yoyka
03.03.15, 08:58
Jako mieszkanka odległej Stolicy będąc po raz drugi w życiu w Poznaniu, nie mogłam nie pójść na Roosevelta. Wkręciłam się wcześniej w klimat łykając Opium w Rosole, czyli jedną z części dawnej, dobrej Jeżycjady, do której tęsknię.
Szłam od Krasińskiego, taka cisza panowała wśród tych starych willi... I tak bardzo uwierzyłam mocno, że za rogiem jest to mieszkanie, że gotuje się tam rosół, że mała Pyza i mały Tygrys siedzą przy stole z Ignacym, a Natalia wietrzy zielony pokój, że zaraz mnie minie Gaba w żółtej kurtce trzymająca mięso na drugie danie. Tak bardzo chciałam, żeby to była prawda, żeby oni zatrzymali się w tym magicznym PRLu, w tym magicznym okresie, kiedy byli normalni, ciepli.
Tak zamarudziłam, chciałam się podzielić tęsknotą za Kłamczuchą, OwR, Noelką, Pulpecją - to były czasy!