ja-alutka
09.11.07, 10:21
Juz dawno się "przymierzałam" do napisania na w/w temat...Może
uznacie, że nie ma o czym, że się"czepiam" ale... nazbierało mi się.
Bardzo mnie martwi, że nie umiemy się zachować...To nie tylko chodzi
o to, że jakiś "młodzian" wpycha się do autobusu MPK przed objuczoną
zakupami kobietę, tak jakby od tych kliku sekund zatrzymania się
zależało jego życie, ani nawet o to, że kierowca tak się śpieszy że
koniecznie musi slalomem ominąc kogoś kto (nie wiadomo po co wlazł
na przejście dla pieszych). Ale do dzieła ! Przykłady: 1) Godzina
23,10 czwartek...noc, dzieci w łóżkach, przygotowuję sie do snu i
nagle słysze stukanie u sąsiada, które wygląda jakby wbijał
gwoździe, tłukł mięso na schabowe lub... 2)Klatka schodowa,
przeciętny blok mieszkalny: pety na schodach, resztki pestek
słonecznikowych, które zostawiają mieszkańcy - nie na swoich
piętrach...3)Sklep z Modną odzieżą, właścicielka "obsługuje"...
Każdą klientką mierzy wzrokiem: "Sprawdza" chyba czy warto podnieść
się z krzesła..., podnosi się tylko wtedy kiedy uzna, że to jest
ktoś "na poziomie" innych nie zaszczyca nawet słowem - mam wrażenie,
że robi mi "łaskę", że coś sprzeda, 4)Urząd, interesant w
drzwiach...po kilku minutach dopiero jeden z urzędników podnosi
głowę, klient próbuje wyjaśnić sprawę...nie kończy , słyszy "proszę
czekać, 5) Mam z synkiem - 5 latkiem wychodzą ze sklepu - obydwoje
trzymają batoniki, rozwijają je, a papierki: i mama i syn rzucają za
siebie...ktoś posprząta...CDN.
Ps. Jesli ktoś uzna to za przedmiotowe - prosze o wpisy, jeśli
pomyśli "Przecież zawsze tak było"...niech "oleje" ten wpis... Ja
nie potrafię przejśc nad tym do porządku dziennego i już!!...
-
Człowiek może znieść bardzo dużo, lecz popełnia błąd sądząc, że
potrafi znieść wszystko.