Dodaj do ulubionych

powiedzcie skąd bierzecie siłę- nie rozwódka

14.05.09, 21:31
Moja historia w dużym skrócie wygląda tak... 11 lat w związku, 6 lat
mieszkalismy razem, do ślubu nigdy nam się nie śpieszyło, nie było
dzieci, wydawało się że mamy czas. Zachorowałam na raka, od roku
walczę z chorobą, niestety stałam się ciężarem i niepasowałam do
idealnego życia, kariery. Zabrał mi wszystko: mieszkanie,
samochód... nawet psa. Ale nie chodzi o rzeczy, tylko o to że nie
mam już swojego miejsca na ziemi, o zaprzepaszczone marzenia, o to
że najlepsze- zdrowe lata życia poświęciłam komuś kto pozbył się
mnie jak śmiecia. On ma się świetnie, nikt mu złego słowa nie
powiedział, wersja dla znajomych jest taka, że to ja go zostawiłam.
Bo ludzie uwierzą we wszystko co zabrzmi lepiej niż to, że mnie
zostawił po 11 latach, ciężko chorą bez środków do życia, na
utrzymaniu starych rodziców. Chciałabym żeby go spotkała za to jakaś
straszna kara, a jednoczesnie tęsknię i nie potrafię żyć bez niego.
Zwariowałam? Boję się jutra...
Obserwuj wątek
    • julinka601 Re: powiedzcie skąd bierzecie siłę- nie rozwódka 14.05.09, 21:55
      Czas jest najlepszym lekarzem.Musisz przygotować się na przejście
      kolejnych faz rozstania:rozpaczy, żalu,tęsknoty, mimo wszystko,wbrew
      zdrowemu rozsądkowi...grzebania sie w przeszłosci i zadawania
      bezsensownego pytania: dlaczego? Kazdy musi przez to przejsc.To
      swoisty rodzaj żałoby i trwa tak około roku.
      A potem?Potem wraca się po woli do normalności.Bo jak nie mozna
      umrzeć na zawołanie to trzeba żyć...Potem nawet odkrywa się dobre
      strony tego co się stało...Bowiem wszystko dzieje się po coś i
      czemuś służy.

      A zło,które Ci wyrządził wróci do niego w dwójnasób.Tak już jest w
      przyrodzie.

      Nie polecam wzbudzania w sobie nienawisci bo to
      niekonstruktywne.Jemu tym nie zaszkodzisz a wyniszczysz siebie.
      Na pocieszenie powiem Ci ,ze mnie zostawił po 30 latach
      małżeństwa.I...żyję całkiem nieżle.Trzymaj się.
      • mergen Re: powiedzcie skąd bierzecie siłę- nie rozwódka 14.05.09, 21:59
        dziękuję
    • panda_zielona Re: powiedzcie skąd bierzecie siłę- nie rozwódka 14.05.09, 23:20
      skurwiel,po prostu skurwiel /przepraszam/za wulgaryzmy,ale nie
      mogłam się powstrzymać.On podał taka wrsję,bo mu wstyd,ze
      stchórzył,uciekł jak szczur.W mojej głowie się to nie mieści.Wiem,że
      taraz nie masz do tego głowy,ale jak ktoś ze znajomych zapyta to nie
      chroń go.Może nie wiedzą o nim prawdy.\A chorobę pokonasz,rak to nie
      wyrok.
    • leptis ... 15.05.09, 08:01
      Dzien Dobry

      To nie tak, ze poswiecilas zdrowe lata zycia komus i tych lat juz nie ma w Tobie.
      One sa w i co jakis czas do nich wracasz bo sa dobrym, cieplym wspomnieniem.
      Realizowalas Siebie a nie poswiecalas sie jak piszesz.

      Co do watkow materialnych, pewnie nic nie stracilas poza coraz mniej wartym samochodem.
      Mieszkanie jesli jestes jego wlascicielem a tylko stracilas klucze jest do odzyskania.
      W tej chwili masz inna gradacje problemow. Mieszkanie nie jest na jej czele.
      Bedzie pora, wrocisz do tematu.

      Kiedys odpowiedzialem zapytany Pewnej Panismile)- nie wierze w sprawiedliwosc
      w skali zycia pojedynczego czlowieka, ale w skali globu jak najbardziej.
      Takiego umiarkowanego optymizmu Ci zycze.
    • dorata351 Re: powiedzcie skąd bierzecie siłę- nie rozwódka 15.05.09, 08:04
      Trzymaj się? Aż nie wiem co więcej napisać. Bo co tu komentować.
      Jesli chciałabys pogadać np na gg, czy poza forum, to dawaj znać.
    • ravny Re: powiedzcie skąd bierzecie siłę- nie rozwódka 15.05.09, 09:53
      jesli w trakcie mieszkania razem czyniłas nakłady na mieszkanie to jest to
      sądownie do odzyskania.
      pracowałaś w tym czasie czy on Cię utrzymywał? masz ubezpieczenie?
      Co znaczy "zabrał Ci wszystko"? Dlaczego się zgodziłaś bez słowa na wystawianie
      za dzrwi?
      • mergen Re: powiedzcie skąd bierzecie siłę- nie rozwódka 15.05.09, 10:45
        Ja się nie zgodziłam na wystawienie za drzwi, ja się praktycznie
        sama za te drzwi wystawiłam. Kiedy się okazało, że mój eks nie chce
        się mną zajmowac po powrocie ze szpitala (a praktycznie nie
        wstawałam z łożka, miałam problemy z samodzielnym poruszaniem się),
        kiedy się zaczęły awantury o wszystko, miałam już dość upokorzeń i
        poprosiłam rodziców żeby zabrali mnie do siebie. W swojej naiwności
        sądziłam że on się opamięta i przeprosi, a on tylko odetchnął z ulgą.

        Do mieszkania nie mam żadnych praw, kredyt był brany na niego, bo
        podobno wpisanie mnie obnizyłoby naszą zdolność kredytową. Nakłady
        na mieszkanie ponieśli moi rodzice. Traktowali go jak syna (on nie
        zna ojca, matka zostawiła go jako kilkulatka i emigowała), urządzili
        nam mieszkanie, dali na samochód, opłaty, notariusza itp. On zwrócił
        im te "koszty" wg swojego uznania. Ja chciałam sprzedać mieszkanie i
        podzielić pieniądze na pół, ale mnie wyśmiał. Do sądu nie pójdziemy,
        nawet nie mamy z czym. Moi rodzice nie brali przeciez pokwitowań,
        nawet nie pamietaja dokładnie na co dawali i ile.

        Nawet nie mam zamiaru odbierac reszty moich rzeczy. Ostatnio jak tam
        pojechałam, zostałam potraktowana jak żebraczka. Usłyszałam że
        wszystko co mam na sobie on mi kupił (a przecież ja też
        pracowałam),że nic mi się nie należy itp...

        Żal mi tylko tych 11 lat, dla mnie są one stracone. O przyszłości
        myślę ze strachem. Boję się samotności, swojego inwalidztwa i tego
        że tak właściwie nie mam już po co żyć.
        • leptis ... 15.05.09, 14:05
          W sferze materialnej nie wiele Tobie można już zabrać.
          Chyba tylko zamazywać ślady Twoich praw do mieszkania.

          Jeśli jesteś w utraconym mieszkaniu zameldowana,
          rozważyłbym skontaktowanie się z pocztą w Twoim rejonie.
          Zostawiłbym tam pismo (podbita kopia dla Ciebie),
          że czasowo ze względu na chorobę przebywasz poza STAŁYM ADRESEM
          zamieszkania.
          Że tu i tu trzeba kierować korespondencję.

          Przekierowanie kosztuje ale korzyści mogą być duże zwłaszcza
          jeśli mąż np. będzie rozważał wymeldowanie Ciebie.

          Jeśli listonosz od lat ten sam chodzi, zgrzewka piwa dla Niego
          by o Twojej dyspozycji pamiętał, też może nie zaszkodzić.

          Mieszkanie pewnie nabyte po zawarciu związku małżeńskiego,
          stąd przy jakiejkolwiek próbie sprzedaży stający do umowy
          Mąż powinien być pytany o zgodę Żony bądź intercyzę.

          Walka o mieszkanie może w Twojej sytuacji nie być istotnym problemem,
          być może rodzice mogą Tobie zapewnić inne.
          Warto jednak coś zrobić. To pomaga się wyprostować.

          Jesteś nadal żoną męża i mąż nie z przyzwoitosci, katolicyskości czy
          litości
          ale z mocy prawa może podlegąć obowiązkowi alimentacyjnemu w
          stosunku do Ciebie.
          Nie zachęcam Ciebie do durnej walki po Sądach TU I TERAZ
          tylko o poznanie swoich praw; gdzie i jak to się robi, jeśli będzie
          trzeba

          pozdrawiam serdecznie
          • panda_zielona Re: ... 15.05.09, 14:31
            Problem w tym,że ten .... nie jest mężem
        • akacjax Re: powiedzcie skąd bierzecie siłę- nie rozwódka 15.05.09, 17:15
          > Żal mi tylko tych 11 lat, dla mnie są one stracone. O przyszłości
          > myślę ze strachem. Boję się samotności, swojego inwalidztwa i tego
          > że tak właściwie nie mam już po co żyć.

          Każdego dnia jest pierwszy dzień Twojego nowego życia. Patrz przed siebie. Wiem,
          przeszłość boli. Ale my już wiemy-czas leczy, tylko daj czasowi czas-jak tu
          mawiamy. Teraz trudno w to uwierzyć, ale niedługo i Ty będziesz innym to mówić i
          potwierdzać swoimi wspomnieniami.

          Taki nędzny człowiek, który widać zawsze chciał żyć uwieszony na Tobie, zniknął
          w obliczu kłopotów. Nie sprostał zadaniu. Długo trwało, ale przekonałaś się jaka
          jest prawda.
          I to jest wystarczajacy powód, by zacząć wszystko od nowa. Nowa Ty, nowe
          zdrowie, nowe doświadczenie. To Twój zestaw podróżny-na nową drogę życia!
    • fightmore Re: powiedzcie skąd bierzecie siłę- nie rozwódka 15.05.09, 11:47
      zacznij walczyc! on wykorzystałto że jesteś chora!należy Ci się wszytsko po
      połowie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka