Dodaj do ulubionych

Kiedy do mnie to dotrze?

24.04.09, 12:54
Że już koniec. Że już niczego nie posklejamy, nie naprawimy. Że mnie już nie
kocha i nie chce ze mną być. Wyprowadził się jakiś miesiąc temu. Teraz na
dobre zabiera wszystkie swoje rzeczy. Wiem, że to koniec. Koniec czegoś. Ale
żyję w zawieszeniu. Wiem, ale do mnie to nie dociera. Bo to przecież
niemożliwe, żeby takie dobre małżeństwo się rozstawało. Niemożliwe, a jednak
prawdziwe. Kiedy mną tąpnie? Rzuci o ziemię? Czy cały czas można wszystko
przyjmować "na zimno"? Chcemy się dogadać dla dobra tego najmłodszego, bo co
nam zostało? Tysiące zdjęć? Wspomnień? I dziecko. Najważniejsze. Skąd czerpać
siłę? Bo to przecież dopiero początek. Początek końca. Ech...
Obserwuj wątek
    • fightmore Re: Kiedy do mnie to dotrze? 24.04.09, 13:11
      też czekam na ten dzień Zrozumienia i Dotarcia. Wiem, że to koniec ale to
      zawieszenie jakby nie pozwalało iśc dalej. mam nadzieje że uda się wam dogadać,
      bo dzieci najważniejsze są i tyle i nic już nie jest wazniejsze.
    • plujeczka Re: Kiedy do mnie to dotrze? 24.04.09, 14:51
      czasami koniec pomże być paradoksalnie poczatkiem nowego ,
      lepszego....tego nie wiesz dlatego też nie rozpaczaj, zacznij żyć
      nie wspomnieniami bo przynajmniej w dobrych dotychczaszwiązach bolą
      ale zacznij żyć przyszłością.Zacznij porządkować wasze sprawy i
      pamietaj pierwsza daj pozew do sądu bo wówczas twoja pozycja jest
      zupelnie inna. Postaraj się io ile to mozliwe dogadac się z nim w
      sprawach finansowych, mieszkaniowych i ..jak się pakuje wyjż z domu
      lub jak wolisz niech kwituje Ci z domu zabiera pozźniej możee być
      róznie. Może Cię zdziwi moje wyrachowanie ale po moich przejściach
      nawet łyżke do zupy wydałabym z domu zapokwiowaniem. A pożniej jak
      się w końcy wyniesie, wyjdź na balkon, otwórz szeroko okno i weź
      głeboki oddech i pomysl ,ze jesteś wolna, nie musisz juz biec z
      pracy z wywieszzonym jezykiem aby obiad ugotować i podać pod nos
      swojemu Panu.Wychodzisz kiedy chcesz i robisz co chcesz, spotykasz
      się z przyjaciółmi, któryxch dotychczas twój maż nietrawił tak
      naprawde nie wiadomo za co.I wreszcie idziesz dio fryzjera ,
      scinasz, malujesz włosy na twój ulubiony kolor bez obawy ,ze tym
      rozwścieczysz swojego Pana.
      A w dalszej kolejności bedziesz spędzała czas z dziećmi, beda trudne
      pytania ale sama się zdziwisz z jaka zaskakujaca lekkoscią przyjdzie
      Ci na nie odpowiadać..a po pewnym czasie bedziesz się napawała
      szcześciem .A ;ożniej może nastepna wiosną twoje serce zywiej
      zabije ..kto wie......
      • jogaj Re: Kiedy do mnie to dotrze? 24.04.09, 15:53
        A jak juz zabierze swoje rzeczy to nie zostawiaj pustych miejsc
        tylko je zapelnij swoimi i pomysl jak to fajnie miec tyle miejsca na
        swoje rzeczy.
        a jak przyjdzie czas wynies wszystko czego on nie zabral,a Tobie nie
        jest potrzebne.
        Pewnie potem przyjdzie czas na remont, ja zmienilam w mieszkaniu
        prawie wszystko i teraz jest takie moje, czuje sie bezpiecznie i
        dobrze.
        Ja zaczelam od pozwu o ustalenie alimentow, tak powoli docieralo do
        mnie malymi kroczkami,ze to koniec, nieodwracalny.
        Ja 2,5 roku od rozstania i jestem szczesliwa.
        Jola
        • sauber1 Re: Kiedy do mnie to dotrze? 24.04.09, 16:01
          jogaj napisała:

          > A jak juz zabierze swoje rzeczy to nie zostawiaj pustych miejsc
          > tylko je zapelnij

          A u mnie szafa w szwach pęka winkCo mnie dziś naszło, co za skojarzenia, czyby to
          wpływ wiosny w podtekstach ukryty ? ale to zapewne wina listonosza wink
      • ona_37 Re: Kiedy do mnie to dotrze? 25.04.09, 00:49
        Plujeczka napisałasuspiciousczasami koniec pomże być paradoksalnie poczatkiem nowego <
        -tak ale potrzebny jest czas >pamietaj
        pierwsza daj pozew do sądu bo wówczas twoja pozycja jest
        > zupelnie inna.<
        -Dlaczego pierwsza ?W emocjach wiele jest złego niż dobrego i nie dojdzie się do
        porozumienia, ja nie składałam pierwsza pozwu i nie zmieniło to mojej pozycji ,
        ważne są przyczyny i dowody rozpadu związku i mam wyrok z orzeczeniem jego winy
        bez pomocy adwokata. >Postaraj się io ile to mozliwe dogadac się z nim w
        > sprawach finansowych, mieszkaniowych < -Z tym to
        różnie bywa,najczęściej to zmieniają fakty(co innego mówią co innego robią)
        >Może Cię zdziwi moje
        wyrachowanie ale po moich przejściach
        > nawet łyżke do zupy wydałabym z domu zapokwiowaniem< -Zgadzam
        się z Tobą!smile -A po za tym sam
        rozwód to nie wszystko, chyba że masz uregulowane(wymeldowanie ,podział etc.)Tak
        na prawdę po rozwodzie nowe życie zaczyna się za dwa trzy lata.
        • zdradzona37 ona_37 26.04.09, 16:58
          ona_37 napisała:

          mam wyrok z orzeczeniem jego win
          > y
          > bez pomocy adwokata.

          Jak tego dokonałaś? Czy nie kontaktowałaś się z adwokatem nawet przy
          pisaniu pozwu? Czy miałaś mocne argumenty dla sądu? czy Twój były
          miał adwokata?
          • ona_37 Re: ona_37 03.05.09, 21:34
            zdradzona37 napisała:

            > ona_37 napisała:
            >
            > mam wyrok z orzeczeniem jego win
            > > y
            > > bez pomocy adwokata.
            >
            > Jak tego dokonałaś? Czy nie kontaktowałaś się z adwokatem nawet przy
            > pisaniu pozwu? Czy miałaś mocne argumenty dla sądu? czy Twój były
            > miał adwokata? __Mój były nie miał adwokata ,gdyby miał MOŻE BY WYGRAŁ.Nie kontaktowałam się z adwokatem.Pozew składał exs,odpisywał mi pan w biurze pisania podań(polecony przez znajomą) i tam pisałam wszystkie inne pisma etc.Doradził nie tylko prawnie ale przedstawił rzeczywistość ,kolej wydarzeń jakie mogą mnie spotkać i jak się zachować.W sądzie musisz mówić krótko i na temat(zgadzam się.... .... nie zgadzam się......jest to obsolutne kłamstwo....etc.etc.Jeśli nie jesteś winna rozpadu małżeństawa to nie widzę problemu żebyś nie dokonała tego co chcesz.Miałam trzy sprawy w ciagu siedmiu miesięcy,ostatnia to przesłuchanie pozwanego i powoda,moim ostatnim dowodem był biling rozmów,na pytanie sędziego czy to pana numer ..tak , a ten do kogo pan tyle sms wysłał do kogo należy? hmmm do kolegi , a jak kolega się nazywa,hmm nie pamiętam.Pisał pan tyle sms i wydzwaniał i nie wie pan do kogo?Ja powiedziałam...proszę wysokiego sądu ja wiem jak nazywa się ta osoba ,jeśli zaistnieje taka potrzeba mogę podać dane...proszę podać: imię, nazwisko,gdzie mieszka,pracuje ile ma lat etc.Kiedy usłyszał wyrok z orzeczeniem o winie i sumę alimentów,włosy staneły mu "dęba"Mogłam rozejść się na dobrej stopie,tak jak chciał,ale postawiłam warunek nie zgodził się,zresztą po tym co zrobił( nie mam na myśli zdrady etc.,chodzi o inne sprawy) nie mogłam inaczej postąpić dziś wiem,że dobrze zrobiłam.
            • zdradzona37 Re: ona_37 05.05.09, 22:09
              ona, dzięki za odpowiedź.
              Billingi dotyczyły rozmów czy smsów? Były tylko z jego numeru? Czy
              to Ty składałaś wniosek o sporządzenie bilingu? Za jaki okres można
              prosić te bilingi?
              Ja nie znam numeru telefonu lafiryndy mojego męża, nie wiem nawet,
              jak się nazywa, ile ma lat, gdzie mieszka...
              • ona_37 Re: ona_37 07.05.09, 00:25
                zdradzona37 napisała:
                > Billingi dotyczyły rozmów czy smsów? Były tylko z jego numeru? __Tak,z jego numeru ,dotyczyły olbrzymiej ilości sms,połączenia też były pod jeden i ten sam numer.A co do bilingu,znałam jego hasło ,a swój tel.miałam na exs, trochę zakreciłam pania na informacji i zamówiłam billing ,szkoda że tylko za jeden miesiąc bo i tak za niego nie płaciłam,ale wystarczył.
                > Ja nie znam numeru telefonu lafiryndy mojego męża, nie wiem nawet,
                > jak się nazywa, ile ma lat, gdzie mieszka... __Ja też nie wiedziałam o niej kompletnie nic,ale numer miałam z komórki exs,rozszyfrowałam go przypadkowo ale w jaki sposób nie mogę tu o tym pisać,to samo było z jej danymi(nie mam na mysli detektywa),i okazało się że to dużo starsza od niego kobitka z pracy.Nie ma rzeczy nieosiagalnych,ja mu o tym powiedziałam,że zrobię wszystko,dowiem się i mu to udowodniłam.Jak masz możliwość zaangażuj kogoś by go pośledził(fotki),ja nie miałam takiej możliwości...Ja miałam czyste dowody,on kłamał ,pogubił,pomotał się w tym wszystkim.
                • zdradzona37 ona_37 07.05.09, 08:52
                  Dzięki za odpowiedzi.
                  Niestety, nie mam dostępu do komórki męża, nie mam telefonu,
                  zarejestrowanego na niego. Z komputera korzystał do niedawna, ale
                  dzieciaki coś narozrabiały i padł- od tygodnia mamy nowy całkowicie,
                  a z niego mąż już nie korzysta sad Ma swojego netbooka, służbowego,
                  zabezpieczonego hasłem. Korzysta tylko z niego.Znam nicka mailowego
                  i numer gg, jednak z domowego kompa nie korzysta, kiedy sprawdza
                  wiadomości. Chyba się pilnuje od jakiegoś czasu. Komórki też nie
                  jestem w stanie mu sprawdzić- ma zablokowana klawiaturę na
                  hasło.Jeszcze parenaście miesięcy temu nie miał przede mną takich
                  tajemnic... Zrobił się jakiś wybuchowy, agresywny, lekceważący dla
                  mnie i dzieci. Nie pozostaje mi nic innego, jak rozejrzeć się za
                  detektywem.
                  • fightmore Re: ona_37 07.05.09, 09:05
                    a nie masz dostępu do bilingów? nie przychodzą do domu? a moze porpos go kiedyś
                    o dostęp do laptopa bo musisz coś napisac albo sprawdzic a dzieci w tym czasie
                    niech graja na domowym. bedziesz miała okazje sprawdzic co ma na kompie.
                    dowiedziec sie imie nazwisko albo jakis numer do kochanki. teraz jest tyle
                    ulatwień w necie. gdzie na pewno da sie go znalezc i ja.. np. nasza klasa grono
                    czy takie tam.
                    • zdradzona37 Re: ona_37 07.05.09, 09:25
                      Nie mam dostępu do bilingów, bo ma komórkę na kartę. Nigdy nie
                      przychodziły do nas takie bilingi. Z laptopem na 100% nie wypali- po
                      prostu przegoni dzieciaki z kompa domowego. Zresztą, nie sądzę, by
                      był taki głupi i trzymał takie tajemne info na wierzchu. Nie ma
                      profilu na NK, nie przesiaduje (przynajmniej w domu) w necie.
                      • fightmore Re: ona_37 07.05.09, 09:40
                        a masz ten stary komputer? zanies go do jakiejs firmy i popros o odzyskanie
                        danych łaćznie z hasłami i rozmowami z gg
                        • zdradzona37 fightmore 07.05.09, 10:00
                          Stary mam. Można odzyskać hasła???? Nawet, jeśli nie był używany
                          program pocztowy??
                          GG nie da rady, bo go nie miał nigdy zainstalowanego na tym kompie :
                          (
                          • fightmore Re: fightmore 07.05.09, 10:58
                            jesli były wprowadzane do kompa to wszystko mozna
                            • zdradzona37 Re: fightmore 07.05.09, 11:00
                              Dzięki smile
              • ona_37 Re: ona_37 07.05.09, 00:34
                A korzystał z kompa w domu? Jeśli tak,to możesz odtworzyć wszystkie hasła,jak znasz jegi nicki to bez problemu wejdziesz na poczte,gg.Powodzeniasmile
                • zdradzona37 ona_37 07.05.09, 08:57
                  Wysłałam Ci maila.
    • chalsia Re: Kiedy do mnie to dotrze? 25.04.09, 00:27
      > prawdziwe. Kiedy mną tąpnie? Rzuci o ziemię?

      zobaczysz takie zachowania (lub usłyszysz słowa) byłego, że Ci oko zbieleje ze
      zdziwienia i wtedy będziesz już miała pewność.
      • joanwro Re: Kiedy do mnie to dotrze? 25.04.09, 11:11
        no własnie - to co pisze Chalsia to prawda!!! u mnie minęły dwa i pół miesiąca
        od kiedy się wyprowadził i jego zachowania mnie z każdym dniem pozbawiają
        złudzeń... niestety samo się okaże...
        • sauber1 Re: Kiedy do mnie to dotrze? 25.04.09, 12:07
          A ja na tej wojnie 8 lat i już minął miesiąc dni kilka jak zakończona na
          szczęście smile Życie jakoś dalej toczyć się musi, a czasem chcieć wystarczy więcej
          wystarczy, tak mówią ... wink
    • mamura Re: Kiedy do mnie to dotrze? 26.04.09, 02:39
      jako ślepo zakochana w typie socjopaty- w maju minie rok od tego jak mnie "wyprowadził" z domu... nadal kochałam, do czasu jak nasłał na mnie policję po dwóch tygodniach po wyprowadzeniu, mimo ze sam sie z nami nie kontaktował... ponoć martwił się o stan dziecka, do którego praw się sam się ograniczył miesiąc później... tak jak Chalsia napisała... to co usłyszysz szybko doprowadzi Cie do pionu, będzie bolało, ale nie jesteś sama... jak coś to pisz.
      I nie pisz że początek końca- mały czyściec na ziemi za nie/lub też popełnione grzechy przetrzymasz, ale pamiętaj- to jest tylko tymczasowe, wszystko mija. Nawet złość na przyszło/obecnego EXA.
      w każdym razie ja mam tak po roku, mimo ze w poniedziałek czeka mnie sprawa o alimenty których płacic nie chce. i nawet to mnie nie złości. po prostu cieszę się że jeszcze kupa fajnych rzczy przede mna. i PRZEDE WSZYSTKIM BEZ NIEGO!!!
      trzym się! poboli ale z czasem przestanie, nawet nie zauważysz w toku spraw codziennych ( i sądowych) kiedy smile
      tylko lepiej będzie!

      pozdrawiam

      M.
    • tinyhappy Ech... 27.04.09, 09:52
      Dzięki za wsparcie, słowa otuchy i zimny prysznic. Wczoraj osiągałam
      zdecydowanie niskie loty. Cóż... po prostu za nim tęsknię. Najzwyczajniej na
      świecie. A kiedy mały u dziadków, a ja nie mam czym głowy zająć to pikuję w
      ziemię. Straszno. Smutno. Do bani. Nie wiem, jak ja to wytrzymam. A jeszcze tyle
      przede mną. Przede wszystkim jakaś rozmowa z synkiem, który prosi żeby po niego
      przyjechać z tatą. Niby jak? Ech. Jak to wszystko utrzymać, że tak powiem "w
      kupie", żeby dziecko najmniej ucierpiało? Da się? Bo chyba najbardziej boję się
      tego, że zniszczymy mu życie. Moje pal licho, ale jego?
      • zuzka712 Re: Ech... 07.05.09, 17:54
        błąd z założenia!
        Dziecko jest szczęśliwe ze szczęśliwą matką. Im młodsze tym
        wyraźniej to widać!
        Dla dobra dziecka musisz pomyśleć o własnym szczęściu. Ale na
        wszystko przyjdzie czas. Musisz przeżyć rozstanie, okres żałoby
        (życzę Ci aby był jak najkrótszy i mniej bolesny) i będziesz
        szczęśliwa, jeżeli zechcesz.
        Chcesz chronić dziecko? Nie ukrywaj przed nim niczego. Najgorsza
        jest niepewność. Ale informacje dostosuj do wieku. Niech to nie
        będzie "tatuś cię nie kocha i nie przyjedzie" tylko tatuś z mamusią
        zdecydowali, że nie będą razem i teraz przyjedzie mamusia, a z tatuś
        np.jutro.
        Nie mów źle o mężu do dziecka. Choćby Cię krew zalewała! Ale też i
        nie kłam, nie ukrywaj jego złych zachowań.
        Trudna rola...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka