mikoj50
18.09.08, 10:12
Wczoraj jadąc drogą z Małych Miłocic do Kopaliny, na wysokości
lasku, w którym rozbił sie w 1974 roku rosyjski samolot, kilka
matrów od drogi zobaczyłem palący się znicz. Jak większość nas
jestem ciekawski, więc po dojeździe do Kopaliny zapytałem
przechodnia co się stało? W odpowiedzi usłyszałe, że w sobotę zmarł
tam człowiek, mieszkaniec Miłocic, niejaki Kazimierz J. W środę był
pogrzeb. Ot, sprawa jakich wiele, jednak myślę, że kończenie życia w
polu, przy drodze nie jest właściwym miejscem. Bez względu na
przyczynę zgonu, przypomniało mi się słynne, że "nie znamy dnia ani
godziny". (*).
POZDRAWIAM. Taszi Delek. Tavisupleba.