mathiola
11.09.14, 10:16
Nie chce chodzić na obiady. Wymyśla, że ją boli brzuch, że tam dają chińszczyznę, że ona nie chce. Jak z nią poszłam (bo obiecałam), to co ją zaprowadziłam, wracała do mnie z płaczem, jak w końcu poszła to jadła całe 30 sekund, wróciła twierdząc, że już się najadła. Nie będę gówniarzowi gotowała, jak pozostałe dzieci chodzą na obiady. I w ogóle wszystko co do tej pory dawali było w ich guście, no pomidorówka, naleśniki z serem, spaghetti - dokładnie to w domu im daje, więc to nie o same posiłki chodzi.
Nie wiem co, dać jej czas?
Ona w ogóle ryczy w nowych sytuacjach, wycieczki przedszkolne i szkolne, przedstawienia to był koszmar. Z tym się już ogarnęła to teraz obiady. Proszę radzić. Bo przetrącę chyba.