Dodaj do ulubionych

Ewa Demarczyk

27.07.15, 16:28
Dzieńdober po przerwie niejakiej, bo ja z refleksyją.
Taki strzegół.
Nie wiem, ile z was dostrzegło w SK, że jak Jerzy lekko oberwał się spod wpływu Celestyny i zaczął korzystać z życia wraz z kolegami, to między innymi Pawełek "zdobył bilety na recital Ewy Demarczyk".
Kiedyś prześlizgnęłam się na tym, aczkolwiek konotując, bo Ewę Demarczyk lubię i słucham czasem. Napisano - zdobył, więc myśląc kategoriami dziecka wychowanego już na początku lat 90. i odnosząc wszystko do realiów znanych z tych czasów, nie ukłuło mnie to stwierdzenie tak, jak dopiero teraz.
Otóż jestem świeżo po lekturze "Czarnego Anioła, czyli opowieści o Ewie Demarczyk" i teraz dopiero zrozumiałam, co znaczyło to pozornie banalne stwierdzenie.
Otóż w latach 70. recital Demarczyk był ogłaszany w gazetach w taki sposób, że: dnia tego i tego odbędzie się koncert. Bilety wyprzedane.
Bilety były wykupywane przez różne osoby wcześniej, sprzedawane przez koników przed koncertem, a także, uwaga, służące za łapówki w różnych urzędach.
I tu dochodzimy do sedna. Dlaczego akurat Pawełek zdobył owe bilety i jak je zdobył?
Mam hipotezę, że po prostu dostał je od tatusia dyrektora, który dostał je jako łapówę.
Normalny, szary, zwykły człowiek nie byłby w stanie ot tak sobie takiego biletu po prostu kupić.

Zgadzacie sie?
Tak się chciała refleksją podzielić, bo stwierdzenie w książce składające się raptem kilku słów, po poznaniu realiów tamtych czasów, ileż nabiera znaczeń.
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Ewa Demarczyk 27.07.15, 17:14
      Mogl rownie dobrze, jako osoba dobrze sytuowana, kupic je od konika.
      • dziabka1 Re: Ewa Demarczyk 27.07.15, 17:27
        Mógł.
        Ale podobno bilety na Demarczyk kupowane od koni osiągały zawrotne ceny. Wciąż podpieram się książka.
        • dakota77 Re: Ewa Demarczyk 27.07.15, 17:44
          Nie mam nic przeciwko wersji z biletami jako lapowka dla tatusia :) Ale nie ukrywam, ze sposob w jaki je zdobyl nigdy mnie szczegolnie nie zajmowal ;-)
          • nikadaw1 Re: Ewa Demarczyk 28.07.15, 10:10
            to by znaczyło, że Pawełek od początku był pomyślany jako syn dyrektora. a w SK chyba słowa nie ma na ten temat. więcej o Pawełku jest dopiero w Kłamczusze i Kwiecie Kalafiora. znając niechlujność MM wtworzeniu historii postaci, obstawiam, że na tamtym etapie Pawełek był w jej głowie przedstawicielem bananowej młodzieży i nic więcej.
            • zla.m Re: Ewa Demarczyk 28.07.15, 11:32
              Nie nazwałabym niechlujnością stworzenie epizodycznej postaci bez historii do 3 pokoleń wstecz. Tym bardziej, że pisząc SK autorka NIE tworzyła sagi i nie miała w planach wykorzystywania Pawełka w kolejnych tomach.

              Inną sprawą jest idiotyczne prowadzenie postaci Natalii, a inną - zarysowany tylko na potrzeby opowieści jakiś Pawełek (jego funkcją wszak było być chłopakiem Danki).
            • dakota77 Re: Ewa Demarczyk 28.07.15, 11:43
              A o tym, ze pieniądze miał, wiemy od początku. W końcu w Klamczusze na samym początku już szpanowal Fiatem Mirafiori- a to był w tamtych czasach naprawdę drogi samochod.
          • dziabka1 Re: Ewa Demarczyk 28.07.15, 11:40
            Zainteresowało mnie po prostu, pod wpływem lektury książki.
            I się podzieliłam :)
            • jottka Re: Ewa Demarczyk 28.07.15, 11:57
              ale to info w książce nie dotyczy absolutnie wszystkich koncertów demarczyk, jakie się trafiały, tylko bodaj warszawskich w jakimś tam okresie - poza tym to jest epoka 'załatwiania' wszystkiego i tak to jest napisane, co oznacza, że pawełek mógł dostać bileta od ustosunkowanego tatusia, mógł mieć kumpla w organizacji widowni danego teatru czy innej instytucji, mógł kupić od konika, mógł je dostać od kogoś, kto chciał się za coś tam odwdzięczyć albo w ogóle mu takowy koncert zwisał (tez możliwe) albo w jeszcze inny sposób.

              znaczy nie czyniłabym z pawełka demona korupcji i patologicznych układów rodzinnych na podstawie tej jednej wzmianki, bo mogła być ona całkowicie niewinna i podkreślać wyłącznie zaradność bądź szczęście pawełka, a w wypadku tej postaci to by i spójne było.
              • ciotka_scholastyka Re: Ewa Demarczyk 28.07.15, 12:09
                > ale to info w książce nie dotyczy absolutnie wszystkich koncertów demarczyk

                No więc właśnie.
                Chciałam także zauważyć, że nie wiem, ile lat ma autorka wątku (żeby nie było, nie pytam protekcjonalnie, tylko tak o), ale w latach 60-tych i 70-tych zwykli nieustosunkowani śmiertelnicy jak najbardziej chadzali na koncerty, występy, recitale. Owszem, popyt był spory i nieraz trzeba było przy zdobywaniu biletów trochę łokciami popracować ;), ale też nie zawsze. Nie każdy, kto szedł na koncert, dostawał bilet metodą uprzywilejowania bądź łapówki, serio, litości.
                • dziabka1 Re: Ewa Demarczyk 28.07.15, 16:12
                  Urodziłam się w latach 70.
                  Nie pamiętam, jak było w tamtych czasach, ale wierzę, że mogło być tak, że bilety na koncert TAKIEJ gwiazdy, jaką była w tamtych czasach Demarczyk było dość trudne. Tłumy bywające na jej koncertach są dowodem, zę jednak skądś ludzie te bilety brali.
                  Nie posądzam Pawełka o jakieś skłonności nieczyste, ale po prostu - może akurat wtedy wykorzystał okazję. Faktem jest, że wysocy urzędnicy w tamtych czasach od łapówek opędzić się nie mogli i być może, te "zdobyte" bilety były właśnie jej efektem.
                  Ale nie mówię, ze koniecznie musiało tak być. Chociaż Pawełek był raczej przyzwyczajony do łatwego zdobywania dóbr doczesnych i nie bardzo go widzę, stojącego w kolejce, pracującego łokciami, żeby zdobyć taki bilet.
                  Ale rzecz jasna, się nie upieram.
                  Mój post był raczej zarejestrowaniem ciekawostki i tyle.
                  No i jak Gatowi, brakuje mi ciut ruchu na forumie :)
                  • ewa9717 Re: Ewa Demarczyk 28.07.15, 17:20
                    Czasem na zupełnie zdumiewające występy bilety rozprowadzała rada zakładowa (czy jakoś tak się to nazywało) różnistych zakładów pracy i dzięki temu nawet w pipidówku bywałam za słusznie minionego ustroju na występach supergwiazd, już nie tylko Mazowsza, Willas czy Fogga, ale nawet Kai Danczowskiej. Rodzice w latach pięćdziesiątych byli w Warszawie na Montandzie, bo trzecia babka jakoś fuksem bilety dostała, a ja nie zapomnę swojego zdumienia, kiedy z głupia frant zahaczywszy o kasę Teatru Polskiego we Wrocławiu, niespodziewanie kupiłam bilety na Pantomimę Tomaszewskiego - nie muszę dodawać, że na takie bilety się polowało. T ogonie, jak np. co roku po bilety na Konfrontacje.ak więc nie tylko łapówki i koniki. Może to zdobywanie biletów w książce oznaczać też wystawanie w długim
                    • morekac Re: Ewa Demarczyk 28.07.15, 20:45
                      A pani Dąbek -Nowacka nie pracowała w jakiej kulturze? Może stąd miała lepszy dostęp do tego typu dóbr..
                      • agnieszka_azj Re: Ewa Demarczyk 29.07.15, 08:54
                        morekac napisała:

                        > A pani Dąbek -Nowacka nie pracowała w jakiej kulturze? Może stąd miała lepszy d
                        > ostęp do tego typu dóbr..

                        Pracowała jak najbardziej. Była wicedyrektorem tego czegoś, w czym pracowała Tosia - tylko co to było ? Szkoła muzyczna ? Ognisko ? Pałac młodzieży ?
                        • dziabka1 Re: Ewa Demarczyk 29.07.15, 14:19
                          Faktycznie. Pani wicedyrektor Dąbek - Nowacka pracowała w Pałacu, ale trochę mi to nie gra. Bo Tosia, która była jej podwładną, "edukowała młodych pianistów w Pałacu" czy jakoś tak.
                          Jak to się moze mieć do konferencji z dyrektor Dąbkówną, o której Tosia oczywiśćie pamięta?

                          To może być też trop do zdobycia przez Pawełka biletów na koncert Demarczyk.
    • ssssen Re: Ewa Demarczyk 04.08.15, 10:13
      Wydumany problem. Tuż już naprawdę chyba nie am o czym gadać... Niedługo będzie o tym, jakiej marki mazidło nałożyła Ida na powieki...
      • vi_san Re: Ewa Demarczyk 04.08.15, 11:35
        Marki nie zgadniemy zapewne, ale raczej z tych "no name" a nie "markowe - w tamtych czasach Borejki forsy nie mięli, to Idusia by markowych kosmetyków chyba nie kupowała? A swoją drogą - czy ktoś pamięta w neo, czy Ida się maluje, czy uroda pięciogwiazdkowa sama jej przyszła i jest, bez pomocy kosmetyków?
        A Ewy Demarczyk nieodmiennie od lat zazdroszczę!
        • bupu Re: Ewa Demarczyk 04.08.15, 17:09
          vi_san napisała:

          > Marki nie zgadniemy zapewne, ale raczej z tych "no name" a nie "markowe - w tam
          > tych czasach Borejki forsy nie mięli, to Idusia by markowych kosmetyków chyba n
          > ie kupowała? A swoją drogą - czy ktoś pamięta w neo, czy Ida się maluje, czy ur
          > oda pięciogwiazdkowa sama jej przyszła i jest, bez pomocy kosmetyków?

          Maluje się. W Makabrusi charakteryzuje Józwę Bezmózgiego na Mikołaja za pomocą własnej szminki, a on rzecz jasna dostaje drgawek obrzydzenia i zastanawia się jak te baby mogą się czymś takim smarować.
          • vi_san Re: Ewa Demarczyk 04.08.15, 20:00
            To jak ona pogodziła mazanie się czymkolwiek z silną alergią? Jakość kosmetyków się poprawiła, czy Iduś się z alergii wyleczyła?
            • dakota77 Re: Ewa Demarczyk 04.08.15, 20:59
              Skoro zalozylas osobny watek o alergii i kosmetykacj Idy, dyskutujmy juz na ten temat tam.
      • tt-tka Re: Ewa Demarczyk 04.08.15, 11:45
        niedlugo bedzie o tym, jakiej marki mazidlo nalozyla Ida

        Bylo !!! :-))) W ktoryms watku sa rozwazania, od czego Ida spuchla i jak to wygladalo plus ciekawe info nt kosmetykow z epoki. I co to komu szkodzi, niektorzy uwielbiaja takie szczegoly (ja np), a dla mlodych tamte lata to juz prehistoria :-)

        OT - dawno, dawno temu, na pierwsze spektakle teatru Syrena szychy rezerwowaly sobie bilety za posrednictwem swoich sekretarek. I jeden taki odeslal bilet z uwaga pelna urazy, ze dostal miejsce w drugim rzedzie, a ktos inny rowny mu ranga w pierwszym, a on moze siedziec w tym samym rzedzie albo blizej niz ten drugi, ale nie dalej ! Kolejny bilet odeslal z uwaga, ze spektakl jest tego to a tego dnia, a ktos inny ma na wczesniej, a on moze tego samego dnia co konkurent lub wczesniej, ale nie pozniej. Przy kolejnej probie rezerwacji dyrekcja teatru zawiadomila dostojnika, ze moze mu wyslac zaproszenie na probe generalna i umiescic w kanale dla orkiestry - bedzie i blizej, i wczesniej (opowiesc za Jurandotem). Tak to drzewiej bywalo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka