keari
16.04.05, 17:14
Witam.
Chwilkę temu w zasadzie znalazłam to forum, przeczytałam pewną część
wypowiedzi i wiecie co, kochani? Z żalem muszę powiedzieć, że pierwsza moja
refleksja dot. tego forum jest taka: Bywalcy tego forum dzielą się /z grubsza
i bez obrazy,być może niektórzy nie mieszczą się w żadnej z wymienionych
niżej kategorii/:
1. tych, którzy osiągnęli powodzenie finansowe i życiowe, w związku z czym
mają wrażenie, że już dość "rozwinęli się duchowo" i mają prawo i moralny
obowiązek udzielać "dobrych rad" reszcie
2. tych, którzy mają zwykłe szare życie, naznaczone niepowodzeniami i
chwilami szczęścia, a ich życiowa wrażliwość i niezgoda na rzeczywistość
skłania do poszukiwań czegoś, czego znaleźć nie mogą i nie znajdą
3. tych, którym wdaje się, że wmawianie sobie, że życie jest piękne,
odrzucanie rzeczywistości przez wyłączenie TV i nieczytanie gazet da
pozytywne rezultaty "przyciągania" dobrych ludzi i zdarzeń - rozumiem, że
jeśli wyobrażenie rzeczywistości nie zgodzi się z faktami, tym gorzej dla
faktów?
4. tych, którzy sądzą, że zmieniając swoją ocenę rzeczywistości przez zmianę
swojego nastawienia do niej - zmienią na skalę wprost rewolucyjną
rzeczywistość, ludzi, gospodarkę, pracodawcę i pracowników, i cały ten
motłoch.
Jesteście tu, prawda? Licząc na cud, który nigdy się nie zdarzy. Życie nigdy
nie będzie pasmem szczęścia, odrzućcie ułudy i marzenia. Można poprawić swój
byt, szukać swojego sposobu na szczęście, ale nie sądzicie chyba, że chowanie
głowy pod kołdrę przyniesie znaczące rezultaty?? Mam nadzieję, że tak nie
sądzicie...