Gość: Józef K.
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
19.10.01, 11:50
SWPS, czyli o tym jak daleko czasem pojęcie "humanistyczny" odbiega od pojęcia
"humanitarny"...
Tekst ten nie ma być ani paszkwilem, ani też rodzajem osobistej wendety. jest
on raczej głosem wielkiego rozżalenia i ewentualnej przestrogi.
Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej to uczelnia, którą bardzo cenię. Cenię za
to, że daje ona możliwość zdobycia interesującej mnie wiedzy na rzeczywiście
wysokim poziomie. Myślę, że poziom ten, a więc poziom całej strony dydaktycznej
jest proporcjonalny do wysokich kosztów czesnego. Warto zatem, jeżeli
oczywiście ma się taką możliwość, płacić za naukę, ponieważ zarówno kadra
naukowa jak i sposób przekazywania wiedzy w SWPS stanowią coś niewątpliwie
unikalnego w skali naszego kraju.
Jeszcze pół roku temu, pomimo pewnych niedogodności w sferze organizacyjnej
działania uczelni, można było spokojnie zaryzykować stwierdzenie, że sfera ta
nie pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza w porównaniu z warszawskimi
uczelniami państwowymi.
To natomiast, z czym studenci mają do czynienia od początku zapisów na
tegoroczne zajęcia, jest nie tylko delikatnie mówiąc frustrujące, ale i pozwala
prognozować, że przyszłość absolwentów maluje się nie tylko w roli terapeutów i
wyspecjalizowanych psychologów, ale i (a może przede wszystkim) pacjentów wyżej
wymienionych.
Indywidualny tok studiów obowiązujący w SWPS to przede wszystkim układanie
planu zajęć według własnych preferencji. Kolejność zapisów studentów zależna
jest od wysokości średniej. Z początkiem tegorocznych zapisów zaczął się nasz -
studentów - horror. Bezsensownie ustalony tryb zapisów sprawił, że żeby dostać
się do doradców kredytowych (osób wpisujących na zajęcia), trzeba było spędzić
cały dzień w stresie, w tłumie wściekłych kolegów, w małym korytarzyku, znosząc
wyjątkowo nieuprzejme traktowanie osoby wpuszczającej na zapisy. Tak wygląda
wersja optymistyczna. Bardzo często zdarzało się, że studenci przychodzili tam
kilkakrotnie, za każdym razem czekając długo w haniebnych warunkach. Należy
pamiętać o tym, że student w dzisiejszych czasach nie jest już niefrasobliwym
młodzieńcem zatopionym w marzeniach. Bardzo wielu z nas ucząc się pracuje na
pełnych etatach. Ci z nas, którzy w związku z pracą nie mogli poświęcić
odpowiedniej ilości czasu na czekanie w tej przemiłej atmosferze, zostali
skazani na zapisywanie się na samym końcu, na zajęcia najmniej atrakcyjne, a
ich plany zawierają przykładowo sześciogodzinne "okienka". Jako student z
zupełnie przyzwoitą średnią, mam poczucie ogromnej niesprawiedliwości w związku
z tym, że nie z mojej winy, osoby o znacznie niższych ocenach zajmują miejsce
które zgodnie z zasadami przypada mi.
Nie jest żadnym argumentem to że szkoła powiększa się o nowe wydziały.
Podstawowe zasady matematyki, znane nawet psychologom, pozwalają przewidzieć że
w takich warunkach dojdzie do podobnych sytuacji. Jest to najzwyklejsze
zaniedbanie, żeby nie powiedzieć wyraz lekceważenia ze strony władz uczelni,
którego konsekwencje płacić będziemy cały rok.
Wraz z rozpoczęciem zajęć otwarty został nowy budynek; własny gmach SWPS.
Piękny, świetnie wykończony i równie dobrze, zdawało by się zaopatrzony.
Niestety już w drugim tygodniu semestru wypożyczenie koniecznego na zajęcia
tekstu graniczy z cudem. Owszem, można dostać książki dostępne na miejscu. Jest
xero. Już w tej chwili najbliższy termin odebrania zostawionych do skserowania
materiałów (sylabusy, notatki od wykładowców) to dwa tygodnie. Jest za to
księgarnia, w której kupić można prawie wszystkie konieczne pozycje, za to ceny
tam są wyższe niż ceny w warszawskim empiku (np. Jan Strelau "Podręcznik
akademicki").
To, że budynek szkoły znajduje się na Pradze, zapewne wyjdzie nam wszystkim na
zdrowie, ponieważ nie zmotoryzowani zaczną zapisywać się na kursy samoobrony.
Nie zawsze jest możliwość dojścia do autobusu czy tramwaju w grupie.
Sposób, w jaki traktowani są studenci w BOS i BSS również można by omówić na
przykładach, ale lepiej zilustruje go fakt, że wyraźnie zirytowany student,
miotający pod nosem przekleństwa spotyka się z taką reakcją kolegów "Co,
byłeś/aś w BOSie czy u "doradców"?
Dobre notowania uczelni nie są czymś przypisanym raz na zawsze. Gdyby "Wprost"
teraz właśnie układało swój ranking w oparciu o opinie studentów, SWPS
niewątpliwie nie wypadła by tak dobrze, jak wypadała do tej pory.
Szkoda że na uczelni, na której rok studiów kosztuje 7.600- tak bardzo pogarsza
się sposób traktowania petentów, jakimi stają się powoli studenci. Nie, nie
szkoda. Jest to po prostu oburzające.
Józef K