Bywalcy Forum

16.04.05, 17:14
Witam.
Chwilkę temu w zasadzie znalazłam to forum, przeczytałam pewną część
wypowiedzi i wiecie co, kochani? Z żalem muszę powiedzieć, że pierwsza moja
refleksja dot. tego forum jest taka: Bywalcy tego forum dzielą się /z grubsza
i bez obrazy,być może niektórzy nie mieszczą się w żadnej z wymienionych
niżej kategorii/:
1. tych, którzy osiągnęli powodzenie finansowe i życiowe, w związku z czym
mają wrażenie, że już dość "rozwinęli się duchowo" i mają prawo i moralny
obowiązek udzielać "dobrych rad" reszcie
2. tych, którzy mają zwykłe szare życie, naznaczone niepowodzeniami i
chwilami szczęścia, a ich życiowa wrażliwość i niezgoda na rzeczywistość
skłania do poszukiwań czegoś, czego znaleźć nie mogą i nie znajdą
3. tych, którym wdaje się, że wmawianie sobie, że życie jest piękne,
odrzucanie rzeczywistości przez wyłączenie TV i nieczytanie gazet da
pozytywne rezultaty "przyciągania" dobrych ludzi i zdarzeń - rozumiem, że
jeśli wyobrażenie rzeczywistości nie zgodzi się z faktami, tym gorzej dla
faktów?
4. tych, którzy sądzą, że zmieniając swoją ocenę rzeczywistości przez zmianę
swojego nastawienia do niej - zmienią na skalę wprost rewolucyjną
rzeczywistość, ludzi, gospodarkę, pracodawcę i pracowników, i cały ten
motłoch.

Jesteście tu, prawda? Licząc na cud, który nigdy się nie zdarzy. Życie nigdy
nie będzie pasmem szczęścia, odrzućcie ułudy i marzenia. Można poprawić swój
byt, szukać swojego sposobu na szczęście, ale nie sądzicie chyba, że chowanie
głowy pod kołdrę przyniesie znaczące rezultaty?? Mam nadzieję, że tak nie
sądzicie...
    • eevvaa Re: Bywalcy Forum 16.04.05, 19:20

      Witaj smile

      Wiesz nie rozumię o co Ci chodzi- przeciez nikt Ciebie tym nie krzywdzi.
      Najlepiej krytykować - a co Twoim zdaniem mamy robić. Użalać się, że i tak jest
      źle to po co wogóle myśleć, że będzie lepiej. Wiesz najlepiej siąść i płakać
      - nic nie robić, bo i po co jak wszystko i wszyscy są na nic.
      Nie każdemu chce się podzielić swoim szczęściem i tym jak to osiągnął, bo i po
      co ( jeszcze będzie mi ktoś zazdrościł) - taki który się dzieli, bo się tym
      cieszy i chce innych tym samym obdzielić ,( bo wie , że jest to możliwe)- nie ma
      Twoim zdaniem prawa moralnego udzielać dobrych rad - wiesz , że wiara buduje -
      człowiek ma wtedy chęć do działania, a krytyka zabiera mu całą nadzieję i
      najlepiej wtedy nic się nie robi - lepsze więc depresje?
      Wiesz Twoim zdaniem to jak zostałam sama ( mąz zginął w wypadku) to powinnam
      tylko płakać i użalać sie nad sobą , bo mnie nic dobrego już nie spotka.
      Takie użalanie wpędziłoby mnie tylko w choroby. Ciekawe kto zająłby się wtedy
      moimi dziećmi?? Własnie takie podejście do życia ( które Ty tak krytykujesz)
      pozwoliło mi to wszystko przetrwać i nie zwariować, a nawet zajęłam się budową
      domu. Jak widzisz nie siedzimy pod kołdrą i nie czekamy aż nam manna spadnie z
      nieba.

      Proszę dokładniej przeczytaj o czym piszemy, a dopiero wtedy krytykuj - myślę,
      że należysz do ludzi impulsywnych i napisałaś tylko na podstawie kilku wypowiedzi.

      Serdecznie Cię pozdrawiam smile

      ewa
      Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
      • keari Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 16:56
        Witaj,
        absolutnie nie czuję się skrzywdzona. Absolutnie nie wymagam, by ktoś się nad
        soba użalał, choc na pewno byłoby to bardziej zgodne z duchem czasu i narodu smile
        Cieszę się, że znajdujesz pocieszenie i wiarę w wymianie mysli na forum. Przy
        okazji - moje serdeczne wyrazy współczucia z powodu straty męża.
        Natomiast z wypowiedzi, ktore przeczytałam /faktycznie może zbyt impulsywnie
        postanowiłam wyrazić swoją opinię/, wynikało niezbicie, że wiele osób tutaj za
        drogę do "szczęścia" czy jakkolwiek to nie nazywać uważa ZAPRZECZENIE, że
        rzeczywistość jest, jaka jest. Natrafiłam na zwrot "afirmacja" /chyba tak to
        bylo przedstawione/ - jako "wysyłanie pozytywnych prądów, a jeśli są rzeczy,
        które nie są dobre , typu wiadomości polityczne i gospodarcze - to należy
        wyłączyc TV i nie przyjmowac ich do wiadomości". Naprawdę ktoś tak napisał...
        Nie twierdzę absolutnie, że powinno się nad sobą użalać i roztkliwiać do granic
        absurdu - ale jednak podstawowa świadomość o życiu społecznym, gospodarczym ,
        ogólnonarodowym i światowym - choćby była to świadomość niezgodna z naszymi
        pragnieniami - chyba jednak powinna być zachowana...

        Pozdrawiam serdecznie,
        Keari
        • sc200 Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 18:20
          Witaj smile

          To chyba co cytujesz ja napisałem - tak mi się chyba zdaje.
          W tym temacie nie chodzi o omijanie jakichkolwiek wiadomości. Tylko o coś
          bardziej złożonego. Chodzi o to, aby w trakcie uzdrawiania samego siebie, odciąć
          się od wszelkiej manipulacji, której w mediach jest bardzo dużo. Dość że
          manipulacji, to jeszcze negatywnych wzorców.
          Chcesz dowodów? Policzmy ile przez weekend w filmach emitowanych w TVP, Polsat,
          tvn i inne było "trupów" Ile?
          A tak nawiasem mówiąc ile było seksu? smile Prawie żadnego seksu smile
          No dobra tu chciałem dwie pieczenie w tej odpowiedzi upiec. Ta druga to właśnie
          to, że media są tak zmanipulowane, że pokazywanie aktu miłości jest złe, ale jak
          ktoś daje komuś kulke między oczu już poprawne. Toż to nawet bajki pokazują
          przemoc! Więc młode pokolenie ma się na czym "uczyć".

          Wracając do tematu.
          W czasie oczyszczania (wykorzeniania przesądów które przeszkadzają w osiągnięciu
          tego czy owego w życiu) należy ograniczyć a najlepiej na jakiś czas (jeśli nie
          na stałe) wyłączyć dopływ negatywnych informacji.
          Włącz sobie Wiadomości TVP1 i policz ile wiadomości na całość jest negatywnych a
          ile pozytywnych. Podejrzewam że optymistycznie patrząc jest to jakieś 90%
          negatywnych.

          Później po wykorzenieniu takich zaciągów do oglądania nie dość że zaczynamy
          realizować cel swojego życia, to sami dochodzimy do wniosku, że życie jest zbyt
          krótkie, aby interesować się wiadomościami na każdy temat... Chodzi o ten natłok
          i szum informacyjny bezład w mediach.
          Nie myl tego z oglądaniem/słuchaniem/czytaniem programów fachowych w dziedzinie
          np. która jest naszą pasją lub też pracą. (albo lepiej: i tym i tym)
    • perfectum Re: Bywalcy Forum 16.04.05, 19:32
      keari napisała:

      > Witam.
      > Chwilkę temu w zasadzie znalazłam to forum, przeczytałam pewną część
      > wypowiedzi i wiecie co, kochani? Z żalem muszę powiedzieć, że pierwsza moja
      > refleksja dot. tego forum jest taka: Bywalcy tego forum dzielą się /z grubsza
      > i bez obrazy,być może niektórzy nie mieszczą się w żadnej z wymienionych
      > niżej kategorii/:

      Ta chwilka nie wystarczyła na takie socjologiczne dywagacje. Rozwój duchowy trwa przez całe niemalże zycie i skracanie tego do poziomu forum jest pójściem na skróty... Za szybko wyciagasz wnioski..smile



      > 1. tych, którzy osiągnęli powodzenie finansowe i życiowe, w związku z czym
      > mają wrażenie, że już dość "rozwinęli się duchowo" i mają prawo i moralny
      > obowiązek udzielać "dobrych rad" reszcie

      Nie wiem o kim mówisz, ale ja takich krezusów tutaj nie zauważyłam smile Prawo i moralny obowiązek ma każdy, nawet TY ..smile

      > 2. tych, którzy mają zwykłe szare życie, naznaczone niepowodzeniami i
      > chwilami szczęścia, a ich życiowa wrażliwość i niezgoda na rzeczywistość
      > skłania do poszukiwań czegoś, czego znaleźć nie mogą i nie znajdą

      To już jest proroctwo, bo to, czy nie znajdą należałoby ując raczej indywidualnie. Chyba za bardzo posuwasz się z generalizowaniem. wink

      > 3. tych, którym wdaje się, że wmawianie sobie, że życie jest piękne,
      > odrzucanie rzeczywistości przez wyłączenie TV i nieczytanie gazet da
      > pozytywne rezultaty "przyciągania" dobrych ludzi i zdarzeń - rozumiem, że
      > jeśli wyobrażenie rzeczywistości nie zgodzi się z faktami, tym gorzej dla
      > faktów?

      Niektórzy nie chcą sobie zaśmiecać mysli wiadomościami napływającymi za pośrednictwem mediów, bo może czuja się przez to szczęśliwi. Zabranianie im tego jest niemalże zamachem na wolnośc osobistą..wink
      Niech każdy zyje sobie jak chce. Ja tam lubie media. smile


      > 4. tych, którzy sądzą, że zmieniając swoją ocenę rzeczywistości przez zmianę
      > swojego nastawienia do niej - zmienią na skalę wprost rewolucyjną
      > rzeczywistość, ludzi, gospodarkę, pracodawcę i pracowników, i cały ten
      > motłoch.

      Może mają potrzebe zbawienia tego świata, kiedyś zrobił to Jezus, teraz niektórzy podążaja Jego śladem, czy widzisz coś w tym złego ? smile
      >
      > Jesteście tu, prawda? Licząc na cud, który nigdy się nie zdarzy. Życie nigdy
      > nie będzie pasmem szczęścia, odrzućcie ułudy i marzenia.

      Oj, nie bądźmy takimi pesymistami, niech każdy swoje szczęście rozpatruje indywidualnie, po co komuś odbierać marzenia ? Jesli ich nie masz to Twoja sprawa, zyj i daj życ innym, masz jakies zapędy dyktatorskie czy co?? wink)


      Można poprawić swój byt, szukać swojego sposobu na szczęście, ale nie sądzicie chyba, że chowanie głowy pod kołdrę przyniesie znaczące rezultaty?? Mam nadzieję, że tak nie sądzicie...

      Mówiąc w swoim imieniu nie chowam głowy pod kołdrę, zyje, pracuję, realizuję siebie i na pewno nigdy nie wróciłabym z tej drogi, którą teraz podążąm..
      Nie wiem co miałaś na mysli mówiąc o tym chowaniu.

      Pozdrawiam smile
      • keari Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 17:14
        Witam,
        za szybko - to wiem. Takie mam usposobienie, że szybko wyciągam wnioski i
        zajmuję stanowisko. Czasem okoliczności sprawiają, że zdanie zmieniam - tylko
        krowa nie zmienia zdania , jak mawial mój ojciec - ale to rzadko się zdarza smile

        Przyznam, że zauważyłam takich krezusów, jak ich nazywasz smile Cóż, pozostaje
        cieszyć się, że są ludzie, którym tak się powiodło, że uważaja, iż mają
        receptę...

        Dalej - nie bawię się w proroctwa, wystarczy zdrowy rozsądek, by przewidywać.
        Bez udziału "Wróżki", jak napisał ktoś niżej smile Skąd wiem, że nie znajdą? Stąd,
        iż żyjemy we wspólnej rzeczywistości i rzadko to, co jest udziałem milionów,
        omija jednostki. Tylko wybrane jednostki, a te raczej nie potrzebują "rozwoju
        duchowego", albo... pretendują do roli "krezusów". Tak czy inaczej, ogólna
        szczęśliwość nigdy nie nastąpi /chyba że ktoś wierzy w zbawienie i życie
        wieczne/.

        Hm, nie będę się wdawać w dywagacje religijne, ale jednak żadne z nas nie
        zostało niepokalanie poczęte ... co niejako automatycznie sprawia, że raczej
        świata nie zbawią... Jezus, tak, był wyjątkowy, mniejsza o niepokalane
        poczęcia. Jednak chyba tu nikt świata zbawiać nie chce? smile Nie odbieram
        bynajmniej nikomu prawa do szczęścia, proszę, życzyłabym wszystkim razem i
        każdemu z osobna, by był jak najszczęśliwszy. Co nie zmienia faktu, że wszyscy
        szczęśliwi nie będą, prawda? Cóż, zawsze można pomarzyć...

        Na koniec - najwyraźniej jesteś jedną z tych, która do wspomnianych grup nie
        należy. Rozsądek, stanowczość, realizacja celów, praca, hobby, realizacja
        siebie. Najwyraźniej jesteś z tych ludzi, którzy wiedzą, czego chcą i starają
        się chociaż, żeby to osiągnąć. Może nawet osiągną... czego wszystkim
        życzę /choć prawdopodobieństwo realizacji tychże życzeń pozostaje wiele do
        życzenia w moim odczuciu/.

        Pozdrawiam,
        Keari
    • olek13 Re: Bywalcy Forum 16.04.05, 19:45
      Keari,
      od siebie dodam jeszcze kolejny punt
      5. Keari, wiedząca jakie nie jest życie i posiadająca wiedzę, czego inni
      w nim na pewno nie znajdą <lol>

      PS. to tak w odpowiedzi na wypowiadane "z całą pewnością" opinie smile
      • keari Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 16:49
        smile)
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, ogólnie i impulsywnie podsumowując,
        poprawiliście mi nastrój, za co dziękuję raz jeszcze.
        W odpowiedzi na zarzut olka13 - bynajmniej nie zamierzam pretendować do roli,
        jaką mi przypisujesz. Wiem, jakie jest moje życie i rzeczywistość, w której ja
        żyję. W swojej nieograniczonej ignorancji nie śmiem jednak twierdzić, że
        absolutnie wszyscy powinni żyć i odbierać ją tak, jak ja /więcej nawet, życzę
        wszystkim, by tak nie było/. Pokusiłam się jedynie na próbę usystematyzowania
        postaw i oczekiwań Forumowiczów tworzących "Rozwój duchowy". Jak wspomniałam,
        wierzę, że jest tych postaw nieco więcej niż pięc /w tym moja/ wink A jednak dla
        mnie samo założenie ROZWOJU DUCHOWEGO, prób podporządkowania życia idei
        ROZWIJANIA DUCHA... cóż, powiedzmy, że samo założenie jest mi obce, więc
        trudno, nie wymagam od siebie i liczę , że i wy wymagać nie będziecie ode mnie
        dążenia do rozwoju smile Jak dla mnie - warto się uczyć, warto poznawać siebie i
        innych, warto roztrząsać aspekty życia i pozażycia smile ale nie warto tego robić
        z założeniem: dziś sie rozwinę duchowo (i nie zjem kanapki z szynką, żartuję
        oczywiściesmile. To znaczy, śmiem podejrzewać, że taki rozwój, o jakim mysle i mam
        nadzieję, że choć częściowo pokrywa się to z Waszymi dążeniami, nie przychodzi
        z dniem, kiedy rodzi się postanowienie. I śmiem także stwierdzić,
        iż 'umiarkowanie' rozwojowe jest pisanie o swoim "rozwoju duchowym" na forum.
        Wielu rzeczy można tu szukac i wiele znaleźć, ale raczej jednak nie to... Mam
        wrażenie, że dzielenie się "dokonaniami" w "rozwoju" powoduje spłycenie całej
        kwestii, powoduje, że staje się to czymś, co robimy, oczywiście, dla własnego
        dobra i szczęścia, samoświadomości itd., ale także dla pewnego rodzaju
        poklasku. Czy bardzo się pomylę twierdząc, że w grupie można leczyć się z
        alkoholizmu, ale juz niekoniecznie pracować nad sobą i swoją postawą wobec
        życia? Oczywiście może to wynikać z mojej wrodzonej niechęci do wynurzeń
        wszelkiego rodzaju, a już duchowego zwłaszcza /o publicznym nie wspomnęsmile/ -
        proszę się więc nie obrażać, jest to tylko mój własny, jak najbardziej
        subiektywny i byc może bardzo chybiony osąd smile

        Pozdrawiam wszystkich, Keari
        • olek13 Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 17:20
          Keari,
          każdy jest inny, zatem różne są drogi i sposoby realizacji celów.
          Jednym w grupie łatwiej jest prowadzić działania, określane rozwojem
          duchowym, innemu bardziej odpowiada samotność...
          Jeśli zaś mogę wyrazić swoją opinię, to uważam, że inni ludzie są bardzo
          potrzebni i przydatni w procesie poznawania siebie. Bez innych, interakcji
          z innymi, bardzo trudno by mi było rozpoznać i uzdrowić swoje problemy.
          Rzecz jasna nie chodzi mi o tworzenie towarzystwa wzajemnej adoracji,
          ale o korzystanie ze wszystkiego, co daje świat i ludzie w celu poprawienia
          jakości swojego życia.
          A czy sam rozwój duchowy w ogóle istnieje? W sensie subiektywnym - oczywiście
          tak. To takie samo doświadczenie jak jedzenie, związek partnerski, cierpienie w chorobie itp. To kreacja człowieka i jest jak najbardziej dla niego realna.
          A w sensie obiektywnym - cóż, niech sobie każdy sam to wymedytuje smile
          Pozdrawiam
    • anahella Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 00:18
      Nie pasuje do zadnej wymienionej przez Ciebie grupy. Jestem wiec odmiencem czy
      stworzysz dla mnie (i pewnie dla innych) kolejna grupy, tych, ktorzy sa
      zwyklymi ludzmi i lubia sobie zadawac pytania.
    • ampolion Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 05:13
      I jeszcze tacy dla których życie "duchowe" to duchowość typu "Wróżka".
      • perfectum Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 09:01
        ampolion napisał:

        > I jeszcze tacy dla których życie "duchowe" to duchowość typu "Wróżka".

        Powiedział co wiedział.
      • keari Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 17:15
        smile)
        Czytałam kiedyś /tak jakoś w okolicach 13 wiosen zycia/. Fascynująca
        lektura...wink
    • m_ka_4 Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 12:57
      Dzień dobry,

      Ja również odnalazałam to forum niedawno i ogromnie cieszę się, że ono istnieje.

      Moje zeszłoroczne spotkanie z reiki było czymś najwspanialszym, co mogło mnie
      spotkać. Przyjaciółka poprosiła mnie o wsparcie i chciała, abym z nią poszła na
      rozmowę, która miała byc dla niej bardzo ważna. Trzygodzinne spotkanie minęło
      jak pięć minut! Trafiłysmy na bardzo miłą osobę, która umiała sprawić, że i ja
      otwarłam się i z biernego słuchacza stałam się czynną osobą tego niezwykłego
      spotkania. Z każdą chwilą czułam jak moje indywidualne, intuicyjne przemyślenia
      pięknie układają się w jedną spójną całość.
      Zrozumiałam, że reiki to nie żadne "czary-mary" czy tym bardziej jakiś rodzaj
      religii. To po prostu sposób życia, który nie ingeruje w nasze własne
      przekonania i wiarę. Powiem więcej, w moim przypadku stało się tak, że teraz
      czuję bliżej siebie mojego Stwórcę, jest mi bliski jak nigdy dotąd.
      Podczas tego spotkania otrzymałam tekst afirmacji. Karteczkę skrzętnie włożyłam
      do torby i przez kilka dni sceptycznie na nią spoglądałam. W końcu doszłam do
      wniosku, że powtarzanie afirmacji na pewno mi nie zaszkodzismile
      Po około dwóch tygodniach już czułam wymierne efekty afirmowania! W moim życiu
      niewiele zmieniło się, ci sami ludzie, te same problemy, ale moje nastawienie
      do świata i samej siebie ulegało stopniowej zmianie.
      Dzisiaj mam dużo lepsze relacje z ludźmi, mam w sobie więcej radości i wiary w
      siebie. Nauczyłam się mówić o swoich uczuciach, nie lękam się o swój wizerunek,
      mogę być spokojna nawet wtedy, kiedy inni są zdenerwowani.
      Wiem, że wszyscy poprzez swoją róznorodność jesteśmy wspaniałymi cząstkami
      świata, które doskonale wzajemnie uzupełniają się.
      Wszystko jest energią, a życie to jej nieustanny obieg. I to my, ludzie,
      jesteśmy odpowiedzialni za jakość energii, którą wysyłamy od siebie do świata.

      Rozpisałam się, a chciałam powiedzieć do autorki wątku:
      jeżeli nie doświadczamy pewnych zjawisk, to wcale nie oznacza, iż one nie
      istnieją.

      Dla mnie najważniejsze jest prawo miłości i szacunku do innych osób. Każdy ma
      do spełnienia określone zadania i prawo wyboru dróg poznania i rozwoju.
      Keari, może Tobie wydawać się śmieszne to forum, a osoby piszące pozwalasz
      sobie posegregować według znanych Tobie kryteriów.
      Nie zapomninaj proszę, że ludzie mają prawo wybrać własny sposób rozumienia
      świata i życia. Taki sposób, którym nie czynią krzywdy innym.
      Zauważ, że nikt tu nie wychodzi z pozycji agresora, więc chyba to forum nie
      powinno byc dla Ciebie jakims istotnum zgrożeniemsmile

      Pozdrawiam Wszystkich i życzę duzo wiosennego słońcasmile
      • eevvaa Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 13:42

        Witam m_ka_4 smile

        Pięknie to napisałaś. Pozwólmy innym żyć tak jak tego chcą, pozwólmy im mieć
        marzenia...smile,które pomagają ufnie patrzeć w przyszłość i doświadczać życia ze
        wszystkimi jego aspektami.

        Serdecznie Ciebie pozdrawiam smile
        ewa
        Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
      • keari Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 17:35
        Witaj,
        wszystko to fajnie, ale powiedzmy sobie otwarcie - cienka jest granica między
        religią /czy jakkolwiek to nazwać/ a manipulacją. Super, jeśli widzimy tą
        granicę i pozwalamy sobie na tyle, ile akceptuje rozsądek. Ale widziałam, jak
        można tą granicę przesuwać, coraz dalej i dalej, aż w końcu ona zupełnie znika.
        Razem z resztkami rozsądku.
        Nie wiem nic o reiki, więc nie chcę, abyś sądziła, że piję tylko do tego. Nie
        odmawiam nikomu szukania, własnego sposobu na szczeście, rozumienie świata i
        życia - dopóki, jak piszesz, nikomu innemu nie dzieje się krzywda. Pamiętajmy
        jednak, że nawet jeśli nikt inny nie jest krzywdzony, to czasem samemu sobie i
        zupełnie nieświadomie - lub świadomie ale z poczuciem, że "wiem co robię" -
        możemy zrobić krzywdę. Zresztą, jestesmy odpowiedzialni za siebie i za innych,
        bo nie żyjemy na bezludnej wyspie. To, co dzieje się w naszym życiu, odbija się
        w życiu innych.
        Absolutnie nie widzę zagrożenia dla mnie na tym forum. Nic, co tu się wydarzy,
        nie wpłynie na moje życie, bo rozmowy o metafizyce to dla mnie bicie piany. Nie
        doświadczam tego, nie doświadczę, ale to nie znaczy, że to nie istnieje... Coż,
        niech więc istnieje lub nie, nie widzę różnicy, skoro i tak de facto tego nie
        ma (w moim odczuciu) smile



        Pozdrawiam, Keari
        • sc200 Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 18:39
          Hej smile
          granica nie znika nigdy.
          Rzecz jest w tym, że manipulacja to jest też ustawienia granic smile Bo te granice
          ustawia dana osoba czy grupa ludzi tam gdzie jest mu wygodnie. W tym również Ty
          to czynisz smile

          Albo jest manipulacja albo jej nie ma. Tutaj odcienie szarości i białości raczej
          nie istnieją.
        • m_ka_4 Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 21:07
          Witaj,

          Keari, powiedz proszę, co rozumiesz pod pojęciem rozsądek? Kiedy on według
          Ciebie jeszcze działa, a kiedy już nie? Myślę, ze mogłabyś tutaj jasno
          oszacować tylko swoją granicę, swój rozsądek.
          Owszem, nie żyjemy na bezludnej wyspie i mamy obowiązek brać odpowiedzialność
          za własne czyny i ich wpływ na innych. Pisałam już o tym uprzednio.
          A tak naprawdę, to w rozwoju własnej osobowości jesteśmy SAMI, w samotności
          odpowiadamy sobie na najważniejsze pytania. Owszem, mamy wokół przyjaciół,
          rodzinę i całkiem obcych ludzi, którzy swoją obecnością odciskają pewien ślad w
          nas, ale i tak w obliczu Absolutu jesteśmy sami. Nikt nie jest cudzą własnością
          i sprawę z własnego życia każdy będzie musiał zdać indywidualnie na końcu swej
          drogi.
          Dla ateisty śmierć jest kresem wszystkiego, ale to wcale nie oznacza, że
          ateista robi co chce, w myśl hasła "hulaj dusza piekła nie ma".
          Właśnie (nawet nieświadomym) poczuciem istnienia miłości i moralności człowiek
          różni się od innych istot żywych. Oczywiście od stopnia indywidualnej
          wrażliwości zależy siła i sposób wyrażania miłości.
          Piszesz, że rozmowy o metafizyce to bicie piany. Może tak, może dla Ciebie
          owszem. Przyjmij jednak, że inni mogą chcieć w ten sposób wyartukułować siebie.
          To jest forum dyskusyjne, więc każdy, Ty również, może wypowiedzieć się w
          tematyce prowadzonych rozmów (oczywiście, jeśli admistratorzy zezwolą).
          To nie jest Kółko Towarzyskie Wzajemnej Adoracji tylko miejsce wymiany opinii,
          dlatego i Twoje wpisy są tu istotne, przynajmniej dla mnie - są.

          P.S.
          Aha, jeszcze jedna dygresja: czy widziałaś kiedyś lub dotykałaś elektronów?
          Pewnie nie, bo są maleńkie. Mimo to prąd istniejesmile Jeśli ktoś nie wierzy,
          wystarczy włączyć miernik do kontaktu. Gdyby 20 tys. lat temu pokazać ludziom
          żarówkę czy radio, pewnie uciekliby w głębokim szoku. Może i inne zjawiska
          poddawane dziś w wątpliwość i pozostające tylko w kwestii wiary lub niewiary
          będzie można kiedyś zmierzyć?
    • lorddead Re: Bywalcy Forum 17.04.05, 19:57
      Być może są tu ludzie pasujący do wymienionych przez ciebie profilów, ale nie
      możesz pakować wszystkich do twoich szufladek. Rozwój duchowy to przede
      wszystkim praktyka. Nie chodzi to o pokazywanie innym "jaki to ja jestem
      rozwinięty",lecz chodzi tu raczej o pracę nad sobą i nieustanne starania o to
      aby stawać się lepszym. Z czasem "praktyka duchowości" przynosi ze sobą wiele
      doświadczeń (w tym mistycznych), których realności i ważności nie sposób już
      kwestionować. Prawda jest taka, że przeciętny człowiek nigdy nie zrozumie
      mistyka. Wszystkiego trzeba doświadczyć samemu, dopiero potem można się mądrzyć.
      Ponadto praktyka rozwoju duchowego daje nie tylko wiele korzyści, lecz także
      wiele radości. Pozatym... jedyne co tu widzisz to tekst na ekranie, który
      własciwie nie mówi nic, lub mówi niewiele, albo też może być źródłem pozorów, w
      które się wplątałaś... a pozory mylą...
Pełna wersja