Dodaj do ulubionych

Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia

01.07.13, 13:31
Przejrzałam to forum praktycznie od deski do deski, wątek po wątku, post po poście.

I tak mi Was bardzo szkoda. Szkoda, że utraciłyście zwyczajną przyjemność czytania. Wszystko musi być rozebrane na czynniki pierwsze, wyśmiane, obgadane, sprawdzone z rzeczywistością, czy się zgadza, czy pasuje, czy tak jest.

Ile centymetrów wzrostu ma Laura i jakim cudem pasował na nią kostiumik po Babi, gdzie talia była, a gdzie rękawy, jakiż absurd. Jak się Daglezja tyle lat utrzymała, skoro wyliczyć nie potrafili ilości materiału na zbudowanie szklarni. Zgroza! Miągwa "co-on-je-właściwie" gej - jak nic! Uczestnictwo w Pasterce tylko u Dominikanów - a to szczury przyzwyczajone z tych Borejków! Jak się Trolla zaprzyjaźniła z Borejkami, kiedy na wakacje oni jeździli, czemu dzieci nie wysyłali nigdzie, jakim prawem Gaba jest wysportowana, skoro nie ma nigdzie informacji, że biega?

Mam kolejną rozkminę dla Was: skąd się biorą kolejne młode pokolenia skoro scen ognistego seksu nie było? Co za niedopatrzenie autorki! Co za koszmar i gniot z jej książek, niedopatrzenie totalne.

Jakież to przykre. Książki nie opisują życia minuta po minucie, ile rozmów między Borejkami nie ma, ile faktów zostaje przeoczone?

Spasujcie. Znajdźcie przyjemność w czytaniu. Siądźcie w kuchni przy Roosevelta z kubkiem parującej herbaty, nie zastanawiając skąd się ona wzięła, skoro nie było opisane, że do sklepu na zakupy chodzą. Ba! Nawet może do SUPERMARKETU dla mas?

Takie sfrustrowane jesteście. Jak stado sępów czekacie, żeby rozszarpać kolejną część.

Wątek to w sumie luźna uwaga. Pod przemyślenie Wam powyższego nie rzucam, bo zdaję sobie sprawę, że to nie lada gratka poplotkować z anonimowymi pieniaczami o kolejnych nieopisanych kupach czy siku zrobionych. Życia osobistego nie ma to chociaż to wymyślone, książkowe się poobgaduje.
Obserwuj wątek
    • grimma Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 13:46
      jak przeglądałaś to powinnaś się natknąć na 100000000000 postów o takiej treści jak Twoja.
      nie jest tak, że Twój post spada jak grom z jasnego nieba i wali w kubek z herbatą (niebieski już wyszczerbiony) i wzbudzi poczucie winy i postanowienie poprawy.

      książki roją się od nieścisłości, czyny bohaterów nie pasują do odautorskich komentarzy, jeśliby lekturę książek uzupełniać o czytanie księgi gości - to tym bardziej jest nad czym dyskutować.

      ja nie piszę na forum. ale z przyjemnością je czytam - dostarcza rozrywki, możliwości spojrzenia z innej strony na lubiane kiedyś postacie
      • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 13:56
        Ja wiem, że są nieścisłości, ale na litość boską to FIKCJA, a nie książki biograficzne. A tu tak wszystko jest roztrząsane, jakby biografia papieża zawierała byki niewybaczalne.
    • soova Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 13:51
      Mimo że jest w tym poście co nieco racji, bo uważam, że faktycznie, czasami to roztrząsanie, co kto jadł i czy o tej porze roku faktycznie mógł jeść gruszki (zła pisarka, lichy risercz ma, bo 30 lutego gruszki w Poznaniu można kupić tylko na Piotrze i Pawle importowane z Hiszpanii, a nie ze skrzynki od chłopa na Rynku Jeżyckim!) robi się zbyt szczegółowe i chyba nie jest aż tak strasznie potrzebne. Jednak ton, w jakim post jest utrzymany, a zwłaszcza ostatnie zdanie, jakoś zniechęcają do polemiki.
      • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 13:58
        Może końcówka niepotrzebna była, ale tak mnie dzisiaj rozsierdziła dyskusja na temat groszkowego bukietu Laury, bo absolutnie niemożliwe, żeby w XXI wieku w jednym z największych miast w Polsce kupić groszek - nosz kurde, że aż przeholowałam chyba. Przepraszam. U mnie na zadupiu, trzy kwiaciarnie na krzyż, a na święta żonkile kupowałam na stół wigilijny.
        • ginny22 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 15:48
          > a na święta żonkile kupowałam na stół wigilijny.

          A po co?
          • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 20:01
            Ponieważ te kwiaty ukochała sobie moja umierająca na raka babcia, którą odebraliśmy ze szpitala na kilka dni przed Świętami, bo chciała umrzeć w domu.
        • nessie-jp Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 19:16
          nigolla napisał(a):

          > Może końcówka niepotrzebna była, ale tak mnie dzisiaj rozsierdziła dyskusja na
          > temat groszkowego bukietu Laury, bo absolutnie niemożliwe, żeby w XXI wieku w j
          > ednym z największych miast w Polsce kupić groszek

          A ni dudu nie rozsierdziło cię, że Laura nie chciała groszków, tylko róże? I że trzymanie delikatnych kwiatów w lodówce to fatalny pomysł?

          No to teraz sobie wyobraź, że *nas* rozsierdziło i też napisałyśmy emocjonalne posty, dokładnie takie jak twój.

          Bo autorka dała ciała na całej linii, nasadziła bzdur nie wiadomo po co (skąd te groszki w ogóle w "tradycji"? Która z córek Borejków szła do ślubu z groszkami?). I stąd się właśnie biorą narzekania, niektóre w formie humorystycznych przypuszczeń, że groszki były nie pachnące, a mrożone, z Horteksu, z marcheweczką. Tylko zasmażki brak.

          Mam nadzieję, że pozwoliło ci to troszkę zrozumieć, o co chodzi z tymi groszkami.
          • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 20:03
            A SKĄD wiecie, że Pulpa, Natalia czy Ida nie miały groszków? Bo napisane nie było? W ten sposób Musierowicz tworzy część historii, wymyśliła sobie po latach, że to tradycja i tak w czytelników myślach ma się stworzyć ta część historii. Nie ma dowodów, że nie było groszków, pojawia się tekst w którejś książce - jest dowód, że groszki były w przeszłości. Bo tak chce autorka tej historii.

            (zielonego pojęcia w chwili obecnej nie mam czy były opisy ślubnych bukietów wymienionych wyżej PMek. Jeśli były i nie było tam groszków - mea culpa)
            • bupu Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 20:12
              nigolla napisał(a):

              > A SKĄD wiecie, że Pulpa, Natalia czy Ida nie miały groszków? Bo napisane nie by
              > ło?

              Nie mam pojęcia, co miały Nutria i Pulpa, ale wiem, że Ida nie miała groszków, ani pachnących, ani z marchewką, ponieważ Małgorzata Musierowicz napisała w "Pulpecji" iż jej bukietem ślubnym były białe różyczki w tiulowej osłonie. Kilka stron później Mila, porządkując pokój po weselu Idy patrzy na kwiaty i wspomina własny bukiet ślubny:

              Jej własny ślubny bukiet - pamiętała to do dziś - składał się z trzech białych goździków.

              Autorka, pisząc "Kalamburkę" w dym zapomniała co tam napisała i wetknęła Mili groszki.

              W ten sposób Musierowicz tworzy część historii, wymyśliła sobie po latach,
              > że to tradycja i tak w czytelników myślach ma się stworzyć ta część historii. N
              > ie ma dowodów, że nie było groszków, pojawia się tekst w którejś książce - jest
              > dowód, że groszki były w przeszłości. Bo tak chce autorka tej historii.
              >
            • meduza7 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 20:13
              Ba! Oczywiście, że jak coś nie zostało opisane, to można tam post factum dopisać bórwico. Tak jak choćby z tym fatum ślubnym - wiemy, co się działo na ślubie Idy, Natalii, ale w gabrysinych rozważaniach dostajemy jeszcze wzmiankę, że na ślubie Pulpy (zupełnie nieopisanym) zaginęły obrączki. Tą samą metodą i te groszki dałoby się bardziej uwiarygodnić i osadzić w fabule, wtrącając zdanko albo dwa o bukietach pozostałych sióstr Borejko, ale nie.
              ...a któraś (Natalia?) miała zdaje się mufkę ślubną z kwiatów?
            • nessie-jp Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 20:18
              nigolla napisał(a):

              > A SKĄD wiecie, że Pulpa, Natalia czy Ida nie miały groszków? Bo napisane nie by
              > ło? W ten sposób Musierowicz tworzy część historii,

              Tak, właśnie widzimy i się irytujemy, że tak tworzy. Dziura na dziurze i dziurą pogania, gapiostwo, zapominalstwo i niedbalstwo. Się napisało kiedyś coś innego? No to co z tego, czytelniczki głupie gęsi wszystko łykną...

              Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie, jaki był sens wydzierania Laurze róż (które sama wybrała) i wciskania na siłę kwiatów, których ani nie lubiła (boby sobie kupiła do ślubu), ani nie traktowała jak ważnego elementu ślubnej tradycji (boby sobie kupiła do ślubu), ani nie potrzebowała (bo by sobie itd. a poza tym przecież chciała róże).
              • meduza7 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 20:29
                Niechby chociaż było, że "ojej, ojej, wszystkie róże poszły na wianek, nie została żadna do bukietu, i co teras!". I wtedy babcia myk! z groszkami. Ale i to nie, koniecznie trzeba było pokazać, że to, czego chce Laura, w żaden sposób się nie liczy.
                • rannie.kirsted Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 21:39
                  ja mam wrazenie, ze mcdusia zostala specjalnie tak beznadziejnie napisana, zeby mozna tu bylo po niej pojezdzic. bez sensu jest w ogole krytykowanie tej ksiazki, pisanie o niej.
                  naprawde, ona jest TAK zla, ze mam wrazenie, ze celowo.
                  przeczytac i zapomniec. a najlepiej nie przeczytac:D
    • ananke666 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 14:16
      Niech to ktoś wytnie.
      • laura_zwana_tygrysem Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 14:25
        Po co?

        Nie żebym kochała Neojeżycjadę i była po stronie opozycji, ale nie widzę sensu tego wycinać. Pod paroma względami dziołcha ma rację.

        Forum niszczeje na podobieństwo Jeżycjady, a że jest to miejsce publiczne a nie grupa zamknięta, to każdy ma prawo na ten temat pisać co zechce, póki nie łamie regulaminu.
        • verdana Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 14:40
          Mogę rzeczywiście sie zgodzić, ze pewne uwagi to juz nie uwagi, a czepialstwo. Czy kostiumik pasował w talii, czy da się nupic likierem - to naprawdę nieistotne. Czasem moze draznić, ale do wartości książek ma sie nijak.
          Gorzej, ze większość uwag dotyczy jednak wartości wychowawczej książek. I tu naprawde duża iliść młodych czytelników o niczym nie świadczy. Różne ksiązki mają dużo czytelników, a "Tredowata" bila rekordy. I ksiazki nie musza koniecznie byc wychowawcze i nieść za sobą pozytywnych wartości - pod warunkiem wszakże , ze nie sa w tym celu pisane. A te są, o czym sama MM wielokrotnie zapewnia. I to jest problem, bo gdybym w tej chwili miała dać książkę z Neojezycjady nastolatce - to na pewno bym nie dała.
          • ciotka_scholastyka Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 09:29
            > Mogę rzeczywiście sie zgodzić, ze pewne uwagi to juz nie uwagi, a czepialstwo.
            > Czy kostiumik pasował w talii

            To dla mnie akurat czepialstwem nie jest. Jeżeli wysoka dziewczyna zakłada kostium po drobnej małej babci, w dodatku z lat 50-tych (czyli spódniczka do kolan) i ta spódnica jej zwisa do kostek, to jest to totalny absurd i trzeba by chyba zupełnie bezmyślnie czytać, z wyłączeniem mózgu, żeby tego nie zauważyć. A że pisze o tym kostiumiku osoba dość, powiedzmy sobie to wprost, zarozumiała, i deklarująca "na bylejakość w naszej firmie nie ma zgody", to oburzenie i złość na taką bzdurę jest imho słuszne. Pani Musierowicz nie wie, że niektóre czytelniczki myślą...
            • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 10:15
              Nie, to jest czepialstwo i nadinterpretacja właśnie. Gdzie było napisane, że Babi ma rozmiar 32 czy 34 i 160cm wzrostu? Gdzie było napisane, że Tygrys jest wyższa i większa od Babi? Na kobietę rozmiar 38 i 168cm można powiedzieć, że jest drobna. Drobna Babi mogła mieć rozmiar 38.

              A to, że Laura miała mieć płaskie buty, żeby nie być wyższą od Wolfiego nie oznacza, że ma powyżej 170cm itd. Moja najlepsza przyjaciółka ma męża, który jest od niej 2 cm niższy, czyli ma jakieś 166cm i ma stópki rozmiar 39. Gdyby ktoś w stosunku do mojej przyjaciółki powiedział: "Nie kupujmy jej tych butów, bo będzie miała w nich stopę większą od swojego męża" to wcale nie oznacza, że moja przyjaciółka ma kopyto 43 czy 44, jakbyście zapewne wywnioskowały, gdyby miało to miejsce w książkach MM.

              Jest gdzieś napisane, że Babi miała spódniczkę do kolan? Czy wnioskujecie tylko na podstawie tego, że to lata 50te były? Czy w latach 50tych nie mogła mieć spódnicy 7/8?
              • paszczakowna1 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 11:16
                > Na kobietę rozmiar 38 i 168cm można powiedzieć, że jes
                > t drobna. Drobna Babi mogła mieć rozmiar 38.

                Nie, nie można. Nie można teraz, a już na pewno nie można było na początku lat 80-tych. "Drobna" implikuje wzrost niższy niż przeciętny. Obecnie średnia wzrostu kobiet to 164 cm, na początku lat 80-tych było to około 157 cm. Mila ("Na progu stała siwa, drobna kobieta w skromnej sukni." (OwR)) mogła mieć pewnie ze 155 cm. Wątpię, by kobieta mająca nawet 160 cm była opisana jako "drobna", biorąc pod uwagę średnią wzrostu kobiet w tych czasach.

                Tak więc Laura jest tego samego wzrostu, co kobieta opisana na początku lat 80-tych jako drobna. Jednocześnie jest wzrostu Wolfiego. Wolfiego, "krzepkiego", "bujnego", dużego blondyna" i "potężnej góry mięśni" ("Żaba"). A kostium (kostium, uważasz, nie suknia z trenem) Mili sięga jej do ziemi. Faktycznie, wszystko się zgadza, to jasne i oczywiste, że (współczesny) "duży blondyn" jest tego samego wzrostu co "drobna, siwa kobieta" (początku lat 80-tych), tylko my nadinterpretujemy i czepiamy się.
                • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 12:04
                  Właśnie to jest czytanie między wierszami i w to za bardzo płyniecie. Dla mnie na laskę 168cm i 38 rozmiar można powiedzieć "drobna" - każdy ma inny punkt odniesienia i inaczej patrzy, to co dla Was nie oznacza "drobna" dla kogoś innego może, np dla p. Musierowicz.

                  Zresztą moja babcia zawsze o mnie mówi, że jestem drobniutka, a noszę właśnie rozmiar 38 i mam 170cm. Jestem koścista i babcia mówi, że niedożywiona chyba ;)

                  A co do samego kostiumiku idąc tropem takich rozważań luźnych nad wzrostem itd - kostiumem ślubnym może być również zestaw długa spódnica i żakiecik np img407.imageshack.us/img407/5283/613202bsf9.jpg - trochę na wyrost to zdjęcie, ale węższa spódnica kończąca się przy kostkach i malutki żakiecik by mi do Mili pasowały.

                  W każdej sadze są jakieś nieścisłości, ileż można by wymieniać takich w całej serii Ani z Zielonego Wzgórza, równorzędnej mojej ukochanej do Jeżycjady. To jest fikcja, a takie rozbieranie na części pierwsze odbiera przyjemność czytania. Dlaczego Montgomery nie poruszała kwestii wojny za specjalnie? W Europie młode dziewczęta miały białe bluzki zabarwione krwią na czerwono, na Wyspie Księcia Edwarda panienki tańczyły w srebrzystych pantofelkach na przyjęciach. Roztrząsanie kwestii wojennych psuje odbiór tych księżycowych nocy, gdy pod kwitnącymi jabłoniami rumieniąca się panna po raz pierwszy słyszała "jesteś piękna" od kawalera trzymającego ją za rękę.
                  • jottka sarna zielona 02.07.13, 12:39
                    jak czytam tego typu argumentację, to przychodzi mi nieodmiennie na myśl klasyk zwany arystotelesem, który w "poetyce" pisał plus minus w te słowa, że ścisły realizm nie jest w sztuce istotny, że sarna może być zielona, jeśli artysta ma taką potrzebę, ale artysta musi - i od tego nie ma przebacz - musi przekonać czytelnika, że tak właśnie jest. jeśli przekonać nie umie, cholerna sarna wystaje zza krzaka i kłuje w oczy, a dzieło jest do kitu.

                    i na tym problem polega - do pewnego momentu pani mm bez trudu przekonałaby swych czytelników do sarny dowolnej maści, od pewnego momentu czytelnik nie wierzy już nie tylko w sarnę, ale i w całą masę innych rzeczy. niechlujstwo się mści, ale głównie lekceważenie warsztatu.
                  • ciotka_scholastyka Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 12:49
                    > To jest fikcja, a takie rozbieranie na części pierwsze odbiera przyjemność czytania.

                    Przepraszam, że zapytam: po pierwsze, skąd wiesz, że odbiera nam, a nie jedynie Tobie? Skoro rozbieramy, niektórzy to wręcz od lat rozbierają, to chyba nie robią tego masochistycznie i ze znudzeniem, bo jest piętnasta, więc trzeba trochę porozbierać?
                    Po drugie, jeżeli zaś jedynie Tobie - to przecież nikt ci nie nakazuje "rozbierania" razem z nami. To nie szkoła.
                    I po trzecie, co cię to obchodzi?

                    Czy ty w ogóle siebie widzisz? Wpadasz na forum, na którym jesteś zupełnie nowa, i jak zaczynasz? Od "dzień dobry"? od "witam się"? Nie, ty zaczynasz od "ogromnie mi was żal", "nie macie życia prywatnego", "jak takie sępy!", "wyluzujcie!" "odbieracie sobie przyjemność czytania!" Co to ma być? W życiu prywatnym (które niewątpliwie posiadasz, i nie latasz jak my po internecie, bo twojego nicka poza tym wątkiem nigdzie nie ma - nie to co my, sfrustrowane stare panny) też się tak zachowujesz? Jak Łusia Pałysianka, wytykająca wydumane błędy gramatyczne obcemu facetowi?

                    Internet ma to do siebie, że anonimowo można nawtykać drugiej osobie ile wlezie, w poczuciu całkowitej bezkarności. Tylko się nie dziw, jeżeli dostajesz taką odpowiedź, jaką dostajesz.
                    • kkokos Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 07.07.13, 09:34
                      W życiu prywatnym (...) też s
                      > ię tak zachowujesz? Jak Łusia Pałysianka, wytykająca wydumane błędy gramatyczne
                      > obcemu facetowi?


                      ech, żale pieniaczki: z moim szczęściem to się takie wątki trafiają akurat kiedy jestem na wakacjach bez netu:(
                      ech2, lubię takie sytuacje: przychodzi istota wyzywająca innych od pieniaczy czepiających się szczegółów, a następnie przez dwa dni (!) wykłóca się o definicję słowa "drobny"... ale przyszła, pouczyła nas, co jest dla nas lepsze, co nam sprawia przyjemność (ona wie, co czujemy. ona po prostu wie) - to po prostu BYŁA łusia pałysianka, tyle że nikt tu, zaślepiony nienawiścią, jej nie poznał!
                  • paszczakowna1 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 12:52
                    >Dla mnie
                    > na laskę 168cm i 38 rozmiar można powiedzieć "drobna" - każdy ma inny punkt odn
                    > iesienia i inaczej patrzy, to co dla Was nie oznacza "drobna" dla kogoś innego
                    > może, np dla p. Musierowicz.

                    Można, wszystko można. Można na kobietę wzrostu 168 powiedzieć "drobna", na kobietę wzrostu 170 "wysoka" (Ida) i na mężczyznę wzrostu 168 "duży". Wszystko jednocześnie. Można. Tylko trzeba liczyć się z tym, że ktoś się postuka w głowę. Można też permanentnie mylić wiek bohaterów i zapierać się, że błędów się nie robi. Też można. Tylko znowu, czytelnicy to wytkną i będzie nieprzyjemnie.

                    > Dlaczego Montgomery nie poruszała kwestii wojny za specjalnie? W Europie młode
                    > dziewczęta miały białe bluzki zabarwione krwią na czerwono, na Wyspie Księcia E
                    > dwarda panienki tańczyły w srebrzystych pantofelkach na przyjęciach. Roztrząsan
                    > ie kwestii wojennych psuje odbiór tych księżycowych nocy, gdy pod kwitnącymi ja
                    > błoniami rumieniąca się panna po raz pierwszy słyszała "jesteś piękna" od kawal
                    > era trzymającego ją za rękę.

                    Rozumiem, że "Rilli ze złotego brzegu" nie czytałaś? Czy tam za mało o wojnie było jak na twój gust? (Co jeszcze powinno być?) Czy może miała pisać o wojnie w książkach dziejących się przed wojną (i pisanych przed wojną)?
                    • ginny22 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 13:35
                      Pomijając już ten drobny szczegół, że i w czasie wojny panny lubią, jak im kawalerowie mówi, że są piękne, a i imprezy się takie urządza, że się je po 70 latach wspomina...
                  • ginny22 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 13:25
                    > Właśnie to jest czytanie między wierszami i w to za bardzo płyniecie. Dla mnie
                    > na laskę 168cm i 38 rozmiar można powiedzieć "drobna"

                    Można, tylko będzie to bez sensu. "Drobny" to "posiadający bardzo małe rozmiary", czyli niski i chudy.

                    > W każdej sadze są jakieś nieścisłości, ileż można by wymieniać takich w całej s
                    > erii Ani z Zielonego Wzgórza, równorzędnej mojej ukochanej do Jeżycjady. To jes
                    > t fikcja, a takie rozbieranie na części pierwsze odbiera przyjemność czytania.

                    Nie. przyjemność czytania odbierają książki napisane bez pomyślunku, niestarannie i nieciekawie. A jak jeszcze mają ambicje nauczania narodu, to ohoho.
                    • pavvka Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 13:17
                      ginny22 napisała:

                      > > Właśnie to jest czytanie między wierszami i w to za bardzo płyniecie. Dla
                      > mnie
                      > > na laskę 168cm i 38 rozmiar można powiedzieć "drobna"
                      >
                      > Można, tylko będzie to bez sensu. "Drobny" to "posiadający bardzo małe rozmiary
                      > ", czyli niski i chudy.

                      Dla mnie "drobny" oznacza raczej szczupły z budowy i tuszy i niespecjalnie odnosi się do wzrostu. Co potwierdza definicja słownikowa.

                      Tzn. OK, o kobiecie mającej 180 cm raczej bym tak nie powiedział, ale o mieszczącej się w szeroko pojętej średniej wzrostu spokojnie można.
                      • ginny22 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 15:35
                        > Dla mnie "drobny" oznacza raczej szczupły z budowy i tuszy i niespecjalnie odno
                        > si się do wzrostu. Co potwierdza definicja
                        > słownikowa
                        .

                        Którą to definicję cytuję i ja :P Bardzo małe rozmiary: czyli wzrost i wagę. Tak to rozumiem.
                        • pavvka Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 16:20
                          ginny22 napisała:

                          > > Dla mnie "drobny" oznacza raczej szczupły z budowy i tuszy i niespecjalni
                          > e odno
                          > > si się do wzrostu. Co potwierdza def
                          > inicja
                          > > słownikowa
                          .
                          >
                          > Którą to definicję cytuję i ja :P Bardzo małe rozmiary: czyli wzrost i wagę. Ta
                          > k to rozumiem.

                          Dla mnie pkt 1. «mający bardzo małe rozmiary» odnosi się do przedmiotów, a do ludzi ma zastosowanie 3. «delikatny, szczupły»
                      • paszczakowna1 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 16:01
                        > Dla mnie "drobny" oznacza raczej szczupły z budowy i tuszy i niespecjalnie odno
                        > si się do wzrostu. Co potwierdza definicja
                        > słownikowa
                        .
                        >
                        > Tzn. OK, o kobiecie mającej 180 cm raczej bym tak nie powiedział, ale o mieszcz
                        > ącej się w szeroko pojętej średniej wzrostu spokojnie można.

                        Cokolwiek dla kogokolwiek oznacza słowo "drobny", Mila Borejko była wzrostu zdecydowanie poniżej średniego (początkowo, później, jakoś chyba w okolicach "Kalamburki" najwyraźniej urosła). Jej opis w KK: "Mama zawsze była mała i bardzo szczupła". Słowo "mały", mam nadzieję, jest jednoznaczne?

                        Z której strony by nie patrzeć, zwisanie jej kostiumu do ziemi na Laurze (z kolei opisywanej jako wysoka) jest babolem.
                    • aganoreg Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 16:39
                      Jak sie czepiac, to na calego. Cytaty:

                      "Światło księżyca zapalało w oczach dziewczyny srebrzyste ogniki, a miłe ciepło biło od jej gołej szyi i od skroni, którą w tańcu oparła o jego policzek." - Kalamburka. Wynika stad, ze Mila jest nieco nizsza od Ignacego.

                      "Tak, tatusiu - odpowiedziała pokornie Ida, po czym podeszła do rodzica i złożyła rudą głowę na jego wąskiej piersi. Wymagało to od niej pewnych starań, gdyż, mając wysokie obcasy, górowała nad nim wzrostem. Rodzic sięgał jej do ramion." - Tygrys i Roza.
                      Ida, jak wiemy, miala 170 cm wzrostu, czyli Ignacy lekko liczac byl od niej nizszy o 20 cm. Jak wysokie moga byc obcasy?

                      Nawet zakladajac, ze czlowiek z wiekiem traci kilka centymetrow, Mila w mlodosci nie mogla miec wiecej niz 1.50 - 1.55 m. Opisywana jest zreszta jako "mała i bardzo szczupła" (Noelka).
                      • bupu Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 17:13
                        aganoreg napisała:

                        > Jak sie czepiac, to na calego. Cytaty:
                        >
                        > "Światło księżyca zapalało w oczach dziewczyny srebrzyste ogniki, a miłe ciepło
                        > biło od jej gołej szyi i od skroni, którą w tańcu oparła o jego policzek." - K
                        > alamburka. Wynika stad, ze Mila jest nieco nizsza od Ignacego.
                        >
                        > "Tak, tatusiu - odpowiedziała pokornie Ida, po czym podeszła do rodzica i złoży
                        > ła rudą głowę na jego wąskiej piersi. Wymagało to od niej pewnych starań, gdyż,
                        > mając wysokie obcasy, górowała nad nim wzrostem. Rodzic sięgał jej do ramion."
                        > - Tygrys i Roza.
                        > Ida, jak wiemy, miala 170 cm wzrostu, czyli Ignacy lekko liczac byl od niej niz
                        > szy o 20 cm. Jak wysokie moga byc obcasy?

                        Zakładam, że Idusia nie biegała w obuwiu a'la gwiazda porno, z dwudziestocentymetrowym obcasem, tylko w czymś normalniejszym. No niechby te obcasy jej dodawały 10 centymetrów, to miała te 180, co oznacza, że Ignac musiał mieć niewiele ponad 160 cm. A zatem wzrost Mili musiał oscylować w okolicach 150 cm, góra 155.

                        Skoro zaś Laura była niewiele niższa od Wolfiego, konsekwentnie opisywanego jako drągal, a jednocześnie wchodziła w odzienie niziutkiej Mili, to nie ma siły, Wolfgang Schoppe jest bujnym młodzianem wzrostu metr sześćdziesiąt. Ze stópką numer 45.
                        • paszczakowna1 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 17:20
                          > Wolfgang Schoppe jest bujnym młodzianem wzrostu metr sześćdziesiąt. Ze stópką n
                          > umer 45.

                          Krasnolud?
                          • ananke666 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 19:57
                            Na to wygląda. Był bujny... wszerz. Ta góra mięśni to był taki no... płaskowyż.
                      • meduza7 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 17:16
                        Zresztą, na litość boską, niezależnie od wzrostu Mili i Laury, spódnica do kolan, żeby sięgać do kostek, musiałaby zostać opuszczona mocno poniżej tyłka! Dostajemy odautorskie zapewnienie, że obie panie są podobnego wzrostu i figury, więc różnica musi być minimalna... cóż, wykonując eksperyment na sobie musiałam opuścić spódnicę do połowy ud, żeby była odpowiedniej długości.

                        Hehe, może Laura wybrała taki sposób na poinformowanie świata, że odkąd poznała Aaadaaammma, zawsze nosi czystą bieliznę...?

                        Oraz pytam retorycznie po raz fafdziesiąty: po co? Po co w ogóle jest ta wzmianka o za luźnej, zwisającej spódnicy? Czy nie lepiej byłoby napisać, że wszystko leżało jak ulał, skoro już i tak zawieszenie niewiary urywa się z trzaskiem i leci na pysk? Przynajmniej można by z całym przekonaniem twierdzić, że Laura wygląda jak Grace Kelly, a nie jak sierotka ubrana w wyszarzałą i niedopasowaną szmatę ze "skrzyni dla ubogich", że tak zacytuję Agatę Abbott. Czy zdaniem MM za długa i obwisła spódnica - bardziej przypomina suknię, czy co?
                        • lavanta Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 18:32
                          meduza7 napisała:

                          > Oraz pytam retorycznie po raz fafdziesiąty: po co? Po co w ogóle jest ta wzmian
                          > ka o za luźnej, zwisającej spódnicy? Czy nie lepiej byłoby napisać, że wszystko
                          > leżało jak ulał, skoro już i tak zawieszenie niewiary urywa się z trzaskiem i
                          > leci na pysk? Przynajmniej można by z całym przekonaniem twierdzić, że Laura wy
                          > gląda jak Grace Kelly, a nie jak sierotka ubrana w wyszarzałą i niedopasowaną s
                          > zmatę ze "skrzyni dla ubogich", że tak zacytuję Agatę Abbott. Czy zdaniem MM za
                          > długa i obwisła spódnica - bardziej przypomina suknię, czy co?

                          Chyba chodziło o to, żeby był komplecik, czapeczka i berecik razem z wiankiem. Taka Panna Młoda w powłóczystej szacie. Czy coś.
                          • j_a_ch Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 20:07
                            Bo jakby Laura szła do ślubu w fasonie z lat 50, to by było nie po staropolsku ;p
                            Nie mogłaby się poczuć "jak Panna Młoda z Wesela" i dziarsko przytupnąć obcasikiem. To miało pasować do wianka i całej reszty, która wszak nawiązuje do tradycji. Dlatego spódniczka od kostiumu przedzierzgnąć się musiała w coś dłuższego, a Laura skarleć na zawołanie.
                            Sensowniej byłoby wskoczyć w kontusik Nutrii, ale wtedy nie byłoby ciągłości (kostium po babci) i magii (który przyniósł jej szczęście).
                            • nessie-jp Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 21:52
                              j_a_ch napisał(a):

                              > Bo jakby Laura szła do ślubu w fasonie z lat 50, to by było nie po staropolsku
                              > ;p
                              > Nie mogłaby się poczuć "jak Panna Młoda z Wesela" i dziarsko przytupnąć obcasik
                              > iem.

                              Jakby miała być jak Panna Młoda z Wesela, to jeszcze i te buty powinny być za ciasne! I Adam Chłopomaniak powinien jej szeptać na uszko "A to zezuj, moja miła..."
                              • morekac Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 22:10
                                Chadzam boso, z gołą głową, pod spód więcej nic nie wdziewam, od razu się lepiej miewam...
                            • krakowska_poziomka Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 22:25
                              Nie wiem czy logiczniej/ładniej/bardziej po staropolsku nie byłoby gdyby Laura poszła już w tym wianku, ale rozpuszczonych włosach https://white-bride.pl/wp-content/uploads/2012/10/bs6.jpg
                              coś jak tutaj, ale zamiast niedopasowanego kostiumu miała prostą luźną sukienkę....
                              https://4.bp.blogspot.com/-z7pfG0EYnto/UT981nBvyII/AAAAAAAAFsQ/PmJ0O3VJvU0/s1600/4.jpg

                        • emae Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 03.07.13, 21:14
                          meduza7 napisała:

                          > Zresztą, na litość boską, niezależnie od wzrostu Mili i Laury, spódnica do kola
                          > n, żeby sięgać do kostek, musiałaby zostać opuszczona mocno poniżej tyłka! Dost
                          > ajemy odautorskie zapewnienie, że obie panie są podobnego wzrostu i figury, wię
                          > c różnica musi być minimalna... cóż, wykonując eksperyment na sobie musiałam op
                          > uścić spódnicę do połowy ud, żeby była odpowiedniej długości.
                          >

                          Przeczytałam Mężowi tego posta. Stwierdził, że najwyraźniej Mila miała tę spódnicę założoną na cy... znaczy, na biust. :D
                        • turzyca Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 08.07.13, 10:24
                          meduza7 napisała:

                          > Zresztą, na litość boską, niezależnie od wzrostu Mili i Laury, spódnica do kola
                          > n, żeby sięgać do kostek, musiałaby zostać opuszczona mocno poniżej tyłka! Dost
                          > ajemy odautorskie zapewnienie, że obie panie są podobnego wzrostu i figury, wię
                          > c różnica musi być minimalna...

                          Natchnelas mnie! Mialabym pewne wytlumaczenie, ale trzeba zalozyc, ze spodnica nie byla do kolan, ale taka: static-smoda.elpais.com/uploads/images/thumbs/201237 /grace_kelly_ya_lo_llevaba_35727973_800x1200.jpg
                          Otoz przypomnialo mi sie, dlaczego te same spodnice na mnie i na mojej siostrze mialy rozna dlugosc - ja nosze spodnice w talii, ona bardzo nisko na biodrach (figury mamy nieco rozne). Jesli kostiumik Mili mial spodnice do noszenia w talii, a Laurze pas wypadal na biodrach, to akurat nadrabiamy 20 cm i ze spodnicy 7/8 uzyskujemy dlugosc do kostek.

                          Aczkolwiek niestety nie przeskakujemy problemu, jak wysoka i szczupla jest tego samego wzrostu co mala i drobna.
                          • ananke666 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 08.07.13, 15:00
                            Wytłumaczenie kulawe trochę, bo a) nie jestem pewna, czy takie spódnice nosiło się jako część kostiumu, b) raczej nikt czegoś takiego nie nazwałby "kostiumikiem".
                            • turzyca Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 09.07.13, 09:05
                              ananke666 napisała:

                              > Wytłumaczenie kulawe trochę,

                              a tego w ogole nie zamierzam sie wypierac, to wytlumaczenie uzywa dwoch kul, zeby sie poruszac

                              a) nie jestem pewna, czy takie spódnice nosiło
                              > się jako część kostiumu,

                              mam i obrazek z kostiumem, ale bez Grace Kelly :)
                              www.thepeoplehistory.com/54i/54ladieswrinklefreesuits.jpg
                              b) raczej nikt czegoś takiego nie nazwałby "kostiumiki
                              > em".

                              Kostiumik to byl, bo byl maly. A maly byl, bo byl na mala i drobna Mile szyty. :P
                      • ewaty drobna-małaa 17.07.13, 21:02
                        Z KK: "Mama zawsze była mała i bardzo szczupła". "Była małym domowym tyranem". A ALura, przypomnijmy, była córką dwójki koszykarzy, każde powyżej 1,80 m.
                        • maritt.g Re: drobna-małaa 21.07.13, 20:09
                          Ej nie, no Gaba chiba ż nie miała 180 cm? Raczej jakieś 175 maksimum.
                          Zresztą nawet przy niższym zakładanym wzroście to dziwne, jak ją zdołali spłodzić niski Ignacy i drobna Mila. Wyrosła tak na tym twarożku czy jak?
                          PS. Postanowiłam też się trochę poczepiać.
                          • vi_san Re: drobna-małaa 21.07.13, 20:47
                            A ja mam taką sytuację w rodzinie - wujek: 175, ciocia: 162, a dwaj synowie jeden: 198 a drugi 206. I nie, nie po listonoszu. ;)
                          • nessie-jp Re: drobna-małaa 21.07.13, 22:52
                            > Zresztą nawet przy niższym zakładanym wzroście to dziwne, jak ją zdołali spłodz
                            > ić niski Ignacy i drobna Mila.

                            Spokojnie tak mogło być. Ignacy i Mila to przecież pokolenie dzieci czasów wojny i niedostatku. Nie musieli być niscy genetycznie. Dzieci urodzone w późniejszych czasach, lepiej odżywione, zdrowsze, bez niedoborów witaminy D, zaszczepione, karmione piersią przez lepiej odżywiające się matki (itd. itp. etc.) mają szanse wyrosnąć na znacznie wyższe.
                            • maritt.g Re: drobna-małaa 22.07.13, 10:54
                              Hormony, panie, hormony. W mięsie to jest.
                          • seidhee Re: drobna-małaa 11.06.14, 11:24
                            > Zresztą nawet przy niższym zakładanym wzroście to dziwne, jak ją zdołali spłodz
                            > ić niski Ignacy i drobna Mila.

                            To jest akurat całkiem możliwe :) U mnie w rodzinie dziadek i babcia byli, jak na dzisiejsze standardy, niscy, ich dzieci są od nich wyższe, a moje pokolenie też przerosło swoich rodziców. Kwestia odżywiania, moim zdaniem.
                  • dakota77 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 16:25
                    nigolla napisał(a):


                    > Dlaczego Montgomery nie poruszała kwestii wojny za specjalnie? W Europie młode
                    > dziewczęta miały białe bluzki zabarwione krwią na czerwono, na Wyspie Księcia E
                    > dwarda panienki tańczyły w srebrzystych pantofelkach na przyjęciach. Roztrząsan
                    > ie kwestii wojennych psuje odbiór tych księżycowych nocy, gdy pod kwitnącymi ja
                    > błoniami rumieniąca się panna po raz pierwszy słyszała "jesteś piękna" od kawal
                    > era trzymającego ją za rękę.

                    Eee? Po pierwsze, wojna w Europie byla na poczatku dla Kanadyjczykow czyms bardzo odleglym i malo ich dotyczacym dopoki nie musieli sami wziac w niej udzialu w ramach imperium. A jak juz wojna zaczela ich sotyczyc, stala sie tez obecna w ich zyciu- i w ksiazkach. Nie powiedzialabym, ze u Montgomery tej wojny malo, kto stawia taki zarzut?
                    • girl_of_t Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 23:13
                      To jest w ogóle bardzo ciekawa sprawa - w pracach dotyczących historii Kanady tudzież kształtowania się poczucia tożsamości narodowej Kanadyjczyków uważa się dość powszechnie, że I wojna światowa była właśnie tym najważniejszym narodo-twórczym wydarzeniem. Nieprzypadkowo Kanada wypowiedziała wojnę natychmiast po Wielkiej Brytanii, ale już traktat wersalski podpisywała sama, zaznaczając swoją niezależność na arenie międzynarodowej. W wojnie wzięło udział ponad 400 000 Kanadyjczyków - a Kanada miała wtedy trochę ponad 7 milionów mieszkańców! Było to też zresztą przyczyną konfliktów w samym społeczeństwie kanadyjskim, bo mieszkańcy Quebeku nie byli wcale tak entuzjastyczni w temacie walki ku chwale Imperium Brytyjskiego, i uważali, że pobór powinien być dobrowolny.

                      Ale jednak, oczywiście, wszystko to działo się geograficznie bardzo daleko od samej Kanady, a media nie działały tak, jak dzisiaj, więc dla ludzi mieszkających w Kanadzie w dużym stopniu wojna była abstrakcją, dopóki nie dotknęła kogoś bliskiego.
                  • nessie-jp Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 18:31
                    > W Europie młode
                    > dziewczęta miały białe bluzki zabarwione krwią na czerwono, na Wyspie Księcia E
                    > dwarda panienki tańczyły w srebrzystych pantofelkach na przyjęciach.

                    Yhy. A młode dziewczęta w Polsce tańczyły podczas tsunami w Azji. I co z tego wynika tak naprawdę? Wojna u LMM jest obecna wtedy, gdy zaczyna dotykać życia tych ludzi osobiście, bo LMM nie pisała powieści historycznych, tylko obyczajowe, o drobnych sprawach drobnych, "nieważnych" ludzi
                    • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 20:02
                      Ja nie mam za złe, że Montgomery mało o wojnie pisała. Wy byście zapewne miały, gdyby to było forum o jej twórczości. Byłoby tuzin wątków o tym jak może tak bezczelnie to pomijać, gazet nie mieli?

                      (a co do braku wojny to np czas akcji Dorosłego życia Emilki zahacza o 1914 rok mniej-więcej. Miłośniczki na podobny okres datują Pat)
                      • verdana Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 20:11
                        Bo nie moze pomijać - wiec nie pomijała. Nawet o Polsce sa wzmianki. Na tym własnie polega dobra realistyczna powieść dla młodziezy, ze nie moze byc pisana cakowicie w oderwaniu od rzeczywistosci. Więc jak jest wojna, która dotyka takze społeczeństwo kanadyjskie, to o wojnie jest cały tom. Nie bez powodu, jak sadzę.
                        Gdybyś znała historię, to byś wiedziała, dlaczego ksiązka , która "zahacza" o 1914 rok toczy sie bez wspominania o wojnie.
                      • klymenystra Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 20:30
                        A co braku wojny, to polecam Dzban Ciotki Becky i Jankę z Latarniowego Wzgórza. Trochę tam jest o wojnie - z perspektywy późniejszej. Chyba słabo znasz Montgomery...
                      • nessie-jp Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 20:44
                        nigolla napisał(a):

                        > Ja nie mam za złe, że Montgomery mało o wojnie pisała. Wy byście zapewne miały,
                        > gdyby to było forum o jej twórczości.

                        Istnieje forum o jej twórczości, gdzie bywa co najmniej kilka osób stąd
                      • girl_of_t Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 20:51
                        Miłośniczki z pewnością nie datują na podobny okres Pat, bo pierwsza wojna dzieje się przed akcją Pat i jest to w pierwszej części wspomniane (np. liście klonu naklejane na oknach).

                        Emilka z kolei jest świadomie eskapistyczna, co, biorąc pod uwagę, jak ogromną traumą dla Montgomery była wojna, nie jest specjalnie dziwne.
                        • anchema Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 21:37
                          pamiętam tę dyskusję o czasie akcji Emilki i zajrzałam na sąsiednie forum
                          wiki mówi, że daty wydań kolejnych tomów to 1923, 1925 i 1927, a więc cała seria wyszła między jedną a drugą wojną. Oczywiście data wydania to nie to samo co czas akcji, ale o ile o pierwszej TEORETYCZNIE mogły być jakieś wzmianki, to w książce zaznaczone jest, że akcja dzieje się przed I wojną: i tutaj pozwolę sobie zacytować wypowiedź la-coccinelle, bo sama Em. czytałam dawno i szczegółów nie pamiętam

                          "Akcja na pewno dzieje się przed I wojną światową, bo II tom "Emilki"
                          zaczyna się u mnie "działo się to jeszcze zanim świat przewrócił się
                          do góry nogami". W tym samym tomie, gdy pani McIntyre opowiada
                          Emilce, jak sprawiła lanie królowi, mówi, że królowa nie żyje od
                          dwóch lat (cytuję z oryginału):

                          "It wass all a long time ago now, but nefer will I be forgetting it.
                          She would be dying two years ago and Prince Bertie would be the
                          king at last."

                          Czyli to musiał być 1903 rok. Emilka w tym momencie książki miała 15
                          lat, czyli musiała urodzić się w 1888 r.

                          Ale bardziej dziwi mnie to, że w kolejnym tomie, którego akcja
                          dzieje się na przestrzeni chyba 10 lat, nie ma ani słowa o wybuchu
                          wojny! Skoro Emilka urodziła się w 1888, w czasie wybuchu I wojny, w
                          1914, miałaby 26 lat. A tyle mniej więcej ma, gdy Tadzio i Ilza
                          szykują się do ślubu. A potem przecież jeszcze "mijają lata" - nie
                          wiadomo ile. I nadal ani słowa o wojnie.

                          Hmm, coś tu się poważnie popsuło Maud z datami ;)"

                          czyli rzeczywiście, coś tam się z datami pokićkało, ale po pierwsze, na sąsiednim forum jak widać też się czepiają, po drugie, jak słusznie zwrócono uwagę ostatni tom Em jest bardzo mroczny i depresyjny, momentami wręcz oniryczny a całe seria nigdy nie była osadzono czasowo w konkretnym "tu i teraz", raczej mniej więcej, po trzecie jest tam niejasna wzmianka "lata mijały", więc trudno wyliczyć dokładnie, czy zahacza o wojnę czy nie. Podsumowując wpadka Montgomery, jeśli rzeczywiście nią jest, nie jest aż tak rażąca.
                          • nessie-jp Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 21:59
                            > Podsumowując wpadka Montgomery, jeśli
                            > rzeczywiście nią jest, nie jest aż tak rażąca.

                            Bo też, co dla mnie ważne, to jest w sumie nadal dobra książka mimo wpadek i nieścisłości. A dobrej książce i dobrej autorce można bardzo wiele wybaczyć, nawet zupełne absurdy.

                            Wpadki i błędy w pierwszych tomach Jeżycjady mi nie przeszkadzały, bo POZA tym wpadkami było tam co czytać i czym się cieszyć. Teraz nie dość, że nic nie ma i została tylko wątpliwa przyjemność wypunktowywania baboli, to jeszcze autorka robi się coraz bardziej zadufana w sobie i wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu czerpie dumę z "bezbłędnej" i "perfekcyjnej" pracy...
                            • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 04.07.13, 11:29
                              skąd wiesz, że czerpie? Nigdy nie czytałam z nią wywiadów żadnych.
                              • ananke666 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 04.07.13, 12:04
                                To, że nie czytałaś, to nie znaczy, że nikt nie czytał.
                                • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 05.07.13, 09:23
                                  Nie gryź, tylko odpowiedz jak człowiek, zapytałam z ciekawości, bo nie czytałam żadnych wywiadów i liczyłam na rozwinięcie tematu.
                                  • pavan Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 05.07.13, 09:33
                                    nigolla napisał(a):

                                    > Nie gryź, tylko odpowiedz jak człowiek, zapytałam z ciekawości, bo nie czyta
                                    > łam żadnych
                                    wywiadów i liczyłam na rozwinięcie tematu.

                                    To może, nie wiem, taka mi myśl brawurowa wpadła do głowy, poczytaj?
                                    • meduza7 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 05.07.13, 10:48
                                      A skoro przeczytałaś calusieńkie forum "od deski do deski, wątek po wątku, post po poście", to i ze znalezieniem linków nie będziesz mieć problemów.
                                    • anutek115 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 05.07.13, 10:59
                                      pavan napisał(a):

                                      > nigolla napisał(a):
                                      >
                                      > > Nie gryź, tylko odpowiedz jak człowiek, zapytałam z ciekawości, bo nie
                                      > czyta
                                      > > łam żadnych
                                      wywiadów i liczyłam na rozwinięcie tematu.
                                      >
                                      > To może, nie wiem, taka mi myśl brawurowa wpadła do głowy, poczytaj?

                                      Jak to, całe forum koleżanka czytała, post po poście, i nie zna żadnych wywiadów? Przebóg, jakże to byc może?

                                      Ani chybi, skupiala sie raczej na wątkach udowadniających brak naszego zycia osobistego i anonimowość pozwalajacą wyzywac sie na forum :DDDD.
                                      • nigolla Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 08.07.13, 09:05
                                        Już musicie poanalizować :D Całe czy jednak dwa wątki omienięte, bożesztymój jakiż smaczek do rozstrzygnięcia!
                  • klawiatura_zablokowana Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 21.07.13, 16:39
                    > Właśnie to jest czytanie między wierszami i w to za bardzo płyniecie. Dla mnie
                    > na laskę 168cm i 38 rozmiar można powiedzieć "drobna" - każdy ma inny punkt odn
                    > iesienia i inaczej patrzy, to co dla Was nie oznacza "drobna" dla kogoś innego
                    > może, np dla p. Musierowicz.

                    Dla ciebie tak, ale twoje prywatne przekonanie to jest jedno, a średnia wzrostu 30 lat temu to jest co innego. Moja mama miała w dowodzie z lat 70. wpisane "wysoka" przy wzroście równo 168 cm.
                    • kopiec_esmeralda Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 21.07.13, 19:39
                      No właśnie, to jest bardzo subiektywne, moje 165 i rozmiar 36 kwalifikuje mnie w domu jako solidnie zbudowaną, bo drobna to jest córka, ma bardzo cienkie kosteczki. Laurę wyobrażam sobie jako wysoką i szczupłą, czyli 175 i 36, ale z wszystkimi walorami, a Milę jakieś 160 i chudziutką bardzo, takiego właśnie kurczaka z kosteczkami jak u kury.
              • morekac Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 22:47
                Marianko, to ty?
        • ananke666 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 15:06
          Osobiście nie znoszę, kiedy osoba, której nie znam i która nie zna mnie, snuje obelżywe domysły na temat mojego życia osobistego i nazywa pieniaczem. Ot po co.
    • kopiec_esmeralda Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 14:42
      >> Takie sfrustrowane jesteście. Jak stado sępów czekacie, żeby rozszarpać kolejną
      > część. [...]
      Życia osobistego nie ma to chociaż to wymyślone, książkowe się poobgaduje.


      Może i porozmawiałabym z tobą o książkach, ale nie umiesz bez złośliwego wtykania szpil. Mam(y) życie osobiste, czy też nie, jesteśmy sfrustrowane, czy też nie, nie twoja to wiedza, sprawa, ani tematyka forum. Jeśli już na dzień dobry w pierwszym poście rozmowę sprowadzasz do personalnych przytyków, to raczej nic tu po niej, po tej rozmowie.
      .
    • emae Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 14:44
      Droga Nigollo,
      Bardzo Ci dziękuję za Twoje współczucie. Przyjmuję za dobrą monetę, że jest szczere.

      Nie mogę się wypowiadać w imieniu forum, ale ja osobiście utraciłam przyjemność czytania Jeżycjady. A raczej, przyjemność czytania "McDusi", bo starą Jeżycjadę nadal kocham. Utraciłam tę przyjemność gdzieś między wspomnieniami Gabrysi na 8 stronie oraz jej żalami, że "to Kreska" siedziała przy Dmuchawcu na OIOMie (strona 9), a monologiem Idy na stronie 24, by już ostatecznie zniesmaczyć się monologiem Łusi na stronie 28. Potem czytałam w zasadzie informacyjnie, jednakowoż z odrobiną nadziei, że może znajdę w tej książce jakieś jasne punkty, jakiś brylant w kaszance. Nie powiem - były momenty, że wracał do mnie podczas czytania ten stary, znajomy czar, wspomnienie uroku ukochanych książek, uczucie, że odwiedzam starych znajomych... Coś w dialogach, sposobie narracji jednak zostało. Ale to były przebłyski. Naprawdę straciłam przyjemność obcowania z "McDusią".

      Co więcej, uważam, że jestem w tej sytuacji naprawdę godna współczucia! Ta książka była dla mnie bardzo przykra. Opisane w niej sytuacje, relacje, postawy okazały się dla mnie autentycznie bolesne. Przeczytałaś całe forum od deski do deski, wiesz zatem, jak ciężkie dyskusje wywołała "McDucia". Jakie poważne i życiowe tematy były tu poruszane w odniesieniu do wątków z książki. Żadna powieść MM nie wywołała w nas jeszcze takiej zgagi. Ja jestem osobą delikatną i jest mi naprawdę, po ludzku smutno i źle z tą dziwaczną książką, w której się obraża dziewczynę i trzepie się nią jak szczurem, i ponoć na to zasłużyła, w której szczęśliwa panna młoda nie ma absolutnie nic do powiedzenia, w której pozytywna bohaterka znęca się nad synem...
    • j_a_ch Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 15:32
      > Przejrzałam to forum praktycznie od deski do deski, wątek po wątku, post po poś
      > cie.
      >
      > I tak mi Was bardzo szkoda

      A po cóż, na litość, wałkować tyle niesmacznego tekstu? Masochistka bez własnego życia? :)
    • klymenystra Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 15:44
      Jesteś niemila, piszesz o nas niefajne rzeczy, nawet sie nie przedstawilas. Twój post jest do bólu wtórny i nic nim nie osiagniesz.
      Należało się z tym liczyć, są wakacje, a pogoda średnia, to dzieci się nudzą.
    • ginny22 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 15:48
      O, kolejny zbawca forum.
      Ziew.
      • meduza7 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 17:20
        Oj, pani, tera to już nawet trolli dobrych nie robią, wszystko w tej samej chińskiej fabryce od jednej sztancy klepane.
        • truscaveczka Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 15.06.14, 11:37
          Odruchowo poszukałam "lubię to", ale forum nie nadąża za potrzebami czytelników.
    • anutek115 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 17:27
      nigolla napisał(a):

      > Przejrzałam to forum praktycznie od deski do deski, wątek po wątku, post po poś
      > cie.
      (...)
      > Takie sfrustrowane jesteście. Jak stado sępów czekacie, żeby rozszarpać kolejną
      > część.
      >
      > Wątek to w sumie luźna uwaga. Pod przemyślenie Wam powyższego nie rzucam, bo zd
      > aję sobie sprawę, że to nie lada gratka poplotkować z anonimowymi pieniaczami o
      > kolejnych nieopisanych kupach czy siku zrobionych. Życia osobistego nie ma to
      > chociaż to wymyślone, książkowe się poobgaduje.

      Skoro przejrzałas to forum post po poście, watek po watku, to powinnas zauważyć, ze:

      a) calkiem spora część z nas już nie jest dla siebie anonimowa, owszem, poznalyśmy się tutaj, a potem nam się na real przerzucilo, tak bywa,

      i

      b) życie osobiste piszacych tu jest i kwitnie. Naprawdę nie trzeba ryc wszystkich watków, aby to zauwazyć - o ile rzeczywiście sie je przeczytało, w co pozwalam sobie wątpić.

      W obliczu powyższego, rzeczywiście, nie ma sensu przemysliwac twojego wpisu i zastanawiac się, czy możesz mieć choć troche racji.

      Że juz nie wspomnę o tym, ze z osobami, które mają takie wejście nie ma sensu dyskutować.
    • dakota77 Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 01.07.13, 23:59
      Zieewwwww....
    • ciotka_scholastyka Re: Luźna refleksja 02.07.13, 09:11
      Mam taką luźną refleksję, że w 2013 roku to nawet już umiejętność trollowania zanika.
      • verte34 Re: Luźna refleksja 02.07.13, 10:45
        No i sobie poszła, niewątpliwie pełna zadowolenia z siebie, że oto prostym sposobem (wyrzucenie z siebie własnych frustracji) można tak wspaniale zamieszać i zmusić sporo osób do tłumaczenia się.
        Marzy mi się dzień, w którym ktoś taki wejdzie na forum, zaoferuje nam w ramach autoterapii swoją pogardę i fałszywe współczucie, i usłyszy np. "Na zdrowie".
        A najlepiej w ogóle nic.
      • hania_jk Re: Luźna refleksja 02.07.13, 10:53
        A ja mam taką luźną refleksję:

        Załóżmy, że Pulpa i Nutria, może nawet Gaba na drugim ślubie miały faktycznie te cholerne groszki, i faktycznie Autorka nie musiała o tym pisać.

        Tylko że wtedy:
        1. Laura doskonale wie, że jest taka tradycja - była obecna w przygotowaniach do ślubu matki i ciotek, gdzie na bank musiało zostać wspomniane, że jak śłub, to panna młoda u Borejków musi mieć groszki, bo jest taka tradycja. W związku z tym Laura - niejako "oswojona" z tradycją - nie planuje innego bukietu i też nie jest zaskoczona, gdy Mila wyciąga groszki z lodówki. Planuje jednak inny bukiet i jest ewidentnie zaskoczona. Kupy się to nie trzyma.
        2. Jeżeli jest tradycja, która jak się okazuje jest taka żelazna i w ogóle, to starania o groszki rozpoczyna się odpowiednio wcześniej - próbuje zamówić w kwiaciarni, przez Internet itd.
        3. Jeżeli Laura mimo tego upiera się przy swoim bukiecie, i wszyscy o tym wiedzą (chociaż, patrząc na Gabę, która pierwsze oznaki zainteresowania ślubem córki wykazuje na kilka dni przed...), to nie robi się chryi w ostatniej minucie, że ja tutaj znalazłam groszki i Ty masz w nich iść, bo tradycja. Milicja, poniekąd wzór cnót babcinych, powinna wówczas siąść z wnuczką i spokojnie przegadać sprawę, wyjaśnić, jakie to dla niej ważne, by te groszki jednak były. Jak to w ciepłej, kochającej się i taktownej rodzinie.

        Co do postu autorki tematu, to ja się zgodzę, że jest 10 proc. tematów, w których występuje ewidentne czepialstwo - i mnie takie rzeczy śmieszą (gdzieś mi się w pamięci kołacze, że ktoś zarzucał MM, że nie uwzględnia pobytów bohaterów na siku w ubikacji). Ale gro wątków dotyczy rzeczy, które nie powinny mieć miejsca u doświadczonej i cenionej pisarki - miszmasz czasowo-przestrzenny, wątki "z d*py", brak konsekwencji w prowadzeniu postaci, nadęte moralizatorstwo, rozwiązania fabularne jak w kiepskich fanfikach, niechlujstwo językowe. A przede wszystkim, że ostatnia książka jest po prostu GŁUPIA, książka o niczym, nic z jej nie wynika, ot, kolejny odcinek serialu.

        Piszesz, autorko wątku, że przeszadza nam niekonsekwencja dotycząca szczegółów. Ano, przeszkadza. Bo gdyby książki nadal były, tak jak w starej Jeżycjadzie, luźno powiązane ze sobą, można by wybaczyć mimochodowe napomnienie, że ktos nagle okazuje się cichy i nieporadny, choć w dzieciństwie miał zupełnie inaczej. Ale w pewnym momencie Autorka zdecydowała się na pisanie SAGI, a tutaj niestety, wymogiem jest dbałość o konsekwencje i szczegóły.
    • floress Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 11:05
      Owszem, trochę czepialstwa jest. Trochę zbyt wiele analizowania czy to było możliwe czy nie. Oczywiście Jeżycjada to nie biografia.
      Ale. Pani Musierowicz zaczęłam pisać sagę. Od sagi wymaga się o wiele więcej od pojedynczej książki obyczajowej. Od sagi wymaga się przede wszystkim ładu i składu, konsekwencji oraz powiązań pomiędzy wątkami. Prawdopodobnych.
      Mnie najbardziej dziwi i oczy przecieram ze zdumienia, jak autorka może nie pamiętać różnych detali z życia swoich bohaterów. Przecież to ona ich stworzyła. Daty urodzenia swoich dzieci też myli? Nawet jeśli ma tak słabą pamięć, to pisząc kolejny tom i opisując w nim pewne wydarzenie czy wtrącając datę urodzin, wystarczy spojrzeć do poprzednich książek i już wszystko wiadomo. Pani MM najwyraźniej tego nie robi, nie robią tego także redaktorki, a to już jest moim zdaniem brak szacunku dla czytelników.
      • verdana Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 12:48
        Mozna nie pamietać, to dla mnie oczywiste. Autor coś pisze i tyle, nie uczy się tego na pamięć. Matka moja osobista, jak pisze ciąg dalszy, to ma całą kartotekę tego, co było wczesniej. I sprawdza. Pewnie, że czasem można się omylić, ale tu nie chodzi już o omyłki, tylko o niechlujstwo.
    • croyance Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 13:10
      E tam.
      Takich watkow jak Twoj faktycznie bylo juz sporo (powtarzaja sie cyklicznie) i zawsze odpisuje to samo:
      autorka powinna sie cieszyc, ze istnieje grupa inteligentnych ludzi, ktorym chce sie recenzowac/krytykowac jej ksiazki, to dla pisarza powinna byc najwieksza pochwala, ze stworzyla cos, co budzi tyle emocji.
      Pomysl tylko - po obu stronach globu dorosli ludzie (my), ktorzy maja pelno innych obowiazkow, emocjonuja sie groszkami do slubu fikcyjnej postaci. Jesli MM nie widzi, jakie ma szczescie, to naprawde nie wiem, co powiedziec.
      A ze krytykujemy?
      Na tym wlasnie to polega. Tak wyglada tez np. praca akademicka - czesto jedyny feedback to krytyka. Tak to juz jest w takich zawodach.
    • zla.m Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 15:36
      Ooooo, bawimy się w psychoanalizę przez internet. Ja też chcem!

      Droga nigollo, jesteś napastliwa, nieprzyjemna i nieuprzejma (a na dodatek sądzę, że kłamiesz, o przeczytaniu całego forum). A z czego wynika Twoja agresja? Otworzyłyśmy Ci oczka. Już nie umiesz bezmyślnie zapaść się w ciepełko i radośnie w nim gnuśnieć. Nasze czepianie włączyło ci umysł, analizujesz, myślisz. To boli. Utrata raju/wyspy szczęśliwej zawsze boli - to piszę bez ironii i ze zrozumieniem. Więc pieklisz się, że zabrano Ci coś fajnego. Owszem. Zabrano. Ale to nie my, to autorka sprzedaje Ci gnioty. A Ty stosujesz metodę zabicia posłańca - psychologicznie zrozumiałe, merytorycznie słabe. Myślę, że na dłuższą metę nam podziękujesz, no chyba że wolisz samooszukiwanie.
    • fannybrice Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 16:35
      ja tego tematu też nie rozumiem, przecież forum jest właśnie po to, żeby dyskutować i się zastanawiać nad wszystkim co tylko komu wpadnie do głowy. to nie tak, że ktoś chce się czepiać i specjalnie całymi dniami wyszukuje błędów w książkach Musierowicz i dzwoni do wszystkich kwiaciarni w Poznaniu zapytać jakie są kwiatki do kupienia. niektóre absurdy w Jeżycjadzie rzucają się w oczy i można o nich dyskutować w nieskończoność. a przecież na forum można i chwalić, nikt nie broni
      • jasnecappucino Re: Po co dyskutujecie i dajecie jej satysfakcję? 02.07.13, 21:32
        No po co karmić trolla?
        Tymbardziej, że to ewidentnie ktoś stąd, a nie obcy.
        • rannie.kirsted Re: Po co dyskutujecie i dajecie jej satysfakcję? 02.07.13, 21:42
          nie badz taka bezlitosna ej, nawet i najlichszemu trollowi czasem sie nalezy podkarmienie, jednorazowo oczywiscie. niech ma i sie cieszy bidulka
    • rannie.kirsted Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 02.07.13, 21:36
      twoja "luzna uwaga" to raczej rozbudowany, agresywny pojazd po naszym forum.
      przeszkadza ci to co tu piszemy? nie wchodz, nie czytaj.
      • alpok Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 05.07.13, 20:54
        Dzień dobry,witam się ,bo od niedawna dopiero śłedzę forum.
        Chciałabym dołączyć do dyskusji,jeżeli można.
        Nie mam wrażenia,że uczestnicy forum są złośliwi,raczej chodzi o ,jak to się teraz mówi:konstruktywną krytykę.
        Wydaje mi się , że wszyscy tęsknimy do pani MM z czasów pierwszych tomów Jeżycjady i żal,że to se ne wrati...
        Myślę,że autorka wątku spadła tu przez pomyłkę z forum JCh,którego bywalcy pieją peany na cześć autorki,nie zauważając,że już od kilku ładnych lat stacza sie po równi pochyłej.
        Jeżeli nie to gorąco ją zachęcam do zajrzenia tam,na pewno znajdzie bratnie dusze i wszyscy razem będąmogli trwać w zachwycie nad osiągnięciami Bóstwa.
        A teraz pochylam głowę,posypawszy ją uprzednio popiołem z groszku i czekam na ciosy...
        • balamuk Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 07.07.13, 18:37
          Dzień dobry, przepraszam, że się wcinam, ale odczuwam nieodpartą potrzebę zareagowania na post alpok.
          > Myślę,że autorka wątku spadła tu przez pomyłkę z forum JCh,którego bywalcy piej
          > ą peany na cześć autorki,nie zauważając,że już od kilku ładnych lat stacza sie
          > po równi pochyłej.
          > Jeżeli nie to gorąco ją zachęcam do zajrzenia tam,na pewno znajdzie bratnie dus
          > ze i wszyscy razem będąmogli trwać w zachwycie nad osiągnięciami Bóstwa.
          To jest tak samo niekulturalne, jak wpis Nigolli. W dodatku dowodzi, że autorka nie ma pojęcia o komentarzach do kilku ostatnich książek JCh, natomiast jeśli je czytała i uważa, że zachwyt z nich przebija, to cóż...
          Jeszcze raz przepraszam.
          PS Na wasze forum wchodzę, bo mi się podoba, jak piszecie. W rezultacie nawet Jeżycjadę zaczęłam ostatnio z ciekawości czytać.


        • ruda-wiedzma Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 17.07.13, 22:04
          Pozwól, że uświadomię ci jedną rzecz: spację stawia się zawsze po przecinku. Stawianie jej przed przecinkiem lub ignorowanie jej, tak jak to robisz, sprawia, że tekst jest potwornie męczący do czytania.
    • haldira życie osobiste i jego brak 21.07.13, 03:34
      zauważyłam, że to bardzo popularna uwaga na wszelkich forach i odbierana jest jako bolesna złosliwośc, ciekawe dlaczego? Co ma oznaczać ten brak życia osobistego? oczywiście -staropanieństwo zapewne, bezdzietnośc, może do kompletu niepłodnośc, że o bezpłodności nie wspomnę..zatem tematy bolesne i warto tam wetknąc szpilkę, gdzie nabardziej boli . Dlaczego ludzie czują się po takiej uwadze winni? kiedy ktoś im pisze, że forum to ich cały świat, że dlatego siedzą na forum, bo nie mają co robić..

      Wzbudza się poczucie winy do tego...nawet jeżeli obok pochrapuje mąż -czyli niby to zycie osobiste jest-czujemy się winne, że siedzimy na forum, zamiast nasłuchiwać chrapania..

      no i w końcu czy zycie osobiste to tylko zycie uczuciowe i posiadanie rodziny? Osobiste życie to wszystko co robimy przecież-praca, jedzenie, kapiel, dłubanie w nosie ...


      a teraz do rzeczy -Rilla tańczyła w srebrnych pantofelkach zanim Anglia przystąpiła do wojny, wcześniej była to po porstu wojna gdzieś w Europie i nie dotyczyła Kanady, potem miała wyrzuty sumienia z powodu drogiego kapelusza-tak tylko przypominam. I seks też wtedy uprawiano przed ślubem, przypominam " Błękitny zamek " i Cesię, a nie tylko romantyczne komplementy pod drzewem..Mary Vance poszła w czasie zabawy w latarni z narzeczonym " na skały" -nie sądzę, by oglądać gwiazdy...
      to tyle jeśli chodzi o Montgomery.

      Kostiumik i całą ta scena była dla mnie tak niesmaczna, że przyjełam jakoś od razu, że LAura byłą po porstu o wiele szczuplejsza, i dlatego spłynał na niej niżej i tyle..może Mila drobna była, ale tyłek miała szeroki?
      • kooreczka Re: życie osobiste i jego brak 21.07.13, 11:00
        Teraz wypadałoby zrobić rachunek sumienia- co każdy z nas robił kiedy trwały masakry w byłej Jugosławii, Rwandzie, Wielki Skok i głód w Chinach.

        Mimo mówienia o rozwoju netowej kultury Net to taka gorsza siostra prawdziwego życia, zastępstwo, znak, że nie udało się na innych polach. Powiedz, że męża nalazłaś w necie, choćby na portalu kojarzącym osoby o podobnych zainteresowaniach- oczywiście byliście zdesperowani i nie było to tak prawdziwe jak impreza u kuzynki Julki.

        Jeśli chodzi o Montgomery Leslie wspomina o tym, że wiedziała, że Ryszard pije, ale gdyby wiedziała "o skandalu z dziewczyną z wioski rybackiej" nawet matka nie zmusiłaby jej do ślubu. Nie mówiąc o tym jaki charakter mogła mieć przemoc Ryszarda wobec żony. Braian z Dzbanu Ciotki Becky był nieślubny i pogardzany, fakt, że rodzice Ani byli małżeństwem i nauczycielami jest przyjęty przez Marylę i panią Linde z pewna ulgą. Emilka odcięta przez burzę z przyjaciółmi nie zrobiła nic złego, ale gdyby rodzina nie wzięła jej w obronę miasto rozniosłoby ją na językach. Sporo jak na historyjki dla dzieci.
      • bupu Re: życie osobiste i jego brak 21.07.13, 16:35
        haldira napisała:

        > Kostiumik i całą ta scena była dla mnie tak niesmaczna, że przyjełam jakoś od r
        > azu, że LAura byłą po porstu o wiele szczuplejsza, i dlatego spłynał na niej ni
        > żej i tyle..może Mila drobna była, ale tyłek miała szeroki?

        Teraz to mam wizję niskiej, drobnej Mili, ze zgrabnymi nogami i zadem jak u perszerona. Albo ze steatopygią jak u Hotentotki. Nie no, jeśli mająca 150 cm w kapeluszu Mila, była szczuplutka, to wyższa od niej o minimum 20 cm Laura, żeby być od niej węższą w pasie, musiałaby być zagłodzonym szkieletem.
        • kopiec_esmeralda Re: życie osobiste i jego brak 21.07.13, 19:30
          A mnie Mila zawsze jakoś się jawiła nie jako zgrabna, a zasuszona, z nóżkami jak patyczki. Może przez te drobne wytworne kroczki.
          A twarz mniej więcej tak
          https://i4.mirror.co.uk/incoming/article1797859.ece/ALTERNATES/s615/The-Great-British-Sewing-Bee.jpg
      • emae Re: życie osobiste i jego brak 22.07.13, 07:22
        haldira napisała:

        > zauważyłam, że to bardzo popularna uwaga na wszelkich forach i odbierana jest j
        > ako bolesna złosliwośc, ciekawe dlaczego? Co ma oznaczać ten brak życia osobist
        > ego? oczywiście -staropanieństwo zapewne, bezdzietnośc, może do kompletu niepło
        > dnośc, że o bezpłodności nie wspomnę..zatem tematy bolesne i warto tam wetknąc
        > szpilkę, gdzie nabardziej boli . Dlaczego ludzie czują się po takiej uwadze win
        > ni? kiedy ktoś im pisze, że forum to ich cały świat, że dlatego siedzą na forum
        > , bo nie mają co robić..
        >

        Ja przyznam, że teksty o "braku życia osobistego" jakieś tam wrażenie na mnie robią... Bo ja mam życia osobistego aż nadto, mam stresującą pracę, której efekt zależy od mojego zaangażowania, niedługo biorę ślub kościelny, sprzedaję mieszkanie, szykuje mi się remont... I jak czytam, że chyba brak mi życia osobistego, bo tak przesiaduję na forum internetowym, to budzi się we mnie wewnętrzna Gaba i krzyczy "Boże, ja nic nie robię!". Cóż poradzić ;)
        • kopiec_esmeralda Re: życie osobiste i jego brak 22.07.13, 10:48
          A na mnie uwagi tego typu kompletnie nie działają, czy mam tzw. życie osobiste, czy nie (definicja się kłania), to moja sprawa, a tego, co palnie jakiś internetowy anonim, absolutnie nie traktuję osobiście.
          Pisywała mi dość agresywnie i publicznie pewna internetowa "wielbicielka" (nie tutaj), że pewnie jestem starą panną, ohydną jak noc listopadowa lub ropucha, grubą jak słoń... i że nikt mnie nigdy nie zechce. No i ok, niech sobie domniemają, co chcą :)
    • szprota Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 23.07.13, 17:10
      https://4.bp.blogspot.com/--8HIuz_Scl0/UKjsYNU2C9I/AAAAAAAAAGU/ZZjZae-SV4E/s320/Internet-Troll.jpg
    • die.die Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 24.07.13, 12:09
      O, to ze mną jest jeszcze gorzej. Bo ja nawet nie czekam jak sęp na kolejne części - przeczytałam trzy części "Jeżycjady" i więcej nie zamierzam. Musierowicz wzbudza we mnie wewnętrzne "fuj". Za to przypadkiem odkryłam to forum i nie mogę się oderwać od lektury. Dyskusje na temat tych książek są dla mnie bez porównania ciekawsze i wartościowsze od nich samych.
      • maritt.g Re: Luźna uwaga, nawet nie do przemyślenia 24.07.13, 14:47
        die die
        No właśnie. Nawet sporo dawnych czytelniczek ma trochę dosyć "wspaniałej" rodziny Borejków. Moja siostra kupiła "McDusię" dla córki, ze względu na stary sentyment. Wściekła się już na trzeciej stronie (moja siostra, nie jej córka) czytając o tym, jaka Gabrysia jest świetna, zamaszysta, dzielna, lubiana i miła. Rrrrrr. Nigdy do tej książki nie wróciła. Ja ją przeczytałam na stronie "Niezatapialnej Armady" (he he, co za nazwa), gdyż wszystkie złośliwe komentarze, jakimi chciałabym opatrzyć tę książkę, już tam były :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka