Dodaj do ulubionych

Problem ze spotkaniem z byłą żoną..

25.06.09, 16:29
Ma ktoś podobnie?
Z dziećmi się spotykam, z nią jakoś nie mam ochoty.
Dzieci odbieram blisko domu, nie chcę wchodzić do miejsca, gdzie żyłem, gdzie
większość urządzałem, jakaś fobia..
Byłej żony nie chcę widzieć tym bardziej, i to tak absolutnie.
Miałem podobny problem dwa lata temu przed komunią córki, wtedy udało się mnie
przekonać, a teraz się zapieram wszelkimi kończynami.
Sprawa jest prosta: małej trzeba wyrobić dowód osobisty, żeby mogła pojechać
na wakacje zagranicę. Musi zgodę podpisać i matka i ojciec.
Ale naprawdę muszą równocześnie, razem, w tym samym miejscu i o tym samym czasie?
Nie ma innej opcji? Majkel?
Obserwuj wątek
    • ekscytujacemaleliterki Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 16:42
      Moj kolega. Jak jedzie po syna to dzieciak do samochodu w "locie"
      wsiada. A jak ma cos z nia ustalic to sie do rozmowy caly wieczor z
      butelka przygotowuje.
      Ostatnio sie bardzo ucieszyl bo w jej imieniu z nim gada bylej zony
      facet dla ktorego odeszla. Kolega twierdzi, ze zdecydowanie woli
      jego. Wiec jak widzisz nie jestes sam.
      • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 16:45
        Nie mogę zaprosić kolegi "byłej żony" do podpisania papierów w sprawie DO w
        Urzędzie.
        Jakaś inna opcja?
        • ekscytujacemaleliterki Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 16:48
          Dogadaj sie w urzedzie. Ona np. na 13.30, Ty na 14.00. Urzednicy
          bywaja uprzejmi. Musisz to zrobic w urzedzie? Nie mozesz podpisac i
          wyslac jej poczta?
          • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 16:58
            Tego właśnie nie wiem, PODOBNO rodzice mają być razem osobiście.
            Tak twierdzi urzędniczka w Urzędzie Miasta.
            A co, dokumenty nie wystarczą? DNA będą badać na miejscu?
            Co na to Majkel?
            • majkel01 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 20:55
              jeśli mam być szczery to nie wiem. Nie znam dokładnych procedur wydawania
              dokumentów dzieciom. Wiem że konieczna jest obecność obojga rodziców, ale chyba
              nie musi to być obojga na raz. Piszesz że urzędniczka mówi że muszą być
              jednocześnie... czasami tak to juz jest że urzędnicy niektórzy wymyślają swoje
              własne procedury itd. Zastrzegam jednak że nie wiem jak to jest w tym przypadku.

              Teoretycznie mógłbyś np. odmówić i wówczas za ciebie zgodę wydałby sąd... byłoby
              posiedzenie sądu na które mógłbyś nie przyjść...ale chyba nie chcesz dziecku
              robić problemów. Pozostaje albo wyjaśnić pani urzędniczce że z jakiś tam powodów
              nie możesz sie stawić wspólnie z matką dziecka, ale że sie zjawisz i stosowne
              dokumenty podpiszesz oddzielnie. Możesz spróbować np. zadzwonić do urzędu, jeśli
              da radę to do kierownika tej pani i po prostu zapytać się czy istnieje taka
              możliwość (być może jednak muszą oboje rodzice być razem). W przeciwnym wypadku
              pozostaje zacisnąć zęby i jednak iśc wspólnie.
    • muraorka Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 16:59
      Zadzwoń do urzędu gdzie się paszporty wyrabia, czy wystarczy Twoje oświadczenie
      o zgodzie z notarialnie poświadczonym podpisem i nrem dowodu, zapłac u
      notariusza, daj córce i po sprawie.
      Tylko ; czy jesteś pewien, że trzeba nakręcać koło tego aż taką piramidę stresu?
      Może pora przestac się skupiac na swoim 'przeżywaniu' (bo to sprawa tylko i
      wyłącznie Twojego nastawienia i zafiksowania na tym własnie punkcie- exżona Ci
      nic nie zrobi swoją obecnością, szkodę Ci robią tylko własne myśli), może pora
      zaczynać już nowe życie i normować sytuację?
      • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 17:07
        muraorka, zawsze najłatwiej być sędzią w nie swojej sprawie. To wiemy.
        O notariuszu też wiem.
        Po co notariusz? Żeby skomplikować i dać zarobić notariuszowi.
        Jaka to różnica czy dowody pokażemy wspólnie, czy w odstępie 15 minut?
        Ani my, ani nasze Dowody Osobiste się w tym czasie nie zmienią..
        Paranoja
        • arkac123 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 17:26
          Niedługo również będę wyrabiać kolejny paszport dla córeczki (dlaczego wyrabiasz DO, a nie paszport?) - u nas w starostwie nie ma przeszkód, aby rodzice przyszli oddzielnie, możemy nawet przyjść w inne dni.
          • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 17:33
            arkac123 napisała:

            > Niedługo również będę wyrabiać kolejny paszport dla córeczki (dlaczego wyrabias
            > z DO, a nie paszport?) - u nas w starostwie nie ma przeszkód, aby rodzice przys
            > zli oddzielnie, możemy nawet przyjść w inne dni.

            Była propozycja wyrobienia paszportu, ale dowiedziałem się z radia, i
            potwierdziłem w necie, że procedura wyrobienia dowodu jest szybsza, łatwiejsza i
            tańsza.
            A córka wybiera się do kraju UE.
            PS. Ja też chcę przyjść w "inne dni"
            • arkac123 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 17:44
              Tylko weź pod uwagę, że w ciągu 5-ciu lat córka może zechcieć się wybrać poza Unię - i czeka Cię powtórka z rozrywki.
              Niedawno sama w ciągu jednego roku wyrabiałam dowód i paszport dla niemowlaka - cenowo wychodziło identycznie, 30 zł, ale może coś się zmieniłowink.
              Spróbuj zadzwonić do biura paszportowego, może nie stwarzają problemów z oddzielnymi dniami - i pomyśl, cóż to znaczyt kilka złotych więcej w zamian za oddzielne dni i załatwioną sprawę na wszystkie krajewink.
              • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 17:48
                Wolę kilka złotych więcej, nawet więcej niż kilka, oby oddzielnie..
                • evikon Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 17:51
                  Rozumie że możesz nie chcieć widzieć swojej żony, ból, krzywda. o.k. Ale tu
                  chodzi o dziecko TWOJE dziecko. W tej sytuacji mam cię w d.... żono, dziecko się
                  liczy i tylko ono.
                • vadera12345 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 17:59
                  Wypełniony przez siebie druk podpisujesz u notariusza ( podpis notarialnie
                  poświadczony ) i odsyłasz ex pocztą.
    • mola1971 Jarkoni 25.06.09, 17:54
      Ty się zachowujesz zupełnie jak mój ex smile On też mnie unika jak diabeł
      święconej wody smileChwilami to jest tragikomiczne.
      Ale dzięki Tobie rozumiem motywy jego postępowania.

      A może lepiej by było, gdybyś chwycił byka za rogi i przestał unikać kontaktu z
      nią? Przecież ona Cię nie zje.
      • jarkoni Re: Jarkoni 25.06.09, 18:06
        Nie unikam kontaktów z dziećmi.
        Z nią unikam..
        Ale to temat na długą dyskusję
        • mola1971 Re: Jarkoni 25.06.09, 18:13
          Mój ex też unika kontaktu ze mną. A to, że odbija się to na dzieciach to też
          temat na długą dyskusję.
    • jogaj Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 18:13
      W sprawie paszportu na wlasniej skorze wiem,ze mozna przyjsc w inne
      dni, nie ma problemu, wazne,zeby rodzice stawili sie osobiscie,ale
      niekoniecznie razem, z tym,ze dopiero jak jest zgoda obojga rodzicow
      nadawany jest bieg sprawie.
      Jola
      • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 18:23
        Poczekam na Guru Majkela, ale jeśli nie muszę razem z była żoną to już jestem
        zachwycony..
      • stefanbatory45 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 23:46
        A ja kiedy byliśmy jeszcze małżeństwem i wyrabialiśmy paszport dla
        córki nie mogłem przyjść w inny dzień absolutnie.
        Musieliśmy być wszyscy we trójkę jednocześnie.
        Po rozwodzie chyba tym bardziej smile

        Telefon i już.
    • mariefurie Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 19:03
      jarkoni napisał:

      > Ma ktoś podobnie?
      > Z dziećmi się spotykam, z nią jakoś nie mam ochoty.

      > Sprawa jest prosta: małej trzeba wyrobić dowód osobisty, żeby mogła pojechać
      > na wakacje zagranicę. Musi zgodę podpisać i matka i ojciec.
      > Ale naprawdę muszą równocześnie, razem, w tym samym miejscu i o tym samym czasi
      > e?


      My tez wyrabialismy paszport dziecku. Mozna to zrobić osobno.
      Co do "starego" miejsca zamieszkania - nie byłam tam prawie półtora roku, i ....
      nie mam ochoty. Mimo ze teraz po zakończeniu szkoły dziecko jest u ojca i prosi
      zebym wpadła tam na weekend. Ale ...nie dam rady. Też - blokada.
      jak widac, nie tylko Ty tak masz, Jarkoni.
      • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 19:33
        mariefurie :
        to da sie tak czy nie?
        • mariefurie Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 19:47
          Ale co "da się"? Bo nie zrozumiałam?
          Paszport - da się zrobić podpisujac zgodę osobno.
          Żyć, nie wchodząc do mieszkania, w którym wspolnie sie mieszkało iles lat - tez
          da się. a nawet powinno się.
          Ja mam troche inaczej niz Ty, bo z exem widuje się bardzo często w zasadzie, bo
          jak mlody w roku szkolnym jest u mnie, to ex przyjezdza, albo do niego, albo po
          niego. więc widywać widujemy się.
          Ale TU jest moje terytorium i to jest ok. Natomiast nie byłabym juz chyba w
          stanie wejść do tamtego mieszkania.
          I całkiem mi z tym dobrze.
          Ogólnie, Jarkoni - da się. Czegokolwiek by to dotyczyło. Wszystko sie da -
          trzeba tylko chcieć wink)
    • kicia031 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 21:23
      Nie rozumiem tego. Przez wiele lat moj synek nie chcial sie widywac z ojcem i
      jego rodzina beze mnie. Przez lata spedzalam kazda sobote z czlowiekiem, ktory
      mnie bardzo skrzywdzil, przyjmowalam go w moim domu i rozdrapywalam swoje rany
      tydzien w tydzien.
      Dobro dziecka i zapawnienie mu normalnosci bylo moim nadrzednym celem.
      Robienie cyrku z prostej procedury administracyjnej dotyczacej dziecka uwazam za
      idiotyzm.
      • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 22:15
        kicia031 napisała:

        > Nie rozumiem tego.

        Dla Ciebie może idiotyzm, dla mnie problem.
        Każdy z nas jest inny, inaczej czuje..
        • ani.chybi Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 10:20
          Z fobii leczy się zbliżaniem do ich obiektu. Nie warto uciekać, bo
          nie będzie temu końca.
          Sama nie jestem psychiczną potęgą, ale nauczyłam się nie placić
          zdrowiem za kontakty z ex.
        • kicia031 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 10:29
          > Dla Ciebie może idiotyzm, dla mnie problem.
          > Każdy z nas jest inny, inaczej czuje..

          O moich uczuciach tez niewiele wiesz. Tylko ze na tym polega bycie
          rodzicem, ze jak sie splodzilo dziecko, to trzeba czasami przelknac
          swoje uczucia i robic rzeczy ktore sa trudne i przykre dla jego
          dobra.

          Masz fobie - to sie lecz, psychologia behavioralna dobrze sobie
          radzi z terapia takich zaburzen, nie obciazaj swoich dzieci kosztami
          swoich problemow psychicznych.
          • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 19:42
            Kiciu031, ja tylko napisałem, że każdy z nas jest inny i inaczej różne rzeczy
            odbiera.
            Czemu tak a priori uważasz, że mam fobię, problemy psychiczne i wymagam leczenia?
            Czy to przypadkiem nie nazbyt agresywny komentarz?
            • kicia031 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 21:10
              Uwazam, ze czlowiek, ktory nie potrafi zalatwic prostej zyciowej sprawy z powodu
              oporow pscyhicznych wymaga fachowej pomocy. Zwlaszcza ze moim zdaniem dzialanie
              dla dobra dzieci motywuje rodzicow do robienia rzeczy, ktorych by dla samych
              siebie nie zrobili. Wybacz, ale dla mnie jest to nienormalne ze nie mozesz sie
              spiac i zalatwic paszportu / dowodu dla corki.
    • chalsia Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 22:48
      > Ale naprawdę muszą równocześnie, razem, w tym samym miejscu i o
      tym samym czasi
      > e?
      > Nie ma innej opcji?

      jest. Idziesz do notariusza i wydajesz zgodę na wyrobienie dziecku
      dowodu/paszportu. Notariusz potwierdza, że wydałeś taką zgode i
      Twój podpis. I taki dokument dostarczasz eks.
      I tyle.
      Jak ktoś będzie eksi chciał wmówić, że to nie wystarczy, to niech
      wymaga podania podstawy prawnej odmowy uznania zgody ojca w postaci
      notarilanego potwierdzenia (z podaniem konkretnego paragrafu).
      • majkel01 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 23:17
        hmm... ale w takim przypadku, formalnie powinno być IMHO jeszcze pełnomocnictwo
        do złożenia takiego dokumentu do urzedu przez matkę dziecka w imieniu ojca
        dziecka (zeby nie było że wykradła zgodę ojcu). Może nie każdy urzędnik będzie
        musiał takiego pełnomocnictwa wołać, ale kto wie. Pełnomocnictwo takie podlega
        opłacie skarbowej 17 PLN (nie przysługuje w tym przypadku zwolnienie od tej opłaty).
        Chyba że z treści aktu sporządzonego u notariusza wynikac będzie kto ma prawo w
        jakim celu się posłużyć takim dokumentem. Zakładam jednak że w takim akcie
        znaleźć się powinny dane identyfikujące osobę jak np. PESEL, nr dowodu
        osobistego... zatem tak czy siak to bez kontaktu jednego rodzica z drugim się
        raczej nie obejdzie.
    • der1974 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 22:56
      Też mi się wydaje, że przesadzasz. Idź z nią, zróbcie ten dokument.
      Chyba robiąc to dla dziecka to nie jest wielkie poświęcenie? Nie
      rozumiem.
      • chalsia Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 23:01
        > Też mi się wydaje, że przesadzasz. Idź z nią, zróbcie ten
        dokument.
        > Chyba robiąc to dla dziecka to nie jest wielkie poświęcenie?

        zgadzam się z powyższym.

        Spotkać się na PIĘC minut (bo tyle to trwa) - nie. Do notariusza
        iśc - tez nie, bo za dużo zachodu i administracji. Pasuje jedynie
        kontredans mijany w urzędzie. No dziecinada po prostu.
        • mariefurie Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 25.06.09, 23:10
          A ja wierze, ze można miec straszliwe opory. Bo...widocznie nie przebolało do końca.
          Jarkoni Twoje miasto nie jest jakąs specyficzna metropolią aby sie nie dalo dogadać z urzędasami., więc idz do pani urzędniczki i powiedz - matka podpisze zgodę wtedy, a ty - kiedy indziej i tyle. U mnie tak było.
          W ogóle bałam się podpisywać jakąkolwiek zgodę na paszport dla dziecka jak eks o to wystąpił, bo chciał gdzieś tam z młodym wyjechać. Ale podpisałam. I nic się nie stało.

          ps. ale fakt pozostaje. że ja paszportu dziecka na oczy nie widziałam. eks trzyma go przy sobie.
      • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 20:11
        der1974 napisał:

        > Też mi się wydaje, że przesadzasz. Idź z nią, zróbcie ten dokument.
        > Chyba robiąc to dla dziecka to nie jest wielkie poświęcenie? Nie
        > rozumiem

        Ależ pójdę, przecież przeżyję, nie zje mnie.
        Pytałem tylko, czy skoro bardzo nie chcę, to ty można oddzielnie..
    • cathy_bum Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 01:13
      Z tego, co mi pani w urzędzie mówiła, rodzice muszą się stawić
      JEDNOCZEŚNIE. Żeby nikt potem nie zgłaszał żadnych wątpliwości, ani
      nie motał z papierkami.
      Nie przesadzajmy: umawiasz się dajmy na to na 13:30. Wchodzisz,
      mówisz "dzień dobry", podpisujesz i o 13:32 wychodzisz.
      Z perspektywy dziecka, którego biologiczny ojcec miał niegdyś
      podobne opory i głupie sprawy administracyjne zamieniały się w
      logistyczne operacje wojenne - to boli, że tata nie chce ułatwić
      sprawy.
      Twoja obecność wszystkim oszczędzi nerwów, zachodu i straty czasu.
      Sama lada dzień będę załatwiała sprawy meldunkowe córki. Cieszę się,
      że jej tata nie dość, że bez oporów się stawi w kolejnych urzędach,
      to jeszcze pojedziemy jednym samochodem, żeby prościej było. Kto na
      tym skorzysta? Nasze dziecko. Małżeństwem przestaliśmy być, ale
      rodzicami nadal jesteśmy oboje.
    • karolina331 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 10:18
      Jeśli nie chcesz nigdy oglądać byłej żony, to idź po prostu do
      notariusza z osobą, której naprawdę ufasz i każ sporządzić na tę
      osobę pełnomocnictwo obejmujące WSZELKIE DZIAŁANIA PRAWNE W TWOIM
      IMIENIU. Taki dokument kosztuje około 200 złotych i pozwala osobie
      zaufanej podpisywać WSZYSTKIE dokumenty w Twoim imieniu.

      Wiem z pewnością, że to bardzo dobrze funkcjonuje, bo tak właśnie
      zostałam upoważniona przez mojego M., który podobnie jak Ty widoku
      byłej żony znieść po prostu nie mógł.
    • aron95 znowu urzędasy w błąd wprowadzają 26.06.09, 12:19
      jarkoni - urzędniczka się myli, nie musicie być razem , na 100 % ,
      zgodę możesz osobno podpisać , wcześniej tylko należy złożyć wniosek .
      Mało ,jeżeli rodzic mieszka w innym mieście idzie zgodę podpisać w Urzędzie
      właściwym dla jego miejsca zamieszkania .
      • inez_ka7 Re: znowu urzędasy w błąd wprowadzają 26.06.09, 13:21
        Nie wiem jak duże masz dzieci, ale do wyrobienia tymczasowego dowodu dla dziecka
        powyżej 13 lat wystarczy jeden rodzic. Właśnie to przerabiam
        • jarkoni Re: znowu urzędasy w błąd wprowadzają 26.06.09, 20:45
          inez_ka7 napisała:

          > Nie wiem jak duże masz dzieci, ale do wyrobienia tymczasowego dowodu dla dzieck
          > a
          > powyżej 13 lat wystarczy jeden rodzic. Właśnie to przerabiam

          Moje ma 11 lat..
    • dyderko Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 14:10
      Z tego co wiem na dowód małoletniego muszą się zgodzić oboje
      rodzice. Urzędnicy interpretują to zwykle tak że muszą przyjść
      równocześnie bo im tak wygodniej (mają całą sprawę załatwioną od
      razu i nie muszą przetrzymywać gdzieś częściowo załatwionych
      dokumentów). Spróbuj w urzędzie się dogadać (bo jak takiej procedury
      nie mają to mogą odmówić), że przyjdziecie z żoną osobno. Spotkałam
      się z przypadkiem gdy matka była z dzieckiem przy złożeniu wniosku,
      ojciec się pojawił przy odbiorze, może i w Twoim starostwie takie
      coś dopuszczą.
      • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 20:46
        Najbardziej się zgadzam z przydziałową miseczką szczęścia..
        • zabelina Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 26.06.09, 22:02
          Jarkoni, nie chcę się tu snobować na jakąś panią psycholog, bynajmniej nią nie
          jestem. Ale z doświadczenia wiem, e spotkanie z eks działa jakoś
          tak...oczyszczającosmile Patrzysz na nią (jego) i stwierdzasz, że właściwie obcy mi
          to człowiek...I wtedy można oderwać się od snów, westchnień, żal ów...Zamykają
          się jakieś dawne historie, aby otworzyć się na nowe...Trzymam kciuki za odwagę...
          • errormix Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 09:03
            Chyba muszę sobie podpiąć ten wątek, mam powoli pojawia się u mnie podobna
            awersja do tej drugiej strony. Niby ją jeszcze kocham, ale już patrzeć nie mogę.,
          • dsz27 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 09:43
            Też nie mam zamiaru bawić się w psychologawink Ale może pamiętacie jak mi było
            ciężko jak ex nawiedzał mnie dosyć regularnie podczas ciąży i po urodzeniu Kasi
            też. Było mi cholernie ciężko bo patrzyłam na niego i tęskniłam za dawnym G. Ale
            z czasem jak wróciłam do życia, poszłam do nowej pracy, poznałam ludzi, poznałam
            całą prawdę o jego odejściu, otworzyłam się na nowe znajomości.
            Teraz kontakty z byłym mężem nie należą może do przyjemności bo przyjemność dają
            mi spotkania z innym panemwink
            A na byłego patrzę i czasami zastanawiam się co takiego w nim było, co kiedyś
            pokochałam. Sprzeczamy się często głównie o dzieci i tu staram się nadal
            wykazywać daleko idącą ostrożność ale wiem, ze dobro moich pociech jest w dużej
            mierze zależne od naszego współdziałania na tym polu.
            Nie wiem co Ci doradzić. U mnie duże natężenie naszych spotkań ułatwiło mi wbrew
            pozorom powrót do normalności i całkowitego zobojętnienia osoby ojca moich
            dzieci w moich oczach i sercu.
            Ale jak wiesz, każdy z nas inaczej do tego podchodzi. Życzę w miarę szybkiego
            rozwiązania tego kłopotu.

            pozdrawiam
            Donia
            • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 10:16
              Może to jeszcze brak całkowitego zobojętnienia..
              • dsz27 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 10:56
                Nie wiem czy to było do mniesmile
                • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 11:36
                  dsz27 napisała:

                  > Nie wiem czy to było do mniesmile
                  Do Ciebie..
                  • dsz27 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 12:48
                    Jarkoni myślę, że moje uczucia do byłego są już całkowicie obojętne. Nie kocham
                    go już na bank, nie nienawidzę bo chyba nie jestem zdolna do tego typu uczuć a
                    na pewno szkoda mi na nie czasu. Powiem więcej, jest ojcem moich dzieci ale
                    kompletnie mnie nie interesuje co z nim się dzieje, czy jest czy go nie
                    ma...Jest to ok, nie ma go w życiu moich dzieci, to go nie ma (na to nie mam
                    wpływu) Wiem, ze może brutalnie to zabrzmi ale on funkcjonuje dla mnie tylko w
                    tej jednej płaszczyźnie, jako dochodzący ojciec, płatnik alimentów, a
                    funkcjonuje w niej bo sam tego chce i tak długo jak chce (alimenty to oczywiście
                    jego obowiązek). A to, ze się sprzeczamy w kwestii dzieci wynika tylko i
                    wyłącznie z tego, ze nie akceptuję pewnych jego zachowań jako ojca. I jak
                    dyskutujemy o tym, pojawiają się spięcia, tylko tyle.
                    Nie denerwują mnie jego zachowania jako człowieka bo to szczerze mówiąc mi wisi,
                    rozgraniczam jego "istnienia" jako człowieka i ojca moich dzieci. Z tym drugim
                    muszę jakoś funkcjonować bo tego wymaga sytuacja, ten pierwszy przestał dla mnie
                    istnieć.
                    • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 12:54
                      Jak dojdę do Twojego progu dsz27, to wtedy pewnie nie będę miał żadnych
                      problemów, na razie jestem na etapie chyba piętro niżej..
                      • gallama Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 13:02
                        Jarkoni, nie dojdziesz do tego jesli będziesz specjalnie unikał zony i całą
                        energię tracił na wymyślenie powodu by tylko jej nie spotkać. Wtedy nawet za 20
                        lat jak się przypadkiem spotkacie na ulicy to będziesz przerażony jej widokiem.
                        Trzeba tego "byka" za rogi wziąć , żeby przekonac się , że to własciwie nie
                        żaden szarżujący byk ale spokojnie pasąca sie krowa sąsiada.
                        • mola1971 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 14:05
                          gallama napisała:
                          > Trzeba tego "byka" za rogi wziąć , żeby przekonac się , że to własciwie nie
                          > żaden szarżujący byk ale spokojnie pasąca sie krowa sąsiada.

                          Zgadzam się.
                          Ja to nawet bardzo chcę być dla mojego exa taką krową sąsiada.
                          Bom spokojna kobieta a nie jakiś wściekły byk smile
                      • tricolour Jeżeli dojdziesz... 27.06.09, 13:37
                        ... a dojdziesz wtedy gdy pogodzisz się nie tyle z rozwodem, ale pozostawieniem
                        żonie majątku, za który to gest nawet Ci nie podziękowała.

                        Podejrzewam, że tu leży cały ciężar Twojej "fobii". To nie ex jest dla Ciebie
                        problemem, ale Ty sam. Czas odciąć się od przeszłości, a majątek zarobić drugi i
                        z nawiązką. Wtedy była żona - o dziwo - nabiera cech ludzkich.

                        Takie mam doświadczenia.
                      • dsz27 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 27.06.09, 14:23
                        Jarkoni życzę Ci żebyś z tym się uporał możliwie jak najszybciej! Życie jest za
                        krótkie, jeśli nie możemy zmienić pewnych rzeczy nie pozostaje nam nic innego
                        jak je zaakceptować i iść do przodu.
                        Powodzenia!!!
                        • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 29.06.09, 16:17
                          No dobra, byłem, podpisałem co trza, spotkałem się, nie jestem pogryziony..
                          Trwało to co prawda ze 40 minut, a nie 5, ale najważniejsze, że żyję.
                          Początek był mało miły, bo nie zechciała nawet podać ręki na powitanie, ominęła
                          mnie, jakby nie zauważyła że jestem.
                          Czekanie na wynik pracy urzędników to była męczarnia, ale po wszystkim
                          uścisnęliśmy sobie dłonie i rozjechaliśmy się w swoje strony.
                          No i tyle. Ja wiem, że zazwyczaj z dużej chmury mały deszcz, ale jednak się
                          stresowałem..
                          • mola1971 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 29.06.09, 16:46
                            Gratulacje smile
                            Pierwsze koty za płoty wink
                            Teraz już powinno być coraz to lepiej. Czy raczej coraz to mniej
                            stresująco.
                            • errormix Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 29.06.09, 16:49
                              Ja bym ręki nie podał smile))))
                              • mariefurie Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 29.06.09, 17:12
                                errormix napisał:

                                > Ja bym ręki nie podał smile))))

                                Dlaczego?
                                • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 29.06.09, 18:04
                                  mariefurie napisała:

                                  > errormix napisał:
                                  >
                                  > > Ja bym ręki nie podał smile))))
                                  >
                                  > Dlaczego?

                                  No właśnie: dlaczego?
                                  • errormix Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 01.07.09, 09:11
                                    jarkoni napisał:
                                    > mariefurie napisała:

                                    > >
                                    > > > Ja bym ręki nie podał smile))))
                                    > >
                                    > > Dlaczego?
                                    >
                                    > No właśnie: dlaczego?


                                    A bo ja, - jak powiedziała moja pani psycholog - idealistą strasznym jestem smile)
                                    Jak rękę podaję, to z uczucia, z szacunku, z miłości. A próżno mi tego szukać w
                                    moim jeszcze małżeństwie. Bo ja mając 40 lat chodziłem z moją żoną trzymając się
                                    z rękę. Nie pod ramię, czy inaczej. Bo we mnie wciąż tkwi obraz z dzieciństwa i
                                    wyobrażenie o rodzinie - ona lat 75, on 78 idą parkową alejką i... trzymają się
                                    za ręce.

                                    A że znajomi, ktorzy widzieli nas na ulicy dziwili się strasznie, że tyle lat po
                                    ślubie, a my chodzimy jak nowożeńcy? No cóz, to mnie tylko utwierdzało w
                                    przekonaniu, że to co nas łączy to coś wyjątkowego. A tu klops smile))))
                                    • errormix Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 01.07.09, 09:13
                                      A zresztą... W Wigilię próbowałem opłatek podać, na co w odpowiedzi usłyszałem
                                      "A co ty się taki rozmodlony nagle zrobiłeś" smile)))
                                    • fragile66 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 01.07.09, 10:43
                                      Ja też bym nie podał.

                                      Ale tylko dlatego, żeby uniknąć kłopotliwej sytuacji, kiedy
                                      wyciągnięta ręka zawisa w powietrzu.

                                      Od pierwszego spotkania przed salą sądową nie podajemy sobie ręki.
                                      Ba! nawet nie mówiliśmy do siebie ani słowa, co wyglądało o tyle
                                      głupio, że panie adwokat mówiły sobie "dzień dobry".

                                      Od czasu kiedy kłamie o każdym spotkaniu i o każdej mojej wypowiedzi
                                      kontaktuję się wyłącznie smsami, żeby mieć naoczne potwierdzenie, co
                                      pomyslala i co zdecydowala.

                                      Na pewno pierwszy bym nie podał ręki. A gdyby pierwsza wyciągnęła,
                                      to jeszcze sam nie wiem, jak bym zareagował.
                                      • errormix Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 01.07.09, 11:03
                                        fragile66 napisał:

                                        > Ja też bym nie podał.
                                        >
                                        > Ale tylko dlatego, żeby uniknąć kłopotliwej sytuacji, kiedy
                                        > wyciągnięta ręka zawisa w powietrzu.

                                        O!!! I to jest sedno sprawy. Wyciągając rękę człowiek w podświadomości już wie
                                        czy ta druga osoba gotowa jest do takiego samego gestu. A w przypadku ludzi,
                                        którzy byli ze sobą przez wiele lat i znają się jak przysłowiowe łyse konie,
                                        wystarczy spojrzenie, gest by już wiedzieć czy warto czy nie.
                                      • tricolour Co Wy z tą ręką? 01.07.09, 11:34
                                        Facet wyciągający pierwszy rękę do kobiety wykazuje się grubiaństwem.

                                        To kobieta pierwsza wyciąga rękę.
                                        • mola1971 Re: Co Wy z tą ręką? 01.07.09, 11:39
                                          Tri, faceci piszą, że by nie podali ręki. A rękę podaje się do
                                          wyciągniętej ręki. Stąd wniosek, że nie chodzi o wyciągnięcie ręki a
                                          o jej podanie, czyli gest jak najbardziej zgodny z zasadami savoir
                                          vivre'u wink
                                          • tricolour Czy to coś zmienia? 01.07.09, 12:41
                                            Kobieta chce, to wyciąga, nie chce, to nie wyciąga pierwsza ręki.

                                            Do głowy mi by nie przyszło oczekiwać i narzekać, że obca kobieta
                                            nie podała mi ręki.

                                            Chociaż nie, od obcej chciałbym czego innego...
                                            smile)
                                            • mola1971 Re: Czy to coś zmienia? 01.07.09, 13:13
                                              No zmienia tylko to, że gdy Error napisał, że nie podałby ręki żonie
                                              to mi wyobraźnia podsunęła obraz biednej żony Errora, która stoi z
                                              wyciągniętą ręką a on na jej gest nie odpowiada smile Gdyby napisał,
                                              że nie wyciągnąłby do niej ręki to co innego. Wtedy byłoby to
                                              zrozumiałe bo to kobieta rękę wyciąga a mężczyzną rękę podaje.
                                              To tak gwoli wyjaśnienia smile

                                              P.S.
                                              Ciekawe bardzo co Ty chciałbyś od tej obcej kobiety wink
                              • rybak Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 29.06.09, 18:50
                                Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
                                Przed mocą Twoją się ukorzę
                                Ale chroń mnie Panie od pogardy
                                Przed nienawiścią zbaw mnie Boże!


                                Error - bo coś zgubisz!
                                sad
                                • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 29.06.09, 19:23
                                  Podobno nienawiść, w przeciwieństwie do obojętności, jest wciąż jakąś formą
                                  jednak uczucia.
                                  Tak to tylko potrafię wytłumaczyć..
                          • kicia031 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 29.06.09, 21:30
                            Widzisz, dales rade. masz powody, by byc z siebie dumny - pokonales samego siebie...
                            • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 29.06.09, 21:32
                              kicia031 napisała:

                              > Widzisz, dales rade. masz powody, by byc z siebie dumny - pokonales samego sieb
                              > ie...

                              Pokonałem tylko swój stres.
                              Wiedziałem, że pójdę, pytałem tylko czy na pewno nie da się oddzielnie..
                              • karolina331 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 30.06.09, 09:48
                                Widocznie lubisz stresy.
                                Albo szkoda Ci 200 zł.
                                Albo NIE MASZ NIKOGO, KOMU MOŻESZ ZAUFAĆ.
                                Smutne.
                                • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 30.06.09, 17:21
                                  karolina331 napisała:

                                  > Widocznie lubisz stresy.
                                  > Albo szkoda Ci 200 zł.
                                  > Albo NIE MASZ NIKOGO, KOMU MOŻESZ ZAUFAĆ.
                                  > Smutne.

                                  Karolino, ten wątek już właściwie się kończy, chyba, że ktoś z podobnym
                                  problemem odnajdzie go kiedyś tam.
                                  Postaram się jednak odpowiedzieć Ci logicznie:
                                  1) Nie lubię stresów, choć znam parę osób, które je wręcz uwielbiają
                                  2) Szkoda mi 200 zł. To pozostawię bez komentarza.
                                  Ale jeśli już to bardziej byłoby mi szkoda mojego czasu na umawianie się z
                                  notariuszem, jechania pół miasta, szukania miejsca na parking, czekania u
                                  notariusza itp. Ale to mało ważne.
                                  3) Nie mam nikogo, komu mogę zaufać..Hmm.. I że to smutne..
                                  Cóż można na takie dictum? Że mam?
                                  Słowem "smutne" już mnie oceniłaś i stwierdziłaś, że nie mam nikogo takiego.
                                  Moglibyśmy teraz rozpocząć dyskusję na temat "Czym jest zaufanie".
                                  Ty byś swojej zaufanej psiapsiółce podpisała glejt, że może WSZYSTKO załatwiać w
                                  Twoim imieniu? Nawet najbardziej dziś zaufanej?
                                  Hej, mamy tu więcej takich bohaterów?
                                  No chyba, że miałaś na myśli jedynie najbliższą rodzinę, wtedy to nawet niczego,
                                  ale co, jeśli mieszkają kawałek drogi od Ciebie?
                                  Przecież nie będę dla jednego podpisu ściągał np brata z Wa-wy.
                                  A na koniec powtórzę: nie szukałem wydumanych kombinacji prawno-notarialnych.
                                  Po prostu spytałem, czy nie da się podpisać wniosku oddzielnie, bo być może to
                                  tylko regulamin wymyślony przez lokalnych urzędasów, a być może prawo stanowi
                                  inaczej.
                                  No nie udało się, w każdym razie causa finita, przeżyłem.
                                  A w PSie powiem tylko, że niepotrzebnie napisałaś to "smutne", bo zmieniło sens
                                  wątku z rozsądnego na dokuczalsko- dopiekająco-wbijający szpilkę..
                                  • ekscytujacemaleliterki Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 30.06.09, 19:18
                                    jarkoni napisał:



                                    > 3) Nie mam nikogo, komu mogę zaufać..Hmm.. I że to smutne..
                                    > Cóż można na takie dictum? Że mam?
                                    > Słowem "smutne" już mnie oceniłaś i stwierdziłaś, że nie mam nikogo takiego.
                                    > Moglibyśmy teraz rozpocząć dyskusję na temat "Czym jest zaufanie".
                                    > Ty byś swojej zaufanej psiapsiółce podpisała glejt, że może WSZYSTKO załatwiać
                                    > w
                                    > Twoim imieniu? Nawet najbardziej dziś zaufanej?
                                    > Hej, mamy tu więcej takich bohaterów?

                                    Mamy, ja bym podpisala. Ciagle jestem naiwna.
                                    Wracajac do istoty sprawy dobrze ze ja sie z nim spotykac jak na razie nie musze
                                    i modle zeby go nigdy i nigdzie nie spotkac.
                                    Jeszcze nie wiem jak zabrac swoje rzeczy ale cos wymysle.
                                  • karolina331 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 01.07.09, 10:20
                                    No i widzisz Jarkoni - wbijane szpilki JEDNAK bolą.
                                    Może na przyszłość powstrzymasz się od tej czynności wobec innych.
                                    Poglądy inne niż Twoje nie upoważniają Cię do złośliwości.
                                    • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 01.07.09, 17:53
                                      karolina331 napisała:
                                      No i widzisz Jarkoni - wbijane szpilki JEDNAK bolą.
                                      > Może na przyszłość powstrzymasz się od tej czynności wobec innych.
                                      > Poglądy inne niż Twoje nie upoważniają Cię do złośliwości.

                                      Pokaż mi jakąkolwiek złośliwość w naszej wymianie zdań.
                                      Jakąkolwiek..
                                • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 30.06.09, 18:59
                                  Karolino:
                                  www.edziecko.pl/edziecko/1,80262,5421783,Dokumenty_do_walizki___wyjazd_za_granice.html
                                  "
                                  Jeśli wybieracie się do kraju należącego do Unii Europejskiej, wystarczy wyrobić
                                  maluchowi dowód osobisty . W przypadku dzieci poniżej 13 lat, matka i ojciec w
                                  towarzystwie malucha muszą stawić się w wydziale spraw administracyjnych
                                  miejskiego magistratu. Nie ma możliwości przedstawienia pisemnej zgody drugiego
                                  rodzica. Wyrobienie dowodu kosztuje 30 zł. Na dokument czeka się do 30 dni.
                                  Dowód osobisty dziecka jest ważny 5 lat."

                                  Powtarzam: Nie ma możliwości przedstawienia pisemnej zgody drugiego rodzica.

                                  No chyba, że mamy różne prawo w różnych miastach, albo pismak się myli...
                                  • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 30.06.09, 19:03
                                    Karolino, jeśli chodzi o paszporty:

                                    "Jeśli planujecie wakacje poza Unią Europejską, maluch musi mieć własny paszport
                                    . W biurze paszportowym powinni stawić się oboje rodzice z dzieckiem. Jednak tu
                                    jedno z rodziców może zawczasu wyrazić zgodę na wydanie paszportu na piśmie i
                                    potwierdzić ją u notariusza lub w urzędzie paszportowym."

                                    W sprawie paszportu notariusz jest OK, w sprawie dowodu nie.
                                    Może Ci się pomyliło i wprowadzałaś w błąd.
                                    Smutne...
                                    PS. Oczywiście przepraszam za to "smutne", ale musiałem się odgryźć.
                                    Pozdrawiam..
                                    • zabelina Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 30.06.09, 22:47
                                      Oczywiście przepraszam za to "smutne", ale musiałem się odgryźć.
                                      > Pozdrawiam..

                                      Jarkoni, warto zdystansować się od ludzkich opinii. Ludzie jak to ludzie, każdy
                                      ma inny pogląd na sprawę i w tej różnorodnośći cały ich uroksmile
                                      Osobiście uważam, że Twoje spotkanie z eks (przy okazji spraw urzędowych) to
                                      następny krok do oderwania się od przeszłości i optymistycznego patrzenia w
                                      przyszłośćsmile
                                    • aron95 Paszport paszportem ale te stresy ... !! 01.07.09, 08:48
                                      W biurze paszportowym tak , ale nigdzie nie pisze że razem .
                                      Odnawiałem młodemu i podpisać zgodę byliśmy osobno .
                                      Gdyby ex mieszkała daleko , zgodę podpisuje w paszportowym w swojej miejscowości .

                                      Ciekawe skąd się u Was biorą stresy na myśl o spotkaniu z EX ?
                                    • karolina331 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 01.07.09, 10:23
                                      A jednak się nie mylę i nie wprowadzam w błąd, ale co tam.
                                      Niech będzie Twoja racja. Nie moje dziecko, nie mój problem.
                                      • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 01.07.09, 17:58
                                        karolina331 napisała:

                                        > A jednak się nie mylę i nie wprowadzam w błąd, ale co tam.
                                        > Niech będzie Twoja racja. Nie moje dziecko, nie mój problem.

                                        Jak dziecko, no po prostu jak dziecko...
                                        Nic nie wyjaśni, zero argumentów, zakłada rękę na rękę, obrażona mina, wzrok
                                        lekko do góry, wargi nadęte i co?
                                        I niech będzie Twoja racja, ja idę sobie.
                                        Plus jeszcze raczej mało miły komentarz na koniec:"Nie moje dziecko, nie mój
                                        problem."
                                        A podobno wszystkie dzieci nasze są...
                                        • karolina331 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 02.07.09, 10:18
                                          Jarkoni. Niech Ci będzie.
                                          Dla Ciebie zrobię wyjątek.

                                          Pójdź więc do notariusza i zapytaj o taki dokument, który nazywa
                                          się "Plenipotencja" i obejmuje WSZYSTKIE działania cywilno-prawne w
                                          Twoim imieniu. Od pana notariusza dowiesz się, że osoba posługująca
                                          się takim dokumentem może w Twoim imieniu zrobić wszystko i podpisać
                                          każdy dokument i będzie to na mocy prawa. Może więc rozporządzać
                                          Twoim majątkiem, decydować o operacji Twojego dziecka, odebrać z
                                          kostnicy zwłoki Twojej matki, podpisać w Twoim imieniu każdą umowę -
                                          może zrobić wszystko to, co Ty mógłbyś zrobić będąc w pełni władz
                                          umysłowych (to nie złośliwość).

                                          A dzieci nie mają właścicieli i nie są niczyją własnością.
                                          Twoje dziecko to Twój problem.
                                          • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 02.07.09, 17:27
                                            Karolina, ależ tych prawnych szczegółów nie musiałaś mi tłumaczyć.
                                            Nadal jestem zdania, że nawet dobremu przyjacielowi nie dałbym takich uprawnień
                                            (swojemu bratu tak, w określonych okolicznościach), ale każdy decyduje o sobie.

                                            Ciekawie napisałaś za to coś innego: "A dzieci nie mają właścicieli i nie są
                                            niczyją własnością.
                                            Twoje dziecko to Twój problem."
                                            To co napisałem, że wszystkie dzieci nasze są..
                                            To tylko powiedzenie znane od dziesięcioleci. Oznacza ono ni mniej ni więcej to,
                                            że wszyscy kochamy dzieci, opiekujemy się nimi, są naszą przyszłością itp.
                                            Nie mów tylko, że po raz pierwszy to słyszysz..
                                            • karolina331 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 04.07.09, 10:00
                                              Wszyscy kochamy dzieci?
                                              JA KOCHAM KOTY.
                                              • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 05.07.09, 02:44
                                                Majka Jeżowska:

                                                Ach, co za smutas leje łzy
                                                lalki w płacz, misiek zły
                                                o, już się śmieje, nosek mu drży,
                                                deszczyk był a teraz wyschły łzy.
                                                Niebo rozjaśnia się samo
                                                mały uśmiech, jak tęcza,
                                                już dobrze, mamo!

                                                Wszystkie dzieci nasze są:
                                                Kasia, Michael, Małgosia, John,
                                                na serca dnie mają swój dom,
                                                uchyl im serce jak drzwi.
                                                Wszystkie dzieci nasze są:
                                                Borys, Wojtek, Marysia, Tom,
                                                niech małe sny spełnią się dziś,
                                                wyśpiewaj marzenia, a świat
                                                będzie nasz!

                                                Choć nie rozumiem mowy twej
                                                czytam lęk, czytam śmiech.
                                                Nuty nie kłamią, zbuduj z nich klucz,
                                                otwórz nim nieśmiałość naszych słów.
                                                Ważny jest serca alfabet,
                                                ciepły uśmiech, jak słownik,
                                                jesteśmy razem!

                                                Wszystkie dzieci nasze są:
                                                Kasia, Michael, Małgosia, John,
                                                na serca dnie mają swój dom,
                                                uchyl im serce jak drzwi.

                                                Nie jesteś sam,
                                                nasza piosenka ciągnie za rękaw,
                                                podaj mi dłoń i z nami stań
                                                nie ma dziś granic nasz dom

                                                Wszystkie dzieci nasze są:
                                                Kasia, Michael, Małgosia, John,
                                                na serca dnie mają swój dom,
                                                uchyl im serce jak drzwi.
                                                Wszystkie dzieci nasze są:
                                                Borys, Wojtek, Marysia, Tom,
                                                niech małe sny spełnią się dziś,
                                                wyśpiewaj marzenia, a świat
                                                będzie nasz!

                                                Będzie nasz,
                                                wyśpiewaj marzenia, a świat
                                                będzie nasz
                                                wyśpiewaj marzenia, a świat
                                                będzie nasz

                                                PS. Też mam kota, ale bardziej cenię psa(marki labrador, brzoskwiniowy
                                                zresztą).. Koty są wrednawe..
                                                • karolina331 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 05.07.09, 10:54
                                                  Ja mam dwa.
                                                  Obydwa są miłe smile
                                                • iskia75 Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 09.07.09, 21:07
                                                  Tez nie lubie kotow ,z tego samego powoduwink
    • mayenna Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 06.07.09, 09:00
      Do wyrobienia dowodu osobistego wystarczy podpis jednego z rodziców.
      Wyrabiałam córce dowód w kwietniu tego roku i tylko mój podpis
      wystarczył.
      Do paszportu musi być zgoda obojga rodziców. Miałam taką sytuację 2
      lata temu - mąż pracował i podpisał po pracy w urzędzie a ja
      wcześniej sama złożyłam dokumenty. Chodziło o to, że podpis ma być w
      obecności urzędnika. Wystarczyła prośba i w miom urzędzie nie
      robiono problemu.
      • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 10.07.09, 05:17
        Niby temat zakończony, ale w mieście Łodzi trzeba być osobiście we dwoje i z
        dzieckiem. I co na to poradzisz? Takie miasto..
        • jarkoni Re: Problem ze spotkaniem z byłą żoną.. 10.07.09, 05:20
          PS. A chętnie się dowiem jak naprawdę to prawnie wygląda. Czy w Łodzi to tylko
          lenistwo urzędników nie znających, lub wręcz nie respektujących prawa?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka