28.05.14, 12:27
Czytam forum dopiero od tygodnia, wiec wybaczcie, jeśli powtorze watek już omawiany. Chodzi mi, mowiac wprost, o fragmenty neojezycjady, przy których dosłownie zgrzytam zebami, tak zle jest to napisane. Kilka przykladow:
TiR (rozmowa Gaby z Nutria na temat wieku córeczek Idy i Pulpy):
-Maja po szesc miesięcy? - odgadla po namysle Natalia.
-Brawo! Brawo! Doskonala odpowiedz!
Strasznie sztuczne, 'niedoskonale' słowa, siostra do siostry tak nie gada;
Zaba (scena tuz po powrocie Fryderyka):
(Fryderyk) - Cale wieki? Nie było mnie piec miesięcy, a nawet mniej! Kobiety, o czym wy mówicie? (...) A do ciebie, Rozo, tez wypociłem długiego, zasadniczego maila.
Primo: KOBIETY. Nie wiedzieć czemu kojarzy mi się z polska wsia 200 lat temu i rolnikiem wracającym z pola 'Kobiety, wieczerze dawac!'
Secundo: Zwracanie się wołaczem (i pelna forma imienia) do ukochanej przypomina mi Malajkata w 'Listach do M': 'Malgorzato...'
CP (przemowa, bo inaczej nazwac się tego nie da, Laury do rodziny):
Najblizsze lata Wolfi i ja spędzimy na wytężonej pracy, na inwestowaniu w wiedze i na zdobywaniu kwalifikacji
Zamiast po prostu: będziemy studiować. No, jak babcie kocham, kto tak dzisiaj mowi???
I w końcu McDodo, przemyślenia/odczucia Ignacego G podczas kolacji:
Walnac?? Ja?? - Alez... nigdy w zyciu! Ignacy Grzegorz cofnal się i padl na krzesło, patrząc z przerażeniem na rozwój akcji.
Dziewica orleańska!
Przyklady można oczywiście mnozyc; ja zastanawiam się tylko, co takiego się stało ze stylem MM, ze już nie ma Dzingis Chana w szlafroczku, wegla kamiennego ani Doroty z jelitem Inki? Może ktoś na autorke rzucil urok (osobisty)?
Obserwuj wątek
    • bupu Re: O stylu 28.05.14, 16:50
      yackandandah22 napisał(a):

      > Czytam forum dopiero od tygodnia, wiec wybaczcie, jeśli powtorze watek już omaw
      > iany. Chodzi mi, mowiac wprost, o fragmenty neojezycjady, przy których dosłowni
      > e zgrzytam zebami, tak zle jest to napisane. Kilka przykladow:
      <ciach przykłady>
      > Przyklady można oczywiście mnozyc; ja zastanawiam się tylko, co takiego się sta
      > ło ze stylem MM, ze już nie ma Dzingis Chana w szlafroczku, wegla kamiennego an
      > i Doroty z jelitem Inki? Może ktoś na autorke rzucil urok (osobisty)?

      Dla mnie przebojem w kategorii "Klops Stylistyczny" jest okrzyk Miągwy, adresowany do Józwierza:

      "– A podobno, jak cię dziewczyna pocałuje, to uciekasz – prawda to? – zawołał szyderczo, z drżącymi ustami."

      Słodki Jezu na bananie... Zaiste, srogi musiał być to urok, skoro spod pióra Małgorzaty Musierowicz wychodzą frazy, zajeżdżające Mniszkówną. Nie jest to jeszcze najgorsze stadium mniszkowizmu, ale jednak... No i ten nastolatek, gadający stylem sprzed stu lat, masakra.
    • truscaveczka Re: O stylu 28.05.14, 16:53
      Mój mąż tak mówi i przyznam, jest to jedna z tych rzeczy, które w nim uwielbiam. A nawet bardziej mówi czasem ;)
    • dakota77 Re: O stylu 28.05.14, 17:12
      Kiedys u MM fajne bylo to, ze uzywala takiego powaznego, gornolotnego stylu w taki sposob, ze tekst byl zabawny i od tej gornolotnosci kompletnie wolny. A teraz ten zartobliwy ton zniknal i zostalo napuszenie, pozbawione cienia uroku. Autorka stracila wyczucie.
      • kopiec_esmeralda Re: O stylu 28.05.14, 17:27
        A czy podobnie pretensjonalny styl nie dominuje w KG? Może stamtąd MM czerpie wzorce, sądząc, ze tak właśnie przemawia młodzież? A piszący tam wzorują się na jej książkach i wąż zjada własny ogon.
        • tt-tka Re: O stylu 28.05.14, 20:33
          celna uwaga .-)
          aczkolwiek te "odezwala sie glosem sekretnym" czy "jej mily, oschly i z lekka sarkastyczny glos" to juz MM bez inspiracji KG, a na czym sie wzorowala, nie wiadomo, tego to chyba nawet u Mniszkowny nie bylo
          zapamietalam, bo pracowalam kiedys jako dzwiekowiec i glosu "sekretnego" czy milego i oschlego jednoczesnie nie slyszalam ani nie umiem sobie wyobrazic
    • zla.m Re: O stylu 28.05.14, 21:30
      Primo: KOBIETY. Nie wiedzieć czemu kojarzy mi się z polska wsia 200 lat temu i
      > rolnikiem wracającym z pola 'Kobiety, wieczerze dawac!'
      > Secundo: Zwracanie się wołaczem (i pelna forma imienia) do ukochanej przypomina
      > mi Malajkata w 'Listach do M': 'Malgorzato...'

      Eeee.... mi się zdarzyło nie raz spotkać z formą "kobiety". Takie grzeczniejsze "baby". Faktem jest, że zwykle w kontekście żartobliwym to było mówione, jako odpowiedź na opeer o porzucenie w ciązy jest może nieco za frywolne.

      I znam ludzi, którzy zwracają się wołaczem do ukochanych (i nie) osób płci żeńskiej, po prostu mówią poprawnie. Sama staram się tak mówić, a do córki wołaczuję czasem pełnym imieniem i nazwiskiem. Na zasadzie: Gryzeldo Kowalska, ostatni raz ci mówię, pozbieraj to z podłogi*. I akurat z imieniem Róża to wyjątkowo pasuje. Po pierwsze - to imię nie ma zdrobniałej "naturalnej" formy: Katarzyna jest zwykle Kasią, a Zofia Zosią, ale już właśnie Róża czy Laura brzmią normalnie w pełnej formie, a sztucznie w zdrobnieniu - Różyczko czy Laurko pasują do czułostek, nie do poważnej rozmowy. Mnie by naprawdę raziło i "A do ciebie, Roza, wypociłem..." czy "A do ciebie, Różyczka, wypociłem..", dla mnie to brzmi jak: "A do ciebie, kurka, wypociłem..."
      • dakota77 Re: O stylu 28.05.14, 21:55
        Zgadzam sie. I zadziwia mnie, ze prawidlowa forma brzmi dla wielu osob dziwnie, a mianownikowa wydaje sie naturalna.
    • akniwlam Re: O stylu 03.06.14, 13:30
      Niestety masz świętą rację. Nikt tak nie mówi, a już zwłaszcza młodzież tak nie mówi, jak mówią młodzi bohaterowie Musierowicz. W McD Laura, Łusia, Józin - te postaci są wyjątkowo drażniące nie tylko ze względu na swoje zachowanie, ale i sposób wyrażania się. Ignacemu juniorowi odpuszczam, bo on w zamyśle autorki ma być trochę dziwny, odstający od rówieśników. Ale na litość boską, Józin, który ma być solą tej ziemi, bratem łatą i uosobieniem zwykłego szesnastolatka, w tym dziele rozmawia nie tylko ze swoją niecodzienną rodziną, w której panuje taka czy inna maniera, gada też z Dziubą i Janicką i nie brzmi to jak rozmowa dzisiejszych nastolatków. Nie mówię, że powinni co drugie słowo wtrącać przekleństwo, chociaż to przynajmniej byłoby realistyczne. Ale on przeważnie przemawia, a nie mówi. Nawet do kolegi. W rezultacie cała książka brzmi jak deklamacja na szkolnej akademii, najeżona kwiatkami typu "słusznie ją cenią w środowisku śpiewaczym".
      MM chyba nie ma niestety kontaktu z młodzieżą, na spotkania autorskie jeździć nie chce, przestała pewnie korzystać z komunikacji miejskiej i nie ma gdzie podpatrywać i podsłuchiwać tego dziwnego plemienia. A jeśli chce się pisać książki o współczesnej młodzieży, to ten kontakt jest niezbędny.
      • dakota77 Re: O stylu 03.06.14, 14:17
        Mam wrazenie, ze autorka z ludzmi generalnie ma za malo kontaktu, nie tylko z mlodzieza ;-)
        • meduza7 Re: O stylu 03.06.14, 15:09
          Ma kontakt w Księdze Gości, hehe :)
          • kopiec_esmeralda Re: O stylu 03.06.14, 20:24
            Zerknęłam na "wpis czerwcowy". Dzidziusie, wąsy... i ten styl rozkwitający coraz bujniej. Strach się bać "Wnuczki". W KG też niczego nie brakuje, jest miło i dzielnie.
            • mankencja Re: O stylu 03.06.14, 21:27
              i rozkoszny haczyk! nie przyszłoby mi do głowy, że haczyk może być rozkoszny
              • bupu Re: O stylu 03.06.14, 22:16
                mankencja napisała:

                > i rozkoszny haczyk! nie przyszłoby mi do głowy, że haczyk może być rozkoszny.

                Skoro oschły ton może być miły, to czemuż, ach czemuż haczyk nie może być rozkoszny? W wyobraźni wszystko się mieści!
    • yackandandah22 Re: O stylu 04.06.14, 09:06
      O co chodzi z tym haczykiem?
      Co do Ignacego Grzegorza to znalazłam kolejny przykład:
      Jozin: pilnuje cie
      IG: Wybacz, ale nie musisz, mój drogi, doprawdy.
      Ja wiem, ze Ignacy jest dziwny, ale nastolatek zwracający się do drugiego nastolatka per 'mój drogi', okraszając to zwrotem 'doprawdy' to, DOPRAWDY przesada... Nie sadzicie?
      • mankencja Re: O stylu 04.06.14, 10:18
        > O co chodzi z tym haczykiem?

        Czytadełko, czyli obiekt, umożliwiający najmłodszemu pokoleniu wygodne czytanie pod parasolem wielkich liści katalpy (teraz są jeszcze małe, bo katalpa zawsze się spóźnia względem innych drzew, ale za miesiąc będą już olbrzymie!). Czytadełko ma schodki, balustradki i ławeczkę, która zarazem jest i szafką, zamykaną na rozkoszny haczyk; w szafce można przechowywać skarby albo przysmaki, tak mile widziane przy czytaniu.
        • yackandandah22 Re: O stylu 04.06.14, 10:46
          A czy wobec tego haczykowaty nos tez może być rozkoszny? Wiecie: 'Babulinka miała glowe otulona chustka spod której wystawal rozkoszny, haczykowaty nos'...
        • kopiec_esmeralda Re: O stylu 04.06.14, 10:49
          Swoją szosą, co to jest z tym podjadaniem "przysmaków" podczas czytania, a to Ignac stary pojada, a to młody, a to znowu tutaj. Też tak macie? Czytam dosyć sporo, ale nie mam zwyczaju "podjadać" przy tym.
          W tym wpisie opisy "dzidziusiów" też żywcem takie same, jak w książkach, tylko czółek nie zauważyłam, reszta atrybutów obecna, można porównać.
          Rozkoszny haczyk! :D cóż, różne ludzie mają rozkosze.
          • yackandandah22 Re: O stylu 04.06.14, 11:06
            Lusia powinna skomentować, ze 'takie nagromadzenie... zdrobnień zle robi na styl'...
            Schodki, balustradka, miseczka, ciasteczka... Brakuje tylko majteczek w kropeczki
          • truscaveczka Re: O stylu 04.06.14, 13:45
            Ja nie podjadam przy czytaniu. Ja czytam przy jedzeniu po prostu. I fakt, do tego niepotrzebna skrzynka na przysmaczki :P
            • kopiec_esmeralda Re: O stylu 04.06.14, 17:31
              Ja także czytam przy jedzeniu, jeśli podczas czytania czegoś ciekawego wypadnie pora kolacji np. Ale przed i po niej nie podjadam, nie mam sprzężenia "chrupania" z czytaniem, już pomijam, że pewnie ważyłabym 100 kg, jedząc tyle, nie mam takiej potrzeby. I żadnych "skrzynek na przysmaczki". Nie zdziwię się, jeśli we Wnuczce taka pojawi się z rozkosznym haczykiem.
              • bupu Re: O stylu 04.06.14, 17:56
                kopiec_esmeralda napisał(a):

                > Ja także czytam przy jedzeniu, jeśli podczas czytania czegoś ciekawego wypadnie
                > pora kolacji np. Ale przed i po niej nie podjadam, nie mam sprzężenia "chrupan
                > ia" z czytaniem, już pomijam, że pewnie ważyłabym 100 kg, jedząc tyle, nie mam
                > takiej potrzeby. I żadnych "skrzynek na przysmaczki". Nie zdziwię się, jeśli we
                > Wnuczce taka pojawi się z rozkosznym haczykiem.

                Mam wizję tego ustrojstwa w ogrodzie u Flobrych. I Łusi, dobierającej lektury swym tępym kuzynkom...
                • mankencja Re: O stylu 04.06.14, 18:09
                  A we wpisie majowym stoi dla odmiany:

                  "(...) dziewczyna z książką to wdzięczny model (i przy tym się nie rusza!) – zwróćcie tylko uwagę, jak ładnie taka istota wygląda w słonecznym ogrodzie, na tle zieleni, będąc prawdziwie, głęboko zaczytaną!

                  No i tak właśnie widzę Wasz maj, czerwiec, lipiec i sierpień. A nawet wrzesień.

                  Bo przed telewizorem – wiecie przecież – wygląda się okropnie, a dodatku człowiek psuje sobie oczy i cerę, nie mówiąc już o figurze!"


                  Czytanie z podjadaniem rzecz jasna takim zastrzeżeniem nie zostało obwarowane. Pewnikiem mózg wtedy tak intensywnie pracuje, że wszystkie te kalorie zużywa na bieżąco.

                  BTW, moja mama czasem leży z książką przed telewizorem. Czy to oznacza, że w połowie jest wtedy paskudna, a w połowie uszlachetniona lekturą?
                  • kopiec_esmeralda Re: O stylu 04.06.14, 18:30
                    Czyli całe wakacje tylko książki. 0 sportów, wycieczek, wędrówek, życia towarzyskiego, tylko czytanie. Z podjadaniem. Zresztą gdzieś w KG mignęło mi, że życie towarzyskie młodym ludziom jest zbędne, bo bez niego ma się "więcej czasu na rozwój własny" cytata. Tak, jakby rozwój społeczny był nieistotny.
                    Strasznie nachalna ta dydaktyka ze strony MM się robi.
                    • jasnecappucino Re: O stylu 05.06.14, 16:04
                      Też to przeczytałam. Do tej pory jestem w szoku, że MM uważa iż dzieciom nie jest potrzebny kontakt z rówieśnikami. Wg niej słuszny model jest taki- siedzieć kamieniem w domu, czytać książki i poezję, broń Boże nie włączac telewizora i nie mieć żadnych znajomych. I oczywiscie chodzić do koscioła:)
                  • klawiatura_zablokowana Re: O stylu 04.06.14, 18:57
                    Gdyż ponieważ albowiem nie ma innych czynności w czasie wolnym poza opozycją lektura kontra TV. Albo-albo. Li i jedynie.
                  • ginny22 Re: O stylu 04.06.14, 21:52
                    Czytanie więc nie psuje oczu (LOL), a kompulsywne podjadanie w jego trakcie nie tuczy. Poza tym bezapelacyjnie lepiej jest czytać (Michalak) niż oglądać tv (np. "House of cards" czy "Broadchurch"). Oraz niż rozmawiać z innymi, odwiedzać bliskich, chodzić po górach, żeglować, ganiać po National Gallery w Londynie etc.
                • idrin Re: O stylu 04.06.14, 18:25
                  bupu napisała:

                  > kopiec_esmeralda napisał(a):
                  >
                  > > Ja także czytam przy jedzeniu (...)
                  > > I żadnych "skrzynek na przysmaczki". Nie zdziwię się, jeśli we
                  > > Wnuczce taka pojawi się z rozkosznym haczykiem.
                  >
                  > Mam wizję tego ustrojstwa w ogrodzie u Flobrych. I Łusi, dobierającej lektury
                  > swym tępym kuzynkom...

                  ...oraz wieszającej kuzynki na rozkosznym haczyku za poślednie ziobro
                  w przypadku, gdy rzeczone nie będą chciały kooperować.

                  idrin, lurkująca, z wizjami
              • klawiatura_zablokowana Re: O stylu 04.06.14, 18:58
                >Nie zdziwię się, jeśli we
                > Wnuczce taka pojawi się z rozkosznym haczykiem.

                I to na dodatek po prababce z Kiejdan!
            • kajaanna Re: O stylu 05.06.14, 19:25
              Nigdy nie czytam przy jedzeniu.
              Ja jem przy czytaniu!
              • panna_beata Re: O stylu 05.06.14, 21:40
                kajaanna napisała:

                > Nigdy nie czytam przy jedzeniu.
                > Ja jem przy czytaniu!

                Dawno się nie udzielałam, ale teraz aż musiałam napisać, Kajanno, że: Lubię to! :P

                I mam tak samo, nieprawda. ;)
        • verte34 Re: O stylu 30.06.14, 18:15
          Ujmę się za rozkosznym haczykiem.
          "Rozkoszny haczyk" jest nadużyciem stylistycznym i razi, ale przyszedł mi na myśl dom mojej babci w małym miasteczku 30+ lat temu...
          Wiele pomieszczeń było tam zamykanych na haczyki; z perspektywy lat jawią mi się one jako rozkoszne, zwłaszcza ten przy drzwiach do łazienki, nie wiem dlaczego ;)
          W dodatku jem przy czytaniu i czytam przy jedzeniu, to też jest rozkoszne (nie mam nadwagi).
    • tt-tka Re: O stylu 05.06.14, 17:13
      "Ida gniewnie zrzucila mokre buty i rajstopy"
      az poszlam poeksperymentowac i po dlugich staraniach , popartych konsultacjami, stwierdzam stanowczo, ze to jest niewykonalne
      rajstopy, nawet suche, mozna zdjac, sciagnac z siebie (albo kogos), w szale wscieklosci czy namietnosci zedrzec ostatecznie, ale zrzucic ich sie nie da
      no nie da sie i juz
      • zla.m offtopicznie i autobiograficznie: 05.06.14, 18:22
        tt-tka napisała:

        > "Ida gniewnie zrzucila mokre buty i rajstopy"
        > az poszlam poeksperymentowac i po dlugich staraniach , popartych konsultacjami,
        > stwierdzam stanowczo, ze to jest niewykonalne

        Przypomniałaś mi, jak jak kiedyś sprawdzałam prawdziwość powiedzenia "wskoczyć w buty". Ponieważ (bóstwa raczą wiedzieć czemu) postanowiłam eksperymentować na kozakach w wąskim korytarzyku, rezultaty były raczej opłakane...
        • tt-tka Re: offtopicznie i autobiograficznie: 05.06.14, 21:51
          zla.m napisala
          kiedys sprawdzalam prawdziwosc powiedzenia "wskoczyc w buty"

          he, he, ja tez :-)
          ale ja sprawdzalam na rozczlapanych mokasynach (mozna !)
          wyrazy zalu z racji bolesnych wspomnien i obitej sciany :-(
        • adorabelle-dearheart Re: offtopicznie i autobiograficznie: 13.06.14, 21:34
          zla.m napisała:

          > Przypomniałaś mi, jak jak kiedyś sprawdzałam prawdziwość powiedzenia "wskoczyć
          > w buty". Ponieważ (bóstwa raczą wiedzieć czemu) postanowiłam eksperymentować na
          > kozakach w wąskim korytarzyku, rezultaty były raczej opłakane...

          To też się przyznam ;) Ja kiedyś inspirowana Celestyną Żak, która "energicznymi kopnięciami pozbyła się botków" [z nóg] (cytat z pamięci), również próbowałam równie energicznie pozbyć się kozaków. Wnioskiem eksperymentu było, że Cesia musiała nosić np. gumiaki dziadka.
      • pavvka Re: O stylu 06.06.14, 09:12
        tt-tka napisała:

        > rajstopy, nawet suche, mozna zdjac, sciagnac z siebie (albo kogos), w szale wsc
        > ieklosci czy namietnosci zedrzec ostatecznie, ale zrzucic ich sie nie da
        > no nie da sie i juz

        A gdyby były luźne, takie oversize? :P
        • tt-tka Re: O stylu 06.06.14, 10:38
          a gdyby byly luzne ?
          a to nie wiem, nie posiadam i Ida chyba tez luznych nie nosi
          ale nawet luzne MOKRE ciezko ot tak sobie zrzucic
          • verte34 Re: O stylu 30.06.14, 18:19
            Może to skrót myślowy?
            Najpierw je z siebie zwlekła, potem zrzuciła z palców nóg?
            Tę wersje wydarzeń łatwo sobie wyobrazić ;)
            • saaarsdej Re: O stylu 30.06.14, 18:37
              Jest jeszcze inna możliwość: przemoknięte buty czasem "zjadają" rajstopy - ściągają je z całych nóg w stronę palców. W takim wypadku zrzucony kopniakiem but może pociągnąć całą nogawkę za sobą (czy w rajstopach to się nazywa nogawki?). Więc Ida mogła zrzucania rajstop wcale nie zaplanować i może nawet niekoniecznie chcieć.
              • verdana Re: O stylu 30.06.14, 21:10
                Jest jeszcze możliwość posiadania butów, które były niegdyś modne - z czegoś w rodzaju gumy, bardziej ocieplane kalosze, niz kozaczki. Posiadałam takowe i dało sie je własnie tak zrzucić z nóg.
    • tt-tka Re: O stylu 13.08.14, 02:38
      kolejny zgrzyt stylistyczny i bezsens zarazem
      kluchowate, pryszczate, zetempowki, dzialaczki, kujonki, bigotki, abnegatki - opis kolezanek Ignaca z roku - no sorry, na takie wyliczanki to Tuwim mogl sobie pozwalac, bo on to robil z wziekiem i talentem; i do rymu :-)
      i dalej
      "zdecydowanie nie pozwalal im na zaczepki, ktorych istoty owe rzeczywiscie mu nie szczedzily"
      skoro nie szczedzily, to znaczy, ze nie pytaly o pozwolenie, tylko zaczepialy , jak chcialy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka