marcin83000
09.06.09, 22:09
Chcialem sie zapytac dlaczego tak musialo byc. Otoz poznalem fajna
kobiete (ja 25 wolny ona 29lat) ktorej nie ukladalo sie z mazem i
postanowila sie rozwiesc (sprawa roz wyla wniesiona). Wszsytko
ukladalo sie jak w bajce bylismy razem, ja akceptowalem jej corkie
nawet wiecej niz akceptowalem, do czasu gdy o nas dowiedzila sie jej
juz prawie byly maz. Wtedy wszystko sie zmienilo zastraszal ja potem
blagal zeby do niego wrocila i w koncu tak sie stalo. Dodam ze maz
mial ja za nic w gre wchodzila przemoc nie tylko psychiczna. Ja
natomiast bylem dobry pomagalem jej az w koncu zakochalem sie w niej.
Ciezko mi sie z tym pogodzic, szokoda tego czasu bo gdy teraz
probuje sie z nia kontaktowac to jestem obwiniany ze to ja psulem
jej malzenstwo. Sprawa jest tym bardziej przykra poniewaz gdy
zaczynalismy byc razem jasno dalem jej do zrozumienia ze nie bede
mieszal sie w czyjes zycie i rozbijal zwiazku. Czyżby te chwile
spedzone razem byly tylko proba wywolania zazdrosci. Ale z drugiej
strony jak mozna wrocic do czloweika ktory tak poniza kobiete -
bylem tego swiatkiem niestety. Prosze o jakies sugestie go zgubilem
sie w tym wszytkim?