Dodaj do ulubionych

analfabetyzm wtorny wsrod studentow

30.05.03, 14:45
Czy spotkaliscie sie z tym zjawiskiem? Prowadze od lat zajecia ze studnetami
i ku swojemu przerazeniu odkrywam, ze jest to coraz czestsze zjawisko!!! Na
uczelni technicznej (politechnika) student nie rozumie wyrazenia, ze "A jest
odwrotnie proporcjonalne do B" i nie potrafi odpowiedziec na pytanie cos jest
stanie z A jesli B wzrosnie... Do tego, ze nierozumieja tresci zadan to juz
zdazylem przywyknac :-( Skad to sie bierze? Sadze, ze wielu takich studnetow
nie poradziloby sobie z testami kompetencji po podstawowce, bo tam jest
rozumienie tekstu. Zastanawiam sie jak oni zdali mature! JAk sie czwegos ucza
to czytaja ksiazke od poczatku do konca (podrecznik akademicki to nie powiesc
kryminalna)- nie potrafia znalazc w niej odpowiednich rozdzialow, nie mowiac
juz o umiejetnosci znalezienie ksiazki zwiazanej z jakim tematem w bibliotece
Co robic z takimi przypadkami - odsylac do podstawowki????
W dodatku na egzaminie potrafia sie wrecz w teatralny sposob rozplakac, zeby
im jednak postawic to 3 - i to zarowno studneki jak i studneci(!!!!!)

Zalamany wykladowca :-(
Obserwuj wątek
    • Gość: mariusz Re: analfabetyzm wtorny wsrod studentow IP: *.gdynia.mm.pl 30.05.03, 14:48
      co do teatralnych płaczów studentek to bym się jednak wstrzymał... w końcu to
      kobiety, nerwy im łatwo puszczają. Ale faceci to juz jazda :-)))
      • Gość: marcin Re: analfabetyzm wtorny wsrod studentow IP: *.interecho.com / 192.168.4.* 31.05.03, 10:01
        Ci faceci po prostu wdrażają w życie szczytną ideę równouprawnienia płci ;))

        pozdr.
    • Gość: Korek Re: analfabetyzm wtorny wsrod studentow IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 31.05.03, 11:47
      Jestem studentem i musze przyznac, ze tez cos takiego zauwazylem u niektorych
      osob na moim roku. Przyklad - egzamin ustny, termin "0":
      - wychodzi kolega z egzaminu
      - wszyscy sie pytaja jak poszlo - oblal
      - a o co go pytal? - tu cytuje pytanie po ktorym definitywnie wylecial
      - a co na nie odpowiedziales? - cytuje odpowiedz, ktora nie ma nic wspolnego z
      zadanym pytaniem...
      - glosno sie zastanawiam, ze chyba nie o to chodzilo w pytaniu
      - dziwne spojrzenia wszystkich zgromadzonych na mnie, ze czepiam sie takich
      szczegolow - opinia ogolu jest taka, ze w koncu kolega cos tam widzial, wiec
      powinien zaliczyc

      Inny przyklad - projekt z pewnego przedmiotu (od 5 lat ten sam, wszyscy oddaja
      te same gotowce). Po jego przeczytaniu stwierdzilem, ze jest w nim pewna
      sprzecznosc i aby to wyjasnic poszedlem do prowadzacego cwiczenia. Zgodzil sie
      ze mna i powiedzial, ze poprawi ta wersje (przy okazji tej poprawy zmienil
      troche wymagania, ale na plus dla nas bo projekt byl prostszy). Gdy rozdawal
      poprawiona wersje, to powiedzil, ze to ja zauwazylem te bledy. Poniewaz
      zeszloroczne gotowce na nic sie nie mogly juz przydac, to myslalem,ze mnie
      koledzy zlinczuja (!!!). (PS. Zrobienie tego projektu nie zajmowalo wiecej niz
      godzine - lacznie z przetestowaniem kodu) Dziwie sie tylko, ze w ciagu tych 5
      lat nikt nie przeczytal zadania od poczatku do konca i nie zastanowil sie nad
      jego trescia - to nie jest analfabetyzm?

      Nasuwa mi sie taka sugestia - jak ktos przyszedl na studia tylko po papier, to
      chyba to strata czasu, lepiej kupic go sobie niz sie meczyc przez 4 lata

      A co do placzu studentow. Jest u mnie taki egzamin z pania prof. (strasznie
      wymagajaca - naprawde trzeba umiec, nie ma co sciemniac) i moj kolega zaliczal
      go juz po raz 8 (!). Poniewaz czegos tam nie umial, to znowu mial zostac
      wywalony, wiec stwierdzil, ze musi cos wymyslic, bo nie jest w stanie sie tego
      nauczyc. Wiec gdy ona mu wstawiala 2 do indeksu, rzucil sie nie kolana(!) i
      zaczal ja blagac o litosc, opowiadal, ze ma zone i dziecko, ze musi pracowac
      (oczywiscie klamal - jest kawalerem na garnuszku rodzicow) - i nie uwierzycie,
      ale tak ja wzruszyl, ze postwila mu to 3!!!! Gdy wyszedl z egzaminu i wszystkim
      sie chwalil jak go zaliczyl, bylem zdziwiony, ze mogl sie tak ponizyc, a
      koledzy uwazali, ze to sposob jak kazdy inny!!!
      • Gość: miki Re: analfabetyzm wtorny wsrod studentow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.03, 22:52


        sory ale jestes chyba niezly wazeliniarz drogi kołku
        • pk74 Re: analfabetyzm wtorny wsrod studentow 01.06.03, 00:23
          Gość portalu: miki napisał(a):

          >
          >
          > sory ale jestes chyba niezly wazeliniarz drogi kołku

          To wlasnie jest tragedia polskiej rzeczywistosci. Miki chce rownac w dol. Chec
          wybicia sie ponad szara rzeczywistosc nie jest wazeliniarstwem.
          Wazeliniartswem jest to, co zrobil opisany student zeby zaliczyc przedmiot.
        • Gość: Korek Re: analfabetyzm wtorny wsrod studentow IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 01.06.03, 09:11
          Gość portalu: miki napisał(a):
          > sory ale jestes chyba niezly wazeliniarz drogi kołku

          Oswiec mnie moze co rozumiesz przez wazeliniarstwo - chec nauczenia sie czegos
          na studiach, a nie 4 lata wyrawane z zyciorysu, spedzone wg zasady "co to
          zrobic, aby nic nie robic, wyjsc na swoje i zarobic"????


          PS
          Przypomnialo mi sie jeszcze cos szokujacego z czym spotkalem sie na mojej
          uczelni: jeden z kolegow gdy po raz ktorys-tam oblal ten sam egzamin przyslal
          do prof swoja MATKE. "Mamusia" 23-letniego syneczka porozmawiala z prof, zeby
          mu w koncu zaliczyl, bo jest "zdolny ale leniwy". Na szczescie w tym przypadku
          wszyscy uznali to juz za znaczna przesade i tylko kumpel zyskal
          ksywe "synaczek" :-)
    • pk74 Re: analfabetyzm wtorny wsrod studentow 01.06.03, 00:18
      cubtus2000 napisała:

      > Czy spotkaliscie sie z tym zjawiskiem? Prowadze od lat zajecia ze studnetami
      > i ku swojemu przerazeniu odkrywam, ze jest to coraz czestsze zjawisko!!! Na
      > uczelni technicznej (politechnika) student nie rozumie wyrazenia, ze "A jest
      > odwrotnie proporcjonalne do B" i nie potrafi odpowiedziec na pytanie cos
      jest
      > stanie z A jesli B wzrosnie... Do tego, ze nierozumieja tresci zadan to juz
      > zdazylem przywyknac :-( Skad to sie bierze? Sadze, ze wielu takich studnetow
      > nie poradziloby sobie z testami kompetencji po podstawowce, bo tam jest
      > rozumienie tekstu. Zastanawiam sie jak oni zdali mature! JAk sie czwegos
      ucza
      > to czytaja ksiazke od poczatku do konca (podrecznik akademicki to nie
      powiesc
      > kryminalna)- nie potrafia znalazc w niej odpowiednich rozdzialow, nie mowiac
      > juz o umiejetnosci znalezienie ksiazki zwiazanej z jakim tematem w bibliotece
      > Co robic z takimi przypadkami - odsylac do podstawowki????
      > W dodatku na egzaminie potrafia sie wrecz w teatralny sposob rozplakac, zeby
      > im jednak postawic to 3 - i to zarowno studneki jak i studneci(!!!!!)
      >
      > Zalamany wykladowca :-(

      Znam to. Uczylem kolo 3 lat i mysle, ze jest coraz gorzej.
      Studenta(tke), ktory wykazuje braki z zakresu szkoly podstawowej lub/i
      sredniej nalezy NIEZWLOCZNIE usunac z uczelni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka