Błaaagam o pomoc :(((((

20.06.09, 21:49
Błagam o pomoc, moja historia nie znajduje szczęśliwego
zakończenia....w ciagu 2 dnia ojciec ma dostac dziecko z pomoca
policji, ma orzeczenie sadu apelacyjnego......dziecko jest
zagrożone, to nie jest moim wymyslem desperackim, błagam o pomoc, co
mi grozi jeśli nie oddam dziecka w ręce człowieka, który chce
wykorzystac dziecko? dziecko mi mdleje z placzu, co mam robic?
    • iskia75 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 20.06.09, 22:09
      ale o co chodzi dlaczego uwazasz ze dziecko jest zagrozone?napisz
      cos wiecej??????
      • dsz27 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 20.06.09, 22:29
        Napisz coś więcej, może Majkel będzie to odpowie Ci jak to wygląda od strony
        prawnej....

        pozdrawiam
    • panda_zielona Re: Błaaagam o pomoc :((((( 20.06.09, 22:53
      Dziecko to nie zabawka.Sąd musiał na jakieś podstawie orzec,że
      dziecko powinno być z ojcem.Jesteś pozbawiona praw,masz je
      ograniczone?.
      • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 21.06.09, 18:45
        wywiozlam dziecko zagranice bez zgody ojca i dlatego sad apelacyjny
        kazal dziecko oddac w rece ojca.....ktory z nami nie mieszkal!!!!﷯﷯
        dziecko ma isc w obce srodowisko, ojciec smieje mi sie w twarz i
        twierdzi, ze sie moge ju z tego swiata pakowac......grozil mi
        wszystkim, odebraniem dziecka etc.....dziecko formalnie "dostał",
        bitwe wygral, triumfuje, ja wychodze z siebie zapewniajac dziecku po
        100000 raz, ze nie oddam sad mialo byc badanie w rodk, zaplacilam za
        badanie, sad powiedzial, ze na tej podstawie podejmie decyzje, a
        jednak tego nie zrobil. Nie mam nalogow, nie mam przeszlosci
        kryminalnej, etc...ukaral mnie sad za wywoz dziecka, ale nikt nie
        pomysli o dobru dziecka....aha, dlaczego sad utajnia zeznania
        swiadka, ktory zeznawal zaocznie? pelnomocnik meza kreci i pisze
        oszczerstwa, moje dowody nie sa przyjmowane.....pytania oddalane,mam
        juz 2go adwokata,nie rozumiem, jestem zdesperowana, nie chce uciekac
        z dzieckiem, chce sprawiedliwosci.
        • sauber1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 21.06.09, 20:24
          khania.online1 napisała:

          > nie chce uciekac z dzieckiem, chce sprawiedliwosci.

          Myślę, że jednak powinnaś być chwilowo nieosiągalna i walczyć o swoje ... W
          kraju nic by Ci takiego nie groziło, a że jesteś dalej to i nie wiesz co jest
          grane. A to, że nie masz nałogów, nie masz przeszłości kryminalnej i etc...,
          myślę, że dla sądów bez większego znaczenia i to że nie doszło do badania w
          rodk, że sąd utajnia zeznania świadka zaocznego (czy opowiadanego) i że
          pełnomocnik strony kreci, pisze oszczerstwa, Twoje dowody nie są przyjmowane...
          pytania oddalane, kogoś kto się otarł o sądy nie dziwi (...)
          Myśl dopóki nie jest za późno, a z każdej sytuacji zawsze są co najmniej dwa
          wyjścia, jak masz zamiar poddać się bez walki to już przegrałaś, a czas szybko
          leci - pamiętaj!!!
          • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 24.06.09, 17:44
            Dziekuje serdecznie za odpowiedzi.
            Moze doprecyzuje, jestem w kraju, moje dziecko
            deportowano,oczywiscie ja wrocilam rowniez, a raczej jak sie okazalo
            (a czego sie obawialam) zostalam zwabiona do kraju, by
            tutaj "prawnie" odebrac mi dziecko, adwokatka meza zaklinala sie na
            swoj honor, ze dziecka sila nie odbierze, a jednak w tym samym dniu
            wystapila do prokuratury o przymusowe oddanie dziecka ojcu, oddanie,
            jak rzecz, tak po prostu, bo postanowienie.....ale jakimi srodkami
            uzyskane!!!
            Poddawac sie nie mam zamiaru, bo wszystko mozna odbudowac,ale
            dziecka na pastwe losu nie wydam.
        • majkel01 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 21.06.09, 20:32
          Nie ma czegoś takiego jak zeznania zaoczne świadka. Sąd też nie moze ich
          utajnić. Zresztą wszystko jest w aktach sprawy które można sobie obejrzeć. Nie
          piszesz jaka była opinia RODK. Mało prawdopodobne jest by sąd wydał
          postanowienia sprzeczne z opinią. A tym bardziej apelacyjny to przyklepał.
          Za samo wywiezienie dziecka za granicę sąd by nie nakazał z pewnością oddać
          dziecka ojcu. Tym bardziej jeśli jak piszesz ma to być "obce środowisko".
          • sauber1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 21.06.09, 20:48
            majkel01 napisał:

            > Nie piszesz jaka była opinia RODK.

            Majkel, khania.online1 napisała dość wyraźnie, cyt: "mialo byc badanie w rodk,
            zaplacilam za badanie, sad powiedzial, ze na tej podstawie podejmie decyzje, a
            jednak tego nie zrobil".
            A ja też przez coś takiego osobiście przechodziłem i nie dziwie się, że badania
            pominięto, a szkoda bo takie nadanie w bardzo wielu przypadkach odzwierciedla
            stan fatyczny i może mieć wpływ na końcowe rozwiązania, ale ...
          • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 24.06.09, 17:55
            No tez mi sie wydawalo, ze w demokratycznym panstwie wszystko
            powinno byc jawne dla stron, szczegolnie w sprawach cywilnych, a
            jednak jak byk w protokole jest napisane iz...."popuszczono jako
            dowod  zaoczne...zeznania swiadka.... ", ale w aktach ich nie ma!﷯﷯
            Do badania w RODK nie doszlo, pomimo, iz sedzina sama stwierdzila,
            iz sprawa jest incydentalna i trzeba je wykonac jak najszybciej.﷯﷯
            Sad chce wymoc na mnie oddanie dziecka po prostu.﷯﷯
            Tak, Sad Apelacyjny nakazal wydanie dziecka ojcu, bo "stworzylam
            sobie korzystna dla siebie sytuacje wyworzac dziecko".﷯﷯
            A to,ze ojciec doskonale wiedzial gdzie dziecko przebywa, znal na
            mnie namiary + bylo mu po prostu obojetnie gdzie bedzie dziecko nie
            wazne. Po prostu zglosil porwanie....w trakcie Sad Apelacyjny daje
            swoje postanowienie i na tym poległam.﷯﷯
            Aha, sad nakazal mi oddac paszport ojcu, ale walczylam i w
            rezultacie lezy w depozycie sadu.
          • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 30.07.09, 01:16
            aha, doprecyzuje, przegladalam akta osobiscie....zle zrozumialam
            adwokata....zeznania swiadka byly (zaoczne) dopuszczone, ale nie
            przeprowadzone..... tzn, ze ich nie bylo jak na razie, bo nie ma w aktach.
        • sauber1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 21.06.09, 20:39
          khania.online1 napisała:

          > wywiozlam dziecko zagranice bez zgody ojca i dlatego sad apelacyjny
          > kazal dziecko oddac w rece ojca.....ktory z nami nie mieszkal!!!!﷯ᥤ


          Poczekaj czy dobrze rozumiem, że ojciec dziecka jest muzułmaninem, a może to
          ktoś bardzo wpływowy? A Ty mieszkasz w kraju w którym należy bać się ślepej
          bezwzględności policji, to w Albanii mieszkasz? Coś tu nie pasuje do końca, to
          sąd cywilny Cię "ukarał" i masz oddać własne dziecko obcemu człowiekowi i Ty się
          na to godzić masz zamiar? Pakuj bety i się nie zastanawiaj tylko działaj, szukaj
          praktycznych rozwiązań, jeżeli wszystko jest prawda co piszesz ?
          • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 24.06.09, 17:56
            Nie, ojciec to polski katolik, nikt wplywowy....chociaz sprawa jest
            conajmniej dziwna, na prawde nie rozumiem, watkow tysiace. Przebywam
            od czasu deportacji dziecka w Polsce.
        • malwa200 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 21.06.09, 21:49
          pomodlę sie za Ciebie i Toje Dzieciatko. a tego gnoja Bóg w sowim
          czasie ukarze-zobaczysz. nie martw się-wszystko będzie dobrze. a tak
          na przyszłość:postaraj si8e mieć w gotowości jakiś podsłuch albo
          nagrywarkę, zeby móc tego debila nagrać i potem w sądzie
          zdemaskować. zapisuj wszystkie jego sms-y, e-meile, rozmowy
          nagrywaj, niczego nie kasuj, postaraj sie o jakichś świadków, jak
          bedziesz wiedziała o jego potencjalnej wizycie czy rozmowie, staraj
          sie, zeby była jakiś swiadek tej rozmowy. idż też do psychologa
          dziecięcego, żeby zbadał jeszcze raz dziecko i wydał stosowną
          opinię. i masz się nie martwić! pomódl sie do św. Józefa-to patron
          od rodzin

          • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 24.06.09, 17:59
            Bardzo dziekuje Ci malwo200 za wsparcie, tak ja jestem naiwna do
            kwadratu, jakbym nagrala to co opowiada, zmiana frontu, szantaz
            emocjonalny, paranoja sad
    • crazyrabbit Re: Błaaagam o pomoc :((((( 21.06.09, 20:52
      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,94770098,,ku_przestrodze_.html?v=2

      Ja tego do końca nie zrozumiałam... Wtedy chodziło ojcu ponoc o
      kasę, teraz okazuje się, że on chce skrzywdzić dziecko... jakiś
      spisek...
      O co tak naprawdę chodzi w tej sprawie?
      • sauber1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 22.06.09, 14:32
        crazyrabbit napisała:


        > O co tak naprawdę chodzi w tej sprawie?

        Myślę, że jak nie uczestniczy się czynnie w postępowaniu sądowym, to tak finał
        wygląda w wielu sprawach, choć chcę się mylić ...
      • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 24.06.09, 18:03
        Tak, myslala, ze dorobilam sie za granica bajonskich sum....a
        tymczasem pracowalam na utrzymanie 2 domow,lotow na sprawy,
        adwokatow tutaj i zagranica....tak,po deklaracjach ojca dziecka wiem
        juz w jakiej wojnie uczestnicze razem z dzieckiem.
        Nie rozumiem natomiast kierunku działan sadu.
    • inez_ka7 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 21.06.09, 21:36
      Niedawno był tu wątek dziewczyny, która chce wywieźć dzieci za granicę bez
      wiedzy ojca. I wszyscy stwierdzili, że "no problem". Jak widać, nie do końca...
      • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 24.06.09, 18:08
        Ja zalozylam watek z tym samym zapytaniem rok temu po loginem
        khania.online....niestety zapomnialam hasla i musialam dodac 1
        (khania.online1).....jak widac opinie byly podzielone, ale prawnicy
        nie widzieli problemu...jak widac problem byl i to ogromny, a
        konsekwencje opłakane.
    • chalsia Re: Błaaagam o pomoc :((((( 25.06.09, 00:39
      skoro jest już orzeczenie sądu apelacyjnego to IMHO nie pozostaje nic innego jak
      zwrócic się natychmiast o pomoc do rzecznika praw dziecka, tylko on może to
      prawnie dalej pociagnąc - nawet do poziomu sądu najwyższego. Dla mnie od strony
      prawnej sednem Twojej obrony jest fakt braku badań w RODK.
      Czyli rzecznik praw dziecka może mógłby do SN skierowac pytanie o to, czy wyrok
      I i II instancji, dotyczący zmiany rodzica sprawującego opiekę, może być wydany
      z pominieciem badań w RODK.

      Jednak wydaje mi się, że czy tak czy siak musisz "wydac" dziecko ojcu, bo
      rzecznik nie ma (chyba) prawa do wstrzymania wykonalności wyroku. On może
      ewentualnie doprowadzić do wznowienia sprawy, ale to trwa, a do tego momentu
      aktualny wyrok jest wykonalny.
      Miganie się od wyroku de facto stawia Cię wobec sądu (jakiegokolwiek) na złej
      pozycji. Przynajmniej w większości wypadków tak jest.
    • can.on1 Kidnapping 25.06.09, 05:10
      > wywiozlam dziecko zagranice bez zgody ojca ...


      czyli uprowadzilas




      > prawnicy nie widzieli problemu...


      Jacy prawnicy , po wieczorowych kursach w lokalnej remizie ? , o Konwencji Haskiej te tuzy Temidy slyszeli ? .
      Na jakiej podstawie prawnej jedno panstwo ma przyjmowac wwiezionych na jego terytorium uprowadzonych ob. innego panstwa , jaki status prawny mialby ich obowiazywac/chronic ( kidnappera i ofiare ).


      P.S. Do Kanady z dzieckiem nawet na tygodniowa wizyte u ciotki nie zostalabys wpuszczona , dziecko podrozujace z jednym rodzicem musi miec ze soba wlasny akt urodzenia i poswiadczona notarialnie zgode drugiego rodzica lub rodzicow jezeli podrozuje samo ) .

      • khania.online1 Re: Kidnapping 28.06.09, 00:20
        Konwencja Haska....wyobraz sobie, ze mnie srednio obejmowala, co przyznalo
        panstwo do którego dziecko wywiozlam....poza tym, gdyby w miedzyczasie nie wyrok
        sadu apelacyjnego mialam silną linię obrony, która forsowali prawnicy tego
        państwa, aha.....jeszcze dodam dla kogoś w podobnej sytuacji...nie godzic sie na
        "mediacje", bo polska strona to oleje po deportacji, to bedzie "zwabienie" w
        białych rekawiczkach.
        Moim pkt naczelnym bylo to, ze ojciec nie zarzada dziecka....a jak mowiłam dzien
        po powrocie juz sprawa byla zgłoszona w prokuraturze.
        Ale fakt, jak wywozic, to do państw nie majacych podpisanej wzajemnosci o
        Konwencji Haskiej.....wogóle nie radze wywozic, nikt nie zrozumie dlaczego, sąd
        ma czarno na białym....takie państwo, takie prawo.
        • sauber1 Re: Kidnapping 28.06.09, 03:24
          khania.online1 napisała:

          > ....takie państwo, takie prawo.

          Czy mam rozumieć że religia bierze górę nad prawem w twoim przypadku?
      • sauber1 Re: Kidnapping 28.06.09, 03:31
        can.on1 napisała:


        > P.S. Do Kanady z dzieckiem nawet na tygodniowa wizyte u ciotki nie zostalabys w
        > puszczona , dziecko podrozujace z jednym rodzicem musi miec ze soba wlasny akt
        > urodzenia i poswiadczona notarialnie zgode drugiego rodzica lub rodzicow jezeli
        > podrozuje samo ) .
        >

        Tak tu się zgadzam na każde wakacje dziecku łatwiłem taką zgodę u notariusza by
        wizę dostało i opiekę stewardes, ale jak dostało stałą to już nie zachodziła
        taka konieczność, a teraz chyba zniesione bariery i świat otworem stoi ?
        • khania.online1 Re: Kidnapping 28.06.09, 11:09
          Moje dziecko podrozowało po Europie i nie tylko i nikt, naprawde nikt nie pytał
          o zgodę rodziców, a czesto podróżowało z babcią.
          Po prostu, jeśli jest "ban", zgłoszenie do Gł Rejestru Słuzb Granicznych to się
          akcja zaczyna z zatrzymaniem, w innym przypadku nikogo nie obchodzi.
          A, że rodzice z zemsty zgłaszają "porwania", bo matka/ojciec wzieła dziecko na
          2tyg wakacje etc. to już inna historia!!!
          • tricolour Trochę przesadzasz... 28.06.09, 11:19
            ... przecież nie wyjechałaś na wakacje dwutygodniowe, a wyjechałaś na stałe z PL
            bez zgody rodzica dziecka i stąd cała sprawa.

            Gdyby ojciecc zabrał dziecko bez Twojej wiedzy i pojechał w siną dal, to byłabyś
            bierna?
            • khania.online1 Re: Trochę przesadzasz... 28.06.09, 11:57
              Przeczytaj dokladnie tricolour.... napisałam....matka/ojciec....ja nie mam
              rozchwianej orientacji,generalizowałam, a w sumie nie generalizowałam, bo takich
              spraw jest multum, zetknełam sie z takimi oskarzonymi osobami przez swoją
              sprawę....na złość się to robi, na złość....a, ze dziecku odbiera sie wakacje
              np, to juz inna sprawa.
              Ojciec mojego dziecka zaczął o nie walczyć po 4 latach...na złość mnie,
              rozumiesz? to nie była dobra, kochajaca się rodzina, w ktorej mnie coś nagle
              odwalilo i porwałam dziecko...tatuś zostawił, nie alimentował od urodzenia, a
              teraz ma piękny argument, który mu z braku rozwiązań dałam sama.
              I znowu .....naiwność, a za nią się słono płaci.
              • tricolour Ja to rozumiem... 28.06.09, 12:05
                ... że na złośc Tobie i z zemsty mąż nagle "przypomniał" sobie o dziecku po
                latach lekceważenia.

                Tyle, że Ty masz juz postanowienia sądowe, a jeśli nie będziesz ich respektować,
                to tylko pogorszysz swoją pozycję procesową. Moim zdaniem nie szukaj rozwiązań
                połowicznych tylko zacznij rzecz porządnie od początku. Jeśli masz oddać
                dziecko, to oddaj, bo inaczej Policja jeszcze wkroczy i tak zabierze, ze szkodą
                dla dziecka i Ciebie.

                Nie tylko mąż jest winny i dobrze by było gdybyś to zobaczyła, że miałaś
                nieporządek w sprawach, który mąż wykorzystał. Nie rób więc znów nieporządku
                tylko zrób krok do tyłu i zacznij normować swoje sprawy.
                • khania.online1 Re: Ja to rozumiem... 28.06.09, 12:17
                  Masz racje tutaj, przyznaje, ale widzisz....jakby chciał naprawde to by zabrał, a on tak, przychodzi i mowi do dziecka przerazonego "jutro idziesz ze mną"... na 2 dzień sie nie odzywa, pozniej, przychodzi porozmawiać, ze tak naprawde to nie chce dziecka.... a dziecko sie rozchorowało z tego wszystkiego. Oddałbyś byś dziecko, facetowi/babce, która nie wie czego sama chce?...bo tak Sąd nakazał, bez zbadania sprawy, tu znowu opinia biegłego, bo o dziecku jakoś nikt na sali Sądowej nie mowi...tak mówi ojciec, że dziecka kategorycznie chce.... a tylko ciągle porwaniu.
                  Widze i przyznaje się, że miałam nieporzadek, ze trzeba było zamknąc przeszłość i zaczynac przyszłość, ale powtarzam, cały czas robie tylko to, żeby dziecko mi nie zwariowało i miało w miare spokojne życie....ja o sobie jako kobiecie,zapomniałam, nie widze swoich potrzeb, chcemy tylko spokoju, a wobec prawa na razie jestem bezsilna, no chyba, ze Sad laskawie dopusci RODK i moich swiadkow (do tej pory odbyło się 5 rozpraw, nie licząc procesu za granicą) i wreszcie ktos zobaczy podwójne dno.
                  • tricolour I to jest najtrudniejszy moment... 28.06.09, 12:25
                    ... że musisz wydać dziecko, ale wiesz, że nie możesz.

                    I chyba trzeba będzie wydać, ale jednocześnie być w pobliżu, żeby można było
                    zabrać gdy zajdzie taka potrzeba. Dopilnuj, by mieć wtedy świadków ze sobą,
                    którzy potwierdzą konieczność zabrania od ojca, który nie chce, nie radzi sobie itp.

                    Jeżli ojciec ma wziąć dziecko, to pojedź (najlepiej z kimśm) i zobacz w jakich
                    warunkach będzie żyło. Przejrzyj zabawki, ubrania, pomoce szkolne - jeśli ojciec
                    tego nie ma, to sporządź nawet i notatkę (może zdjęcie) z podpisem świadka.

                    Zbieraj materiał świadczacy o tym, że dziecko ma być z Tobą
                    • khania.online1 Re: I to jest najtrudniejszy moment... 28.06.09, 12:46
                      Dzieki tricolour, widze, że chcesz mi racjonalnie pomoc....zimna kalkulacja, to
                      opcja 1 :wydaje mu dziecko, ono zaplakane przywozi nastepnego dnia, wypływa oliwa..... ale,
                      opcja 2: juz wiemy, ze sie gadzina mści na mnie tylko, wiec przetrzymuje dziecko mimo wszystko i utrudnia kontakt, a jak chce wejsc z policja, to będze, ze zakłócam spokoj, bo on ma opiekę nad dzieckiem i macha postanowieniem Sadu apelacyjnego.
                      po tym wszystkim wiem, że facet nie jest honorowy, więc na przebłysk litości nie liczę, a dziecka na traumę kolejną narażać nie będę.
                      Ja to tylko nie wiem jak "zmusić" Sad do przeprowadzenia dowodu z przesłuchania moich świadków, a pozniej to RODK, które Sędzina na gwałt dopuściła, a teraz cisza.
                      • tricolour A jakie warunki ma ojciec? 28.06.09, 14:02
                        Możasz pójść i zobaczyć, najlepiej ze świadkiem; czy ma łóżko, szafę dla
                        dziecka, zabawki, pomoce szkolne.

                        Ma?
                        • khania.online1 Re: A jakie warunki ma ojciec? 28.06.09, 16:16
                          To jest b. dobry pomysł, nie wpadłam, dzieki!
                          • tricolour Jeśli nie ma, to niech kupi... 28.06.09, 16:54
                            ... a zanim kupi, to zrób zdjęcie (choćby telefonem) że nie ma nic dla dziecka.

                            Takie zakupy to dwa tysiące lekko licząc, a to skutecznie odstraszy ojca. Bo to
                            dopiero początek.
                      • sauber1 Re: I to jest najtrudniejszy moment... 28.06.09, 23:51
                        khania.online1 napisała:


                        > opcja 1 :wydaje mu dziecko, ono zaplakane przywozi nastepnego dnia, wypływa oli
                        > wa..... ale,
                        > opcja 2: juz wiemy, ze sie gadzina mści na mnie tylko, wiec przetrzymuje dzieck
                        > o mimo wszystko i utrudnia kontakt, a jak chce wejsc z policja, to będze, ze za
                        > kłócam spokoj, bo on ma opiekę nad dzieckiem i macha postanowieniem Sadu apelac
                        > yjnego.
                        > po tym wszystkim wiem, że facet nie jest honorowy, więc na przebłysk litości ni
                        > e liczę, a dziecka na traumę kolejną narażać nie będę.
                        > Ja to tylko nie wiem jak "zmusić" Sad do przeprowadzenia dowodu z przesłuchania
                        > moich świadków, a pozniej to RODK, które Sędzina na gwałt dopuściła, a teraz c
                        > isza.

                        Myślę ,że jak dziecko nie zechce iść do ojca, to nikt nie ma takiej mocy by na
                        siłę Ci je mógł i zechciał wydrzeć i jest bez znaczenia ile ojciec dziecka dała
                        adwokatowi szmalu. Żyjemy w wielkiej zjednoczonej Europie bez granic i nie jest
                        ważne gdzie kto zechce mieszkać. Dziwne to, że ojciec po czasie przypomniał
                        sobie o dziecku, a ile alimentów i jak wysokie płacił?
                        Z tego co widzę, masz wyjść bardzo wiele, zechciej tylko posłuchać dobrych
                        sprawdzonych rad praktycznych, bo suchą teorią możesz dać się wpuścić w maliny,
                        a szkoda zdrowia psychicznego TWOJEGO DZIECKA !!!
                        "Szczęśliwym zwycięzcom historia zawsze wybacza". - Gogol
                        • khania.online1 Re: I to jest najtrudniejszy moment... 29.06.09, 16:59
                          Widzisz w tym rzecz Sauber1, ojciec nie alimentuje dziecka od początku od
                          urodzenia!!! więcej tego.... on miał wymagania wobec mnie, to ja byłam sponsorem
                          i łysym koniem do orania, a teraz mam za swoje
                          facet nie ma honoru, byleby po kims jechac....utrzymanek jedensad
                          .... dlatego wyjechałam, gdzie dziecko miało SPOKOJ, chodziło do szkoły, a teraz
                          teskni za miejscem do którego "porwałam", ale nie, musi być w Polsce, bo
                          tatusiowi się przypomnialo, ze ma prawa do dziecka, a on nie bedzie latal,
                          pomimo, ze ja obiecałam pokrywanie kosztów biletow, ale przyznam byłam naiwna,
                          to mam teraz.
                          Slucham Waszych rad z uwagą, dziekujęsmile
                          I mam nadzieję, że lektura mojej historii może coś komuś pomoze.
                          • ravny Re: I to jest najtrudniejszy moment... 29.06.09, 17:19
                            I pozwalałas mu nie płacić alimentów? Jeszcze oferowałaś bezpłatne bilety?
                            Gdzie wniosek do sądu o alimenty wstecz, zasądzenie, wniosek do komornika,
                            dowody na to że nie płaci z własnej woli? Nie dbałaś o dziecko tylko o jego
                            ojca, to ojcu ułatwiałas życie a utrudniałas dziecku. Zrozum to i bierz się
                            ostro za porządki, żeby wszystko ustawic na właściwym miejscu. Kolega wyżej
                            dobrze radzi, idź z zaskoczenia ze świadkiem albo z jakąś osobą z pomocy
                            społecznej zobacz pokój dla dziecka u jego ojca . Notatki, dowody, kurator. Rób
                            cos kobieto a nie podkładaj się byłemu na całej linii ze stratą dla dziecka.
                            • niedowiary77 Re: I to jest najtrudniejszy moment... 30.06.09, 03:48
                              ravny napisał:

                              > Rób cos kobieto a nie podkładaj się byłemu na całej linii ze
                              > stratą dla dziecka.

                              Bez sprzyjających wiatrów to sobie można popłynąć, ale z prądem rzeki, choć tu
                              chyba nie jest tak tragicznie?
                              Szkoda tylko, że ta sprawa nie nabrała jeszcze medialnego rozmachu? Może
                              redaktorzy Gazety pomyślą, sprawdzą i ruszą z kopyta, tylko czy się odważą, toć
                              to z sądem do czynienia mogli by mieć, a wiadomo jak to bywa, po co ryzykować -
                              prawda?

                          • sauber1 Re: I to jest najtrudniejszy moment... 02.07.09, 01:50
                            khania.online1 napisała:

                            > I mam nadzieję, że lektura mojej historii może coś komuś pomoze.

                            Khania.online1, ja zaś myślę, że dla wielu ludzi to dziwna niezrozumiała bajka
                            po za zasięgiem myślowym, ale nigdy nic nie wiadomi co komu przytrafić się może,
                            życie wbrew pozorom czasem bardzo skomplikowaną sprawą. Tu dla Ciebie wyjściem
                            tylko rozgłos w mediach jednak okazać się może skutecznym, tylko czy jak już
                            wspomniano, ktoś się odważy ... ????
                            • khania.online1 Re: I to jest najtrudniejszy moment... 02.07.09, 09:42
                              Sauber1, to jest thriller psychologiczny, a nie bajka.
                              Apropos mediów, uruchomione (regionalne na razie), tatuś sie przestraszył na chwilę zadziałało. Jeśli będzie trzeba pójdę dalej, do mediów ogolnopolskich, bo dziecka się za kare nie oddaje, jak sąd mi każe wskoczyć w ogień, to nie wskocze.
                              Na razie u mnie cicho, tatus się boi, bo wie, że nie będę skakała jak mi zagra....
                              wczoraj na wizycie usłyszałam, ze właściwie nawet nie wie czy jest ojcem i zrobi badania.....przy dziecku to powiedzial, oj chciałabym, zeby nie był, ale to nie możliwe niestety. Zaczął się denerwować, juz nie jest taki bujczuczny.
                              Na razie nie mam pracy, a raczej długi, po tym wszystkim co tatus mi zafundował....jakos sie tego boi dziwnie....jestem na miejscu, sprawy dopilnuje nalezycie.
                              • to.ja.kas Khaniu 02.07.09, 09:51
                                kochana. Powiem Ci szczerze czytam Twój wątek raz na kilka dni bo
                                jest dla mnie zbyt trudny.

                                Ale na Boga...nagrywaj tatusia!!!! I daj to mediom i w Sądzie!

                                Trzymam za Was kciuki tak, że mi kostki zbielały. Powodzenia.
                              • sauber1 Re: I to jest najtrudniejszy moment... 03.07.09, 01:50
                                khania.online1 napisała:

                                > Sauber1, to jest thriller psychologiczny, a nie bajka.
                                > Apropos mediów, uruchomione (regionalne na razie), tatuś sie przestraszył na ch
                                > wilę zadziałało. Jeśli będzie trzeba pójdę dalej, do mediów ogolnopolskich, bo
                                > dziecka się za kare nie oddaje, jak sąd mi każe wskoczyć w ogień, to nie wskocz
                                > e.
                                > Na razie u mnie cicho, tatus się boi, bo wie, że nie będę skakała jak mi zagra
                                > ....
                                > wczoraj na wizycie usłyszałam, ze właściwie nawet nie wie czy jest ojcem i zrob
                                > i badania.....przy dziecku to powiedzial, oj chciałabym, zeby nie był, ale to n
                                > ie możliwe niestety. Zaczął się denerwować, juz nie jest taki bujczuczny.
                                > Na razie nie mam pracy, a raczej długi, po tym wszystkim co tatus mi zafundował
                                > ....jakos sie tego boi dziwnie....jestem na miejscu, sprawy dopilnuje nalezycie
                                > .

                                Khania.online1 i to mnie cieszy, że jednak nasze myśli przy Tobie na coś się
                                zdają, oby tak dalej ...
                  • tricolour A jeżeli ojciec mówi... 28.06.09, 12:29
                    ... "jutro idziesz ze mną" to zrób wszystko, by na jutro byc gotowa wydać
                    dziecko. Umów się na godzinę, spakuj rzeczy i bądź gotowa razem z kimś, kto
                    poświadczy co i jak.

                    Jeśli nie przyjedzie, to gromadź materiał, że ojciec nie chce dziecka, bo -
                    założę się - w rzeczywistości nie chce.
                    • to.ja.kas Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.07.09, 09:52
                      Koniecznie ! Zaproś media na to "przyjście tatusia". Kurcze Khaniu,
                      tak nie może być!
                      • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.07.09, 23:53
                        A powiedzcie mi jeszcze, czy to, ze nie mam aktualnie pracy, bo zrezygnowała z
                        niej zagranica (i to jak na ironie po awansie), z przyczyn wiadomych, bedzie
                        dodatkowym "-" dla mnie? Nie mam pracy, mam dlugi, których nabawiłam się przez
                        wojowanie z tatusiemsad
                        jak juz pisalam, ojciec nie chce dziecka, na pismie tego nie potwierdzi, ale ma
                        postanowienie jakby nie bylo......a dziecko trzeba utrzymać, wiadomo, na razie
                        daje rade dzięki mamie.
                        • sauber1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 03.07.09, 02:27
                          khania.online1 napisała:

                          > A powiedzcie mi jeszcze, czy to, ze nie mam aktualnie pracy, bo zrezygnowała z
                          > niej zagranica (i to jak na ironie po awansie), z przyczyn wiadomych, bedzie
                          > dodatkowym "-" dla mnie? Nie mam pracy, mam dlugi, których nabawiłam się przez
                          > wojowanie z tatusiemsad
                          > jak juz pisalam, ojciec nie chce dziecka, na pismie tego nie potwierdzi, ale ma
                          > postanowienie jakby nie bylo......a dziecko trzeba utrzymać, wiadomo, na razie
                          > daje rade dzięki mamie.

                          Być może masz tam wykupiony full pakiet jakiejś odpowiedzialności cywilnej albo
                          coś podobnego i regresem będą mogli i mieli z kogo ściągać? Nie jestem pewien
                          czy wobec istniejących ustaleń sądu możesz wnieść kontrpozew i o zabezpieczenie
                          alimentów wystąpić, skoro dziecko fizycznie przy Tobie, a on tylko jak widać
                          sztuczną zadymę robił, zapytaj o to w miarę uczciwego prawnika?
                          Ja mam dzieci przy sobie, mam na to środki i czas nieograniczony, ale pomyślałem
                          o tym wcześniej, by dziś nie musiały się pod mostami, czy po przytułkach tułać,
                          choć nie mniejsze piekło wraz z nimi przechodziłem, znam smak niemocy w walce z
                          głupotą, bezsensownym uporem ludzkim ,często dla marnych obiecanych groszy tylko.
                          Wyobraź sobie że jak zamknęli kolejnego narzeczonego mojej ówczesnej jeszcze
                          zony, to dzieci z internatu szkolnego na izbę dziecka zabrano, jak dodzwoniłem
                          się do policjantki która ich eskortowała, odpowiedziała mi że na podstawie
                          postanowienia sądu lecz żadnej sygnatury akt nie była w stanie mi podać, w
                          godzinę sprawdziłem w sądach, które ewentualnie mogły by coś takiego ...,
                          oczywiście kłamała ... Kosztowało i nie tylko mnie to wiele i zdrowia też, ale
                          ja miałem do czynienia z grupą ludzi którzy zawsze twierdzą, że bez uzasadnionej
                          wątpliwości wszystko i każdego kupić można, dlatego na samym początku
                          pozwoliłem sobie zadać Ci kilka na pozór dziwnych pytań. Myślę, że nie taki
                          straszny diabeł jak go malują, po prostu pod Twoja nieobecność półprawdy
                          odgrywały kluczową rolę.
                          Bądź dobrej myśli. Mam też nadzieję wielką, że ludzi wspierających Ciebie w
                          potrzebie duchowo będzie przybywać, wiem , wiem, ale czasem i tajemna,
                          niezbadana moc wiele może ...
                          • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 03.07.09, 09:22
                            hmm mam jakies ubezpieczenie na wypadek straty pracy, no, ale straty, nie
                            zwolnienia się zamowolnego, ale musze pomyśleć, dzięki Sauber1smile
                            Widze, że jednak sprawa nabrała rozpędu, bo moje akta wędrują.
                            Podstawowym uchybieniem w mojej sytuacji jest wspomniany brak przesłuchania
                            moich świadków+brak RODK + to, że mojemu dziecku i mnie ograniczono prawa (jego
                            pełnomocnik wystąpiła do wojewody o unieważnienie dziecka paszportu!) wręcz
                            swobody obywatelskie, bo tatuś ma prawo widzieć dziecko....paranoja, ale na jego
                            warunkach, bo on nigdy nie pozwoli wyjechac z miasta gdzie sie urodziło!
                            Średniowiecze.....samolotów, samochodów etc nie ma, byleby na złość robić, ja
                            jeszcze rozumiem, jakby ojciec faktycznie miał więż z dzieckiem, zajmował się,
                            opiekował,to nie miałabym serca tak postąpić, ale na miłość boską, facet, który
                            tylko chce mi dopiec, a na co 2gą (dosłownie) wizyte przynosci dziecku soczek i
                            na tym soczku dziecko ma wg niego żyć ...i tak od 5 lat?!?Przyłazi i plecie
                            farmazony, żeby tylko uprzykrzyc mi zycie.
                            A to o czym piszesz, to jakaś masakra!!!
                            Wychodzi nie znajomość prawa i strach przed tym, czym udowodniła jak piszesz
                            swoim kłamstwem policjantka.
                            Ja widzę, jak sie pelnomocnik mojego miota, jakby napisała,w piśmie procesowym,
                            że zabiłam M. Jacksona świętej pamięci, to bym się już nie zdziwiła.
                            W tym jest klucz, nieobecni bronić się nie mogą! A bronić się trzeba, bo zrobią
                            z nas kalekę życiowego. No ja jestem np. goła i niewesoła, ale sporo przed
                            30stką, więc troche czasu mam na odbudowanie. Takie batalie w sądzie to po
                            prostu wojna psychiczna.
                            Nie ma po co wojować dla satysfakcji uważam, ale jeśli jest się głęboko
                            przekonanym swojej niewinności i przede wszystkim robi się to dla dobra dziecka
                            to jak najbardziej. Bo ja tego doświadczam, proces Kafki po prostu, pewnie przez
                            niedomowienia,na co sie nie zgadzam.
                            Masz racje Sauber1 z tym wsparciem, bardzo, bardzo to ważne, na szczęście mam
                            przyjaciół,którzy sprawdzili się w najtrudniejszych chwilach.... czego wszystkim
                            życzę.

                            • sauber1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 06.07.09, 22:11
                              khania.online1 napisała:


                              > z tym wsparciem, bardzo, bardzo to ważne, na szczęście mam
                              > przyjaciół,którzy sprawdzili się w najtrudniejszych chwilach....
                              > czego wszystkim życzę.


                              Za cicho jak dla mnie, w tym temacie, co się dzieje?
                              • malwa200 Re: A jeżeli ojciec mówi... 06.07.09, 22:19
                                bedzie dobrze, zobaczysz. nie martw się. wspieramy Cię modlitwą a
                                ona ma ogromną moc. Będzie dobrze, spijcie z Dzieckiem spokojnie
                                • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 13.07.09, 23:18
                                  Dziękuję Ci malwa200 bardzo serdeczniesmile
                              • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 13.07.09, 23:22
                                No wlasnie nie dobrze, matnia. O RODK dalej cicho, ojciec napisal do saud, ze
                                nie zyczy sobie mediow i pogwalcenia jego dobr osobistych....czy media mogą się
                                wycofać jeśli 2ga strona się nie zgadza na upublicznianie sprawy?
                                • akacjax Re: A jeżeli ojciec mówi... 13.07.09, 23:31
                                  Dzicko miało paszport, a czy miałas sądowe orzeczenie, że dziecko ma przebywać
                                  z Tobą? W Twoim miejscu zamieszkania?

                                  Napisz do sądu, że chcesz jawności sprawy. Bo obawiasz się zagrożenia dobra
                                  dziecka ze strony obojętnego do tej pory ojca.
                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 13.07.09, 23:45
                                    akacjax napisała:

                                    > Dzicko miało paszport, a czy miałas sądowe orzeczenie, że dziecko ma przebywać
                                    > z Tobą? W Twoim miejscu zamieszkania?

                                    Tak, dziecko mialo oczywiscie paszport i 1 postanowienie faktycznie utrzymywalo,
                                    ze mała mieszka ze mną, ale ojciec mial 2 razy w ciagu miesiaca brac dziecko
                                    siebie....a ja mu to wywoza fizycznie uniemożliwilam wiec poniosłam karę...oddać
                                    dziecko ojcu.
                                    >
                                    > Napisz do sądu, że chcesz jawności sprawy. Bo obawiasz się zagrożenia dobra
                                    > dziecka ze strony obojętnego do tej pory ojca.

                                    Tak, musze wytlumaczyc dlaczego...ojciec pisze, ze media moga stawic sie po
                                    mojej stronie, wiec sie nie zgadza.
                                    • sauber1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 14.07.09, 01:14
                                      khania.online1 napisała:


                                      > Tak, musze wytlumaczyc dlaczego...ojciec pisze, ze media moga stawic sie po
                                      > mojej stronie, wiec sie nie zgadza.

                                      Jak znam życie to media w taką sprawę nie wejdą, wolą się popierdółkami
                                      zajmować, wystarczy poczytać w necie, prasę i telewizornię obejrzeć i nie mówię
                                      tego złośliwie. Dziwię się też Tobie, że uważasz się winną wyjazdu, a co mają
                                      powiedzieć ojcowie jak mieszkają np. w Ustrzykach a dziecko z potrzeby ducha
                                      odwiedzają w Policach co tydzień, a w wakacje nawet do Grecji w odwiedziny jadą
                                      jak są na koloniach ?
                                    • ewa0181 Re: A jeżeli ojciec mówi... 16.07.09, 10:34
                                      Czytam ten wątek i jestem w szoku. Kiedyś będą go diabły po piekle
                                      tłukły za to co robi Tobie a przede wszystkim za krzywdę jaką
                                      wyrządza własnemu dziecku. Trzymaj się dzielnie i powodzenia w walce
                                      o szczęscie córki. Trzymam mocno kciuki za Was.
                                      • sauber1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 16.07.09, 12:57
                                        ewa0181 napisała:

                                        > Czytam ten wątek i jestem

                                        A ja zastanawiam się skąd to uderzające podobieństwo do tego medialnego rozgłosu
                                        ? miasta.gazeta.pl/lodz/1,35153,6824793,Ma_prawo_do_syna__Na_21_godzin.html
                                        • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 30.07.09, 01:11
                                          Oj nie Sauber.....zupelnie nie to, moje dziecko jest sporo mlodsze.
                                          U mnie cisza....tzn kurator sadowy doprowadzil do mediacji, dostal nakaz wydania dziecka, ale sie zreflektowal i sam doprowadzil do podpisania do "porozumienia" na mocy ktorego ojciec nie "wezmie" dziecka, ale oczywiscie pelne prawo do spotkan....
                                          no to spotkania....przychodzi na godzine, siedzi na sofie i bawi sie telefonem komorkowym, ani me ani be do dziecka, dziecko mnie ciagnie za reke z innego pokoju zebym sie bawila, bo ono sie nudzi....paranoja.... gdy pytam o jakas pomoc finansowa (stracilam juz honor i musze prosic), bo jestem w trakcie szukania pracy w Polsce to glucha cisza + hasla.... "dziewczynko nie podskakuj, bo ci piekielko urzadze", po czym straszy, ze "dzieciaka wezmie"
                                          ....... nigdy nie dostalam pieniedzy na dziecko ZADNYCH, od urodzenia ja alimentowalam dziecko + sponsorowalam tatusia.
                                          Teraz jak juz wrocilam do kraju nie mam zadnego zrodla dochodu....
                                          siedze na garnuszku u mamy (przykro i wstyd) i tak zyjemy z 1 emerytury.
                                          A tutaj adwokata trzeba oplacic.
                                          Tlumacze mu, ze dziecku nic nie brakowalo, teraz mnie nie stac, zeby owoce i soki kupowac nawet, staram sie jak moge,zeby dziecko nie ucierpialo na sytuacji.
                                          Ale mi sie serce kraje, bo cwaniak sie smieje ze mnie i chce mi udowadniac wine rozpadu malzenstwa?!?!.... no to juz wogole nie wiem jak to chce zrobic w jakim celu.....o alimenty chce mnie podac?
                                          Wszystko na zlosc, nie wiem po co to jemu, tzn wiem....dzieckiem chce sie zajac jego matka, po prostu jak mi doniosl ktos z rodziny "podoba im sie ta zabawka".
                                          Ja licze na RODK.
                                          Finansowo mnie zrujnowal, emocjonalnie sie nie dam.
                                          • gold-dust Re: A jeżeli ojciec mówi... 30.07.09, 18:42
                                            Khaniu. Nie moglam sie doczytac w Twojej historii, czy ojciec
                                            dziecka ma zalozona sprawe o alimenty? Mowisz, ze nigdy nie placil,
                                            wiec rozumiem, ze scigasz go tak za biezace, jak i zalegle alimenty,
                                            a to, ze nie placil jest w papierach obecnie toczacej sie sprawy.
                                            Przeciez taki pozew na paredziesiat tysiecy zlotych (nie doczytalam
                                            niestety w jakim wieku dziecko) powinien mu troche w glowie
                                            rozjasnic... Pamietaj, ze alimenty mozesz sciagac takze od jego
                                            rodzicow! Mysle, ze jezeli tego nie zrobilas do tej pory to jak
                                            najszybciej powinnas to zrobic.

                                            Po drugie, mysle, ze dobrym pomyslem byloby nagrywanie wszystkich
                                            wizyt ojca u dziecka, a takze (choc nie wiem czy to mozliwe)
                                            zaproszenie na te wizyty kuratora spolecznego? Tylko czy to mozliwe?

                                            Aha, no i koniecznie szukaj pracy. Musisz starac sobie ukladac zycie
                                            mimo wszystko.

                                            Pozdrawiam i powodzenia.
                                            • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 30.07.09, 19:32
                                              Napisalam jedynie w pozwie wysokosc alimentow...pozniej Sad ustalil, ze dziecko
                                              ma pozostac przy mnie, ale przyznal ojcu wizyty, o alimentach cisza. Sama mnie
                                              na ostatniej sprawie sedzia spytala czemu alimenty nie sa ruszone!!!!! Bo cala
                                              ciezkosc rozprawy polozona na to z kim ma byc dziecko....a przeciez RODK nie bylo.
                                              Pozniej wywiozlam dziecko, a w miedzyczasie niekorzystne dla mnie postanowienie
                                              Sadu Apelacyjnego.
                                              Sad apelacyjny, ktory przyznal jemu dziecko w ramach zabezpieczenia na czas
                                              trwania rozwodu...bo napisal, ze porwalam, wiec praktycznie niezarespektowalam
                                              postanowienia Sadu Okregowego.... oraz alimenty dla ojca w wysokosci 250
                                              zlotych, wiec praktycznie to ja powinnam placic.
                                              Ale dziecko jest ze mna dzieki umowie zawartej pomiedzy nami dzieki kuratorowi
                                              sadowemu, czy w takim razie ma on racje nic nie dajac?
                                              Nawet w sensie, owocow, jogurtow sad
                                              Wiec znowu trzyma mnie w szachu.....
                                              Czy ja mam czekac az to mnie Sad formalnie przyzna dziecko.... dalej czekamy na
                                              RODK, a pozniej oczywiscie rozprawy, on juz mnie straszy, ze bez mojej winy sie
                                              nie obedzie?!? wiec jakby mi udowadnial gruszki na wierzbie to potrwa.
                                              W ktorym momencie moge wystapic z wnioskiem o alimenty...chociazby jakies biezace?
                                              Praca...mialam szanse na cito w innym miescie....ale oczywiscie nie moge teraz,
                                              bo znowu zglosilby porwanie.
                                              • to.ja.kas Re: A jeżeli ojciec mówi... 31.07.09, 09:32
                                                Khania ja juz to ppisałam. Weź dyktafon i nagraj pogróżki tatusia i
                                                słowa, ze ma w doopie alimentacje. Dlaczego Ty nie zbierasz dowodów
                                                na jego podłe zachowanie?
                                                • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 31.07.09, 17:49
                                                  Tak, dyktafon to jest pomysl, juz raz to zrobilam....ale uzylam przedpotopowego
                                                  sprzetu.....i w nerwach zamiast "rec" chyba nacisnelam "play" , bo po 10 min....
                                                  ow dyktafon stwierdzil glosem mojej mamy, ze dziala sad i musialam sie z nim
                                                  ewakuowac jak najpredzej udajac glooopka, wiem, tragikomedia.
                                                  Na szczescie mam pozyczony cyfrowy sprzet... nagralam ostatnia wizyte, tylko, ze
                                                  tatus wchodza nie mowi nic do mnie ani do dziecka, siada na sofie i bawi sie
                                                  komorka, slychac jak dziecko mowi "mamus pobawmy sie, nudze sie".... i ja na
                                                  koniec spytalam jak wyszedl bez slowa po godzinie retoryczne- podobalo Ci sie?
                                                  dziecko "nie, nuda"
                                                  w kazdym razie zapytam nastepnym razem o alimenty...sprowokuje rozmowe na ten temat.
                                                  Dziekuje Wam za pomoc, sama sobie nie umiem poradzic, a Wasze rady sa cenne.
                                              • gold-dust Re: A jeżeli ojciec mówi... 31.07.09, 13:29
                                                > Ale dziecko jest ze mna dzieki umowie zawartej pomiedzy nami
                                                dzieki kuratorowi
                                                > sadowemu, czy w takim razie ma on racje nic nie dajac?
                                                > Nawet w sensie, owocow, jogurtow sad


                                                A co mowi Twoj prawnik? Ja to widze tak, ze nawet jezeli to Ty masz
                                                placic 250 zlotych alimentow, bo taki jest wyrok sadu, to Ty sie z
                                                tego wywiazujesz prawda? Czyli wszystko jest ok po Twojej stronie.
                                                Dziecko mieszka z Toba (bo taka umowa na razie), Ty placisz
                                                alimenty, ojciec je odwiedza.

                                                Teraz: pamietaj, ze ojciec prawnie tez ma obowiazek lozenia na
                                                dziecko. Nie alimentacji, ale zwyczajnie lozenia na dziecko. Z tego
                                                obowiazku sie nie wywiazuje, bo jak piszesz nawet jogurtu nie
                                                przyniesie. I nie ma znaczenia z kim jest dziecko i to, ze sprawa o
                                                ustalenie opieki jest w toku. On nie musi miec zalozonych alimentow,
                                                zeby obowiazek lozenia na dziecko istnial. Idz do prawnika i kaz
                                                sobie napisac jeszcze jeden pozew do sadu o niewywiazywaniu sie
                                                przez ojca z obowiazku lozenia na dziecko. W pozwie piszesz, ze
                                                dziecko jest przez ojca zaniedbywane, glodzone i ojciec nie zapewnia
                                                dziecku podstawowych potrzeb zyciowych. NIE dolaczasz go do akt
                                                sprawy o ustalenie opieki. Szacujesz koszty niewywiazywania sie
                                                przez ojca na kwote niebotyczna i wzywasz do zaplaty jego i jego
                                                rodzicow.

                                                Dziwny ten Twoj prawnik, skoro w ogole nie odniosl sie do faktu
                                                pominiecia przez sad alimentow.

                                                I przestan byc ofiara. Nie daj sie zastraszac facetowi. Zmien front.
                                                Na kazde jego "nie podskakuj malutka bo mam Cie w garsci bo
                                                wywiozlas dziecko i jestes na przegranej pozycji" zasuwaj mu
                                                tekst "za niewywiazywanie sie z opieki nad dzieckiem pojdziesz
                                                siedziec Ty i Twoi rodzice - pozew jest w sadzie, a teraz poprosze
                                                500 na jedzenie dla dziecka". Nie pros, ale wymagaj. Dzwon do jego
                                                rodzicow i wymagaj. Nie mozesz pokazywac slabosci, bo zostanie ona
                                                wykorzystana. Dopoki pokazujesz slabosc, dopoty oni igraja na Twoich
                                                uczuciach i bawia sie sytuacja. Znajdz prace, pokaz, ze nie zalezy
                                                Ci na wyjezdzie, ze zostajesz z dzieckiem. Mow "dziecko zostaje
                                                tutaj, bo masz sie nim opiekowac, a ja ta pomoc bede egzekwowac i
                                                nie licz, ze gdzies z dzieckiem wyjade, zebys mial latwo." Zabij ich
                                                ich wlasna bronia, a odechce im sie zameczania Ciebie.
                                                • prezesik_1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 31.07.09, 20:41
                                                  A mnie rozum podpowiada, że w takiej sytuacji powinnaś natychmiast wnieść do
                                                  sądu rodzinnego i chyba rejonowego, o zwolnienie z płacenia alimentów na rzecz
                                                  dziecka do rąk ojca z uwagi na to, że dziecko faktycznie przebywa pod twoją
                                                  opieką i Ty w jakiś sposób spełniasz alimentację. Za co Ty kobieto płacisz temu
                                                  swojemu prawnikowi ?
                                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 31.07.09, 21:12
                                                    Nie, Panie prezesiku_1, ja nie place nic do rak ojca, nie osiadam teraz zadnych
                                                    dochodow, chociazby z tej przyczyny.
                                                    Dziecko nigdy nie bylo pod opieka ojca, ani jednego dnia.
                                                • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 31.07.09, 21:10
                                                  ....mam prawnika na wakacjach teraz, czekam az wroci, bo nie chce napisac czegos
                                                  co bede musiala poprawiac z powodu ewentualnych bledow.... gold-dusk piszesz,NIE
                                                  dolaczam wniosku do akt sprawy dot. opieki....tzn to gdzie skladam wniosek jesli
                                                  nie w biurze podawczym? Wybaczcie, ze moze durne pytania zadaje,ale wole
                                                  dokladnie zrozumiec, w swojej sprawie o to jakos u mnie trudniej.
                                                  Teraz mam nowego prawnika i on rowniez zauwazyl, ze sprawa jest od konca
                                                  prowadzona bez sensu, wlacznie z pominieciem alimentow....
                                                  no w koncu dziecko przebywalo w dobrych warunkach, bo ja mu wszystko
                                                  zapewnialam....teraz sytuacja sie diametralnie zmienila.
                                                  Ty masz racje, ze nie wolno dac sie oglupic i zastraszyc, to, ze taki byl wyrok
                                                  Sadu, ktory olal sprawe, i w swojej niezawislosci odwalil takie postanowienie
                                                  nie znaczy, ze klamka zapadla.
                                                  Czekam na RODK, moich swiadkow.... mozliwosc pokazania roznych rzeczy, ktore po
                                                  drodze wyszly etc.
                                                  To wojna psychologiczna na wyniszczenie.
                                                  Pracuje nad soba, a to forum mi tylko pomaga zrozumiec pewne mechanizmy.
                                                  • prezesik_1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 31.07.09, 21:30
                                                    khania.online1 napisała:


                                                    > Teraz mam nowego prawnika i on rowniez zauwazyl, ze sprawa jest od konca
                                                    > prowadzona bez sensu, wlacznie z pominieciem alimentow....

                                                    > no w koncu dziecko przebywalo w dobrych warunkach, bo ja mu wszystko
                                                    > zapewnialam....teraz sytuacja sie diametralnie zmienila.



                                                    Nie zapominaj, że Konwencja o Prawach Dziecka traktuje dobro dziecka, jako
                                                    wartość nadrzędną wymagającą preferencyjnego traktowania w porównaniu z innymi
                                                    interesami osób fizycznych i prawnych. I To jest piękne - prawda ?
                                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 31.07.09, 21:53
                                                    Czy dobrze zrozumialam...bo tego sie obawiam.
                                                    Skoro ja jestem w sytuacji w jakiej jestem, to moge dziecko stracic? skoro nie moge zapewnic na dzien dzisiejszy takich warunkow jakie zapewnialam.... ma bezwzgledna milosc, mieszka w dobrych warunkach etc. dzieki mojej mamie.
                                                    Ale ja jako matka materialnie w tym momencie nie moge za wiele dziecku ofiarowac. Co oczywiscie tez jest okresem przejsciowym.
                                                    Czy masz na mysli to, ze prawo ojca nie moze byc stawiane nad prawem dziecka.....o czym ja nawet w sadzie powiedzialam.
                                                    CZy cos nadinterpretuje?
                                                  • lampka_witoszowska Re: A jeżeli ojciec mówi... 01.08.09, 01:26
                                                    co prawda nigdy nie wiadomo, czym pokieruje się sąd, ale nie odbiera
                                                    sie dziecka matce tylko dlatego, że tatuś tak chce i więcej zarabia

                                                    duża część tatusiów po rozwodach w ten sposób dokopałoby mamusi...
                                                    dobrem dziecka jest stabilna sytuacja, tak ogólnie rzecz ujmując, w
                                                    Polsce nei za bardzo patrzy się na wysokość zarobków

                                                    u Ciebie kretyński wyrok jak na razie wisi nad Tobą, ale -
                                                    pracy szukasz, więc sąd nei może tego nei brać pod uwagę, nie jesteś
                                                    z powodu niechęci do pracy w takiej sytuacji, w jakiej jesteś

                                                    po drugie - Twoim atutem jest przecież to, że rzuciłas pracę, by być
                                                    z dzieckiem, gdyby nie okoliczności, pracowałabyś nadal

                                                    po trzecie, najważniejsze - dziecko zostało przy Tobie, to na razie
                                                    największy sukces - dziecko nie przeżywa szoku, nie jest oderwane od
                                                    Ciebie i wrzucone w miejsce, gdzie nei chciało być
                                                    (już jesteście w lepszej sytuacji niż na początku, gdy zakładałaś
                                                    wątek!)

                                                    ps. i jeszcze prywata - dziewczyno, tyle ludzi trzyma za Ciebie
                                                    kciuki, że powoli musi być się to jakoś zdrowo ułożyć!
                                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 01.08.09, 20:29
                                                    Tak, to prawda, pomimo durnego postanowienia dziecko jest ze mna, i to jest dla
                                                    nas najwazniejsze. Faktycznie jest o niebo lepiej, bo ciagle jestesmy razem i
                                                    jest spokojniej. Mam nadzieje, ze znowu nie dostane po uszach od Sadu za to, ze
                                                    dziecko jest ze mna, ale skoro jest podpisana umowa sygnowana podpisem kuratora,
                                                    sadze, ze nie bedzie to bez znaczenia dla Sadu.
                                                    Dzieki wsparciu rodziny i przyjaciol mam sile powiedziec NIE.
                                                    Nie dam zlamac dziecka, nie dam zniszczyc siebie.
                                                    Im dluzej sie ciagnie patologiczna sytuacje tym wieksze ciegi sie pozniej zbiera.
                                                    Za swoja spolegliwosc i naiwnosc juz zaplacilam slona cene, ale to juz STOP. Cos
                                                    co maz zbudowal na klamstwie, to piaskowy efektowny mur, dowiode prawdy.
                                                    Pozostaje miec tylko sile i odwage.

                                                    PS. Dziekuje bardzo za tak mile slowa lampko_witoszowska smile
                                                    Ja tez wierze, ze jakis porzadek we wrzechswiecie jest, mimo
                                                    wszystko.

                                                  • prezesik_1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 01.08.09, 13:52
                                                    To teraz powiedz, ale tak szczerze Khania.online1 po jasną cholerę wróciłaś do
                                                    tego zacofanego, skorumpowanego, idiotycznego, kołtuniarskiego kraju, czy oby na
                                                    pewno musiałaś ????
                                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 01.08.09, 21:00
                                                    Jesli chodzi Ci o to, czemu nie moglam zostac razem z dzieckiem, to problem polegal na postanowieniu Sadu Apelacyjnego w PL, ktory oddal dziecko ojcu. Moglam przeciagac, odwlekac powrot, mataczyc, jakies powody zdrowotne, ale po co....wszystko obraca sie i tak przeciwko mnie.
                                                    Gdybym nie wrocila osobiscie to dziecko zostaloby sciagniete do Polski sila, ojciec zaproponowal,ze moze ono leciec samo ze stewardessa, sam oczywiscie nigdy sie nie zjawil...a po co kupowac bilet w 2 strony, jak ktos dziecko mu dowiezie....
                                                    dziecko niespelna 5cio letnie... ja wspolpracowalam z prawnikami za granica, postanowilam sprawe jasno, wroce wyjasnic sytuacje, bo dziecko ma polski paszport, tym bardziej, ze podpisalam umowe, w ktore zawarte byly pkt-warunki powrotu dziecka do kraju, a z ktorych maz sie nie wywiazal zupelnie (dodam, ze dla prawnikow zagranica bylo oczywiste, ze wrocimy szybko, doradzali nie likwidowac mieszkania, pracy etc.) .....wiec po co jakakolwiek "wspolpraca miedzynarodowa", skoro Sad w PL nie respektuje postanowien Sadu zagranicznego, a prawo wzajemnosci jest; mam ochote pociagnac ta sprawe wyzej, bo to bylo nie fair w stosunku do mnie, ciekawe co powiedzialby na to kraj z ktorego deportowano dziecko.
                                                    Tego sie po cichu obawialam i to stalo sie faktem.
                                                    Prezesik_1, po co wrocilam do Polski, zeby byc z dzieckiem, wszystko to czego dokonalam zagranica nie mialoby zadnego sensu bez dziecka, ono bylo motywacja i przyczyna wyjazdu.
                                                    Gdybym wywiozla na zlosc ojcu, to faktycznie, bylabym sobie sama winna, ale nas ojciec sprowadzil po to tylko, zeby przychodzic raz na tydzien na godzine i dalej robic to samo: terroryzowac psychicznie i wykonczyc finansowo.
                                                  • prezesik_1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 01.08.09, 23:45
                                                    khania.online1 napisała:

                                                    > problem polegal na postanowieniu Sadu Apelacyjnego w PL,
                                                    > ktory oddal dziecko ojcu.

                                                    > Gdybym nie wrocila osobiscie to dziecko zostaloby sciagniete do Polski sila, oj
                                                    > ciec zaproponowal,ze moze ono leciec samo ze stewardessa, sam oczywiscie nigdy
                                                    > sie nie zjawil...


                                                    To ja jednak myślę, że mogłaś chociażby wzorem naszych polityków przeciągać,
                                                    odwlekać, mataczyć, wymyślać jakieś powody zdrowotne... i też nie ma żadnej
                                                    pewności, że w efekcie wszystko musiałoby się obrócić przeciwko Tobie.
                                                    Zastanawia mnie też, skąd wiedziałaś będąc tam, że coś się w PL w tej sprawie
                                                    toczy w sądzie. Doskonale mogłaś nie wiedzieć o niczym i mieć to wszystko
                                                    głęboko w plecach, prawda?

                                                  • lampka_witoszowska Re: Prezesik, aniele... 02.08.09, 00:08
                                                    mam ogromną nadzieję, że starasz się pomóc, a nie bawić się w mało
                                                    mądrego sędziego, który zada kolejne kretyńskie, oskarżycielskie
                                                    pytania, z których g... wynika

                                                    ps. polecam lekturę całego wątku, może się odnajdziesz lepiej
                                                  • prezesik_1 Re:... 02.08.09, 00:57
                                                    lampka_witoszowska napisała:

                                                    > mam ogromną nadzieję,



                                                    Nie staram się pomóc i dobrze wiesz że w tej sytuacji nie jest to możliwe - prawda?
                                                    Ale wiem doskonale co ta kobieta czuje, kiedy wszystkie plany i włożone starania
                                                    legły w gruzach i nie że to ona, a dziecko przegrało z sadem PL i tylko dlatego
                                                    by ojciec mógł sobie kilka minut pomilczeć w skupieniu w obecności dziecka.
                                                    A czy te moje pytanie, na które, na dobra sprawę wcale nie oczekuje odpowiedzi
                                                    są aż tak kretyńskie, no może dla co poniektórych owszem ... i czy tak do końca
                                                    gówno z nich wynika, dowiemy się dopiero na finale, o którego zwycięstwie
                                                    zadecydować musi rozsadek, ale też i obawa przed wyższymi już europejskimi
                                                    standardami, które mają większą siłę wyrazu. LW nie oceniaj czegoś czego jeszcze
                                                    nie znasz, a co do lektury, to przetrawiłem ja bardzo dokładnie i zapewne
                                                    dobrze wiesz, że o pewne brakujące ogniwa tu ze zrozumiałych względów nie
                                                    śmiałbym zapytać. A teraz pozwolisz, że zobaczę co napisała w temacie autorka
                                                    postu ?wink
                                                  • alfika Re: :) 02.08.09, 01:52
                                                    oceniam to, co dokładnie widzę - ton Twoich wypowiedzi
                                                    musi mi się podobać? ano, nie smile
                                                    mogę o tym napisać? no widzisz, mogę...
                                                    co niniejszym czynię, jeśli czuję taką potrzebę

                                                    a skoro tak nalegasz, by pozwolić Ci czytac wypowiedź autorki -
                                                    zezwalam, również ku własnej niekłamanej przyjemności smile
                                                  • lampka_witoszowska Re: żeby nie było wątpliwości - to ja :) nt 02.08.09, 01:55

                                                  • prezesik_1 Re: żeby nie było wątpliwości - to ja :) nt 02.08.09, 03:19
                                                    lampka_witoszowska nie obrażaj mnie, ja to odpisałem Tobie w formie uśmiechu i
                                                    widzę wiele ...smile
                                                  • prezesik_1 Re: :) 02.08.09, 18:19
                                                    alfika napisała:

                                                    > oceniam to, co dokładnie widzę - ton Twoich wypowiedzi
                                                    > musi mi się podobać? ano, nie smile mogę o tym napisać?

                                                    No jasne że wszytko możesz LW i wiedz! też Cię lubię wink
                                                    I widzę to jak się pienisz na dziada, który wpadł w temat i nie wiedzieć czemu
                                                    strasznie się szarogęsi, mądruje...
                                                    Ok. niechaj Ci będzie, tak smile nie bez powodu wchodzę w ten temat, być może i ja
                                                    takich podobnych rad potrzebował niedługo będę?
                                                    Życie jest pełne niespodzianek, a kiedy dwoje dorosłych, kiedyś sobie bliskich
                                                    ludzi nie potrafi znaleźć wspólnego języka, wkraczają bezwzględne instytucje i
                                                    tworzą "dzieło". Dziękować Bogu, że swoim zasięgiem nie obejmuje nas jeszcze
                                                    znany z ciekawych praktyk z okresu III Rzeszy - Jugentamt ...
                                                    Sprawiając komuś nie mniejszą sobie czynimy przyjemność, dzięki śliczne LW smile
                                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.08.09, 00:23
                                                    Ja niestety cwaniara nie jestem i nie wystawiam ludzi do wiatru, jak podpisuje papier w Sadzie tam, z porozumieniem, to pozniej nie robie cyrkow...jakbym znala przyszlosc, ze az do takie perfidii w bialy dzien mozna blefowac.
                                                    Wiedzialam wszystko, bo maz mial swojego pelnomocnika-tzn adwokata w tamtym panstwie, chociaz nigdy fizycznie nie byl w tamtym kraju!
                                                    Do dzisiaj nie wiem w jaki sposob Sad zagraniczny sie tym zajal, gdzie ojciec zglosil porwanie, w jaki sposob dostal pelnomocnika,nota bene za free, mnie obciazono kosztami operacyjnymi w nagrode jako oskarzona... tyle, ze to byl cywilny aspekt uprowadzenia, a nie karny. Bo wiedzial, ze nie udowodnilby tego jako przestepstwo na drodze karnej..... nie zgadzaloby sie z Konwencja Haska. Zeby bylo "smieszniej" dziecko latalo do PL w trakcie "uprowadzenia", wiec po prostu nie sprawdzajac gdzie jest dziecko zlosil o porwanie, gdyby szybciej sie do mnie policja dokopala (zreszta dostalam przeprosiny za akcje)i wiedzialabym o zgloszeniu wyszedlby na durnia, bo szuka dziecka zagranica, a dziecko sobie siedzi w PL w domu. Nie moglam nie wiedziec, bo mi wjechala policja i zabrala paszporty.
                                                  • prezesik_1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.08.09, 01:15
                                                    khania.online1 napisała:

                                                    > Nie moglam nie wiedziec, bo mi wjechala policja i zabrala paszporty.


                                                    Tam gdzieś Ci policja wjechała i zabrała paszporty, to ja czegoś nie rozumiem,
                                                    chyba że bez żadnych oporów i zastanowienia dałaś sama?
                                                    A to, że niestety cwaniarą nie jesteś i nie wystawiasz ludzi do wiatru, nie
                                                    oznacza wcale, że ktoś Ciebie tak pojechać nawet w majestacie prawa nie może.
                                                    Ale tez z tego co tu się wczytałem ten twój były małż orłem żadnym nie jest, to
                                                    dlaczego tak mu wiatry sprzyjają, a dziecko jak każde na takim konflikcie
                                                    dostaje po łapkach? Z tym uprowadzeniem jak dla mnie, sprawa bardzo śmieszna, bo
                                                    chyba nasze "prawo" nie wyróżnia jeszcze czegoś takiego jak uprowadzenie dziecka
                                                    przez biologiczna i pełnoprawną matkę, no chyba że się mylę ?
                                                  • lampka_witoszowska Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.08.09, 01:57
                                                    każdy rodzic ma prawo zgłosić, że ten drugi zabrał dziecko bez zgody
                                                    i wyjechał z dziecieciem za granicę - czyli porwał...
                                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.08.09, 02:10
                                                    Tak oddalam, "wjechala w sensie", ze nie z brygada terrorystyczna szturmem, ale sama wpuscilam, nie ukrywalam sie, pracowalam legalnie, dziecko chodzilo do szkoly (bo nieco inny system eduk)...w sumie nawet przez mysl mi nie przeszlo widzac panow policjantow, w jakim celu przyszli.
                                                    Policja miala nakaz zatrzymania dok. podroznych, w zwiazku z uprowadzeniem dziecka. Sama udalam sie do prawnika i tak sie zaczelo.
                                                    Dostalam je spowrotem na lotnisku w dniu wylotu przez agenta....prawdziwy VIP ze mnie kurdesad, ktory mi pomagal z walichami, na koniec (bo sie polonia patrzyla, ze z jakims niepolskim lece) mowi: "to pa pa dziecko, dozobaczenia?!?!"
                                                    Bylo kulturalnie i profesjonalnie, co sie dzialo na lotnisku w Polsce to juz prawdziwe bramy piekiel.
                                                  • prezesik_1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.08.09, 03:27
                                                    khania.online1 napisała:

                                                    > Policja miala nakaz zatrzymania dok. podroznych, w zwiazku z uprowadzeniem dzie
                                                    > cka. Sama udalam sie do prawnika i tak sie zaczelo.

                                                    Jaki nakaz i od kogo i co przed konsultacją z prawnikiem oddałaś dokumenty
                                                    jakimś tam policjantom, to gdzie Ty byłaś, w Panamie?
                                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.08.09, 11:07
                                                    Nakaz z Sadu tego panstwa, z samego Sadu Najwyzszego wydzialu rodzinnego. W razie nie oddania dokumentow zostalam pouczona, ze bede zatrzymana....co bys zrobil Prezesiku_1? powiedzial, dajcie mi godzine lece szukac adwokata?
                                                    Wolalbys, zeby Cie zgarneli i dziecko, bo nie chcesz dobrowolnie oddac papierow, czy jednak oddalbys te papiery?
                                                    Ja bylam tam sama z dzieckiem, wyobraz sobie sytuacje.
                                                    Nawet gdybym na biegu zadzwonila do polskiego adwokata co by zrobil?
                                                    Procedury sa rozne w roznych krajach, a polski adw. ma pelnomocnictwo w naszym kraju.
                                                    Nie Panama, ale cywilizowany zachodni kraj, do ktorego nie moge miec zadnych pretensji.
                                                  • prezesik_1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.08.09, 17:52
                                                    khania.online1 napisała:

                                                    > Nakaz z Sadu tego panstwa, z samego Sadu Najwyzszego wydzialu rodzinnego.


                                                    Wyobrażam sobie ten cały cyrk, te bezpowrotnie uciekające chwile, ten natłok
                                                    myśli i Ciebie wściekłą na niemoc wobec tej całej machiny, a może i więcej ...?
                                                    Ja zaryzykowałbym i poprosił, by przyszli jutro i bez obecności prawnika
                                                    odmówił jakichkolwiek wyjaśnień, o ile to w tym w omawianym cywilizowanym
                                                    zachodnim kraju możliwe, a myślę że tak...

                                                    A teraz tak, skoro wtedy wg sądu rodzinnego co do zasady lubującego się w
                                                    magicznym sformułowaniu "dobro dziecka" było zagrożone, to jak nazwać aktualny
                                                    stan rzeczy i czy obecnie wyegzekwowane postanowienia, doraźnie rozstrzygnięcia
                                                    zapewniają komfort psychiczny dziecku i czy sprzyjają prawidłowemu jego
                                                    rozwojowi? Prościej, co dobrego z tego wynika dla samego dziecka - pytam ?
                                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.08.09, 19:17
                                                    Wiesz co, ja bylam w takim szoku, ze nie przyszlo mi do glowy cokolwiek innego. Jak mowie bylam sama z dzieckiem.

                                                    Bingo prezesik_1 stracilam dobra prace,musialam poniesc dodatkowe koszty w zwiazku z zerwaniem umowy na wynajem mieszkania + wiele wiele innych rzeczy. Konsekwencje? Zdezorganizowane zycie dziecka, narazanie go na ciagly stres w zwiazku z "wizytami" wyzej opisanymi i moja ruina finansowa. Ojciec? ma gdzies emocje dziecka, bo sam sobie nie radzi + dalej slowo: alimenty, lozenie na dziecko jak bylo, taj pozostaje obce.
                                                    Gdzie logika?
                                                  • piwonia40 Re: A jeżeli ojciec mówi... 02.08.09, 22:51
                                                    khania.online1 trzymam za ciebie kciuki i wierze z calego serca ze
                                                    Ci sie uda.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 03.08.09, 11:17
                                                    Dziekuje bardzo piwoniu40 smile
                                                    Ja tez wierze, a wiara czyni cudasmile
                                                  • prezesik_1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 03.08.09, 01:55
                                                    khania.online1 napisała:

                                                    > Ojciec? ma gdzies emocje dziecka, bo sam sobie nie radzi
                                                    > + dalej slowo: alimenty, lozenie na dziecko jak
                                                    > bylo, taj pozostaje obce.
                                                    > Gdzie logika?

                                                    Myślę, że jakby ojciec a'konto alimentów ze 2 tysiące w peelenach wyłożył to
                                                    zmieniła by się sytuacja dziecka, no może nie do takiej jak miało, ale zawsze
                                                    .... A co kurator na to wszystko ???
                                                  • prezesik_1 Re: cd... 03.08.09, 02:11
                                                    2 tysiące miesięcznie oczywiście, bo rozstrzygnięcia tej spornej kwestii to
                                                    raczej przed kwietniem nie ma co się spodziewać - prawda?
                                                  • khania.online1 Re: cd... 03.08.09, 11:15
                                                    Prezesik_1 hihihi, a co Ty mi tu kwiecien wrozysz?
                                                    Co ja mam go o 2 tys miesiecznie podac, jak on netto tyle nawet nie zarabia, fakt faktem, ze mieszka z rodzicami i twierdzi, ze stanowia 1 gospodarstwo, wiec chcac dziecko dodal ich emerytury + swoja pensje.
                                                    No to teraz sytuacja sie obrocila.
                                                  • prezesik_1 Re: cd... 04.08.09, 00:38
                                                    khania.online1 napisała:

                                                    > Prezesik_1 hihihi, a co Ty mi tu kwiecien wrozysz?


                                                    Sorki Khania.online1, ale ja na prawdę chciałem dobrze smile

                                                    I Ty nie patrz ile on może zechcieć dać, a ile powinien, skoro sam nagotował
                                                    tego bigosu. Pomyśl w jaki sposób powinien Ci zrekompensować straty, a i dziecko
                                                    bez uzasadnionej wątpliwości też nie mniejsze poniosło, a i nie myśl czasem skąd
                                                    on to weźmie, niech już prosi Boga, by miał zdolność kredytową, no bo chyba mu
                                                    nie podarujesz tego - prawda?

                                                    A tak swoja drogą, ciekawe czy on też tu to wszytko czyta, bo jeżeli tak, to
                                                    pozdrawiam wink
                                                  • lima Re: cd... 04.08.09, 10:16
                                                    Khania ja nie rozumiem dlaczego jeszcze nie założyłaś sprawy o alimenty od ojca
                                                    i to wstecz od momentu rozstania, dlaczego utrzymujesz dziecko sama i jeszcze
                                                    sie byłemu tłumaczysz? - wyegzekwowanie alimentów jest właściwie Twoim
                                                    obowiązkiem wobec dziecka. Były jakieś zapisy w wyroku rozwodowym o alimentach?
                                                    Jeśli były to składasz do sądu o klauzulę wykonalności i z taką dajesz do
                                                    komornika niech z exa egzekwuje zaległość kilkuletnią. Przeciez Ty się tylko
                                                    dzieckiem zajmujesz, napisałaś, że nie dał ani grosza od lat, robi Ci
                                                    złośliwości BO NA POCHYŁE DRZEWO KAŻDE BYDLE SKACZE.
                                                    Zacznij sama stawiać warunki i WYMAGAĆ od exa spełniania obowiązków!! a nie
                                                    podkładac się pokornie pod głupoty które on wymyśli...i jeszcze pytać czy tak mu
                                                    będzie odpowiadać...
                                                    Ty musisz zawalczyć o siebie i dziecko. Atutów w ręku masz tyle, że ten adwokat
                                                    to jakaś d...wołowa, że ich nie wykorzystał.

                                                    Masz komórkę? w niej funkcje dyktafonu? To nagrywaj wasze rozmowy gdy próbuje
                                                    Cię zastraszyć i deklaruje niepłacenie alimentów. Zachowuj smsy, maile. Działaj.

                                                    A tak na marginesie - Twój przykład to nauczka dla matek, które chcą całe życie
                                                    robić exom "dobrze" i "darują" im alimentację dziecka -z czego niektórzy exowie
                                                    nader chętnie korzystają zwalniając się z wszelkich obowiązków... Taki menda i
                                                    tak nie doceni "gestu", o dziecko się będzie upominał i przeciw matce
                                                    wykorzystywał(bo z jego plemnika przecież!) a traci na tym tylko dziecko.
                                                    Zrób porządek, nie bądź bierna i ciągle "posłuszna" byłemu, bardziej dbasz o
                                                    niego niż o siebie. Zmień to w swojej głowie.
                                                  • jumanji_7 Re: cd... 04.08.09, 11:16
                                                    Panowie nie wstydźmy się tego!!!
                                                    W 10 przypadkach na 9 rodzicem wychowującym samotnie dziecko jest, tak
                                                    mężczyzna !!!
                                                    Jak światowe media donoszą na Zachodzie status ojca samotnie wychowującego
                                                    dzieci oznacza spore świadczenia społeczne, a w Polsce rząd nie pomaga. Państwo
                                                    nie prowadzi polityki, która pomagałaby samotnym ojcom. Jest bezradne wobec
                                                    matek, które nie chcą płacić alimentów. Brakuje pomysłów na aktywną pomoc
                                                    mężczyznom, tak, aby mogli znaleźć odpowiednią pracę i utrzymać się na rynku, a
                                                    nie musieli żyć z zasiłków. Owszem jest coś takiego jak fundusz alimentacyjny,
                                                    ale on tylko nielicznych wspiera, szczególnie tych skrajnie ubogich poniżej 725
                                                    zł netto na miesiąc i jeszcze spełniających przedziwne warunki, a tu chodzi o
                                                    dzieci, o zdrowe pokolenie, o przyszłość Narodu...!!!
                                                    Pozostaje nam zatem wyciągać ręce po pomoc do organizacji pozarządowych i na
                                                    świecie pomocy szukać, albo nadal kombinować typowo po polskiemu ..., lecz czy
                                                    to warto?
                                                  • prezesik_1 No, Panowie !!! 04.08.09, 21:21
                                                    Jakoś tak nie wiedzieć czemu ten temat bardzo mnie zafascynował?
                                                    Być może swoja niecodziennością i takim nieelementarzowym jak do tej pory
                                                    rozwiązaniem, choć końca jeszcze nie widać, to już możemy tu śmiało snuć
                                                    spekulacje, z zastrzeżeniem by nikogo nie obrażać, mając na uwadze, że do
                                                    dziecka maja jednakie prawa tak rodzicielka jak i współsprawca ...
                                                  • khania.online1 Re: cd... 05.08.09, 14:48
                                                    Alimenty ujelam jak na razie jedynie w pozwie rozwodowym, natomiast nie ma jeszcze wyroku rozwodowego. W postanowieniu Sadu Apelac. byla okreslona sprawa alimentow, ale ja mialabym je placic, nigdy nie placilam, bo dziecko bylo i jest ze mna.
                                                    Nie mam zamiaru podarowac tej sprawy i masz racje Lima....to jest moj obowiazek wzgledem dziecka. Nie ugne sie....przeciez sam sobie nagrabil i chyba do konca nie rozumie konsekwencji.
                                                    A to co przezylysmy z mala nie podaruje, gdyby nie rodzina i oddani przyjaciele zwariowalabym.
                                                    Mial szanse nie jedna na pokojowe zalatwienie sprawy, w tym momencie to przerodzilo sie w wojne totalna, a ja szczescia dziecka nie przegram.....ja ostatnio na odchodne w parku krzyknelam za nim ....nie zapomnij o alimentach sprzed 5 lat.... uciekal jak poparzony...odkrylam w sobie malpe tongue_out
                                                  • khania.online1 Re: cd... 05.08.09, 14:37
                                                    Zartuje Prezesik_1, wiem, ze roznie moze byc.

                                                    Nie, nie podaruje, tym bardziej, ze nie dajac jeszcze okradal dziecko...przywlaszczal sobie tzn "ulgi na dziecko" np. zreszta to jest pieknie udokumentowane. Sam sie ugotowal z roznymi rzeczami.
                                                    Zbieram wszystko i czekam, az moj prawnik wroci z wakacji i piszemy.
                                                    Chcialam kulturalnie i po dobroci to dostalam po glowie.
                                                    Teraz to juz inna gra bedzie.

                                                    PS. nie wiem czy on to czyta, watpie, pewnie zabija w necie potwory niezmiennie (gry).
                                                    To jest duze dziecko,totalnie go wlasne dziecko nie interesuje, ale ma wladcza matke, ktorej podoba sie mala (widziala ja 2 razy, bo na spotkania przychodzi z syniem...te w parku)
                                                  • prezesik_1 Re: cd... 05.08.09, 15:05
                                                    khania.online1 napisała:

                                                    > Zartuje Prezesik_1, wiem, ze


                                                    No i widzisz jak przepięknie potrafisz się uśmiechać ?smile
                                                    Czasem odrobina motywacji i ludzkiego wsparcia, a ile korzyści - prawda?wink
                                                    Bardzo mi się podoba ten wtrącony motyw, którego tu wszyscy jak ognia się boją,
                                                    tak te nasze teściowe, świekry pełne radości miłości i ten szczery uśmiech ...
                                                    winkAle też słyszałem że bywają normalne, podobno ??? smile

                                                    Młody człowiek podnieconym głosem mówi matce, że zakochał się i się żeni:
                                                    - Tak dla jaj, przyprowadzę trzy kobiety i spróbujesz zgadnąć, którą z nich
                                                    zamierzam poślubić.
                                                    Matka się zgodziła. Następnego dnia przyprowadza trzy piękne kobiety, sadza je
                                                    na kanapie i rozmawiają chwilę z matką. Potem syn pyta:
                                                    - Dobrze, mamo, a teraz zgadnij, którą zamierzam poślubić.
                                                    - Tę w środku ? odpowiada bez wahania.
                                                    - To zdumiewające, mamo. Zgadza się. Skąd wiedziałaś?
                                                    - Nie lubię jej.
                                          • sauber1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 05.08.09, 13:45
                                            khania.online1 napisała:

                                            > Oj nie Sauber.....zupelnie nie to, moje dziecko jest sporo mlodsze.
                                            > U mnie cisza....tzn kurator sadowy doprowadzil do mediacji, dostal nakaz wydani
                                            > a dziecka, ale sie zreflektowal i sam doprowadzil do podpisania do "porozumieni
                                            > a" na mocy ktorego ojciec nie "wezmie" dziecka, ale oczywiscie pelne prawo do s
                                            > potkan....
                                            > no to spotkania....przychodzi na godzine, siedzi na sofie i bawi sie telefonem
                                            > komorkowym, ani me ani be do dziecka,


                                            To jednak i tak dzięki swojemu uporowi i niewypaczonej psychice osiągnęłaś
                                            bardzo wiele, teraz tylko trochę kosmetyki nadać temu przedstawieniu i za pół
                                            roku śmiało się tu pochwalisz Happy Endem smile
                                            • khania.online1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 05.08.09, 14:50
                                              A wiesz, ze wczoraj ktos mi mniej wiecej to samo powiedzial sauberku1 smile
                                              Przyjmuje to za dobra karte.
                                              Dziekuje bardzo za wsparcie.

                                              • sauber1 Re: A jeżeli ojciec mówi... 05.08.09, 15:24
                                                khania.online1 napisała:

                                                > A wiesz, ze wczoraj ktos mi mniej wiecej to samo powiedzial sauberku1 smile
                                                > Przyjmuje to za dobra karte.
                                                > Dziekuje bardzo za wsparcie.
                                                >

                                                To co mam Ci jeszcze wiąchę pozytywnej energii przesłać, a odbierzesz ? wink
    • balbina1_2009 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 04.08.09, 22:06
      może poproś o nadzór kuratora w sądzie rodzinnym
      • prezesik_1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 04.08.09, 22:31
        balbina1_2009 napisała:

        > może poproś o nadzór kuratora w sądzie rodzinnym

        Myślę że sądu się nie prosi, do sądu się wnosi, a czasem nawet żądać trzeba. Ale
        też nie wydaje mi się być możliwym aby w tak skomplikowanej sprawie jeszcze
        kurator sadowy nie został ustanowiony ?
        • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 12.08.09, 18:59
          ...tak, ustanowiony kurator i bardzo pomagasmile

          Wiecie co, wkurzylam sie totalnie i wreczylam ojcu dziecka liste spozywcza tygodniowa, tzn sniadania, kolacje i pomiedzy, obiady juz odpuscilam, wink
          dokladnie, zeby nie bylo np:
          1 soczek taki a taki dziennie
          1 danonek dziennie
          1 paczka platkow/tydzien
          .... no chyba wyzywienia dziecku nie odmowi?
          po 5ciu latach moglby chociaz to zapewnic.

          • sauber1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 26.08.09, 00:15
            Widzę Khania.online1, że nie tylko Twój przypadek jest jedyny, u nas na wsi podobna historia, tylko z innym skutkiem ...
            miasta.gazeta.pl/kielce/1,47262,6948694,Dramatyczna_walka_o_dziecko.html
            I tak jak często powtarzam, co sąd to rozwiązanie. Ludzie mają czasem szczęście - prawda?wink
            • piwonia40 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 26.08.09, 09:50
              Co u ciebie slychac Khania.online1?
              Pozdrawiam
              • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 26.08.09, 11:15
                Dzieki Piwonko za zainteresowaniesmile
                Mamy termin RODK !!! smile
                To juz cos do przodu, pewnie wszystko ruszy od wrzesnia.
                No wreszcie, moze jakas szansa na zakonczenie koszmaru.
                Dziecko nie spedzilo ani jednego dnia z ojcem, bo on nawet nie pyta.
                Ewidentnie zrobil mi na zlosc, ale trafila kosa na kamien, juz sie nie dam......napisal do sadu oswiadczenie, ze w zwiazku z moja zdecydowana postawa, w ktorej daze do wygrania sprawy ,on obawia sie powaznie o swoje bezpieczenstwo!!!!
                Myslalam, ze sie przewroce jak to przeczytalam......
                Teraz jestem juz rowniez niebezpieczna!
                Chyba on ma na moim pkt jakas manie....opuszczam, porywam, jestem niebezpieczna!!! Aha i ciagle na tapecie badania DNA, wiec do tego jestem ......
                Oj stara sie wyprowadzic mnie z rownowagi,miota sie, ale nie da rady mnie "zmiesc".
                I po co to wszystko? Logika ogarnac nie sposob.
                • sauber1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 12.09.09, 14:18

                  Nie mniejsze mając w życiu problemy pięknie się tu słowem zabawiam, a co na
                  dzień dzisiejszy we w tej słychać sprawie ??? wink
            • khania.online1 Re: Błaaagam o pomoc :((((( 26.08.09, 11:06
              Widzisz Sauberku1....problem w tym, ze oni mieli wyrok i klauzule, ze dziecko mieszka przy matce....u mnie sprawa dopiero ruszyla, wiec ex sobie poczynal walac nieprawdziwymi oswiadczeniami,
              np.ze ma wspanialy kontakt z dzieckiem, a mala matki nie zna!!!
              to w wersji light
              totalnie wyssane z palca, ale skoro nie bylo RODK, ani moich swiadkow, to mozna bylo zaszalec i cel osiagnal czesciowy, sprowadzajac mnie i dziecko.
              Kwestia czasu, ja zbieram dowody etc.
              Dzieki Sauberku za linka.
              PS.....a widze, ze sasiadami prawie jestesmywink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja