black-apple
07.10.12, 02:44
Pojawiły się na forum krytyczne opinie dotyczące roli Elki i Pyzy w McDusi i jeszcze krytyczniejsze głosy na temat tychże. Jako osoba, która zalicza się do tej pierwszej grupy ośmielę się przedstawić swoich kilka słów na ten temat. Krótko i dosadnie.
Nie mam nic przeciwko kobietom realizującym się jako matki, ale całym swoim jestestwem oponuję przed przedstawianiem ich tylko i wyłącznie w tej roli. W kategorii wielkiej wpadki zaliczam Pyzę, która pochodziwszy z inteligenckiego domu stawiającego na pierwszym miejscu rozwój pasji okazała się bezkształtną breją bez ambicji. Wierzę w Pyzę zakładającą mały biznes albo na kanwie swojej potrzeby do udzielania pomocy i wsparcia realizującą się w różnych aktywnościach społecznych czy wolontariatach. W Pyzę jako automat do rodzenia dzieci nie chcę wierzyć.
Jestem bardzo rozczarowana rozwojem postaci Elki. Do tej pory jej jedyne cameo wiązało się z postacią Tomka: albo jako gość na przyjęciu jego siostry, która nie widzi świata (i innych gości) poza nim, albo jako jego wybranka na ślubie. Nic tylko opłakiwać brak takich scen jak prymuska Elka pomagająca prymusowi Ignacemu Grzegorzowi w nauce, czy przyjaźń z Laurą na zasadzie "Niepokorne dusze trzymają się razem".
P.S. Pożyczoną McDusię przeczytałam w samolocie. Zdania nie zmieniam. Jedynie cieszy mnie to, że w dobie kryzysu zaoszczędziłam 34 złocisze na czymś, do czego i tak nie wrócę.