bazia8
20.08.17, 19:53
Drugą część naszego austriackiego urlopu spędziliśmy w Lermoos pod masywem Zugspitze, nie byliśmy tam długo - zaledwie 4 dni, pogoda była zdecydowanie bardziej sprzyjająca leniuchowaniu - w cenie pobytu w hotelu mogliśmy korzystać bez ograniczeń z lokalnego zewnętrznego basenu z dwiema zjeżdżalniami, było więc trochę pływania i opalania.
Dzięki karcie turystycznej (trzydniowej) wjechaliśmy na Zugspitze (od strony austriackiej, bo niemiecka kolejka będzie gotowa w grudniu tego roku). Dużo tłumniej niż na Hintertuxie, ale widok 400 alpejskich szczytów (podobno!) wynagradzał niedogodności.
Poza tym podjechaliśmy do Ga-pa, w którym trafiliśmy na największy w Europie zlot motocyklowy marki - tutaj nie będę oryginalna - BMW.
Tuż obok Lermoos jest dużo spokojniejsza mieścina - Bieberwier - tam zaliczyliśmy wjazd wyciągiem krzesełkowym (po kabinówkach całkiem sympatycznie było poczuć wiatr we włosach) i zjazd na hulajnogach (wszystko w cenie karty). weszliśmy też na Gurbigstein.
Jadąc do Lermoos zboczyliśmy z drogi i wjechaliśmy obejrzeć Arenę 47 u progu doliny Otztal -robi wrażenie!
Tak, jak już pisałam w poście o Zillertal wyjechaliśmy z poczuciem niedosytu...