yackandandah22
29.05.15, 10:30
Coś ostatnio Forum lube ucichło... No, to zakładam nowy wątek, zresztą, nosiłam się z tym już od dłuższego czasu (dokładnie: odkąd przeczytałam WdO po raz trzeci): Co sądzicie o Wiktorynie? Pierwsze wrażenie: strasznie podobna do Gizeli. Tak samo surowa, władcza i silna. Gizelę, jednakże lubiłam, być może dlatego, że MM opisała jej przemyślenia, lęki, no słowem - dało się w niej zobaczyć człowieka. Wiktoryny natomiast polubić za chiny nie mogę, chociaż jest przecież opisana jako postać pozytywna: dla mnie to istny miedziany czołg, który tu przysrywa siostrze, że 'córki nie upilnowała' i prawie doprowadza ją do płaczu, tu huczy na Nowakową, której dopiero co spaliło się pole, że ma się wziąć w garść, tu dysponuje czasem Doroty jak własnym i wydaje rozkazy, mimo, że dziewczyna widocznie gdzieś się wybiera (scena ze zbieraniem orzechów)... Najbardziej mnie jednak wkurzyło, jak 'walnęła letniczce podwójną cenę' i jeszcze żałowała, że nie potrójną. Nie przeszkodziło jej to jednak w korzystaniu z darmowych porad lekarskich tejże. Żal mi było Idy, że tak obie babcie polubiła, skoro od razu, na samym początku została przez nie oszukana. Słowem, wydaje mi się, że morale Wiktoryny są, co najmniej, dwuznaczne i denerwuje mnie, że została ona przedstawiona odautorsko jako silna, miedziana, zdecydowana itp.
A jak Wy myślicie?