Dodaj do ulubionych

czemu dzienni zazdroszczą zaocznym

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 16:08
mna wstępie wyjaśniam ż ejestem dzienna i zazdroszczę zaocznym.
A poszłam na dzienne i zdawałam konkursowy egzamin wstępny bo dzienne nie są
płatne. Tylko i wyłącznie dlatego. Teraz raczej nie mam co liczyć, nie znajde
żadnej pracy innej noiż roznoszenie ulotek a chciałebym robić coś
inego.jestem na utrzymaniu rodziców lecz chciałabym też pracować.
Załuję, ż ekiedyś tam nie stanęłam na głowie by mieć kasę na pierwwszy
semestr zaocznych. Od razu szukanie pracy w trakcie byłoby skuteczniejsze.
W dodatku głupio mi było prosić rodziców o kasę na początek jeśli mogłam
studiować za darmo. Oni nie zrozumieliby chyba
Obserwuj wątek
    • maja101 Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 06.10.04, 18:17
      ja też im zazdroszczę. I tez jestem na dziennych.
      *zaoczni mają od tego roku takie same przywileje socjalne jak dzienni
      *zaoczni mogą pracować w czasie studiów, zdobywać doświadczenie którego
      wymagają wszyscy pracodawcy i zarabiać pieniądze
      *zaoczni mają mniej nauki niż dzienni, bo siłą rzeczy nie da się nauczyć w
      kilka dni w miesiącu tego czemu inni poświęcają ponad 20 dni
      *a w koncu dostają taki sam tytuł jak dzienni. Kończąc studia są jednak ludźmi
      z pracą, znajomościami i zwykle z pieniędzmi. Podczas gdy dzienni nie mają nic
      z tych rzeczy. Mają lepsze wykształcenie, ale to niewiele się liczy.
      • Gość: Quille Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.ists.pl / *.ists.pl 06.10.04, 18:25
        akurat nauki to nei mająmniej - mają jej tyle samo jak nie więcej

        mnie to mają zajęć, więc siłą rzeczy więcej muszą zrobić sami

        nauka a zajęcia to dwie rózne rzeczy
        • maja101 Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 06.10.04, 18:29
          może na twoich studiach tak jest... u mnie zaoczni mają mniej więcej o połowę
          obniżone wymagania na egzaminach - mniej lektur, niższy pułap punktowy który
          daje zaliczenie egzaminu...
          • Gość: tekla Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.gdm.pl / *.gdm.pl 06.10.04, 18:45
            Ja studiuje dziennie i zaocznie. Na dziennych jest wyzszy poziom, wiecej
            materialu, zupelnie inny klimat- ludzie sie lepiej znaja, wspolne imprezy itd.
            • Gość: dzienny student Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.chello.pl 06.10.04, 19:32
              Ja nie zazdroszcze.

              Studia zaoczne to tylko dwa zjazdy co dwa tygodnie lub miesiac przez 5 lat.

              Studia dzienne to wazny etap w zyciu. Znajomosci ktore nawiazalem (ktore mam
              nadzieje pozostana na cale zycie) i atmosfery studiowania nie zrekompensowaloby
              mi 1000 zl miesiecznie (bo na tyle moglbym pewnie liczyc legitymujac sie gola
              matura).
              Kandydatki na zone tez bym wolal raczej na uczelni, a nie w pracy szukac :)

              Rzeklem.
              • Gość: Richelieu* Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 195.117.90.* 06.10.04, 19:35
                więc co będzie gdy żony nie znajdziesz na studiach? zapiszesz się na następne w
                celu matrymonialnym?
                • Gość: sepuku Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.04, 08:46
                  :D
              • madziara_pl ciekawe.... 07.10.04, 08:54
                Gość portalu: dzienny student napisał(a):
                atmosfery studiowania nie zrekompensowaloby
                >
                > mi 1000 zl miesiecznie (bo na tyle moglbym pewnie liczyc legitymujac sie gola
                > matura).


                gdzie daja 1000 zyla na reke po maturze ?????
                • Gość: Zaloguj się!!! Re: ciekawe.... IP: *.chello.pl 07.10.04, 23:35
                  Znam miejsce gdzie dają 2200 na rękę po maturze (I rok studiów). Jest to całkiem przyjemna i rozwijająca praca w Warszawie, bez żadnych przekrętów itp. Trza się tylko umieć odnaleźć.

                  A co do tej atmosfery na dziennych to szczera prawda. Z żadnymi zaocznymi bym się nie zamienił.
                • tamara_t Re: ciekawe.... 04.11.04, 21:24
                  proszę - wszystko zależy może i od szczęścia - jestem zaoczna, po maturze fakt
                  zarabiałam niewiele. Teraz pracuję już 4 rok i zarabiam (nie w Wawie i nie na
                  czarno) 2600 na rękę z pełnym pakietem socjalnym, dużymi znajomościami w całej
                  Polsce, perspektywą pracy w zawodzie w tym samym zakładzie pracy z podwyższoną
                  pensją lub na kontrakcie jesli założę firmę.

                  to czego zazdroszczę dziennym to przedłużona młodość, znajomości, przyjaźnie =
                  bo na uczelni są najtrwalsze. I wiedzy jednak więcej Wam wtłaczają. Zaoczni mają
                  szansę na rzetelne wykształcenie tylko kiedy sami mają wystarczająco dużo
                  samozaparcia, żeby uczyć się tego czego się od nich nie wymaga. Trzeba też
                  widzieć siebie w przyszłości - chociaż mieć zarys...Inaczej studia zaoczne
                  nielwiele dają..poza dyplomem może i nic.

                  Czego nie zazdroszę - oprócz braku kaski? - braku samodzielności i
                  niezależności. Doświadczenie zawodowe tez jest ważne, ale jeśli ktoś jest dobrze
                  zorganizowany to i na dziennych sobie poradzi. Moja znajoma zaczynała pracę na
                  II roku dziennych, najpierw jako wolontariusz, potem zlecenie. Teraz jest
                  absolwentką i nadal tam pracuje z wcale przyzwoitą pensją.
          • anc9 Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 28.10.04, 14:25
            i dlaczego tak jest?
    • Gość: . Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.topolowa.net 06.10.04, 19:31
      Ja im niczego nie zazdroszczę

      a jeśli chodzi o pracę to od 3 roku spokojnie można pracować

      i to nie roznosząc ulotki
    • nat.ka Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 06.10.04, 19:53
      ja nie zazdroszczę. bo czego, tego, że płacą ciężkie pieniądze? fakt, mają
      więcej czasu na znalezienie pracy, ale jak już ktoś napisał-na dziennych też da
      sie pracować. ja jestem na drugim roku, a pracuję już od początku wakacji.
      wiadomo, że nie w pełnym wymiarze godzin, ale liczy się dla mnie głównie
      doświadczenie zawodowe, po prostu. poza tym studia dzienne to zupełnie coś
      innego, oprócz innego systemu nauki i innego klimatu, to też są znajomości
      naprawdę na całe życie.
    • Gość: ANIA Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 195.150.115.* 06.10.04, 19:54
      Ja pracowałam od 3 roku studiów dziennych i to nie roznosząc ulotki czy piekąc
      hamburgery, tylko od razu zajmowałam się dziedziną którą studiowałam. Bardzo
      wile osób tak robiło.
      Da się.. uwierzcie.
      Wszystko jest kwestią organizacji czasu. Znam zaocznych, którzy nie pracuja, bo
      nie mają siły, czasu itp. JAk ktoś chce to będzie pracował. Jak nie chce to nic
      go do tego nie zmusi i zawsze wynajdzie sobie tysiąc powodów żeby tego nie
      robić.
    • aerie_avariel Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 06.10.04, 22:04
      Studiuje dziennie, pracuje, imprezuje... Wszystko jest kwestia dobrej
      organizacji czasu.
      Wiekszosc moich znajomych zaczyna pracowac najpozniej po III roku, wiec chyba
      nie jest to az taki problem. Chociaz przyznaje, ze bylo mi latwiej, ze wzgledu
      na moj kierunek. Pewnie, powiedzmy, astronomom, jest trudniej. Hmm...chociaz i
      moj znajomy astronom znalazl jakas prace. Dla chcacego...
      A klimatu dziennych i znajomosci tu zawartych nie da sie wycenic.
    • Gość: Quille Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.ists.pl / *.ists.pl 06.10.04, 23:28
      ja studiuję i dziennie i zaocznie i w sumie nie zauważyłam, żeby mi ktoś tego
      zaocznego kierunku zazdrościł - raczej przeciwnie - to ja zazdoszczę dziennym,
      ze im nie brakło 1 pkt na egz tak jak mnie... :-///

      a co do tych kontaktów na całe życie to powiem szczerze, że szybciej się
      zintegrowałam z tymi zaocznymi bo po pierwsze to są normalniejsi ludzie (nie
      tacy jak na dziennym prawie, co to np na rozpoczęcie z laptopami przyszli - no
      nikt mi nie wmówi że to jest normalne...) a poza tym siedzenie po 12 godzin w
      jednej sali (nie non-stop oczywiście) też integruje i tworzy taki klimat jakiego
      siłą rzeczy na dziennych się nie znajdzie
    • Gość: el ninho Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 23:51
      Ja studiuję dziennie ale mam kumpla na AON na 2 roku i z tego co wiem to on jak
      i zresztą większośc osób z jego grupy w dzień pracują a od godziny ok 17 - 18
      do 24 a nawet 2 (to w zależności od pojemności umysłu:) ) zakuwają ostro.
      Fakt że AON jest uczelnią ELITARNĄ, przyjmującą nie wielu studentów na każdy
      rok.
      Kierunki jakie tam oferują poszczególne wydziały również są unikalne i na
      żadnej innej uczelni się takich nie spotka.
      I może te wszystkie rzeczy powodują że trzeba tam ostro zakuwać
      Wiem również, że zjady ćwiczeniowe tam są ostrą sieczką i nie warto przychodzić
      na nie nieprzygotowanym
      W porównaniu z AON u mnie na UW na dziennych jest dużo lżej i łatwiej.
      • rr.richelieu Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym OT 07.10.04, 00:04
        intrygujący masz nick
        • Gość: Carnivore Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym OT IP: 213.78.102.* 07.10.04, 01:02
          Sadze, ze studenci dzienni moga z pewnoscia zazdroscic zaocznym dobrego
          samopoczucia... a argument ze zdobywaniem doswiadczenia zawodowego itp mozna
          sobie wsadzic miedzy bajki (albo posladki - jak kto woli). Specjalista w
          jakiejkolwiek dziedzinie nie zostaje sie raczej "po godzinach".

          Pozdrawiam

          PS. Mozliwosc studiowania zaocznego jest oczywiscie bardzo cenna, jako ze nie
          kazdy chce/musi owym ekspertem zostac.
          • Gość: Richelieu* Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym OT IP: 195.117.90.* 07.10.04, 01:21
            ja jestem wybitnym ekspertem, najlepsiejszym, O
            i jak Wam łyso?
            ;)
            • Gość: kana Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym OT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 10:36
              Kiedys zalowam ze sie nie dostalam na dzienne, brakowalo wtedy mi kilku
              punktow...jestem na zaocznych i nie chcialabym juz tego zmienic;)))
              • Gość: patryk Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym OT IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 07.10.04, 11:25
                Zarówno na studiach dziennych jak i zaocznych jak ktos nie chce sie niczego
                nauczyc to się nie nauczy.Moim zdaniem prawda jest taka ze nie ma znaczenia czy
                dzienne czy zaoczne jesli dobra uczelnia.Opinie o tyvh drugich psują głównie
                szkoły prywatne które stawiają na ilość a nie na jaokść.Ja studiuje na dobrej
                uczelni łodzkiej - zaocznie i wcale nie jest tak łatwo jakby sie komus wydawało.
                Czasami więcej sie ucze niz moi koledzy którzy studiuja dziennie i chodza tylko
                na cwiczenia.
    • mamalgosia a zazdroszczą? 07.10.04, 14:10
      • czesiekkk Re: a zazdroszczą? 07.10.04, 18:20
        Pewnie powtórzę to co już ktoś tutaj napisał, ale faktycznie ktoś komu uda się
        pójść w czasie zaocznych studiów do pracy związanej z kierunkiem studiów, ten
        wygrał.
    • klymenystra Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 10.10.04, 11:31
      idiotyzm. kasa jest najwazniejsza a wiedza to kupa za przeproszeniem. podejscie
      zalosne i zasmucajace.
      • Gość: Carnivore Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 213.78.103.* 10.10.04, 15:02
        Wiedza (duza) = Kasa (b. duza)
        Wiedza (przecietna) + doswiadczenie = Kasa (przecietna)
        • Gość: eM suplement - IP: *.mpi-cbg.de 10.10.04, 15:21

          > Wiedza (duza) = Kasa (b. duza - za 5-10 lat od teraz) - ale od teraz -
          porywajaca praca, "kasa" satysfakcjonujaca, duzo podrozy i ponadprzecietni
          ludzie na codzien -


          > Wiedza (przecietna) + doswiadczenie = Kasa (przecietna)

          nie zazdroszcze niczego, nikomu -
        • klymenystra Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 10.10.04, 17:04
          peeeeeeeeewnie... to popatrz na place naukowcow na uczelni i nauczycieli...
          • czesiekkk Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 10.10.04, 17:24
            W ogóle to po co tak mówić od razu, zazdrości itd. Porozmawiajmy o tym jak
            jest. Idziesz na rozmowę kwalifikacyjną, ilu pracodawców zapyta ci się, a gdzie
            studiowałeś, najpierw zapyta, co Pan, Pani robiła a nie ile książek przeczytał(-
            a) i na jakiej uczelnii. Pracę dostanie ten z najlepszym doświadczeniem
            odpowiadającym pracodawcy.
            To nie dyplomy dają pracę tylko gospodarka.
            • klymenystra Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 10.10.04, 17:36
              wiesz, jestem nietypowa i dla mnie nie liczy sie kasa tylko wiedza wlasnie- tym
              bardziej, ze wiedza rozwija. dlatego nie planuje mojej przyszlosci pod wzgledem
              rozmow kwalifikacyjnych i takich tam- bo chce miec prace w ktorej zostanie
              doceniony moj wysilek- i doswiadczenie tez, ale nie zdobywane kosztem nauki.
              moze to idealizm, ale wierze ze mi sie uda i ze nie bede kolejna pania
              wgarniturku ktora obsluguje kserokopiarke w wielkim koncernie.
              • Gość: Richelieu* Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 195.117.90.* 10.10.04, 17:48
                wiesz Klym, w miejscu do którego dążysz rzadko wysiłek jest doceniany. Ba,
                nawert najbliżsi współparcownicy widzą efekty, po drugie efekty i po trzecie
                efekty. Wysiłek umysłowy jest żaden w porównaniu z wysiłkiem dbania o własną d.
                w kręgu znaczących. Więcej wysiłku kosztuje "bycie na topie", bycie
                rozpoznawalnym, swoista autoreklama, nie wiedza. Kobiecina czy facecik, których
                nikt nie zna i nikt nie wie czy się zajmują nigdy nie wyjdą poza pracę pani w
                garniturku, która obsługuje, a nie tworzy.

                Kasa jest bardzo ważna dopóki nie osiągniemy minimum przeżyciowego, można nawet
                powiedzieć, że najważniejsza gdy prąd odetną. Rozmowy kwal. to szkolenie siebie
                w autoprezentacji właśnie i nikt nie może przewidzieć co będzie za 2-3 lata, a
                co dopiero za więcej

                na docenienie lepiej nie liczyć, bo go doczekać się można po -dziesięciu
                latach. Tu trzeba własnego zainteresowania i potrzeby posiadania docenienia
                głęboko
                • Gość: Carnivore Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 213.78.105.* 10.10.04, 18:00
                  Zastanawiam sie dlaczego za przyklad ktos podaje place nauczycieli/swiezo
                  upieczonych asystentow na poparcie tezy, ze 'Wiedza (duza) =/= Kasa (b.duza)".

                  Proponuje porownac place fakturzystek/asystentek biurowych/sales repow/roznej
                  masci kierownikow sredniej wielkosci firm z dochodami inzynierow w
                  miedzynarodowych firmach, bankierow inwestycyjnych w londynskim City (a nawet w
                  naszej stolicy), lekarzy ze specjalizacjami (niekoniecznie w PL), ludzi
                  robiacych kariery na uczelniach w Stanach. Moze to skloni do reflekcji, ze moze
                  jednak "warto sleczec nad ksiazkami zamiast zdobywac 'cenne' dosciawdczenie od
                  drugiego roku studiow".

                  Milego wieczoru!
                  • Gość: Carnivore Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 213.78.105.* 10.10.04, 18:02
                    PS. Pisze oczywiscie o potencjalnych dylematach polskiego studenta (in spe).
                  • klymenystra Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 10.10.04, 20:04
                    nie rozumiem, co chcesz powiedziec...
                    podalam za przyklad place nauczycieli i asystentow, bo kto jak kto ale oni
                    powinni miec duza wiedze- czyli w zdobycie jej wlozyc wysilek. niewspolmierny
                    do efektow.
                    natomiast mam wrazenie, ze drugi argument troche nie trzyma sie kupy :) nie
                    znam realiow londynu czy duzych korporacji ale mam wrazenie ze sytuacja ludzi
                    tam pracujacych jest taka sama jak np fakturzystek- kwestia awansu moze?
                    chociaz z tego co wiem, to oni caly czas sie doszkalaja... rozjasnij mi to
                    prosze :)
                    ale rozumiem, ze popierasz fakt ze nauka jest jednak priorytetem ?
                    • Gość: Carnivore Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 213.78.96.* 10.10.04, 22:00
                      Chce powiedziec, ze porownywanie tych tylko zawodow hi-tech, ktore sa nisko
                      platne (asystent) z najbardziej dochodowymi profesjami low-tech (sales
                      rep/menadzer sredniego szczebla) nie ma sensu. Na calym swiecie jest tak, ze -
                      _srednio_rzecz_biorac_ - liczy sie fachowa ekspetyza/mysl techniczna/pomysl, a
                      nie niz tylko i wylacznie doswiadczenie. Tak wiec uwazam, ze nauka "poplaca"
                      nie tylko w sensie satysfakcji, ale jak najbardziej i finansowym (wybitny - bo
                      nie tylko utalentowany, ale i gruntownie wyksztalcony - programista, inzynier,
                      czy matematyk finansowy naprawde nie musi brac udzialu w wyscigu szczurow, aby
                      zajsc wysoko). C'est la vie...

                      • klymenystra Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 11.10.04, 07:43
                        rozumiem. dzieki za wyjasnienie :)
                        pozdrawiam
                • klymenystra Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 10.10.04, 20:00
                  oczywiscie, efekty, temu nie przecze. ale efekty poprzedzone wysilkiem
                  umyslowym, a nie tylko gonieniem za kolejna praktyka i kolejnym doswiadczeniem.
                  bo tak postepowal moj brat i w wieku 26 lat robi zaocznie licencjat i
                  pracuje... wole nie mowic jako kto. a mial perspektywy, bo zaczynal na tzw
                  dobrym kierunku. studiowac mu sie nie chcialo. doswiadczenie i kasa kasa kasa.
                  widze jego blad wiec az mnie odrzuca.
                  wierze ze wszystko sie zmieni. pisalam juz o tym- jesli nie, to wyjade, bo na
                  pewno sa uczelnie, gdzie beda przyjmowani ludzie z pasja, wiedza- nie tylko na
                  podstawie tego, ze przez kolejne wakacje tyrali w biurach czy knajpach...
                  • Gość: Richelieu* Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 195.117.90.* 10.10.04, 22:48
                    bo widzisz, nienawidzę lewactwa, oszustwa, układów. Obrzydliwie się czuję
                    próbując rozszyfrować z kim warto trzymać... Na konferencje jadę z referatem a
                    nie z nowym garniturem i właśnie wybielonym zębami. Tylko że. Dowiaduję się, że
                    mój wysiłek to jedno, a zabiegi szkoły i promotora aby wydać to co napiszę
                    Gdzieś a nie gdzieś to drugie. Lepiej było by gdyby była normalna kwalifikacja
                    pod względem wartości, ale nie, różnie. Druga sprawa, wspomnaine wybielone
                    zęby. Staram się przygotowywać najlepiej jak potrafię i sądzę, że zostanę
                    doceniona za pracę nad artykułem, że w publikacji pokonferencyjnej recenzet
                    opisze merytoryczność, ale znowu.. cholewcia, miss polonia nie jestem, ale
                    zwracam na siebie uwagę i zapadam w pamięć i zastanawiam się potem długo czy ta
                    dobra recenzja za wartość pracy czy za ładne oczy. Bo niestety naukowcy to
                    ludzie, a nie roboty, i ulegają ludzkim odczuciom, a ja kurde ze swoją
                    pochrzanionym poczuciem sprawiedliwości krępuję się uśmiechnąć do vipa, a vip
                    to i tak odczyta po swojemu.
                    Efekty? Owszem, są sprawdzane i oceniane. Bez siły przebicia tego co je
                    stworzył zostaną efektami niecytowanymi. Mówi się, że naukowiec to oklulary jak
                    denka i szary sweterek. Figa, te same relacje jak w największych korporacjach
                    marketingowych, tyle samo zabiegów i "murzyńskiej" roboty. Bez doskonałej
                    autoreklamy, wyćwiczonej lub nieświadomej, można całe życie prowadzić ćwiczenia
                    na stanowisku asystenta i uznać za szczyt kariery nominację na adnunkta mając
                    czterdziestkę. Bo nikt z nami pracować nie będzie chciał.

                    26? hii, co za piękny wiek.
                    Dlaczego błąd? Twój brat tak to widzi, że błąd? Bo może dla niego właśnie taka
                    droga jest jego drogą. Nie szuka się dróg najlepsiejszych, ale własnych. Ty
                    masz plan taki, on inny i git. Gdyby wszyscy byli tacy sami, ale było by nudno

                    i ubolewam nad deprecjonowaniem starych dobrych rzemieślników. Dziś woli się
                    skończyć dziadoskie studia zza budki i być zarządzaczem niż być dobrym krawcem,
                    fryzjerem, stolarzem.. szkoda. Bo drogi własne zastąpiono drogami modnymi. Do
                    chrzanu z taką modą. Raz wybrałam modne studia tylko dlatego, że modne i że
                    niby kasę się zarabia po nich, a nie że mnie interesowały i raz dwa mi przeszło
                    • Gość: Carnivore Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 213.78.126.* 10.10.04, 23:55
                      > bo widzisz, nienawidzę lewactwa, oszustwa, układów. Obrzydliwie się czuję
                      > próbując rozszyfrować z kim warto trzymać... Na konferencje jadę z referatem
                      a
                      > nie z nowym garniturem i właśnie wybielonym zębami. Tylko że. Dowiaduję się,
                      że
                      >
                      > mój wysiłek to jedno, a zabiegi szkoły i promotora aby wydać to co napiszę
                      > Gdzieś a nie gdzieś to drugie. Lepiej było by gdyby była normalna
                      kwalifikacja
                      > pod względem wartości, ale nie, różnie. Druga sprawa, wspomnaine wybielone
                      > zęby. Staram się przygotowywać najlepiej jak potrafię i sądzę, że zostanę
                      > doceniona za pracę nad artykułem, że w publikacji pokonferencyjnej recenzet
                      > opisze merytoryczność, ale znowu.. cholewcia, miss polonia nie jestem, ale
                      > zwracam na siebie uwagę i zapadam w pamięć i zastanawiam się potem długo czy
                      ta
                      >
                      > dobra recenzja za wartość pracy czy za ładne oczy. Bo niestety naukowcy to
                      > ludzie, a nie roboty, i ulegają ludzkim odczuciom, a ja kurde ze swoją
                      > pochrzanionym poczuciem sprawiedliwości krępuję się uśmiechnąć do vipa, a vip
                      > to i tak odczyta po swojemu.
                      > Efekty? Owszem, są sprawdzane i oceniane. Bez siły przebicia tego co je
                      > stworzył zostaną efektami niecytowanymi. Mówi się, że naukowiec to oklulary
                      jak
                      >
                      > denka i szary sweterek. Figa, te same relacje jak w największych korporacjach
                      > marketingowych, tyle samo zabiegów i "murzyńskiej" roboty. Bez doskonałej
                      > autoreklamy, wyćwiczonej lub nieświadomej, można całe życie prowadzić
                      ćwiczenia
                      >
                      > na stanowisku asystenta i uznać za szczyt kariery nominację na adnunkta mając
                      > czterdziestkę. Bo nikt z nami pracować nie będzie chciał.

                      Wniosek? ;-P

                      > 26? hii, co za piękny wiek.
                      > Dlaczego błąd? Twój brat tak to widzi, że błąd? Bo może dla niego właśnie
                      taka
                      > droga jest jego drogą. Nie szuka się dróg najlepsiejszych, ale własnych. Ty
                      > masz plan taki, on inny i git. Gdyby wszyscy byli tacy sami, ale było by nudno
                      >
                      > i ubolewam nad deprecjonowaniem starych dobrych rzemieślników. Dziś woli się
                      > skończyć dziadoskie studia zza budki i być zarządzaczem niż być dobrym
                      krawcem,
                      >
                      > fryzjerem, stolarzem.. szkoda. Bo drogi własne zastąpiono drogami modnymi. Do
                      > chrzanu z taką modą. Raz wybrałam modne studia tylko dlatego, że modne i że
                      > niby kasę się zarabia po nich, a nie że mnie interesowały i raz dwa mi
                      przeszło

                      Nauka = pasja = droga wlasna. Wiec wszystko OK.



                      • Gość: Richelieu* Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 195.117.90.* 11.10.04, 00:13
                        wniosek?
                        jeden wniosek? mój wniosek? czy obecnych studentów wniosek?

                        nie ma jedności w narodzie, już to powiedziano przy okazji

                        mnie chodzi o to, że uczelnie widziane są jako ostoje relacji matematycznie
                        obliczonych, tak i tak to na bank wyjdzie siak. Ja tak ją widziałam długo. A
                        tymczasem jesteśmy zwierzętami społecznymi i w dodatku biologicznie
                        uwarunkowanymi i mimo mojej miłości do matmy jest milion wyników zamiast
                        jednego. Jestem chyba aspołecznik, hehe

                        a jaki jest wniosek Twój?

                        ps. a miało być czego dzienni zazdroszczą zaocznym ;) Zazdrość to taka brzydka
                        cecha
                        • Gość: Carnivore Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 213.78.99.* 11.10.04, 00:56
                          Biorac pod uwage, ze i tak troche odbieglismy od tematu, pokusze sie o
                          nastepujacy wniosek:

                          To bardzo dobrze (dla walki ze "skostnialoscia" systemu), ze na akademickich
                          konferencjach pojawiaja sie jednak czasem osoby, na ktore mozna zwrocic uwage,
                          ktore maja ladne oczy, zapadaja w pamiec i do tego nie sa skrajnie zarozumiale
                          ("miss polonia nie jestem") ;-) .

                          • Gość: Richelieu* Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 195.117.90.* 11.10.04, 01:44
                            nie jestem don kichotem

                            a w skrajności czasem wpadam, hm, w sprzyjających okolicznościach bardzo
                            często, wręcz niemożebnie za często, zwłaszcza w jedną skrajność. Całe
                            szczęście, że nie jestem wychowawcą i nie muszą dzieciom świecić moralnym
                            przykładem

                            wniosek? dotyczy mnie, a nie Ciebie. Odwróciłeś/aś kota ogonem. Męczysz
                            zwierzęta, barbarzyńco!
                            ;)
                            • Gość: Carnivore Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 213.78.108.* 12.10.04, 00:11
                              Wniosek dotyczacy mnie? Na razie mam nadzieje, ze udalo mi sie uniknac statusu
                              adresata slow ponizszych...

                              "hej prorocy moi z gniewnych lat obrastacie w tluszcz
                              juz was w swoje szpony dopadł szmal zdrada płynie z ust".

                              • Gość: Richelieu* Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 195.117.90.* 12.10.04, 02:05
                                czy największy idealizm musi rosnąć na obczyźnie? Gdyby rósł przez kluczowe
                                lata tam, o czym teraz snuje, pewnie korzenie cynizm by ponadgryzał.

                                to nie wina studentów, że są ogłupiali wyścigiem szczurów, a medialnej
                                propagandy próbującej praktykami załatać 40% bezrobocie wśród absolwentów

                                normalnie wzrastający jesteś Matematyku? i sam z siebie dałeś się przenieść
                                spowrotem gdzie z dębów robią bonsai. Kto Cię teraz będzie podlewał i nawoził w
                                tych toksycznych warunkach? Wiedzą przynajmniej jak się obchodzić z
                                egzotycznymi okazami?
                                • carnivore69 Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 13.10.04, 00:54
                                  Obczyzna ciekawe pojecie. Czy znajdujemy sie na niej po przekroczeniu granic
                                  administracyjnych naszej wioski, powiatu, wojewodztwa, panstwa czy kontynentu?
                                  Nie zauwazylem wplywu przemieszczania sie w przestrzeni na podatnosc na zab
                                  cynizmu, niemniej pewne miejsca sprzyjaja pewnie bardziej nierezygnowaniu z
                                  idealow niz inne... (Hehe, tez na zwierzenia mi sie zebralo.) Nie wiem tylko
                                  dlaczego miejsca te kojarzysz z warunkami toksycznymi.

                                  Dobranoc!

                                  PS. A co do "wyscigu szczurow" - zachowania stadne istnieja chyba w kazdym
                                  systemie, nie tylko z 40% bezrobociem wsrod absolwentow.


                                  >
                                  > to nie wina studentów, że są ogłupiali wyścigiem szczurów, a medialnej
                                  > propagandy próbującej praktykami załatać 40% bezrobocie wśród absolwentów
                                  >
                                  > normalnie wzrastający jesteś Matematyku? i sam z siebie dałeś się przenieść
                                  > spowrotem gdzie z dębów robią bonsai. Kto Cię teraz będzie podlewał i nawoził
                                  w
                                  >
                                  > tych toksycznych warunkach? Wiedzą przynajmniej jak się obchodzić z
                                  > egzotycznymi okazami?
                                  • Gość: Richelieu* Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 195.117.90.* 13.10.04, 01:58
                                    obczyzna to każde miejsce, które nie jest moje. Utarło się w czasach
                                    rozpasanego patriotyzmu, że Polska jest nasza, więc nie-Polska nie jest nasza,
                                    stąd obczyzna.
                                    Ale, dlatego tak z tym jak filip z konopi trochę, bo na fpraca w wątku o co
                                    robiliście w wieku 23 lat przyznałeaś się do czegoś, więc podejrzewam, że
                                    najlepsze absurdalne polskie kwiatki Cię ominęły. Cynizm jako druga strona
                                    naiwności. Czy można być na obczyźnie (hehe), nie mieć na codzień do czynienia
                                    z tymi absurdami, i mimo to przyjechać z cyznizmem, degeneracją uczciwości i
                                    zrezygnowaniem? To są choroby, których się ludzie nabawiają wlaśnie w takich
                                    toksycznych warunkach jakim jest bezrobocie 40%. Toksyczne, bo mutują zdrowe
                                    odruchy i zamiast kształcić prawych obywateli kształcą cwaniaków z jednej
                                    strony i wyczerpanych psychicznie z drugiej.

                                    ps. założę się, że 69 to nie jest rok Twojego urodzenia
                                    • carnivore69 Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 14.10.04, 00:55
                                      Absurdalne kwiatki warto omijac. Nie do konca wierze bowiem w powiedzenie - co
                                      nas nie zabije, to nas wzmocni. Fajnie jak cos wzmacnia (np. praca -
                                      uszlachetnia ;-) ), niemniej jeszcze fajniej jak koszt tego procesu nie
                                      przewyzsza efektow. A w przypadsku tych kwiatkow moze byc odwrotnie.

                                      Z toksycznoscia i czterdziestoma procentami moge sie zgodzic. Prawi obywatele
                                      czesto traca czas na wywazanie drzwi otwartych juz gdzie indziej...

                                      I dochodzimy wreszcie do sedna tematu:

                                      > ps. założę się, że 69 to nie jest rok Twojego urodzenia

                                      ...tak, chyba tego zaoczni zazdroszcza dziennym najbardziej ;-))).

                                      PS. Proponuje przeniesc ew. dalsza dyskusje na kanaly mailowe, zeby serwera
                                      forum szanownej GW nie zasmiecac ;-).
                    • klymenystra Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 11.10.04, 20:21
                      trudno powiedziec, ze brat wybral te droge... mial plany- ambitne, w ktorycy
                      chodzilo nie tylko o kase ale i rozwoj. zawalil- na nic mu teraz nauka i
                      doswiadczenie. zawsze bedzie tym kim jest, chyba ze zrobi magisterium i uda mu
                      sie nieznacznie awansowac. gdyby on byl zadowolony z tego stanu rzeczy, byloby
                      ok. tylko ze on widzi swoj blad- moze dlatego ciagnie te studia. moze na cos
                      jeszcze liczy. moze. zal mi go- nie dlatego ze mogl byc w zyciu tzw "kims" bo
                      to baardzo krzywdzace, ale dlatego ze chcial byc "kims" w swoim przekonaniu.to
                      znaczy- zarabiac. mam wiec zywy przyklad ze to naprawde nie moze byc
                      priorytetem.
                    • Gość: Sara Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 15:28
                      Moim zdaniem nie ma recepty na sukces. Można się jednak pokusić o ogólnik,że
                      jeśli ktoś chce pracować w państwowym zakładzie powinien stawiać na znajomości,
                      w prywatnej firmie (małej, średniej) na dośwadczenie, doświadczenie i wiedzę, a
                      jak ktoś chce zostać jako pracownik naukowy na uczelni to wystarczy wiedza.

                      Nie zapominajmy o tym,iż równie ważne jak wiedza są odpowiednie cechy
                      charakteru pracownika, np. zaradność, przesiębiorczość itp. a te można ocenić
                      przede wszystkim na podstawie dowiadczenia i referencji.
    • Gość: Pewnie temu: Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.chello.pl 11.10.04, 21:13
      "Kim są Pana zleceniodawcy?

      Najczęściej to studenci zaoczni - powiedziałbym, że w 90 procentach - którym magisterium potrzebne jest w pracy, do awansu, utrzymania pracy lub podwyżki. Wiadomo bowiem, że nie jest ważne, co się ma w głowie, tylko jaki posiada się papierek. Dużo jest właścicieli małych przedsiębiorstw."

      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2330762.html
      • Gość: Richelieu* Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 195.117.90.* 11.10.04, 21:14
        kurestwo intelektualne kwitnie
    • Gość: Clean Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: 217.153.99.* 15.10.04, 15:45
      No wlasnie nie wiem czemu :)
    • fobik Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym 04.11.04, 23:25
      A czego tu zazdroscic?tyrania od switu do nocy w chorych pracach, bo coz mozna
      robic po maturze? nikt nie przyjmie studenta na powazne stanowisko, a tych,
      ktorym sie udalo i potrzebuja tylko papier jest b. malo...a gdzie mysl
      intelektualna, wolnosc, zabawa, przyjazn? nie na zaocznych studiach - to tylko
      jedna wielka harowka, za ciezkie pieniadze i bez satysfakcji...
      z autopsji niestety pisze
      pzdr
    • Gość: uzyszkodnik Re: czemu dzienni zazdroszczą zaocznym IP: *.pl / 217.173.202.* 04.11.04, 23:33
      tja, ciekawe co ty bys dziecko mogla robic z jedynie matura (poza roznoszeniem
      ulotek rzecz jasna)
    • Gość: Zaoczny debil Studiuję zaocznie i chyba jestem nienormalny IP: *.tkdami.pl / *.pl 22.11.04, 22:07
      Studiuję zaocznie i nie pracuję, więc z tego co czytam wszędzie, jestem zerem,
      pasożytem społecznym.

      Zaoczne od dziennych różnią się tym, że wiesz, iż przejdziesz nawet jeśli nic
      nie umiesz. Liczy się tylko kasa. Co do nauki wszystko zależy od studenta. Ktoś
      kto nawet po średniej szkole był źle przygotowany do studiów nadrobi to, jak
      jest pasjonatem w kierunku, w którym studiuje i ma czas oraz zacięcie do nauki
      spokojnie przegoni studentów dziennych.

      Ja dodatkowo dojeżdżam w tygodniu na przemioty praktyczne ze studentami
      dziennymi i nie zgodzę się, że jest lepsza atmosfera. Powiedziałbym, że na
      dziennych jest "dziecinada", studenci przeszkadzają na lekcjach, ignorują
      wykładowców. Na zaocznych jak można to się robi "jaja" z umiarem, ale kiedy
      trzeba jest cisza i spokój.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka