Dodaj do ulubionych

Makuszyński - ekranizacje

20.09.11, 22:20
Czy podobała Wam się jakakolwiek ekranizacja jakiejkolwiek powieści Makuszyńskiego?

Bo dla mnie była to za każdym razem porażka. O ile obsada całkiem do rzeczy, a nawet wręcz gwiazdorska (Beata Tyszkiewicz jako hrabina, Marek Kondrat jako ojciec w Pannie z mokrą głową, Piotr Fronczewski jako ojciec, Anna Seniuk jako pani Szymbartowa w Szaleństwach Panny Ewy) o tyle do szału mnie doprowadzało "uweselanie" na siłę.

W tych powieściach są zdarzenia tragiczne, ciężkie, czasem wzruszające. O to przecież chodzi, żeby pokazać, jak bohaterka radzi sobie z trudami życia. A w filmach - cielęca beztroska i mnóstwo głupawych piosenek. Po co?! Pan Podkówka wsadzający nogi w butach do stawu i wrzeszczący, że Irenka jest panna z mokrą głową a on, Podkówka, jest wariat z mokrymi nogami, ten pan Podkówka jest cudownie zabawny. Po co było na siłę dorabiać piosenkę do sceny, w której Irenka pokazuje smutnemu profesorowi że życie jest piękne? WRRRRR!!!!

Jakie jest Wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 20.09.11, 22:37
      nie nie nie

      pan podkówka nie jest cudownie zabawny, jest żenujący
      dla mnie humor makuszyńskiego zestarzał się przeraźliwie. jest wysilony, toporny, nieśmieszny, z gatunku "musi być zabawnie za wszelką, ale to wszelką cenę". do łyknięcia, jak się miało 8 lat w latach 70., czyli w 40 lat po napisaniu - później już nie do przełknięcia, właśnie z poczucia zażenowania

      śpiewający emilian kamiński et consortes są po prostu wcieleniem tej samej ideologii (musi_być_śmiesznie_musi_musi_musi_choćbym_pękł) w innym medium niż książka.


      • rannie.kirsted Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 01:00
        ja jako dziecko lubilam serial o diable:)
        • ssssen Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 14:20
          Problem w tym, że nie miał on nic - poza tytułem - z książką Makuszyńskiego. A drewniani aktorzy i źle zsynchronizowny dźwięk irytowali mnie już wtedy, a miałem pewnie z 12 lat.
    • bardzozielonykot Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 01:04
      Teraz wstydzę się trochę do tego przyznać, ale mi się niektóre ekranizacje podobają...
      Co gorsza - zupełnie nie wiem za co je lubię.
      Jakoś tak po prostu cieplej na sercu mi się robi, gdy je oglądam. Pioseneczki też mi nie przeszkadzają. Ja w ogóle lubię różne staroświeckie sprawy. Wszystko lubię ;)

      Lubię "Szaleństwa Panny Ewy", "Awanturę o Basię" Tarnasa i Kaniewskiej (tę starszą ekranizację zdecydowanie bardziej).
      Trochę lubię ;) "Pannę z mokrą głową".
      Niezbyt jednak lubię "Szatana z 7 klasy"
      • meduza7 Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 08:41
        Z ekranizacji Makuszyńskiego najbardziej lubię animowane "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Z piosenkami!
        Natomiast co do pozostałych - trudno mi powiedzieć, bo jednak wszystko to wspomnienia dzieciństwa. "Szaleństwa panny Ewy" bardzo mi się podobały - no ale gdy to oglądałam, miałam jakieś może 10-13 lat? Tak samo po podstawówce już nie odświeżałam sobie jego książek...
    • the_dzidka Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 09:00
      Lubię "Szatana", ale tego z 1960 roku, mimo że z wiadomych powodów letnisko zostało zamienione na kolonie państwowe, a Gąsowscy nie mieszkają we własnym majątku, ale w dworze przerabianym na muzeum ;) Nie, żebym za tym filmem jakoś szczególnie szalała, ale powiedzmy, że mogę popatrzeć bez większej niechęci.

      Natomiast, kochani, czy ktokolwiek z Was widział odcinkowego "Szatana" z roku 2006?...

      *przerwa na monotonne stukanie głową w mur*

      Metroseksualny Adam i Wandzia, panna z dziwną szczęką, idiotyczne piosenki i kompletne rozmycie treści... przypadkiem widziałam kawałek tego dzieUa i uciekłam z krzykiem! (znaczy w głąb siebie, bo tak naprawdę to nie mogłam) Niby robił to Tarnas, etatowy przerabiacz Makuszyńskiego na ekran... niemniej jednak pomiędzy Panną Ewą a tym czymś jest ponad dwadzieścia lat różnicy i to widać...
      • marslo55 Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 09:45
        the_dzidka napisała:
        "Natomiast, kochani, czy ktokolwiek z Was widział odcinkowego "Szatana" z roku 2006?..."
        Bożeeee! Ten serial uznano by za żenującą ramotę chyba nawet w czasach Makuszyńskiego. Rzadko kiedy podczas oglądania filmu/serialu zdarza mi się czuć autentyczny WSTYD za twórców, ale tym razem się udało - dojmujące, bolesne, fizyczne uczucie straszliwego obciachu. Gdyby George W. znał ten serial, nie potrzebowałby żadnych innych tortur - tego naprawdę nikt nie wytrzyma. Ja już przy pierwszej piosence przyznałabym się do wszystkiego, żeby tylko to wyłączyli..


      • ssssen Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 14:22
        Tarnas? Ten facet nie jest normalny. A najpotworniejszy wytwór jego wyobraźni to "Pan Samochodzik i praskie tajemnice".
        • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 16:10
          ssssen napisał:

          > Tarnas? Ten facet nie jest normalny. A najpotworniejszy wytwór jego wyobraźni t
          > o "Pan Samochodzik i praskie tajemnice".


          o bardzo przepraszam, w dziedzinie degenerowania pana samochodzika na ekranie mistrzem niedoścignionym jest janusz kidawa i jego dzieło "pan samochodzik i niesamowity dwór"!
          • the_dzidka Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 21:25
            > o bardzo przepraszam, w dziedzinie degenerowania pana samochodzika na ekranie m
            > istrzem niedoścignionym jest janusz kidawa i jego dzieło "pan samochodzik i nie
            > samowity dwór"!

            Nawet. Mi. Nie mów.
            "Ekscentryczny dans, już wpadamy w trans, słaby jest bez szans, nie dla niego dans!"
            Jedyny udany Samochodzik to ten z Hansem Klossem. Doskonale zrobiony, trzymający w napięciu nawet tych, którzy zdążyli wcześniej przeczytać książkę :)
            • jhbsk Re: Makuszyński - ekranizacje 25.09.11, 11:20
              Wyspa złoczyńców z Kwintą też była niezła.
          • ssssen Re: Makuszyński - ekranizacje 22.09.11, 09:07
            Ło , ja byłem pewien, że to też Tarnas zabił :)

            "Niesamowitego dworu" co prawda nie widziałem, ale myślę, że wehikuł zamieniający się w "Praskich tajemnicach" w latający, świecący spodek i odlatujący w siną dal jest trudny do przebicia ;)
            • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 22.09.11, 19:25
              ssssen - żeby nie było na mnie: sam chciałeś:

              vimeo.com/2416852
              sugeruję doczekać do drugiej minuty - w czerwonym samochodzie będzie batura ze wspólnikami
              • ssssen Re: Makuszyński - ekranizacje 23.09.11, 13:32
                Jesteś złym cżłowiekiem! ;)

                Ale przypomniało mi się, że kiedyś to widziałem, ale mózg wyparł to wspomnienie.

                Teraz pisze poważnie: Tarnas jest chorym człowiekiem, albo ostro ćpał, tak jak i ten, który mu dal pieniądze na to coś (brak mi słów na określenie tego syfu).
                • ssssen Re: Makuszyński - ekranizacje 23.09.11, 13:34
                  Kidawa, oczywiście, nie Tarnas,
              • ananke666 Re: Makuszyński - ekranizacje 23.09.11, 16:46
                KKOKOS TY... NIEDOBRY BOROSTWORZE TY!!!
                • nessie-jp Re: Makuszyński - ekranizacje 23.09.11, 17:24
                  Ja też obejrzałam ten kawałek wrzucony przez kkokos i zrobiło mi się słabo i źle :( Ranyboskie, co za chory umysł stworzył taką żenadę? Dlaczego Batura wygląda jak Tajemniczy Don Pedro z Krainy Deszczowców, a Pan Samochodzik jak Smok?

                  Mając taki materiał, można by nakręcić genialny film przygodowy na poziomie "Skarbu narodów" (choć oczywiście nie z takim budżetem, bo jasne, u nas budżet idzie tylko na Wajdę). Ale nawet przy niewielkim budżecie można zrobić z tego coś naprawdę fajnego, przesuwając akcent z pościgów samochodowych (które nudne są) właśnie na poszukiwanie skarbów i rozwiązywanie zagadek.


                  • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 24.09.11, 18:07
                    Ale nawet przy niewielkim budżecie można zrobić z tego coś
                    > naprawdę fajnego, przesuwając akcent z pościgów samochodowych (które nudne są)
                    > właśnie na poszukiwanie skarbów i rozwiązywanie zagadek.
                    >

                    może był budżet na film dla młodych widzów wykorzystujący atari (sponsor, znaczy)?
                    może kidawa chciał zrobić bardziej po bożemu, a jakiś decydent filmowo-telewizyjny (nie wiem, czy tvp już wtedy maczała palce w filmach kinowych) uznał, że dzieci to teraz (1986) mają w nosie historię, bo interesują się tylko komputerami, ew. trzeba z żywymi naprzód iść? a z batury zrobili don pedra, bo nakazano im powiększyć grupę docelową, więc czemu nie o przedszkolaki?

                    jak widać, mam dziś wieczór dobroci i wspaniałomyślności, więc wyszukuję jakiej usprawiedliwienia. bo to, że twórcy filmu pomyśleli "tak będzie fajnie!" nie mieści mi się w głowie :(
                    aha, a autorem scenariusza był sam nienacki :(
                    • slotna Re: Makuszyński - ekranizacje 24.09.11, 22:44
                      > aha, a autorem scenariusza był sam nienacki :(

                      Moze byl zmuszony pisac ta sama metoda, co Chmielewska do ekranizacji swoich ksiazek?
                      • nessie-jp Re: Makuszyński - ekranizacje 25.09.11, 00:36
                        > Moze byl zmuszony pisac ta sama metoda, co Chmielewska do ekranizacji swoich ks
                        > iazek?

                        Jaką, jaką? Nie czytałam Autobiografii, nic nie wiem.
                        • ananke666 Re: Makuszyński - ekranizacje 25.09.11, 10:27
                          Podejrzani już byli w druku, kiedy zgłosił się do mnie Film Polski w osobie reżysera, Jana
                          Batorego, z propozycją kręcenia Klina. Nie czułam się na siłach sama pisać scenariusz,
                          szczególnie że Batory miał swoje poglądy, pisaliśmy go zatem wspólnie, w kawiarni
                          Grand Hotelu. U mnie w domu były dzieci i Wojtek, u Batorego remont, nie mieliśmy
                          innego odpowiedniego miejsca i wielokrotnie goście przy sąsiednich stolikach milkli i
                          wpatrywali się w nas wzrokiem pełnym zgrozy. Z Klina zrobiło się „Lekarstwo na miłość”.
                          Kłóciliśmy się przy tym zajadle, wręcz nienawiść między nami szalała, Batory tę batalię
                          wygrał, bo jednak o filmie decyduje reżyser, a nie autor, musiałam się ugiąć i byłam
                          wściekła, Batory uważał mnie za najwstrętniejszą babę świata, dodatkowo zaś przez cały
                          czas bolał mnie ząb. Latałam do dentysty, który zaparł się przy leczeniu przewodowym,
                          ćmiło bezustannie, jakim cudem wyszła nam z tego komedia, sama się dziwię.
                          • ananke666 Re: Makuszyński - ekranizacje 25.09.11, 10:32
                            I jeszcze fragmenty o innych:

                            Romans wszechczasów

                            Wracając do filmu, nie pamiętam już, jak się nazywała autorka scenariusza, ale napisała
                            go genialnie. Bezbłędnie wydłubała z książki wszystkie elementy komediowe, zachowała
                            atmosferę, wyeksponowała to co barwne i widowiskowe, stworzyła rzecz znakomitą, nic
                            116
                            dodać, nic ująć, sama byłam zdumiona, że może z tej książki powstać tak świetny film.
                            Ciekawiło mnie ogromnie, jak też go będą kręcić.
                            No i powiem od razu. Nie mam zielonego pojęcia, co teraz zrobi INTERART, bo śladu po
                            tym dziele sztuki nie ma najmniejszego. Nie istnieje w ogóle. Taśma, z której nie zrobiono
                            kopii, została już dawno skasowana i nagrano na niej coś nowego.
                            Już sam ten fakt świadczy o poziomie utworu. Jakim cudem z tak doskonałego
                            scenariusza zdołano zrobić tak przeraźliwe dno, zgoła nie sposób pojąć. Oglądałam to
                            tylko raz, nie jestem pewna, czy w całości, i moja pamięć zachowała głównie wrażenie
                            skrętu kiszek. Tych kiszek miałam pełno wszędzie, także w głowie, i wszystkie supłały się
                            w ciasne węzełki. Dodatkowo coś zgrzytało w szczękach i latało po plecach, bo w końcu
                            była to ekranizacja mojej własnej książki.

                            Zabroniłam umieszczać w czołówce tytuł Romansu i moje nazwisko.

                            Złe przeczucia zagnieździły się we mnie już od samego początku. Zostałam dopuszczona
                            do studia pod warunkiem, że będę jak kibic, cicha i bezwonna, nie zacznę się wtrącać i
                            nie odezwę się ani jednym słowem. Spełnienie warunku wyszło może nie najlepiej, w
                            jakimś momencie poderwało mnie, wyleciałam zza wielkiej szyby na górze, popędziłam
                            na dół i zrobiłam piekło tak okropne, że kamerzyści pytali potem, czy pani Chmielewska
                            jeszcze przyjdzie, bo tak śmiesznie to dotychczas tu nigdy nie było.
                            Sceny w tym filmie rozgrywały się przeważnie w łóżku, nie wiem, skąd wzięte, bo u mnie
                            nic takiego nie istniało. Sensu nie miały za grosz. Główną rolę męską grał jakiś
                            dziennikarz, który podobno raz w życiu wystąpił w charakterze aktora hobby stycznie.
                            Rolę żeńską Kurasiowa. O obsadę nie miałam pretensji, chociaż w efekcie jasny blondyn
                            był silnym brunetem, ale facet przystojny, więc niech tam. Cała reszta wołała o pomstę do
                            nieba.
                            Zdradzono mi sekret. Okazało się, że reżyser akurat pozostawał w stanie wojny z panią
                            kierownik produkcji i wzajemnie robili sobie na złość, udowadniając, że ta druga strona
                            ma głupie pomysły. Jako dowód występowała nakręcona taśma. Rzeczywiście, trzeba
                            przyznać, że obydwojgu się powiodło, wszystko na tej taśmie było upiornie głupie.


                            Słuchowiska

                            Nie miałam w ogóle szczęścia do adaptacji. Nawet taka zdawałoby się prosta rzecz jak
                            słuchowisko z Nawiedzonego domu… No nie, tu akurat było odwrotnie, najpierw
                            napisałam słuchowisko dla radia, a potem zrobiłam z niego książkę, co okazało się
                            trudniejsze, niż przypuszczałam, ale nie w tym rzecz. Słuchowisko zostało nagrane.
                            Rozpacz mnie ogarnęła tak potężna, że jej resztki tkwią mi gdzieś w środku do tej pory.
                            Zrobiono je znakomicie, wykonawcy zostali świetnie dobrani, podali tekst zgodnie z moją
                            intencją, z wyczuciem, chyba sami się przy tym doskonale bawili, mogło wyjść z tego
                            prawie arcydzieło, l co? I wszystko zostało spaskudzone śmiertelnie.
                            Jedna jedyna rola załatwiła sprawę, mianowicie rola głównej bohaterki. Podstawowa. Ta
                            nieszczęsna Janeczka, która od początku do końca jest dzieckiem nietypowym,
                            dziewczynką o żelaznych nerwach i zimnej krwi, myślącą w dodatku, na której cała akcja
                            spoczywa, w słuchowisku wystąpiła w charakterze przerażająco kwikliwej, piskliwej,
                            rozhisteryzowanej kretynki.
                            Dziw, że się nie udusiłam, słuchając tych kwików. Co gorsza, treść przystała do formy,
                            mogę przysiąc bez wahania, że w całym tekście ani razu i nigdzie nie napisałam „ojej”,
                            nawet nie wiem, czy pisze się to razem, czy osobno. Janeczka wrzeszczy „ojej!” bez mała
                            co chwila, jakie wrzeszczy, kwiczy i piszczy, aż uszy bolą. Diabli wzięli całość, której
                            szkoda tym bardziej, że była naprawdę świetna.
                            Jak zwykle, zostałam postawiona wobec faktu dokonanego, dopuszczono mnie do
                            gotowego, skończonego słuchowiska. Gdybym wysłuchała tego wcześniej, na
                            początku…! Wszyscy się później zgodzili, że pisk Janeczki psuje sztukę, należało
                            zmienić interpretację od razu, rzuciłabym się na to z wyszczerzonymi zębami! No tak, ale
                            radio i telewizja nie lubią autorów…
                            • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 25.09.11, 12:17
                              ha!
                              to nie film, to teatr telewizji

                              być może rzeczywiście ta notka to jedyny ślad, skoro taśmy telerekordingu :) już nie ma...

                              www.filmpolski.pl/fp/index.php/523785
                              Główną rolę męską grał jaki
                              > ś
                              > dziennikarz, który podobno raz w życiu wystąpił w charakterze aktora hobby styc
                              > znie.
                              > Rolę żeńską Kurasiowa. O obsadę nie miałam pretensji, chociaż w efekcie jasny b
                              > londyn
                              > był silnym brunetem, ale facet przystojny, więc niech tam.

                              doszłam po kurasiowej, czyli jolancie lothe oczywiście. ten dziennikarz, jak rozumiem, to piotr paweł komorowski, brat bliźniak mai komorowskiej - i tak się dowiedziałam, ze ona ma brata bliźniaka :)
      • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 16:12
        the_dzidka napisała:

        > Lubię "Szatana", ale tego z 1960 roku, mimo że z wiadomych powodów letnisko zos
        > tało zamienione na kolonie państwowe, a Gąsowscy nie mieszkają we własnym mająt
        > ku, ale w dworze przerabianym na muzeum ;) Nie, żebym za tym filmem jakoś szcze
        > gólnie szalała, ale powiedzmy, że mogę popatrzeć bez większej niechęci.

        ja bardzo lubię czechowicza jako bandytę :)
    • nessie-jp Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 16:01
      Jako że nie przepadam za samym Makuszyńskim (poza kilkoma pozycjami, do których mam sentyment z dzieciństwa), to i ekranizacje mi się nie podobały. Jedynym wyjątkiem był wspomniany animowany film o dwóch takich. Marchewkoooowe pole rośnie wokół nas!
      • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 16:08
        > Marchewkoooowe pole rośni
        > e wokół nas!

        oj rośnie rośnie, ale po prostu piosenki lady pank były fajne, zwłaszcza ta, bo fragment z filmu robił za teledysk, a w ogóle to psychodelia z wersji light :)

        to jest jakby obok makuszyńskiego :)

        marchewkowe
        • pi.asia Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 19:18
          Animowany serial "o dwóch takich ..." nie ma NIC wspólnego z książką. Piosenki Lady Pank irytowały mnie podwójnie, bo o ile same w sobie mogą się podobać (ja mam akurat inny gust muzyczny) to do Makuszyńskiego pasują jak wół do karety.

          Przesłanie książki diabli wzięli.

          "Szatana", tego nowego, widziałam fragmentarycznie, i muszę przyznać że miał mocne punkty - stroje z epoki, scenografię i wątki historyczne.
          Tylko po cholerę wszędzie pakowano piosenki??????

          Zdecydowanie najlepsza ekranizacja to Koziołek Matołek. Przynajmniej dla mnie ;)
          • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 21.09.11, 19:26
            > Zdecydowanie najlepsza ekranizacja to Koziołek Matołek. Przynajmniej dla mnie ;
            > )

            no tak, ale to też nie miało - poza czterowierszem na początku - NIC wspólnego z książką :)
          • truscaveczka Re: Makuszyński - ekranizacje 23.09.11, 11:53
            Pi.asiu, jak nie kocham Lady Pank, to te piosenki uwielbiam, nienawidząc przy tym animacji. Zresztą i film fabularny też mi się nie podobał, może już wtedy przebijały zeń wieszczby niechlubnej przyszłości... <oddala się, zadumana>
    • chomiczkami Re: Makuszyński - ekranizacje 23.09.11, 11:34
      Chyba jest we mnie sporo z dzieciaka, bo bardzo Makuszyńskiego lubię, a ekranizacje znowu średnio. Stareńka "Awantura o Basię" jest słodka (chociaż akcję bezlitośnie przeniesiono w czasie), nowa jakoś nie budzi moich emocji, choć z przyjemnością patrzyło się na tę plejadę gwiazd.

      Inne rzeczy oglądałam tylko we fragmentach i mnie nie zachwycały, więc się nie wypowiem o całości.
      • pi.asia Re: Makuszyński - ekranizacje 23.09.11, 19:11
        A dobrze pamiętam, że w starej wersji "Awantury o Basię" babcię Tańską grała cudowna Mieczysława Ćwiklińska?
        • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 24.09.11, 17:51
          nie

          www.filmpolski.pl/fp/index.php/162284_3
    • jhbsk Re: Makuszyński - ekranizacje 25.09.11, 11:19
      Lubię Szaleństwa panny Ewy.
    • minerwamcg Re: Makuszyński - ekranizacje 25.09.11, 16:35
      Po kolei.

      Stary "Szatan z siódmej klasy" - proszę uprzejmie! Mimo koniecznych zmian ideolo, ogląda się cudownie. Urocza ramotka z myszką.
      Nowy "Szatan" - nie widziałam.
      Stara "Awantura o Basię" - czemu nie! Dzieło tuż powojennie, więc akcję trzeba było przenieść do Krakowa :) - co dla mnie jest tym słodsze.
      Nowa "Awantura o Basię" - łomatko, córko, wujenko... Pomysł z wyprawą Basi na poszukiwanie ojca do Ameryki Południowej bije rekordy kretynizmu. I jako pomysł, i jako realizacja.
      "Szaleństwa panny Ewy" - obleci. IMHO Kamiński za stary na Jerzego, ale upcha się w tłumie. Piosenek bez szkody mogłoby nie być.
      "Panna z mokrą głową" - pamiętam, że mi się podobało. Tylko nie wiem dlaczego wokół sympatycznego filmiku zrobiono takie wielkie halo a ładną i niegłupią dziewczynkę grającą tytułową rolę lansowano na wielką gwiazdę. Którą w końcu nie została, bo nie miała ochoty.
      • slotna Re: Makuszyński - ekranizacje 25.09.11, 21:27
        > "Panna z mokrą głową" - pamiętam, że mi się podobało. Tylko nie wiem dlaczego w
        > okół sympatycznego filmiku zrobiono takie wielkie halo a ładną i niegłupią dzie
        > wczynkę grającą tytułową rolę lansowano na wielką gwiazdę. Którą w końcu nie zo
        > stała, bo nie miała ochoty.

        Chodzi o nia? Filmu nie widzialam, ale pamietalam twarz, imie i ze tam grala - wywiady w telewizji, gazetach, caly jakis program o niej. Wlasciwie bylam przekonana, ze zostala aktorka.
        • kkokos Re: Makuszyński - ekranizacje 25.09.11, 21:47
          taki sobie tekścik, ale się wstrzelil

          poradnikdomowy.pl/poradnikdomowy/1,116910,10170605,Moja_przygoda_z_filmem.html?as=2&startsz=x
          • minerwamcg Re: Makuszyński - ekranizacje 26.09.11, 10:30
            No właśnie, a ona w końcu została psychologiem :) Zrobili wokół niej halo jakby zagrała co najmniej Ofelię w Teatrze Narodowym, a to była jak pamiętam sympatyczna rola, sympatyczna dziewczynka, niezły film - i tyle.
      • czekolada72 Re: Makuszyński - ekranizacje 05.10.11, 19:10
        minerwamcg napisała:

        > Po kolei.
        Podepne sie pod Twoja liste :)
        >
        > Stary "Szatan z siódmej klasy" - proszę uprzejmie! Mimo koniecznych zmian ideol
        > o, ogląda się cudownie. Urocza ramotka z myszką.
        NAwet dzis bym chetnie ogladnela - w sumie to juz ... "stare kino"


        > Nowy "Szatan" - nie widziałam.
        To nie masz co zalowac... TEGO sie nie da ogladac, no nie da!

        > Stara "Awantura o Basię" - czemu nie! Dzieło tuż powojennie, więc akcję trzeba
        > było przenieść do Krakowa :) - co dla mnie jest tym słodsze
        Kolejne juz "stare kino" i jeden z moich pierwszych filmow ogladnietych w prawdziwym kinie!!
        .
        > Nowa "Awantura o Basię" - łomatko, córko, wujenko... Pomysł z wyprawą Basi na p
        > oszukiwanie ojca do Ameryki Południowej bije rekordy kretynizmu. I jako pomysł,
        > i jako realizacja.
        Pierwsza czesc - calkiem calkiem. Ale ta Ameryka - porazka!
        Uwielbiany przeze mnie Fronczewski to drugi wielki plus!


        > "Szaleństwa panny Ewy" - obleci. IMHO Kamiński za stary na Jerzego, ale upcha s
        > ię w tłumie. Piosenek bez szkody mogłoby nie być.

        Ujdzie, ujdzie, zwlaszcza, ze pamietam jak do kina Wolnosc zabrali mnie rodzice jakos tak zaraz po premierze, tuz po mojej jakiejs dluzszej chorobie.

        > "Panna z mokrą głową" - pamiętam, że mi się podobało. Tylko nie wiem dlaczego w
        > okół sympatycznego filmiku zrobiono takie wielkie halo a ładną i niegłupią dzie
        > wczynkę grającą tytułową rolę lansowano na wielką gwiazdę. Którą w końcu nie zo
        > stała, bo nie miała ochoty.

        Miezane mam uczucia, bo sceneria - ok, wnetrza - takze, ale jakos tak... hmm czegos btrakowalo, czegos bylo za duzo, ale... ujdzie :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka