herbarium-1
06.05.11, 12:17
Narzekacie tutaj, że niektóre z postaci są poprowadzone niekonsekwentnie - ale dla mnie to jest dowód (w niektórych przypadkach) na pewną życiowość. Ludzie się zmieniają, są nielogiczni, a cudowne dzieci potrafią wyrastać na okropnych dorosłych. Cudowni dorośli w oczach jednych osób są przesłodcy, w innych - obrzydliwie niesympatyczni. Właśnie ta niekonsekwencja jest tym, co lubię u Musierowicz, bo dzięki temu postacie są bardziej życiowe.
Przykładem idealnym jest Mamert, w oczach Gabrieli dobry kumpel, w oczach syna - ojciec jak ojciec, w oczach córki - toksyczny. I ma to swoje uzasadnienie. A wzorce wychowawcze z - ciepłej, bądź co bądź - Kłamczuchy, może są i ciepłe, ale mocno autorytarne.
Może przesadna jest zmiana rodziny Schoppe z przemiłych w średnio sympatycznych, ale - Róża w Imieninach widziała ich odświętnych, oczami zakochanej w ich synu nastolatki.
Kto da więcej podobnych przykładów.
PS. Pisałam tu kiedyś jako herbarium, diabli mi wzięli tamto konto.