11.09.14, 10:16
Nie chce chodzić na obiady. Wymyśla, że ją boli brzuch, że tam dają chińszczyznę, że ona nie chce. Jak z nią poszłam (bo obiecałam), to co ją zaprowadziłam, wracała do mnie z płaczem, jak w końcu poszła to jadła całe 30 sekund, wróciła twierdząc, że już się najadła. Nie będę gówniarzowi gotowała, jak pozostałe dzieci chodzą na obiady. I w ogóle wszystko co do tej pory dawali było w ich guście, no pomidorówka, naleśniki z serem, spaghetti - dokładnie to w domu im daje, więc to nie o same posiłki chodzi.
Nie wiem co, dać jej czas?
Ona w ogóle ryczy w nowych sytuacjach, wycieczki przedszkolne i szkolne, przedstawienia to był koszmar. Z tym się już ogarnęła to teraz obiady. Proszę radzić. Bo przetrącę chyba.
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Ryczy 11.09.14, 10:30
      jak się wkurzyłam, powiedziałam, że głodem ją wezmę. Ale ona jest taka chuda, że nie mam sumienia wink
    • 3-mamuska Re: Ryczy 11.09.14, 10:37
      A to nowa Szkola? Moze nowy kucharz?

      Zobacz jaki maja jadłospis moze cos sie zmieniło.
      Moze dawać kanapkę w dni kiedy jest cos niedobrego, ja nienawidziłam wątróbki i w te dni brałam kanapki.

      A w domu zrobic zupe na 2 dni.
      A pytałas o co konkretnie chodzi?
      Bo moze ktos jej dokucza czy z czymś sobie nie radzi z noszeniem naczyń, czy miejscem przy stoliku.
      • mathiola Re: Ryczy 11.09.14, 11:30
        jaki nowy kucharz, ona w tym roku pierwszy raz poszła na te obiady, szkoła nienowa, ale ta sytuacja jak mówiłam - nowa dla niej. Nikt jej nie dokucza, wszyscy znajomi chodzą, starszy brat z nią chodzi, drugi brat, kuzyn, sąsiadki chodzą, przyjaciółka chodzi, nie jest sama, ulubiona pani świetliczanka ją pociesza, obiady dobre (nawet najmłodszemu superniejadkowi smakują), wcale nie o smak chodzi, bo ona jeszcze nie spróbowała a już mówiła, że nie chce chodzić. Po prostu roni łzy jak zwykle a mnie do pasji doprowadza, bo wygląda jakbym była wyrodną matką co na siłę biedne dziecko do zbiorowego żywienia zmusza.
        • dlania Re: Ryczy 11.09.14, 11:35
          I Ty stoisz i czekasz, az ona zje??? O, złota kobieta jesteś. Ja to bym totalnie olała, zmieniła temat i w ogóle nie dyskutowała z fochmistrzynią. Nie chce jeść, niech nie je. A w domu pytałabym chłopaków, co było na obiad i zachwycala się razem z nimi, jakie to musiało byc dobre.
          • mathiola Re: Ryczy 11.09.14, 11:49
            nie, nie stałam i nie czekałam aż zje. Stałam i czekałam na panią od wniosków do dofinansowań smile
            Ale obiecałam, że ten raz jeden pójdę z nią, żeby jej raźniej było. Tylko że okazało się na miejscu, że rodzice nie mogą włazić na stołówke. No to stałam obok i czekałam z wnioskami na panią.

            Ona we wtorek w ogóle nie była w szkole, bo zadzwoniła do mnie, że nie może iść bo ją bardzo boli brzuch. Potem okazało się, że ją boli tylko na myśl o szkole i obiadach bo tak to już nie.
            • grave_digger Re: Ryczy 11.09.14, 14:00
              O , jak ja ją rozumiem. Ona nie lubi nowości. Po prostu. I nie na pewno nie chodzi tu o obiad, tylko o tę nowość. Pewnie dodatkowo sie wstydzi, stres. O jak ja ją rozumiem. Tylko, że ja mojej mamie się nie sprzeciwiałam tongue_out
              Ja bym odpuściła.
              • toffix Re: Ryczy 11.09.14, 14:46
                Ja też ją rozumiem. To straszne pójść do szkoły, do stołówki, może jeszcze musi sama sobie ten obiad przynieść? Wszyscy patrzą, a ona musi pójść do okienka, wziąć, przejść, usiąść, zjeść. W obcym miejscu, wśrod obcych ludzi... To juz nie ma znaczenia, co jest na talerzu... Biedne dziecko
                • mathiola Re: Ryczy 11.09.14, 21:43
                  Jezus, bez przesady, jakie biedne dziecko? Do kamieniołomów jej nie sprzedałam.
                  Jutro powiem starszemu, żeby jej tą zupę przyniósł. Nie będzie musiała jej nieść sama. Zresztą dzisiaj zjadła pomidorówkę. Całą. Bo ją brat przekonał. I "już nie płakała, tylko szlochała" wink
                  • toffix Re: Ryczy 11.09.14, 21:46
                    No widzisz, powoli sięprzekona. Moja za to w domu nie chce jeść. Nie jest głodna, nie smakuje jej itd. W przedszkolu jadła, w domu po szkole nie je. Do nocy stoję przy garach, a ona nie je.
    • karra-mia Re: Ryczy 11.09.14, 10:54
      obstawiam, ze taki typ i chyba musisz przeczekać. Daj jej czasu, moze się przekona, a może rzeczywiście jedzenie zbiorowe tzn w tłumie na stolówce jej nie odpowiada, nie lubi. No nie zmusisz, ale możesz odczekac swoje, stracić trochę nerwów, włosów, posiwieć i w koncu zobaczyć sukces wink
    • toffix Re: Ryczy 11.09.14, 10:59
      Odczekać. Moja też tak ma, ze potrzebuje czasu, musi się z nowościami oswoić. Nie umrze z głodu.
    • mme_marsupilami Re: Ryczy 11.09.14, 11:00
      Moj sie przekonal, rok trwalo. Nie boj, od samego "nie lubie" zaglodzic sie nie da, przystopuj tylko przekaski w domu. Zakladam, ze na obiad nie jest wylacznie watrobka.
    • guderianka Re: Ryczy 11.09.14, 16:00
      Odpuść na jakiś czas
      Nie ma gorszej traumy niż zmuszanie do jedzenia uncertain
      • bebe52 Re: Ryczy 11.09.14, 16:52
        moje tez jeść nie chciały ale nie popuściłam ile zjadły tyle zjadły i tyle,jak były głodne a obiadu w domu na czas nie było to czekały i nie było zmiłuj się,obecnie jedzą prawie wszystko co dostaną w budzie na talerzu,wiem wredna jestem ale przynajmniej moje dziewuchy nie jadki zaczęły jeść i próbować nowych nie znanych dań,
    • kanna Re: Ryczy 11.09.14, 17:13
      Przykro czytać, jak ktoś na dziecko mówi "gówniarz " sad
      • aqua48 Re: Ryczy 11.09.14, 17:26
        Nie zmuszaj do jedzenia, tylko do siedzenia w stołówce z bratem i patrzenia jak on je, i po prostu nie dawaj w domu "drugich" obiadów. Nie padnie z głodu, to pewne.
      • andziulec Re: Ryczy 11.09.14, 20:20
        serio nigdy Cię dziecko nie doprowadziło do takiej pasji? No to podziwiam. Mnie się zdarza i bachor i Menda. Tylko niech ktoś inny spróbuje tak o nim powiedzieć. I nie mówie tak do dziecka tylko o nim i to czasem.
        • 3-mamuska Re: Ryczy 11.09.14, 21:00
          jaki nowy kucharz, ona w tym roku pierwszy raz poszła na te obiady, szkoła nienowa, ale ta sytuacja jak mówiłam - nowa dla niej. Nikt jej nie dokucza, wszyscy znajomi chodzą, starszy brat z nią chodzi, drugi brat, kuzyn, sąsiadki chodzą, przyjaciółka chodzi, nie jest sama, ulubiona pani świetliczanka ją pociesza, obiady dobre (nawet najmłodszemu superniejadkowi smakują), wcale nie o smak chodzi, bo ona jeszcze nie spróbowała a już mówiła, że nie chce chodzić. Po prostu roni łzy jak zwykle a mnie do pasji doprowadza, bo wygląda jakbym była wyrodną matką co na siłę biedne dziecko do zbiorowego żywienia zmusza.

          Oj widze ze temat bardzo drażliwytongue_out

          Przeczekanie ale bez nerwów , jakis nacisków z twojej strony.
          Spytaj moze tylko dokładnie, czego nie lubi, bo moze sie okazać ze noszenie talerzy w tłumie dzieci (ze rozleje, rozbije talerz) ja bardzo stresuje.
          Wtedy trzeba cwiczyc w domu, i tlumaczyc ze nawet jesli cos sie stanie to to tylko talerz przedmiot...

          Przytulić pocałować dać wsparcie, ale nie rozwodzić sie za duzo nad tematem.
          Moje zmieniały z obiadów w szkole na lunch box i odwrotnie kilka razy w szkole podstawowej .
          Tyle ze ja i tak gotuje obiad w domu wiec nie ma problemu.
      • mathiola Re: Ryczy 11.09.14, 21:44
        Och. To dlatego, że ich nie kocham.
        • niutaki Re: Ryczy 11.09.14, 22:52
          Ja jestem taki typ co to boi sie nowosci, stara torba ze mnie, a bol brzucha mam murowany w nowych sytuacjach. Daj mlodej wiecej czasu, sama wiesz najlepiej jak bylo w innych sytuacjach, ile jej zajelo dostosowanie sie - poczekaj. I nie gadaj o tym zbyt czesto, pozdrawiam - stara boidoopabig_grin
      • lolinka2 Re: Ryczy 14.09.14, 00:24
        kanna, popłacz w kąciku zatem tongue_out
        lepiej się wyżyć na forum, niż w realu dawać czadu, nieprawdaż?
        • pulcino3 Re: Ryczy 15.09.14, 21:23
          kanna chyba nowa, nie czuje czaczy
    • mathiola relacja z frontu 16.09.14, 12:02
      Jednak czas robi swoje.
      Już nie ryczy na obiedzie. Teraz ryczy przed obiadem (raz na lekcji bo strasznie za mną zatęskniła i raz na wuefie bo ją ząb bolał i raz na przerwie bo ją brzuch bolał) wink
      Myślę, że im dalej tym mniej będzie tych łez.
      Aha i wiem czego się bała najbardziej. Że "na kogoś zwymiotuje"
      • niutaki Re: relacja z frontu 16.09.14, 13:03
        no i fajniesmile bedzie co raz lepiej, albo znajdzie sobie nowe rzeczy do bojeniawinksuspicious
      • exotique Re: relacja z frontu 18.11.14, 21:26
        ja to po swym tacie powtarzam- z glodu sie jeszcze nikt nie zesral.
        widocznie dupa pelna.
        odczekac, zoladek sie skurczy, ludzie przestana wokol skakac i bedzie szamac jak dzika malpa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka