Dodaj do ulubionych

Jeżuuu... dylematy, dylematy

IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.03, 09:43
Po paru przeskokach - etnologia, archeologia, historia sztuki (zakonczona
calowitym zalamaniem, depresja i przerwaniem studiow) - sama juz nie wiem co
mam zrobic z reszta swojego zycia. Nie potrafie studiowac czegos co mnie do
konca nie interesuje (nie moglabym bynajmniej studiowac na prastizowych,
popularnych kierunkach dla samego faktu zarabiania w przyszlosci wiecej
mamony) a jednoczesnie... co mnie wogole interesuje?
Ostatnio uderzylo mnie to, ze... tak naprawde nie zajmuje sie niczym poza
serfowaniem (czego nie mozna przeciez nazwac prawdziwym hobby) Nie mam
prawdziwych zainteresowan, a przynajmniej nie mam pasji ktorej moglabym
poswiecic czas, rozwijac ja, moze zajac sie tym w przyszlosci. Chcialabym
miec jakis talent - ale to lenistwo...
Lubie pisac (co nie znaczy ze umiem) ale coz, jesli raczej brak mi weny,
wyobrazni, pomyslu potrzebnych do napisania np. powiesci ;) Produkuje sie
raczej w moim blogu, hehem ;)
Podobno mam talent plastyczny -tylko ze jestem najgorszym mozliwych leniwcow,
zreszta nie czuje potrzeby wyrazania sie akurat w ten sposob: malarstwo,
rzezba itd
Lubie architekture, lubie na nia patrzec, chcialabym zajac sie jej
konserwacja - nasuwa sie mysl: idz na historie sztuki. Ale cala reszta przez
ktora czlowiek musi przebrnac na studiach. Coz poradzic na to ze mnie czyjes
malunki/rzezby/grafiki nie kreca, nie chce sie tego uczyc (nie lubie czegos
czego nie mozna zromuiec i latwo sklasyfikowac), nie chce ich interpretowac
(poprostu tego nie umiem, nie bylabym dobrym historykiem szuki)
Nie wiem co zrobic z reszta swojego zycia...
Ktos ma podobne dylematy? Ilu z was studiuje cos z przyjemnoscia, cos czym
sie pasjonuje? Czy to glupota ze strony czlowieka oczekiwac, ze znajdzie
studia swych marzen? Moze wybrac na hybil trafil (cos dochodowego, modnego,
perspektywicznego) zacisnac zeby i z bolem, bo z bolem, ale jednak skonczyc
je?
Obserwuj wątek
    • Gość: ogryzek Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 21.09.03, 10:05
      OJ, jakbym czytala siebie sprzed miesiaca, kiedy to dopadl mnie studyjny
      dylemat egzystencjalny ;)

      Poki co studiuje, kierunek tzw. modny, dochodowy, rpzyszlosciowy, oblegany.
      Nie dlatego, bo jest modny, dochodowy etc... Po prostu po maturze wydawalo mi
      sie, ze TO jest TO, pamietam jak w przededniu egzaminu wstepnego ryczalam
      mamie w sluchawke "ja nie chce nic innego, ja musze tu byc". Obstawilam tez
      drugi kierunek, bardziej z tytulu "a gdyby nie wyszlo", niz prawdziwych
      checi... i co? dostalam sie tu i tu, przy czym drugi kierunek ktory wybralam
      zdecydowanie do popularnych nie nalezy, raczej laduja na nim ci, ktorym nozka
      sie powinela, malo jest osob, ktore ida tam bo naprawde chca, bo pasja, bo...
      a teraz czesto mnie nachodzi, ze jednak moglam wtedy wybrac inaczej...

      no a za tydzien poczatek roku, dalej ciagne "moj wymarzony" kierunek i mysle
      sobie, ze ten rok bedzie decydujacy. Generalnie na poczatku robimy 'kanon',
      kursy obowiazkowe dla wszystkich, potem decydujemy sie na specjalizacje i
      indywidualny tok, zgodny z zainteresowaniami... Oj, intelektualnie wiem, ze
      podolam, mam andzieje tylko, ze odnajde w tym swoja dzialke ;-) a jak nie, to
      za rok laduje gdzie indziej... Szczescie moje taskie, ze podoba mi sie bardzo,
      po prostu rzeczywistosc nie pokryla sie z oczekiwaniami, ale skoro to i tak
      neimozliwe... Na pewno nie wybralam zle. Licze tlyko na to, ze ze 100%
      pewnoscia powiem kiedys 'nie zaluje' i tyle. cokolwiek dalej zrobie (pisze o
      tym dosc nieskladnie i moge sama sobie zaprzeczac - po prostu jeszcze nie
      wiem, nie mam tej pewnosci).

      Co do pisania, rysowania: tez lubie. kiedys nawet myslalam o asp czy czyms
      (tak, wiem, trzeba byc naprawde DOBRYM, ale mnie tez przerazilo moje wlasne
      lenistwo. trzeba isc szlifowac warsztat, poskladac teczke etc. nieeee).
      Stwierdzilam, ze ok, to jest MOJE, moja pasja, moje hobby, moj maly swiat, bez
      wycwiczonej techniki, stylu, ale cos, co LUBIE kiedy mam na to ochote, rysuje
      dl;a siebie i przyjaciol... taka ucieczka, podobnie jak ksiazki. Cos obok, cos
      wiecej, poza studiami :-) Tak to traktuje.

      Schizo, moja rada (dobre rady nic nie kosztuja i tyle sa warte ;-) jest prosta.
      Hobby swoje masz, ze tak to ujme: masz dokad "uciekac", masz cos OBOK.
      Studia... Moim zdaniem warto studiowac to, co jest pasja, co i sie naprawder
      podoba, i co sprawia Ci autentyczna RADOSC, nawet mimo pewnych trudnosci i
      glupich przedmiotow ;-) Chyba nie ma kierunku absolutnie idealnego pod kazdym
      wzgledem ;-)
      I nie jest powiedziane, ze musisz pozniej pracowac w zaweodzie, jak i to, ze
      po keirunku "100% przyszlsociowym" praca bnedzie...
      No, chyba ze masz wizje konkretnego zawodu i wiesz, co MUSISZ zrobic - jak
      moja kumpela (czego jej w sumie zazdfroszcze). chce byc lekarzem. wiec MUSI 6
      lat studiowac medycyne, nie ma bata. Geberalnie sie cieszy, czesto nauka ja
      przeraza, ale robi to bo naprawde chce...

      Szukaj, szukaj, zycze Ci pomyslnego wyjscia z tej trudnej (oj, wiem) sytuacji.
      Zebys znalazla cos, co naprawde Cie kreci, "rajcuje", a konserwacja sztuki?
      nie historia, ale wlasnie konserwacja? Na pewno jest COS dla Ciebie, mimo
      tony 'glupiej' nauki na tym... przebrniesz i dalej hulaj dusza ;-)

      Pozdrawiam serdecznie!
      • Gość: shizo Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.03, 10:30
        > Schizo, moja rada (dobre rady nic nie kosztuja i tyle sa warte ;-) jest
        prosta.
        > Hobby swoje masz, ze tak to ujme: masz dokad "uciekac", masz cos OBOK.
        > Studia... Moim zdaniem warto studiowac to, co jest pasja, co i sie naprawder
        > podoba, i co sprawia Ci autentyczna RADOSC, nawet mimo pewnych trudnosci i
        > glupich przedmiotow ;-)

        Mam racje. Teraz musze tylko znalasc kierunek zwiazany z internetem, czytaniem
        ksiazek, ogladniem telewizji, muzyka itd ;)
        Zreszta ostatnio nic nie sprawia mi AUTENTYCZNEJ radosci, nic konstruktywnego,
        nie zwiazanego z wlasnym wygodnictwem, osobistymi potrzebami.


        > Szukaj, szukaj, zycze Ci pomyslnego wyjscia z tej trudnej (oj, wiem)
        sytuacji.
        > Zebys znalazla cos, co naprawde Cie kreci, "rajcuje", a konserwacja sztuki?
        > nie historia, ale wlasnie konserwacja? Na pewno jest COS dla Ciebie, mimo
        > tony 'glupiej' nauki na tym... przebrniesz i dalej hulaj dusza ;-)


        Problem w tym - ja nie potrafie, nie umiem uczyc sie czegos, co nie przemawia
        do mnie w 100% Moze to zwykle lenistwo, moze brak motywacji - poprostu jest dla
        mnie niewykonalnym nauczenie sie czegos, jesli nie czuje takiej potrzeby (a sam
        fakt zaliczenia to dla mnie zadna zacheta)
        A co mnie rajcuje?... mhm...
        • forward Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy 21.09.03, 11:42
          Schizo a może pójdziesz do dobrego psychologa?, powtarzam dobrego. Nie może być
          tak że siedzisz zamknięta w czterech ścianach i spędzasz czas na necie i
          książkach. To wygląda na izolowanie się od rzeczywistości na którą składają się
          przykre obowiązki i nie zawsze sympatyczni ludzie, i która w zasadzie jest do
          bani, ale z którą nawet musisz się kiedyś wziąć za bary.
          Zdolności napewno masz tylko musisz je w sobie odkryć.

          Forward
          • Gość: shizo Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.03, 13:00
            > Schizo a może pójdziesz do dobrego psychologa?, powtarzam dobrego. Nie może
            być
            >
            > tak że siedzisz zamknięta w czterech ścianach i spędzasz czas na necie i
            > książkach. To wygląda na izolowanie się od rzeczywistości na którą składają
            się
            >
            > przykre obowiązki i nie zawsze sympatyczni ludzie, i która w zasadzie jest do
            > bani, ale z którą nawet musisz się kiedyś wziąć za bary.

            Masz calkowita racje dlatego od wrzesnia chodze do psychoterapeuty, tzn.
            narazie bylam jeden raz. Zobaczymy czy ktos madry zdola wyciagnac mnie z tego
            marazmu...

            > Zdolności napewno masz tylko musisz je w sobie odkryć.

            Do zdolnosci czasem trzeba jeszcze troche zapalu...

            Eh, faktycznie powinnam chyba najpierw dojsc do ladu z sama soba, ze swoja
            psychika, pozbyc sie tego pesymizmu i niskiej samooceny.
            • forward Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy 21.09.03, 13:27
              Jeżeli nie będziesz odczuwać poprawy to zmień specjalistę.
              Ważne to nie zostać samemu w czterech ścianach ze swoimi myślami i powiedzieć
              komuś co ciebie gryzie, i nie traktuj poważnie netu, to w gruncie rzeczy
              zabawa, która nie zastąpi tobie kontaktu z ludźmi w niewirtualnej
              rzeczywistości.


              Forward
        • Gość: laura Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy IP: *.pop.e-wro.net.pl 21.09.03, 12:24
          mam dla Ciebie propozycję ale będzie ona na początku wymagała OGROMNEGO NAKŁADU
          PRACY - chodzi mi o MISH (międzywydziałowe indywidualne studia humanistyczne).
          dostać się trudno ,ale potem wybierasz już tylko to co chcesz - nikt cie nie
          ogranicza - bierzesz historię architekrury a malarstwa już nie. Pomyśl o tym
          • Gość: shizo Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.03, 13:05
            > mam dla Ciebie propozycję ale będzie ona na początku wymagała OGROMNEGO > >
            > NAKŁADU
            > PRACY - chodzi mi o MISH

            No wlasnie - pracy, silnych nerwow, pewnosci siebie, odpowiedzialnosci, dobrej
            organizacji czasu, przedsiebiorczosci, zaradnosci itd itd czyli cech u mnie
            przygnebiajaco deficytowych.

            Poprosze raczej o rozwiazania mile, lekkie i przyjemne ;)
            • ostatnipapieros Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy 10.11.03, 12:17
              witam
              shizo - chcialbym z toba pogadac na temat studiow, daloby sie jakos z toba
              skontaktowac?

              pozdrawiam
              h.
              ostatnipapieros@gazeta.pl
        • Gość: k Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy IP: *.chello.pl 21.09.03, 14:42
          Nie wiem, skąd jesteś (a nie chciało mi się tropić po IP), ale w W-wie na
          SWPSie jest kierunek, co się SPIK nazywa i dotyczy psychologii Internetu i
          komunikacji. Więcej info na www.swps.edu.pl
          Masz Internet, masz czytanie (bo studia humanistyczne), SWPS ponoć jest na
          czele uczelni niepaństwowych, więc why not?
          A co do tych podstawowych "nieprzydatnych" wykładów - od tego niestety
          zaczynają każde studia. Wyjście jest takie:
          * jeśli skończyłaś 3 lata jakichkolwiek studiów - idź na uzupełniające
          magisterskie.
          * a jak nie - pomyśl sobie o trzech Z (zakuć - zdać - zapomnieć) i tyle. Wszak
          w wielu przypadkach o to chodzi, a lepiej coś odbębnić, niż by ciągnęło się to
          za tobą. Co do pasji - może się jeszcze jakaś pojawi. Na to nigdy nie jest za
          późno ;)
          pzdr, k
    • Gość: lub_czasopisma Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy IP: *.rz.uni-jena.de 21.09.03, 13:22
      znajdz sobie faceta ktory ci bedzie dorbze robil!
    • Gość: es Re: Jeżuuu... dylematy, dylematy IP: 212.69.77.* 17.11.03, 14:38
      Gość portalu: shizo napisał(a):

      > Po paru przeskokach - etnologia, archeologia, historia sztuki (zakonczona
      > calowitym zalamaniem, depresja i przerwaniem studiow) - sama juz nie wiem co
      > mam zrobic z reszta swojego zycia. Nie potrafie studiowac czegos co mnie do
      > konca nie interesuje (nie moglabym bynajmniej studiowac na prastizowych,
      > popularnych kierunkach dla samego faktu zarabiania w przyszlosci wiecej
      > mamony) a jednoczesnie... co mnie wogole interesuje?
      > Ostatnio uderzylo mnie to, ze... tak naprawde nie zajmuje sie niczym poza
      > serfowaniem (czego nie mozna przeciez nazwac prawdziwym hobby) Nie mam
      > prawdziwych zainteresowan, a przynajmniej nie mam pasji ktorej moglabym
      > poswiecic czas, rozwijac ja, moze zajac sie tym w przyszlosci. Chcialabym
      > miec jakis talent - ale to lenistwo...
      > Lubie pisac (co nie znaczy ze umiem) ale coz, jesli raczej brak mi weny,
      > wyobrazni, pomyslu potrzebnych do napisania np. powiesci ;) Produkuje sie
      > raczej w moim blogu, hehem ;)
      > Podobno mam talent plastyczny -tylko ze jestem najgorszym mozliwych leniwcow,
      > zreszta nie czuje potrzeby wyrazania sie akurat w ten sposob: malarstwo,
      > rzezba itd
      > Lubie architekture, lubie na nia patrzec, chcialabym zajac sie jej
      > konserwacja - nasuwa sie mysl: idz na historie sztuki. Ale cala reszta przez
      > ktora czlowiek musi przebrnac na studiach. Coz poradzic na to ze mnie czyjes
      > malunki/rzezby/grafiki nie kreca, nie chce sie tego uczyc (nie lubie czegos
      > czego nie mozna zromuiec i latwo sklasyfikowac), nie chce ich interpretowac
      > (poprostu tego nie umiem, nie bylabym dobrym historykiem szuki)
      > Nie wiem co zrobic z reszta swojego zycia...
      > Ktos ma podobne dylematy? Ilu z was studiuje cos z przyjemnoscia, cos czym
      > sie pasjonuje? Czy to glupota ze strony czlowieka oczekiwac, ze znajdzie
      > studia swych marzen? Moze wybrac na hybil trafil (cos dochodowego, modnego,
      > perspektywicznego) zacisnac zeby i z bolem, bo z bolem, ale jednak skonczyc
      > je?


      A może po prostu pójdź na stadion i kup sobie dyplom, a rób to co chcesz ;))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka