tijgertje
04.03.07, 00:16
Pamietam, ze jak po przyjezdzie do Wiatrakowa pierwszy raz weszlam do
supermarketu, to nie moglam sie napatrzec na wszystkie owoce i warzywa, ktore
sobie lezaly i czekaly na klijentow, a ja nawet polowy ich nazw nie znalam.
Do tej pory wlasciwie niezbyt wiele sie zmienilo, poza tym, ze po przyjezdzie
tu jem znacznie wiecej gotowanych warzyw, a nie w kolko mizeria, salata,
surowka z kapusty i kalafior:-) Uwielbiam szparagi, cykorie, objadam sie
nieprzyzwoicie wrecz brokulami i brukselka. Czasem nachodzi mnie ochota, zeby
poeksperymentowac troche, ale zwykle brakuje mi odwagi, bo nie wiem, jak sie
zabrac za gotowanie jakis nieznanych warzyw. Zaszalalam. Wypatrzylam w
supermarkecie cos, co na brokula wygladalo, tylko dlugie, cienkie i bardziej
zielone o wdziecznej nazwie: bimi. Kupilam, ugotowalam jak brokuly czy
kalafiora i zjadlam sama przwie wszystko. Takie pyszne bylo! Maz spogladal
nieufnie, ale sprobowal i chyba sie zdziwil:-) Kasper tez zjadl troche
wymieszanego z ziemniakami (sposob na anty-zielone dziecko). Nastepne
warzywko do kolekcji:) Smakuje cos pomiedzy brokulem a kalafiorem. Polecam!
Prosze wpisywac tu wyniki eksperymentow warzywno-owocowych. Jak
przyrzadzacie, z czym... Laza za mna takie lisciaste rozne...
Brukselke polecam posypana sezamem:-) Zielony groszek w grubych strakach
(sugar snaps) swietnie smakuje szybko obsmazony na lyzce oleju sezamowego,
tak, zeby nadal byl kruchy. Moze byc tez inny olej, a juz na samiutkim koncu
sypie zwykle jeszcze lyzke cukru, zamieszam kilka razy i super do ryby na
przyklad. Moj slubny uwielbia.