Dodaj do ulubionych

Domek Laury

08.10.12, 09:18
Dlaczego Adam, syn (i współwłaściciel?) prosperującego ogrodnictwa "Daglezja", buduje dla Laury domek z dwoma POKOIKAMI, w którym nie mieści się normalny stół? Jak oni tam planują upchnąć Fidelisiątka (pod pianinem?) - bo przecież domek, wedle deklaracji Adama, ma być na DŁUGIE LATA?! Ja nie mówię, że willa z basenem powinna być, ale normalny domek, z normalnymi pokojami (a nie pokoikami) i normalnym stołem. Albo mieszkanie. Bawimy się w "jesteśmy biedni" chociaż jesteśmy bogaci?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Domek Laury 08.10.12, 09:21
      Wątpię, czy młodych ludzi stać od razu na wybudowanie wielkiego domu. Trudno, buduje sie taki, na jaki nas stać. Fidelisiątka można umiescić w jednym pokoju, a samemu mieszkać w drugim - wiele osób tak mieszka i żyje. Na razie zresztą ich jeszcze nie ma.
      • quilte Re: Domek Laury 08.10.12, 09:29
        Wiem. Moje Fidelisiątka też przez jakiś czas mieszkały w jednym z dwóch naszych pokoi:) Jednak mój ojciec (ani matka) nie posiadał prosperującego ogrodnictwa: ze "Sprężyny" pamiętam, że w "Daglezji" dobrze się działo, a ich produkty były drogie. Nie rozumiem sensu budowania ekstremalnie małego domku (ten stół!) skoro stać mnie na większy, jest to dla mnie kolejna "używana Honda" Marka Pałysa.
        verdana napisała:

        > Wątpię, czy młodych ludzi stać od razu na wybudowanie wielkiego domu. Trudno, b
        > uduje sie taki, na jaki nas stać. Fidelisiątka można umiescić w jednym pokoju,
        > a samemu mieszkać w drugim - wiele osób tak mieszka i żyje. Na razie zresztą ic
        > h jeszcze nie ma.
        >
      • kopiec_esmeralda Re: Domek Laury 08.10.12, 09:33
        Tych akurat raczej stać, ogrodnictwo dobrze prosperuje, wysyłają kwiaty hurtowo za granicę. Nie musieliby od razu budować pałacu, ale normalny dom - a tam, tzn. w książce namolnie jest podkreślana mikroskopijność wszystkiego i samowystarczalność domorosłych "budowlańców". Ciekawa jestem, jak taka budowa odbywała się od strony formalnej, zezwolenia, projekty.
    • kopiec_esmeralda Re: Domek Laury 08.10.12, 09:24
      Proste, bo oni są dobrzy&szlachetni (Laura po zborejczeniu też dojrzała do tego stanu), więc muszą się poubiedniać. Gdyby mieli normalny dom, to może staliby się nowobogackimi nie tylko materialnie, ale i duchem.
      A w ogóle, to taki maciupeńki domek sklecony z desek, czy beleczego, jak domek chruścika, pewnie jawi się naszej drogiej autorce jako niesłychanie romantyczny. Żyli biednie, lecz szczęśliwie, karmili się poezją i muzyką, rozmawiali z sarenkami i Gruszkami, czyli ludem prostym, a szczerym. Czy mi się zdaje, że gdzieś w arcy-i-dziele byl wspomniany św. Franciszek?
      Zieeew.
      • jottka Re: Domek Laury 08.10.12, 09:26
        a o co chodzi ze stołem, bo nie rozumiem?
        • quilte Re: Domek Laury 08.10.12, 09:31
          Nie było miejsca na normalny stół: taki, na czterech nogach. Z braku miejsca zastąpiono go blatem mocowanym do ściany - składanym.

          jottka napisała:

          > a o co chodzi ze stołem, bo nie rozumiem?
        • lezbobimbo Re: Domek Laury 08.10.12, 10:06
          Stol jest blatem skladanym na haczyku, lawki wokol scian, szafy wewnatrz scian (w drewnianych sciankach?), wszystko po to aby "oszczedzic miejsce".

          Ow Szalet Milosci Ubogiej stoi na srodku plantacji drzew Daglezja, tak w ogole. Miedzy HEKTARAMI iglakow czy innych jodelek, tuz pod wielkim, pojedynczym swierkiem (czy jodla wielkosci sekwoi ktora "optycznie" pomniejsza domek pod jej galeziami). Szalet wycinany laubzega z tego, co zostalo Gruszce po powiekszaniu pawilonu rozanego (ehe).
          A sarenki mieszkaja w pasniku gdzies kolo Lubowa.

          I nie ma tam opisu lazienki, szamba ani inst. lelepstrycznych.
          Maja za to wielki, ceglany komin wystajacy z dachu, pokrytego zielona dachowka z papy (czymkolczyk jest dachowka z papy) ktory im sluzy do parzenia herbaty.
          Moze tez dlatego takim nietaktem jest KitchenAid, robot jest zapewne wiekszy od jednego ich pokoiku.

          MM calkowicie popierniczyla bajki. Z jednej strony zamozni plantatorzy, z drugiej strony mikroskopijny szalecik, jak u sadownikow najemnych.
          Fidelisiatka beda zapewne wysiadywane przez dziecko-sarne łałre w gniazdkach, na galeziach jodlosekwoi.
          • bupu Re: Domek Laury 08.10.12, 18:27
            lezbobimbo napisała:

            > Ow Szalet Milosci Ubogiej stoi na srodku plantacji drzew Daglezja, tak w ogole.
            > Miedzy HEKTARAMI iglakow czy innych jodelek, tuz pod wielkim, pojedynczym swie
            > rkiem (czy jodla wielkosci sekwoi ktora "optycznie" pomniejsza domek pod jej ga
            > leziami).

            I rozumiem, że iglaki same się podlewają, nawożą, opryskują i przycinają, a trawa w międzyrzędziach sama się strzyże, w związku z tym chałupa w środku plantacji wcale a wcale nie przeszkadza?

            Oraz nawet najszybciej rosnące iglaki potrzebują dwudziestu lat na osiągnięcie wysokości 15 metrów, a zaręczam, że wtedy pod gałęziami zmieści im się co najwyżej psia buda, a nie żaden Szalet Miłości. To co na środku plantacji robiło stuletnie drzewiszcze?
            • vi_san Re: Domek Laury 16.03.15, 15:16
              Że się poniewczasie wtrącę: stuletnie [co najmniej] drzewiszcze rosło i stanowiło romantyczną podpórkę szaletu. Innego uzasadnienia nie ma.
              Tak jak nie ma uzasadnienia dla budowania czegokolwiek [a już szczególnie szaletu] NA ŚRODKU plantacji, zamiast np. na skraju, na przeciwpołożnej domu Fidelisów starszych, coby bliskiego sąsiedztwa uniknąć i skazy ewentualnych dziatek nieborejczym wpływem.
              • agafiatichonowna Re: Domek Laury 16.03.15, 15:31
                Ten środek plantacji mnie zawsze zastanawiał. Bo co w razie pożaru ? Straż tratuje tuje, czy pan Gruszka sika szlauchem a Adam koneweczką?
      • meduza7 Re: Domek Laury 08.10.12, 09:36
        Mnie to się kojarzy z "Nutrią i Nerwusem" i marzeniami Nerwusa o zamieszkaniu w małym domku i o tym, że on zrobi kołyskę ze skrzynki po owocach, czy jakoś tak.
        • quilte Re: Domek Laury 08.10.12, 09:39
          To chyba miało być na ubogim poddaszu?:)
          I Nutria miała tam zamieszkać z Tuniem-ubogim-INFORMATYKIEM?

          meduza7 napisała:

          > Mnie to się kojarzy z "Nutrią i Nerwusem" i marzeniami Nerwusa o zamieszkaniu w
          > małym domku i o tym, że on zrobi kołyskę ze skrzynki po owocach, czy jakoś tak
          > .
          • emae Re: Domek Laury 08.10.12, 09:42
            quilte napisała:

            > To chyba miało być na ubogim poddaszu?:)
            > I Nutria miała tam zamieszkać z Tuniem-ubogim-INFORMATYKIEM?
            >

            To podkreślenie oznacza, jak rozumiem, niedowierzanie, że informatyk może być ubogi? :D
            • quilte Re: Domek Laury 08.10.12, 09:50
              I tak, i nie:) Podkreślenie oznacza niedowierzanie, że w roku 1994 ("Nutria i Nerwus") specjalista-informatyk mógł być ubogi.
              emae napisała:

              > quilte napisała:
              >
              > > To chyba miało być na ubogim poddaszu?:)
              > > I Nutria miała tam zamieszkać z Tuniem-ubogim-INFORMATYKIEM?
              > >
              >
              > To podkreślenie oznacza, jak rozumiem, niedowierzanie, że informatyk może być u
              > bogi? :D
              • ding_yun Re: Domek Laury 08.10.12, 09:57
                Ale tak naprawdę przecież Nerwus się rozpędza i mówi w tej scenie o sobie i swoich marzeniach, pod płaszczykiem odmalowywania życia Natalii i Tunia. Stąd to ubogie poddasze, kołyska z kontenerka po Pepsi, rozmowy o muzyce i tak dalej.
                • quilte Re: Domek Laury 08.10.12, 10:02
                  Też prawda.
                  ding_yun napisała:

                  > Ale tak naprawdę przecież Nerwus się rozpędza i mówi w tej scenie o sobie i swo
                  > ich marzeniach, pod płaszczykiem odmalowywania życia Natalii i Tunia. Stąd to u
                  > bogie poddasze, kołyska z kontenerka po Pepsi, rozmowy o muzyce i tak dalej.
                • nabakier Re: Domek Laury 08.10.12, 10:07
                  Dzień dobry, "wynaturzony" forumie :-) (Nie pamiętam, czy już się witałam, czy nie, chyba nie).

                  No a domek Robroja u Majchrzaka? Też taki akuratny- dwa mikro pokoiki i szczęśliwy żywot w nich aż po pachi. Autorka papuguje swoje wcześniejsze pomysła. Autocytatologia stosowana. Ale kurde, za dużo tego, nie? Tam też księżyc świecił cudnie, czy cuś...
                  • lezbobimbo Re: Domek Laury 08.10.12, 10:14
                    nabakier napisała:
                    > No a domek Robroja u Majchrzaka? Też taki akuratny- dwa mikro pokoiki i szczęśl
                    > iwy żywot w nich aż po pachi.

                    Taaaa, ocieplana styropianem budka dla DOBRYCH ptaszat niebieskich (w ktorej to budce mieszkaja za darmo i maja tez prad, bo Majchrzak im przytaszcza tv), nie to co ZUY plantator Majchrzak w swej wypasionej hacjendzie tuz obok.. -_-
                  • meduza7 Re: Domek Laury 08.10.12, 10:17
                    Ale domek u Majchrzaków był lokum tymczasowym, póki Robert nie odbije od dna i nie będzie go stać na coś lepszego. A domek Fidelisów, jak rozumiem, jest już tym docelowym.
                    • nabakier Re: Domek Laury 08.10.12, 14:48
                      Eeee, chyba nie na amen ten domek- Laurze coś się mina wydłuża na tę wieloletnią perspektywę mikromieszkalniczą, więc chyba dla niej jednak tymczasowy.
                  • kopiec_esmeralda Re: Domek Laury 08.10.12, 10:17
                    A właśnie, właśnie. Taka widać tamoj wizja krainy szczynśliwości.
      • ready4freddy Re: Domek Laury 08.10.12, 12:21
        kopiec_esmeralda napisał(a):

        > Proste, bo oni są dobrzy&szlachetni (Laura po zborejczeniu też dojrzała do tego
        > stanu), więc muszą się poubiedniać. Gdyby mieli normalny dom, to może staliby
        > się nowobogackimi nie tylko materialnie, ale i duchem.
        > A w ogóle, to taki maciupeńki domek sklecony z desek, czy beleczego, jak domek
        > chruścika, pewnie jawi się naszej drogiej autorce jako niesłychanie romantyczn
        > y. Żyli biednie, lecz szczęśliwie, karmili się poezją i muzyką, rozmawiali z sa
        > renkami i Gruszkami, czyli ludem prostym, a szczerym. Czy mi się zdaje, że gdzi
        > eś w arcy-i-dziele byl wspomniany św. Franciszek?
        > Zieeew.

        jeszcze bardziej romantyczny byby domek z beleczego na drzewie, taki treehouse of horror :)
    • iwoniaw Re: Domek Laury 08.10.12, 10:55
      Uważam, że masz 100% racji. Nawet jeśli ktoś buduje dom własnoręcznie i "systemem gospodarczym", to chyba jednak na _hektarach_ plantacji mógłby postawić coś o rozmiarach pozwalających stół wstawić normalnej wielkości?
      No chyba że chodzi o to, że całość miała mieć wymiary altanki działkowej, na która nie trzeba mieć pozwolenia - zresztą uprawdopodabnia to fakt, iż chatka powstała z resztek (!) materiałów po pawilonie różanym (!)
      Rzeczywiście, bardzo realistyczna wizja domu na lata (!) dla syna plantatora wysyłającego całymi samolotami róże po Brukselach...
      Czyli powrót do ubiedniania, niestety :-/

      Z drugiej strony - mając ten opis można się domyślać, jakim cudem Borejków stać było na składkę na dom Pyzy w ogródku Górskich i dlaczego Fryderyk niekoniecznie palił się do tej hojnej oferty :-D
      • jottka Re: Domek Laury 08.10.12, 11:00
        iwoniaw napisała:

        > Rzeczywiście, bardzo realistyczna wizja domu na lata (!) dla syna plantatora wysyłającego całymi samolotami róże po Brukselach...

        oj. pani mm chyba nie wzięła pod uwagę, że taki plantator to niemal funkcja publiczna i sąsiedzi oraz okolica by go zagryźli, gdyby syna na taką poniewierkę skazał... no tłumy by ciągnęły zobaczyć to dziwo:)


        > Z drugiej strony - mając ten opis można się domyślać, jakim cudem Borejków stać było na składkę na dom Pyzy w ogródku Górskich i dlaczego Fryderyk niekoniecznie palił się do tej hojnej oferty :-D

        ale tu chyba nie borejki płacą?
        • iwoniaw Re: Domek Laury 08.10.12, 11:08
          Cytat> ale tu chyba nie borejki płacą?

          Ano tu nie, ale za to czarno na białym widzimy, że pod hasłem "domek dla młodej rodziny" nie kryje się hasło "inwestycja kosztowo porównywalna z co najmniej kawalerką w Poznaniu", lecz "altanka zbudowana z resztek po konstruowaniu pawilonu różanego w przydomowym ogrodzie" ;-)
          • yvi1 Nie rozumiemem... 08.10.12, 12:04
            Domek byl tak maly,a Laura pianino brala?Albo ten stol musial byc skladany,zeby Laura pianino wziela.Albo cos pokrecilam...
            • iwoniaw Re: Nie rozumiemem... 08.10.12, 12:12
              Domek miał miejsce na pianino w pokoiku. Skutkiem czego w kuchence nie mieścił się stół normalnej wielkości, jeno blat rozkładany, do ściany przytwierdzon. A szafy celem oszczędności miejsca były wbudowane w ściany. Drewniane ściany.
              • jottka Re: Nie rozumiemem... 08.10.12, 12:18
                a ten domek był jakoś ocieplany?:) bo ja się nie znam, ale taki instrument rzecz wrażliwa i bardzo nie lubi zimna czy w ogóle skoków temperatury, a wilgoci to już w ogóle..
                • iwoniaw Re: Nie rozumiemem... 08.10.12, 12:23
                  No mam nadzieję, że był - wszak śnieg hula za oknem ;-) Nie oczekuję zresztą od autorki opisu szczegółów technicznych wszelkich instalacji i brak wzmianki o ociepleniu i jego rodzaju mi nie przeszkadza, bardziej niepokoi mnie wzmianka o budowaniu z resztek po pawilonie. Od razu się człowiek niepokoi o to, jakiego rodzaju altanka z tego mogła powstać i takie pytania techniczne jak Twoje się pchają nachalnie...
                  • jottka Re: Nie rozumiemem... 08.10.12, 12:30
                    aaa, to oni w zawieję śnieżną to pianino przewozili? hm. hm. to może by tak jeszcze zadać pytanie o nośność podłogi w tej altance, skoro taka drewniana i malutka:)
                • lezbobimbo Re: Nie rozumiemem... 08.10.12, 12:31
                  Po co ocieplanie, przeciez opiekuncze drzewo oslania dach galeziami i kolysze do snu.
                  A przez wyciete w okiennicach jamiolki z traba tak ladnie widac snieg i przez duzy ceglany komin ucieka 80% ciepla.

                  jottka napisała:
                  >bo ja się nie znam, ale taki instrument rzez z wrażliwa i bardzo nie lubi zimna czy w ogóle >skoków temperatury, a wilgoci to> już w ogóle..

                  Najpewniej to pianino jest elektroniczne, a po uzyciu Laura pakuje je w ochronna walize i chowa w scianie (a na walizie bedzie prasowac Maszpanu żaboty i mankiety, dla oszczednosci miejsca).
                  • reska Re: Nie rozumiemem... 08.10.12, 12:52
                    Myślę, że Laura z Adamem realnie ocenili, że schorowani rodzice Adama niezadługo zemrą, więc po co budować duży dom, skoro ma się w perspektywie przeprowadzkę do willi po rodzicach? A taki malutki domek ma dużo uroku, nie każdy potrzebuje od razu dużej przestrzeni. Zresztą myślę, że to jest raczej altanka budowana bez zezwoleń i dlatego tak się przestrzennie ograniczyli.
                    • jottka Re: Nie rozumiemem... 08.10.12, 12:57
                      reska napisała:

                      > Myślę, że Laura z Adamem realnie ocenili, że schorowani rodzice Adama niezadługo zemrą, więc po co budować duży dom, skoro ma się w perspektywie przeprowadzkę do willi po rodzicach?


                      omamo, przezorni ludzie...:)


                      > A taki malutki domek ma dużo uroku, nie każdy potrzebuje od razu dużej przestrzeni.

                      mieszkałam kiedyś z muzykami i doświadczenie mi mówi, że grube drzwi (a najlepiej kilkoro), którymi można oddzielić się od ćwiczącego artysty, to podstawa:) a pianino to hałaśliwy instrument, że tak powiem jako udręczony lejek, najlepsza jest jednak lutnia, jak zamknąć drzwi, to nic nie słychać:)


                      • iwoniaw Skoro Adam ma takich schorowanych rodzicieli 08.10.12, 13:02
                        dysponujących normalnym domem (w którym on sam też ma miejsce do mieszkania), to doprawdy nie rozumiem, dlaczego nie wprowadza żony pod swój dach wraz z pianinem i cukiernicą (w końcu ileż taka Laura zje?), tylko do altanki?
                        Rozumiem, że gdyby chciał mieszkać w mieście - to wtedy jakaś skromna malutka kawalerka na poddaszu ;-), ale skoro i tak zostaje na plantacji?
                        • taria Re: Skoro Adam ma takich schorowanych rodzicieli 08.10.12, 13:12
                          Bo choremu ojcu trzeba pomagać w prowadzeniu interesu, no i generalnie dobrze, w razie kłopotów, gdy syn mieszka bliżej niż godzinę drogi samochodem.
                          Z drugiej strony Laura ma już po dziurki w nosie mieszkania na kupie z rodzina i potrzebuje trochę własnej przestrzeni, urządzonej po swojemu i bez tesciów "zaglądających w gary".
                    • quilte Re: Nie rozumiemem... 08.10.12, 14:14
                      Adam szepce Laurze do ucha, że będzie "tu" (w domku) szczęśliwa długie, długie, długie lata.
                      reska napisała:

                      > Myślę, że Laura z Adamem realnie ocenili, że schorowani rodzice Adama niezadług
                      > o zemrą, więc po co budować duży dom, skoro ma się w perspektywie przeprowadzkę
                      > do willi po rodzicach? A taki malutki domek ma dużo uroku, nie każdy potrzebuj
                      > e od razu dużej przestrzeni. Zresztą myślę, że to jest raczej altanka budowana
                      > bez zezwoleń i dlatego tak się przestrzennie ograniczyli.
    • taria Re: Domek Laury 08.10.12, 13:00
      Na początku pomyślałam sobie tak jak Wy: na cholerę budować na swoim terenie mikroskopijny, tani domeczek?
      To ma sens w przypadku kupna mieszkania - nowożeńcom wystarczy kawalerka lub mieszkanie salon+sypialnia+aneks kuchenny, kiedy pojawią się dzieci lub zdolność kredytowa, mieszkanie się sprzeda i kupi większe. Ale tu, gdy domku nie będzie mozna raczej sprzedać ani wynająć, bo jest pośrodku prywatnego terenu? To już lepiej budować się "jak na całe życie", biorąc pod uwagę powiększenie rodziny, potrzeby domowników (pokój do ćwiczeń z pianinem) itp.
      Ale nagle mnie olśniło - schorowany ojciec Adama nie bedzie przecież żyl wiecznie: pozostawi synowi spory dom rodzinny i przedsiębiorstwo. Adam nie musi budować domu dla swojej nowej rodziny, bo już go w zasadzie ma. Chatynka w głuszy może kiedyś służyć jako domek gościnny, na razie młodzi mają wlasny, intymny kąt.
      Zanim pojawią się dzieci, starszego pana Fidelisa nie będzie pewnie już na tym swiecie...
      • agni_me Re: Domek Laury 08.10.12, 13:19
        Znaczy szaleńczo zakochani młodzi ludzie (wraz z panem Gruszką) mają już zaplanowany w najbliższym czasie zgon mamusi i tatusia Fidelisów, toteż z poznańskiej oszczędności postanowili przez jakiś czas pomieszkać w komórce, żeby bez sensu nie wydawać pieniędzy?

        Najpierw mnie ta supozycja rozśmieszyła, ale taka zapobiegliwość kojarzy mi się jednakowoż bardzo źle, toteż uśmiech spełz mi z uściech i przygniótł kolanka.
        • truscaveczka Re: Domek Laury 08.10.12, 13:49
          Po raz kolejny forum mi uświadomiło, jaki jestem podłym człowiekiem, gdyż kupowałam małe mieszkanie, mając w perspektywie odziedziczenie znacznie większego. Nie szkodzi, że na większe nie było mnie stać, powinnam była kupic większe, żeby nie było, że czekam na liczne zgony w rodzinie :D
          • agni_me Re: Domek Laury 08.10.12, 14:13
            Czym innym jest kupowanie małego mieszkania ze świadomością, że kiedyś się odziedziczy duże. Czym innym kupowanie małego mieszkania, zakładając na tyle szybki zgon najbliższych, że nie trzeba nic większego. Nie mówiąc o tym, że rodzice nie maja obowiązku ani finansować lokum nowożeńcom, ani nawet zostawić go w spadku.

            Cieszę się, że forum pozwala ci kolejny już raz poznać samą siebie.
            • truscaveczka Re: Domek Laury 08.10.12, 14:20
              A w którym miejscu jest inne?
              Swoją szosą, ale atmosferka na forum, co się nie powie, to, kurczę pieczone, w pysk!
              • agni_me Re: Domek Laury 08.10.12, 17:22
                W jaki pysk? Napisałaś, że się z forum dowiadujesz o własnej podłości, tom odpisała w ten sam deseń. Wracając do naszych mieszkań.
                1) Stać cię jedynie na mikrą kawalerkę, kupujesz ją, żyjesz w niej sobie ze świadomością, że kiedyś odziedziczysz pałac.
                2) Stać cię na kawalerkę, kupujesz najmniejszą z możliwych, bo najbliżsi chorują i "jak bóg da" za rok czy dwa umrą i zostawią pałac, warto się w klitce przemęczyć, po co wydawać kasę.
                W jednym i drugim przypadku mieszkasz w mikrej kawalerce z perspektywą zamieszkania w pałacu. W pierwszym - żyjesz swoim życiem, w drugim - czekasz na śmierć najbliższych.
                Sugerowanie, że Laura i Madam wybudowali sobie komórkę, bo w planach mają przejęcie domu po chorych rodzicach jest dwuznaczne. Dla mnie.

                Sama uważam, że młodych ludzi było po prostu stać na taki, nie inny metraż (choć historia produkcji domu z resztek w ogóle do mnie nie przemawia - a już zwłaszcza te dziergane własnoręcznie okna). Nie widzę powodów, dla których ojciec pana młodego miałby w większym stopniu finansować dwoje młodych, zdrowych ludzi. Dał działkę, dał potrzebny materiał, dał własnego pracownika. Żeby każdy dostawał tyle na start.
                • quilte Re: Domek Laury 08.10.12, 19:22
                  Nie widzę powodów, dla których ojciec pa
                  > na młodego miałby w większym stopniu finansować dwoje młodych, zdrowych ludzi.
                  > Dał działkę, dał potrzebny materiał, dał własnego pracownika. Żeby każdy dostaw
                  > ał tyle na start.

                  Ja tam widzę powody: bo nie musiałby sobie w tym celu od ust odejmować, bo stać go na to bez problemu, i powód najważniejszy - bo wtedy powstałoby coś sensownego, na przykład mały, ale solidny domek trzypokojowy z kuchnią, w którym zmieści się młoda rodzina (nawet z pianinem;)), a nie komórka na króliki w której już na wstępie jest tak ciasno, że na stół miejsca brak. Wyrzucone pieniądze.
                  • agni_me Re: Domek Laury 08.10.12, 23:04
                    Ale Sprężynę znasz? Bo my chyba o innej rodzinie rodzinie...

                    Rodzina Fidelisów zaczynała od szczerego pola i sadzenia iglaków. W roku 2008 przedsiębiorstwo zatrudniało około dziesięciu (kilka kobiet, kilku osiłków i Gruszka do wszystkiego) pracowników, a synowie pomagali w prowadzeniu firmy po pracy etatowej, gdzie indziej (przynajmniej młodszy, nie pamiętam, jak Krzysztof). Starszy wraz z rodziną mieszkał z teściami w żółtym domku, żadnej wypasionej willi. Pani Fidelisowa była bardzo ciężko chora. Pan Fidelis też - tyle że podkrążone oczy i niemoc hodował w domu. Gruszka - totumfacki zajmował ze cztery stanowiska, w tym gotowacza kompotu. Naprawdę nigdzie nie widać jakiejś szczególnej zamożności i ludzi, dla których wybudowanie domu za plus-minus 100 tys. zł jest kaszką z mleczkiem i naturalnym wydatkiem, bo syn się żeni. Zatem tekst o nieodejmowaniu od ust można sobie w katalpę wsadzić.

                    Młoda rodzina za rok (albo siedem) może sobie dobudować dwanaście pokoi, sama na nie zarabiając. Nic nie stoi na przeszkodzie, skoro wokół hektary po dziadkach. Naprawdę nie musi tego robić za pieniądze chorego ojca i chorej matki. Nieprawdaż?
                    • dakota77 Re: Domek Laury 08.10.12, 23:11
                      Dom za 100 tys.? Tyle chyba szalet Laury i Naszpana kosztowal.
                      • agni_me Re: Domek Laury 08.10.12, 23:23
                        Mhm, tak sądzę, że tyle. Spora część była bezgotówkowa - pracował Adam i Mietek tylko z jednym pomocnikiem, część materiału była z odzysku (resztki po altanie czy czymś takim), panowie nawet sami okna wystrugali. Dlatego dziwi mnie oczekiwanie, że ktoś wyjmie z kieszeni drugie tyle, żeby Laura miała miejsce na pianino i na stół. Dla przeciętnego przedsiębiorcy to jednak nie są drobne.
                        • bupu Re: Domek Laury 08.10.12, 23:58
                          agni_me napisała:

                          > Mhm, tak sądzę, że tyle. Spora część była bezgotówkowa - pracował Adam i Mietek
                          > tylko z jednym pomocnikiem, część materiału była z odzysku (resztki po altanie
                          > czy czymś takim), panowie nawet sami okna wystrugali.

                          Szyby też, przepraszam?
                          • agni_me Re: Domek Laury 09.10.12, 00:26
                            Madam ma talenta w dłoniach rozliczne - uczesze, wianek uplecie, to i szybę wystruga. Zresztą koło tujek czy innych sosenek piasek kwarcowy rośnie, a zaraz obok dodatki. Ignacy I Mądre Czoło poznał doskonały przepis na szyby strugane, który zdradził przyszłemu zięciowi - Sedes z Ebonitu w dziele Ubi sunt latrina zdradził, jak wystrugać szybko szybki do Szaletu Miłości.

                            A poważnie - oszklić trzy wystrugane okna to kilkaset złotych.
                    • quilte Re: Domek Laury 09.10.12, 00:07
                      Znam Sprężynę. Nie na pamięć bo jej nie znoszę, w związku z czym powracać do lektury nie zamierzam. Przyjmijmy zatem, że moje przekonanie o zamożności Fidelisów jest błędne. Mimo tego nadal uważam, że budowanie komórki na króliki nie ma żadnego sensu, zaś Twój tekst o dwunastu pokojach jest z katalpy wzięty. Jak już napisałam, mnie w pełni zadowoliłyby trzy normalnej wielkości pokoje z normalnej wielkości kuchnią. I stołem. Sensu budowania domu, w którym nie można się obrócić nie pojmę, także jeżeli - bo rozumiem, że to sugerujesz - był to poważny wysiłek finansowy dla rodziny Fidelisów. Jeśli był - należało szukać innych rozwiązań, nie wyrzucać pieniądze w błoto "żeby było romantycznie i księżycowo". Jeśli nie, należało zbudować pokoje, nie pokoiki. Zwłaszcza na długie, długie, długie lata. I taka jest moja prawdaż.
                      agni_me napisała:

                      > Ale Sprężynę znasz? Bo my chyba o innej rodzinie rodzinie...

                      • agni_me Re: Domek Laury 09.10.12, 00:38
                        Ale nie jesteś Laurą i Adamem, co? Bo ich zadowala komórka - wszystko na to wskazuje. Wiesz, ludzie miewają różne potrzeby, dla ciebie minimum są trzy normalnej wielkości pokoje, dla nich klatka dla królika, w której trudno się obrócić. Oczywiście można przyjąć, że świat ma tylko wtedy sens, kiedy postrzega się go tak, jak ty postrzegasz, zatem dwa pokoiki to pieniądze wyrzucone w błoto, ale to wciąż ich błoto i ich pokoiki. Nie? Znaczy, nieprawdaż?
            • ding_yun Re: Domek Laury 08.10.12, 19:35
              Nie mówiąc o tym, że rodzice n
              > ie maja obowiązku ani finansować lokum nowożeńcom, ani nawet zostawić go w spad
              > ku.
              >
              Ale swoją rodzinę zazwyczaj się zna i wie się, że rodzice mają zamiar to i owo w spadku zostawić, więc liczenie na większe lokum w przyszłości to nie są zazwyczaj mrzonki.
              • agni_me Re: Domek Laury 08.10.12, 23:17
                Przypomina mi się jeden z kryminałów A. Christie - dwoje młodych ludzi, jedyni w rodzinie, byli pewni spadku po ciotce, w związku z tym za bardzo nie troszczyli się o przyszłość. Niestety i przyszłość, i ciotka okazały się pełne niespodzianek.

                Nie twierdzę, że liczenie na spadek to mrzonki. Twierdzę, że rodzic może, ale nie musi, uczynić spadkobiercą dziecię. Jego dobra wola.
                • turzyca Re: Domek Laury 09.10.12, 18:23
                  > Nie twierdzę, że liczenie na spadek to mrzonki. Twierdzę, że rodzic może, ale n
                  > ie musi, uczynić spadkobiercą dziecię. Jego dobra wola

                  Czy mnie sie wydaje, czy w Polsce przepisy sa nieco inne niz w krajach anglosaskich i rodzic, ktory nie chce uczynic spadkobierca swojego dzieciecia przynajmniej w podstawowym zakresie, musi wykazac jego czarna niewdziecznosc?
                  • dakota77 Re: Domek Laury 09.10.12, 18:31
                    spadki.wieszjak.pl/testament/78826,Jak-kogos-wydziedziczyc.html
        • ewaty Re: Domek Laury 08.10.12, 17:57
          Znałam kiedyś kogoś, kto się bardzo naciął, licząc na rychłe odziedziczenie lokalu po ciotce, lat 80, do której się wprowadził (meldunek za opiekę, kiedyś tak było). Pani dożyła szczęśliwie do 97 lat;)
          • vi_san Re: Domek Laury 16.03.15, 15:30
            Ja znam przypadek, gdzie bratanek z żoną nagle "pokochali" bezdzietną ciocię, kiedy wykupiła na własność mieszkanie, byli pewni, że ładne, widne 68m2 na warszawskich Kabatach mają w kieszeni, a tym czasem po śmierci cioci okazało się, że mieszkanie i wszystko jest zapisane na siostrzenicę jej św. pamięci męża...
      • nikadaw1 Re: Domek Laury 08.10.12, 13:42
        a czy wtym domu nie mieszka już czasem Krzysiek, starszy brat Adama razem z żoną? i to raczej przejmie schedę po ojcu. Laura i Adam mają zawody bardziej miastowe i wygodniej by im było w Poznaniu. chyba że w następnej części zejdą stare Borejki i nasze młode małżeństwo się przeniesie do ich pokoiku z nowoczesnymi łóżkami :)
        • yvi1 Re: Domek Laury 08.10.12, 15:39
          Rozumiem sama przeslanke,mlodzi ,zakochani wybudowali maly romantyczny domek pod lasem,w ktorym chca dluuuuugo byc szczesliwi.W poblizu interesu i schorowanych rodzicow/tesciow.W porzadku.
          Ale Laura siedziala wczesniej czesto w internecie,czyli mozna przyjac,ze jest raczej nowoczesna.Dlaczego nie mozna zbudowac solidnego ,malego murowanego domku,z dwoma pokojami wiecej?Przeciez jako syn dosyc zamoznego ojca,napewno by dostal pare cegiel albo workow cementu?
          Albo kochane Borejki,jak tak majetni sa,mogli w ramach prezentu slubnego dorzucic.
          W czasach Ani z Zielonego Wzogrza,nawet Ani domek mial wiecej niz dwa pokoje....(a Glibert byl na poczatku tylko biednym lekarzem)
          • supervixen Re: Domek Laury 08.10.12, 17:18
            Ale skąd właściwie przekonanie, że ten domek NIE jest murowany?

            Na stronie 44: "Adam sam kładł cegły!"
            Na stronie 188: "szafy i regały były ukryte w bielonych murach"

            O drewnie jest, ale w kontekście rzeczonych szaf, a także okiennic. No chyba, że coś przegapiłam, więc mnie poprawcie jeśli się mylę.
            • croyance Re: Domek Laury 08.10.12, 17:43
              Niech wszelki duch pana Boga chwali, Supervixen, a Ty skadeś się tu wziela? :-D
              Nie widzialam Cie od lat, strasznie sie ciesze, ze Cie znowu widze *radosny taniec myszy z yelitem*
              • supervixen Re: Domek Laury 08.10.12, 18:07
                Ojejku, i mnie jest bardzo miło, croyance :))

                A zaglądam tu czasem, tylko jakoś melodii na pisanie brak ;) (na forum LMM może i melodia by się znalazła, ale już od dawna tak niewiele się tam dzieje...)
                • slotna Re: Domek Laury 08.10.12, 19:25
                  > A zaglądam tu czasem, tylko jakoś melodii na pisanie brak ;) (na forum LMM może
                  > i melodia by się znalazła, ale już od dawna tak niewiele się tam dzieje...)

                  Coz chciec, od dawna nic nie napisala ;)
          • slotna Re: Domek Laury 08.10.12, 17:23
            > W czasach Ani z Zielonego Wzogrza,nawet Ani domek mial wiecej niz dwa pokoje...
            > .(a Glibert byl na poczatku tylko biednym lekarzem)

            Drewna mieli w Kanadzie pod dostatkiem, a i prawo budowlane pewnie ich w XIX wieku nie ograniczalo.
            • yvi1 Re: Domek Laury 08.10.12, 17:50
              slotna napisała:

              > > W czasach Ani z Zielonego Wzogrza,nawet Ani domek mial wiecej niz dwa pok
              > oje...
              > > .(a Glibert byl na poczatku tylko biednym lekarzem)
              >
              > Drewna mieli w Kanadzie pod dostatkiem, a i prawo budowlane pewnie ich w XIX wi
              > eku nie ograniczalo.
              >
              Sorry,skrot myslowy.
              Chodzilo mi o to,ze jak juz budowal,to przeciez mogl troche wieksza przestrzen zyciowa zaplanowac.Jak sie ma juz darmowe(zakladam )miejsce i material ,to przeciez mozna troche wiekszy ten domek wybudowac.Miedzy palacem a dwoma pokoikami(gdzie stol musi byc skladany) jest jeszcze miejsce na dom,Przeciez to nie zaden wstyd napisac,ze dom byl wygodny 4 pokojowy np.
              Fajnie dla Fidalisow i odwiedzajacej ich licznej rodziny.
              • slotna Re: Domek Laury 08.10.12, 17:56
                > Chodzilo mi o to,ze jak juz budowal,to przeciez mogl troche wieksza przestrzen
                > zyciowa zaplanowac.Jak sie ma juz darmowe(zakladam )miejsce i material ,to prze
                > ciez mozna troche wiekszy ten domek wybudowac.Miedzy palacem a dwoma pokoikami(
                > gdzie stol musi byc skladany) jest jeszcze miejsce na dom,Przeciez to nie zaden
                > wstyd napisac,ze dom byl wygodny 4 pokojowy np.
                > Fajnie dla Fidalisow i odwiedzajacej ich licznej rodziny.

                Ale zeby postawic prawdziwy duzy dom, to by trzeba bylo sie w biurokracje bawic, a to sie w wyobrazni nie miesci ;)
                • yvi1 Re: Domek Laury 08.10.12, 18:04
                  Ok.
                  To nie tak,ze sie czepiam,tylko szkoda ,ze te realia takie dziwne.
                  W dawnych ksiazkach byly takie fajne opisy,jak pisanki z Hitlerem czy mieszkania w Noelce...Jak mamusia Zaczkowa podziwiala dzieciece rzezby,albo jak kolacja u Lelujkow wygladala...
                  Szkoda,ze to takie za przeslodzone albo wydumane jest...
            • seidhee Re: Domek Laury 09.10.12, 23:25
              Nie mam doświadczenia w budowaniu domów ;) ale wydaje mi się, że jednak nie jest to samo, co kupno mieszkania, w którym każdy centymetr kwadratowy słono kosztuje. Że skoro już ktoś bierze się za budowanie domu, to zwiększenie powierzchni mieszkalnej nie jest chyba jakimś wielkim kosztem (w skali całości - zakładam, że dom ma wszelkie potrzebne instalacje, certyfikaty energetyczne itepe).
              • dakota77 Re: Domek Laury 09.10.12, 23:30
                No ale dodatkowe metry to dodatkowe metry cegiel chociazby.
                • conefkaconbrio Re: Domek Laury 09.10.12, 23:54
                  dakota77 napisała:

                  > No ale dodatkowe metry to dodatkowe metry cegiel chociazby.

                  Ale wybudowanie "kurnika" to wyrzucenie pieniędzy w błoto. Kurnika rozbudować się nie da. A w ich przypadku: przepis na konflikt małżeński. Każdą uwagę o ciasnocie czy zimnie ze strony Laury Adam odbierze jako życzenie śmierci jego rodzicom. Można było wybudować normalny dom, ale wykończyć tylko kuchnie, jedną łazienke i w ich przypadku jeden pokój, a reszte stopniowo w miare przyplywu gotówki. Moi rodzice tak zrobili.
                  >
                  • dakota77 Re: Domek Laury 09.10.12, 23:57
                    Alez pewnie, ja idei romantycznego kurnika tez nie kupuje:)
    • el_la A gdzie właściwie mieszka Natalia? 08.10.12, 18:43
      Z mężem i dziećmi w tych dwóch pokoikach na pięterko u Mamertów?
      • buka_z_muminkow Re: A gdzie właściwie mieszka Natalia? 08.10.12, 19:47
        JAko dziecię i młodsza nastolata mieszkałam w 2 pokojach z trójką rodzeństwa i rodzicami. Czyli da się, choć ciasno jest, niestety.

        Czy na poddaszu u Mamertów były tylko 2 pokoje? Pamiętam, ze był pokój Anieli (później Belli) i jeszcze jeden pokój. Ale w CR Bellla wybiera sobie pokój i jakos tak jest tenopis poprowadzony, że mam wrazenie, że pokoi jest więcej. tzn takie wrazenie pozostało w pamięci - być może mylne....?
        • rannie.kirsted Re: A gdzie właściwie mieszka Natalia? 08.10.12, 21:43
          2 pokoje - jeden maciupenki nalezal do anieli, drugi do mamertow. mamerciatka spaly za regalem, dzielacym 1 maly pokoik na 2 malenkie pokoiki:P na poddaszu byla jeszcze kuchnia (malenka!) i lazienka
    • wrzesniowamama07 Re: Domek Laury 08.10.12, 19:21
      Moja pierwsza myśl przy lekturze tego fragmentu - jak oni będą odśnieżać i przedzierać się do drogi, skoro ten domeczek pośród świerków jak chatka krasnalków przycupnął.

      To pewnie dlatego, że w pamięci mam taki oto opis uroków mieszkania pośrodku lasu niemalże

      konread.blox.pl/2008/03/Z-pamietnika-Bieszczadnika.html
      • habitus Re: Domek Laury 08.10.12, 23:19
        Domek Laury najwyraźniej został zbudowany z ominięciem prawa budowlanego. Jeżeli teren był plantacją to nie był terenem budowlanym (B) tylko rolnym (R). Na takim terenie nie dostaje się pozwolenia na budowę. Możliwa jest budowa tzw. siedliska, ale siedlisko (dom starszych Państwa Fidelisów) już istniało. Być może z powodu naruszenia prawa ta nikła wielkość domu i ukrycie go pod drzewem. A kara za samowolę to naprawdę duże pieniądze... I po co takie sztuki autorce?
        • agni_me Re: Domek Laury 08.10.12, 23:32
          Hmm, stary Fidelis odziedziczył hektary, mógł przepisać część na syna, zatem syn miał prawo do budowy siedliska. Mało - pozwolenia nie wymaga budowa altan do 25 m. Może gniazdko miłości składało się z dwóch salonów o powierzchni 9 metrów, 2 metrowej łazienki i 5 metrowej kuchni.
          :)
          • dakota77 Re: Domek Laury 08.10.12, 23:39
            Jesli tak, na miejscu Laury ucieklabym z krzykiem:))
            • habitus Re: Domek Laury 08.10.12, 23:43
              Nawet komórka na węgiel nie powstanie na terenie rolnym. Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym art. 61.
          • meduza7 Re: Domek Laury 08.10.12, 23:41
            Bo albo, kurde, piszemy baśń, albo powieść realistyczną.
            W baśni zbudowaliby sobie chatynkę pod drzewem, gdzie dożyliby późnych lat w zgodzie i miłości, jak Filemon i Baucis. I nikt złego słowa by nie powiedział.
            A w powieści realistycznej jakieś tam panie pozwolenia na budowę, działalności gospodarcze, faktury i insze biurokracje...
          • bupu Re: Domek Laury 08.10.12, 23:56
            agni_me napisała:

            > Hmm, stary Fidelis odziedziczył hektary, mógł przepisać część na syna, zatem sy
            > n miał prawo do budowy siedliska. Mało - pozwolenia nie wymaga budowa altan do
            > 25 m. Może gniazdko miłości składało się z dwóch salonów o powierzchni 9 metrów
            > , 2 metrowej łazienki i 5 metrowej kuchni.

            I tak w celu budowy siedliska musiałby najpierw uzyskać odrolnienie właściwego fragmentu gruntu. I przeznaczenie pod zabudowę.

            Poza tym ja sobie naprawdę nie wyobrażam tego stuletniego drzewa, wystającego smętnie ponad niższe iglaki plantacji, a pod nim, w samym środku tejż plantacji szaletu miłości maszpańskiej. Takie na przykład fundamenty pod tę budowlę Maszpan sobie odręcznie łopatą dłubał, podśpiewując pieśń galerników z Les Miserables, czy też koparkę podrzucił mu uprzejmie Doktor Who, teleportując się swoim Tardisem?

            Pani autorce plantacja iglaków poważnie pomyliła się z ussuryjską tajgą.
            • agni_me Re: Domek Laury 09.10.12, 00:29
              No musiałby odrolnić, przy odpowiedniej powierzchni działki to czysta formalność. Sugerujesz, że w ciągu roku nie da się odrolnić działki i postawić dwupokojowej komórki?
              • bupu Re: Domek Laury 09.10.12, 00:40
                agni_me napisała:

                > No musiałby odrolnić, przy odpowiedniej powierzchni działki to czysta formalnoś
                > ć. Sugerujesz, że w ciągu roku nie da się odrolnić działki i postawić dwupokojo
                > wej komórki?

                Z działką w samym środku plantacyjnych, iglakami porosłych hektarów mógłby jednakowoż być pewien problem.

                Oraz jak oni sobie te tam różne przyłączyli, w tych iglakach? Prąd, wodociąg, szambo, czy inna kanalizacja... Połowę tej plantacji przez budowę szlag by trafił.
                • caroline.1 A propos Doktora... 09.10.12, 18:46
                  Może szalet maszpański jest niczym Tardis - bigger on the inside than on the outside?
                • morekac Re: Domek Laury 09.10.12, 23:33
                  Prąd, wodociąg, szambo, czy inna kanalizacja... Połowę tej plantacji przez budowę szlag by trafił.
                  Skoro plantacja, to stawiam na to, że prąd i woda jednak na tej plantacji były, nawet i w środku.
                  • meduza7 Re: Domek Laury 09.10.12, 23:51
                    Szambo! Tu ubogie acz romantyczne gniazdko miłości pod iglakiem, a Ty o szambie! Pfuj, co to za jakieś prozaiczne psucie nastroju!
                  • bupu Re: Domek Laury 10.10.12, 00:13
                    morekac napisała:

                    > Prąd, wodociąg, szambo, czy inna kanalizacja... Połowę tej plantacji przez bud
                    > owę szlag by trafił.
                    > Skoro plantacja, to stawiam na to, że prąd i woda jednak na tej plantacji były,
                    > nawet i w środku.

                    Widzę drobną różnicę między instalacjami nawadniającymi a przyłączem wod-kan niezbędnym na działce budowlanej. To samo tyczy się elektryki.

                    Acz oczywiście możemy założyć, ze w wyobraźni wszystko się mieści, a wodę ze śródleśnej (śródplantacyjnej?) studzienki ciągnęła Laura, swym piastowskim warkoczem.
                    • seidhee Re: Domek Laury 10.10.12, 12:26
                      Wyobraziłam sobie, jak Laura z murowanej studni wyciąga wiadra wody za pomocą łańcucha i korby. Czy może w okolicach Poznania bardziej popularne były żurawie? :)
                      • meduza7 Re: Domek Laury 10.10.12, 12:34
                        Hm, tak mi się skojarzyło... Analizowałam kiedyś opko niejakiej Milenki, twór straszliwy, generalnie opowiadający o fantazjach erotycznych nieletniego dziewczęcia na temat braci Kaulitz (z zespołu Tokio Hotel). Z pewnych wzmianek można było wywnioskować, że autorka mieszka gdzieś pod Poznaniem, na wsi - a z innych wzmianek, że nie ma u siebie bieżącej wody tylko studnię właśnie... Jest coś takiego możliwe w Wielkopolsce?
                        • kopiec_esmeralda Re: Domek Laury 10.10.12, 12:41
                          Mieszkam pod Poznaniem :) Są wsie, dawne folwarczne, a raczej przysiółki, składające się z kilku domów nawet z przełomu XVIII/XIX w. i z XIX, gdzie faktycznie nie ma wody bieżącej. Natomiast Kostrzyn i okolice są rzeczywiście terenem ogrodniczym, mnóstwo szklarni, raczej bogato, często bogacko. Wygląda, że tam wszystkie media są i ludziom powodzi się dobrze.
            • soczek_bez_gazu Re: Domek Laury 09.10.12, 00:46
              Ale czy przypadkiem na rolnej nie można stawiać (bez wymaganego pozwolenia) parterowych budynków gospodarczych o powierzchni zabudowy do 35 m kw., jeśli są one wykorzystywane do produkcji rolnej?

              A w razie kontroli przedstawić nowatorski plan pobudzania roślinności do wzrostu przy pomocy pianina i miłego, dzielnego sopranu?
              • kopiec_esmeralda Re: Domek Laury 09.10.12, 06:02
                Czytając to wszystko dochodzę do wniosku, ze autorka tkwi mentalnie w PRLu, kiedy to "omijanie i naginanie" prawa i przepisów było nagminne i nie potępiane społecznie. Te cateringowe torty Bernarda Bez Firmy, samowola budowlana, realia ślubne i inne drobiazgi o świadczą, ze nie radzi sobie ze współczesnością, mimo umieszczania dekoracji XXI w.
                Oraz nieustające jeremiady na temat upadku obyczajów i kultury. Zauważcie, że te biadania są o wiele większe, niż w czasie, kiedy naprawdę kraj był zniewolony, a jej książki powstawały radosne i pogodne.
                • meduza7 Re: Domek Laury 09.10.12, 09:18
                  Owszem, tkwi. Mnie to się rzuciło w oczy przy ach-jakże-zabawnych bernardowych aluzjach do zieleni z okazji balu finansistów. "Podaj mi zielone", cha cha cha.
                • mkw98 Re: Domek Laury 09.10.12, 11:36
                  Zniewolenie kraju nie musi powodować upadku kultury i obyczajów.
                  Nie chciałabym tworzyć offtopu o PRLu, no ale w TV był wtedy Teatr Telewizji dla dorosłych i Teatr Młodego Widza, Kabaret Starszych Panów, teleturniej Wielka Gra, ogółem większa dbałość o kulturę słowa - to są wszystko rzeczy bliskie MM i ja na przykład łączę się z nią w żalu, że w telewizji coraz mniej takich rzeczy.
                  Dodam również, że ja, jak starsi Borejkowie, słucham tylko Dwójki.

                  Oj, chyba nadużyłam zaimka "ja" ; )

                  kopiec_esmeralda napisał(a):

                  > Oraz nieustające jeremiady na temat upadku obyczajów i kultury. Zauważcie, że
                  > te biadania są o wiele większe, niż w czasie, kiedy naprawdę kraj był zniewolon
                  > y, a jej książki powstawały radosne i pogodne.
    • kajaanna Re: Domek Laury 08.10.12, 19:44
      Bo mieli kilka miesięcy i niewiele materiałów? Zbyt mało, aby wybudować cokolwiek większą chatkę?
      • yvi1 Re: Domek Laury 08.10.12, 22:22
        kajaanna napisała:

        > Bo mieli kilka miesięcy i niewiele materiałów? Zbyt mało, aby wybudować cokolwi
        > ek większą chatkę?
        Tzn,musieli sie koniecznie zenic?Nie mozna bylo tych pare miesiecy poczekac?
        Rozumiem romantyzm,itd.Ale Laura caly czas byla nam pokazana,jako nowoczesna ,zaradna panna(zorganizowala poszukiwania taty w tak mlodym wieku).Poprostu ta nagla przemiana z Tygrysa w Sarenke jest troche za szybko i niewiarygodnie(w moim subjektywnym odczuciu).
        • buka_z_muminkow Re: Domek Laury 08.10.12, 22:26
          Akurat parcie na ślub Laura miała zawsze. Przecież już z Lelujką chciała się hajtać.
      • bupu Re: Domek Laury 08.10.12, 22:29
        kajaanna napisała:

        > Bo mieli kilka miesięcy i niewiele materiałów? Zbyt mało, aby wybudować cokolwi
        > ek większą chatkę?

        A to Maszpana współwłaściciela kwitnącego biznesu, nie było stać na dokupienie materiałów budowlanych? Poza tym nikt ich nahajem do ołtarza raczej nie gnał, mogli ze ślubem poczekać ciut dłużej.
        • kanga_roo Re: Domek Laury 09.10.12, 10:53
          a mnie trochę żal, że autorka wchodzi na grząski grunt (bo jednak dobrze się znać na tym, co się pisze), zamiast znaleźć Laurze jak najbardziej realną "mała mansardę, z oknem na rzekę, lub też na park". niech ona będzie w Poznaniu, albo niech będzie w Kostrzynie, jakieś urokliwe pięterko w kamienicy, z podwóreczkiem pełnym pnących róż i winobluszczy, ze skrzypiącą, drewnianą podłogą, a choćby i oknami drewnianymi, skrzynkowymi, na których mróz maluje kwiaty. nawet niech to będzie pokój z kuchnią i maleńka łazienką (a za ścianą poddasze do adaptacji :-), ale zaobserwowane i opisane tak, jak dawniej MM umiała.
          wymyślony dom, wybudowany rzekomo przez Adama, pośrodku plantacji, jest wątpliwy pod względem formalno-prawnym, oraz faktycznym. btw, moi rodzice w domku na działce (30 metrów kwadratowych) maja normalny stół, normalne szafy, normalną łazienkę, kuchnię, oraz miejsce na dwie sypialnie na poddaszu. to ile metrów ma to dzieło, że się stół nie mieści. piętnaście?

          oraz widzę Laurę, jak budzi się rano w przewianym domeczku, gdzie temperatura spadła przez noc do 16 stopni, a ona musi skorzystać z łazienki. po całym życiu spędzonym w mieszkaniu w mieście takie pobudki to prawdziwy szok :-D po czym musi się udać do Poznania, a droga śniegiem po kolana zasypana. och, widzę, jak w Laurze z powrotem budzi się tygrys! (przyczajony tygrys? ukryty smok?)

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ch/pa/xqk6/bQhuIBDRTeJI7Jej1B.jpg
          • seidhee gwoli ścisłości... 09.10.12, 23:31
            To jest pantera śnieżna :)
            Acz Laura jako pantera śnieżna to całkiem niezły koncept.
            • conefkaconbrio Tygrys syberyjski 09.10.12, 23:48
              seidhee napisała:

              > To jest pantera śnieżna :)
              > Acz Laura jako pantera śnieżna to całkiem niezły koncept.

              wśród zaśnieżonych iglaków:https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcROxBnc9LDPsMOOWa_17uSgpf6gHbsgX-GNYHLBfxznRKowGbcw
              • kanga_roo Re: Tygrys syberyjski 10.10.12, 08:24
                no ale co poradzę, że spojrzenie Laury miała... tygrysy klasyczne wyglądają zanadto, yyy, miło? z dzielną grzywką :-D
    • berek_76 Re: Domek Laury 09.10.12, 11:24
      A ja mam wrażenie, że tu następuje nadinterpretacja :)
      Po pierwsze, wcale nigdzie nie jest napisane, że ten domek jest taki mikroskopijny. Dwa pokoje mogą być spore. Owszem, jest mowa o ukrywaniu mebli we wnękach, żeby oszczędzić miejsce, ale nie jest powiedziane, że dlatego, że tego miejsca brakuje. Ot, niektórzy wolą mieć puste przestrzenie, a nie labirynt sprzętów. Miejsce na pianino na przykład jest. Składany blat nie musi być koniecznością w ścisku, a fantazją mieszkańców, którzy po jego złożeniu będą mieli więcej wolnego miejsca.
      Dwa: pewnie, że dwa pokoje raczej nie przewidują miejsca na przychówek, ale Laura w swoim amoku spokojnie może nie mieć zamiarów reprodukcyjnych (i nie brac pod uwagę, że to się może stac samo albo zmienić). W żadnej innej kwestii Laura nie przejawia powalającej trzeźwości osądu, dlaczego miałaby przejawiać w tej? Ot, w tej chwili mikrodomek pasuje do jej romantycznej wizji życia samą miłością i chwatit.
      Ale niewykluczone, że rok-dwa i ciężka cholera ją weźmie.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

      You've got to kick a little
      • klawiatura_zablokowana Re: Domek Laury 17.03.15, 19:51
        Laura wzięła ślub kościelny, a tam jest coś o potomstwie, których Bóg obdarzy. Zakładanie stadła kościelnego przy "defaultowym", to znaczy obecnym już przed ślubem zamiarze nieposiadania dzieci jest zaś tak jakby podstawą, by je uznać za nieważne.

        A deklaracji białego małżeństwa nie przypominam sobie z Jeżycjady.
    • soova Re: Domek Laury 16.03.15, 14:10
      I co: można? Można! :)
      www.domosfera.pl/wnetrza/1,94387,15604639,Zamieszkac_w_malym_domku__Czy_mozna_wygodnie_zyc_na.html#BoxDWImg
      • tt-tka Re: Domek Laury 16.03.15, 15:36
        co można, co można ?
        zamieszkac na pewno
        wygodnie żyć ? też sie da... o ile mieszkaniec /ńcy nie potrzebuja ubrań na zmiane i miejsca na nie, garnków i miejsca j.w., pralki, książek, żelazka i deski do prasowania ... odkurzacz można sobie odpuscic, a trzepaczke powiesić na drzwiach
        przy założeniu, że sie nie gotuje, nie pierze i nie pracuje w domu, to i na 6 m można - normy w więziennictwie przewiduja bodaj do trzech m na osobe ;-)
        • bupu Re: Domek Laury 16.03.15, 18:12
          tt-tka napisała:

          > co można, co można ?
          > zamieszkac na pewno
          > wygodnie żyć ? też sie da... o ile mieszkaniec /ńcy nie potrzebuja ubrań na zmi
          > ane i miejsca na nie, garnków i miejsca j.w., pralki, książek, żelazka i deski
          > do prasowania ... odkurzacz można sobie odpuscic, a trzepaczke powiesić na drzw
          > iach

          A dziecko? Bo takowe pojawi się niechybnie. Też powiesić na drzwiach, czy zrobić mu legowisko w pianinie?

          Chociaż z drugiej strony moje drogie... Siedziba Flobrostwa w Czarnej Polewce określana jest słowem "domek", co sugeruje budowlę niedużą. Kiedy jednak zachodziła potrzeba ów domek wypączkowywał z siebie kolejne pomieszczenia -obszerną jadalnię, gabinet Flobrego, pokoje dla Dziadostwa Borejkostwa, i tak dalej, i tak dalej. Gwarantuję, że i szalet Fidelisów posiada tę umiejętność, zatem w miarę rozwoju potrzeb gospodarzy wyrośnie mu a to pokój dziecinny, a to pokój ćwiczeń dla sopranistki, a to gabinecik dla Maszpana, a to jakieś pomieszczenie pomocnicze...
          • vi_san Re: Domek Laury 16.03.15, 20:45
            Co i tak na środku plantacji iglaków sensu nie ma...
            Zapewne szalet też z gumy, jak wszystkie metraże borejkowskie i pochodnych, ale, na Zeusa, czemu na środku plantacji? A nie np. na uboczu gdzieś, po przeciwległej niż starsi państwo Fidelis?
            • agafiatichonowna Re: Domek Laury 16.03.15, 21:25
              Na uboczu byłoby lepiej i bezpieczniej z wielu względów. O pozarze napomknęlam juz wcześniej, ale na plantacjach tego typu używane powszechnie są wszelkie srodki ochrony roślin. Są wprawdzie praktycznie bezwonne co nie znaczy,że nieszkodliwe. Siedzisz sobie miło w szaleciku a wokół działają herbicydy, fungicydy, pestycydy. Na zdrowie.
              • vi_san Re: Domek Laury 16.03.15, 21:31
                Pomijam już rozrywkę jaka musiało być na środku plantacji budowanie czegokolwiek, kopanie kanalizacji itp detale. W ogóle, nieprawdaż, nie mające wpływu na iglaki. Albo szalecik jest zbity z desek i nie nadaje się do całorocznego zamieszkiwania w naszym klimacie, albo też jest murowany i aby go postawić Adam zrujnował plantację iglaków. Bo jakoś niezbyt widzę radość iglaków z towarzystwa betoniarki i innego ciężkiego sprzętu budowlanego? Ale ja się nie znam, ja z bloków patologia jestem...
                • bupu Re: Domek Laury 17.03.15, 17:09
                  vi_san napisała:

                  > Pomijam już rozrywkę jaka musiało być na środku plantacji budowanie czegokolwie
                  > k, kopanie kanalizacji itp detale. W ogóle, nieprawdaż, nie mające wpływu na ig
                  > laki. Albo szalecik jest zbity z desek i nie nadaje się do całorocznego zamiesz
                  > kiwania w naszym klimacie, albo też jest murowany i aby go postawić Adam zrujno
                  > wał plantację iglaków. Bo jakoś niezbyt widzę radość iglaków z towarzystwa beto
                  > niarki i innego ciężkiego sprzętu budowlanego? Ale ja się nie znam, ja z bloków
                  > patologia jestem...

                  Samo uzbrojenie działki, czyli doprowadzenie wody i prundu oraz wykopanie szamba to jest tango z cięzkim sprzętem budowlanym, dodaj do tego wykopanie fundamentów, bo pod tym murowanym kominem jakiś fundament być musi i mamy gotową receptę na masakrę plantacji, rozjeżdżanej kursującymi w te i nazad koparkami, ciężarówkami (te różne elementy budowlane same nie chodzą) i innymi pojazdami mechanicznymi oraz rozkopywanej na wszystkie strony, bo jakoś te przyłącza ze środka plantacji do sieci wodociągowej/elektrycznej doprowadzić trzeba.

                  Tak przy okazji, Fidelisy wprowadzają się do szaletu w środku zimy, ogrzewanie tam mają najwyraźniej kominkiem. Tres romantique, ale gdzie oni opał składują? Maszpan chyłkiem wycina świerki i tuje, ocalałe na plantacji po budowie i przez komin przepuszcza?
                  • vi_san Re: Domek Laury 17.03.15, 17:59
                    Tak mi się właśnie zdawało, że budowa normalnego domku, z cegiełek s dostępem do mediów różnych to większa polka i ulgowo na plantacji by niezbyt przeszła... Kopanie fundamencików tez poniekąd narusza korzonki, a roślinki tego nie lubią. Wywrotki, betoniarki i inne takie takoż nie widzą mi się jako sympatyczne sąsiedztwo dla iglaków.
                    Drwa opałowe można nabyć drogą kupna i nawet bywa, że tam jakiś chłop na polecenie przywiezie, ale to też musi rozjeżdżać te resztki iglaków ocalałe po budowie szaletu. A poza tym zwykły kominek się nadaje do dekoracji romantycznej, ale nie do ogrzewania na codzień całej chałupy - posiadam bowiem domek [murowany] na działce nad jeziorem - i albo się solidnie pali [wówczas jest ciepło, ale nieekonomicznie, bo drewno idzie jak woda], albo się pali na pół gwizdka [możliwe np. wiosną i jesienią, kiedy jest tylko dosuszaniem i dogrzaniem pomieszczeń, zimą niewykonalne], albo się nie pali w ogóle i jest zimno jak w psiarni. Plus palenie w kominku to nie szampan i truskawki - ktoś pamięta opis? Ten kominek to otwarty jest? Jeśli tak to w ogóle mogiła. Ale nawet jeśli zamknięty - to i tak w nocy co najmniej raz [a zapewne częściej] trzeba do niego dołożyć, żeby rano herbata w szklance nie zamarzała... No, z której strony nie patrzeć szalet to pomysł do luftu.
                    • bupu Re: Domek Laury 17.03.15, 21:28
                      vi_san napisała:

                      > Drwa opałowe można nabyć drogą kupna i nawet bywa, że tam jakiś chłop na polece
                      > nie przywiezie, ale to też musi rozjeżdżać te resztki iglaków ocalałe po budowi
                      > e szaletu.

                      Oczywiście, że można nabyć, ale trzeba gdzieś toto składować, żeby wyschło, jeśli nie ma się ochoty zatrudniać kominiarza na etacie. Gdzie mają to robić Fidelisy? W iglakach?

                      A poza tym zwykły kominek się nadaje do dekoracji romantycznej, ale
                      > nie do ogrzewania na codzień całej chałupy - posiadam bowiem domek [murowany] n
                      > a działce nad jeziorem - i albo się solidnie pali [wówczas jest ciepło, ale nie
                      > ekonomicznie, bo drewno idzie jak woda], albo się pali na pół gwizdka [możliwe
                      > np. wiosną i jesienią, kiedy jest tylko dosuszaniem i dogrzaniem pomieszczeń, z
                      > imą niewykonalne], albo się nie pali w ogóle i jest zimno jak w psiarni.

                      Ogrzać kominkiem można, pd warunkiem, że ten kominek ma płaszcz wodny i praktycznie robi za kocioł CO. No ale w szalecie kaloryferów niet, więc mamy model brytyjski - jak rano nie przewiercasz strumieniem ciepłego moczu skorupy lodu w muszli, to znaczy, że masz ogrzewanie.

                      > Plus palenie w kominku to nie szampan i truskawki - ktoś pamięta opis? Ten kominek to
                      > otwarty jest? Jeśli tak to w ogóle mogiła.

                      Ale kiedy potem zahuczał ogień w ceglanym kominku i zrobiło się jasno i ciepło, kiedy już wszystkie książki i nuty znalazły się na półkach, sukienki i bielizna w szafach, pamiątki w szufladach, a ulubione lusterko w łazience, młoda pani tego nowego domu nabrała pewności siebie oraz wigoru.

                      Jasno? Znaczy co, oni tam prądu nie mają? O_o
                      Ten szalet mnie się widzi coraz mniej romantyczny, a coraz bardziej reumatyczny.
                      • vi_san Re: Domek Laury 17.03.15, 22:22
                        Można przy jednej ze ścian szaletu [takiej bez okien] dobudować jakąś wiatę zadaszoną albo co i tam układać drwa rękoma pana Gruszki chyba, bo jakoś sopranistkę średnio widzę w tej roli, a i Madam de'Tektura niezbyt...
                        Kominek z płaszczem wodnym to osobna bajka i oczywiście, że się nadaje jak najbardziej do grzania całości. Ale to ni chu...steczki nie da się zrobić z resztek pawilonu różanego i nie wmówisz we mnie, że się da! Do tego potrzeba po primo: materiałów, po secundo fachowca, a po tertio: pomyślunku. Za to CEGLANY kominek - jakoś sugeruje otwarte palenisko - takie coś, owszem, very nice wygląda i tak dalej, pięknie w takim wyglądają palące się szyszki [jak płonące róże, serio, wiem, bo mieliśmy właśnie takie otwarte palenisko przez czas jakiś [krótki!]], wszystko pięknie i ładnie, ale jeśli wiatr jest "od złej strony" to dym wali na chałupę i syf czyni niemożebny, grzeje miernie, w nocy dokładać trzeba znacznie częściej niż do zamkniętego, co wydatnie zwiększa zarówno koszta jak i zapotrzebowanie, by ktoś tego badziewia pilnował - jeśli w nocy zgaśnie - rano będzie jak w lodówce. Plus nie wiem jak Fidelisy sobie wyobrażają np. wyjazd na dwa tygodnie ferii zimowych? Tatuś czy pan Gruszka będzie dygał przez pół plantacji, żeby im w szalecie palić? Bo jeśli się nie napali, to za dwa tygodnie, jeśli padnie na mrozy wszystko będzie zawilgocone i szybciutko wejdzie pleśń, grzyb i inne te takie miłe. Chyba że te herbicydy, fungicydy, pestycydy wspomniane przez Agafię wykończą toto...
                        Romantyzm możliwy, a reumatyzm gwarantowany!
                        • bupu Re: Domek Laury 17.03.15, 23:02
                          vi_san napisała:

                          > Można przy jednej ze ścian szaletu [takiej bez okien] dobudować jakąś wiatę zad
                          > aszoną albo co i tam układać drwa rękoma pana Gruszki chyba, bo jakoś sopranist
                          > kę średnio widzę w tej roli, a i Madam de'Tektura niezbyt...

                          Ja se już wyobrażam sopranistkę dygującą te drwa do szaletu, a przy otwartym kominku i braku przestrzeni w domu na zapasik okołopaleniskowy latać musiałaby często. Zachwyt z domostwa sklęsłby jej bardzo szybko, razem z miłością do Bezdennie Głupiego Johnso... Maszpana, który toto zbudował.

                          > Kominek z płaszczem wodnym to osobna bajka i oczywiście, że się nadaje jak najb
                          > ardziej do grzania całości. Ale to ni chu...steczki nie da się zrobić z resztek
                          > pawilonu różanego i nie wmówisz we mnie, że się da! Do tego potrzeba po primo:
                          > materiałów, po secundo fachowca, a po tertio: pomyślunku.

                          A nie zamierzam wmawiać, ani trochę. Aczkolwiek chciałam zaznaczyć, że do murowania kominka otwartego też się przydaje fachowiec. W domu moich rodziców stawiał zdun, wyspecjalizowany bardziej w piecach kaflowych, coś mu się źle wyprofilowało we wnętrzu kominka i efekt był taki, że cały dym radośnie udał się na salony, zamiast wyjść przez komin. Więc tentego, ja bym chciała wiedzieć skąd polonista - ogrodnik posiada takie umiejętności.

                          Za to CEGLANY komine
                          > k - jakoś sugeruje otwarte palenisko - takie coś, owszem, very nice wygląda i t
                          > ak dalej, pięknie w takim wyglądają palące się szyszki [jak płonące róże, serio
                          > , wiem, bo mieliśmy właśnie takie otwarte palenisko przez czas jakiś [krótki!]]
                          > , wszystko pięknie i ładnie, ale jeśli wiatr jest "od złej strony" to dym wali
                          > na chałupę i syf czyni niemożebny, grzeje miernie, w nocy dokładać trzeba znacz
                          > nie częściej niż do zamkniętego, co wydatnie zwiększa zarówno koszta jak i zapo
                          > trzebowanie, by ktoś tego badziewia pilnował - jeśli w nocy zgaśnie - rano będz
                          > ie jak w lodówce. Plus nie wiem jak Fidelisy sobie wyobrażają np. wyjazd na dwa
                          > tygodnie ferii zimowych? Tatuś czy pan Gruszka będzie dygał przez pół plantacj
                          > i, żeby im w szalecie palić?

                          Ja mam kłopot z wyobrażeniem sobie zimowych dzionków powszednich u Maszpaństwa. Przecież jeśli oboje wyjeżdżają do pracy, do tego Poznania, to nie mogą zostawić ognia w otwartym palenisku, bo wracając mogą zastać zgliszcza szaletu i dodatkowo ładne parę hektarów sfajczonej plantacji. Znaczy się ogień przed wyjazdem wygaszą i wrócą do chałupy zmrożonej jak lodówka. Przy większych mrozach będzie upojnie, zwłaszcza, że budowla z resztek po różanym pawilonie raczej chyba nie jest przesadnie ocieplona.

                          A w ogóle to słuchajcie, jak oni tam sobie wodę grzeją w tym szalecie...? Centralnego nie ma, więc obsługiwanego przez nie bojlera też. Podgrzewacz elektryczny? To rachunków za prąd nie zazdroszczę. Niepraktyczny ten szalet miełości jak wszyscy diabli.
                          • vi_san Re: Domek Laury 17.03.15, 23:41
                            Toteż mówię: Gruszka dyga. Drwa, nie w sensie dworskich reweransów. Sopranistka po pierwszym naręczu drwa przytarganego z hipotetycznej wiaty do salonu pirzgnęłaby toto w kąt, solidniejszym polanem poprawiła w łeb bezmyślnego męża i dała dyla dokądkolwiek. Zapewne do ciotki Pulpy, bo blisko. I dalsze kontakty między małżonkami tylko przez adwokata... :D
                            Co do fachowca się zgodzę całkowicie. Do stawiania jakiegokolwiek kominka otwartego, zamkniętego z płaszczem, bez płaszcza, w jesionce czy w prochowcu - fachowiec zasadniczo niezbędny. A przynajmniej ktoś, kto się na tym zna [nawet jeśli na ową znajomość papierów nie posiada]. Skutki niefachowego budowania kominka to dym w salonie, osadzające się sadze, które nader łatwo się zapalają i mogą cały szalecik przenieść do przeszłości...
                            Do cudownych umiejętności polonisty - ogrodnika możesz dopisać plecenie wianków z róż za pomocą kabelka fi 0,5. Róże mają twarde, zdrewniałe łodygi. Nie każda florystka, układająca na codzień setki róż w bukietach podjęłaby się zrobienia z tychże wianka. A jeśli, to zapewne osadziłaby kwiaty na solidnym stelażu, gąbce florystycznej czy czymś - a nie same róże i kabelek.
                            Zimowy dzionek.
                            Pobudka, temperatura circa 12 st. Kominek w nocy wystygł. Adam wstaje, nastawia dzbanek elektryczny, robi kawę, herbatę. Laura wstaje. Stwierdza, że zimno jak cholera. Adam zaiwania po drwa do hipotetycznej wiaty, Laura odśnieża samochód. Jeśli zapali - jadą do Poznania. Około 14:00 pan Gruszka grubo i ciepło odziany przekopuje się do szaletu. Rozpala w kominku. Donosi drwa. Powoli w szalecie temperatura wzrasta. Około 16:00 słysząc samochód Fidelisostwa młodszych pan Gruszka ubiera się ciepło i dorzuciwszy jeszcze do kominka wychodzi. Młodzi przyjeżdżają. W domu jest ciepło i jasno i wesoło.Około 19:00 Adam ubiera fufajkę i zasuwa po drwa. Spożywają kolację, Laura ćwiczy sopran, Adam sprawdza klasówki. O 22:00 Laura idzie się umyć i do łóżka, Adam znów fufajka i po drewno. Tym razem obraca kilka razy, żeby starczyło na dłużej. Laura śpi, Adam przygotowuje ćwiczenia itd, dokładając do kominka. 24:00 Adam wygasza kominek, zgarnia czerwonawy żar i popiół na kupkę licząc, że tak dłużej utrzyma ciepło. Idzie spać. Rano wstaje. Temperatura circa 10 st. Kominek lodowaty, popiół takoż. Adam zaczyna dzień od wyniesienia popiołu i oczyszczenia paleniska, potem robi kawę/herbatę... I tak dalej.
                            A po za tym po co mają grzać wodę?
                            • bupu Re: Domek Laury 18.03.15, 00:53
                              vi_san napisała:

                              > Toteż mówię: Gruszka dyga. Drwa, nie w sensie dworskich reweransów. Sopranistka
                              > po pierwszym naręczu drwa przytarganego z hipotetycznej wiaty do salonu pirzgn
                              > ęłaby toto w kąt, solidniejszym polanem poprawiła w łeb bezmyślnego męża i dała
                              > dyla dokądkolwiek. Zapewne do ciotki Pulpy, bo blisko. I dalsze kontakty międz
                              > y małżonkami tylko przez adwokata... :D

                              Gruszka znaczy z fizycznego na plantacji zmienia etat na palacza u Fidelisów, bo na jedno i drugie mu czasu nie starczy.

                              > Co do fachowca się zgodzę całkowicie. Do stawiania jakiegokolwiek kominka otwar
                              > tego, zamkniętego z płaszczem, bez płaszcza, w jesionce czy w prochowcu - facho
                              > wiec zasadniczo niezbędny. A przynajmniej ktoś, kto się na tym zna [nawet jeśli
                              > na ową znajomość papierów nie posiada]. Skutki niefachowego budowania kominka
                              > to dym w salonie, osadzające się sadze, które nader łatwo się zapalają i mogą c
                              > ały szalecik przenieść do przeszłości...

                              Plus plantację, bo to iglaki, pełne żywicy, które palą się z wielkim zapałem (pardon, przypadkiem mi wyszło). Dodatkkowo sadze mają wybitną zdolność do zapychania przewodu kominowego, a tenże, przytkany, może zaowocować zaczadzeniem lokatorów szaletu.

                              > Do cudownych umiejętności polonisty - ogrodnika możesz dopisać plecenie wianków
                              > z róż za pomocą kabelka fi 0,5. Róże mają twarde, zdrewniałe łodygi. Nie każda
                              > florystka, układająca na codzień setki róż w bukietach podjęłaby się zrobienia
                              > z tychże wianka. A jeśli, to zapewne osadziłaby kwiaty na solidnym stelażu, gą
                              > bce florystycznej czy czymś - a nie same róże i kabelek.

                              Niektóre róże mają dość cienkie łodygi, ale akurat nie te, które są hodowane na kwiat cięty, więc Maszpan musi mieć nadludzkie zdolności manualne. Polonista - McGyver po prostu.

                              > Zimowy dzionek.
                              > Pobudka, temperatura circa 12 st. Kominek w nocy wystygł. Adam wstaje, nastawia
                              > dzbanek elektryczny, robi kawę, herbatę. Laura wstaje. Stwierdza, że zimno jak
                              > cholera. Adam zaiwania po drwa do hipotetycznej wiaty, Laura odśnieża samochód
                              > . Jeśli zapali - jadą do Poznania. Około 14:00 pan Gruszka grubo i ciepło odzia
                              > ny przekopuje się do szaletu. Rozpala w kominku. Donosi drwa. Powoli w szalecie
                              > temperatura wzrasta. Około 16:00 słysząc samochód Fidelisostwa młodszych pan G
                              > ruszka ubiera się ciepło i dorzuciwszy jeszcze do kominka wychodzi. Młodzi przy
                              > jeżdżają. W domu jest ciepło i jasno i wesoło.Około 19:00 Adam ubiera fufajkę i
                              > zasuwa po drwa. Spożywają kolację, Laura ćwiczy sopran, Adam sprawdza klasówki
                              > . O 22:00 Laura idzie się umyć i do łóżka, Adam znów fufajka i po drewno. Tym r
                              > azem obraca kilka razy, żeby starczyło na dłużej. Laura śpi, Adam przygotowuje
                              > ćwiczenia itd, dokładając do kominka. 24:00 Adam wygasza kominek, zgarnia czerw
                              > onawy żar i popiół na kupkę licząc, że tak dłużej utrzyma ciepło. Idzie spać. R
                              > ano wstaje. Temperatura circa 10 st. Kominek lodowaty, popiół takoż. Adam zaczy
                              > na dzień od wyniesienia popiołu i oczyszczenia paleniska, potem robi kawę/herba
                              > tę... I tak dalej.

                              Jakiś czas później kariera sopranistki wisi na włosku, z powodu ustawicznych stanów zapalnych górnych dróg oddechowych, siejących spustoszenie na wrażliwej śluzówce strun głosowych. Małżeństwo sopranistki też wisi na włosku, w związku z czym Adam przystępuje do wycinania laubzegą, z blachy pozostałej po budowie czegośtam na plantacji, grzejników do szaletu.

                              Jedna korzyść jaką widzę to taka, że przy tych emperaturach wnętrza lodówka jest im najzupełniej zbędna.

                              > A po za tym po co mają grzać wodę?

                              Eeee... do mycia się. Laura wszak czuła na tym punkcie, a poranne ablucje na mrozie i lodowatą wodą, to może dobre dla Kmicica, ale nie dla wrażliwej syrenkosarenkosopranistki. Aczkolwiek co ja tam wiem, może z miełości dla Maszpana Laura zgodzi się zarosnąć brudem i wyhodować kołtun na permanentnie niedomytych w zimnej wodzie włosach. A on się jeszcze zachwyci, wszak kołtun taki staropolski...
                              • agafiatichonowna Re: Domek Laury 18.03.15, 09:25
                                Drogie Vi san i Bupu, Wasze posty jako żywo przypomniały mi naszą pierwszą, pionierską zimę na wsi . Nic dodać, nic ująć. Centralnego jeszcze wówczas nie było, za to były mrozy. Grzało się, a jakże , ale co to było za grzanie, starczało na krótko. Swiadomi jaka temperatura dopadnie nas o poranku przy łóżku czekały watowane fufajki, a my kładliśmy się odziani w solidne dresy i ciepłe skarpety, pomimo,że do zmarzluchów nie należymy. Wątpię czy Laura uznałaby taki strój za odpowiedni, szczególnie na pierwsze małżeńskie miesiące. Jak tu , za przeproszeniem, dawać upust namiętności jak wszystko co wystaje to przymarza?
                                A my przeżyliśmy tylko jedną taką zimę . Potem jak już dom był ocieplony i zrobione centralne to się tamten czas wspominało z humorem i poczuciem _ "jacy to mu byliśmy dzielni", ale wtedy nie zawsze było do śmiechu.
                                I pozostaje jeszcze kwestia wentylacji. Zima nie zima, mróz nie mróz, człowiek dostarcza otoczeniu sporo wilgoci, która jeśli nie ma ujścia to w chłodzie , tak jak pisala Vi san, daje szybki efekt w postaci pleśni i grzyba. A w szaleciku rzeczona wilgoć kumuluje sie na stosunkowo niewielkiej powierzchni. Najlepsza nawet wentylacja nie odprowadzi takiej ilości wody , konieczne jest wietrzenie. Okienka trzeba otwierać, nie ma zmiłuj się. Widzicie naszą księżniczkę w tych warunkach? To już nie jest jedno ziarenko grochu - ale zwój kolczastego drutu.
                                Wiatry też ich pewnie nie oszczędzają. Plantacja to nie las, jak sie wicher rozpędzi to niężle szalecikiem połomoce.
                                MM kolejny raz odstawiła realizm wysoko na półkę obok Seneki i zafundowała ckliwą opowiastkę o gniazdeczku miłości, takim "magicznym domku, gdzie sam się rozgryza orzech".
                              • vi_san Re: Domek Laury 18.03.15, 11:00
                                Gruszka rządzi! On i tak nie ma wszak nic innego do roboty [wspominał zdaje się o braku rodziny?], to może zamiast się czepiać kobiet obrabiających plantację podopieszczać sopranistkę.
                                W razie zajęcia się ogniem szaletu - iglaki idą za nim jak w dym. Znaczy, nie jak w dym tylko w dym. Zasadniczo myślę, że zgadzamy się, iż lepiej, by kominki wszelakie i kominy do nich stawiali fachowcy a nie poloniści.
                                Niektóre róże - owszem. Ale tu jest mowa o naręczu róż z plantacji [tej obok iglaków]. Nie wierzę, by specjalnie hodowali róże "wiankowe" - zwłaszcza, że de'Tektura do swojego wejścia na salony borejkowskie NIE WIEDZIAŁ że kiecka poszła się wietrzyć itd. I zapewne owe kwiecia naręcze miało służyć, do udekorowania Pompadury i poupinania do kiecki - a do tego łatwiej, jeśli łodyżka jest twardsza. A tu mamy: "Adam, zarumieniony z pośpiechu, z czupryną przysypaną śniegiem, ubrany w zaśnieżoną kurtkę, oburącz trzymał zawinięty w celofan snop białych róż." - snop: czyli róże typowo "cięte" na długiej łodyżce; "zlikwidował ten fryzjerski kicz, zaplótł dziewczynie włosy w gładki warkocz, a na głowę nasadził jej spleciony na poczekaniu gruby, równy wianek z białych róż, poprzycinanych łazienkowymi nożyczkami do paznokci" - No, Oscar za charakteryzację jak nic gwarantowany...
                                Jeszcze w kwestii grzania wody: czyli zakładasz, że nie mają tam łazienki w tym szalecie ["spędzili razem bardzo, bardzo miły wieczór, rozpakowując pudła i zawiniątka w tym zabawnym, przytulnym domeczku o powierzchni nieco tylko większej od altany. Postawiony opodal starej studni z żurawiem, pośrodku kilkuhektarowej plantacji roślin ozdobnych, otoczony polami młodych modrzewi, jałowców, cisów i jodeł, wyglądał on jak chatka krasnoludków - może dlatego, że zbudowano go tuż pod wiekowym świerkiem"]? Woda ze starej studni z żurawiem, a wygódka to toitoiek postawiony 25 metrów od chałupy, koniecznie z braniem pod uwagę najczęstszego kierunku wiatrów? Może i słusznie...
                                • vi_san Re: Domek Laury 18.03.15, 11:02
                                  A dodatkowo rozwiązuje to problem kopania szamba na środku plantacji - po prostu go nie ma! Na miejscu sopranistki zabiłabym męża, który funduje mi takie "szczęście" na długie, długie lata...
                                  • agafiatichonowna Re: Domek Laury 18.03.15, 11:21
                                    No tak, zapomniałam o wiekowym świerku. Wyobrażmy sobie - kilkuhektarowa płaszczyzna z niziutką roślinnością i pośrodku sterczy tenże świerk, a pod nim przycupnięta chatynka. Idzie burza, pioruny walą, pytanie za sto punktów - w co pieprznie grom? Zaiste, lokalizacja palce lizać.
                                    Wierzycie, że Tektur założył instalację odgromową? To nie kosztuje 5zł i trzeba zatrudnić fachowca z - uprawnieniami - tu pan Gruszka niewiele zwojuje.
                                    • vi_san Re: Domek Laury 18.03.15, 11:48
                                      Piorun nie walnie, bo Jowisza utemperuje małżonka sprzyjająca zakochanym. I jest to jedyna gwarancja bezpieczeństwa w tymże domeczku. :D
                                    • ciotka_scholastyka Re: Domek Laury 20.03.15, 09:11
                                      Tak sobie dzisiaj przypomniałam swoją przyjaciółkę z liceum, której przyśniło jej się, że była z ówczesnym obiektem swych westchnień z III b w Afryce Zachodniej, i tak ją ten sen ucieszył, postanowiła napisać o tym powieść. Między innymi w ramach konsolacji, gdyż chłopak na jawie absolutnie nie zwracał na nią uwagi :) Powieść sensu nie miała za grosz, choć była pisana całkiem ładnym językiem; przyjaciółka nie bardzo umiała uzasadnić, skąd oni się w ogóle w tej Afryce wzięli i co tam robią, oraz pojęcia nie miała, jak wygląda przeciętny afrykański dzień. Istotne było, rozumiecie, to, że ona i on, pocałunki, sawanna i słonie :)

                                      I tak sobie myślę, że w przypadku szaletu zadziałał podobny mechanizm: MM być może zobaczyła gdzieś plantację iglaków z wielkim świerkiem pośrodku, i wymyśliło się jej, że bardzo malowniczo pod takim świerkiem wyglądałby mały, bajkowy domek. I pojechała, nie bacząc kompletnie na wypunktowane tu przez was kwestie jak plac budowy, szambo, elektryczność, pestycydy itd. No i mamy to, co mamy.
                                      • meduza7 Re: Domek Laury 22.03.15, 20:23
                                        > I tak sobie myślę, że w przypadku szaletu zadziałał podobny mechanizm: MM być m
                                        > oże zobaczyła gdzieś plantację iglaków z wielkim świerkiem pośrodku, i wymyślił
                                        > o się jej, że bardzo malowniczo pod takim świerkiem wyglądałby mały, bajkowy do
                                        > mek. I pojechała, nie bacząc kompletnie na wypunktowane tu przez was kwestie ja
                                        > k plac budowy, szambo, elektryczność, pestycydy itd. No i mamy to, co mamy.

                                        Bo MM od dawna pisze baśnie, tylko wciąż wmawia czytelnikom, że to najprawdziwszy realizm. McDusia natomiast jest ironiczną, postmodernistyczną baśnią na odwrót - księżniczka zostaje zamieniona w Kopciuszka i zamiast do pałacu trafia do ubogiego szaleciku, o. Ale jest szczęśliwa, bo przecież wiadomo, że do prawdziwego szczęścia nie trzeba mieć nawet koszuli, a co dopiero porządnego domu (Andersen).

                                • bupu Re: Domek Laury 18.03.15, 11:25
                                  vi_san napisała:

                                  > a. A tu mamy: "Adam, zarumieniony z pośpiechu, z czupryną przysypaną śniegiem,
                                  > ubrany w zaśnieżoną kurtkę, oburącz trzymał zawinięty w celofan snop białych ró
                                  > ż." - snop: czyli róże typowo "cięte" na długiej łodyżce; "zlikwidował ten fryz
                                  > jerski kicz, zaplótł dziewczynie włosy w gładki warkocz, a na głowę nasadził je
                                  > j spleciony na poczekaniu gruby, równy wianek z białych róż, poprzycinanych łaz
                                  > ienkowymi nożyczkami do paznokci" - No, Oscar za charakteryzację jak nic gwaran
                                  > towany..

                                  Zwizualizowałam sobie różę ciętą na długiej drewniastej łodydze, potem popatrzyłam na leżące mi akurat pod ręką nożyczki do szponów i coś mi nie zagrało. Przecież przycinając te róże tak, aby dały się spleść we wianek Jadam musiał zostawić całkiem sporą część łodygi, właśnie po to, żeby było co splatać. A zatem nie ciął miękkiego i zielonego przy samym kwiatuszku, tylko zdrewniałe gdzieś pod koniec łodygi.
                                  Nożyczkami do paznokci.
                                  Zdrewniałą łodygę.
                                  Nożyczkami. Do. Paznokci.

                                  Czego Borejki używają do cięcia szponów, kowalskich obcęgów do werkowania? Psie w sumie też byłyby niezłe, mam takowe i czasami używam (na psach, rzecz jasna), ucięłyby taką łodygę bezproblemowo. Natomiast ludzkie nożyczki do ludzkich paznokci, o króciutkich i dość cienkich ostrzach... No nie, prędzej by tym sobie Maszpan ucho na Van Gogha przyciął, niż różane łodygi.
                                  • vi_san Re: Domek Laury 18.03.15, 11:53
                                    Ja do psa mam takie specjalne urządzonko, którym nie tylko róż, ale nawet i ludzkich paznokci się nie da, to nie wiem.... Ale wracając do róż, to nawet normalnymi nożyczkami "biurowymi" jeśli nie są wybitnie ostre nie jest je łatwo przyciąć, a nożyczkami do paznokci? Nawet sobie tego nie wyobrażam. A MM wyraźnie napisała o nożyczkach do manicure...
                                    • agafiatichonowna Re: Domek Laury 18.03.15, 12:24
                                      Jak kto ma dużo czasu i może się nad taką robotą zestarzec to niech sobie zyga nożyczkami do paznokci - to trwa wieki. Oni tego czasu nie mieli aż tyle. Te cholernie sztywne łodygi można zwiotczyć pobijając młotkiem lub chociaż tłuczkiem do mięsa - tyle że efekt krótkotrwały - róże szybko padną.
                                      Jak sobie zwizualizowałam rzeczony wianuszek, te łodygi, druciki i kabelki to jako żywo stanęło mi przed oczami gołębie gniazdo. Kto nie widział niech żałuje, rzadko spotyka sie równie finezyjne rękodzieło
                                      / łapkodzieło?/ - cztery patyki, kawałek drutu i gotowe.
                                      • vi_san Re: Domek Laury 18.03.15, 12:45
                                        Wronie też zacne.
                                        Gdzieś kiedyś czytałam, że różane łodygi można "zmiękczyć" trzymając nad parą, ale łba za to nie dam, plus jeśli nawet ani nie wiem, jak wpłynęłoby to na żywotność kwiatów, ani nie było czasu na takowe zabiegi.
                                • bupu Re: Domek Laury 18.03.15, 16:39
                                  vi_san napisała:

                                  > Jeszcze w kwestii grzania wody: czyli zakładasz, że nie mają tam łazienki w tym
                                  > szalecie ["spędzili razem bardzo, bardzo miły wieczór, rozpakowując pudła i za
                                  > winiątka w tym zabawnym, przytulnym domeczku o powierzchni nieco tylko większej
                                  > od altany. Postawiony opodal starej studni z żurawiem, pośrodku kilkuhektarowe
                                  > j plantacji roślin ozdobnych, otoczony polami młodych modrzewi, jałowców, cisów
                                  > i jodeł, wyglądał on jak chatka krasnoludków - może dlatego, że zbudowano go t
                                  > uż pod wiekowym świerkiem"]? Woda ze starej studni z żurawiem, a wygódka to toi
                                  > toiek postawiony 25 metrów od chałupy, koniecznie z braniem pod uwagę najczęsts
                                  > zego kierunku wiatrów? Może i słusznie...

                                  Wrócę do tej kwestii, bom ją zapomniała rano poruszyć. Otóż właśnie zakładam, że łazienkę posiadają, ale o ile się znam na łazienkach, to woda płynąca z kranu nie jest ciepła sama z siebie. Trzeba ją podgrzać, a za Maszpaństwo żadna ciepłownia ani osiedlowa kotłownia tego nie zrobi, prawda? No więc albo tę wodę ogrzewa piec CO, kaflak albo kominek, zbrojny w wężownicę, albo się ma termę. W szalecie możliwa byłaby tylko terma elektryczna, która jednak jest ciężka dla portfela. Natomiast jeśli ów kominek wzniesiony przez polonistę wielu talentów, grzeje tę wodę wężownicą, to ja czarno widzę te poranne ablucje zimową porą, w wychłodzonym mieszkaniu i zimną wodą, bo w nocy zgasł ogień i wszystko w cholerę wystygło.
                                  • czekolada72 Re: Domek Laury - moze taki? 18.03.15, 20:22
                                    www.domosfera.pl/wnetrza/1,94387,15604639,Zamieszkac_w_malym_domku__Czy_mozna_wygodnie_zyc_na.html#NiePrzeg
                                    • gat45 Re: Domek Laury - moze taki? 18.03.15, 20:38
                                      Bis repetita placent.....

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,25788,139438881,156985917,Re_Domek_Laury.html
                                      • czekolada72 Re: Domek Laury - moze taki? 20.03.15, 12:13
                                        A tak szukalam czy ktos nie dal juz, no trudno :(
                                  • vi_san Re: Domek Laury 22.03.15, 21:03
                                    Mi się skojarzyło... Bardzo, bardzo dawnemi laty, kiedym jeszcze młodą i piękną była to miałam w rękach książeczkę pt. "Jak żyć w małym mieszkaniu" [albo też coś podobnego]. Nazwisko Autora oczywiście ugrzęzło w pomroce niepamięci ale pamiętam, że rechotałam jak wariatka - plus książeczka ilustrowaną była... Jakbym pamiętała czyje to było albo miała - to bym rozesłała wszystkim tutejszym "specom" a szczególnie MM - przydałaby się jej przy projektowaniu szczegółów szaletu.
                                    • vi_san Re: Domek Laury 22.03.15, 21:17
                                      Autopoprawka - wgooglałam "Jak żyć w małym mieszkaniu" i zalało mnie wynikami. Otóż wspomnianej książeczki autorami są BROWNE Kenneth Robert Gordon, ROBINSON Heath. Polecam wszystkim! :D
                                      • meduza7 [OT] Jak żyć w m... 22.03.15, 21:29
                                        Po wguglaniu "jak żyć w m" wyskoczyło mi "jak żyć w małżeństwie bez dziecka". Aż się boję sprawdzić, co mi tam doradzają...


                                        Khę, słusznie się bałam.

                                        Wyświetl temat - brak dzieci, brak sensu i celu życia,brak starań i rozmów...

                                        Małżeństwo bez dziecka - ks. Mieczysław Maliński
                                        A poza tym życie przynosiło wciąż nowe problemy. ... I dlatego takie nienormalne są małżeństwa bez dziecka.

                                        Bezdzietne małżeństwa. Czy jesteście szczęśliwi bez ...
                                        f.kafeteria.pl/.../bezdzietne-malzenstwa-czy-jestescie-szczesliwi-bez-dziec...
                                        14 cze 2011 - zycie bez dziecka jest tak puste ja tylko mozna to sobie wyobrazic. i czlowiek zdaje sobie sprawe tylko wtedy gdy w jego zyciu pojawia sie ten ...


                                        I dalej w ten deseń. Bleeeeeeh.
                                        • vi_san Re: [OT] Jak żyć w m... 22.03.15, 21:35
                                          Nie czytaj głupot, Meduzo, bo ci zaszkodzi. Wpisz ładnie "Jak żyć w małym mieszkaniu" i będziesz miała rozrywkę.
                                          • meduza7 Re: [OT] Jak żyć w m... 22.03.15, 22:00
                                            Melduję posłusznie, że znalazłam na Allegro w szokującej cenie złotych sześciu i nabyłam :) (a przedtem obejrzałam sobie parę stron w wyszukiwarce grafiki i tak, to jest ten typ humoru, który uwielbiam).
                                            • vi_san Re: [OT] Jak żyć w m... 22.03.15, 22:06
                                              No to miłej lektury życzę. I mam nadzieję, że podzielisz się uwagami, które rozwiązania do szaleciku madamów de'Tekturów pasują ;)
                  • ananke666 Re: Domek Laury 17.03.15, 20:35
                    Uprzejmie przypominam o szafach w ścianach. Do tej pory nie rozumiem, jak miałoby to wyglądać, o ile mury nie mają grubości tych rodem ze stołbu. Tyły szaf wystające w każdą stronę z zewnętrznych ścian domeczku? Jeden solidny kopniak i można wyskoczyć przez szafę w iglaki niczym do narnijskiego boru? Strasznie ciepło ucieka...
                    • tt-tka Re: Domek Laury 17.03.15, 21:06
                      to juz jasne, czemu w WdO Laura (juz 28-letnia, przypominam) pielgrzymuje sladami micka zamiast odnosic sukcesy spiewacze - pierwszej poslubnej zimy przeziebila sie okrutnie i stracila glos
                      i n ie wykluczam, ze taki byl zamysl aaadammmma - co mu sie bedzie kolezanka malzonka po jakichs koncertach wloczyc...
          • tt-tka Re: Domek Laury 17.03.15, 07:18
            a dziecko ? tez powiesic na drzwiach ?

            Bupu, Ty malkontentko jedna ! co to takie dziecko zje i ile miejsca zajmie, no ? malenstwo nasze kochane... hamaczek sie uwiesi pod sufitem i dobrze bedzie
      • gat45 Re: Domek Laury 16.03.15, 16:37
        Co to jednak znaczy- dobry fotograf.... <westchnienie>
        Mam taką serię zdjęć, na których wyglądam jak skończona piękność <dłuuuuuugie westchnienie>
      • sanciasancia Re: Domek Laury 17.03.15, 13:02
        Domek faktycznie przesłodki. Laura zakurzone borejkowskie tomy będzie musiała wymienić na czytnik. Mam nadzieję, że dziadek jej wybaczy i pozwoli korzystać z prysznica na Roosevela, przynajmniej w zimie, bo w lecie faktycznie można się pod szlauchem myć.
    • mmoni Re: Domek Laury 23.03.15, 01:11
      Właśnie się dowiedziałam, że Fidelisowie są pionierami trendu tiny-houser
      www.wordspy.com/index.php?word=tiny-houser
      Ma nawet ten trynd swoją stronę na Tumblrze
      www.tumblr.com/tagged/tiny-house
    • czekolada72 Re: Domek Laury 14.04.15, 16:05
      Prosze: 2 pokoiki, kuchnia i nawet lazienka, i to w scianie!
      ladnydom.pl/budowa/51,108843,17731680.html?i=22
      a, i kominek :)

      a swoja droga - fajnie by miectaki letniak :)
      • ananke666 Re: Domek Laury 14.04.15, 19:33
        Chyba ślepa jestem, bo niczego w ścianie tam nie widzę. Oprócz okien i drzwi, oczywiście.
        • gat45 Re: Domek Laury 14.04.15, 19:49
          Na zdjęciu 7.

          Je chcę zobaczyć zdjęcia tych wnętrz z ludźmi. Chocby dwie osoby średniego wzrostu niech mi tam pokażą. Za stołem, przy kominku... Dwie jednocześnie.
          • bupu Re: Domek Laury 14.04.15, 20:00
            gat45 napisała:

            > Na zdjęciu 7.
            >
            > Je chcę zobaczyć zdjęcia tych wnętrz z ludźmi. Chocby dwie osoby średniego wzro
            > stu niech mi tam pokażą. Za stołem, przy kominku... Dwie jednocześnie.

            W kuchni jest jedna osoba. Zakładając, że nie jest ona hobbitem, ta kuchnia ma całkiem przyzwoite rozmiary, a i stołu składać nie trzeba, żeby się dało obrócić. Pytanie za dwa punkty: jak mała musi być kuchnia w szalecie, skoro tego składanego stołu wymaga? Coś jak w blokowej kawalerce, mikrokiszka w której dwie osoby produkują ścisk?
            • gat45 Re: Domek Laury 14.04.15, 20:24
              Znam blokowe kawalerki, gdzie do kuchni wejść może jedna osoba rozmiar w biodrach maximum 44. Ale czy on musiał na własnym stawiać dom na planie mieszkania w mrówkowcu Za Żelazną Bramą ? Musiał ? No widać musiał.
              • bupu Re: Domek Laury 14.04.15, 20:43
                gat45 napisała:

                > Znam blokowe kawalerki, gdzie do kuchni wejść może jedna osoba rozmiar w biodra
                > ch maximum 44. Ale czy on musiał na własnym stawiać dom na planie mieszkania w
                > mrówkowcu Za Żelazną Bramą ? Musiał ? No widać musiał.

                Najwyraźniej autorka uważa, że nabijanie sobie siniaków w trakcie czynności kuchennych jest niezmiernie romantyczne. Nie podzielam tej opinii.
                • meduza7 Re: Domek Laury 14.04.15, 21:02
                  >Musiał ? No widać musiał.

                  No pewnie, że musiał. Gdyby postawił normalny, wygodny dom, to jeszcze by się okazało, że... o, zgrozo... miał na to pieniądze! A właściwie, jakby tak się zastanowić, to... kim był jego ojciec? Właścicielem firmy ogrodniczej? Czyli, po dawnemu mówiąc, badylarzem, a "dziecko badylarza" to był już właściwie mem, budzący jednoznaczne skojarzenia.

                  Nie, nie, nie! - zakrzyknęła autorka, gdy już uświadomiła sobie, jaką postać stworzyła. - On jest ubogi! Jest ubogim i szlachetnym nauczycielem polskiego! Nie stać go na dom, ależ skąd, buduje więc romantyczny szalecik z resztek po pawilonie dla róż! Ubogą chatynkę!
                  • dakota77 Re: Domek Laury 14.04.15, 21:25
                    O tak, dokladnie taki mechanizm mogl tu zadzialac, moge sobie to doskonale wyobrazic.
                    • gat45 Re: Domek Laury 14.04.15, 22:02
                      Ja to sobie nie potrafię wyobrazić innej drogi, jaka by zawiodła Laurę, a nas za nią, w skromne progi mini szaleciku. I tylko w duszy mi śpiewa wątpliwość, zasiana przez Bu-pu bodajże : jak się doprowadza media do takiego Ustronia Miłości po środku dużej plantacji ? I martwię się, że albo oni tam mają beczkę na deszczówkę, nocnik i lampę naftową, albo przeorana plantacja iglaków znacznie straciła na romantyczności. I na iglakach.
                      Nic to, pozawrzyjmy szczelnie okiennice i spójrzmy na jeżycjadzki świat przez świetlik w formie muzykującego amorka - i tu pojawia się wielki problem, dotychczas chyba nienapoczęty : jak en Adam, kurde, wyżynał te trąbki ???? To znaczy anioł-trębacz zwyczajowo podnosi instrument do ust, no bo jak by to wyglądało, żeby trąbką gdzieś w powietrzu machał. Nasz anioł w okiennicy wycięty jest pustym miejscem, czyli dziurą w drewnie. No to jak przedstawia się ten kawałek przestrzeni, otoczony ramieniem amorka, trąbką i potem zarysem brody, szyi i barku ? Tu powinno pozostać drewno, ale nie ma jak się trzymać.
                      Nie jestem pewna, czy wyrażam się jasno. Sama bym chyba siebie nie zrozumiała, ale słowo daję, problem jest.
                      O, tu trochę widać : fragment wewnętrzny pod trąbką i nad ramieniem - w wycinance nie ma zaczepienia, bo sylwetka aniołka jest próżnią. I ja ani z niej, ani z aniołka w okiennicy nie drwię !


                      https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?
q=tbn:ANd9GcTmEti5ydtADldA42MMVMYOL5hzHa5Pp26yPqEkLTiBCkjngZVoYQ
                      • ananke666 Re: Domek Laury 14.04.15, 22:34
                        Albo trzymał trąbkę w zębach, albo dmuchał z daleka. Piszę to absolutnie bez złośliwości.
                • tt-tka Re: Domek Laury 14.04.15, 21:14
                  poza wszystkim innym - to jest domek letniskowy
                  nie potrzeba miejsca na zimowa odziez chociazby, wieksze zapasy poscieli, wszystkie posiadane ksiazki, gary i to, co zwykle ma sie w calorocznym domu albo nabywa z czasem
                  • dakota77 Re: Domek Laury 14.04.15, 21:26
                    Otoz to. Na co dzien ludzie potrzebuja przestrzeni magazynowej, ktory ani ten domek-ani domek u MM nie dostarcza.
              • croyance Re: Domek Laury 14.04.15, 22:00
                Heh.
                My mieszkalismy w Japonii w mieszkaniu o powierzchni 21m2, w ktorym bylo WSZYSTKO: kuchnia, lazienka, ubikacja, pomieszczenie na pralke i balkon :-D
                Przy tym lazienka (wykuta z jednego kawalka plastiku) zamieniala sie, po nacisnieciu magicznego guzika, w suszarke, i wszystkie zawieszone w niej ciuchy suszyly sie w mig.
                Ale to bylo japonska precyzja, i kazdy centymetr mial zastosowanie i sie nie marnowal.

                Tymczasem w Anglii np. sprzedaja trzypokojowe domy (trzy pokoje na pietrze, dwa na dole), ktore maja 58 m2. Moi rodzice nadziwic sie nie mogli, jak mozna zbudowac dwupietrowy dom, ktory ma 60 metrow kwadratowych :-P

                Takze da sie, wszystko sie da ... ale nie tak, jak to MM widzi :-D
                • bupu Re: Domek Laury 14.04.15, 22:52
                  croyance napisała:

                  > Tymczasem w Anglii np. sprzedaja trzypokojowe domy (trzy pokoje na pietrze, dwa
                  > na dole), ktore maja 58 m2. Moi rodzice nadziwic sie nie mogli, jak mozna zbud
                  > owac dwupietrowy dom, ktory ma 60 metrow kwadratowych :-P

                  Akurat brytyjskie domki, co to salonik z jadalenką na parterze plus trzy sypialnie na górze (a najmniejsza ma rozmiar dużego schowka na szczotki mniej więcej) to ja znam. Ale tam i kuchnia sensownych wymiarów była i lazienka, w której można było się spokojnie obrócić bez walenia kuprem w cokolwiek, takoż był mniejszy lub większy kąt pralniczy, schowki rozmaite i z reguły także pomieszczenie piwniczne. Ichnie domy są nieduże, ale za to piekielnie funkcjonalne. Szalet miełości za to mi na funkcjonalny nie wygląda z żadnej strony.
              • croyance Re: Domek Laury 14.04.15, 22:03
                No dlatego to jest bez sensu. Skoro juz budowali, to zbudowanie domku wiekszego o kilka czy kilkanascie metrow to bylyby takie same koszty.

                Chociaz ja i tak nie rozumiem, po cholere w ogole sie bawili w budowe na plantacji etc., zamiast kupic mieszkanie jak normalni ludzie, nawet male.
                • dakota77 Re: Domek Laury 14.04.15, 22:17
                  Kupienie mieszkania jak ludzie byloby burzujskie :P I nieromantyczne :D
          • ananke666 Re: Domek Laury 14.04.15, 22:23
            Tam nie ma niczego w ścianie. Owszem, łazienka jest kompaktowa i umieszczona sprytnie, ale między meblami, a nie w ścianie. W ścianie to nie to samo, że meble i inne rzeczy tworzą ścianę, wypełniając przeznaczoną do meblowej zabudowy wnękę. Dla mnie ściana to ściana, czyli zewnętrzna albo działowa, można w niej wybić dziurę, ale nie wstawić szafę.
            • gat45 Re: Domek Laury 15.04.15, 08:44
              ananke666 napisała:

              > Tam nie ma niczego w ścianie. Owszem, łazienka jest kompaktowa i umieszc
              > zona sprytnie, ale między meblami, a nie w ścianie. W ścianie to nie to samo, ż
              > e meble i inne rzeczy tworzą ścianę, wypełniając przeznaczoną do meblowej zabud
              > owy wnękę. Dla mnie ściana to ściana, czyli zewnętrzna albo działowa, można w n
              > iej wybić dziurę, ale nie wstawić szafę.
              >

              Dla wielu ludzi "szafa w ścianie" o po prostu szafa, która ze ściany nie wystaje, takie przeciwieństwo wolno stojącego mebla. Której drwi stanowią z wewnętrzną ścianą pomieszczenia jedną płaszczyznę. Jak wnękowa na przykład. Czy wręcz meblościanka na całej powierzchni ściany pokoju.

              A Naszpan naoglądał się takich materiałów szkoleniowych i przystąpił do dzieła :

              youtu.be/juWaO5TJS00

            • czekolada72 Re: Domek Laury 15.04.15, 10:25
              No ok, ale idac twoim tokiem rozumowania to "cvoś" w scianie mogłoby sie znajdować wyłacznie w sredniowiecznym zamku - bo raczej nie w sciance dzialowej....
    • tt-tka Re: Domek Laury 27.04.15, 13:15
      zobaczylam cudo absolutne :-)
      mlodzi przed 15 laty ludzie kupili sobie kawalatek ziemi z pochlopska jednoizbowa (!) chalupina, ok 12 metrow, na fundamencie, ale niepodpiwniczona
      na starcie doprowadzili wode i zrobili szambo
      a potem systematycznie dobudowywali kolejne pomieszczenia, zaczeli oczywiscie od wylewki betonowej pelniacej poczatkowo funkcje tarasu
      te pierwotna izbe przeistoczyli w kuchnie, obecnie maja trzypokojowy parterowy domek z kuchnia i lazienka i uznali , ze dosyc, kawalek wylewki zostal jako taras
      mozliwosc dalszej rozbudowy obok albo w gore jest, ale potrzeby nie ma
      ona bibliotekarka w wiejskiej szkole, on kierowca, wlasna praca i zarobkami dali rade, ale powtarzam, 15 lat im to zajelo
      no i bezdzietni sa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka