Dodaj do ulubionych

Zatwierdzanie wpisów w KG u MM

05.12.12, 16:16
Koniec, skończył się brak cenzury w księdze gości u MM, teraz wpisy pojawiaja sie dopiero wtedy, gdy przeczyta je sama MM lub jej córka i zatwierdzą do publikacji. Mój wpis nie przeszedł sita cenzury:( Już samo wycinanie krytycznych wpisów nie wystarcza.
Obserwuj wątek
    • ginestra Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 05.12.12, 16:55
      Ciekawe czy to utrudni jakoś "wieczory zagadek literackich" i tym podobne.
    • kopiec_esmeralda Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 06.12.12, 09:10
      A co wpisałaś? Już wieki tam nie zaglądam, niestrawny mdły budyniek.
    • soova Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 06.12.12, 10:32
      Można się nie zgadzać z treściami, jakie niosą książki MM, można je krytykować, można wreszcie krytykować sam stosunek autorki do czytelników, ale z drugiej strony skoro MM zdecydowała udostępnić część swojej strony czytelnikom, gdzie uważa ich ona za gości, a nie użytkowników forum dyskusyjnego, to ma pełne prawo wpuszczać tam posty po cenzurze. Można nawet się oburzać czy podśmiewywać, że autorka nie ogarnia internetu w jego społecznościowym aspekcie, ale rozumiem, że skoro chce mieć na swojej stronie "gości", to ma prawi wpuszczać tam tylko komentarze, której jej pasują. W końcu czy my sami wpuszczamy do swojego domu ludzi, którzy nas krytykują? :D
    • klawiatura_zablokowana Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 07.12.12, 19:06
      Zapewne jest to pytanie porażająco naiwne i głupie, ale:

      Po co w ogóle wpisywać się z takim uporem do tej Księgi Goście? Nie chcą nas tam, to się nie pchajmy. A jeśli chodzi o to, żeby autorka zobaczyła pytanie lub komentarz, to chyba dużo lepszym sposobem byłoby przyjście na spotkanie autorskie - tam przecież nie ocenzurują, a po gębie nie poznają, kto z forum...?
      • kopiec_esmeralda Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 06:02

        48420)
        Lilibeth
        Lokalizacja:
        -
        Wtorek, 21. Maja 2013 21:02
        Cześć! Czytam Jeżycjadę od kilku lat, jednak po McDusię sięgnęłam dopiero niedawno, sama nie wiem dlaczego. I rzuciło mi się w oczy kilka rzecz y, które mnie nieco zdziwiły.
        Może to tylko moje odczucia, ale czy Adam nie traktuje Laury nieco... protekcjonalnie? Chociażby scena, w której mówi jej, że jest dla niego ważniejsza niż jakaś tam kiecka, jakby w ogóle go nie interesowało, że jednak dla niej ta suknia była ważna. Poza tym wydaje mi się, że jednak podróż poślubną powinno się ustalać wspólnie...
        I dlaczego nikt z dorosłych nie reaguje, kiedy Łusia wytyka błędy Januszowi? To jest przecież zwyczajnie niekulturalne i niegrzeczne, to samo tyczy się Idy obrażającej Magdę. Nastolatki w tym wieki są raczej wrażliwe na punkcie swojej wagi i takie przytyki mogą ją wpędzić w zaburzenia odżywiania.
        Pozdrawiam!
        _______________
        Małg M
        Lokalizacja:
        -
        Wtorek, 21. Maja 2013 21:09
        Ach, racja, racja!
        Że też o tym nie pomyślałam.
        Dopiero teraz widzę, jak to głupio wygląda, kiedy dziewczę wytyka błędy (nawet wyimaginowane) osobie dorosłej.

        To przecież nawet niegrzeczne - prawda?
        Ach, ta Łusia.
        ______________________

        48424)
        Katarka
        Lokalizacja:
        -
        Wtorek, 21. Maja 2013 21:16
        Tak, właśnie.
        A Kozio powiedział do Bernarda: "Niech cię kaczka kopnie." Jaki niegrzeczny ten Kozio. Prawie jak czytelnicy pouczający autorów .
        • lavanta Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 06:33
          Zaczynam rozumieć, dlaczego redakcja u MM tak kiepsko działa:
          - Przepraszam bardzo, pani Musierowicz, ale...
          - Nie.
        • emae Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 08:15
          kopiec_esmeralda napisał(a):

          > _______________
          > Małg M
          > Lokalizacja:
          > -
          > Wtorek, 21. Maja 2013 21:09
          > Ach, racja, racja!
          > Że też o tym nie pomyślałam.
          > Dopiero teraz widzę, jak to głupio wygląda, kiedy dziewczę wytyka błędy (nawet
          > wyimaginowane) osobie dorosłej.
          >
          > To przecież nawet niegrzeczne - prawda?
          > Ach, ta Łusia.
          > ______________________

          Ale złośliwe.
          • kopiec_esmeralda Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 08:43
            No właśnie ten dysonans między przesłodzonym gaworzeniem z bezkrytycznymi wyznawczyniami, a niepotrzebną złośliwością, by nie napisać wrednością wobec każdego, kto pojawia się jako GOŚĆ z zewnątrz i ma jakiekolwiek wątpliwości co do książek, choćby delikatnie wyrażone, przypomina mi borejkowy kalizm i kokoszenie się we własnym sosiku + lęk i brak akceptacji wobec wszystkiego, co inne.
            Brak umiejętności dialogu, a jedynie fochy i dąsy, przy skwapliwym wtórze pretorianek.
            Niesmaczne to wszystko, jak zachowanie Borejków wobec gości.
            • meduza7 Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 09:00
              Ha! A może właśnie Łusia pouczająca Janusza ma być taką alegorią Złego Forum pouczającego autorkę?

              E, chyba jednak nie, bo wyszłoby na to, że się utożsamia ze swoim sztandarowym czarnym charakterem ;)
            • emusia Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 09:00
              Strasznie mnie to irytuje - na byle strzępek krytyki reakcja jest taka sama "ah, chyba autor wie lepiej tak? A jak wie lepiej to spier.... znaczy idź gdzieś indziej!"
              • meduza7 Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 09:18
                A co ma bidny autor zrobić, jak poprawia, to też krytykujemy, że przykrywanie słonia kołderką. I tak źle, i tak niedobrze, panie bobrze ;)
            • kkokos Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 20:19
              przypomina mi borejkowy kalizm i kokoszenie
              > się we własnym sosiku + lęk i brak akceptacji wobec wszystkiego, co inne.

              no, to przynajmniej spójnie jest i nikt nie może zarzucić autorce, że co innego wielbi w książkach, a co innego sama czyni.
        • ginny22 Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 10:49
          Boże, jaka żałość. Czy pani MM nie ma poczucia zażenowania własną postawą? Duża dziewczynka, a tak strasznie nie umie przyjąć zdania innego niż własne.
          • ciotka_scholastyka Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 23.05.13, 15:39
            ginny22 napisała:

            > Boże, jaka żałość. Czy pani MM nie ma poczucia zażenowania własną postawą? Duża
            > dziewczynka, a tak strasznie nie umie przyjąć zdania innego niż własne.

            Po prostu wstrętne. Czy to jest dojrzała postawa?
            Nawiasem mówiąc, przypomina mi to przypadek ciotki mojego męża, która także obrażała się, i obraża się nadal, na każdą, dosłownie każdą uwagę, że coś w jej zachowaniu/postępowaniu komuś nie odpowiada.
            Wygląda to mniej więcej w ten sposób:
            - Tobie naprawdę nie można nic powiedzieć!
            - Co?! Jak to mnie nie można nic powiedzieć?!

            No właśnie...
        • nessie-jp Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 15:07
          > Dopiero teraz widzę, jak to głupio wygląda, kiedy dziewczę wytyka błędy (nawet
          > wyimaginowane) osobie dorosłej.

          A jakaż to bezsilna złość z autorki bije. Skąd przedziwne założenie, że jej czytelniczki są na poziomie "dziewczę" i jak małe dziewczynki powinny z otwartymi ustami dorosłej Pani słuchać?

          Trzeba było nadal pisać Bijacze dla 5-latków...

          A co do wpisu, nie wiem, czy to ktoś "od nas", bo wbrew pozorom nie mamy monopolu na zauważanie nieprzyjemnych wpadek autorskich :) Może ktoś, kto po prostu podczytuje tutejsze forum i się upewnił w swoich przypuszczeniach że nie, to nie halo, dzieci tak się zachowujące wobec gościa to małe niewychowane potwory.
          • kopiec_esmeralda Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 16:07
            Nie wiem,m czy to już tu było?
            trochę inna baśń
            • iwoniaw Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 16:14
              Chyba nie było, a bardzo dobre, więc dzięki za linkę.
          • anutek115 Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 21:33
            nessie-jp napisała:

            > > Dopiero teraz widzę, jak to głupio wygląda, kiedy dziewczę wytyka błędy (
            > nawet
            > > wyimaginowane) osobie dorosłej.
            >
            > A jakaż to bezsilna złość z autorki bije. Skąd przedziwne założenie, że jej czy
            > telniczki są na poziomie "dziewczę" i jak małe dziewczynki powinny z otwartymi
            > ustami dorosłej Pani słuchać?

            Słusznie. Nie zwariowałam na tyle, by sie do KG wpisywać (ja tam nawet nie wchodze, bo mnie od lukru jedzonego łyzkami mdli, taki mam wrażliwy zołądek), ale gdybym chciła wejść to już teraz uprzedzam autorkę, że nie jestem dziewczęciem, tylko osoba dorosłą. Czy osoba dorosla może zwrocić uwagę osobie dorosłej?

            > A co do wpisu, nie wiem, czy to ktoś "od nas", bo wbrew pozorom nie mamy monopo
            > lu na zauważanie nieprzyjemnych wpadek autorskich :) Może ktoś, kto po prostu p
            > odczytuje tutejsze forum i się upewnił w swoich przypuszczeniach że nie, to nie
            > halo, dzieci tak się zachowujące wobec gościa to małe niewychowane potwory.
            >

            Dokładnie tak, a nawet bardziej.

            Moje drogie (i moi drodzy :)), przestańmy może zakladac, że jeśli tylko pojawi się cos podważajacego pozycje Jezycjady na podium Książek Wszechczasów w KG to znaczy, że wpisał sie tam ktoś z nas. Tak twierdząc potwierdzamy opinię z panią MM (która nas zna, bo czyta forum przecież, prawda? o, tak :)), że wszyscy krytycy jej powieści zebrali sie na tym forum, czyli jest ich okolo setki :). To jest ta tępa, feministyczna, wredna setka z bloków, pozostałe 37 mln 999 tys 900 obywateli Rzeczpospolitej to są ci, którzy rozumieją, że rzucanie w czlowieka sloikiem z musztarda to taki element komiczny powieści, a tryglodyta łapiący dziewczynę za kark jest rycerski i subtelny.

            Ja zaś ośmielam się uważać nie tylko, że jest nas, tych prymitywów z blokow co nie maja w domu ani pół tomu Plutarcha, więcej niż setka, i że nie wszyscy siedzimy tu razem. Sądzę nawet, że są tacy, co samodzielnie i bez czytania tego forum (a nawet bez wiedzy, że ono istnieje) doszli do wnioskow podobnych do naszych. I raczej stawiam, że to ci inni, nie skażeni nami, piszą do KG w naiwnej nadziei na otrzymanie odpowiedzi.

            Bo przecież nikt stąd nie byłby tak niemądry, by sie odzywać do Homera Jeżyc i ciepłej autorki przepojonych życzliwością książek dla mlodziezy wiedząc z góry, jaka otrzyma odpowiedź, prawda?

            Oczywiście, ze prawda.
            • ananke666 Mam teorię 24.05.13, 01:33
              ...i ta teoria jest taka: przez wiele lat pani Musierowicz dostała tysiące pochwalnych listów. Wydaje mi się, że rzadko osoba, która książki nie polubiła, wysili się na list do autora. Ogromna większość, jak przypuszczam, to były listy entuzjastek. Aż tu nagle w epoce internetu okazało się, że entuzjastek jest owszem, dużo, ale i krytykanci się znajdą. I nastąpił swego rodzaju szok - osoba wielokrotnie nagradzana, zasypywana przez trzydzieści lat pełnymi sympatii i podziwu listami zostaje wrzucona pod zimny prysznic. I skutki są takie właśnie, jakie w KG widać.

              Tyle teorii.

              Myślałam sobie całkiem niedawno, że nieźle byłoby, gdyby MM zrobiła coś w rodzaju FAQ, odpowiadając hurtem na pytania, które padły po raz enty, które są nowe dla pytającego, a nużące dla niej. Ale szybko doszłam do wniosku, że cały ten FAQ dałoby się zamknąć w dwóch punktach i pisanie go byłoby bezcelowe... Oto hipotetyczne punkty:

              Pkt 1. "Dlaczego?"
              Pytanie: Dlaczego Bohater w sytuacji Jakiejś uczynił Coś?
              Odpowiedź: Bo tak mi się podobało, taka już jestem samowolna.

              Pkt 2. "Błędy - w naszej firmie nie ma zgody na błędy."
              Pytanie: Ale tu jest błąd. Czy ten błąd to błąd?
              Odpowiedź: No, jest błąd. I co z tego?

              I tyle FAQ...
              • anutek115 Re: Mam teorię 24.05.13, 19:09
                ananke666 napisała:

                > ...i ta teoria jest taka: przez wiele lat pani Musierowicz dostała tysiące poch
                > walnych listów. Wydaje mi się, że rzadko osoba, która książki nie polubiła, wys
                > ili się na list do autora. Ogromna większość, jak przypuszczam, to były listy e
                > ntuzjastek. Aż tu nagle w epoce internetu okazało się, że entuzjastek jest owsz
                > em, dużo, ale i krytykanci się znajdą. I nastąpił swego rodzaju szok - osoba wi
                > elokrotnie nagradzana, zasypywana przez trzydzieści lat pełnymi sympatii i podz
                > iwu listami zostaje wrzucona pod zimny prysznic. I skutki są takie właśnie, jak
                > ie w KG widać.
                >
                > Tyle teorii.

                Mam tę samą teorię :). Od lat uparcie twierdzę, że wszystko, co możemy obserwować w KG to skutek tego, ze panią MM internet przerósł. Do internetowych czasów skrytykowala ja Kinga Dunin ;), bo przeciez czytelniczki na spotkaniach nie zająknęły się nawet o jakichs tam watpliwościach, raz, ze nie mialy na to czasu, dwa, że pewnie były oniesmielone.

                Po czym nastał internet i nagle, serprajs, serprajs, okazalo się, ze albo Kinga Dunin pisze pod dwustoma róznymi nickami, albo, że jednak książki pani MM nie wywoluja bezkrytycznego zachwytu calego świata...
                >
                > Myślałam sobie całkiem niedawno, że nieźle byłoby, gdyby MM zrobiła coś w rodza
                > ju FAQ, odpowiadając hurtem na pytania, które padły po raz enty, które są nowe
                > dla pytającego, a nużące dla niej. Ale szybko doszłam do wniosku, że cały ten F
                > AQ dałoby się zamknąć w dwóch punktach i pisanie go byłoby bezcelowe... Oto hip
                > otetyczne punkty:
                >
                > Pkt 1. "Dlaczego?"
                > Pytanie: Dlaczego Bohater w sytuacji Jakiejś uczynił Coś?
                > Odpowiedź: Bo tak mi się podobało, taka już jestem samowolna.
                >
                > Pkt 2. "Błędy - w naszej firmie nie ma zgody na błędy."
                > Pytanie: Ale tu jest błąd. Czy ten błąd to błąd?
                > Odpowiedź: No, jest błąd. I co z tego?
                >
                > I tyle FAQ...
                >

                He. He, he. He, he, he, he :D.
                • meduza7 Re: Mam teorię 24.05.13, 22:14
                  No, nie tylko Kinga Dunin; w Trybunie Ludu bodajże ukazała się recenzja "Opium" pod tytułem "Mętny rosół". No ale to byli źli, reżimowi ONI.
        • slotna Re: Nowe rodzynki, ktoś stąd? 22.05.13, 21:32
          A tu niespodzianka, Lilibeth ma 94 lata, jak pan z wczorajszego 1 z 10... ;)
    • uhu_hu Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 23.05.13, 14:32
      Bardzo mnie denerwuje fałsz Musierowicz. Z jednej strony wdzięczy sie do kamery (podczas np. wywiadu, który niedawno był przytaczany na forum), jak to dla niej ważne jest, żeby być lojalną wobec czytelników i spełniać ich oczekiwania, a z drugiej strony wpisuje na Stronie Wazeliny teksty:

      na odpowiedź:
      od wielu lat jestem zagorzałą czytelniczką "Jeżycjady". Przede wszystkim bardzo podoba mi się to, że zdarzenia oglądamy oczami różnych bohaterów, poznajemy odrębne punkty widzenia. Stąd właśnie moje pytanie: dlaczego w MacDusi nie poznajemy perspektywy Janusza? Mogłaby przecież być tak ciekawa!

      Anko, to proste: bo nie piszę książek dla mężczyzn w wieku dojrzałym, tylko dla dziewcząt, i to takich z poczuciem humoru.
      Dramat alkoholika i frustrata wydaje mi się sprawą zbyt serio jak na ten beztroski gatunek powieściowy.
      Rzecz oczywista ponadto, że na każde z podobnych pytań ("Dlaczego nie pisze Pani...") odpowiedź mam jedną:
      bo mam pełne prawo pisać to, co chcę...
      Na tym polega przyjemność zawodu pisarza.


      Moim zdaniem Musierowicz otworzyła furtkę na swoje podwórko i dziwi sie, że wchodzą niepożądani goście. Powinna sie zdecydować: albo zaspokajać gusta czytelniczek, albo być niezależną pisarką.
      • lululemon12 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 23.05.13, 16:15
        Hmm, pytania typu "dlaczego tak, nie inaczej" chyba rzeczywiście mogą być trochę irytujące.
        • lavanta Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 23.05.13, 22:37
          Skoro tak, to po co MM daje możliwość czytelnikom kontaktowania się z nią? Przecież to jest jak powiedzenie wprost: "napisz coś miłego albo się nie odzywaj".
          • lululemon12 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 09:15
            Niestety, jest w tym trochę prawdy. Mi też nie podobają się reakcje MM na nawet najdelikatniejszą krytykę, szczególnie zbrzydziły mnie złośliwości o poprawianiu dorosłych. Ale uważam, że nie powinniśmy popadać w skrajności i lecieć z dzidami za każdym razem, kiedy zauważymy trochę chłodniejsze zdanie. A akurat w tym konkretnym przypadku Musierowicz mimo uzasadnionej irytacji udzieliła merytorycznej odpowiedzi (inna sprawa, że w moim odczuciu dość idiotycznej). Dopiero potem poleciała tekstem o autorskiej samowolce.
      • lululemon12 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 23.05.13, 16:31
        A tak OT, faktycznie ciekawie by było spojrzeć na Borejków oczami Pyziaka. Czy pani Musierowicz w ogóle kiedykolwiek udzieliła mu głosu? Bo kojarzę tylko jedną taką scenę, zdaje się w KK. Szkoda.

        /przepraszam za dwa posty pod rząd/
        • nessie-jp Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 23.05.13, 17:42
          lululemon12 napisał(a):

          > A tak OT, faktycznie ciekawie by było spojrzeć na Borejków oczami Pyziaka. Czy
          > pani Musierowicz w ogóle kiedykolwiek udzieliła mu głosu? Bo kojarzę tylko jedn
          > ą taką scenę, zdaje się w KK. Szkoda.

          Myślę, że nie, bo ona po prostu nie ma pojęcia, jak tę postać napisać. Ona po prostu NIE WIE, dlaczego Pyziak jest "zły", nie umiałaby napisać żadnych sensownych, spójnych motywacji jego postępowania i przemyśleń, które do tego doprowadziły. Pyziak jest zły bo jest zły, ale jak to napisać, to już nie wiadomo.

          W KK, kiedy Pyziak jeszcze wcale się nie zapowiadał, w każdym jego zachowaniu widać trochę nieśmiałego, trochę nadrabiającego miną, bardzo tęskniącego za czułością i rodzinnością chłopca. Wszystkie sceny, w których stara się zasłużyć na życzliwość Gaby, na akceptację jej rodziny, na stanie się jej częścią
          • cuteashell92 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 18:03
            Pod wpływem zmianw opisie postaci Janusza i ciągłego dorabiania mu gęby napisałam fanficka krótkiego ale zawsze coś.
            Witam wszystkich jestem tu nowa z rocznika "Mcdusi"
            • meduza7 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 18:12
              Dawaj fanfika!
              • cuteashell92 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 22:39
                Jest w nowym temacie
      • slotna Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 23.05.13, 21:49
        > Anko, to proste: bo nie piszę książek dla mężczyzn w wieku dojrzałym, tylko
        > dla dziewcząt, i to takich z poczuciem humoru.
        > Dramat alkoholika i frustrata wydaje mi się sprawą zbyt serio jak na ten beztro
        > ski gatunek powieściowy.

        Pffffffffffffff... Jakos dramat schorowanego, okropnie samotnego i jak najbardziej dojrzalego pana Jankowiaka sie takim autorce nie wydawal.
        • meduza7 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 00:34
          Tymczasem pojawił się ciąg dalszy rozmowy o Pyziaku:

          48480)
          Anka
          Lokalizacja:
          -
          Czwartek, 23. Maja 2013 16:12
          Dziękuję za szybką odpowiedź :)
          Naturalnie, rozumiem, że wybór perspektywy jest wyłącznym przywilejem autora i pytania typu "dlaczego tak, nie inaczej?" muszą być męczące. Po prostu zrobiło mi się trochę żal Janusza- stąd uprzedni post.

          Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam,
          Anka.

          48481)
          Małg M
          Lokalizacja:
          -
          Czwartek, 23. Maja 2013 16:37
          Och!
          Mnie też go żal, Anko.
          Gabrysia też się nad nim użaliła.
          I chciałam, żeby czytelnicy też go pożałowali.
          Ale tak to już jest w życiu: wszyscy mamy trudno, tylko niektórzy temu nie umieją sprostać. I oczywiście, nie zawsze jest to wyłącznie ich wina.
          Oto dlaczego nie powinniśmy nikogo osądzać i potępiać.
          Pan Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu osądzi kiedyś każdego z nas.
          A podobno rozliczani będziemy głównie z miłości.
          Czy kochaliśmy? - zapyta; a nie: czy byliśmy kochani.



          No to na Pyziaka, Co Nie Umie Kochać, czeka już wygodny kącik w piekle...
          • uhu_hu Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 00:51
            A figa! Pambuk będzie dobrze wiedział, w swojej nieskończonej mądrości, że Pyziak był wporzo gościem i tylko ktoś dorobił mu gębę. I tego kogoś srogo ukarze >:-)
          • kopiec_esmeralda Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 07:52
            No, pięknie, coraz piękniej, nasza ukochana ałtorka już prawie się utożsamiła z dobrym panem Bogiem i wyrokuje, ten do nieba, ten do diabłów.

            I > Mnie też go żal, Anko.
            > Gabrysia też się nad nim użaliła.
            > I chciałam, żeby czytelnicy też go pożałowali.

            Aż się przelewa ta miła chęć i z tej żałości wyślemy wraz z ałtorką i św. Gabą Pyziaka w ogień piekielny, niech się smaży na widełki nadzian, bo kochać nie umiał, biedaczek, ach, ach, jak nam go żal.
            • yvi1 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 08:04
              Czytenikczki sie pozalily,ale raczej nad biedna pewna autorka,ktora fuszerke odwala.
              Pozale sie nad Grzesiem,ktory z samotnego,niesmialego informatyka stal sie pralka,zmywarka i robotem Kitchen Aid,zaiste po co komu jeszcze jeden,jak sie ma Grzesia,ktory w dodatku w McDusi nawet sie nie odzywa,tylko telepatycznie odbiera polecenia Gabusi.
              Pozale sie nad Flobrym,ktory z sensownego faceta sie w woja z zascianka zmienil.
              Faktycznie,jakos te meskie postacie ich tworczyni nie wychodza :(.Niech juz lepiej pisze o dzielnych Grzywkach i wypelnionych ramionach.Albo najlepiej nech....
              • kopiec_esmeralda Praca Grzesia 24.05.13, 09:22
                Aproposik Grzesia, zastanawiam się nad jego pracą zawodową, oczywiście poza byciem gosposią do wszystkiego. W "Sprężynie" mamy naukowca (coś tam było, że Ignac jr czerpał metody nauki do olimpiad, których wygrywanie przychodziło mu z nadzwyczajną łatwością, od "ojca-naukowca"), wcześniej, ze informatyk. Czyli naukowiec-informatyk? Wykładowca informatyki na uczelni? Jakoś dziwnie cicho o jego życiu zawodowym,a przecież w normalnych domach rozmawia się o pracy, nawet sporo.
                • slotna Re: Praca Grzesia 24.05.13, 13:03
                  W DP Grzegorz byl doktorem mamtematyki. W NiN tez raczej naukowo pracowal, skoro wyjechal na stypendium. Wydaje mi sie, ze gdzies pozniej byla wzmianka, ze sie przekwalifikowal na informatyka komercyjnego, ale gdzie?
                  • bupu Re: Praca Grzesia 24.05.13, 22:28
                    slotna napisała:

                    > W DP Grzegorz byl doktorem mamtematyki. W NiN tez raczej naukowo pracowal, skor
                    > o wyjechal na stypendium. Wydaje mi sie, ze gdzies pozniej byla wzmianka, ze si
                    > e przekwalifikowal na informatyka komercyjnego, ale gdzie?

                    Waitaminute. Doktor matematyki przekwalifikował się na informatyka? Komercyjnego? To coś tak jakby doktor fizyki przekwalifikował się na fizjoterapeutę.
                    • slotna Re: Praca Grzesia 25.05.13, 00:56
                      > Waitaminute. Doktor matematyki przekwalifikował się na informatyka? Komercyjneg
                      > o? To coś tak jakby doktor fizyki przekwalifikował się na fizjoterapeutę.

                      Uff, znalazlam to wreszcie. Zle zapamietalam, bylo tak:

                      "Grześ złożył niedawno ofertę w prywatnej firmie, handlującej komputerami. Poważnie brał pod uwagę porzucenie Uniwersytetu i dalszą wędrówkę po najeżonej pułapkami drodze życia w roli tak zwanego przedstawiciela handlowego."

                      W sumie jeszcze ciekawiej ;)
                      • kopiec_esmeralda Re: Praca Grzesia 25.05.13, 06:32
                        Pięknie! Ale chyba nic mu z komiwojażerstwa nie wyszło? Dałabym prawie głowę, ze w którejś z książek był informatykiem, a w "Sprężynie" na 100% jest naukowcem.
                        PS. Już widzę tego wycofanego zahukanego Grzegorza, jak w garniturku wciska ludziom towar, MM rzeczywiście ma niezłe pojęcie o świecie :)
                    • vi_san Re: Praca Grzesia 27.05.13, 16:17
                      Czepiacie się, bupu. Skoro neurolog mógł zostać neurochirurgiem...
                      • bupu Re: Praca Grzesia 27.05.13, 17:32
                        vi_san napisała:

                        > Czepiacie się, bupu. Skoro neurolog mógł zostać neurochirurgiem...

                        No faktycznie. W wyobraźni wszystko się, prawdaż, zmieści.
                        • paszczakowna1 Re: Praca Grzesia 27.05.13, 17:42
                          Tu bym się tak nie czepiała. Mógł Grześ skończyć matematykę (zatem formalnie być matematykiem), a pracować naukowo w dziedzinie informatyki. To się zdarza, nawet nie tak rzadko (granica między matematyka a informatyką bywa płynna).
                          • nessie-jp Re: Praca Grzesia 27.05.13, 18:19
                            paszczakowna1 napisała:

                            > Tu bym się tak nie czepiała. Mógł Grześ skończyć matematykę (zatem formalnie by
                            > ć matematykiem), a pracować naukowo w dziedzinie informatyki. To się zdarza, na
                            > wet nie tak rzadko (granica między matematyka a informatyką bywa płynna).

                            Zgadzam się, nie widzę tu problemu, wręcz informatyka jest cennym narzędziem pracy matematyka (i odwrotnie, huhuhu).

                            Natomiast zastanawia mnie ten "doktor matematyki", który gdzieś tam przemknął. Ktoś, kto się doktoryzuje z matematyki, zazwyczaj jednak jakoś tam bardziej w tę stronę idzie zawodowo. Chyba, że Grześ się doktoryzował, ale pracy dla doktorów matematyki nie było, więc został informatykiem.
                            • dakota77 Re: Praca Grzesia 27.05.13, 18:25
                              Mnie samo przekwalifikowanie sie Grzesia na informatyka by sie zdziwilo, tylko dziwi mnie to typowe dla MM beztroskie przeskakiwanie. Od naukowa do przedstawiciela naukowego, informatyka i znow naukowca. A juz Grzesia jako sprzedawcy zupelnie nie widze :)
                            • pavan Re: Praca Grzesia 27.05.13, 18:39
                              nessie-jp napisała:

                              >
                              > Natomiast zastanawia mnie ten "doktor matematyki", który gdzieś tam przemknął.
                              > Ktoś, kto się doktoryzuje z matematyki, zazwyczaj jednak jakoś tam bardziej w t
                              > ę stronę idzie zawodowo. Chyba, że Grześ się doktoryzował, ale pracy dla doktor
                              > ów matematyki nie było, więc został informatykiem.
                              >

                              Ale czy u MM wszyscy nie są doktorami? Bo sam magister to już mejnstrim, a ona zawsze jedną nóżką bardziej.
                              • nessie-jp Re: Praca Grzesia 27.05.13, 20:47
                                > Ale czy u MM wszyscy nie są doktorami? Bo sam magister to już mejnstrim, a ona
                                > zawsze jedną nóżką bardziej.

                                A to jest bardzo słuszna uwaga :)
                                • dakota77 Re: Praca Grzesia 27.05.13, 21:08
                                  No tak, Borejkowie musza byc lepsi. A juz swieta Gaba musiala sie habilitowac nie wiadomo kiedy.
                            • zla.m Re: Praca Grzesia 27.05.13, 21:08
                              nessie-jp napisała:

                              >
                              > Natomiast zastanawia mnie ten "doktor matematyki", który gdzieś tam przemknął.
                              > Ktoś, kto się doktoryzuje z matematyki, zazwyczaj jednak jakoś tam bardziej w t
                              > ę stronę idzie zawodowo. Chyba, że Grześ się doktoryzował, ale pracy dla doktor
                              > ów matematyki nie było, więc został informatykiem.

                              Osobiście znam takiego, co pracując jako informatyk (w sensie - programista) zrobił jednocześnie doktorat z matematyki. O ile wiem, to kontynuuje radosną działalność - w jednej dziedzinie się habilituje, z drugiej żyje. Natomiast pomysł, żeby matematyk/informatyk zostawał przedstawicielem handlowym firmy składającej komputery, to totalny absurd. Pamiętam, że wstrząsnęło mną, gdy to pierwszy raz przeczytałam. Nie tylko zwykle osobowość nie pasuje, ale też taka akwizycja czy handel to ciężka i niewdzięczna robota, dużo przy tym gorzej płatna niż spokojne kodowanie przy herbatce (no, chyba że ktoś jest bogiem akwizycji, ale to przecież nie wycofany Grześ).
                              • retro-story Re: Praca Grzesia 27.05.13, 22:50
                                Mój ukochany pracuje jako informatyk. Skończył doktorat z fizyki, ale tylko dlatego, że pomylił czas i miejsce rozmowy kwalifikacyjnej (planował dr z matmy).
                            • verdana Re: Praca Grzesia 27.05.13, 21:31
                              Hm. Mam doktorat z scocjologii. Habilitację z historii.
                              • iwoniaw Re: Praca Grzesia 27.05.13, 22:23
                                Ale nie przekwalifikowałaś się na obwoźnego sprzedawcę książek (może być, że historycznych)? ;-)
                                • verdana Re: Praca Grzesia 28.05.13, 14:30
                                  Biorąc pod uwagę stan szkolnictwa wyższego, nic straconego:) Ale jako doktor latałam z ulotkami po sklepach, robilam dziecięce sweterki na sprzedaż itd. Fakt, jako zajęcia dodatkowe.
                          • staua Re: Praca Grzesia 27.05.13, 23:48
                            To samo robiła moja mama. W czasach, kiedy studiowała, na UW wydział nazywał się "Matematyka i Mechanika". Ale można już było robić specjalizację z informatyki, chociaż po obronie tytuł brzmiał "magister matematyki". Mama była matematykiem, całe życie pracowała jako informatyk, w swojej specjalizacji. Dlatego info o Grzesiu absolutnie nie wydawało mi się dziwne.
                            • jottka Re: Praca Grzesia 28.05.13, 12:57
                              właśnie to samo chciałam napisać - w czasach studiów grzesia informatyka w dzisiejszym rozumieniu wykluwała się z matematyki i paru innych kierunków pokrewnych, więc w pierwszych tomach mm miała prawo stosować pojęcia wymiennie. tyle że od tamtych lat tak ze trzy dekady upłynęły, więc albo należałoby dać gdzieś krótkie info historyczne, albo uściślić zeznania.
                      • dakota77 Re: Praca Grzesia 27.05.13, 18:21
                        vi_san napisała:

                        > Czepiacie się, bupu. Skoro neurolog mógł zostać neurochirurgiem...

                        Moj naulubienszy kwiatek musierowiczowski :P Chcialabym to zobaczyc,. Dla matematyka zostanie przy tym informatykiem to bylby pikus :)) Swoja droga, mnie przez jakis czas w LO uczyl fizyki i angielskiego dr metalurgii i obu przedmiotow uczyl dobrze :)
                        • kkokos Re: Praca Grzesia 27.05.13, 19:23
                          >>Skoro neurolog mógł zostać neurochirurgiem...
                          Dla matem
                          > atyka zostanie przy tym informatykiem to bylby pikus :))

                          bo to było tak. pomysł, że idusia, co nienawidzi szpitali, zostanie lekarzem, ogólnie się czytelniczkom spodobał - to go powielmy! dorzućmy do tego natalię, co dała radę jako rezydentka biura podróży, dorzućmy grzesia, co spełniłby się jako akwizytor...

                          Swoja droga, mnie prze
                          > z jakis czas w LO uczyl fizyki i angielskiego dr metalurgii i obu przedmiotow u
                          > czyl dobrze :)

                          a kysz, bez takich podpowiedzi - za chwilę hajduk zacznie uczyć łaciny...
                          albo jakiś metalurg zostanie neurochirurgiem...
                          • dakota77 Re: Praca Grzesia 27.05.13, 20:16
                            No ale on juz byl lekarzem przeciez :P Zawsze sie zastanawiam, czy MM po prostu zapomniala, ze Marek kiedys byl neurologiem, czy tez uznala, ze musi go nobilitowac, przez zrobienie go neurochirurgiem.
                          • kajagugu77 Re: Praca Grzesia 28.05.13, 09:17
                            Kiedy jest tylko mowa o Natalii-rezydentce, przypominają mi się moje własne przygody (a "rezydowałam" tylko jedne wakacje a nie cały rok). Tam trzeba mieć skórę nosorożca albo chociaż taką, po której wszystko spłynie jak po kaczce. Taki typ jak Natalia nie przeżyłby pierwszego tygodnia. Dla mnie to bzdura na poziomie neurologa- neurochirurga.
                            • meduza7 Re: Praca Grzesia 28.05.13, 09:22
                              Bo cały ten wątek z rezydenturą potrzebny był tylko po to, żeby Natalię usunąć na rok z fabuły i nic nie rozstrzygnęło się pomiędzy nią, Nerwusem i Robertem. W dokładnie ten sam sposób Jane Austen wysłała sir Thomasa Bertrama do posiadłości w Indiach Zachodnich... tyle, że ona wysłała go w prawdopodobne miejsce i w prawdopodobnym celu.
                              • ginny22 Re: Praca Grzesia 28.05.13, 09:39
                                Oraz w czasach z nieco bardziej utrudnioną komunikacją na odległość ;)
                              • kajagugu77 Re: Praca Grzesia 28.05.13, 14:46
                                Wolałabym, gdyby przez rok zahaczyła o wolontariat w Ameryce Południowej albo w Afryce/ uczyła polskiego na Kaukazie/ itp.itd., bo taka rozchwiana emocjonalnie lebioda, niedorajda stopnia wyższego naprawdę nie ma co szukać jako rezydent (no chyba że do hotelu przyjeżdżają osoby, którzy nie są tacy jacy goście potrafią być, a właściciel hotelu jest aniołem).
                  • kopiec_esmeralda Re: Praca Grzesia 25.05.13, 06:28
                    W "Sprężynie" Ignac jr snuje monolog wewnętrzny (lub narrator, nie pomnę), ze wzoruje się na swym "ojcu naukowcu", a chyba w "Noelce" było o informatyku? Być może, ze dla MM każdy, kto nie robi łopatą, jest naukowcem dowolnym.
                    • slotna Re: Praca Grzesia 25.05.13, 12:46
                      > W "Sprężynie" Ignac jr snuje monolog wewnętrzny (lub narrator, nie pomnę), ze w
                      > zoruje się na swym "ojcu naukowcu", a chyba w "Noelce" było o informatyku? Być
                      > może, ze dla MM każdy, kto nie robi łopatą, jest naukowcem dowolnym.

                      W "Noelce" byl doktorem matematyki. Mnie tez ten informatyk siedzi z tylu glowy, moze go sobie jednak wymyslilam?
                      • aganoreg Re: Praca Grzesia 27.05.13, 15:20
                        slotna napisała:


                        > W "Noelce" byl doktorem matematyki. Mnie tez ten informatyk siedzi z tylu glowy
                        > , moze go sobie jednak wymyslilam?


                        Czy ktos ma "Zabe"? W moim ebooku na poczatku jest spis postaci:
                        Stryba Grzegorz („Noelka”), mąz Gabrieli, ojciec Elzbiety Kowalik, z domu Stryba („Noelka”) i
                        Ignacego Grzegorza Stryby; informatyk.

                        ale moze to lepiej sprawdzic z oryginalem?
                        • ananke666 Re: Praca Grzesia 27.05.13, 16:38
                          Mam oryginał, stoi "informatyk".
                          • lavanta Re: Praca Grzesia 27.05.13, 19:10
                            Może MM się zapomniało? Tak mało tego Grzesia używa w książkach, to się przecież każdemu może zdarzyć. Pamiętała, że to ścisły umysł, dużo przy komputerze siedział, to pewnie informatyk. A tu forum zaraz problemy robi!
          • lululemon12 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 09:26
            Uuu... To rzeczywiście urocze... Ale jakie subtelne podanie wyroku na Pyziaka :) Nie to, że ktoś go potępia, ale nie umie kochać, a oceniani będziemy właśnie za to... Majstersztyk, niemalże jak uwagi o poprawianiu starszych i mądrzejszych ;)
            • j_a_ch Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 13:28
              Ciekawe, jak będzie rozliczon ów Janusz CNUK, skoro to "niczyj wina" że nie umiał kochać? Hmmm... :)
          • melomanka87 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 26.05.13, 00:38
            > Pan Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu osądzi kiedyś każdego z nas.
            > A podobno rozliczani będziemy głównie z miłości.
            > Czy kochaliśmy? - zapyta; a nie: czy byliśmy kochani.


            Mam ochotę ostro to skomentować, ale zahaczyłabym chyba o tematykę religijną...
        • anutek115 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 19:02
          slotna napisała:

          > > Anko, to proste: bo nie piszę książek dla mężczyzn w wieku dojrzałym, tyl
          > ko
          > > dla dziewcząt, i to takich z poczuciem humoru.
          > > Dramat alkoholika i frustrata wydaje mi się sprawą zbyt serio jak na ten
          > beztro
          > > ski gatunek powieściowy.
          >
          > Pffffffffffffff... Jakos dramat schorowanego, okropnie samotnego i jak najbardz
          > iej dojrzalego pana Jankowiaka sie takim autorce nie wydawal.
          >

          O, jak miło! Dla dziewcząt! Jakże szczęśliwe sa dziewczęta, mogąc poczytać sobie o ulubionej bohaterce , o jej przemyśleniach, refleksjach, dzielnej grzywce i telepatii, jak dobrze, ze mają Gabrielę, z którą w pełni się identyfikują, przecież ona liczy sobie zaledwie... oh, wait.
          • ginny22 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 25.05.13, 19:08
            No i jeszcze: przecież żadne młode dziewczę, czytające MM, nie ma szans mieć ojca, który się rozwiódł, nie utrzymuje kontaktu, jest zaleczonym alkoholikiem... To absolutnie niemożliwe wszak.
    • lululemon12 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 23:10
      Na próbę przerobiłam mały fragment MacDusi, używając perspektywy Pyziaka. Dialogi i wydarzenia ściśle wg MM, zmienia się tylko interpretacja. Wyszło średnio, ale wyraźnie pokazuje się, ile zależy od tendencyjnego komentarza.

      Janusz Pyziak powoli wchodził po schodach. Przyjechał na Roosevelta prosto z dworca, choć prawdę mówiąc, było to ostatnie miejsce, w którym chciałby się znaleźć. Doszedł jednak do wniosku, że bezpieczniej nie robić Laurze niespodzianki w kościele. Zaproszenie zaproszeniem, ale nie wiadomo, jak zareaguje na jego obecność.
      Przed odrapanymi drzwiami Borejków znów opadły go wątpliwości. Może powinien przyjechać wcześniej, umówić się z Laurą na jakimś neutralnym gruncie i porozmawiać? Chociaż Borejkowie pewnie nie dopuściliby do spotkania. Gaba znów zaczęłaby histeryzować, najdroższa mamunia odsądziłaby wnuczkę od czci i wiary za chęć utrzymywania z nim kontaktu, a tatulek podgrzewałby atmosferę rzucanymi od czapy cytatami. Przynajmniej nie naraził Laury na awantury i rozterki.
      Westchnął ciężko. Chętnie walnąłby sobie setkę dla kurażu, ale wtedy faktycznie mieliby powód, żeby na dzień dobry zmieszać go z błotem. Zresztą, może nie będzie tak źle? Laura przecież wykrzyczała już pretensje, Gabrysia zadeklarowała wybaczenie, teściowie ze względu na ślub też powinni zakopać topór wojenny. Podbudowany ostatnim wnioskiem, nacisnął klamkę.
      Już w progu dobiegł go tubalny męski głos:
      -...śliczna istotka ludzka, porzucona przez własnego ojca! (tego siermięgę!)- zawsze była mi bliska jak rodzone dziecię. Mam bowiem czułe serce. Gdybym był szewcem... -Januszowi momentalnie krew uderzyła do głowy. Rzeczywiście, zakopali topór wojenny. Uroczy początek. A dalej zapewne będzie jeszcze lepiej.
      Najeżony ruszył korytarzem, niemalże zderzając się z potężnym brodaczem w pąsowym szaliku. Jego sztywny ukłon został przez tamtego skwitowany pogardliwym machnięciem ręki. Oczywiście. Zapewne kolejny szlachetny obrońca skrzywdzonej Gabuni.
      Jego pojawienie się w kuchni najwyraźniej nieprzyjemnie zaskoczyło Borejków. Wesoły gwar w jednej chwili ucichł. Coraz bardziej skrępowany, wymamrotał jakieś powitanie. Usztywniona, zakłopotana Gabrysia niepewnie zaprosiła go na śniadanie. Oczywiście, zerkała przy tym na matkę, jakby szukając aprobaty. Szybko wrzucił kurtkę na stos odzieży w przedpokoju (przez te trzydzieści lat nie pomyśleli o nowym wieszaku) i wyciągnął rękę do żony. Uścisnęła ją z wyraźnym ociąganiem i natychmiast się cofnęła. Najchętniej pewnie wytarłaby dłoń w spodnie.
      Pod ostrzałem krytycznych spojrzeń zajął miejsce za stołem. Nie wiedzieć czemu, odstawienie prezentu na podłogę odebrało mu resztkę pewności siebie. Dla dodania sobie animuszu głośno chrząknął i zaczął się rozglądać po kuchni. Borejkowie wciąż milczeli. Ta najeżona pretensjami cisza coraz bardziej mu ciążyła.
      -Ja.. kupiłem KitchenAid -wykrztusił w końcu, chyba trochę zbyt głośno.
      -Słucham? -była żona rzuciła mu nierozumiejące spojrzenie.
      -W prezencie ślubnym -wyjaśnił, nerwowo poprawiając krawat. -Robot kuchenny. Chyba to dobry pomysł??...
      -O! -Gabrysia wyraźnie się stropiła. -Chyba dobry... może Laura wreszcie polubi gotowanie.
      -A nie lubi?
      -Nie.
      -No, ale teraz pewnie będzie miała okazję polubić -teściowa nieoczekiwanie pośpieszyła z mediacją. -Na pewno będzie gotowała mężowi obiady.
      -Hm -teść najwyraźniej był innego zdania, lodowate spojrzenie mamuni szybko jednak przywołało go do porządku. Pośpiesznie zmienił temat. -No, jakże tam, Juliuszu? -kolejna drobna szpileczka, Ignacy oczywiście nie raczył zaprzątać sobie głowy jego imieniem. -Coś mi mówi, że znów będziemy mieli kryzys. Czuję to w kościach.
      -Nie, ja już nie piję, od dwóch lat -powiedział odruchowo Janusz. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że ten stary sklerotyk miał na myśli kryzys ekonomiczny. Zaczerwienił się gwałtownie. Czemu do pioruna wyskoczył z takim idiotyzmem?! Chyba po prostu tamto podsłyszane przypadkiem zdanie o siermiędze i ogólna atmosfera potępienia kazały mu wszędzie węszyć przytyki.
      -Bene! -powiedział teść po dłuższej chwili milczenia. -Gratuluję.
      -Mam duże nadciśnienie -coraz bardziej wściekły (sam nie wiedział: na nich czy na siebie), chcąc nie chcąc brnął dalej.
      -Jednakże... nie pytałbym tak obcesowo o twoje sprawy, Juliuszu, źle mnie zrozumiałeś -wyniośle stwierdził Ignacy. -Miałem na myśli kryzys ekonomiczny.
      -Tak? -Janusz wreszcie dał upust narastającej w nim agresji. -A ja myślałem, że to był taki przytyk. Bo wy tak lubicie robić przytyki. Tak się lubicie ciągle wywyższać, a każdy, kto jest słaby lub grzeszny, zasługuje oczywiście tylko i wyłącznie na waszą pogardę.
      -Nie każdy bynajmniej... -zaczął teść (spojrzeniem wyraźnie dając do zrozumienia, kto na pogardę zasługuje). Mila jednak nie pozwoliła mu skończyć:
      -Nikim nie pogardzamy, Januszu -spojrzała na niego z góry. -Z zasady. Nikim, wiedz o tym.
      Ach, tak. Z zasady, czyli w teorii.
      -Niektórzy ludzie jednak -Ignacy najwyraźniej bał się, że Janusz nie zrozumie przekazu- pogardzają sami sobą i dokonują mimowolnie tego, co w psychologii nazywa się przeniesieniem... -wbiwszy tę drobną szpileczkę, zadowolony gładko powrócił do poprzedniego tematu. -Ale mówiliśmy wszak o kryzysie.
      • cuteashell92 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 24.05.13, 23:17
        Mój krótki ff "Mówili o nim CKNUK " jest z perspektywy Pyziaka . Jest na tym forum
      • piotr7777 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 25.05.13, 09:17
        > Na próbę przerobiłam mały fragment MacDusi, używając perspektywy Pyziaka. Dialo
        > gi i wydarzenia ściśle wg MM, zmienia się tylko interpretacja. Wyszło średnio,
        > ale wyraźnie pokazuje się, ile zależy od tendencyjnego komentarza.

        Bardzo mi się podoba, prosiłbym o ciąg dalszy.
        • yo-a-ko Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 25.05.13, 14:55
          I ja proszę o ciąg dalszy!
    • uhu_hu Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 26.05.13, 00:04
      Uroczy wpisik Pani Ałtorki z dnia dzisiejszego:) :

      I też mi się podobała ta pochwała pracy i odpowiedzialności. Dzisiaj by zarzucono tej książce nachalny dydaktyzm!
      A ona tylko - wychowuje.


      • yvi1 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 26.05.13, 11:21
        Lo matko i corko! " Ona tylko wychowuje..."?
        To ja kurcze cos zle mojego syna wychowuje,bo mi wczoraj opowiedzial ,jak pocieszal kolezenke.Ta poklocila sie z kims tam i plakala na lawce.A ja glupia go pochwalilam.
        Mial nia potrzasnac jak szczurem i rzucic o sciane...,czego ja go ucze?Wrazliwosci,szacunku dla kobiet?Ale ja niedzisiejsza jestem,plebs z blokowiska.Ide sobie na prostackim ipadzie w Angry Birds pograc :-D
        • uhu_hu Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 26.05.13, 11:49
          Cytata dotyczyła raczej innej książki... Tak czy owak Pani MM jest dość drażliwa na punkcie zarzucanego jej dydaktyzmu i odgryza się przy każdej nadarzającej się okazji;)
          • yvi1 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 26.05.13, 14:23
            Ja juz po prostu tego nie trwie,tego patrzenia sie z gory na nas maluczkich,co nie chca wypocin autorki docenic.
            I jak w dawnych ksiazkach byly faktycznie wzorce do nasladowania,tak teraz jakos mnie telepie na takie wypowiedzi MM,ktora coraz bardziej jest przekonana o swojej nieomylnosci.
            Przykro i smutno mi bardzo .Ale coz ,nie cofa sie wstecz :)
    • uhu_hu Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 27.05.13, 17:01
      Ja nie wiem, czy to jakaś nowość. Dla mnie tak- przekonana byłam, że "Wnuczka" będzie ostatecznym zwieńczeniem borejczady. A tu na stronie Miłych i Ciepłych stoi jak byk:
      "Już piszę „Wnuczkę do orzechów”, a to nie będzie koniec." Hm.
      • jasnecappucino Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 28.05.13, 11:18
        Moze jako " nie koniec" miała na mysli encyklopedię jezycjady ( zapowiadaną od dosc dawna) czy jakieś książeczki " okołojezycjadowe"- np przepisy czy coś w stylu " Na gwiazdkę" ?
        • jottka Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 28.05.13, 12:58
          a bajkę o łodzi znasz? że zapytam lirycznie:)
    • meduza7 Re: Zatwierdzanie wpisów w KG u MM 12.06.13, 13:38
      Tymczasem w Księdze Gości ktoś wspomniał "Przygody z Machefim", które czytałam jako dziecko - wzruszyłam się :D

      Machefi był stworkiem, którego imię wzięło się od początkowych sylab słów matematyka+chemia+fizyka i jego przygody miały charakter bardzo naukowy. Generalnie były to opowiadania o ludziach, którzy rozwiązują różne problemy stosując wiedzę z wyżej wymienionych przedmiotów. Dowiedziałam się między innymi, jak prawidłowo wywabiać benzyną tłustą plamę, jak się pozbyć cukru z benzyny (który to cukier złośliwie dosypał Czarny Charakter, żeby zniszczyć silnik), jak zbudować tor dla miniaturki bobsleja, żeby pojechała najszybciej ze wszystkich, jak najbardziej efektywnie wyciągać samochód, który ugrzązł w błocie, jak szyfrować za pomocą specjalnej karty, co to jest menisk wypukły i czerwony karzeł... Łezka mi się w oku kręci! <3

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka