Dodaj do ulubionych

Olśnionko

26.03.12, 16:06
Słuchajcie ludzie, czy my aby na pewno właściwie oceniamy stosunek pani MM do Różyczki? Czy ona faktycznie jest kreowana na taki wzór?
Wzięłam właśnie do ręki "Czarną Polewkę", otworzyłam, całkiem przypadkiem, na słynnej scenie z herbatką, i cóż moje oczy widzą?

- Nasz ojciec? - powtórzyła Róża, kojarząc fakty jak zwykle z pewnym opóźnieniem. - Ojejku - i zebrawszy myśli, dodała z przymusem: - Proszę, proszę do środka. Przecież... no, ja nie wiem... Mamy, jak już mówiłam, nie ma, ale przynajmniej... - zastanowiła się i spośród wielu możliwych opcji wybrała tekst uniwersalny: - Może herbatki? - spytała z zapraszającym, gościnnym gestem jak idealna pani domu, gotowa zwalczać wszystkie trudności życia za pomocą tak nieskomplikowanego przyrządu jak czajnik.
Obserwuj wątek
    • jamniczysko Re: Olśnionko 26.03.12, 19:48
      W sensie, że Różyczka w lekkim stopniu upośledzona umysłowo jest...?
      • pi.asia Re: Olśnionko 26.03.12, 20:55
        Ha, w "Imieninach" też jest piękna scena, gdy Frycek opowiada jej o cząsteczce elementarnej, a ona je jabłko i potakuje, patrząc na niego z rozrzewnieniem, po czym pyta jakie miał włoski kiedy był mały.
        Widać że nie tylko nie nadąża za jego tokiem myślenia, ale wręcz myśli o czymś zupełnie oderwanym od rzeczywistości. W dodatku głupio myśli, bo skoro on teraz jest blondyn, to jako dziecko też musiał mieć jasne włoski.
        Chyba rzeczywiście coś z Różyczką jest nie tak.
        • the_dzidka Re: Olśnionko 27.03.12, 09:25
          E, ja to często się zastanawiałam, czy to przypadkiem nie jest tak, że MM pisze o bohaterze, że jest dzielny, dobry, miły i odważny, a ty czytelniku masz się zastanowić, czy aby na pewno, ale potem doszłam do wniosku, że jednak nie. Brak jakiejkolwiek odautorskiej, nawet zawoalowanej, wskazówki, że tak należy to interpretować.
          • marslo55 Re: Olśnionko 27.03.12, 14:25
            the_dzidka napisała:
            "E, ja to często się zastanawiałam, czy to przypadkiem nie jest tak, że MM pisze o bohaterze, że jest dzielny, dobry, miły i odważny, a ty czytelniku masz się zastanowić, czy aby na pewno, ale potem doszłam do wniosku, że jednak nie."
            Czytałam sobie niedawno dziennik Tyrmanda. Pisze, jak rozmawiał z Kisielem, który orzekł, że "najważniejsza jest dobroć". Gdy Tyrmand zaczął wyśmiewać to antyintelektualne jego zdaniem stwierdzenie, Kisiel oświadczył, że dobrzy ludzie postępują bardzo mądrze. Może Róża to taki ideał wg Kisiela, co to wolno myśli, ale i tak postępuje mądrze dzięki swojej dzielnej dobroci? Bo czy nie milej pogadać o nordyckich włoskach Fryderyka i podać herbatkę niż babrać się w Pyziakach i cząstkach elementarnych?

        • zla.m Re: Olśnionko 28.03.12, 21:21
          pi.asia napisała:

          > Ha, w "Imieninach" też jest piękna scena, gdy Frycek opowiada jej o cząsteczce
          > elementarnej, a ona je jabłko i potakuje, patrząc na niego z rozrzewnieniem, po
          > czym pyta jakie miał włoski kiedy był mały.
          > Widać że nie tylko nie nadąża za jego tokiem myślenia, ale wręcz myśli o czymś
          > zupełnie oderwanym od rzeczywistości. W dodatku głupio myśli, bo skoro on teraz
          > jest blondyn, to jako dziecko też musiał mieć jasne włoski.
          > Chyba rzeczywiście coś z Różyczką jest nie tak.

          W moim odczuciu ta scena ma pokazywać jaka ta Różyczka jest słodko kobieca - cząstek nie rozumie, za to się nad niemowlęciem roztkliwi. Taka kobiecość, co nie ma wiedzy ścisłej, lecz emanuje macierzyńskością, ciepłem i (zapewne) taką życiową mądrością.

          Mi się osobiście też się zdarzyło zapatrzyć na takiego, co mi coś tłumaczył (kto to wie, co to było...). Tak się zapatrzyłam na jego ręce i tak sobie myślałam, że takie są silne, a dotyka tak delikatnie... ehem. No w każdym razie, to nie była kobiecość a'la Różyczka :P
        • meduza7 Re: Olśnionko 29.03.12, 11:45
          Frycek opowiada jej o cząsteczce
          > elementarnej, a ona je jabłko i potakuje, patrząc na niego z rozrzewnieniem, po
          > czym pyta jakie miał włoski kiedy był mały.

          Rany... znaczy już szesnastoletnia (chyba) Róża w Imieninach odczuwa pustkę ramion... Jeszcze nie uświadamia sobie do końca, o so cho, ale fantazjuje o niemowlakach!
          • nessie-jp Re: Olśnionko 29.03.12, 12:04
            A tak swoją drogą, to na miejscu Fryceryka w tym momencie spisałabym Rózię na straty. Bo śliczna słodka idiotka może się podobać, owszem, ale śliczna słodka idiotka, która jest za głupia nawet na to, żeby UDAWAĆ, że słucha z zainteresowaniem mądrych wywodów pana i władcy? Na co mu ona? Tylko do obsługi teleskopu?
            • klawiatura_zablokowana Re: Olśnionko 21.06.12, 00:24
              >Na co mu ona? Tylko do obsługi teleskopu?

              Niektórym naukowcom potrzebna jest właśnie taka partnerka. Taki odpoczynek dla mózgu. A i umiejętna "obsługa teleskopu" bywa w cenie...
    • skrzydlate.bobry Re: Olśnionko 27.03.12, 18:08
      A nie jest czasem tak, że w scenie z herbatką narracja jest prowadzona z punktu widzenia Laury? Laury, która ma do siostry stosunek nieco bardziej krytyczny niż reszta świata. U Musierowicz częściej się zdarza, że nie dostajemy interpunkcyjnie wyodrębnionego monologu wewnętrznego, ale łatwo zauważyć, kiedy obserwacja filtrowana jest przez oczka któregoś z bohaterów. Tak jest zresztą od pierwszych tomów. Hm, nie zastanawiałam się nad tym do tej pory, ale jak znowu kiedyś wrócę do Jeżycjady, to przyjrzę się bliżej, na ile wyraźnie da się wyodrębnić fragmenty z narratorem wszechwiedzącym od tych filtrowanych.
      • jamniczysko Re: Olśnionko 27.03.12, 20:36
        Ja zawsze odbierałam tę scenę z punktu widzenia Wolfiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka