konradbryw
20.10.08, 01:19
Kolejny raz dziś nie mogłem zaparkować koło domu, bo wieczorem całe okoliczne towarzystwo wróciło do Warszawy. I jeszcze nie byłoby to najgorsze. Najgorsze jest to, że ludzie parkują tak, jakby samochodów nadal był jak na lekarstwo: szeroko, z wielkimi odstępami.
Samochodów nam przybywa, a niekórzy tak parkują, że dwa tico czy seicento zajmują miejsca na co najmniej 2 focusy, jak nie passaty. Przy parkowaniu ukośnie, zostawiają miejsca tyle, ze drzwi na oścież można otworzyć, a przecież wystarczy się zastanowić i pozostawić tylko tyle, żeby swobodnie wysiąść. Nóż się w kieszeni otwiera, bo gdyby z głową zaparkować 10 samochodów, to jeszcze ze 2 by się zmieściły.
Słyszałem, że np. w Paryżu pozostawia się samochody na luzie, żeby w razie czego się móc delikatnie porozpychać. Rozumiem, że do takich skrajności jeszcze nie doszliśmy, ale trochę myślenia o innych by nam nie zaszkodziło. Bo miejsc parkingowych nam nagle nie przybędzie.