z
              tym przepaskudnym spoganionym swiatem sie jakos tam probujemy
              ukladac...
              W sprawach, powiadam, powaznych - nie tam jakiegos Santa Clausa w
              czerwonym szlafroku.

              PS. No jestem czepliwa, jestem. Przepraszam.
              • nati1011 Re: Chrześcijanin w pracy 03.11.07, 09:40
                isma - żyjemy na świecie, któremu daleko do ładu Bożego. W jakiś
                sposób ciodziennie się "układamy". Trudno walczyć ze wszystkimi.
                Może właśnie dlatego jedni walcżą z aborcją inni o dobre prawo a
                niektórzy pomyleńcy o mądre zabawy w szkole wink))
                • isma Re: Chrześcijanin w pracy 03.11.07, 10:38
                  No nie bardzo to chyba jest tak, ze kazdy wierzacy sobie wybiera "po
                  uwazaniu" jakas dzialeczke do odchwaszczenia.

                  Sa sytuacje, kiedy kazdy chrzescijanin powinien powiedziec "non
                  possumus", i sytuacje, w ktorych nasz sprzeciw, byc moze, nie ma
                  zasadniczego znaczenia z punktu widzenia wiary. Bo zdarza sie, ze
                  przypisujemy wymiar religijny lekom i emocjom (zwlaszcza tlumionym),
                  ktore w swej istocie niewiele wspolnego z wiara maja.
                  Czasami sie usprawiedliwiamy w ten sposob przed samymi soba
                  (napisala Isma, swiadoma ofiara takichz decyzji wink)).

                  No, a teraz schodze z dyzuru moderatorskiego, odpoczniecie sobie
                  przez jakis czas ode mnie.
    • izzunia1 Re: Chrześcijanin w pracy 02.11.07, 21:23
      Nie no, jak przeczytalam wywiad z p. Sroda z onetu to malo mnie
      szlak nie trafil. Znowu gadanie o "cywilizowanym" swiecie, niby w
      odroznieniu od Polski, gdzie farmaceuci maja prawo wyrazic swoje
      zdanie.
      Podwojne zaklamanie, bo po pierwsze list papieza nie dotyczy
      antykoncepcji jako takiej. Dotyczy srodkow wczesnoporonnych. Srodki
      antykoncepcyjne nie utrudniaja zagniezdzenia sie zarodka, dziala tak
      natomiast pigulka po. Ktos z tytulem profesorskim powinien miec o
      tym pojecie.
      Po drugie nawet poza granicami Polski, gdzie w tej chwili pracuje
      maja miejsce takie odmowy. A najciekawsze, iz bynajmniej nie czynia
      tego chrzescijanie, a w glownej mierze moje kolezanki muzulmanki smile
      One w odroznieniu, od niektorych nas, nie maja problemu jak pracowac
      w zgodzie z wlasnym sumieniem.
    • kann2 Chrześcijanin w USC 02.11.07, 22:16
      Isma pisała o ewentualnym sprzeciwie sumienia kierownika USC.

      Otóż problem nie jest nowy, aczkolwiek dawnym prawnikom i moralistom
      włosy by dęba stanęły, gdyby wiedzieli, z czym muszą się zmagać
      dzisiejsi chrześcijanie. Dawniej był problem, czy katolik może w
      ogóle występować jako urzędnik stanu cywilnego, wobec którego
      zawiera się małżeństwo. Pamiętajmy, że w wiekach minionych spór o
      jurysdykcję nad małżeństwem był postawiony dużo ostrzej, aniżeli
      dziś, kiedy Kościół nie stawia sprawy na ostrzu noża i na wiele się
      godzi.

      Usystematyzowane pytania i odpowiedzi w tej materii były następujące:

      1. Czy katolik - urzędnik cywilny może uczestniczyć w zawieraniu
      małżeństwa cywilnego przez katolików?

      Odp. Może, jeśli nupturienci są świadomi tego, że zawierając
      takie "małżeństwo cywilne" nie zawierają prawdziwego małżeństwa, ale
      jedynie dopełniają formalności cywilnych. Urzędnik taki nie może
      jednak czynić niczego, co sprzeciwiałoby się prawu naturalnemu i
      Bożemu prawu pozytywnemu. W tym sensie nawet ksiądz - pisał autor
      opracowania z 1945 r. - może pełnić taką funkcję.

      2. Czy katolik, który jest urzędnikiem stanu cywilnego może
      asystować przy zawarciu małż. cywilnego wiedząc, iż narzeczeni nie
      chcą lub nie mogą zawrzeć małżeństwa kanonicznego?

      Odp. a) Zwolennicy surowszej linii odpowiadają: NIE, gdyż jest to
      rzecz wewnętrznie zła, a katolik nigdy nie może do czegos takiego
      przykładać ręki.

      Odp. b) Opinia łagodniejsza i bardziej rozpowszechniona głosiła, iż
      takie działanie nie mogło być uznane za czyn wewnętrznie zły i
      dlatego zawsze zabroniony, ale jedynie niewskazany z uwagi na
      mozliwość zgorszenia i szkody wyrządzanej nupturientom. Tłumaczono,
      że takie małżeństwo i tak jest obiektywnie nieważne. Dlatego w
      poważnej niedogodności, w jakiej mógłby się znaleźć urzędnik-
      katolik, może asystować, ale winien przestrzec nupturientów, że
      małżeństwo cywilne jest zwykłą ceremonią i wobec Boga jest nieważne.

      Rozważano też dopuszczalność uczestniczenia katolickiego sędziego w
      sprawach rozwodowych. Ale o tym może kiedy indziej.
      • kulinka3 Re: Chrześcijanin w USC 02.11.07, 22:28
        Masz rację pisząc,że dawnym moralistom włos by stanęły, co też my dzisiaj
        wyczyniamy.
        Wg mojej skromnej opinii katolik może dziś udzielać ślubu cywilnego albowiem to
        i tak o niebo lepiej niż życie na kocią łapęwink)).Często moraliści traktują ów
        ślub za krok na przód w uregulowaniu sytuacji tych osób,ich dzieci, sytuacji
        rodzinnej.
        Poza tym często gęsto udzielamy przecież ślubu osobom niewierzącym dla których
        jest to jedyna forma zawarcia małżeństwa.
        Ciekawa jestem stanowiska w sprawie rozwodu.Napisz proszęwink))Ja byłam przeciw,
        ale teraz jest przecież separacja, więc dla katolickiego adwokata jest to jakieś
        wyjście z sytuacji.
        • kulinka3 Re: Chrześcijanin w USC 02.11.07, 22:29
          Naprzód rzecz jasnawink)
        • kann2 Re: Chrześcijanin w USC 02.11.07, 22:46
          Trzeba pamietać, że to, co napisałem wyżej, to tezy lekko
          przebrzmiałe i wypracowane w zupełnie innym "klimacie" (m.in.
          powołuja się na odpowiedź Penitencjarii Apostolskiej z 1865 r.!)

          Gdy chodzi o sędziów katolickich i orzekaniu rozwodów, to na razie
          może to:

          www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/praca_nad_wiara/37.php

          Pamiętam, że kilka lat temu Jan Paweł II wspomniał, że katolicki
          sędzia powinien troszczyć się o trwałość małżeństwa i zrobiła się z
          tego wielka draka. Może gdzieś to znajdę.

          O tu znalazłem:

          Jan Paweł II w ostrych słowach potępił zło, jakim są rozwody.
          Małżeństwo jest nierozerwalne i zgodne z prawem natury - podkreślił
          podczas audiencji dla pracowników Roty Rzymskiej.

          - Ważną rzeczą dla pozytywnego obrazu nierozerwalnego związku -
          powiedział Ojciec Święty - jest odkrycie jego dobra i piękna. Nade
          wszystko trzeba przezwyciężyć upatrywanie w nierozerwalności granic
          wolności kontrahentów, a zatem ciężaru, który czasem staje się nie
          do zniesienia.

          Odwołując się do słów samego Jezusa (Mt 19, 3-12) Jan Paweł II
          przypomniał stanowisko Kościoła w tej sprawie i podkreślił, że do
          planu Bożego w tej dziedzinie "dostosowała się niezliczona liczba
          mężczyzn i kobiet wszystkich czasów i miejsc, także przed przyjściem
          Zbawiciela". Papież ostrzegł, że "pojmowanie nierozerwalności nie
          jako normy prawa naturalnego, lecz jako czystego ideału, pozbawia
          znaczenia jednoznaczne słowa Jezusa Chrystusa, który bezwzględnie
          odrzucił rozwód, ponieważ 'od początku tak nie było' (Mt 19, 8)".

          - Nie wolno - mówił dalej Ojciec Święty - poddawać się mentalności
          rozwodowej: nie pozwala na to ufność w przyrodzone i nadprzyrodzone
          dary Boże dla człowieka... Mogłoby się wydawać, że rozwód tak dalece
          jest zakorzeniony w niektórych środowiskach społecznych, iż
          właściwie nie warto dalej z nim walczyć, szerząc mentalność, obyczaj
          społeczny i prawodawstwo cywilne na rzecz nierozerwalności. A
          przecież warto!

          Zdaniem Jana Pawła II, pracownicy wymiaru sprawiedliwości w
          dziedzinie cywilnej powinni unikać osobistego udziału we wszystkim,
          co mogłoby pociągać za sobą przyczynianie się do rozwodu. Może się
          to okazać trudne w przypadku sędziów, albowiem prawodawstwo nie
          uznaje sprzeciwu sumienia jako uzasadnienia powstrzymania się od
          wydawania orzeczeń. Z poważnych i proporcjonalnych motywów mogą oni
          zatem postępować według tradycyjnych zasad materialnego współudziału
          w złem.

          Jednak i oni - dodał Ojciec Świety - powinni znaleźć środki
          skutecznie sprzyjające związkom małżeńskim, przede wszystkim poprzez
          mądrze prowadzone działanie pojednawcze. Adwokaci zaś, jako ludzie
          wolnego zawodu, muszą zawsze odmawiać użycia swoich umiejętności
          zawodowych do sprzecznego ze sprawiedliwością celu, jakim jest
          rozwód".

          Papież nigdy jeszcze nie zachęcał pracowników wymiaru
          sprawiedliwości do sprzeciwu sumienia w dziedzinie rozwodów; czynił
          to natomiast wielokrotnie wobec lekarzy i pracowników służby
          zdrowia, gdy chodziło o przerywanie ciąży.

          KAI (ml/ts //mr)
          • pawlinka Re: Chrześcijanin w USC 02.11.07, 22:56
            Kiedyś rozmawiałam z moją panią ginekolog na temat jej przekonań, tak, ona sama
            zaczęła. Powiedziała, że od samego początku praktyki lekarskiej nie zgadzała się
            na uczestnictwo w zabiegach przerywania ciąży. Miała problemy, ale była
            nieugięta. Karierę zrobiła, choć wielu starało się wytłumaczyć, że to są jej
            prywatne przekonania.
            Świadectwo owo było dla mnie bardzo ważne.
        • kann2 Re: Chrześcijanin w USC 02.11.07, 22:54
          Tu głos polemiczny:

          www.tygodnik.com.pl/numer/274810/wolenski.html
          Kiedys dyskutowaliśmy (ale na innym forum) o tym, czy sędzia ma
          kierować się sumieniem podczas orzekania...
        • luccio1 Jak się załatwiało rozwód kiedyś... 04.11.07, 16:07
          W II RP na terenie b. zaboru rosyjskiego jedyną możliwą formą
          zawarcia małżeństwa było "małżeństwo wyznaniowe" - zatem ślub
          kościelny dla katolika, w cerkwi dla prawosławnego, żydowski dla
          Żyda z wpisaniem tego faktu w akta rabinackiego okręgu
          metrykalnego... itd.;
          na terenie b. zaboru austriackiego była to forma główna - istniały
          fakultatywne śluby cywilne zawierane przed upoważnionymi
          pracownikami zwierzchności gminnych - dla osób deklarujących się
          jako bezwyznaniowe.
          Krótko mówiąc: ślub religijny pociągał za sobą automatycznie skutki
          cywilnoprawne.
          Aby uzyskać rozwiązanie skutków cywilnoprawnych religijnego związku
          małżeńskiego, jedna ze stron - zazwyczaj był to mężczyzna,
          chcący "zmienić" małżonkę na jakiś "nowszy model" - przystępował do
          innego związku wyznaniowego - katolik zazwyczaj do Kościoła
          Ewangelicko-Augsburskiego (luterańskiego) albo Ewangelicko-
          Reformowanego (kalwińskiego), poczym w tym nowym wyznaniu ogłaszał,
          że nie może pozostawać nadal w związku z innowierczynią (czyli
          katoliczką) - i dostawał rozwód w swoim "nowym" kościele, i ten
          rozwód miał skutki cywilnoprawne!
          (W b. zaborze pruskim było jak w PRL - najpierw ślub w USC, potem w
          kościele - a rozwód orzekany przez sąd).
          • kann2 Re: Jak się załatwiało rozwód kiedyś... 04.11.07, 18:46
            Tak właśnie - o ile się nie mylę - uczynił Piłsudski.
            • luccio1 Re: Jak się załatwiało rozwód kiedyś... 04.11.07, 19:07
              Nie tylko on. Także np. Stefan Starzyński.
      • isma Re: Chrześcijanin w USC 02.11.07, 23:33
        Znaczy, zeby byc precyzyjnym, to moje sumienie sie nie mialo
        rzeczywistej okazji nadszarpnac, bo konkurs wygralam glownie w
        ramach zakladu z moim kadrowym, ktory twierdzil, ze takowe sa
        zawsze "ustawiane" (zaklad zostal poczyniony zreszta przy
        okazji "ustawiania" innego konkursu w stoleczno-krolewskim - brrr,
        te kompromisy, na ktore czlowiek musi chadzac...). Otoz zalozylismy
        sie z kadrowym, ze jak ten konkurs z gminie X wygram, co bedzie
        niepodwazalnym dowodem, ze tam nie ustawiaja wink)), to fakt ten
        bedzie mocna podstawa do smialych negocjacji moich warunkow
        placowych z aktualnym pracodawca - choc nie bylo to moze zbyt
        uczciwe wobec wladz gminy X., ktore tak porzadnie konkurs
        przeprowadzily wink)).

        Ale swoja sciezka szczerze mnie frapowal ten owczesny zorganizowany
        opor przed homoslubami - na ile on mial konotacje religijna, a na
        ile stricte obyczajowa.
        • nati1011 Re: Chrześcijanin w USC 03.11.07, 09:38
          > Ale swoja sciezka szczerze mnie frapowal ten owczesny
          zorganizowany
          > opor przed homoslubami - na ile on mial konotacje religijna, a na
          > ile stricte obyczajowa.


          Wiele osób się oburzy, ale ja jestem przekonana, że nawet
          osoby "mało religijne" mają gdzieś głęboko poczucie zwykłej
          przyzwoitości - i nie trzeba być religijnym by uważać homośluby za
          coś potwornie wynaturzonego.
    • mamalgosia trochę inaczej 04.11.07, 15:31
      ale jednak kwintesencja ta sama:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=12652657&v=2&s=0
      • pawlinka ot 04.11.07, 15:42
        ojej, toż to prehistoryczny wateksmile
        Gdzież ci ludzie się podziali? szkoda, że nie pisząsad
        • kulinka3 Re: ot 04.11.07, 15:59
          Rany gościa, to my już tyle lat tu funkcjonujemywink)).Jak miło,że niektórzy są
          do dziś, szkoda tych którzy nas porzucili- niewierniwink)).A może czytają?
          Przyszli jednak inni-fantastyczni.
        • mamalgosia Re: ot 04.11.07, 16:03
          Tak, szkoda. Prehistoria, ale okazuje się, że aktualna.
          Pawlinko, dziękuję Ci za pamięć o mnie
    • kudyn Re: Chrześcijanin w pracy 05.11.07, 11:26
      Na temat samej pracy, bardzo dobre audycje były w radiu eM, na podstawie Laborem
      Exercens.
      Można posłuchać:
      strzelczyk.edu.pl/download.php?20.list.6.20.download_name.ASC
      w tej samej konwencji było o rodzinie (również na tej stronie dostępne).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka