Dodaj do ulubionych

Przekąska dla Hannibala :)

15.09.14, 17:52
Na fejsiku, który jest źródłem wszelkich mód i łańcuszków, powstał ostatnio taki:
Łańcuszek dla Hannibala

Pomyślałam, że mógłby się spodobać, więc jeśli ktoś chce, niech wpisuje swoje typy. Oto moje:

"Wymień 10 bohaterów filmów i książek których najchętniej zobaczyłbyś zjedzonych przez Hannibala."

1,2,3. Milicja "Kostucha" Borejko i jej dwie córki, Gaba i Ida. Wnuczkę Łusię na razie oszczędzę, może z niej jeszcze co wyrośnie. Mam tylko obawy, że Kostucha na samym początku stanie Hanniemu - nomen omen - kością w gardle i z dalszej uczty nici.
4. Horatio Caine z CSI Miami. Jego marysuizm przekroczył wartość krytyczną i eksplodował już ze siedem serii temu.
5. Jo Danville z CSI NY. Zastąpiła moją ulubioną Stellę Bonaserę i za samo to należałoby jej się pożarcie. Poza tym jest niesympatyczną, fałszywą, sztucznie uśmiechniętą i wścibską marysujką.
6,7. Signor Baptista Minola, ojciec Kasi z "Poskromienia złośnicy", do spółki ze swym zięciem Petruchiem. Mam jednak postulat, by signora Minolę przyrządzać dłużej i staranniej, o ile bowiem Petruchio był zwykłym sukinsynem, to Minola był ojcem, który z pełną świadomością sprzedał temu sukinsynowi córkę.
8. Król Lear, za koszmarną głupotę i durne uprzedzenia.
9. Adrian Monk. Niech ktoś skróci mu męki. A jeśli nie on, to scenarzysta, który go wymyślił.
10. Skrzetuski. Ja wiem, że Sienkiewicz chciał stworzyć pozytywnego bohatera, który przedkłada dobro publiczne nad prywatę, ale wyszedł mu taki jakiś smęt, za którego nawet ratować ukochaną muszą koledzy, bo ten umrze ze zgryzoty, a się nie ruszy. W dodatku, tak niby Helenę kochał, ale kiedy podejrzewał, że Bohun mu ją "popsował", to już widział miejsce dla niej tylko w klasztorze, już jego łoża była niegodna...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Przekąska dla Hannibala :) 15.09.14, 17:54
      O, widzę , ze "Informacje Oczywiste" mają fanów:)
    • tt-tka Re: Przekąska dla Hannibala :) 15.09.14, 18:24
      1,2,3 jak wyzej plus pytanie - czy postacie te moglyby egzystowac pozbawione mozdzku (smacznego, panie lecter) i co byloby ich sila napedowa ?
      4 Ignac oczywiscie - rodzina z ignacem po amputacji kostuchy wyladowalaby w wariatkowie; wykonczylby wszystkich
      5,6,7,8,9,10 - bohaterowie sienkiewicza, ktorych autor uznal za pozytywnych, w dowolnej kolejnosci (skrzetuski, kmicic, winicjusz, ursus, stas tarkowski, polaniecki z marynia w bonusie, typek zyjacy bez dogmatu- chyba sie rozpedzilam, no to bez ursusa)
      • bupu Re: Przekąska dla Hannibala :) 15.09.14, 19:16
        1. Cersei Lannister - na przystawkę, doktorze Lecter, bardzo proszę! Polecam tylko obgotować przed spożyciem, żeby usunąć wszystkie toksyny. Upiorne babsko, które mam ochotę zatłuc przy każdym odcinku GoT.

        2 i 3. Przychylam się do prośby o dołączenie do pańskiego menu Gabona i Milicji, z zastrzeżeniem jak w punkcie pierwszym, bo to wielce toksyczne duo.

        4, 5 i 6. Głównu bohaterowie filmu "Pompeje" w sosie z reżysera i scenarzysty tegoż dzieła. On drewniany (ale Kit Harrington ma tak chyba na stałe) ona z tektury, scenariusz bzdetny i pozbawiony sensu, a reżyserowi ktoś już chyba zdążył wyjeść mózg.

        7. Horatio to bardzo dobra kandydatura. Panu już dawno odjechał peron do skondensowanego Marysuizmu. YYYYYYYYYYYYYYYYYEEEEEAAAAHHHH!

        8. Jane Eyre w wykonaniu Mii Wasikowskiej, bo jest firanowata i wyprana z energii, wpatruje się w Rochestera maślanym okiem, do tego nie może domknąć ust, czyli jak Danusia Filipak wyobraża sobie granie romanycznej hirołiny.

        9. Rżącą jak kretynka i niegrzeczną (pan nie lubi niegrzeczności, prawda, Doktorze?) Liz Bennet z "Dumy i Uprzedzenia", rocznik 2005. Doprawdy, ciężko o bardziej irytującą i niestosownie się zachowującą osóbkę.

        10. Nikt mi jakoś do głowy nie przychodzi. Hmmm...
    • aadrianka Re: Przekąska dla Hannibala :) 15.09.14, 19:17
      O, fajny łańcuszek :) To ja wpisuję moje typy, kolejność przypadkowa.

      1. Hans Castorp z "Czarodziejskiej Góry". Rany, jakie z niego wulgarne określenie żeńskiego narządu płciowego grochowe. Książkę porzuciłam przy opisie śnieżycy, bo kolejne stronice w towarzystwie tego bezkręgowca to byłaby tortura nie do zniesienia.

      2. Irena z "Sagi rodu Forsythe'ów". Fałszywe, zarozumiałe, zimne babsko o podwójnych standardach moralnych.

      3. Pollyanna. Jakże mnie irytowało to szczebioczące, naiwne do granic absurdu, wścibskie dziewczę.

      4. Selim Mirza, ten od Sienkiewicza. Ten co Hanię kochał do szaleństwa, póki panienka nie zapadła na ospę i czasowo nie zeszpetniała. Na widok skalanej ospą twarzyczki dzika miłość równie dziko z namiętnego młodzieńca uleciała.

      5. Z ostatniej lektury wakacyjnej: Belinda, bohaterka "Toskanii dla początkujących". Książka skądinąd zabawna i lekka, pomijając fakt, że główną postać ma się ochotę usmażyć na wolnym ogniu.

      6. Pani dyrektor Agnieszka Borowska, po mężu Brańska (?), pojawiająca się w kilku powieściach Szwai. No nie znoszę baby, no :P

      7, 8. Milicja i Gabunia neojeżycjadowe. Bez nich jest jeszcze nadzieja dla reszty Borejków.

      9. Córka bohaterów "Ominąć Święta" Grishama. Tak im kibicowałam, a głupia rozwydrzona smarkula wszystko zepsuła!

      10. Bond we wcieleniu Craiga. Knajacki blondasek jako Bond, ta zniewaga krwi wymaga!
      • yvi1 Re: Przekąska dla Hannibala :) 15.09.14, 19:32
        1.Wysunela mi sie Gemma z SoA ,niech sie piecze na wolnym ogniu.
        2. Jej synus Jax,za zaslepienie i glupote,mozna go spozywac w malych kawaleczkach.
        3. Ceserei,bo uwielbialam Sarah Connor:) i blond jej nie pasuje :)
        4. Anie z Zielonego Wzgorza od bodajrze 3 czesci,coz za okropienstwo ( serial).A wlasciwie rezysera tego szkaradka.Tak zepsuc moje ulubione ksiazki!
        5. Milicja Kostucha ,bo moze jak Hannibal bedzie juz troche najedzony to sie nie udlawi.
        6.Gabon
        7. Wasy Baltony :).Reszta Florjana moze zostac:).
        8.Sean Bean za role w " Legends". Normalnie to go uwielbiam,ale teraz mnie rozczarowal.A ze i tak predzej czy pozniej ginie ....:)
        9.Sue Silvester z Glee,zeby sobie Hannibalek cos ostrego przekasil.
        10.Elena i Stefan z " Pamietnikow wampirow". Nuuuuuudni jak flaki z olejem.
        Znalazlo by sie jeszcze paru,ale niech sie nie przeje biedny doktorek :).
        • yvi1 Re: Przekąska dla Hannibala :) 15.09.14, 19:33
          Sorry za byka !
        • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 17.09.14, 22:40
          co do pkt. 10 - książkowi są fajni, tylko serialowi niestrawni. To może Lecterowi podsunąć scenarzystę?
    • lululemon12 Re: Przekąska dla Hannibala :) 15.09.14, 20:38
      Zdecydowanie przychylam się do wniosku o zeżarcie wszystkich (męskich) głównych bohaterów Sienkiewicza. Ewentualnie Zagłoba i Wołodyjowski mogą ocaleć, ale pod warunkiem, że Kmicic i Połaniecki zostaną potraktowani jak ostrygi.
      Poza tym:
      1. Rochester. Może i nie największa fuja w literaturze, ale przy czytaniu non stop zgrzytałam zębami.
      2. Jazon, zwłaszcza w wersji Eurypidesa.
      3. Rose Tyler z Doctora Who. Wrrr.
      4. [Proszę nie gryźć!] Irene Adler z nowego Sherlocka. Kto jej ukradł trzy czwarte intelektu i dlaczego cholerny Sherlock był górą? Jego zresztą też można odrobinę podgryźć, w trzeciej serii sentymentalnieje i firanieje w zastraszającym tempie.
      5. Król Szahrijar. Za całokształt.
      6, 7, 8- jeśli dopuszcza się postaci realno-literackie: Wojciech Kossak z obiema upiornymi córeczkami, wersja z Zalotnicy niebieskiej oraz Marii i Magdaleny.
      9. Obłoński. Bezmyślny, zapatrzony w siebie pacan.
      10. Arnolf ze Szkoły żon.
      • anchema Re: Przekąska dla Hannibala :) 15.09.14, 22:19
        1. o tak
        4. TAK!!! tak! się zgadzam :) wulgarne, prymitywne babsko
        popieram Wasikowską i Fassbendera - jedyna ekranizacja JA którą przewijałam, tak bardzo było nudno
        od siebie dorzucam
        1. Emilkę z Księżycowego Nowiu - subtelna mary sue, ale wkurzająca, i do tego ta "duma Murrayów" buk wi z czego
        2. Heathcliff i Cathy - nigdy wcześniej i nigdy później nie zetknęłam się w literaturze na parę tak irytujących psychopatycznych egoistów
        swoją drogą skłoność sióstr Bronte do opisywania psycholi jako wiodących romantyków jest najlepiej podsumowana tutaj:
        workinprowess.com/wp-content/uploads/2012/08/brontessm.png

        • bupu Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 00:56
          Przepraszam, że się oburzę, ale w którym miejscu w "Wichrowych Wzgórzach" Heathcliff jest przedstawiony jako romantyk? Przecież Emily od początku do końca maluje Hicia jako człowieka zapiekłego w nienawiści, wrednego sadystę, miłującego Kathy w sposób chory. A Kathy jako egoistkę o małym rozumku, krzywdzącą wszystkich wokół. Gęby hhhrrromanticznej pary dorobiono im później!
          • dakota77 Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 12:11
            Zgadzam sie, z ksiazki ani przez chwile nie wynika inny obraz tej pary, oni w ogole nie sa przedstawieni jako cudowni, romantyczni, idealni.
            • meduza7 Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 12:38
              Ale taka już na przykład Natalia Borejko wymieniła Heathcliffa w rozmowie o ideale mężczyzny... Co jest tym bardziej dziwne, że dopiero co zakończyła niszczący związek z Nerwusem, który przecież też był taaaaki rrrrrhomantyczny i Tak Bardzo Kochał.
              • dakota77 Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 12:46
                No i tego nigdy nie moglam zrozumiec- skad niby jej sie to wzielo. Bo tak strasznie te Kathy kochal? Raz, ze to bylo niszczace uczucie, dwa, ze sama Kathy byla okropna.
              • bupu Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 21:39
                meduza7 napisała:

                > Ale taka już na przykład Natalia Borejko wymieniła Heathcliffa w rozmowie o ide
                > ale mężczyzny... Co jest tym bardziej dziwne, że dopiero co zakończyła niszcząc
                > y związek z Nerwusem, który przecież też był taaaaki rrrrrhomantyczny i Tak Bar
                > dzo Kochał.

                Zakończyła, ale nie dlatego, że związek był toksyczny, tylko dlatego,że Imperatyw Autorski, pchający ją w ramiona Robroja, jej kazał. A MM prezentuje ostatnio bardzo dziwne poglądy na temat ideału mężczyzny, patrz Józef Pałys.
              • mmoni Re: Przekąska dla Hannibala :) 17.09.14, 10:26
                To w sumie wyjaśnia, czemu Natalia w ogóle wpakowała się w związek z Nerwusem - bo ma upodobanie do psycholi, którym wszystko można wybaczyć dlatego, że "on to zrobił z miłości". Inna rzecz, że Musierowicz tutaj zapewne polega na mętnych wspomnieniach z dawno przeczytanej lektury i popkulturowej kalce Heathcliffa jako hhhhromantycznego kochanka, która to kalka pomija takie urocze epizody, jak wyraz żalu na twarzy Heathcliffa, kiedy odruchowo złapał dziecko spadające ze schodów.
      • dziabka1 Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 11:48
        lululemon12 napisał(a):


        > 6, 7, 8- jeśli dopuszcza się postaci realno-literackie: Wojciech Kossak z obiem
        > a upiornymi córeczkami, wersja z Zalotnicy niebieskiej oraz Marii i Magdaleny.

        Ale za co chcesz posłać Kossaków w tej wersji w zęby Hannibala?
        Tak z ciekawości się pytam.

        • tt-tka Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 12:08
          za co chcesz poslac Kossakow w zeby Hannibala?

          Lullemon pewnie ma swoje powody, ale tez wtrace swoje trzy grosze - bo w wymienionych ksiazkach oni mi diablo przypominaja Borejkow - rodzina zapatrzona w siebie i zakochana w sobie, pepek swiata, punkt odniesienia do wszystkiego , oczywiscie nikt im nie moze sprostac ani rownac sie z nimi, kazde watpliwe zachowanie , ze nie powiem swinstwo, jest dobre, jesli nasze
          • lululemon12 Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 15:15
            Tt-tka ujęła to we wspaniale lapidarny sposób, pozostaje mi tylko dorzucić garść przykładów:
            1) Hipokryzja i kalizm. Lilka zhańbioną pokojową wyrzuca na bruk, bo jakże to tak, w domu ostawić? Co by ludziska powiedzieli? I wiem, czasy były takie a nie inne, ale panienka nawet przez chwilę ślicznej główki sobie nie zaprzątnęła, czy dobrze robi. Za to kolejną chlebodawczynię zniesławionej Niesi, która doprowadziła dziewczynę do poronienia, natychmiast piętnuje się jako Dulską.
            2) Stosunek do nowych członków rodziny i dyskrecja bez mała borejkowskie: do nieszczęsnego Bzunia czy Karasia wszyscy oprócz Maniusi odnoszą się jak do Pyziaka w McDusi, na każdym kroku dają odczuć, że jest intruzem. Madzia i Lilka zresztą pierwszych mężów traktowały trochę jak skrzyżowanie bankomatu z zabawką do łóżka, ich potrzebami czy uczuciami nie były specjalnie zainteresowane, na pierwszy plan wybijało się wiecznie biadolenie, że ONI tacy zwyczajni, tak nie rozumieją, ONE takie nieszczęśliwe... Do tego nieustannie wtrącały się nawzajem w swoje małżeńskie sprawy, dolewały oliwy do ognia i usilnie starały się rozbić małżeństwo siostry.
            3) Obrzydliwe, protekcjonalne traktowanie Maniusi przez całą trójkę. Wyśmiewanie, lekceważenie, obnoszenie się przez Wojtusia z romansami i kwitowanie zazdrości jako wydziwiania, i tak dalej, i tak dalej. Ale jak trwoga i problemy, to w te pędy do Mamidła, niech naprawia, pociesza, dopieszcza.
            4) Wymaganie dobrych manier, ale wyłącznie od innych. Choćby ich zachowanie w teatrze, opisywane bodajże przez Brandysa: rozmowy na cały głos, śmiech, co ich obchodzi, że ktoś wolałby słuchać aktorów niż Kossaków?
            5) Pępkostwo świata: urocza scenka w kawiarni, gdy Julek Tuwim przy nich (!!) ośmielał się zachwycać swoją narzeczoną! Nie trzeba mówić, że panienki przez cały czas siedziały skwaszone, a opis Stefci wysmażono odpowiednio krytyczny.
            6) Egoizm. Lilka chce mieć Madzię przy sobie- niech Madzia wszystko rzuca, "głupią Reksią" zajmą się przecież dziadkowie. Madzia rozważając rozwód ani przez chwilę nie zastanawia się nad dobrem dziecka czy uczuciami męża, jedynym argumentem za utrzymaniem małżeństwa jest dla niej status żony dyplomaty. I takich przykładów można znaleźć mnóstwo.
            7) Wzajemny stosunek Madzi i Lilki też trochę obrzydliwy, niby się kochają nad życie, ale jednocześnie na każdym kroku wyłazi z nich zazdrość o tę drugą, o to, żeby przypadkiem coś lepiej jej się nie udało. Najlepiej zresztą obrazują to same książki wspomnieniowe Madzi: niby wpatruje się nabożnie w Lilkę, kadzi, słodzi, ale co rusz wbija szpilę, w rezultacie wychodzi pamflet udający panegiryk.
            I tak dalej. A wszystko polane obficie samozachwytem i upojeniem nad własną niezwykłością i absolutnie-nie-drobnomieszczaństwem.
            Swoja drogą, poczułam się, jakbym pisała wypracowanie w podstawówce ;)
            • tt-tka Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 15:47
              to i ja jeszcze jeden przyklad
              Samozwaniec opisuje, jak ten wspanialy maz i ojciec wywiozl "swoje kobiety" na Riwiere, niestety w tym samym czasie zjawila sie tam (umowiona?) jego aktualna flama - zatem, by nie siac zgorszenia, pan Kossak ODSYLA swoje panie z powrotem do Krakowa, w srodku lata, sam zostajac z luba na wiledziaturze
              i opisujac to kilkadziesiat lat po fakcie, jako dorosla kobieta, w zupelnie innej rzeczywistosci i w czasie innych pojec APROBUJE to i pisze o ojcu i jego uczuciach rodzinnych z zachwytem
              buuuueeeee
              P.S przepraszam Lululemon za literowki - nie wiem, czemu w Twoim nicku robie je nagminnie
              • ananke666 Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 21:17
                To i ja jeszcze dodam. Pamięta ktoś kuzynkę Lili i Madzi, Jadwigę, późniejszą żonę Witkacego? Otóż w powojennej rzeczywistości Madzi się wiodło dobrze, a Jadzi wcale. I dla tej właśnie Jadzi, kuzynki, towarzyszki dziecięcych zabaw, Madzia nie kiwnęła palcem, za to nie omieszkała wygłaszać na jej temat zjadliwych uwag. Jadwiga niekiedy zaś dosłownie przymierała głodem i nie miała się gdzie podziać. Z rodziną najlepiej na zdjęciu. Z rodziną Kossaków też.
      • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 29.09.14, 23:05
        No... Lulu, a może Kmicic do pewnego momentu da się znieść? Jak nie trawię Skrzetuskiego, tak Kmicic, dopóki był watażką jest atrakcyjny, nawet już po zrozumieniu błędu, gdy jako Babinicz rozrabia - jeszcze się da znieść. Dopiero potem następuje końcowe przesłodzone "Ran twych niegodnam całować" łaska króla, nagła sympatia wszystkich wesele i żyli długo i szczęśliwie...
        • lululemon12 Re: Przekąska dla Hannibala :) 01.10.14, 09:38
          vi_san napisała:
          > No... Lulu, a może Kmicic do pewnego momentu da się znieść?

          Jakoś mi wcześniej umknął Twój post. IMO Kmicic jest irytujący nie sam w sobie, ale przez kreowanie na bohatera pozytywnego, co to przemiana, nawrócenie itede. Ale jaka przemiana? Na Jasnej Górze może i chwilowo pokornieje, ale szybko wraca do siebie. To po prostu taki typek, który zawsze musi postawić na swoim, a jeśli ktoś podskoczy, to palenie, rżnięcie i gwałty. W dalszym toku powieści zyskuje po prostu dla wrodzonych upodobań nieco szlachetniejszą motywację.
          I coś mi się widzi, że jak Oleńka trochę mu spowszednieje, to w chwili gorszego nastroju bez skrupułów jej przylutuje. Później może i będzie się kajał, rączki całował, ale jak humorek znów się zmieni, to akcję powtórzy. I tak w koło Macieju. Ewentualnie z czasem przestanie przepraszać.
          • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 01.10.14, 11:05
            A. Ja tam nie uważam go za bohatera pozytywnego - i tu się chyba różnimy. Ogólnie chodziło mi raczej o to, że do pewnego momentu jest to postać dobrze napisana, spójna psychologicznie i charakterologicznie. "Leży" dopiero gdy Sienkiewicz uparł się dopisać mu dzielną grzywkę, co nijak nie pasuje o wcześniej nakreślonej postaci.
            A co do jego dalszych losów - to muszę cię rozczarować Jest napisane wyraźnie, że "zborejczał", łaska króla, dworek, żona, dzieci - no ideał szlachcica - ziemianina... :D Acz twoja wersja byłaby bardziej zgoda z tym, jak Sienkiewicz opisywał go przez 3/4 swej powieści...
            • lululemon12 Re: Przekąska dla Hannibala :) 01.10.14, 12:07
              > A co do jego dalszych losów - to muszę cię rozczarować Jest napisane wyraźnie,
              > że "zborejczał", łaska króla, dworek, żona, dzieci - no ideał szlachcica - ziem
              > ianina... :D

              Wyraźnie, ale tylko komentarzem odautorskim ;). Później, w Panu Wołodyjowskim, Kmicic występuje bodajże w jednej scenie, kiedy Charłamp przyjeżdża opowiadać o śmierci Anusi. Zachowuje się przyzwoicie, ale akurat ma dobry humor. Zresztą, wcale nie przeczę, że może być szanowanym obywatelem, dobrym starostą i sąsiadem- dopóty, dopóki wszystko będzie szło gładko. Wśród trudności, sporów, niepowodzeń prędzej czy później wylezie z niego prawdziwa natura. A łaską króla może się cieszyć nawet lejąc Oleńkę ;). Przyznaję jednak bez bicia, że moje teorie nie mają oparcia w twardych faktach, li i jedynie w charakterze pana chorążego.
              Co do tego, czy jest bohaterem pozytywnym- nie uważam go za takiego, wyraziłam się nieściśle. Ale Sienkiewicz uparł się go upozytywnić, sama piszesz o dorabianiu dzielnej grzywki ;). Któraś z Borejkowych matron też zdaje się wymienia Kmicica wśród męskich ideałów.
              • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 01.10.14, 14:57
                No, komentarzem, ale nie dopisywanym po latach jak pijaństwo i złodziejstwo Pyziakowi :P Więc możemy założyć, że jego "uborejczenie" Sienkiewicz zaplanował - moim zdaniem robiąc błąd. Twoje teorie oparcia w faktach nie mają, ale idealnie się wpisują w portret psychologiczny Kmicica przed wymazaniem go brązem i wepchnięciem na cokół.
                Ja go tylko [do czasu] biorę w obronę - nie jako ewentualnego mojego partnera czy ideała męskiego, ale dobrze napisaną, krwistą postać. Za zmarnowanie potencjału na rożen posłałabym Sienkiewicza. :D
                • lululemon12 Re: Przekąska dla Hannibala :) 01.10.14, 16:03
                  > No, komentarzem, ale nie dopisywanym po latach jak pijaństwo i złodziejstwo Pyz
                  > iakowi :P

                  Nieno, jasne :). Ale mimo wszystko trochę to w stylu "żyli długo i szczęśliwie", tak to się musi skończyć i tyle. Choć oczywiście mogło.
    • paszczakowna1 Re: Przekąska dla Hannibala :) 16.09.14, 15:10
      1 Lisbeth Salander z Millenium Larssona. W przypadku Mikaela Blomkvista zadowolę się kastracją.

      2,3 Jeśli chodzi o Neojeżycjadę, postulowałabym konsumpcję Józefa i Łucji Pałysów na przystawkę, przed przystąpieniem do starszego pokolenia. Józinkiem można poczęstować Ignacego Borejko Juniora.

      4,5 Matka i dziadek powyższych. Tak, nawet przed Milą i Gabrielą.

      6 Aragorn (książkowy), po pierwszym tomie.

      7,8 Filmowy Legolas (po całości) i Tauriel z filmowego Hobbita. Alternatywnie reżyser i scenarzyści.

      9 Turin z "Dzieci Hurina". Kibicuję Glaurungowi.

      10 Last but not least... Hannibal niech sam się zje, tego z "Hannibal" i "Hannibal Rising". Ewentualnie niech zje autora.
      • verdana Re: Przekąska dla Hannibala :) 17.09.14, 15:09
        Ja bym nominowała
        - Borejków w całości, razem z zięciami
        -Panią Różę i Oskara - za kompletną niewiarygodność postaci, stworzonych wyłącznie jako wyciskacze łez
        -Herkulesa Poirot, miałam pecha przeczytać wszystkie książki Agathy Christie na raz
        -Rodziców w "Oto jest Kasia"
        A swoją drogą pierwszy raz wiem, kto stworzył łańcuszek:)
        • tt-tka Re: Przekąska dla Hannibala :) 17.09.14, 16:59
          troche offtopowo
          "Oto jest kasia" czytalam w dziecinstwie i jakos slabo pamietam
          juz kilka razy spotkalam na forum odniesienia do tej ksiazki, zwykle bardzo krytyczne
          czy byla jakas dyskusja na jej temat ? chetnie bym sie zapoznala
    • agafiatichonowna Re: Przekąska dla Hannibala :) 17.09.14, 16:13
      Do menu proponuję : 1. Na przystawkę - Irena Forsythe choć Fleur też mógłby nadkąsić 2.Kostucha Borejko na rosół. Jest stara, łykowata i na nic innego się nie nadaje 3. Danie główne - uroczy małżonek Kasi Solskiej z Kogla-Mogla. 4. Na deser - ociekające lukrem Amelia Sedley z Targowiska próżności i Fanny Price z Mansfield Park. Ta ostatnia szczególnie z brytyjskiego serialu, dość leciwego. Kto nie widział niech dziękuje niebiosom.
      • dziabka1 Re: Przekąska dla Hannibala :) 17.09.14, 16:23
        agafiatichonowna napisał(a):

        3. Danie główne - uroczy małżonek Kasi Solskiej z
        > Kogla-Mogla.


        Ooooch! A niech go zeżre na żywca, kąsząc małe kąski!
    • morekac Re: Przekąska dla Hannibala :) 17.09.14, 23:10
      1.Koszalek Opałek. Zawsze mnie wkurzal.
      2-4.Ambroży Kleks, profesor. Gregory House, lekarz. Albus Dumbledore, czarodziej.Są nazbyt wszystkowiedzacy.
      5. Nel ze starszej ekranizacji 'W PiP' - strasznie miała piskliwy głosik.
      6-7.Dick Sand z '15-letniego kapitana' . I Staś Tarkowski.Za marysuizm.
      8 i dalsze. Bohaterowie Jezycjady .Ale tylko ci mili i serdeczni.właśnie za to.
    • koriolanus Re: Przekąska dla Hannibala :) 18.09.14, 10:51
      Cudowny łańcuszek. Starałam się (z wyjątkami) przywołać takie postaci, które nie były pisane przez autora właśnie w celu znienawidzenia (typu Joffrey z Gry o Tron), tylko te, którymi wszyscy się zachwycają, a ja mam ochotę ich usmażyć. Tak po prostu. Za niewinność. Za uśmiechnięty ryj ;-) Wybaczcie, jeśli urażam czyjeś uczucia, ale trudno tego uniknąć przy tym łańcuszku ;-)
      1) Pollyanna - ach jak ja nie znosiłam tej durnej optymistycznej lali. Najbardziej znienawidzona przeze mnie książka, ale może dlatego że czytałam ją w późniejszym dzieciństwie, kiedy wszystko mnie wkurzało.
      2) Angelina z "Dekoratora" i wszystkie kochanki Fandorina, którym udało się przeżyć poszczególne tomy powieści Akunina. Fandorin zostaje dla mnie, na jedną noc. Potem też do chłodni ;-)
      3) Jack Brigance z "Czasu zabijania" (książka) - poza tym że nie jest rasistą i lubi "czarnuchów" ma same wady. Megaloman, niby bezinteresowny, a naprawdę wszystko robiący z wyrachowania. Żonie zabrania mieć kolegów, a sam buja się po stanie ze stażystką. Ma gdzieś rodzinę, bo musi coś sobie udowodnić. A i tak (w odróżnieniu od filmu) wszystko robią za niego inni.
      4) Yennefer z "Wiedźmina". Głupie, rozkapryszone babsko, które samo nie wie, czego chce, a wszyscy się do niej ślinią. Za to jest dobra w łóżku/w wannie, nawet z połamanymi żebrami i wstrząsem mózgu. Na patelnię.
      5) Para Kenzie-Gennaro z powieści Dennisa Lehane'a. Mają tyle traum, że nawet nie zauważą, że są zjadani.
      6) Nerwus. Borejki mi nie przeszkadzają. Ten toksyczny, agresywny, i niby taki romantyczny zwolennik skuwania kobiet kajdankami, owszem. Chętnie zobaczyłabym, jak jest pożerany pod postacią niewegetariańskiego gaspacho albo Paluszków (z) Aspazji ;-)
      7) Wokulski. Bycie zjedzonym w porównaniu z mękami, które przeżywał, to właściwie przysługa ze strony Lectera ;-)
      8) Popieram kandydaturę rodziców Kasi z "Oto jest Kasia" ;-) Chyba każda przy zdrowych zmysłach dziewczynka była pełna zrozumienia dla bohaterki książki, a rodziców powinno się wychłostać.
      9) Wyjątek nieksiążkowy. Frank Underwood z "House of Cards". Tylko dlatego, że chętnie zobaczyłabym rozmowę przy kolacji Underwooda-Spaceya z Lecterem-Mikkelsenem. To byłby fascynujący dialog. Ciekawe, czy Hannibal zrobiłby żeberka ;-)
      10) A właściwie powinien być na pierwszym miejscu. Mordimer Maderdindindodnin coś tam z powieści Jacka Piekary. Chyba najbardziej znienawidzona przeze mnie postać literacka. Za całokształt. Za "ślachetność" i bycie największą Mary Sue z możliwych, bo to taki rodzaj Mary Sue co to nawet jak kogoś zabije, to w słusznej sprawie. Za totalną papierowość. Za kręcenie się w kółko i ciągłe użalanie się nad sobą. Tak, wiem. Hannibal powinien raczej zjeść autora ;-)
      • bupu Re: Przekąska dla Hannibala :) 18.09.14, 17:37
        koriolanus napisała:

        > 4) Yennefer z "Wiedźmina". Głupie, rozkapryszone babsko, które samo nie wie, cz
        > ego chce, a wszyscy się do niej ślinią. Za to jest dobra w łóżku/w wannie, nawe
        > t z połamanymi żebrami i wstrząsem mózgu. Na patelnię.

        O, zapomniałam o Yen, a działa mi na nerwy jak rzadko. Geralta proponuję w łańcuszki zakuć i posadzić przy stole, żeby mu Hanni wytłumaczył, dlaczego nie powinien robić z siebie męskiego firana, latając za tą kretynką.

        > 7) Wokulski. Bycie zjedzonym w porównaniu z mękami, które przeżywał, to właściw
        > ie przysługa ze strony Lectera ;-)

        Eeeej, ja Staśka lubię! Czy Lecter nie mógłby zamiast niego spożyć skrzydełka panny Łęckiej? Z niej i tak żadnego pożytku nie ma, a głupia i pusta, że aż świszczy (ta próżnia w jej czaszce).

        > 9) Wyjątek nieksiążkowy. Frank Underwood z "House of Cards". Tylko dlatego, że
        > chętnie zobaczyłabym rozmowę przy kolacji Underwooda-Spaceya z Lecterem-Mikkels
        > enem. To byłby fascynujący dialog. Ciekawe, czy Hannibal zrobiłby żeberka ;-)

        To może niech go raczej doktor zaprosi na kolację jako konsumenta, a nie danie. Na ubój go szkoda :D
        • koriolanus Re: Przekąska dla Hannibala :) 19.09.14, 11:38
          > Eeeej, ja Staśka lubię! Czy Lecter nie mógłby zamiast niego spożyć skrzydełka p
          > anny Łęckiej? Z niej i tak żadnego pożytku nie ma, a głupia i pusta, że aż świs
          > zczy (ta próżnia w jej czaszce).

          Jestem się skłonna zgodzić. A w ogóle nie na temat to cudny musical zrobili z Lalki w TM w Gdyni i to naprawdę takie guilty pleasure dla studenta polonistyki zobaczyć Wokulskiego w wersji stepującej.

          > To może niech go raczej doktor zaprosi na kolację jako konsumenta, a nie danie.
          > Na ubój go szkoda :D

          Na to nie wpadłam :D Dobry pomysł, a na kolację niech będzie ten biedny niemota prezydent USA i jego durna żona. Albo sama żona, bo prezydenta mi jednak trochę szkoda.

    • emae Re: Przekąska dla Hannibala :) 18.09.14, 12:23
      Uwielbiam te łańcuszki "wymień 10" :) W ciemno przyjmuję zaproszenie do każdego!
      Z tym konkretnym miałam problem. Rzadko zdarza się, żeby postać literacka lub filmowa wzbudzała we mnie tak silne negatywne emocje. Właściwie na dobrą sprawę udaje się to tylko postaciom z Jeżycjady!

      Zatem w dzisiejszym menu pana doktora:
      1. Rude kiełbaski z musztardą sarepską, podlane likierem choco
      2. Chudy rosół z rudego kościotrupa
      3. Ruda myszka w kąpieli wodnej roztopiona (Uwaga! Grozi czkawką)
      4. Naszampańskie ciastko "tekturka"
      5. Wieprzowina "Marzenie Serc Niewieścich" a la Forsyte (Było nie było, to też jest danie jeżycopochodne)

      Ponadto z innych kręgów literacko-filmowych polecam:
      6. Żona Lestera z serialu "Fargo". Jedyna postać filmowa w moim zestawieniu. Od pierwszej sceny z jej udziałem miałam ochotę coś jej zrobić.
      7. Patty z "To właśnie Patty" Jean Webster. Uch, nie znoszę dziewuszyska.
      8. Gaby McAslan z "Chagi" Iana McDonalda. Jeśli uważacie, że Borejkowie jako postaci literackie są mało spójni, polecam zapoznać się z Gaby.
      9. Tytułowa "Pat ze Srebrnego Gaju" Lucy Maud Montgomery. Choć doskonale rozumiem, że to autorka powinna zostać zjedzona za takie zrujnowanie tej postaci.
      10. Sloan McAllister z babskiego czytadła "Dziki miód" autorstwa Fern Michaels. Swego czasu (liceum) czytałam sporo pozycji tego typu. Otóż wspomniany główny amant McAllister to paskudny przemocowiec, wynaturzony John Smith (w sensie, że ten od Pocahontas), traktujący kobietę jako podległe mu zwierzątko. Aż dziwne, że to kobieta kobiecie napisała takiego wstrętnego typa.
    • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 18.09.14, 13:41
      1. Klaudyna z powieści Colette - rozpuszczona smarkula stuknięta na punkcie pornografii i z lekkimi skłonnościami les;
      2. Pollyanna - z wymienionych przez przedpiśczynie powodów;
      3. Edziu Cullen ze Zmierzchu itd. z całą swoją kretyńską rodzinką do spółki - za całokształt;
      4. Ania [L.M.M.] tak od trzeciego tomu wzwyż, Emilka i inne - za marysuizm i wszechdobroć;
      5. Cała ekipa z CSI NY, może bez Stelli, ale Stelli zdaje się już nie ma? - ogólnie jeśli to "przekrój" nowojorczyków, to za Chiny Ludowe z Koreą na dokładkę nie chciałabym się znaleźć w Nowym Jorku i mieć z nimi nic wspólnego! Wolę ekipę z Las Vegas. :P A Lecter niech się nimi aby nie udławi, bo
      6. Milicja, Gabuchna, Idusia, ich małżonkowie na zupę z małży, potomstwo w komplecie [no dobra, potomstwu może wystarczy poprzyglądanie się jak Hannibal spożywa kolację ze starszego pokolenia?]
      7. Harm Rabb z JAG - przystojny, inteligentny, a równocześnie tak głupi, że zęby bolą na sam widok;
      9. [Lecter nie będzie potrzebny, bo 99% czytaczek forum zje mnnie :D ] Sherlock Holmes - grany przez Benedicta Cumberbatha - uwielbiam Holmesa, uwielbiam Benedicta [ten jego głos...], ale raczej z osobna, jak dla mnie "położył" postać kompletnie;
      10. Większość bohaterów "Dynastji", "M jak cośtam", telepatrzydeł wenezuelsko - brazylijsko - argentyńsko - kolumbijsko - meksykańsko - czort wie jakich...
      I punktem 10 załatwiłam bidusiowi pożywienie na najbliższe 465846546576165 wieków. :D
      • emae Re: Przekąska dla Hannibala :) 18.09.14, 13:50
        vi_san napisała:

        > Emilka i inne - za marysuizm i wszechdobroć;

        Yyy... Jak to?

        • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 18.09.14, 18:05
          Inne - czyli Pat, Historynka... Bohaterki Lucy Maud. Wkurzają mnie, bo są zbyt doskonałe, mądre, piękne, no, bez wad po prostu. A nawet jeśli jakąś mają to malutką, albo wręcz pozorną. Emilka niby prezentuje "dumę" [z czego niby?], ale w gruncie rzeczy ma urodę, karierę, mężczyzn... Wszystko jak po maśle, poza śmiercią rodziców [matki co prawda nie znała o ile dobrze pamiętam, ale śmierć ojca była dla niej ogromną traumą]. Jednak nawet po śmierci rodziców Emilka nie została sama, tylko z rodziną matki, ciotka Elżbieta była co prawda dość oschła, ale nie specjalnie wobec Emilki, tylko po prostu taki charakter, a pozostali mieszkańcy Srebrnego Nowiu byli jej bardzo życzliwi. Chce napisać powieść - proszę bardzo, wydawca natychmiast się znajduje, oczywiście największy w całym kraju. Partnerzy? Ależ nie ma sprawy Dean, Ted [Tadzio?], może sobie każdego owijać wokół palca, tylko jej się nie chce. Jest dobra do niemożliwości - chociażby zgadza się "druhnować" Ilzie, mimo, że sama kocha jej [niedoszłego] męża... Wizje magiczno - romantyczne miewa... No, po prostu mogłaby sobie uścisnąć prawice z obecną Gabą, która też jest dobra i miła i ma dzielną grzywkę, a autorka uparcie nie dostrzega jej toksyczności i innych brzydkich cech. Montgomery była wobec swoich bohaterek nieco uczciwsza, ale uważam, że pisanie sagi LMM przerastało [tak jak i MM], co wyraźnie widać w późniejszych tomach Ani. Zwrot "i inne" zaś tyczył Janki z Latarniowego Wzgórza, Kilmeny ze starego sadu, Marigold [z "Czarodziejski świat Marigold"], Pat, no i większości oszałamiającej "dziewczątek" z "Dzban ciotki Becky" [inny tytuł "W pajęczynie życia"].
          • dakota77 Re: Przekąska dla Hannibala :) 18.09.14, 18:30
            Przeciez Emilka nie spedza zycia jeczac, jaka to jest biedna i nieszczesliwa? Wrecz przeciwnie, docenia to co ma. Nigdy nie odbieralam jej jako "dobrej do niemozliwosci", moim zdaniem jest taka w sam raz, inna od slodkopierdzacych bohaterek z pozostalych ksiazek LMM. Pomimo wizji i artystycznej egzaltacji, ktora jej zreszta z wiekiem maleje, jest moim zdaniem taka normalna, ludzka. Druhnuje Ilzie nie z wielkiej dobroci, ale uwazajac, ze wieloletnia przyjazn jest wazniejsza niz uczucie, ktore dawno uznala za niemozliwe do spelnienia.

            Ech, nie bardzo wiem jak to opisac, ale odbieram ja zupelnie inaczej niz ty. A, gdzie ta toksycznosc i brzydkie cechy?
          • emae Re: Przekąska dla Hannibala :) 19.09.14, 07:43
            vi_san napisała:

            > Inne - czyli Pat, Historynka... Bohaterki Lucy Maud. Wkurzają mnie, bo są zbyt
            > doskonałe, mądre, piękne, no, bez wad po prostu.
            > Zwrot "i inne" zaś tyczył Janki z Latarniowego Wzgórza, Kilmeny ze starego sadu, Marigold [z "Czarodziejski świat Marigold"], Pat, no i większości oszałamiającej "dziewczątek"
            > z "Dzban ciotki Becky" [inny tytuł "W pajęczynie życia"].
            >

            Moim zdaniem, spośród wymienionych dziewczyn za Mary Sue można uznać co najwyżej późniejszą Anię (to jest nietypowa Mary Sue, bo przez większość osób uznawana za niezbyt piękną) i Kilmeny. Emilka zdecydowanie nie jest Mary Sue ani żadnym aniołem dobroci! Jej wady (m.in. właśnie przesadna duma) są wyraźnie ukazane przez autorkę. Mężczyźni, którzy ją otaczają? Toksyczny Dean i Ted, który nie wie, czego chce i nie potrafi o nią zawalczyć. Mało nie wziął ślubu z jej najlepszą przyjaciółką! Droga Emilki do kariery wcale nie jest prosta, wielu wydawców jej odmówiło, pierwszą powieść przecież spaliła, zrozpaczona. Jej życie jest usłane różami? Praktycznie cały trzeci tom jest zapisem depresji Emilki, którą wszyscy opuścili, która siedzi w domu, przeżywa groźny wypadek, zaręcza się z mężczyzną, którego nie kocha, bo nie widzi szans na swoje szczęście... Jeśli już tak dokładnie omawiamy, to Emilka nie ma też wcale jakiejś wielkiej urody. Choć ja ją widzę jako prześliczną, bo bardzo lubię ten typ :) w książce jest opisywana raczej jako interesująca, daleko jej do piękności. Prawdziwą pięknością jest Ilza.
            Pat jest daleka od ideału jak mało kto. Charakter ma wręcz nieznośny, jej uroda, u nastolatki nijaka, rozkwita w pewnym momencie, ale bardzo szybko przemija - w wieku 30 lat Pat ma już coraz więcej siwych włosów i zmarszczek. Życie nie szczędzi jej rozczarowań, Pat traci praktycznie wszystko, co kochała. Wielbiciele owszem, krążą wokół niej, bo jest ładną dziewczyną i dobrą partią, ale ona kocha tego jednego, którego długo przy niej nie ma.
            Historynka nie jest żadną pięknością, Felicity przyćmiewa ją na pierwszy rzut oka. Jest zwyczajną dziewczynką, która ma ciekawy talent i dzięki niemu kilkoro dzieci wpatruje się w nią z podziwem. To wszystko.
            Itd., itp... Nie widzę tu żadnej Mary Sue, wszechdobroć też nie wchodzi w grę. Wydaje mi się wręcz, że LMM stroniła od tego typu postaci. Idealne piękności pojawiały się na drugim planie lub w tle - niesamowitą i wręcz nierealną postacią jest Leslie Moore (zwana Ewą :) ), ale ona dla równowagi otrzymała od autorki strasznie ciężkie życie i mnóstwo problemów.
            • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 20.09.14, 18:03
              Kłócić się nie będę, ok. Wycofuję się z określenia "marysuizm", zakładam, że czytające i tak wiedzą o co mi chodzi. :)
      • meduza7 Re: Przekąska dla Hannibala :) 19.09.14, 09:51
        >5. Cała ekipa z CSI NY, może bez Stelli, ale Stelli zdaje się już nie ma? - ogólnie jeśli to "przekrój" nowojorczyków, to za Chiny Ludowe z Koreą na dokładkę nie chciałabym się znaleźć w Nowym Jorku i mieć z nimi nic wspólnego!

        Pamiętam, że oglądając twardo wszystkie trzy serie w pewnym momencie złapałam się na tym, że oprócz Stelli nie pamiętam nikogo z nowojorskiej ekipy. Nie pamiętałam, jak się nazywa szef, ledwie odróżniałam od siebie pozostałych... CSI Miami poszło w totalny marusyizm bohaterów (i telenowelowość przy okazji), CSI LV w różne dziwactwa i ekscentryzmy, a CSI NY w totalną szarość i przeciętność.
        • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 20.09.14, 18:13
          Oglądałam wszystkie CSI. Miami porzuciłam bezpowrotnie, kiedy zaczęli się nurzać w prywacie, nie dałam rady przejściom Horatio z synkiem, exbabą, z zastrzeloną nowopoślubiona żoną, siostrą Erica... Zaczęło być telenowelowato i mało kryminalnie. :(
          Las Vegas nadal lubię, choć coraz mniej - brak mojego ulubionego Grissoma i [jak piszesz] całkowicie zbędne "udziwacznianie" odbierają przyjemność oglądania, ale jednak jeszcze się broni.
          Nowy York... Szef to Mac Taylor. Stella była barwna, prawdziwa - miała problemy osobiste, ale w pracy to inna bajka. Świetna postać. Poza Stellą w CSI NY nie ma ani jednego bohatera, z którym bym chciała iść, już nie mówię do łóżka, ale choćby na kawę. No, są jacyś faceci, jakieś babki, ale tak nijacy, że sympatię budzą w stopniu zbliżonym do emocji wobec siatki - reklamówki.
          • kaliope3 Re: Przekąska dla Hannibala :) 20.09.14, 20:58
            O tak, Grissoma najbardziej brakuje. Aktora, który jest zamiast, nie trawię. Kto tam w ogóle został ze starej ekipy...Jedyne CSI które byłam w stanie oglądać:(
            • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 19:28
              Z pierwszej "ekipy" w SCI LV pozostał tylko i li Nick Stokes - gra go bodajże George Eads [nie ręczę, piszę z pamięci i nie chce mi się Wiki odpalać. Gilberta Grissoma zastąpił Lawrence Fishbourne [niestrawny]. Obecnie zespołowi "szefuje" Ted Danson i LV mogą pod jego przewodnictwem pojechać kolejne kilka sezonów - udanych! :D Co prawda to nie Grissom, ale daje radę.
              • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 10:52
                A, i powróciła [zdaje się, że trwale] Sara Sidle - grana przez Jorię Fox. Znaczy odeszła wcześniej niż Grissom, ale wróciła i jest.
                • kaliope3 Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 11:23
                  Och, Sara i Grissom, moja ulubiona para...Widziałam raz fragment odcinka, w którym Sara rozmawia z Grissomem na skypie, czy czymś takim, obok mając jego matkę;) Sare i Nicka, oprócz Grissoma, najbardziej lubiłam, fajnie że choć tych dwoje jest. Teda Dansona widziałam i tę nową postać kobiecą też, ale to już kompletnie coś innego... Trudno. Fishbourna tez raz widziałam w jakimś odcinku, faktycznie, wyglądało to trochę tak, jakby nie wiedzieli co tu zrobić z tą postacią.
          • kkokos Re: Przekąska dla Hannibala :) 21.09.14, 10:43
            Zaczęło być telenowelowato i mało krymi
            > nalnie. :(

            najwyraźniej nikt tego nie zniósł, a skoro główną motywacją do oglądania zaczęła być beka ze sposobu, w jaki horatio zakłada okulary, serial musiał paść :)

            > Las Vegas nadal lubię, choć coraz mniej - brak mojego ulubionego Grissoma i [ja
            > k piszesz] całkowicie zbędne "udziwacznianie" odbierają przyjemność oglądania,
            > ale jednak jeszcze się broni.


            ojej... grissom był fajny i bardzo go brakowało, gdy nastał fishburne, ale teraz jakoś przestało. po dołującym, ponurym i w sumie dość nudnym sezonie (dwóch?) z fishburnem nastał ted danson i serial dostał niesamowitego kopa energetycznego. dla mnie to znakomity przykład na to, jak decyzje obsadowe mogą serial pogrążyć i znów wynieść na szczyty, dowód na to, że da się serial upadający uratować. bardzo lubię teraźniejsze las vegas.

            No, są jacyś faceci, jakieś babki, ale tak nijacy, że sympatię
            > budzą w stopniu zbliżonym do emocji wobec siatki - reklamówki.

            tez się z tobą nie zgadzam. mac jest od dawna mdły i nijaki, rozlazły jak guma w gaciach, sela ward mnie wkurza swoją merysujkowatością, no dobra jest taka i szlachetna, że się rzygać chce, ale reszta to po prostu fajni ludzie. na kawę z nimi? ależ z miłą chęcią!
            • meduza7 Re: Przekąska dla Hannibala :) 21.09.14, 13:40
              Skoro już mówimy o CSI NY, to w którymś tam sezonie scenarzyści ewidentnie chcieli zrobić rewolucję. Mac odszedł, zastąpiła go właśnie Jo Danville (ghrrrrr!!!), Dan poszedł do mundurowych i dostał bardzo ładną partnerkę, więc kłopoty osobiste wisiały w powietrzu... Nie minęły cztery odcinki, a scenarzyści szybciutko wycofali się z nowych pomysłów i wszystko wróciło na miejsce.

              A CSI LV z nowym szefem podoba mi się, choć Grissoma mi brakuje, i jeszcze Katherine. Na szczęście zastąpili ją całkiem sympatyczną postacią, nie takim sztucznie uśmiechniętym cyborgiem jak Jo.
              • bupu Re: Przekąska dla Hannibala :) 21.09.14, 15:46
                meduza7 napisała:

                > A CSI LV z nowym szefem podoba mi się, choć Grissoma mi brakuje, i jeszcze Kath
                > erine. Na szczęście zastąpili ją całkiem sympatyczną postacią, nie takim sztucz
                > nie uśmiechniętym cyborgiem jak Jo.

                Najgorzej się w CSI LV działo, zaraz po odejściu Grissoma, gdy do ekipy dołączył Fishburne. Uwielbiam tego aktora, ale scenarzyści znienacka zaczęli tworzyć CSI: Fishburne zamiast CSI:LV, w dodatku czyniąc z niego (Fisha) badassa merysujskiego do tego stopnia, że Horatio z Miami zaczął mieć konkurencję. Na szczęście w końcu się Fishburne'a pozbyli, przyszedł Ted Danson i CSI zaczęło znowu przypominać CSI:LV.
            • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 19:37
              Nie wiem czy nikt, ja po iluś tam razach na te okularki Horatio [bo mimo wszystko, choćby przez miłe wspomnienie pierwszych sezonów z wielkiej litery: Horatio Caine] patrzeć nie mogłam...
              Fishburne'a bardzo cenię i lubię, ale w Vegas po prostu nie było na niego pomysłu, na jego postać znaczy. Ted Danson to inna bajka - do Gilberta Grissoma mu daleko, ale daje radę i ma szansę pociągnąć kilka sezonów na wysokim poziomie.
              Co do CSI NY - nie upieram się, że TY masz ich nie lubić, napisałam tylko [zgodnie z prawdą!], że we mnie nie budzą za grosz sympatii, że pomimo oglądania od czasu do czasu ani jedna osoba z NY nie przyciągnęła mnie na tyle, bym zaczęła oglądać ich stale... Poza Stellą, ale ona odeszła. :(
      • lezbobimbo Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 14:02
        vi_san napisała:
        > 1. Klaudyna z powieści Colette - rozpuszczona smarkula stuknięta na punkcie por
        > nografii i z lekkimi skłonnościami les;

        To ma być zarzut? Co masz przeciwko skłonnościom les?
        Klaudyna jest biseksualna. Potrafi się zakochiwać w obu płciach, nie tylko z nimi puszczać.
        Przeszkadzają ci świetnie napisane a tak mało dzisiaj pornograficzne opowieści o nieskrępowanej konwenansami seksualności kobiecej, pisane specjalnie aby podniecić czytelników z początku 20 wieku?
        Aż nie wiem czy współczuć, czy biadać nad twym gustem.
        • falanga5 Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 16:44
          Witam się naprędce.

          Lebobimbo, zaleciało polityką Kalego. Nie ma jak przyczepiać się chamowato do niemal każdej możliwej wypowiedzi na forum, za to w obliczu czyjejś niechęci do abstrakcyjnej postaci, lecieć na odsiecz i kończyć w jeden z najbardziej zadufanych i protekcjonalnych sposobów.
          • dakota77 Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 16:52
            Znaczy, wlasnie pojawilas sie tutaj i w pierwszym poscie jedziesz ostro po innej uzytkownicze forum? No no, nie ma to jak mocne wejscie.
          • lezbobimbo Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 16:53
            falanga5 napisał(a):
            > Witam się naprędce.

            witaj trollu, niech ci forum lekkie będzie
        • kooreczka Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 17:54
          Lezbobimbo, Klaudyna bez względu na swoje skłonności może wydawać się antypatyczna- z lektury wyniosłam wrażenie, że zawsze patrzy na każdego z góry i tak naprawdę nikogo nie kocha, tylko rozczula się nad sobą.
          • lezbobimbo Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 18:49
            kooreczka napisał:
            > Lezbobimbo, Klaudyna bez względu na swoje skłonności może wydawać się antypatyc
            > zna-

            No to nie można napisać, że wydaje się po prostu antypatyczna?
            Co do tego ma jej biseksualność czy podglądanie całujących się nauczycielek?
            Ja bym w takim razie musiała znienawidzieć wszelkich dowolnych postaci z książek i filmów, bo wykazują skłonności hetero (a jeszcze nie daj Bohunie opisują jakieś erotyczne dla nich detale, n.p. meszek nad ustami Krzysi z Sienkiewicza). To by mi tylko ta Klaudyna została i kilka stworzeń z Tove Jansson czy Andersena.

            No i zarzut o pornografię też jest bez sensu, te książki pisane były specjalnie o rozpustnych pensjonareczkach, aby podniecić publiczność i tym samym nakręcić sprzedaż.
            I tak na dzisiejsze czasy to wcale pornografią nie jest, Klaudyna nie opisuje detalicznie stosunków ani narządów płciowych. No chyba że opisy pocałunków i uczuć odczuwanych podczas to ma być ta pornografia, to ja wysiadam :D
        • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 19:42
          Możesz biadać, mnie to specjalnie nie przeszkadza, a tobie może poprawi humor?
          Dla informacji - nie przeszkadzają mi ani czyjekolwiek skłonności seksualne, ani powieści o nieskrępowanej seksualności z początku wieków ani też książki wręcz jawnie pornograficzne. Zapewne znajdują czytelników. Wątek jest o bohaterach, których chętnie widziałoby się jako przystawkę, bądź danie główne Hannibala - więc ja nie znoszę Klaudyny. Wolno mi?
          • lezbobimbo Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 00:28
            Vi_san właściwie to nie powinnam biadać, gdyż mój gust pewnie nie lepszy (zatem wybacz)

            > więc ja nie znoszę Klaudyny. Wolno mi?

            Oczywiście, że ci wolno! Niech Hanibal żre ją na zdrowie (masz piękne nogi, czy mogę spróbować?)
            Ale uzasadniłaś to tak od czapy, że mnie wywróciło ze zdziwienia i oburzu. Uzasadniłaś niechęć między innymi tak, że una jest zbyt porno i ma lekkie skłonności les. No to się przyczepiłam.
            • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 10:33
              :D
              Głównym i pierwszym uzasadnieniem było, że to rozpuszczona smarkula. Jej zainteresowanie wyłącznie sobą, seksem i koleżankami [urozmaicanie małżeństwem z wdowcem po kuzynce] jest jednym z elementów, dla których jej nie znoszę. Jednym, co nie znaczy, że najistotniejszym. Może ja po prostu w ogóle nie przepadam za osobami, których celem życiowym są wyłącznie własne kaprysy i ich sprawy erotyczne?
    • gat45 Zakaz konsumpcji dla Hannibala :) 18.09.14, 21:14
      meduza7 napisała:

      [...]
      > 10. Skrzetuski. Ja wiem, że Sienkiewicz chciał stworzyć pozytywnego bohatera, k
      > tóry przedkłada dobro publiczne nad prywatę, ale wyszedł mu taki jakiś smęt, za
      > którego nawet ratować ukochaną muszą koledzy, bo ten umrze ze zgryzoty, a się
      > nie ruszy. W dodatku, tak niby Helenę kochał, ale kiedy podejrzewał, że Bohun m
      > u ją "popsował", to już widział miejsce dla niej tylko w klasztorze, już jego ł
      > oża była niegodna...

      Jakoś nieskładnie mi idzie skompletowanie mojej dziesiątki, ale powyższy typ Meduzy (który całkowicie podzielam) natchnął mnie do zrobienia niejako uzupełniającej listy postaci, których broniłabym przed Lecterem, mimo że w zamyśle autorskim miały być raczej szwarccharakterami.
      Oczywiście - Bohun. Zrobiony haniebnie w konia przez Kurcewiczów i ogólnie wykiwany. No dobra, może nie powinien był panienki porywać, ale wszystko mu wybaczę za odpowiedź, która pada właśnie po tym słynnym pytaniu o miejsce jej pobytu, żeby można było "nieszczęsną w klasztorze osadzić" : "Nie wiem, jak wy miłujecie, panowie szlachta, ale ...". Czy pan Sienkiewicz nie zawał sobie sprawy, że w tej rozmowie najszlachetniej wypada podły z założenia i z urodzenia Bohun ?
      • dakota77 Re: Zakaz konsumpcji dla Hannibala :) 18.09.14, 21:18
        O tak, dolaczam do Komitetu Obrony Bohuna :)
      • aadrianka Re: Zakaz konsumpcji dla Hannibala :) 18.09.14, 22:13
        Bohuna bym wpakowała do gara za te krasawice, które do chana (albo sułtana, nie pomnę) wieźli, a on każdej kamień do szyi kazał i w wodę. Po tym oczywiście, jak poigrały Kozaki-braty.
        • aadrianka Re: Zakaz konsumpcji dla Hannibala :) 18.09.14, 22:14
          Uch, niech żyje czytelna wypowiedź. Nie Bohun te dziewczyny do haremu wiózł, co wcale nie jest okolicznością łagodzącą.
      • paszczakowna1 Re: Zakaz konsumpcji dla Hannibala :) 01.10.14, 11:49
        > Jakoś nieskładnie mi idzie skompletowanie mojej dziesiątki, ale powyższy typ Me
        > duzy (który całkowicie podzielam) natchnął mnie do zrobienia niejako uzupełniaj
        > ącej listy postaci, których broniłabym przed Lecterem, mimo że w zamyśle autors
        > kim miały być raczej szwarccharakterami.
        > Oczywiście - Bohun.

        Ej no, Sienkiewicz nie był tak złym pisarzem i raczej wiedział, co robi. Bohun IMO miał z założenia być antagonistą budzącym sympatię.
    • zla.m Re: Przekąska dla Hannibala :) 18.09.14, 21:50
      meduza7 napisała:
      > "Wymień 10 bohaterów filmów i książek których najchętniej zobaczyłbyś zjedzonyc
      > h przez Hannibala."
      >
      > 4. Horatio Caine z CSI Miami. Jego marysuizm przekroczył wartość krytyczną i ek
      > splodował już ze siedem serii temu.

      Ooooo, tak. I okularki też

      I załatwiwszy w ten sposób nr 1...
      2) Raskolnikow - paskudny typ, tchórzliwy, chciwy, neurotyczny i na dodatek nieudaczny. Znienawidziłam go za wrzucenie biżuterii do rzeki - bo tym sposobem odebrał śmierci swoich ofiar cały - spaczony i chory, ale jakiś - sens, jakby je zabił i obrabował jeszcze raz.
      3) Jóżin z Sutenery. Nawet jeszcze szczura bym mu darowała, ale za rozmowę z Magdą w kuchni, kiedy ona, obroniwszy go wcześniej i udzieliwszy pomocy, przeprasza za jego winy. A ten buc nad buce nie ma cienia wyrzutów sumienia, zastanawia się czy ser nie jest dla niej za mało tłusty i po chamsku przerywa zwierzenia. Ugh.
      4) teraz będzie - Will Graham z tegoż Haniballa. Mary Sue w wersji uduchowiono-cierpiąco-mistycznej, geniuszek co czyta wyraz oczu osoby martwej od miesiąca, ale nie potrafi się zorientować, że jego fumfel jest jakiś... dziwny. Do gara ze snujem.
      5) Annika z kryminalnego cyklu Liz Marklund (Studio seks i dalsze). O ile w pierwszej części się jakoś broni, to potem robi z siebie konkursową kretynkę co krok. Nie lubię takich słodkich idiotek. W tym wątku się nad nią wytrząsam ;)
      6-10) zbiorowo: postaci z reklam z dziećmi. Rozwydrzone bachory, które robią kipisz w pokojach, piszą po ścianach, niszczą ubrania i nie potrafią do 15 roku życia kanapki sobie zrobić, za to świetnie wykradają schowane przed nimi słodycze. Oraz zachwyconi swoją progeniturą rodzice, którzy myją za dzieci ściany i kupują plamoodporne farby zamiast dać szmatę w łapę i uczyć sprzątania po sobie, robią im te cholerne kanapeczki, biorą kredyty na prezenty w stylu "gadżet lepszy niż gadżet Jasia" oraz z radością aprobują wszelkie przejawy złego wychowania, z zaglądaniem w zakazane miejsca i zabawami jedzeniem na czele.
    • ananke666 Re: Przekąska dla Hannibala :) 20.09.14, 01:10
      1. Paszteciki z mózgiem Wertera. Łajza, która rąbała mnie po oczach swoim frakiem z kamizelką, robiła dookoła siebie mnóstwo łzawego szumu i nawet w łeb nie potrafiła sobie trafić.

      2. Dojrzewająca szynka z Judyma. Nie mogłeś, bałwanie, prowadzić normalnej praktyki, a potrzebujących albo zawiadomić, kiedy mogą się stawić gratis w gabinecie, albo ruszyć dupy i do nich pójść? Musiałeś siedzieć i się gapić w drzwi? Wycierać gębę frazesami i zlewać wszystkich dookoła? I spierdzielić wszystko, do czego rękę przyłożyłeś? To niech ta dupa siedzi dalej i dojrzewa.

      3. Słonina z Roberta Baratheona z Pieśni Lodu i Ognia. Za robienie dzieciaków na prawo i lewo, za pomiatanie wszystkimi, za totalną nieudolność w rządzeniu, za publiczne pomiatanie żoną - tak, kutafonie, zasłużyłeś sobie na nią! Za dużo innych rzeczy. Jedyne, co zrobił dobrze, to przywalił Joffreyowi w zęby za kota.

      4. Bitki z Hamleta. Bo go, cholera jasna, nie lubię.

      5. Achaja cienko krojona. Za bycie kretyńską bohaterką najgłupszej książki, jaką próbowałam przeczytać. Poległam gdzieś przed połową drugiego tomu. Zajrzałam na koniec trzeciego. Jupi.

      6. Jagustynka w sosie własnym i rosół z Lipiec. Lubię Chłopów, naprawdę, czytałam najpierw z przymusu, później dla przyjemności. Ale na palcach jednej ręki mogę policzyć postacie, które mnie tam nie wkur...

      7. Mielone z Ala i większości bohaterów Whartona. Nie chcę widzieć, jak płaczecie! nie chcę wiedzieć, jak śmierdzą wasze penisy, jaki kształt i kolor mają wasze odchody i jak bardzo śmerdzi wasz mocz! Ja się nie dziwię, że baby was zdradzały! ja się dziwię, że dawno nie kopnęły was w dupy!

      8. Ozorki Witolda Korczyńskiego. Ty mieląca jęzorem pozytywistyczna Mary Sue... Coś się tak bratał z ludem na dupsku siedząc, że cię ten jęzor rozbolał... znajdziemy dla niego zastosowanie, znajdziemy...

      9. Klops z pana Samochodzika nadziewany Winnetou. Jeden za bycie seksistowskim dupkiem - litościwie dołożę mu do towarzystwa deser w postaci ciasteczek zwanych sutkami Wenus, drugi za całokształt.

      10. Mary Sue a la carte, w tym pulpeciki z Old Shatterhanda w sosie z Vanyela Ashkevrona, czyli dwie najgorsze Mary Sue, jakie aktualnie pamiętam. Do tego sosu podam półmisek wędlin z głównych bohaterów książek Mercedes Lackey, co mnie do cholery podkusiło, żeby ten chłam czytać...

      Honorowe dziabnięcie widelcem w tyłek otrzymuje Wokulski. Możesz mi, człowieku, podać ze dwa sensowne powody, dla których ten pustak Łęcka miałaby cię pokochać? Bo ja nie znalazłam żadnego jak dotąd.

      Spod tasaka umknęła mi Sansa Stark. Masz szczęście, że w końcu czegoś się uczysz i świat ci do oczek dociera. Krew mnie zalewała, jak o tobie czytałam, durna szczeniaro, bardzo żal mi było tylko, jak traciłaś Damę.

      Drugą dziesiątkę niewątpliwie też bym zebrała bez trudu...
      • kaliope3 Re: Przekąska dla Hannibala :) 20.09.14, 16:41
        Ostro:)) Dziękuję ze oszczędzenie Stacha.
      • klawiatura_zablokowana Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 22:14
        To ja podbiję stawkę: wszyscy bohaterowie Żeromskiego, z Cezarym Baryką na czele i Judymem. Podlać wrzącego oleju!
    • kooreczka Re: Przekąska dla Hannibala :) 22.09.14, 18:09
      Irenę Forsyte mi ukradziono, muszę więc zmodyfikować propozycje.
      Oto Menu Dziecięce.

      -Królewna Śnieżka z sosem jabłkowym, Śpiąca Królewna z płatkami róż i Kopciuszek w kryształowych kokilkach. Heroiny nieco zbyt mdłe, ale zyskują na obtaczaniu w dodatkach.
      Dania Główne

      -Bloom, wraz z całym Klubem Winx- za bycie totalnymi Mary Sue i propagowanie morałów w stylu "facet zdradza i kłamie? To wina Tej Drugiej", "rodzice adopcyjni to nie rodzice" oraz "facet ważniejszy od marzeń" w kreskówce dla młodszych nastolatek.
      -Merida- gotowałam ją długo, bo stanęła mi kością w gardle. Jej matka to Królowa- na pierwszy rzut oka widać, kto trzyma władzę. Ale oczywiście jest wredną jędzą, która nie wie, że liczy się wiatr we włosach i latanie na koniku. Jeśli Merida chce byc wolna, niech zwiewa, ale zastanowi się, jak bez mamusinej kasy wykarmić konika.
      -Trzymajcie mnie, bo zwymiotuję- Ariel i Eryk. Taki mały hint- gówna różnica między syrenką Andersenowską a tym dziwotworem była taka, że Andersenowska zachowywała się normalnie. Czy nikt tego nie oglądał i nie zorientował się, że facet zakochujący się w ewidentnie upośledzonej niemowie jest mocno nie ten tego?
      -Alex z "Czarodzieji z Waverly Place"- pyskata, mająca wszystko w dupsku gówniara, która rozumiem miała być słodka. I pomyśleć, że Disney Channel był w stanie nakręcić autentycznie zabawną i radosną Lizzie McGuire
      Deser
      -Bella z Pięknej i Bestii, Jaśmina -Słodkie hipokrytki, która chciała Więcej- przy czym tym Więcej okazuje się być poślubienie gościa, którego znają od paru dni, ale który zdążył je maltretować psychicznie/okłamać
      • emae Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 00:48
        kooreczka napisał:

        > Czy nikt tego nie oglądał i nie zorientował się, że facet
        > zakochujący się w ewidentnie upośledzonej niemowie jest mocno nie ten tego?

        Yyyy...?
        • kooreczka Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 06:53
          Dziewczyna zupełnie nie wie w co się ubrać, jak zachować, czesze widelcem- to nie jest zachowanie rozumnej osoby. Można czuć litość, czy chcieć się zaopiekować, ale.nie zakochać romantycznie.
          • kopiec_esmeralda Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 07:56
            No co Ty, ja nie przymierzając też czasem czeszę się palcami, widelec to lepszy pomysł, moje ubieranie się niejedni określili jako niekonwencjonalne, a zachowanie? też je można różnie interpretować. Jednak byli tacy, co chcieli być ze mną na życie, może nie tylko z litości, czy nadmiaru uczuć opiekuńczych.
            • kooreczka Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 11:10
              Jednakowoż da się z Tobą nawiązać jakieś porozumienie, a znajomość zaczyna się w innych okolicznościach niż ganianie nago po plaży, a ubranie jakieś nosisz.
          • emae Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 11:28
            kooreczka napisał:

            > Dziewczyna zupełnie nie wie w co się ubrać, jak zachować, czesze widelcem- to nie jest zachowanie rozumnej osoby. Można czuć litość, czy chcieć się zaopiekować, ale.nie zakochać romantycznie.

            Przepraszam. Z pewnością nie miałaś zamiaru napisać nic tak nietolerancyjnego jak to, co wyczytałam z Twojego posta. Mimo wszystko poczułam potrzebę zareagowania.
            Po części rozumiem, o co Ci chodzi. Problem z Arielką jest przede wszystkim taki, że nieszczęsna ma trzy dni na rozkochanie w sobie księcia - a tymczasem nie może mówić i nie umie nawet pisać. Andersenowska syrenka nie miała tak ograniczonego czasu.
            Książę Eryk musi zatem zakochać się w Arielce w ciągu trzech dni, nie rozmawiając z nią, musi zakochać się w jej urodzie i uśmiechu.
            Zgadzam się, że to kiepski przekaz; z drugiej strony jednak, nie chciałabym odmawiać młodemu mężczyźnie prawa do zakochania się w pięknej, czarującej niemowie. Nie chciałabym odmawiać młodej, radosnej, niepełnosprawnej dziewczynie prawa do miłości. Mogą przecież porozumiewać się za pomocą gestów, rysunków. Chcieć to móc. Nie chciałabym przekreślać Ariel tylko dlatego, że jest niepełnosprawna.
            Btw., książę z oryginalnej wersji zachował się podle. Trzymał syrenę przy sobie, mówił, że jest mu najdroższa i że musi zostać z nim na zawsze, całował ją i mówił, że gdyby już miał się ożenić, to tylko z nią - a chwilę później oświadczał się innej i jeszcze mówił rozbrajająco: "Prawda, że cieszysz się z mego szczęścia, bo kochasz mnie najbardziej ze wszystkich!" :(
            To już wolę Eryka.
            • kooreczka Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 12:54
              Com napisała, tom napisała. Przyprowadzą o Ciebie opóźnioną umysłowo pannę nie rozumiejącą co i jakim cudem wychodzi z jej ciała to pogadamy o tolerancji i prawie do miłości. Młoda i radosna, figura modelki, płacząca, że nie chce tego i co się z nią dzieje. Czym to się różni od wykorzystania dziecka?

              A jak wygląda zachowanie Ariel z perspektywy Eryka?
              Piszesz- czarująca niepełnosprawna. Ja- dorosła o mentalości dziecka, nie próbująca nawet nawiązać kontaktu, nie ogarniająca rzeczywistości. Tu nie ma mowy nawet o próbach porozumienia się za pomocą rysunków tylko sytuacje, które mają być słodkie, ale w romantycznej perspektywie stają się niepokojące. Nie przekreślam jej, tylko widzę że nie ma nadziei na to by mogła stwożyć z facetem związek będąc w takim stanie. A Eryk zakochujący aię w ciele i uśmiechu kogoś takiego jest zwyczajnie paskudny.

              Książę syrenę traktował jak siostrę i choć mówił, że gdyby mógł- ale nie może.
              • emae Re: Przekąska dla Hannibala :) 23.09.14, 13:13
                kooreczka napisał:

                > Com napisała, tom napisała. Przyprowadzą o Ciebie opóźnioną umysłowo pannę nie
                > rozumiejącą co i jakim cudem wychodzi z jej ciała to pogadamy o tolerancji i pr
                > awie do miłości. Młoda i radosna, figura modelki, płacząca, że nie chce tego i
                > co się z nią dzieje. Czym to się różni od wykorzystania dziecka?
                >

                Tego nie rozumiem. Opóźniona umysłowo? Przecież wiemy, że z umysłowością Ariel wszystko w porządku. Możemy uważać jej decyzje za niemądre, nazwać ją naiwną, ale chyba nie opóźnioną?
                Płacząca, że nie chce tego i co się z nią dzieje? Przecież tak nie było. Ariel pojawiła się w życiu Eryka, bo była zdeterminowana i kochała go. Zdecydowała się poświęcić swój głos i zamienić się w człowieka. Jest zagubiona w nowej rzeczywistości, ale zadziwiająco szybko się w niej odnajduje. Gdzie tu wykorzystanie, gdzie upośledzenie, gdzie brak komunikacji?

                > A jak wygląda zachowanie Ariel z perspektywy Eryka?
                > Piszesz- czarująca niepełnosprawna. Ja- dorosła o mentalości dziecka, nie próbu
                > jąca nawet nawiązać kontaktu, nie ogarniająca rzeczywistości. Tu nie ma mowy na
                > wet o próbach porozumienia się za pomocą rysunków tylko sytuacje, które mają by
                > ć słodkie, ale w romantycznej perspektywie stają się niepokojące. Nie przekreśl
                > am jej, tylko widzę że nie ma nadziei na to by mogła stwożyć z facetem związek
                > będąc w takim stanie. A Eryk zakochujący aię w ciele i uśmiechu kogoś takiego j
                > est zwyczajnie paskudny.

                Ale w jakim stanie?
                Ona nie jest upośledzona, nie ma mentalności dziecka, ona po prostu nie mówi. Mimo to nawiązuje kontakt. Na łódkę z Erykiem nikt jej siłą nie zaciągnął. Nawet udało jej się przekazać mu, jak ma na imię.


    • lululemon12 Re: Przekąska dla Hannibala :) 25.09.14, 11:05
      Uświadomiłam sobie, że przy tworzeniu listy zapomniałam o jednej z moich głównych antypatii, Atosie vel hrabim de La Fere. Głównie z dalszych części, gdzie robi się już nie do wytrzymania szlachetny, mądry, wspaniały, nie może otworzyć ust, żeby nie padły z nich słowa wzniosłe i porywające, a wszyscy łącznie z królem robią się przy nim malutcy. W Trzech muszkieterach jego merysuizm jest mniej zaznaczony, ale dyskwalifikuje go postępek z żoną. Zobaczywszy lilię na ramieniu ubóstwianej rzekomo kobiety nie daje jej nawet szansy na usprawiedliwienie, fiksuje się na swym zszarganym honorze i wiesza ladacznicę. Po czym przez n lat rozpacza nad wielką krzywdą, która go spotkała. Nic tylko piec na wolnym ogniu.
      • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 25.09.14, 13:31
        Do jego "zalet" dołożyć by można [o ile mnie pamięć nie myli, dalszych losów muszkieterów nie kocham, więc czytałam miliony lat temu] zrobienie dziecka wieloletniej ukochanej przyjaciela i zdumienie, że przyjaciel jest tym nieco zdegustowany [relacja z Aramisem]... :D Na pieczeń go!
        • james-jazz Re: Przekąska dla Hannibala :) 29.09.14, 22:17
          A zrobił, zrobił, jak najbardziej. Z tym że zarówno przyjaciel jak i jego donna swoją relację traktowali raczej dosyć lekko (pani posiadła Atosa, będąc przekonaną, że ów jest księdzem) i osobiście żadnego zdegustowania nie pamiętam. Ale też czytałam dosyć dawno.

          Ale Atosa kocham miłością wielką, może sobie wieszać i wygłaszać, ile chce.
          • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 29.09.14, 23:24
            Czytając "Trzech muszkieterów" nie odniosłam wrażenia jakoby Aramis lekko traktował swoją ukochaną - raczej wręcz odwrotnie. Poza tym nie mówimy tu o relacji Aramisa z jego kochanką, a o relacji "przyjaźni" [podobno] Atosa i Aramisa, która to pseudoprzyjaźń nijak Atosowi nie przeszkadzała w pójściu do łóżka z ukochaną podobno przyjaciela - w końcu nie zgwałciła go raczej? I myślę, że gdyby hrabia de La Fere się zakochał w tejże i oficjalnie tentego - to byłaby całkiem inna historia. A tak? Szlachetny Atos przeleciał ukochaną przyjaciela jak pierwszą lepszą markietankę [że ona była chętna, to całkiem inna bajka]. Zaiste: szlachetność do obłędu. "Zachowaj mnie Boże od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam"...
            Kochać Atosa możesz, proszę bardzo, konkurencji we mnie mieć nie będziesz. :D
            • james-jazz Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 00:02
              Żyłam w przekonaniu, że przelatywanie miało miejsce już jakoś po zakończeniu aramisowych romansów. Ale musiałabym sprawdzać chronologię, za leniwa jestem, może przyjdzie ktoś mądrzejszy i powie.
              A może po prostu bro code u nich nie obowiązywał, bo jakoś nie mogę sobie przypomnieć fochów Aramisa na ten temat.
              • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 00:21
                Zasadniczo nawet jeśli Aramis fochów nie okazywał, to szczęście też z niego nie biło. A poza tym... Cóż, gdyby hrabia de La Fere zakochał się w tejże księżnej i ją poślubił - sytuacja byłaby inna. wiadomo było od początku, że księżna może mieć romans z młodziutkim i przystojnym muszkieterem, ale tylko romans. Atos, będąc de facto arystokratą, hrabią mógł ją poślubić... Też za leniwa jestem, żeby sprawdzać chronologię, a jak wspomniałam - dalsze części czytałam wieki temu i mogło mi się wszystko poszatkować. Ogólnie jednak zapamiętałam nieładny postępek Atosa i się na niego obraziłam. Inna kwestia, że: a/. sympatią nadmierną go nie darzyłam nigdy; b/. Zawsze sympatyzowałam z intelektem Aramisa, a nie pijacką szlachetnością Atosa...
                A swoją drogą może masz rację, że mogło być obyczajowo dopuszczalne i Aramis nie miał powodów mieć za złe? Niezależnie od tego ja mam. W moim pojęciu Atos kopnął zasady przyjaźni w odwłok i taki z niego szlachetny bohater jak z Gaby dzielna grzywka. :P
                Jak się znajdzie kto mądry oblatany w dalszych losach muszkieterów niech się odezwie. :D
                • bupu Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 02:33
                  vi_san napisała:

                  > Zasadniczo nawet jeśli Aramis fochów nie okazywał, to szczęście też z niego nie
                  > biło. A poza tym... Cóż, gdyby hrabia de La Fere zakochał się w tejże księżnej
                  > i ją poślubił - sytuacja byłaby inna. wiadomo było od początku, że księżna moż
                  > e mieć romans z młodziutkim i przystojnym muszkieterem, ale tylko romans. Atos,
                  > będąc de facto arystokratą, hrabią mógł ją poślubić...

                  A co miał Atos zrobić z diukiem de Chevreuse, żywiutkim jak młody szczypiorek (no dobrze, jak nieco przechodzony szczypiorek) zarówno w czasach "Trzech muszkieterów" jak i "Dwadzieścia lat później"? W łeb i do Sekwany wrzucić? Czy skłonić księżną do popełnienia bigamii?
                  • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 10:57
                    A, zapomniałam, że ona mężata była... :D
                    No to w łeb go i do Sekwany.
                    Albo nie wiem, edyktem królewskim skazać diuka na cokolwiek, po czym cichutko w Bastylii toporkiem po główce? :D
                    Nie!
                    Diuka na przystawkę Hannibalowi! :D
            • james-jazz Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 00:16
              A, tak w ogóle to Atos chyba nie wiedział, kim pani jest. Ona podróżowała incognito, on się też za bardzo nie zwierzał i na tej wspólnej płaszczyźnie doszło do porozumienia:) Mówi o tym bodajże w drugim tomie. Jak będę mogła, to odgrzebię cytat, żeby nie było, że z niego taka świnia. Chociaż Wieszatiel.
              • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 00:28
                A tam, nie wiedział! Oczków w główce nie posiadał? Toż widywał babkę dość często w pałacu, zapewne Aramis posiadał jej miniaturę [portrecik], a ten biduś nie rozpoznał, ciemno było... Mógł od Gerwazego Scyzoryk pożyczyć coby ciemności rozjaśnić.
                Ona jego, owszem, mogła nie rozpoznać. Muszkieterów było w pałacu od licha i ciut, trudno, żeby się każdemu przypatrywała, a Aramis się z nią nie afiszował zbytnio, by w towarzystwie kochanka mogła poznać jego przyjaciół.
                Przepraszam cię bardzo, ale czy uwierzyłabyś, gdyby twój kolega z pracy powiedział, że przypadkiem przeleciał waszą wspólna szefową i nie rozpoznał jej, biduś, bo ciemno było?
                To, że ona była chętna, i, jakby to delikatnie... Łatwa? To odrębna bajka, też ją można Hannibalowi na deserek.
                • james-jazz Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 00:53
                  Ale on chyba się nie pałętał po Luwrze? W każdym razie nie przy takich okazjach, żeby na wyrywki rozpoznawać liczne psiapsióły królowej. Rozkazy dostawał od pana de Treville i już. Wszelkie gromadne wydarzenia towarzyskie były przecież fuj, co on niby miał tam robić, toż to facet, który uchlewał się w samotności i oduczył służącego mówić!. Na pewno to nie był ten stopień rozpoznawalności co w kwestii szefowej:) Zwłaszcza, że baba była w jakichś męskich ciuchach z okazji jazdy konnej, czy cuś. W każdym razie otwartym tekstem nie jest powiedziane "Ale sobie wytarmoszę dziewczynę Aramisa, sa sa sa";)
                  • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 10:48
                    No może i się nie pałętał tylko uchlewał szlachetnie w samotności, ale widzieć ją zapewne widział, kretynem zatwardziałym nie był, że to ukochana kumpla [podobno] najlepszego wiedział.
                    A ja i tak mam mu za złe, nawet jeśli Aramis nakichał na to z wyższością. :P
                    :D
                • bupu Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 02:12
                  vi_san napisała:

                  > A tam, nie wiedział! Oczków w główce nie posiadał? Toż widywał babkę dość częst
                  > o w pałacu, zapewne Aramis posiadał jej miniaturę [portrecik], a ten biduś nie
                  > rozpoznał, ciemno było...

                  Atosik pustelnik zasadniczo po dworskich imprezach się nie szlajał, rozkazy dostawał od szefa, a miniatura, jeśli istniała, to a) raczej do prywatnego użytku Aramisa, który pozował na prawie-że-księdza, więc kumplom by jej w oczy nie pchał, b) mogła średnio przypominać z twarzy oryginał, boć to nie fotografia przecie.

                  Co się tyczy powieszenia Milady, to Atos przecież sam przyznał osobiście i własnoustnie, że to było morderstwo. Piersi do orderu nie wypinał, nie twierdził, że był to czyn szlachetny.
                  • lululemon12 Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 09:35
                    Z bólem hipokampa spróbowałam sobie co nieco przypomnieć i zdaje się, że Aramis o upojnej nocy kochanki i przyjaciela nigdy się nie dowiedział. O matce Raula w ogóle się nie mówiło, mógł założyć, że Atos poszedł w tango z jakąś panienką ze swoich włości a owoc dla kaprysu uznał. Zresztą Atos chyba faktycznie rozpoznał nie tyle samą księżnę, co jej pokojówkę- w sumie trudno się dziwić, Marię widywał rzadko, Kitty mogła bardziej zapaść mu w pamięć.
                    Winy głównej, bycia smętną i szlachetną do obrzydzenia Mary Sue to jednak nie umniejsza ;).

                    A co do Milady, Atos może i nie oczekiwał orderów, ale uważał, że to on był w tym wszystkim najbardziej pokrzywdzony. I szansy na usprawiedliwienie nie dał, fuja honorowa.
                    • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 11:00
                      Ale nawet jak Aramis nie wiedział, to ja wiem i w imieniu Aramisa mam Atosowi za złe. :D
                      Podkreślałam, że późniejsze losy muszkieterów czytałam wieki temu i piąte przez dziesiąte, więc łba na pniu nie położę, bo mi wrażenia zostały, a nie pamięć treści! :D
                    • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 11:36
                      Na wiki [więc za prawdziwość nie ręczę :D ] znalazłam info, że owszem, Atos rozpoznał Kitty, ale WIEDZIAŁ u kogo ona służy. Więc pakując się do łóżka jej pani doskonale wiedział z kim się zadaje. :P To ona w ciemności nie rozpoznała mężczyzny, biorąc go za młodego plebana [swoją drogą jakim cudem mogła 35 letniego mężczyznę pomylić z młodzikiem to nie wiem... :D ]. A nawet gdyby rozpoznała, że to nie ów młodziutki księżyk to wcale nie byłoby oczywiste, że rozpozna przyjaciela Aramisa. Ona. On doskonale wiedział. W każdym razie wg Wikipedii.
                      • james-jazz Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 11:58
                        Ja sprawdziłam w książce i owszem, rozpoznał służącą, ale rano, czyli zdecydowanie post coitum:) Ona została w pierwszej izbie, oni bzykali się w drugiej, rano wylazł i surprise:)
                        • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 12:07
                          Chapeau bas za poświęcenie w imię dobra dysputy.
                          Jeśli rozpoznał rano to faktycznie ciut za późno. :D
                          Jak wspominałam nie czytałam uważnie i wrażenie mi zostało, jak widać błędne. No to wycofuję się z zarzutu o zrobieniu dziecka kochance kumpla [jak robił to nie wiedział komu :D
                          Co i tak nijak nie wpływa na moje do niego uczucia - i tak przeznaczam go na ruszt.
                          • james-jazz Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 12:31
                            Specialnie się nie poświęcałam, bo chwilowo jestem uziemioną matką karmiącą;)
                            A piecz sobie Atosa, piecz, tyłka nie ruszę, żeby go ratować (istnieje uzasadnione podejrzenie, że obwiesiłby mnie dla zasady).
                            A z muszkieterów to ja bym upiekła pana Bonacieux, któremu zwisało niskim kalafiorem, kto, co i z jakim skutkiem robi z jego żoną. Fubrawiec.
                            • gat45 Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 13:11
                              james-jazz napisał(a):
                              [...]
                              > A z muszkieterów to ja bym upiekła pana Bonacieux, któremu zwisało niskim kalaf
                              > iorem, kto, co i z jakim skutkiem robi z jego żoną. Fubrawiec.

                              A co, miał ją tłuc ? Czy zamykać w chałupie ? (zapytał Gat z żywym zainteresowaniem)

                              A skoro już jesteśmy przy tym gwałcicielu Historii, Aleksandrze D.ojcu, to wrzućcie, proszę, do piekarnika hrabiego Monte Christo. Nie uzasadnię, po prostu nie znoszę dziada. A na przystawkę tę dziumdzię Andreę z Naszyjnika Królowej.
                              Smacznego !
                              • james-jazz Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 13:27
                                Nie tłuc, tylko ruszyć dupala, kiedy ją raz po raz porywano
                                • gat45 Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 13:43
                                  Nnnnno, nie wiem. Jego ciapowatość nie przeszkadzała, kiedy przymykał oczy na amory szanownej małżonki z lokatorem (? chyba dobrze mówię ? d'Artagnan u nich mieszkał ?), a miał się przekształcać w walecznego rycerza na okoliczność porwania ? A skąd miał wiedzieć, że Konstancja nie wyskoczyła sobie na weekend z gachem i sama inscenizuje okoliczności łagodzące ? Ja tam pana Bonacieux zostawiam w jego ciapowatym spokoju.
                  • vi_san Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 10:52
                    Rację masz Bupu, że miniatura nawet posiadana mogła średnio przypominać. Obrazowo wyraził to mistrz Krasicki:
                    Dwaj portretów malarze słynęli przed laty:
                    Piotr dobry, a ubogi. Jan zły, a bogaty.
                    Piotr malował wybornie, a głód go uciskał,
                    Jan mało i źle robił, więcej jednak zyskał.
                    Dlaczegoż los tak różny mieli ci malarze?
                    Piotr malował podobne, Jan piękniejsze twarze.
                    I portrecista szykując miniaturkę dla zakochanego mężczyzny mógł upiększyć liczko donny.
                    Natomiast może nie wszystkim kumplom, ale najbliższym przyjaciołom zapewne by ów portrecik Aramis pokazał, twierdząc z uporem maniaka, że to "milusia szwaczka", "kuzynka" czy co tam jeszcze, w co i tak nikt nie wierzył.
    • james-jazz Re: Przekąska dla Hannibala :) 29.09.14, 22:23
      Dołożyłabym Hansa Castorpa. Nic tylko włazi pod górę, złazi z góry, a czego by nie dokonał, to niemrawy jest w tym niemożliwie. Ale mogłam w swym prostactwie czegoś nie docenić.
    • ciotka_scholastyka Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 10:20
      Wyjątkowo antypatyczna i rozmamłana Skyler White z Breaking Bad. Już wygląda jak ugotowana. Natrzeć czosnkiem i majerankiem, obwiązać i piec polewając sosem własnym.
    • czarna9610 Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 16:35
      1) Na pierwszy ogień mąż i rodzice Kasi z filmu "Kogel Mogel"
      2) Rodzice i dziadkowie bohaterki książki "Oto jest Kasia" nie rozumiem , dlaczego ta książka jest nadal lekturą szkolną
      3 Baptista Minola, jak najbardziej mu się należy
      4 Marian z książki Danuty Noszczyńskiej "Pod dwiema kosami czyli przygody Żywotnego Mariana. On powinien być na dodatek tydzień marynowany w solance
      5 Soames Forsyte - to za pierwszą i drugą żonę.
      6 Antek Boryna, ani słowem nie pisnął w obronie Jagusi. On się łaskawie zgodził z decyzją wioski. Kopnęłabym go w siedzenie . Miałam nadzieję, że pójdzie do więzienia i Hanka go zacznie zdradzać z wszystkimi parobkami.
      7. Państwo Borejkowie za to że nie odcięli pępowiny
      8 Fernando z " Tysiąca dni w Wenecji" Taki wkurzający facet. Ona to wszystko załatwiała, szukała a on taki męski histeryk
      9 Michałowa z "Rancza" za to, ze chce być w tej wiosce druga po proboszczu .
      10 Człowiek wiek zabijający koty w książce "Kafka nad morzem . Nie toleruję okrucieństwa wobec zwierząt
      • limelight7 Re: Przekąska dla Hannibala :) 30.09.14, 21:38
        1 Danusia z 'Krzyżaków'; już w książce mnie irytowała, po obejrzeniu filmu znienawidziłam ją serdecznie razem ze ścierką zarzucaną na głowę i kwieciem co jej pachniało.
        2 Miś Uszatek; zmora mego dzieciństwa. Co to w ogóle za koszmarny pomysł: mieszka sam, sam się soba zajmuje a chodzi do przedszkola?? I to nadęte wymądrzanie się. Na ruszt się nie nadaje (trociny się spalą), do gara!
        3 Caris ze 'Świata bez końca' Folleta. Za życie wg recepty 'zjeść ciastko i mieć ciastko'
        4 Kubuś Parchatek, tfu! Puchatek. Tak, wiem, to połączenie głębokiej filozofii z rozbrajającą naiwnością. Widocznie mam alergię na jedno i drugie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka