algaria
09.09.17, 14:55
Zaproponowano mi darmową naukę w szkole - studium 2 lata, ale zajęcia co tydzień w piątek, sobotę i niedzielę.
Kierunek jest zupełnie inny (tech masażysta), w ogóle nie związany z moim zawodem. Niby mam chęć iść, ale... przerażają mnie te 3 dni co tydzień, kierunek za horyzontem, po prostu miałabym dodatkowy zawód i tytuł. Nie wiem czy bym zarabiała po skończeniu szkoły, a skończyć tylko po to by borsuka klepać po tyłku albo mamusię "reanimować" z boleści to szkoda czasu i nauki.
Dodam, że rodzina na wieść że mamusia ma chęć na naukę wywala oczy, zatyka ją i rysuje kółka na czole. (a po co ci to) Córka najchętniej "ubrała by " mnie w księgowość bym jej gabinecik prowadziła - ale ja mam w dupie czego chce moja córka.
Ta szkoła byłaby dla mnie - owszem fajnie, tylko co mi po tym dalej, bo skończyć dla satysfakcji..
Wyszła bym do ludzi trochę... kużwa noo
Co mam zrobić - poradźcie mi moje kumy?
Iść, nie iść, co mi da ta szkoła i w trakcie i po - czy będzie z tego kasa - dodam że z mojej obecnej pracy nie zrezygnuje, ale ja mam pół etatu i na więcej się nie zanosi - dlatego w sumie mam czas na naukę.
Na podjęcie decyzji mam czas do 22 września.