Ostatnio duzo zastanawiam sie nad tematem nie oceniania.
Z tego co obserwuje w sumie nie mda sie zycbez oceniania w zyciu. Mozna w
zasadzie pobelkotac o wszechmilosci i ze " jak cie uderzy w policzek to
nadstaw mu drugi", "rzuc kamien tylko jesli jestes sam bez winy "teoretycznie
tylko. W praktyce jakos zdaje sie to niemozliwe, chyba ze ktos zyje pod jakims
wyizolowanym kloszem i albo spotyka same idealy albo malo kogo w ogole. Otoz
na naszej sciezce bywaja osoby ktore staraja sie nami manipulowac, jak dasz im
cos to odgryza z reka etc. Obawiam sie ze teraz odezwa sie glosy ze to zalezy
tez jak do nich podejdzie sie etc. Otoz nie. Niektorzy ludzie sa jacy sa i nie
da sie ich zmienic a i nie da sie omijac np w pracy. W sumie bez oceniania
dawno juz ciapciusia paru pozarlo i puscilo z torbami i bylbym bez dachu nad
glowa.

) I nie sa to czcze slowa osoby przerazonej i przesadzajacej ale
FAKTYCZNE i doslownie. Kocham ludzi tzn mam pozytywne nastawienie do obcych
ale i oceniam ludzi obcych. Ponoc to naturalne. To moja ochrona i
profilaktyka na przyszlosc. Moja intuicja ocenia i mnie nie zawodzi wiec
slucham jej.