Dodaj do ulubionych

show must go on!

12.06.09, 15:26
Cześć!
Taki wątek śmieciowy trochę. Nie chcę zakładać kilku gdyż tematy nie
są tego warte. Chyba.

1. Miałem sprawę ostatnią. Dzień świstaka z drugiej. Sąd miał wiele
wątpliwości więc po raz kolejny maglował nas (żonę i mnie). Niedługo
ostatnie spotkanie w sądzie - 5 minutowe ogłoszenie WYROKU (dzizas
jak to brzmi). Napiszę potem.

2. Rozmawiałem z adwokatem sporo. O życiu, o związkach, o
przyjaciołach, dzieciach. Stwierdził że określanie WINY w przypadkach
rozwodu jest nienormalne. W przyszłości nie będzie winnych albo winni
będą oboje.... Hmmm.
Ożenił się mniej więcej w tym samym roku co ja, tak samo jedno
dziecko w podobnym wieku. Kiedyś pisałem. Sprawdził z ciekawości
statystyki. 50% małżeństw z dzisiejszym 8-10 letnim stażem się
rozwiodło. Połowa. Co drugie.... W pale się nie mieści ciągle. (nie
pamiętam czy to staty dla naszego województwa czy kraju)

Chyba ktoś pisał na tym forum (sam temat na pewno ciągle się
przewija), albo z kimś o tym rozmawiałem.
Jaki jest powód upadku instytucji małżeńskiej? Inne podejście do
życia. Przyzwyczajamy (nowe pokolenia) się do częstych zmian i nie
przywiązywania się do niczego. Chińskia elektronika wymieniana
nieprzyzwoicie często. Auto nowe (w sensie inne) co cztery lata
(kiedyś zostawało na pokolenia). Ciuchy, jedzenie, szkoły, uczelnie,
praca... Po co naprawiać cokolwiek jeśli tanio można kupić nowe?
Podobnie z drugą połówką z którą będę "aż nas śmierc nie rozłączy".
Kłopoty? Nudy? Nerwy? Po co naprawiać, po co zadbać, przecież tyle
przy tym zachodu. Lepiej wymienić, może się uda, będzie trudno jakiś
czas a potem hulaj dusza. Reset. Wszyscy wokół się rozwodzą, więc ja
też mogę. I tak spirala się napędza.
Wyrzeczenie się męża/żony jest łatwiejsze od wyrzeczeń rozwodu.
Przerażające. Jak wiele osób się myli.

3. allegro.pl/item654899804_marta_dzido_malz_promo.html
Czytał ktoś? Dajcie recenzję.
Obserwuj wątek
    • ani.chybi Re: show must go on! 12.06.09, 15:43
      stefanbatory45 napisał:

      > 50% małżeństw z dzisiejszym 8-10 letnim stażem się
      > rozwiodło. Połowa. Co drugie.... W pale się nie mieści ciągle.
      Sądzę, że decyzje o rozwodzie zapadają po licznych próbach naprawy
      małżeństwa i są wyborem mniejszego zła, czyli życia w chorym związku
      do grobowej deski. 10 lat to zupełnie wystarczający okres, aby się
      przekonać, czy jest co ratować i zrobić w tym kierunku wszystko, co
      się potrafi.
      • ani.chybi Re: show must go on! 12.06.09, 17:33
        Ani chybi życie w chorym związku do grobowej deski jest *większym*
        złem.
      • stefanbatory45 Re: show must go on! 12.06.09, 19:21
        anichybi - Nie mówię o życiu w chorych związkach.
        Ogromna ilość rozwodów spowodowana jest z bardziej błahych lub może
        inaczej - nie dość dobrze przemyślanych powodów, pod wpływem cięższego
        okresu, zauroczenia inną osobą.
        A potem zgrzytanie zębów i prośby o możliwość odkręcenia wszystkiego.
        • mola1971 Re: show must go on! 12.06.09, 21:14
          stefanbatory45 napisał:
          > Ogromna ilość rozwodów spowodowana jest z bardziej błahych lub może
          > inaczej - nie dość dobrze przemyślanych powodów, pod wpływem cięższego
          > okresu, zauroczenia inną osobą.

          Niedawno czytałam artykuł poświęcony rozwodom. W Polsce ciągle najczęstszym
          powodem rozwodu jest alkoholizm męża. Na drugim miejscu jest zdrada.
    • kicia031 Re: show must go on! 12.06.09, 17:45
      A mi sie czasami wydaje, ze problem lezy w wychowaniu i edukacji.
      Nie uczymy sie komunikacji, szacunku do innych ludzi, nie rozumiemy
      samych siebie i swoich potrzeb, a coz dopiero potrzeb innych.

      I co sie dziwic, ze malzenstwo, ktore w koncu jest oparte na
      komunikacji i umiejetnosciach interpersonalnych, zalamuje sie.
      • akacjax Re: show must go on! 12.06.09, 19:32
        A ja uważam, że nie można porównywać. Ani twierdzić, że instytucja małżeństwa upada.
        Po pierwsze-inne kiedyś były realia prawno-gospodarcze. Kto wie, co by było,
        gdyby kobiety były traktowane na równi z mężczyznami już wieki temu? Może to
        bardziej służyłoby rozwojowi instytucji małżeństwa niż zakazy?
        Po drugie-nie wiem jak myślą młodsi, wierzę, że większość zawiera ślub tak jak
        przysiega-do śmierci. Gdyby tak nie było-nie mielibyśmy tu tyle rozpaczy.
        Najtrudniej jednak zrozumieć mi osoby w podeszłym wieku, na emeryturach, których
        coraz więcej się rozwodzi.

        A może gdyby szczegółowo badano przyczyny rozpadu małżeństw-to wtedy widać
        byłoby gdzie tkwi problem?
        • mola1971 Re: show must go on! 12.06.09, 21:12
          akacjax napisała:
          > Najtrudniej jednak zrozumieć mi osoby w podeszłym wieku, na emeryturach, któryc
          > h
          > coraz więcej się rozwodzi.

          A mnie takie osoby jest stosunkowo łatwo zrozumieć. Pobrali się kiedyś, urodziły im się dzieci. Potem całe życie kręciło się wokół dzieci, pracy, potem wnuków. Mieli wypełniony czas po brzegi. Aż tu po przejściu na emeryturę okazuję się, że dzieci już dorosłe i samodzielne, wnuki nie wymagają już opieki no i nie ma już pracy. I co zostało? Obcy człowiek, z którym mieszka się pod jednym dachem. Nie ma o czym z nim gadać bo gdy był czas na budowanie bliskości budowało się np. dom. Spędzanie z nim czasu to udręka a nie przyjemność, więc po co się męczyć? W końcu zostało już bardzo mało czasu i trzeba ten czas dobrze wykorzystać.
          M.in. dlatego się rozwiodłam. Ja już teraz, mając 38 lat nie byłam w stanie wyobrazić sobie swojej starości przy moim mężu. A do czasu emerytury mam nadzieję, że zwiążę się z kimś, z kim spędzanie czasu, gdy będę go miała pod dostatkiem będzie sprawiało mi przyjemność.
          • akacjax Re: show must go on! 12.06.09, 23:20
            mola1971 napisała:
            > M.in. dlatego się rozwiodłam. Ja już teraz, mając 38 lat nie byłam w stanie wyo
            > brazić sobie swojej starości przy moim mężu.

            A może to jest podstawowe pytanie? Czy mozesz wyobrazić sobie starość ze swoim
            współmałżonkiem?
            Tylko czy młodości można pytać o starość?
            • mola1971 Re: show must go on! 13.06.09, 10:21
              akacjax napisała:
              > Tylko czy młodości można pytać o starość?

              Pewnie nie można, ale skoro już teraz spędzanie czasu z kimś było dla mnie udręką to raczej mało prawdopodobne jest by z czasem było lepiej. Z czasem mogłoby być tylko gorzej. Skoro teraz nie mogłam na niego liczyć przy głupiej grypie to mało prawdopodobne jest to, że w przypadku poważniejszej choroby zaopiekowałby się mną. Skoro potrafił bezwzględnie wykorzystać moje chwile słabości to mało prawdopodobne jest to, że gdy będę bardzo słaba zaopiekuje się mną. Raczej bezwzględnie tą słabość wykorzysta.
              Kiedyś popełniłam błąd wychodząc za mąż za człowieka, który potrafi tylko brać. Dawać nikt go nie nauczył a on sam nadal nie rozumie, że ma problem. Na szczęście żyję w takich czasach i w takim miejscu na Ziemi, że za ten jeden błąd nie muszę płacić do końca życia.
          • stefanbatory45 Re: show must go on! 13.06.09, 20:23
            Emerytura we dwoje to coś najfajniejszego. Pod warunkiem że ludzie się
            dobrze dobrali i dobrze przeżyli wspólnie dotychczasowe życie.
            Jesli się rozwodzą jak zostają sami (bez dzieci) to chyba nei był dobry
            związek.

            Ostatnio widziałem w jakiejś galerii dwoje dziadków, ale naprawdę
            staruszków, którzy stali sobie z boku i uśmiechając się powoli jedli
            jednego loda na spółkę smile
    • mariefurie Re: show must go on! 12.06.09, 21:42
      Smutne to show. Bardzo.
      Ale ja tak sobie myslę, ze tyle rozwodów jest, dlatego, ze ludzie przestaja z
      czasem o siebie dbać, starać się, zabiegać o siebie. A w małżeństwie to jest
      podstawą.
      EEE tam, takie banały gadam.
      Kiedyś, jak byłam w tzw. kryzysie, kiedy juz nie wytrzymałam, to wykrzyczałam
      swojemu: nie traktuj mnie jak żonę! (czyli coś, co jest na stałe, niezmienne i
      dane raz na zawsze). Tak mi się wymksnęło w jakiejś kłótni...
      Efekt? zaczął sie starać - ale dopiero kiedy odeszłam.
      I jak to tłumaczyć? Nie wiem. a że niektórzy lubią się starać kiedy już jest po
      fakcie,po czasie to....ich problem.
      Stąd rozwody.
      • mola1971 Re: show must go on! 12.06.09, 21:50
        mariefurie napisała:
        > Kiedyś, jak byłam w tzw. kryzysie, kiedy juz nie wytrzymałam, to wykrzyczałam
        > swojemu: nie traktuj mnie jak żonę! (czyli coś, co jest na stałe, niezmienne i
        > dane raz na zawsze). Tak mi się wymksnęło w jakiejś kłótni...

        Mój mąż z kolei, gdy zorientował się, że moje gadanie o rozwodzie to już nie
        tylko babskie gadanie tylko rzeczywiście chcę by się wyprowadził, powiedział
        'Ale jak to? Przecież Ty jesteś dla mnie jak wschód i zachód słońca'. A miał
        powody by tak sądzić bo przez 17 lat bez względu na to co robił słońce
        wschodziło i zachodziło. Aż do pewnego dnia... Pewnego dnia słońce się wk... i
        już nie zamierzało więcej dla niego wschodzić.
        I to pewnie też jest jeden z powodów rozwodów. Zapominamy o tym, że nic nie jest
        nam dane raz na zawsze a akt ślubu to nie jest akt własności.
        • useless00 Re: show must go on! 12.06.09, 23:17
          > I to pewnie też jest jeden z powodów rozwodów. Zapominamy o tym, że nic nie jes
          > t
          > nam dane raz na zawsze a akt ślubu to nie jest akt własności.

          I co to dało jak powtarzałam to jeszcze przed rozwodem exowi? Nic. Bo on myślał, że to tylko "babskie gadanie".

          I to jest przyczyna współcześnie, bo w zamierzchłych czasach kobitki musiały pozwalać na wybryki mężom i nie "bulgotać", bo zostawały bez środków do życia i bez perspektyw. Dopiero dziś kiedy kobieta ma jakiekolwiek szanse w pełni utrzymać się sama i jeszcze dzieci, dopiero teraz, kobiety moga podnieść głowę i walczyć o szacunek dla siebie. (Brzmi feministycznie, ale to nie feminizm.) Jak wojna wytrzebiła facetów, to panie musiały same nauczyc się wszystkiego, a chłop jak rodzynek hołubiony był i chroniony na wszelkie sposoby - bo prestiż podniósł zonie samym "byciem". A teraz cóż, czas ochronny się skończył.

          Moralnosć istniała dotąd tylko jedna - męska. Stąd to ciągłe myślenie mężczyzn: nie pije i nie bije, środki zapewnia - więc ideał, a babie sie w głowie poprzewracało. Zdradza, dyć ewolucyjna potrzeba, leni się w domu, odpocząc musi po polowaniu. Ale to lew raczej - przyjdzie na gotowe, co mu lwica przyniesie. Nie swój przychówek zjada, energii na bzdety nie trwoni słusznie zakłdajac, że jego rolą jest roznoszenie swoich genów.

          Mam dziś sarkastyczno - ironiczny humor, więc dalej nie drążę, bo przesadzę. A nie lubię babrać się w ziemi. wink
          • jarkoni Re: show must go on! 13.06.09, 06:29
            Tak przy okazji: mój wątek "Tymczasowość" jest dokładnie o tym samym..
            Pozdrawiam autora, do tych samych wniosków doszliśmy..
            • stefanbatory45 Re: show must go on! 13.06.09, 20:28
              jarkoni, rzeczywiście chyba zdublowałem, nieswiadomie.
              gdzieś mi z tyłu głowy tkwiło to co pisałeś, ale nei pamiętałem skąd

              wnioski dobre, szkoda że nie w odpowiednim momencie...
              uczymy się całe życie w sumie, nie pójdzie na marne ta nauka mam
              nadzieję
              • jarkoni Re: show must go on! 14.06.09, 07:17
                stefanbatory45 napisał:

                > jarkoni, rzeczywiście chyba zdublowałem, nieswiadomie.
                > gdzieś mi z tyłu głowy tkwiło to co pisałeś, ale nei pamiętałem skąd
                >
                > wnioski dobre, szkoda że nie w odpowiednim momencie...
                > uczymy się całe życie w sumie, nie pójdzie na marne ta nauka mam
                > nadzieję

                Każda nauka pewnie na marne nie pójdzie, chociaż rozwód jest jedną z najgorszych
                życiowych nauk. Ale podnosimy się nawet z takiej traumy, prawda? Potwierdź..
      • stefanbatory45 Re: show must go on! 13.06.09, 20:26
        A to może dobre jest bardzo!
        Nie traktować siebie jak żonę/męża, tak jak piszesz, żeby nei żyć w
        świadomości że cokolwiek zrobisz lub czego NIE zrobisz to ona / on i
        tak bedzie przy tobie.
        Takie zgrabne ogarnięcie potrzeby starań.
        Dobre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka