Dodaj do ulubionych

Do tej samej rzeki- Dominik Zdort

04.01.09, 20:22
Bardzo ciekawy komentarz red. Zdorta. Czlowik nie zwiazany z zadnym
ugrupowaniem politycznym. Komentarz tylko dla myslacych czyli nie
dla poodziana.
"
Tyle komplementów, ile pod adresem postkomunistów przeczytałem w
jednym tekście - w sobotnim “Dzienniku”, w artykule Piotra Zaremby,
nie zdarza się często. Nawet w “Dzienniku”, ostatnio rozpaczliwie
zagubionym w politycznej rzeczywistości…

Zaremba pisze o czerwonych: byli poważni, profesjonalni, spokojni,
wyrozumiali, samoograniczający się… Wymienia wiele przymiotników i
każdy z nich stara się solidnie uzasadnić. Nie dlatego, że
postkomunistów specjalnie lubi (znając jego publicystykę i jego
samego osobiście, nigdy bym go o to nie podejrzewał), ale dlatego,
że w jakiś przedziwny sposób ich szanuje. W swojej dziennikarskiej
karierze od sejmowego reportera do jednego z najważniejszych
polskich publicystów zdołał liderów SdRP i SLD dobrze poznać. Z
jednymi pił herbatę, z drugimi… powiedzmy… kawę… Ale pisał o nich
zwykle ostro i krytycznie.

Dziś Piotr Zaremba pisze o postkomunistach ciepło. Z pewnym
sentymentem - charakterystycznym dla epitafiów. Bo dawni liderzy tej
formacji: Janik, Miller, Siemiątkowski, Kwaśniewski, to - zdaniem
publicysty “Dziennika” - umarła klasa, upadli arystokraci, których
Napieralski i Olejniczak zastąpić nie są w stanie. A o umarłych
pisze się tylko dobrze.

Niestety, mam wrażenie, że to pogrzeb przedwczesny. Być może kilku
spośród starszych liderów SLD już pozostanie na politycznej
emeryturze, ale coś czuję, że niektórzy powrócą. Ich partia już
idzie w górę w sondażach, a w sejmowych głosowaniach stała się mocną
podporą rządu Tuska. Czerwonych w Polsce już nie raz grzebano.
Zawsze odradzali się. W kolejnych wcieleniach jako coraz mądrzejsze
i coraz bardziej żarłoczne krokodyle.

***

Co oczywiście nie znaczy, że co pewien czas wchodzimy do tej samej
rzeki. Jednak coś się zmienia. W tekście Zaremby nieco na marginesie
pojawia się anegdotka o tym, jak po zwycięstwie Kwaśniewskiego
goście jego sztabu wyborczego wygrażali pięściami pojawiającemu się
na ekranie telewizorów Tomaszowi Wołkowi. Za parę lat, po
zwycięstwie na przykład Olejniczaka, Wołek pewnie będzie w sztabie
lewicy fetowany - jako jeden z współtwórców sukcesu postkomunistów,
który pomógł dorżnąć część postsolidarnościwej watahy.

***

Kolejne ofiary lustracji ujawnia “Gazeta Wyborcza”. To prawosławni z
ich arcybiskupem Sawą - teoretycznie samodzielny kościół, w czasach
PRL uważany jednak często za wyciągnięte ramię SB i KGB. “Wiemy, że
chcą Księdza lustrować” - złowróżbnie stwierdzają autorzy wywiadu.
Aby wrażenie niewinności rozmówcy było jeszcze większe zestawiają
czasy komunizmu i sanacji: ?Kościół prawosławny był represjonowany
nie tylko w PRL, ale także w II RP?.

Odpowiedzi abp Sawy właściwie nie warto przytaczać. Słyszeliśmy i
czytaliśmy to już wiele razy. “Nie byłem współpracownikiem systemu,
tylko cierpiałem przezeń tak samo jak inni? - po czym następuje
przyznanie się do dużej liczby spotkań, do przyjmowania pieniędzy,
do opowiadania o sytuacji w Cerkwi, skarżenia się esbekom na niechęć
ze strony katolików (co autorzy wywiadu skwitowali
stwierdzeniem: “leczenie dżumy cholerą” - rozumiem, że komuniści to
cholera, a katolicy to dżuma… ciekawe). Choć trzeba przyznać, że w
najdrastyczniejszych przypadkach abp Sawa wykazuje się instynktem
samozachowawczym i zasłania się niepamięcią. W końcu nie wiadomo, co
w tych archiwach IPN jeszcze zostało…

Końcówka wywiadu również klasyczna dla tego typu utworów
paraliterackich: dzielny duchowny prawosławny informuje, że nawrócił
swoich oprawców. Jednego ochrzcił, drugiemu dał ślub.

Brawo “Gazeta”! Świetne przygotowanie kolejnej akcji
antylustracyjnego oporu. Kiedy za parę dni-tygodni-miesięcy
ujawnione zostaną dokumenty SB nastąpi kolejna część operacji - po
pierwsze będzie się utrzymywać, że duchowny już wcześniej na
łamach “Gazety” opowiedział wszystko o swoich kontaktach z SB. Po
drugie - że wszystko co jest w papierach, a o czym abp Sawa
zapomniał, to esbeckie fałszywki, którym bezkrytycznie wiarę dają
pracownicy IPN.

Może jednak Heraklit nie miał racji?"

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka