Dodaj do ulubionych

premiera filmu Theo van Gogha w internecie

14.12.04, 08:55
Film przedstawia wydarzenia, które doprowadziły do zamordowania
charyzmatycznego holenderskiego polityka Pima Fortuyna w maju 2002 roku. To
zarazem ostatni film Theo van Gogha, który sam został zamordowany ponad
miesiąc temu w centrum Amsterdamu przez islamskiego fanatyka.

Film o Fortuynie pod tytułem "0605" można ściągać z portalu
www.Tiscali.nl
Od środy obraz będzie można już oglądać na swoim komputerze po wykupieniu
licencji. Licencja kosztuje 4,99 euro i pozwala oglądać film tylko przez 48
godzin. Premierowa projekcja filmu przez Internet potrwa do soboty.

To pierwsza europejska premiera filmu zorganizowana w Internecie.

serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34213,2441647.html
Obserwuj wątek
    • lekker_ding Re: premiera filmu Theo van Gogha w internecie 14.12.04, 10:52
      cze! czy moze wiesz gdzie sciagnac "Submission"van Gogh'a?
      pozdro
      LD
    • ewa.janssen Re: premiera filmu Theo van Gogha w internecie 14.12.04, 11:01
      H.olendrze czy aby bohater filmu jest osoba,o ktorej warto wiedziec wiecej niz
      dotychczas umozliwily nam to media.Jest tylu wspanialych ludzi na
      swiecie,wynalazcow dzieki ktorym mozemy normalnie funkcjonowac i korzystac z
      najnowszych osiagniec naukowych,ludzi,ktorzy zasluzyli sie dla swiata czyms
      wiecej niz jakis ,,blyskotliwy " polityk z kontrowersyjnymi dla wszystkich
      haslami...Czy masz wystarczajaca wiedze o tych ludziach dzieki ktorym mozesz
      dzis korzystac z telefonu,komputera czy chocby energii elektrycznej?Ja cenie
      tych,ktorzy cos robia dla dobra innych ,a daleka jestem od kierowania sie
      emocjami i czczenia podzegaczy.Ilu niewinnych ginie z rak barbarzyncow i czy o
      nich pamietasz?Smierc to smierc ,a czlowiek to czlowiek i nie ma sensu o
      smierci jednego pisac poematy ,a o innym nawet nie wspomniec.Nie mam zdania o
      Pimie Fortuyn,bo nie interesuje sie polityka.Kazda smierc to bol dla
      bliskich .Dlatego nie wydaje mi sie konieczne poszerzanie wiedzy o zyciu
      Fortuyna.Wole ten czas przeznaczyc na cos pozytecznego.Ale to moje tylko
      zdanie,dla mnie jednak najwazniejsze.Ewa
      • h.olender Pim Fortuyn Holendrem wszech czasów 15.12.04, 11:10
        ewa.janssen napisała:

        > H.olendrze czy aby bohater filmu jest osoba,o ktorej warto wiedziec wiecej
        > niz dotychczas umozliwily nam to media.

        Postać Pima Fortuyna wywołuje nadal żywe emocje. Nic tak nie utrwala legendy
        polityka jak tragiczna śmierć. W tym przypadku można mówić, że PF poniósł
        męczeńską śmierć za wyznawane przez siebie ideały. Jest więc niejako
        męczennikiem za sprawę. Niezupełnie więc się z Tobą zgadzam, że śmierć Fortuyna
        czy Theo van Gogha niczym się nie różni od pospolitych morderstw, jakich wiele
        na codzień. Były to zabójstwa dokonane z motywów politycznych. Stanowiły więc
        nie tylko zamach na konkretne osoby, ale także na pewne wartości i ideały.
        Śmierć Theo van Gogha stanowi zamach na swobodę słowa, swobodę wypowiedzi,
        swobodę działalności twórczej. Dlatego też wywołała takie reakcje społeczne. Bo
        kto chciałby żyć w takim kraju, w którym morduje się artystów za nakręcony film
        czy napisaną książkę? W Holandii nie było przypadków morderstw politycznych od
        kilkuset lat. Teraz zaś byliśmy świadkami dwóch takich zbrodni w stosunkowo
        krótkim odstępie czasu. Dlatego wywołały one taki szok. Dlatego porównywanie
        ich do pospolitych morderstw jest chybione.

        Pewnie masz rację, że wielu naukowców czy wynalazców zasługuje na większy
        szacunek od polityków, aktorów czy gwiazd sportu. W epoce telewizji to jednak
        właśnie politycy, aktorzy, piosenkarze, sportowcy itp. stali się idolami,
        osobami powszechnie znanymi. Kiedy słyszę zaś nazwiska najwybitniejszych nawet
        naukowców - laureatów Nagrody Nobla - mogę co najwyżej wzruszyć ramionami, gdyż
        te nazwiska są dla mnie z reguły zupełnie anonimowe.

        A co do Pima Fortuyna, może się zdziwisz, ale w niedawno przeprowadzonym
        sondażu telewizji KRO został on uznany za najwybitniejszego Holendra wszech
        czasów. Wyprzedził w tej klasyfikacji takie znakomitości jak Rembrandt, van
        Gogh czy Erazm z Rotterdamu.

        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34213,2394640.html
        • tadeusz.z Re: Do H.olendra 16.12.04, 11:21
          Drogi Kolego,
          zgadzam sie najzupelniej z Ewa,ze smierc czlowieka ma wymiar ogolny,czyli nie
          nalezy smierci osoby znanej,powszechnie cenionej uznawac jako wieksza strate
          niz gdyby umarl ktos zupelnie nam obcy.To dlatego ludzie wierzacy doceniaja
          wartosc zycia po smierci,gdzie nie bedzie podzialow.
          Zgadzam sie rowniez z tym,ze nie znamy czesto podstawowych informacji o
          tych,ktorzy moca swojego intelektu,sprawili,ze zyjemy dzis w takim a nie innym
          swiecie ,korzystajac z najnowszych wynalazkow i osiagniec cywilizacji.Jestem
          przeciwny poddawaniu sie emocjom i uwazam,ze zawsze trzeba kierowac sie w zyciu
          obiektywizmem i do wszystkiego podchodzic z rozwaga.
          Zobacz,jakie negatywne wydarzenia byly nastepstwem agitacji mediow po smierci
          van Gogha.Holendrzy,ci wlasnie ktorzy kierowali sie emocjami,a nie zdrowym
          rozsadkiem,zaczeli dzialac na szkode wlasnego kraju,co na pewno nie bylo ich
          celem.Podpalajac meczety,islamskie szkoly i koscioly narazali na
          niebezpieczenstwo cale spoleczenstwo,narazili na koszty wlasne panstwo-a czy
          tego chcieli?Po co palili koscioly?To chociazby swiadczy o fakcie calkowitego
          pogubienia sie w zmyslach.
          Wielu ludzi ponioslo meczenska smierc,ale ja rozroznilbym wsrod nich 2
          kategorie.Jedna to ci ,do ktorych zaliczylbym meczennikow za tzw.dobra sprawe,i
          mam tu na mysli glownie zakonnkow czy pracownikow organizacji charytatywnych;a
          druga grupa to wlasnie tacy jak Pim Fortuyn czy van Gogh,ktorzy dzialali troche
          na wlasna szkode.Niewatpliwie jest to smierc za wolnosc slowa,tylko czy ta
          wolnosc slowa ma byc bez ograniczen?Czy wolnoscia slowa jest obrazanie uczuc
          religijnych?Jesli tak ,to jaki cel mialy krotko po zabojstwach,wizyty i
          Premiera Holandii i Krolowej w srodowiskach muzulmanskich.Mnie bardzo podobaly
          sie wypowiedzi i Premiera iKrolowej,ze musimy zyc obok siebie,ze jestesmy sobie
          wzajemnie potrzebni.To piekne slowa i w takich postawach jest przyszlosc.Nie
          podzegac,nie buntowac,nie ublizac,ale jednoczyc,pokazywac wspolna droge i
          wspolne cele.Bo w Holandii ludzie roznych narodoosci i roznych wyznan musza zyc
          razem,tego sie nie da zmienic,ale jesli jedni beda agitowac przeciwko drugim,to
          niestety czesto bedzie dochodzic do tragedii.Dlatego prosze zwrocic uwage,ze
          wszystko ma swoje granice;wolnosc slowa tez-ma sens i wymiar pozytywny tylko
          wtedy,gdy nie obraza uczuc innych.To tak jak z lekiem(moze ktos juz o tym
          pisal,ale powtorze)-leczy jesli dawka jest prawidlowa i zabija przy
          przedawkowaniu.Pozdrawiam .Tadeusz
          • h.olender Re: Do H.olendra 21.01.05, 12:36
            tadeusz.z napisał:

            > Drogi Kolego,
            > zgadzam sie najzupelniej z Ewa,ze smierc czlowieka ma wymiar ogolny,czyli nie
            > nalezy smierci osoby znanej,powszechnie cenionej uznawac jako wieksza strate
            > niz gdyby umarl ktos zupelnie nam obcy.To dlatego ludzie wierzacy doceniaja
            > wartosc zycia po smierci,gdzie nie bedzie podzialow.

            Trochę późno, ale odpowiadam.
            Dziękuję za tak długi i wielowątkowy wywód. Generalnie trudno Ci nie przyznać
            racji. W jednym tylko pozwolę sobie zachować odmienne zdanie. Niezupełnie się
            zgadzam z tezą, że śmierć ma jednakowy wymiar dla wszystkich osobników gatunku
            ludzkiego. Takie rozumowanie przypomina mi trochę dawne myślenie, że
            przecież "wszyscy mamy jednakowe żołądki" i w związku z tym wszyscy powinni też
            tyle samo zarabiać. Niezależnie od tego, czy chodzi o sprzątaczkę, czy też
            profesora uniwersytetu. A nawet, że sprzątaczka powinna zarabiać więcej, bo
            bardziej się przy swoim fachu natrudzi. Na takim toku myślenia opierała się
            tzw. komunistyczna urawniłowka.
            Tymczasem ludzie wcale nie są sobie równi ani za życia, ani w obliczu śmierci,
            ani też po zgonie. Tylko wybitne jednostki pozostawiają po sobie trwały ślad w
            historii. O większości zaś szybko się zapomina, pomijając rodzinę i bliskich
            znajomych. Sam akt śmierci też ma zresztą bardzo zróżnicowane formy. Co innego
            śmierć z przyczyn naturalnych, ze starości, a co innego śmierć tragiczna w sile
            wieku. Można by te rozważania kontynuować, ale nie chciałbym tu przynudzać.
            Generalnie chodzi mi o to, że historia daje aż nadto przykładów, kiedy to
            zbrodnia popełniona na znanej osobistości z życia publicznego wywoływała
            wielkie poruszenie i niewyobrażalne wręcz następstwa. Wystarczy tutaj wspomnieć
            zamach w Sarajewie na austriackiego następcę tronu arcyksięcia Franciszka
            Ferdynanda, który stał się bezpośrednią przyczyną wybuchu I wojny światowej. Do
            dziś też rozpamiętuje się np. zamachy na prezydenta Johna F. Kennedy´ego czy
            pastora Martina Luthera Kinga. Podobnie, w mniejszej skali, będzie też ze
            zbrodniami popełnionymi na Pimie Fortuynie czy Theo van Goghu. W tym drugim
            przypadku śmiem nawet twierdzić, że gdyby nie okoliczności śmierci, wiele osób
            nigdy by w ogóle o tym artyście nie usłyszało. Przynajmniej poza Holandią.
            Jeśli zaś umrze pod płotem jakiś pijaczek, który w stanie upojenia alkoholowego
            przewrócił się po drodze do domu, zasnął i zamarzł na śmierć, to nikogo to
            specjalnie nie poruszy. Przypadek ten trafi tylko do smutnych statystyk,
            prowadzonych od kilku lat w Polsce każdej zimy. W tym roku zimę mamy co prawda
            łagodną.
            W kwestii życia po śmierci, to chyba żadna religia nie obiecuje swoim wyznawcom
            powszechnej szczęśliwości i równości na "tamtym świecie". Gwarantuje jedynie
            sprawiedliwe potraktowanie, w zależności od zasług w życiu doczesnym. Jedni
            trafią więc do nieba, a inni do piekła. Jeśli zaś ktoś wierzy w reinkarnację,
            to w następnym wcieleniu może liczyć na awans do wyższej kasty, albo
            też "degradację" do niższej. Tak więc po śmierci też będą podziały, może nawet
            silniejsze niż za życia. Każdemu według zasług.
            Nie bardzo też rozumiem stwierdzenie, jakoby Fortuyn czy van Gogh sami działali
            na własną szkodę, niejako więc "sami są sobie winni". Takie podejście do sprawy
            to relatywizowanie zbrodni, przypisywanie za nią odpowiedzialności ofierze, a
            nie mordercy. Niektórzy uważają, że zgwałcona kobieta też sama jest sobie
            winna, bo musiała czymś sprowokować swego gwałciciela.
    • ewelina.b Re: to nie forum historyczne 21.01.05, 15:30
      Misterze masz duzo wolnego czasu i produkcja postow jest oszalamiajaca!Zwroc
      jednak uwage,ze to forum nie jest w zadnym stopniu historyczne,a jesli masz
      takie zainteresowania,to na pewno znajdziesz dla siebie odpowiednie forum i tam
      bedziesz mial mozliwosc pisania do woli.Ograniczmy sie do postow zasugerowanych
      tematem forum.Ewelina

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka