bupu
19.06.13, 16:49
Tak mi się nasunęło, przy okazji Wnuczkowego wątku. Czy to tylko ja mam wrażenie, że im nowsza okładka danego dzieła, tym paskudniejsza? Na przykład "Dziecko Piątku". Na okłądce wydania pierwszego widnieje urocze dziewczę o urodzie Gelsominy. Najnowsza okładka prezentuje nam za to żabiouste stworzenie płci nieokreślonej.
Powaliła mnie też Szósta Klepka. Jezusicku najsłodszy, a co się stąło biednej Cielęcinie, czemu wygląda jak mutant, kto odrąbał jej uszy i dlaczego ona ma na głowie pomarańczową banię? Oraz, o ile dobrze pamiętam, Ceśka nie miała piegów, to co te kropki robią na jej nosie?
Mamy też "Kwiat Kalafiora" z Gabą wyglądającą jak młody Stanisław Tym w blond peruce. Na litość, Gaba była chłopięca, ale jednak atrakcyjna, skoro Pyziak na nią poleciał, prawda?
I duperela na koniec: czemu Krechowicz Janina ma na tej okładce wyraziście brązowe oczy, skoro autorka opisuje ją konsekwentnie jako posiadaczkę tęczówek o kolorze burym?