mason44
27.12.04, 21:28
Buddyzm ze swoim bogatym panteonem buddów, bodhisatwów i archatów
inspirował przede wszystkim rzeźbiarstwo. W Chinach można dziś podziwiać nie
tylko tysiące posągów buddyjskich w świątyniach i klasztorach, ale i we
wspaniałych zespołach jaskiń wyciosanych w kamiennych zboczach. Najstarsze z
nich zaczęły powstawać w 366 roku koło miasta Dunhuang na skraju pustyni
Gobi, będącym ważnym ośrodkiem przy Jedwabnym Szlaku. W XIV wieku popadły w
zapomnienie. Zachowało się w nich 2400 terakotowych posągów, 45 000 metrów
kwadratowych wspaniałych malowideł ściennych, wiele naczyń rytualnych i
cennych dokumentów pisanych.
W 1900 roku pewien taoistyczny mnich odkrył przypadkiem jaskinie,
większą część biblioteki i przedmiotów artystycznych sprzedał europejskim
uczonym i kolekcjonerom. Najstarsze posągi, modelowane w glinie, mają
nienaturalne proporcje, pozbawione wyrazu twarze, ale już późniejsze, z epoki
Tang, są artystycznie dopracowane i zindywidualizowane. Rzeźby z Dunhuangu
mają także i tę właściwość, że dokumentują rozwój rzeźbiarstwa chińskiego na
przestrzeni całego tysiąclecia.
Kiedy Północna Dynastia Wei uczyniła swoją stolicą miasto Luoyang,
zaczęła w odległości 14 km na południe od metropolii budować jaskinie
Longmen, Bramy Smoków, najbogatsze w rzeźby świątynie skalne w Chinach.
Groty Smoczej Bramy mają najbogatszy rzeźbiarski wystrój w całych
Chinach; znajduje się w nich blisko sto tysięcy (97 306) posągów i
płaskorzeźb. Zaczęto je rzeźbić w 494 roku, kiedy Luoyang stał się znów
stolicą, i do VII wieku pracowało tu ponoć osiemset tysięcy artystów. Groty
wykute są w wysokim kamiennym zboczu horyzontalnie na długości jednego
kilometra. Buddyjskie rzeźby można tu podziwiać nie tylko w tysiącu trzystu
otwartych grotach, ale także na ich frontonach. Największa grota-świątynia
usytuowana jest w kierunku otwartego terenu i pośrodku jej bocznego łuku
znajduje się najwyższy, o wysokości ponad 17 metrów (17,4 m) posąg Buddy. W
672 roku wyrzeźbiono tu również. figury strażników i wojowników. Niebiański
strażnik trzyma w prawej ręce pagodę, prawą zaś nogą rozdeptuje złego ducha.
Posąg wojownika przedstawia obrońcę Buddy. Taka sama para zdobi również
przeciwległy tuk. Wielu posągom brak głów, stanowią one niemy wyrzut
skierowany przeciwko wandalizmowi miejscowych handlarzy i cudzoziemców.
Odstrzelono nawet za pomocą dynamitu dwie całe sceny procesji; znajdują się
one dziś w eksponowanych kolekcjach zagranicznych muzeów. Jednakże wiele
rzeźb uległo naturalnemu zniszczeniu i przepadło.