ditta12
28.08.15, 18:06
Słowami mojej matki przez telefon.Potem się wyłączyła.Nie pamiętam o czym mówiła,Zatkało moją pamięć.
Zadzwoniłam do Ośrodka,umówiłam się z psychologiem na poniedziałek.Rozmawiałam z panią pielęgniarką.Ona się nie orientuje że tak po prostu przychodzi matka do mego domu ze strażnikami,sanitariuszami i lekarzem lub nie i wywlekają mnie podobnie jak poetę z mego domu i wsadzają za kraty,nawet nie rozmawiają,o nic mnie nie pytają.
Ona mówi że przybywa Sąd.Tiaaaaaaa.
Wiadomo co dalej.
Wyszłam dziś z domu,siedziałam w parku.Na razie nic się nie dzieje ale........żyję w niepewności co może nastąpić nagle i nieodwołalnie.
Teraz przed sprawą mogą chcieć zrobić wszystko aby mi zaszkodzić,aby zadziałało na moją niekorzyść.