Dodaj do ulubionych

Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań"

18.08.15, 23:43
Z dzisiejszej GW: "SPEKTAKL TEATRALNY W SĄDZIE. Małgorzata Musierowicz pozywa CK Zamek za spektakl. Chce zakazu wystawiania, przeprosin i 150 tys. zł"
poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,18590183,malgorzata-musierowicz-pozywa-centrum-kultury-zamek-za-spektakl.html#BoxLokPozImg
Jak widać adwokaci MM nie zwalniają tempa...

Chyba cała ta akcja nie rozejdzie się po kościach, jest już protest na FB: www.facebook.com/events/1142831495744714/
Kopiuję tekst z wydarzenia, jeśli ktoś nie ma facebooka:
"Małgorzata Musierowicz dba o swoje interesy, tak bardzo, że cierpi na tym sztuka (w tym przypadku teatralna, pt.: "Teren badań: Jeżycjada"). Pozwała CK Zamek (Poznań) i Komunę//Warszawa (Warszawa) na ogromną sumę, spektakl objęty jest zakazem wystawiania.
Ja także żądam od pani Musierowicz pozwu, ponieważ mam zamiar użyć jej twórczości, bez jej zgody i publicznie! Zrobię to w środę, 19 sierpnia o godzinie 14:00 na placu Wolności w Poznaniu.
Bo mi wolno!
Kuba Kapral"

Wydarzenie ma się odbyć w środę, 19 sierpnia, o 14:00 na Placu Wolności.
Co o tym wszystkim sądzicie?
Obserwuj wątek
    • yackandandah22 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 19.08.15, 10:25
      A to 150 tysięcy polskich złotych to na cele chorywotywne, jak mniemam?
      Swoją drogą, jeśli MM wygra proces, ciekawa jestem, z czego CK Zamek wybuli taką kasę - znajoma pracowała tam przez jakiś czas i zarabiała 10 PLN brutto za godzinę...
      • jottka Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 19.08.15, 12:11
        za chwilę zacznę nawoływać do obywatelskiego bojkotu dzieł pani mm:( bardzo brzydka to zabawa, bardzo
      • slotna Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 19.08.15, 19:04
        Zadoscuczynienie to raczej nie na cele charytatywne.
        • yackandandah22 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 20.08.15, 11:13
          Och, no wiem, chodzi o to, że być może przekazanie sumy na cele ch. byłoby jeszcze jakimś wytłumaczeniem wytoczenia procesu.
          Ja w tej całej aferze w ogóle nie widzę dawnej Musierowicz i ideałów, jakie przez lata wpajała czytelnikom, zwłaszcza - przebaczenia (por. NiN, rozmowa Nutrii z Pyzą na temat Tygrysa). Zawsze było w jej książkach tyle potępienia kłótni i konfliktów, a teraz - sama to robi. Nie lepiej 'ależ wybaczyć'? Niechże grają ten spektakl, od tego chyba nie ubędzie pani MM czytelników?
          • la.spinka Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 20.08.15, 13:44
            yackandandah22 napisał(a):
            Niechże grają
            > ten spektakl, od tego chyba nie ubędzie pani MM czytelników?

            Czytelników może nie, ale "honoru" już tak...

            W sumie to w ogóle nie powinniśmy być zaskoczeni tym pozwem. Wiemy przecież, że MM cierpi na chroniczny brak dystansu do siebie i alergię na krytykę. Krytykę pod każdą postacią, czy to niekoniecznie pochlebnych komentarzy na swojej stronie autorskiej czy niekoniecznie pochlebnych recenzjo swych książek. Komentarze można usunąć, złe recenzje pominąć wyniosłym milczeniem. Nas na forum nie da się pozwać, a pewnie gdyby tylko była taka możliwość już wszyscy byśmy mieli zbiorowy pozew o naruszenie godności osobistej. Twórcy i producenci spektaklu chyba nie mieli rozeznania w sytuacji i jako pierwsi dali się capnąć w pełne miłości ramiona, tfu! Szpony MM.
            • klawiatura_zablokowana Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 20.08.15, 20:44
              >Nas na forum nie da się pozwać, a pewnie gdyby tylko była taka możliwość już wszyscy byśmy >mieli zbiorowy pozew o naruszenie godności osobistej.

              [paranoja] Być może jak prawnicy zwąchają interes, to i za nas się wezmą....[/paranoja]
              • vi_san Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 20.08.15, 21:56
                To ja czekam na pozew! :D Nudno ostatnio, pogoda ładna, wakacje w pełni, chociaż jakaś rozrywka będzie...
    • la.spinka Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 21.08.15, 12:31
      Tymczasem w KG na stronie MM, czytelnicy spieszą z zapewnieniami, że pozew jest słuszny i właściwy.
      "Piszę z serdecznymi wyrazami poparcia w wiadomej sprawie" itd.

      Więc właściwie można zrobić wszystko, a wciąż fan zostanie fanem...
      • miodowocytrynowa Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 21.08.15, 16:57
        Bo jest słuszny i właściwy i na miejscu MM kazdy zrobiłby to samo. MM jest wyłącznym twórcą Jezycjady, poszczególnych tomów- ma wyłączne prawa autorskie do swoich dzieł i ich bohaterów i ona jedyna ma prawo czerpać z nich dochody. Uważacie za normalne, że dwie panny nie zapytawszy jej o zgodę, tworzą sobie radośnie dzieło " inspirowane jej twórczością", wystawiają gdzie chcą i zarabiają na tym? A z jakiej racji?
        Jakbyście Wy napisały taką sagę, wymysliły akcję, bohaterów, tło obyczajowe, pozwalałybyście bez waszej zgody ot tak tworzyć sobie na jej podstawie spektakle teatralne, filmy czy co tam komu jeszcze przyjdzie do głowy? Pozwałabyście bez pytania zarabiać komuś na waszej twórczości? Mam nadzieję ( a własciwie pewność ), że MM proces wygra a na przyszłość innym odechce się posiłkować cudzymi utworami, tylko może sami coś wymyślą ( skoro są takimi wielkimi twórcami).
        • volke_86 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 21.08.15, 18:31
          A czy MM tworząc swoją sagę nie inspirowala się innymi twórcami? Szkoda że Mickiewicz i Wyspiański nie żyją, skosiliby niezły hajs.
          • kkokos Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 21.08.15, 19:04
            i jeszcze ten, no, szekspir!
            • jottka Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 21.08.15, 19:10
              szekspira bym nie ruszała, szekspir kradł na potęgę, słaby patron... albo może wręcz przeciwnie:)
              • miodowocytrynowa Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 21.08.15, 19:36
                To jest co innego. MM w swojej sadze jedynie wspominała o tychże autorach, ktoś z bohaterów je sobie czytał, ale nie naruszała niczyich praw autorskich. W przypadku spektaklu te widać zostały naruszone- skoro sąd nie odrzucił prywatnego pozwu MM, a nawet wydał zakaz grania spektakli. Teraz bezczelne wykorzystywanie cudzej własności nazywa się ładnie inspiracją, ale sądy niestety tego zdania nie podzielają.
                • vi_san Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 20:26
                  A nie tylko! Sparafrazowany przez Łuśkę sonet był czym? Bo wszak nie przytoczeniem dosłownym treści utworu z podaniem autora? A właśnie utworem WŁASNYM zainspirowanym wcześniej stworzonym przez kogoś innego! Różnica jest ta, że ów "ktoś inny" pani MM nie pozwie za kpiny z jego twórczości czy co tam ona w pozwie napisała...
                  • staua Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 20:35
                    No i już wiemy, dlaczego Borejkowie nie czytają nic współczesnego ;-)
                • slotna Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 20:34
                  Teren Badan najwyrazniej tez tylko wspomina i sugeruje (patrz tekst o piciu herbaty).

                  > W prz
                  > ypadku spektaklu te widać zostały naruszone- skoro sąd nie odrzucił prywatnego
                  > pozwu MM, a nawet wydał zakaz grania spektakli.

                  Do czasu zbadania sprawy, to standardowe postepowanie.

                  Wesze cos niemilego.
                • staua Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 20:37
                  Pozew do sądu może sobie skladać każdy, o prawie wszystko (akurat w Polsce jest tego i tak stosunkowo niewiele). Dlatego nie dziwię się, że to nastąpiło. Ciekawa jestem rozwiązania sprawy.
                • anchema Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 00:29
                  sąd wydał nakaz wstrzymania spektakli DO CZASU WYJAŚNIENIA czy prawa MM rzeczywiście zostały naruszone, to nie znaczy, że sąd się z tą opinią zgadza lub nie bo wyrok nie zapadł, co więcej, nie było chyba nawet żadnej rozprawy
                • ciotka_scholastyka Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 24.08.15, 10:41
                  > To jest co innego. MM w swojej sadze jedynie wspominała o tychże autorach

                  Wcale nie tylko. A motyw ze Snu Nocy Letniej w NiN? A wątek Pięknej i Bestii w CR? A Wesela w JT?
          • jottka Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 21.08.15, 19:09
            całość wypowiedzi miodowocytrynowej jest nie do obrony z racji różnicy między adaptacją cudzego dzieła bez zgody autora (karalne) a inspiracją tymże dziełem i stworzeniem dzieła własnego (zastrzeżone w ustawach prawo twórcze, w razie wątpliwości sąd ocenia, z czym właśnie mamy do czynienia) - ale to już omawiałyśmy szczegółowo w innym wątku, nowa koleżanka coś późno się pojawiła i wyraźnie nie doczytała wątków na stronie...

            a co do reszty - pamiętam, jak verdana pisała o bardzo silnych nawet nie inspiracjach, ale wręcz kopiach którychś postaci czy motywów z powieści magdy szabo. twórczość tej autorki słabo znam niestety, ale może ktoś by podjął ten ciekawy temat w świetle najnowszych wydarzeń?:)
            • zla.m Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 25.08.15, 14:36
              W tym:
              forum.gazeta.pl/forum/w,25788,147011732,147291679,Re_Wszystko_zmierza_ku_zlemu_.html

              i w tym:
              forum.gazeta.pl/forum/w,25788,151044123,151051858,Re_Najlepiej_napisana_postac.html

              wątku verdana pisze o postaciach, które wg niej są plagiatem z powieści Szabo. Przyznaję, że tej książki nie znam, ale mam spore zaufanie do osądu verdany.

              Jeżeli chodzi o inne przykłady: wzorowanie się na motywach z Szekspira, Pięknej i Bestii, Dziwnych losów itp., nawet użycie tytułu "Tygrys i Róża" to tropy są bardzo wyraźne, ale moim zdaniem nie wychodzą poza normalny przepływ motywów i toposów istniejący w kulturze.

              Ale - o ile można wierzyć medialnym opisom i streszczeniom, to spektakl "Teren badań" jest dokładnie tym samym - utworem zainspirowanym, nie przekraczającym granic normalnego przepływu motywów, wskazującym na swoją inspirację, ale w sposób polemiczny, a na dodatek - całkiem innym w formie i nastawionym na innego odbiorcę niż "target" Serii, Której Imienia Nie Wolno Wymawiać. Moim zdaniem jest raczej odpowiednikiem analizy krytycznej - czy artykuł naukowy też jest żerowaniem na twórcy?
              • ms1928 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 29.08.15, 23:08
                czytam właśnie "Dziewczęta szukają drogi" Jackiewiczowej. Ankieta na lekcji wychowawczej niebezpiecznie przypomina tę z "Szóstek klepki". Nauczycielka omawia, kto chce wykonywać w przyszłości jaki zawód. "Jedna ? słuchajcie! ? ma zamiar być lotnikiem! Reszta nie ma sprecyzowanych zamiarów. Dwie chcą wyjść za mąż zaraz po maturze..." Cała scena, szeptanie klasy w tle - zupełnie jak u Cesi. Ponadto zaczęłam czytać tę powieść Szabo. nawet styl jest skopiowany - fragmentów gdy o Ewie J dowiadujemy się z Geniusiowej perspektywy.

                • slotna Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 01.09.15, 20:17
                  Postaram sie przy nastepnej wizycie u babci wysepic od niej Jackiewiczowa, bo juz niewiele pamietam, a uwielbialam te ksiazki. Szkoda, ze nie wznawiaja.
                  • conefkaconbrio Robi się coraz ciekawiej 04.09.15, 09:54
                    O ile wykorzystanie czytelnego nawiązania do klasyki czyli Szekspira czy baśni jest tak samo dopuszczalne jak wyjście od Jeżycjady a propos mieszczańskości to kradzież pomysłów fabularnych z innych powieści dla młodzieży bez podania źródla to już poważna sprawa
              • conefkaconbrio Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 04.09.15, 08:42
                Moim zdaniem MM we "Wnuczce do orzechów" garściami wręcz czerpie z Lucy Maud Montgomery
          • miodowocytrynowa Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 21.08.15, 19:39
            A gdzie widzisz inspirację Mickiewiczem czy Wyspiańskim w " Jeżycjadzie" ? Bo przecież nie poprzez podawanie tytułów ich dzieł czy cytowanie fragmentów ich dzieł.
            Tu mamy cały spektakl od początku do końca oparty na Jeżycjadzie.
            • volke_86 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 20:57
              Taka pierwsza z brzegu Córka Robrojka to niby co jest jeśli nie powieść na motywach? I nawet imię zwalone, blee.
              • volke_86 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 20:58
                Oczywiście nie z Wyspianiego ani nie z Mickiewicza rzecz jasna :-p
                • miodowocytrynowa Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 21:13
                  Alez zupełnie czym innym jest zacytowanie wiersza w książce ( z podaniem autora) i parafrazy tego wiersza ( nie ma tu naruszenia praw autorskich) a czym innym jest stworzenie całego spektaklu na bazie Jeżycjady. Prawo rozróznia te dwie rzeczy.
                  • vi_san Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 21:32
                    A skąd wiesz, czy gdyby szacowny Autor sonetu żył nie poczułby się urażony wykpiwaniem jego poezji? I nie wytoczył tej jakiejś pisarzynie od romansików dziewczęcych poważnej sprawy w sądzie? I miałby rację!
                    Dokładnie taką samą, jak MM. Tym bardziej, że twórczynie spektaklu nie ukrywają autorki oryginału, tylko właśnie... "parafrazują" Jeżycjadę. Wszak nie twierdzą, że to spektakl pt. Ida Sierpniowa" czy "Kwiat Kalafiora". A sam termin "Jeżycjada" nie jest znakiem towarowym, nie jest nawet "podtytułem" serii!
              • conefkaconbrio Właśnie, spod klawiatury mi to wyjełaś! 04.09.15, 08:20
                Zaczynam załować, że Disney nie ma praw autorskich do "Pięknej i bestii" jak do "Kubusia Puchatka" bo MM miałaby pozew za "córkę Roborojka".

                Czy ocena moralna danego nawiązania artystycznego zależy wyłącznie od tego kiedy autor wyjściowego dzieła kopnął w kalendarz?
            • volke_86 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 21:13
              LMM? Wiele scen "inspirowanych" ta autorką. A Ida Sierpniowa i Jane Eyre? Eh...
              • miodowocytrynowa Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 21:15
                a co ma wspólnego Ida Sierpniowa z Jane Eyre? Poza tym, ze o ile dobrze pamiętam zaczytywała się w tej książce? Gdzie tu inspiracja?
                • volke_86 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 21.08.15, 21:33
                  Nie bez przyczyny Ida czyta właśnie JE. Panna bez pieniędzy i wsparcia rodziny trafia do domu, w którego właściciel skrywa tajemnice itd., nic Ci to nie mówi?
                  • slotna Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 13:29
                    I przeciez otwartym tekstem tam stalo, ze Krzys po operacji byl podobny do pana Rochestera.
        • onion68 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 21.08.15, 19:13
          Dokładnie. Też mam nadzieję, że MM wygra.
          • jottka o 21.08.15, 19:17
            a to jest inna rozmowa. cześć, onion:) a dlaczego tak uważasz? znaczy widziałaś ten spektakl?
            • onion68 Re: o 22.08.15, 07:47
              Cześć Jottka :)
              Nie, nie widziałam spektaklu, w swojej opinii, jak większość, opieram się na tym, co o nim napisano w mediach. Napisano zaś, że wykorzystuje się w nim poszczególne tytuły i bohaterów serii (i, do momentu zastrzeżenia, nazwę Jeżycjada), co jak dla mnie stanowi naruszenie praw.
              Tak jak pisze miodowocytrynowa, nie jest nim natomiast cytowanie dzieł czy wzmianki o nich. Jak również tworzenie wariantu innej literackiej historii, z użyciem innych bohaterów, otoczenia i tytułu (Bridget Jones).
              Wyobraźmy sobie na miejscu MM Joanne Rowling, czy patrzyłaby na coś takiego spokojnie?
            • onion68 Re: o 22.08.15, 07:50
              A co do samego tego wątku, to MM dochodzi swoich roszczeń na drodze prawnej, a autorki spektaklu posługują się histerycznym piarem, co uważam za słabe.
              • la.spinka Re: o 24.08.15, 08:59
                onion68 napisała:

                > A co do samego tego wątku, to MM dochodzi swoich roszczeń na drodze prawnej, a
                > autorki spektaklu posługują się histerycznym piarem, co uważam za słabe.

                Chciałabym poprosić o link do tego histerycznego piaru. Można?
                • onion68 Re: o 25.08.15, 08:30
                  Linków nie będzie, ale mam na myśli między innymi wydarzenie zalinkowane w pierwszym poście tego wątku, jak również to, że w różnych mediach pełno tych pań opowiadających o swojej krzywdzie, kneblowaniu, itp.
                  MM się od komentarzy powstrzymuje, co uważam za bardziej godną postawę.
                  • la.spinka Re: o 26.08.15, 08:52
                    onion68 napisała:

                    > Linków nie będzie, ale mam na myśli między innymi wydarzenie zalinkowane w pier
                    > wszym poście tego wątku, jak również to, że w różnych mediach pełno tych pań op
                    > owiadających o swojej krzywdzie, kneblowaniu, itp.
                    > MM się od komentarzy powstrzymuje, co uważam za bardziej godną postawę.


                    Wydarzenie zalinkowane w pierwszym poście tego wątku zostało zorganizowane przez artystę poznańskiego, niezależnego, niezwiązanego zawodowo z Komuną Warszawa. On sam, z potrzeby serca, można by rzec, wyszedł na miasto z głośnym protestem, reprezentując niejako tzw. "środowisko teatralne".

                    Szkoda, że nie służysz żadnym linkiem, bo chciałabym się przekonać, jak to niegodnie panie twórczynie się zachowują (uważam zresztą, że miałyby pełne prawo do publicznego mówienia o kneblowaniu i krzywdzie). Ja dysponuję jednym wywiadem z Agnieszką Jakimiak, w którym prezentuje ona raczej wyważone opinie i o samej MM wypowiada się spokojnie i z pewnym nawet szacunkiem. Weronika Szczawińska chyba wstrzymuje się od komentarzy.
                    www.krytykapolityczna.pl/artykuly/teatr/20150813/jakimiak-o-jezycjadzie-stawka-tego-procesu-jest-wolny-obieg-idei-w-kulturze
                    Zresztą, szczególnie "godnej" postawy nie prezentowała MM w wypowiedziach na swojej stronie (swego czasu wspominała ironicznie o "paniach dramaturżkach", "dramaturżkach" pisanych w cudzysłowie). Dopiero teraz zamilkła; na jej stronie jest informacja, że wyjechała na wakacje i wróci dopiero we wrześniu.

                    PS. Ciekawy fragment z wywiadu z A. Jakimiak: "Odkąd zaczęliśmy pracować nad spektaklem, śledzimy fanów „Jeżycjady” na forum „Gazety Wyborczej” – i jest nam szalenie miło, że spotykamy się tam z bardzo pozytywnym odzewem." Hop hop, machamy do Was! :D
    • yackandandah22 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 22.08.15, 10:50
      Tak między Bogiem a prawdą, zastanawiam się, czy tu rzeczywiście chodzi o naruszenie praw autorskich. Czy gdyby spektakl wychwalał twórczość MM pod niebiosa, cała afera miałaby miejsce? Widzę tu pewną hipokryzję, bo autorka sama krytykuje, ile wlezie: W Żabie ("...kraj jest wstrząsany licznymi skandalami, napięciami, aferami i niegodziwościami, że wymiar sprawiedliwości szwankuje, służba zdrowia strajkuje, edukacja leży, transport stoi, kultura upada..."), w McDusi ("Teraz jest na śmietniku. Wyrzuciliśmy ostatecznie tę idiotyczną tubę" - o telewizji), w CP ("...czterdziestoletni, zmięty nerwusek w okularach i w stroju młodzieżowym, z fryzurką na punka"), w WdO w końcu ("było to podobno w przeszłości, kiedy jeszcze istniały prawdziwe teatry") Naprawdę, dlaczego jej wolno krytykować wszystko dookoła, a innym nie wolno krytykować jej?
      • miodowocytrynowa Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 11:03
        Ojej no ale czym innym jest krytyka sytuacji politycznej, czy zawoalowane żarty z Pazury i Wojewódzkiego a czym innym naruszanie praw autorskich i robienie spektaklu w oparciu o Jezycjadę bez zgody autorki. Naprawdę tego nie odróżniasz?
        Obojętne czy spektakl wysmiewa MM czy ją chwali. Musi być zgoda autora na wykorzystanie jej dzieł i autor otrzymuje kasę z tego.
      • dakota77 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 11:23
        Jest roznica miedzy krytyka, a lamaniem praw autorskich.
        • yackandandah22 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 11:35
          Oczywiście, że jest. Zastanawiam się tylko, czy o to MM tak naprawdę chodzi.
        • onion68 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 12:05
          No właśnie, przecież twórczość MM krytykuje się od dawna w różnych kręgach, jakoś z tego względu nikt nie został przez nią pozwany.
          • yackandandah22 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 27.08.15, 11:36
            A czy MM miałaby podstawy prawne, aby pozwać kogoś za bloga, wpis na forum lub recenzję? Dopiero tym razem zaistniała sytuacja pozwalająca na złożenie pozwu - przedstawienie teatralne. Ja nadal się upieram, że nie chodzi o 'dobra osobiste', 'zastrzeżony znak', czy co tam jeszcze, ale właśnie o KRYTYKĘ - bo z tego, co czytałam w różnych artykułach, to nie jest polemika, a krytykowanie właśnie, krytykowanie postawy życiowej wiadomej poznańskiej rodziny. MM krytyki nie znosi - cóż, rozumiem, kto ją lubi, ale jeśli jest się autorką publikowanych dzieł, należy być na nią przygotowanym. I 'naprawdę odróżniam krytykę sytuacji politycznej od naruszenia praw autorskich', thank you very much, ale widzę w tym drugie dno: autorka, która od lat krytykuje jak wlezie, oburza się na to, że krytykują ją. Nie o to, że zarabiają na skojarzeniu z jej książkami - przedszkola/żłobka 'Hihopter', jak ktoś zauważył, jakoś nie pozwała o 'czerpanie korzyści'. No, ale oni wszak nie krytykują...
            • slotna Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 27.08.15, 13:48
              Krytykuje ile wlezie. Przypomniala mi sie feministka Barbara z pociagu - tez moglby byc pozew ;)
        • slotna Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 13:31
          Ze znanych mi fragmentow nie wynika, aby prawa autorskie byly lamane. Mam nadzieje, ze MM sromotnie przegra, a spektakl zostanie wznowiony i w koncu bede mogla go zobaczyc. Brzmi smakowicie :)
          • onion68 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 13:47
            Cóż, sąd o tym zdecyduje.
            Myślę jednak, że prawnicy autorki odpowiednio przygotowali się do procesu, przede wszystkim analizując sytuację i szanse wygranej lub przegranej.
            Dla mnie smakowicie nie brzmi zupełnie, z wielu względów.
            • dakota77 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 13:53
              Dla mnie tez nie brzmi. I mam nadzieje, ze sad rozpozna rzetelnie sprawę i podejmie decyzje zgodna z faktycznym stanem prawnym.
            • slotna Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 14:51
              > Myślę jednak, że prawnicy autorki odpowiednio przygotowali się do procesu

              Tak jak ten Pan Mecenas, co scigal nastolatke, ktora zalozyla fejkowego fanpage'a MM?

              > Dla mnie smakowicie nie brzmi zupełnie, z wielu względów.

              No to mozesz na ten spektakl nie isc, ale dlaczego masz go zabraniac, kiedy chocby ja chce go zobaczyc?
              • dakota77 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 15:17
                To nie Onion zabrania, a sad, do czasu wyjaśnienia sprawy.
                • slotna Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 15:54
                  Onion chce, zeby MM wygrala i spektakl byl zakazany. Cos mi to przypomina ;/
                • ciotka_scholastyka Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 24.08.15, 10:54
                  slotna napisała:

                  > No to mozesz na ten spektakl nie isc, ale dlaczego masz go zabraniac, kiedy chocby ja chce go zobaczyc?

                  dakota77 napisała:

                  > To nie Onion zabrania, a sad, do czasu wyjaśnienia sprawy.

                  Piękny przykład wymijającej odpowiedzi.
                  • dakota77 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 24.08.15, 11:36
                    Moze wytlumacz, jaki masz problem z moja odpowiedzia, bo naprawde nie sadze, zeby Onion ani jakakolwiek inna forumowiczka byla wladna zabrac Slotej czy komus innemu ogladania spektaklu, o ktoym dyskutujemy. Jak na razie, jego wystawiania zakazal sad.
                    • slotna Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 25.08.15, 21:08
                      Chcecie, zeby MM wygrala i spektal byl zakazany (dzieki czemu np. ja nie bede mogla go obejrzec). Nie wiem, co tu trudnego do zrozumienia.
              • niki142015 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 22.08.15, 15:32
                Zapraszam do przeczytania McDusi. Jest tam taki fragment gdzie Adam ,,przygotowuje" Laure do ślubu, gdy jest moment z włosami jest to wzięte Quo vadis.

                • jottka ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 16:10
                  przelatując wzrokiem dyskusję, widzę, że zwolenniczki dochodzenia przez panią mm jej praw przed sądem powołują się na jej jakoby naruszone prawa autorskie do stworzonych dzieł i żerowanie na nich przez reżyserkę z koleżankami. ale - proszę mnie poprawić jakby co, do artykułów sięgnąć w tej chwili nie mogę - pani mm wytoczyła sprawę z tytułu naruszenia prawa handlowego, tj. posługiwania się zastrzeżonym znakiem towarowym...

                  pomijam tu kwestię kiedy ów znak zastrzeżono (choć to też znaczące), ale jeśli jest jak piszę, to znaczy, że prawnicy nie bardzo widzieli możliwość pozwu z tytułu naruszenia praw autorskich (gdzie ewentualnie sąd ocenia sławną a kluczową różnicę między adaptacją a inspiracją), więc sięgnęli do kodeksu handlowego, żeby jakoś zablokować niewygodny dla pani mm spektakl. i to właśnie budzi uzasadnione podejrzenia, że nie chodzi o ból z powodu utraconych tantiem, lecz o próbę zakneblowania krytyki. co więcej, spektakl - o ile mogę sądzić po recenzjach - nie krytykuje pisarstwa pani mm jako takiego, tylko podejmuje polemikę ze światopoglądem lansowanym w jej dziełach, uznanych w końcu za klasyczne w dziedzinie pisarstwa dla młodzieży.

                  i to mi się właśnie szalenie nie podoba, przy której to opinii pozostanę aż do uzyskania pełniejszych informacji, a najlepiej obejrzenia spektaklu:)
                  • jottka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 16:12
                    precyzując - nie podoba mi się próba kneblowania wolnej twórczości, nie podejmowanie polemiki z czymkolwiek:)
                    • slotna Re: ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 16:16
                      Mnie tez sie to nie podoba i to bardzo. Spektakl nie jest adaptacja, jest krytycznym spojrzeniem na pewne zjawisko, MM sie to nie podoba, ale bedac tworca trzeba z takimi akcjami zyc.
                      • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 16:18
                        zamek.poznan.pl/news,pl,20,5320.html
                        Przeczytajcie to. Centrum " Zamek" pisze wprost: reżyserka sięgnęła po Jeżycjadę. Sięgnęła, ale o zgodę na stworzenie spektaklu na jej podstawie już nie spytała. A bezwględnie powinna.
                        • vi_san Re: ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 16:50
                          Pani MM sięgnęła po wiersz Staffa. Sięgnęła, ale o zgodę na tworzenie własnych wierszy parodiujących jego twórczość już nie zapytała. Jestem więcej niż pewna, że nie! A bezwzględnie powinna!
                          • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 16:57
                            Ty udajesz, prowokujesz czy nie rozumiesz różnicy? Jakiekolwiek prawa autorskie do poezji Staffa wygasły już dawno, a zresztą owe prawo pozwala na cytowanie w książce wiersza ( za podaniem autora i tytułu) oraz jego parodię. Ale nie pozwala juz na tworzenie spektaklu opartego na cudzej sadze.
                            Może wygoogluj to w necie, ale zapytaj prawnika.
                            • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 17:02
                              * albo zapytaj prawnika.
                              • la.spinka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 09:13
                                miodowocytrynowa napisała:

                                > * albo zapytaj prawnika.

                                Droga miodowocytrynowa, witaj, w ogóle, bo widzę, żeś nowa.
                                Witam Cię, mimo że mam wrażenie, że po ucichnięciu sprawy związanej ze spektaklem opuścisz forum i już więcej Cię ono nie zainteresuje. Ale, ad rem:

                                A czy Ty zapytałaś prawnika, że tak wszystkich do tego namawiasz?

                                Tak się składa, iż mąż mój jest prawnikiem właśnie. Co więcej, jest prawnikiem specjalizującym się w prawie autorskim. Jest prawnikiem aktywnym zawodowo i uznanym, mam więc obiektywne przesłanki, aby mu wierzyć. Od niego wiem, że niestety MM, (upraszczając), nie ma racji. Oczywiście, co sąd stwierdzi wszyscy dopiero zobaczymy, ale dla niego do żadnego naruszenia praw autorskich oraz dóbr osobistych tu nie doszło.

                                Co ważne i co należy podkreślić, my wszyscy sobie tu bajamy, bo (poprawcie mnie, jeśli się mylę) nikt z nas spektaklu nie widział. Skontaktowałam się z Komuną//Warszawa i dopytałam o tekst spektaklu, i niestety z powodu prewencyjnego zakazu sądu tekstu nie można nigdzie publikować, odczytywać itd. Zatem możemy się tylko opierać na tym, co o tekście napisały media. Do pozwu też nie ma dostępu, więc nie wiemy na co powołują się adwokaci MM i jak argumentują swój pozew. Mam nadzieję, że data rozprawy gdzieś będzie podana, bo z przyjemnością poszłabym na nią i posłuchała, gdzie się ta krzywda dzieje pani MM.
                                • notting_hill Re: ja tu czegoś nie rozumiem 26.11.15, 14:38
                                  Mam nadzieję, że data rozprawy gdzieś będzie podana, bo z przyjemnością poszłabym na nią i posłuchała, gdzie się ta krzywda dzieje pani MM.

                                  Otóż nie pójdziesz i nie posłuchasz, albowiem...
                                  poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,19247980,proces-za-uzycie-nazwy-jezycjada-za-zamknietymi-drzwiami.html
                                  • kkokos Re: ja tu czegoś nie rozumiem 26.11.15, 19:23
                                    a możesz streścić? tekst za paywallem, niestety
                                    • notting_hill Re: ja tu czegoś nie rozumiem 26.11.15, 19:56
                                      To z lokalnej prasy, tym razem bez paywalla:
                                      www.gloswielkopolski.pl/artykul/9125172,proces-o-jezycjade-za-zamknietymi-drzwiami,id,t.html
                                      • kkokos Re: ja tu czegoś nie rozumiem 27.11.15, 18:14
                                        dzięki.
                                        a więc krzywda jest tak bardzo osobista, że aż trzeba wyłączyć jawność postępowania.

                                        ja czegoś nie rozumiem.
                                        to jest proces o naruszenie dóbr osobistych czy o naruszenie praw autorskich? te drugie wszak jawne są jak cholera.

                                        mam wrażenie, że to po prostu pełen hipokryzji poznań - być może gdyby rzecz toczyła się w sądzie terytorialnie właściwym dla komuny otwock, sprawa byłaby jawna.
                            • la.spinka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 09:36
                              miodowocytrynowa napisała:

                              > Ty udajesz, prowokujesz czy nie rozumiesz różnicy? Jakiekolwiek prawa autorskie
                              > do poezji Staffa wygasły już dawno


                              Dżizas, jak ja uwielbiam jak o dyskusji o prawie zabierają się osoby, które znają się chyba tylko na dziesięciu przykazaniach, bo na kodeksie karnym czy cywilnym to chyba już mniej. Ale oczywiście każdy się zna i zajadle broni swojego zdania, no bo przecież ma rację.

                              Ekhem, ekhem.
                              Prawa autorskie, droga miodowocytrynowa, nie mogły Staffowi "wygasnąć już dawno", bo prawa autorskie (a raczej: autorskie prawo osobiste) nigdy nie wygasa i jest niezbywalne.

                              Bardzo ładne jest to sformułowanie "wygasły już dawno". Mogłabym dopytać, jak dawno, rok temu, dziesięć czy dwadzieścia? Dodam, że Leopold Staff nie żyje (dopiero) od 58 lat...
                              Pewnie (ale skąd mogę wiedzieć) bardziej chodziło Ci tu o autorskie prawa majątkowe, które są ograniczone czasowo. Ale, znów, one Staffa jak najbardziej jeszcze obejmują.

                              Tak czy siak, ośmielam się stwierdzić, że nie wiesz o czym mówisz. I nawet sobie na wikipedię przed napisaniem posta nie zajrzałaś.* W związku z tym bardzo powątpiewam, czy merytoryczna dyskusja z Tobą ma sens i czy wyjdzie poza "nie, bo nie".

                              *Polecam: pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_autorskie
                              • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 11:21
                                MM pozew też napisali prawnicy, wczesniej zapoznając się ze sprawą:)) Zakładasz z góry, że słabsi i głupsi niż Twój szanowny Mąż?
                                • soova Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 11:29
                                  Problem jest w tym, że tego pozwu jeszcze nikt, poza sądem i stronami oczywiście, nie widział. Mąż La Spinki wypowiedział się na temat tego, co donoszą media, a w rzetelność mediów, jeśli chodzi o relacjonowanie dość trudnego materiału prawnoautorskiego to ja zupełnie nie wierzę.

                                  Uwaga osobista do Miodowej: myślę, że całej tej dyskusji by nie zaszkodziło, gdybyś nieco zminimalizowała swój konfrontacyjny ton zwracania się do interlokutorek. Nie ma problemu, że jest tu ktoś, kto broni krytykowanej tu postawy pani MM, ale mógłby jednak robić to nieco mniej żarliwie (mam na myśli wycieczki osobiste typu "Zakładasz
                                  z góry, że słabsi i głupsi niż Twój szanowny Mąż?").
                                  • dakota77 Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 11:37
                                    Mam wrazenie, ze ton calej dyskusji jest dosc konfrontacyjny. Nie bronie tonu wypowiedzi Miodowej, ale z kolei La Spinka zwracala sie do niej w tonie raczej protekcjonalnym i rowniez malo milym.
                                    • vi_san Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 14:48
                                      A za to Miodowa w nader obcesowy sposób zwróciła się do mnie... To co, będziemy się licytować kto zaczął? Przeczytałam sobie jeszcze raz całą dyskusję, w wypowiedzi Spinki nie widzę jakiejś okrutnej agresji czy napastliwości, w każdym razie nie większe, niż w zwyczajnej, zapalczywej dyskusji.
                                  • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 11:47
                                    Skieruj również swoją uwagę do La.Spinki, ponieważ to ona w agresywny sposób zaatakowała mnie wczesniej, powołując się na męża prawnika.
                                • la.spinka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 12:12
                                  Za pozwoleniem: napisałam tylko, że na podstawie doniesień medialnych mój mąż uważa, że w sądowym sporze MM nie ma racji. Zwróciłam również uwagę na to, że nie posługujesz się żadnym argumentem na poparcie swojej tezy, zaś to, czym się posługujesz nie ma oparcia w prawie. Nie wiem gdzie tu jest "agresywny atak".
                                  W ogóle o mężu wspomniałam tylko dlatego, że Ty pierwsza pisałaś "zapytaj prawnika". No to słucham, czy Ty zapytałaś prawnika?

                                  miodowocytrynowa napisała:
                                  > MM pozew też napisali prawnicy, wczesniej zapoznając się ze sprawą:)) Zakładasz
                                  > z góry, że słabsi i głupsi niż Twój szanowny Mąż?

                                  Upominam Cię, tylko bez osobistych wycieczek, ok? Odpowiadając zaś na Twoje pytanie: nie, nie uważam, by byli "słabsi i głupsi" (wtf?), uważam, że pozwać można o wszystko (a o tym czy słusznie słusznie dopiero później decyduje sąd). Szczególnie, jeśli klient tak sobie życzy, a do tego za świadczone usługi płaci. Amen.
                                  Czy damy radę porozmawiać merytorycznie czy jednak nie damy rady?
                                  • dakota77 Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 12:16
                                    Za pozwoleniem, przeczytaj jeszcze raz nie wpis o mezu prawniku, a o prawach autorskich majatkowych Staffa i zobacz, w jakim tonie odpisalas Miodowej. Ja sie nie dziwie, ze poczula sie urazona.
                                    • la.spinka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 12:24
                                      Odpisałam w takim tonie, w jakim się odpisuje na bzdury. Miodowej post o prawach był bowiem bzdurą, co moim zdaniem wystarczająco umotywowałam.
                                      • dakota77 Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 14:00
                                        Widzisz, rzecz w tym, ze wszystko mozna zrobic uprzejmiej, takze wyrazic swoja odmienna opinie.
                                    • staua Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 17:17
                                      Ja się dziwię... Ale to chyba wszystko kwestia tego, jak i z kim dyskutuje się na co dzień (np. w pracy). Spinka nie napisała nic niegrzecznego, po prostu po przytoczeniu konkretnych danych miodowa mogła poczuć, że wyszła na niezbyt mądrą - a to już jej sprawa, jak sobie radzi z taką świadomością (wygląda na to, że nie najlepiej).
                                    • ciotka_scholastyka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 09:49
                                      Nie widzę niczego niegrzecznego/napastliwego w wypowiedzi Spinki. Widzę za to sporo konkretów, czego nie można powiedzieć o postach Miodowej.
                                      • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 11:20
                                        W Twoich tez nie ma żadnych konkretów, za to dwóch kolejnych wątkach pod rząd podopisywałaś złośliwości wobec mnie. Taki macie trend tutaj czy jak, prowokować do awantur i sprzeczek? Bardzo niefajne.
                                        • ciotka_scholastyka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 12:12
                                          > W Twoich tez nie ma żadnych konkretów, za to dwóch kolejnych wątkach pod rząd p
                                          > odopisywałaś złośliwości wobec mnie.

                                          Złosliwości. Aha.


                                          > Taki macie trend tutaj czy jak, prowokowa
                                          > ć do awantur i sprzeczek?

                                          O, jak to znajomo zabrzmiało! Witaj trollu, ale ja cię karmić nie będę. Pa.
                                          • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 12:19
                                            Bardzo grzeczna, kulturalna i miła wypowiedź:) Jak również ubliżanie innej uzytkowniczce od trolli:)) Jak milutko.
                                          • onion68 Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 15:20
                                            Nie ma to jak przypiąć łatkę komuś, kto się z nami nie zgadza. Jeśli jesteśmy w większości - + 100 do fanu.
                                            • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 15:25
                                              onion68 napisała:

                                              > Nie ma to jak przypiąć łatkę komuś, kto się z nami nie zgadza. Jeśli jesteśmy w
                                              > większości - + 100 do fanu.

                                              A to do mnie???
                                              • onion68 Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 15:40
                                                Nie, do ciotki_scholastyki.
                                                • ciotka_scholastyka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 26.08.15, 08:34
                                                  Do jakiego fanu? O jakiej większości mówisz? Opanuj się. Czytam forum, dopisuję tu i ówdzie swoje uwagi, jeśli coś mi przyjdzie na myśl (czasami nawet w dość starych wątkach), a jeśli akurat ta moja uwaga była tobie nie w smak, bo masz inne zdanie, to wymyślasz jakieś dziwne rzeczy. Nie należę do żadnej większości czy mniejszości, po prostu nie podoba mi się kneblowanie buzi komukolwiek, kto drastycznie nie narusza ogólnie przyjętych norm społecznych i, nazwijmy to, grzecznościowych.
                                            • slotna Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 21:12
                                              Onion, serio? Naprawde nie widzisz, ze to nasza stara znajoma czy sie wyglupiasz?
                                              • onion68 Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 21:34
                                                Nie wygłupiam się, na razie nie widzę przesłanek, by tak sądzić. Nie wykluczam, że się mylę.
                                                • staua Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 21:49
                                                  Też jestem przekonana, że to ta osoba.
                                                  • slotna Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 21:59
                                                    Zawsze mozna zerknac w wyszukiwarke ;)
                                                  • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 22:10
                                                    To jesteście źle przekonane, niestety. A skoro sądzicie, że jest inaczej- to udowodnijcie mi, że jestem kimś innym- nie wiem może IP czy inne rzeczy. Bardzo miłe przyjęcie na forum, doprawdy.
                                                    Wyszukiwarka- owszem, wrzuciłam nick slotna- i nie znalazłam nic poza dogryzaniem innym tudzież posądzaniem, że są jeszcze kimś innym. Więc bardzo Cię proszę daj mi wreszcie spokój.
                                                  • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 22:14
                                                    I jeżeli tak bardzo Cię irytuję, zęby Cię bolą jak mnie czytasz i masz za mną biegać i wszędzie mi dogryzać- po prostu mnie wygaś:)) Po co masz się irytować:)
                                                  • slotna Re: ja tu czegoś nie rozumiem 26.08.15, 20:16
                                                    Odkopalam zrzut z finalu poprzedniego wcielenia miodowocytrynowej i tak sobie mysle, ze z odslony na odslone jest coraz gorzej. Ciekawe co bedzie teraz.

                                                    Jak kto ciekaw jak wtedy wygladalo forum, to prosze, link.
                                                  • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 26.08.15, 20:53
                                                    Widzę, że bardzo usiłujesz nadal sprowokować awanturę. Nic z tego:))) Skieruj zatem swoją energię i chęć zwady gdzieś indziej.
                                                    Reszty bzdur i pomówień nie skomentuję
                                              • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 25.08.15, 22:46
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,25788,156404812,,Nowosci_z_komentarzy_u_MM_.html?v=2

                                                W tym wątku tez posądzałaś inną nową forumowiczkę, ze jest jakimś trollem i uporczywie usiłowałaś ja sprowokować:)) Czerpiesz jakąś satysfakcję ze swoich niemiłych i głupawych zaczepek ? Jesli tak to wspólczuję.
                                  • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 12:22
                                    Niestety nie damy rady, bo nadal jesteś agresywna, napastliwa i wielce protekcjonalna. A w takim tonie nie lubię i nie chcę dyskutować. Zatem dla mnie eot.
                                    Dakota- bardzo Ci dziękuję za przyjazny ton, obiektywne spojrzenie i poczucie sprawiedliwości. Pozdrawiam Cię ciepło.
                                • staua Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 17:13
                                  Tak się składa, że prawnicy biorą pieniądze za swoje usługi, więc napiszą pozew dla klienta, bo dlaczego nie? Nie muszą przecież sprawy wygrać.
                    • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 16:22
                      Aha, czyli autorka przez 40 lat pracowicie tworzyła sagę Borejków, ma do niej pełnię praw autorskich, rezyserka na podstawie tej sagi ( nie pytając autorki o zgodę) tworzy swój teren badań nad Jeżycjadą, zarabia na tym kasę- a próba upomnienia się o swoje prawa nazywana jest kneblowaniem wolności :)))) Bardzo ciekawa interpretacja.
                      • al-rubia Re: ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 17:10
                        Mnie w tym zastanawia jedna kwestia: reżyserka i autorka scenariusza to nie są nieopierzone studentki, które przygotowały swój pierwszy spektakl w życiu. Podobnie jak cały zespół aktorski - Komuna Warszawa to nie dzieciaki, które pierwszy raz stają na scenie. Jest jeszcze dyrekcja Zamku, jest dofinansowanie Ministerstwa Kultury (a zabiegi o nie oznaczają przejście przez żmudną procedurę urzędniczą). Trudno mi uwierzyć, że problem praw autorskich oraz różnicy pomiędzy inspiracją a bezprawnym wykorzystaniem cudzej twórczości nikomu w głowie nie zaświtał na ŻADNYM etapie przygotowywania tego spektaklu. Nie sądzę, żeby jedynie autorce scenariusza wydawało się, że związek między jej pomysłem a "Jeżycjadą" jest na tyle luźny, że można go nazwać inspiracją. W powstanie spektaklu była zaangażowana cała grupa fachowców, łącznie z tzw. menedżerami kultury. I co, nikt nie znał obowiązującego w Polsce prawa autorskiego? Albo osoby decydujące o wystawieniu stwierdziły, że nie będą się tym przejmować? Uwierzyłabym, gdyby chodziło o gwiazdkowe przedstawienie w gimnazjum.
                  • dakota77 Re: ja tu czegoś nie rozumiem 22.08.15, 16:47
                    Wg tego artykulu chociażby pozew jak najbardziej dotyczy naruszenia m.in. praw autorskich: poznan.eska.pl/newsy/malgorzata-musierowicz-pozywa-centrum-kultury-zamek-chodzi-o-spektakl-teren-badan-jezycjada/27796
                    • la.spinka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 09:20
                      dakota77 napisała:

                      > Wg tego artykulu chociażby pozew jak najbardziej dotyczy naruszenia m.in. praw autorskich: rel="nofollow">poznan.eska.pl/newsy/malgorzata-musierowicz-pozywa-centrum-kultury-zamek-chodzi-o-spektakl-teren-badan-jezycjada/27796

                      ???

                      No, bo dotyczy. Gdybym chciała pozwać księżyc za to, że mi za bardzo świeci w nocy to też będzie można napisać: "pozew dotyczy nadmiernego emitowania światła przez pozwanego". Pozew prawdy nie czyni.

                      "Musierowicz dopatruje się w nim [pozwie] naruszenia praw autorskich, dóbr osobistych i zarejestrowanego znaku towarowego "Jeżycjada".
                      Cały tekst: poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,18590183,malgorzata-musierowicz-pozywa-centrum-kultury-zamek-za-spektakl.html#ixzz3jiMz41m6"
                      Pozew dotyczy zatem tych trzech rzeczy, a przynajmniej tak informują media. Proszę o link, jeśli ktoś będzie miał dostęp do całego pozwu.
                      • dakota77 Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 09:30
                        Nie bardzo rozumiem, skad dramatyczne trzy pytajniki? Odnosilam sie do wpisu Jottki, ktora napisala, ze skoro w pozwie mowa o naruszeniu znaku handlowego, prawnicy widocznie nie widzieli mozliwosci pozwania za naruszenie praw autorskich-co mnie zdziwilo, bo stoi w sprzecznosci z tym, co na temat tresci pozwu pisza media.
                        • la.spinka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 09:45
                          Ach, to wybacz, drzewko nie pokazało mi, że odnosisz się do wpisu Jottki, w odniesieniu do niego Twój post ma jak najbardziej sens.
                      • ciotka_scholastyka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 11:05
                        > "Musierowicz dopatruje się w nim [pozwie] naruszenia praw autorskich, dóbr osob
                        > istych i zarejestrowanego znaku towarowego "Jeżycjada".

                        Dóbr osobistych??? Może mi ktoś to wytłumaczyć?
                        • soova Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 11:15
                          Dobrem osobistym jest np. nazwisko. Jeżeli w spektaklu inspirowanym twórczością autorki pada nazwisko MM, najwidoczniej uważa ona, że to dobro osobiste zostało naruszone, bo reżyserki nie miały na to jej zgody. I domaga się zadośćuczynienia z tego powodu. Czy jej żądanie jest słuszne, sąd oceni. Mnie osobiście (prawniczce z wykształcenia i już niewykonywanego zawodu) wygląda to nieco na strzelanie ze wszystkiego, co wystrzelić może, żeby tylko w petitum pozwu objąć każdy powiazany ze spektaklem stan faktyczny, jaki zdaniem autorki jest dla niej krzywdzący. Pewnie jest to przemyślana przez jej prawnika taktyka procesowa, bo na późniejszym etapie procesu możliwość zgłaszania kolejnych naruszeń praw autorki może być ograniczona.
                    • gemowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 09:22
                      A ja uważam, że niezależnie od kwestii prawnych związanych z prawem autorskim, szanowna autorka trochę przesadza. Na jej ksiązkach wychowały się co najmniej 2 pokolenia, Borejkowie na stałe weszli do polskiej kultury, seria nadal powstaje i jest wyczekiwana przez czytelników - nic tylko sie cieszyć z takiej popularności bohaterów których p.Musierowicz sama stworzyła od podstaw. Powinna być dumna że na tej podstawie powstają przedstawienia, że inni twórcy inspirują się jej książkami, przecież to dla niej też reklama - jesli sa jeszcze osoby które nie znają Jezycjady, być może by po nią sięgnęły. Zgadzam się co do zastrzeżonego znaku handlowego i braku praw do jego uzycia, jednak reszta konfliktu naprawdę sprawia wrażenie jakby autorka miała duzy problem z samooceną i brakiem dystansu do siebie. Myślicie, że miałaby problem gdyby przedstawienie było laurką? Na pewno nie.
                      • la.spinka Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 09:47
                        Podpisuję się obiema rękami i każdą stopą.
                      • miodowocytrynowa Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 11:19
                        No to co,że Borejkowie sobie weszli do kultury masowej ? Ale wyłączne prawa do nich ma MM i nikt więcej.
                        • soova Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 17:37
                          "Ale wyłączne prawa do nich ma MM i nikt więcej."

                          Wydaje mi się, że tu jest istota sporu. MM ma prawa do postaci, bo nikt bez jej zezwolenia nie może publikować fanfika i osiągać z tego korzyści materialne, podobnie nikt nie może napisać sztuki o dramaturce Kalamburce i ją wystawiać. Ale przedmiotem sporu między MM a reżyserkami TBJ jest, z tego, co mi wiadomo (niezależnie od wykorzystywania zastrzeżonego przez nią znaku towarowego w postaci nazwy "Jeżycjada") nie to, czy wolno wykorzystywać te postaci bezpośrednio (czyli np. pisząc i wystawiając sztukę o dalszych losach Borejków z Jeżyc), tylko czy wolno inspirować się nimi, żeby na tej podstawie stworzyć odrębny treściowo i niezależny spektakl. Przedstawienia nie oglądałam, z tego, co mi wiadomo, jego tematem jest życie współczesnego mieszczaństwa polskiego w nieco krzywym zwierciadle, gdzie punktem wyjścia do tegoż tematu (czyli właśnie inspiracją) są bohaterki Jeżycjady pijące herbatkę jako remedium na wszystkie kłopoty czy inne tego typu sytuacje, które treściowo oczywiście niejako startują w "Jezycjadzie", ale w spektaklu przedstawione są już w fabularnym kontekście zupełnie innym, niezależnym od tego, co pisała MM, a wręcz całkiem w opozycji do tego. I owszem, można stwierdzić, że autorce przysługuje do wykorzystywania jej postaci prawo wyłączne, ale ono nie jest nieograniczone, a jak tu już napisała chyba Jottka, prawo do inspiracji cudzą twórczością jest też prawem twórczym, więc nie jest tak, jak chciałaby zapewne pani MM, że można innym tego zakazać, bo jej prawo do postaci jest niczym nieograniczone.
                          Swoją drogą sama pisarka powinna być konsekwentna i w takim układzie wyrzucić z "Kwiatu kalafiora" choćby scenę z szyciem sukienki z firanki, bo gdyby prawnicy spadkobierców Margaret Mitchell się o tym dowiedzieli, pozew już pukałby do jej bram. :)
                          • kkokos Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 18:38
                            bardzo ładnie wyłuszczyłaś, soovo!
                      • staua Re: ja tu czegoś nie rozumiem 24.08.15, 17:21
                        Jednak myślę, że miałaby problem, bo zależy jej na zarobkach związanych z wykorzystaniem jej twórczości. Tylko w przypadku laurki mogłaby być skłonna raczej do cichej ugody. Tak to widzę.
    • meduza7 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 24.08.15, 19:11
      A po twórczyniach z "Zamku" przyjdzie pora na szkolne teatrzyki...

      sp319waw.edupage.org/text7/?subpage=7
      www.zs1alwernia.pl/index.php/11-biblioteka/96-klamczucha-szkolne-przedstawienie
      • miodowocytrynowa Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 24.08.15, 19:37
        Tylko szkolne teatrzyki nie zarabiają na twórczości MM, a twórczynie Badań i owszem.
      • soova Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 24.08.15, 19:48
        Ta instytucja jak najbardziej zarabia.
        hihopter.pl/
        Trochę się dziwię właścicielom (chyba że mają zgodę autorki na używanie tej nazwy oczywiście), ale z drugiej strony świadomość istnienia praw własności intelektualnej jest w naszym kraju zdecydowanie niewielka.
        • miodowocytrynowa Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 24.08.15, 20:00
          Podejrzewam, że nie mają. Jesli MM nie godzi się na żadne filmy, seriale, spektakle i wszelkie adaptacje swoich książek, to dlaczego miałaby się zgodzić nagle na nazwanie żłobka " Hihopter"?
          • onion68 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 25.08.15, 08:31
            Wydaje mi się, że skoro ta nazwa nie jest zastrzeżonym znakiem towarowym, w tym przypadku zgoda MM nie jest wymagana.
            • soova Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 25.08.15, 08:46
              To nie jest nazwa jak "Jeżycjada", o ochronę której autorka wystąpiła, tylko tytuł dzieła. Nie znam się, ale na komercyjne wykorzystanie tytułu dzieła chyba jednak zgoda autora jest potrzebna.
              • vi_san Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 25.08.15, 09:25
                I tu się z tobą zgadzam. "Hihopter" to konkretny tytuł konkretnej książki i o zgodę na komercyjne wykorzystywanie ów żłobek [czy co to tam jest] powinien wystąpić. Jeżycjada natomiast tytułem nie jest, tylko słowem na określenie całego cyklu. Jeśli MM wystąpiła o zastrzeżenie nazwy "Jeżycjada" - wówczas panie stosując ją w tytule sztuki naruszyły prawo. Jeśli natomiast MM wystąpiła o zastrzeżenie PO powstaniu spektaklu - to całkiem inna bajka. A z ciekawości: jakoś ZUE artystki, które śmią [śmieją? śmiały? Ośmieliły się] ironicznie ocenić rodzinę B. do sądu natychmiast, ale jakoś żłobka, który DOKŁADNIE tak samo zarabia na tytule już nie? No, chyba dlatego, że kiepsko by wyglądało PRowo - MM pozywa żłobek o naruszenie dóbr osobistych, praw autorskich i czego tam jeszcze... Trudno byłoby po tym zachować twarz osoby ciepłej, miłej, dzielnej i co tam jeszcze...
                • miodowocytrynowa Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 25.08.15, 11:21
                  Bo może MM nie wie o tym żłobku?
                  • vi_san Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 25.08.15, 12:04
                    To może zamieść jej w KG link z pytaniem, czy też wytoczy sprawę?
                • pavvka Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 25.08.15, 13:06
                  To ja spytam kolejny raz: czy MM w ogóle mogłaby zastrzec nazwę "Jeżycjada", skoro nie ona ją wymyśliła?
                  • vi_san Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 25.08.15, 13:27
                    Nie mam pojęcia, a na prawie się znam jak kura na kalesonach. Ale zakładam, że mogłaby, mając zgodę pomysłodawcy.
                    • zla.m Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 25.08.15, 14:22
                      Z przytoczonych artykułów wynika, że nie tyle "mogłaby", co zastrzegła. I to zastrzegła pospiesznie, już po pojawieniu się spektaklu. Co zresztą potwierdza słuszność twojego pytania o działanie prawa wstecz - skoro autorki nazwały tak spektakl, zanim nazwa została zastrzeżona, to jak można im robić z tego zarzut?
                      • ding_yun Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 25.08.15, 14:55
                        Co zresztą potwierdza sł
                        > uszność twojego pytania o działanie prawa wstecz - skoro autorki nazwały tak sp
                        > ektakl, zanim nazwa została zastrzeżona, to jak można im robić z tego zarzut?
                        >

                        To jest dla mnie, z prawnego punktu widzenia, najdziwniejsza część tej sprawy. Również nie rozumiem jak to działa.

                        Co do tego, czy można zastrzec znak towarowy nie wymyślony przez siebie - nie jestem prawnikiem, opieram się na wiedzy laika, ale wydaje mi się, że można. Przecież zastrzeżone bywa np. logo firmy albo hasło reklamowe wymyślone przez niezależnego grafika/copywritera. Natomiast w takiej sytuacji chyba trzeba uzyskać od rzeczonego grafika zrzeczenie się praw do logo, które zaprojektował bo prawo do wykorzystania zaprojektowanego znaku należy do twórcy.

                        Z tego wynika, że w teorii prof. Raszewski mógłby wykorzystać nazwę, jaką wymyślił do określenia każdej innej książki lub sztuki teatralnej o ile nie przekazał wcześniej praw do tej nazwy osobom trzecim.

                        Taką teorię wysnułam na poczekaniu, ale znając prawo jest ona albo w całości błędna, albo ma słabe punkty ;)
                      • onion68 Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 25.08.15, 15:16
                        Tutaj raczej nie mamy do czynienia z zarzutami, tylko wygląda to tak, że w związku z zastrzeżeniem znaku, autorki utraciły prawo do posługiwania się nazwą Jeżycjada od momentu zarejestrowania. I to już nie podlega żadnej dyskusji.
                        Przedmiotem są dalsze roszczenia MM, o naruszenie praw autorskich i pozostałe.
                        Można zastrzec nazwę, której się nie wymyśliło. Np. Apple jest zastrzeżonym znakiem towarowym.
    • gat45 Wychodzenie z szafy 25.08.15, 10:36
      tfu, z kart książki.

      Na kodeksowych prawach autorskich nie znam się ani trochę, co według Monteskjusza samo w sobie jest wiedzą ("wiem, że nie wiem" różni się od zwykłego "nie wiem", nieprawdaż), więc przeczytałam ten wątek z nadzieją, że się czegoś dowiem. Nie za bardzo to wyszło, ale ja nie o tym. Równolegle myślałam sobie o tym, jak to się dzieje, że postaci książkowe wychodzą z książek i zaczynają żyć własnym życiem. Niektóre stają się wprost konceptem (donkiszoteria, hamletyzowanie czy inny marysuizm), a inne po prostu funkcjonują jako coś w rodzaju typu postawy życiowej. Nie na darmo "Kmicic" był ponoć najpopularniejszym pseudonimem młodziutkich konspiratorów za czasów walki podziemnej podczas II WŚ.

      Ciekawa jestem, w jakim stopniu ten spektakl polega na takich właśnie postaciach i czy taki ich użytek też podlega ochronie prawnej ? Jak na mój gust, to autor powinien być niezmiernie dumny, kiedy uda mu się stworzyć postać tak charakterystyczną, że staje się symbolem jakiejś postawy wobec życia, ale od dawna już wiem (patrz wyżej), że mój gust niekoniecznie jest miarodajny, a już z pewnością nie jest wykładnią prawa.

      A gdyby autorki nazwały swój spektakl "Mieszkanie w poznańskiej kamienicy" i zmieniły nazwiska postaci (np Rafaela Tryba z domu Porejko), to autorka wiadomego dzieła podstawowego też mogłaby wejść na drogę sądową ?
      • al-rubia Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 14:25
        Prawo wcale tu nie jest jednoznaczne, gdyż ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych podaje:

        Art. 2.
        1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.
        2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły.

        Ale zaraz potem, tenże Art.2
        4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.

        I tu jest problem, gdyż nie ma żadnej ustawy (i słusznie, gdyż byłoby to całkowicie absurdalne), która definiowałaby, co to jest inspiracja cudzym utworem. A właściwie - jaki jest jej zakres. Tu wykraczamy poza normy prawne, w sferę, która jest domeną literaturoznawców, krytyków literackich, psychologów twórczości. Dlatego, o ile łatwo jest stwierdzić pospolity plagiat, polegający na dosłownym przepisywaniu całych fragmentów tekstu, o tyle "utwór inspirowany innym utworem" pozostaje enigmą.
        Do tego, polska ustawa o prawie autorskim daje też możliwość sięgnięcia po fragmenty innego utworu:

        Oddział 3: Dozwolony użytek chronionych utworów
        Art. 29.
        1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

        Dozwolony użytek nie wymaga zgody autora. A w tym artykule 29 pojawia się bardzo ciekawe stwierdzenie: wolno przytaczać urywki (czyli, powiedzmy, tyrady Ignacego Borejki) w innych utworach, jeśli mieści się to w prawach gatunku twórczości.
        Takim gatunkiem jest bez wątpienia pastisz. A przedstawienie teatralne? Tu sędziowie będą mieli parę problemów do rozgryzienia. Bardzo jestem ciekawa, jakich ekspertów powołają. I w ogóle, jaki będzie wynik tego procesu.
        • en-n Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 18:46
          Ciekawy tekst:
          www.dwutygodnik.com/artykul/6080-konformy-list-do-malgorzaty-musierowicz.html
          Jestem chyba jedyną tu osobą, która widziała spektakl. Nie jest to w żadnej mierze adaptacja, można powiedzieć, że to coś w rodzaju poetyckiego śpiewanego eseju o świecie Jeżycjady. Nikt nie atakuje Musierowicz, twórcy raczej zapraszają publiczność do przemyślenia sagi na nowo, traktują ją owszem krytycznie, ale jest to krytyka inteligentna i przemyślana.
          Co do podkreślanej przez niektórych kwestii zarabiania na cudzej twórczości za pomocą teatru - "Teren badań" to spektakl kameralny, przygotowany specjalnie na poznański festiwal "My, mieszczanie", grany rzadko (miał być pokazywany tylko na festiwalu, ale udało się go zagrać poza nim, w sumie chyba kilkanaście razy), więc niezbyt się jego twórcy dorobili.
          • onion68 Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 19:35
            > Jestem chyba jedyną tu osobą, która widziała spektakl. Nie jest to w żadnej mie
            > rze adaptacja, można powiedzieć, że to coś w rodzaju poetyckiego śpiewanego ese
            > ju o świecie Jeżycjady. Nikt nie atakuje Musierowicz, twórcy raczej zapraszają
            > publiczność do przemyślenia sagi na nowo, traktują ją owszem krytycznie, ale je
            > st to krytyka inteligentna i przemyślana.

            To w sumie dobrze, pod adresem twórczości MM padło ostatnio nieco krytyki nieprzemyślanej (IMO).
            Mimo wszystko trudno zaprzeczyć, że to MM jest twórczynią świata Jeżycjady i jednak wypadałoby ją zapytać o zdanie w sprawie wzięcia go na kanwę własnej opowieści (w całości opartej na, dodajmy).Skoro MM przed wejściem na drogę sądową podejmowała bezskutecznie kroki w celu spowodowania zaprzestania wystawiania spektaklu, można powiedzieć, że drogę polubowną wyczerpała. A prawo do dochodzenia roszczeń w sądzie ma jak każdy. Te wszystkie komentarze o pazerności itp. są raczej poniżej pasa.
            A jeżeli chodzi o fakt zarobkowania, to chyba nie jest istotne, jak wiele tego było, tylko że miało miejsce, chyba.
            • en-n Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 19:57
              "Teren badań" nie jest "w całości oparty na Jeżycjadzie". Jest o Jeżycjadzie, a to spora różnica. Czy gdyby Agnieszka Jakimiak (autorka tekstu) napisała artykuł o Jeżycjadzie (za który dostałaby honorarium), też musiałaby pytać MM o zgodę?
              Sprawę zarobkowania poruszyłam, bo niektórzy uczestnicy dyskusji tak się zapalili, jakby "Teren" powstał dla zbicia fortuny. Poza wszystkim, zakazywanie grania przedstawienia mi się nie podoba, pani Musierowicz nic nie ubyło, może z wyjątkiem sentymentu i sympatii sporej grupy czytelników. Autorka, która tworzy bohaterów tak dobrych, wrażliwych i wybaczających okazała się ich przeciwieństwem.

              • onion68 Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 20:17
                > to spora różnica. Czy gdyby Agnieszka Jakimiak (autorka tekstu) napisała artyk
                > uł o Jeżycjadzie (za który dostałaby honorarium), też musiałaby pytać MM o zgod
                > ę? ,

                Moim zdaniem tu ma miejsce inna sytuacja, bo nie jest to recenzja czy artykuł na temat, a przedstawienie oparte na Jeżycjadzie lub jej motywach, odtwarzane cyklicznie w celach zarobkowych. Ale oczywiście, może okazać się, że sąd oceni to inaczej, wtedy będę musiała zrewidować pogląd.
              • miodowocytrynowa Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 20:17
                Artykuł to jest zupełnie co innego.
                Jak autorce nic nie ubyło- a dlaczego ktoś ma zarabiać na jej twórczości bez jej zgody a ona nie? Gdyby nie napisała i nie wymyśliła " Jezycjady" rezyserki nie miałyby się na czym oprzeć, proste.
                Jaki mają związek jej fikcyjni bohaterowie z nią samą i domaganiem się należnych jej praw?
                • soova Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 20:42
                  miodowocytrynowa napisała:

                  dlaczego ktoś ma zarabiać na jej twórczości bez jej zgody a ona nie?

                  Krótko i na temat:
                  - napisanie, opublikowanie i sprzedaż fanfika "Jezycjada cd." - czyn brzydki i niedozwolony przez prawo
                  ale:
                  - napisanie i wystawianie sztuki, w której sytuacja X z "Jeżycjady" staje się punktem wyjścia do dalszego zajmowania się w spektaklu tym, o czym sytuacja X opowiada, a nie kontynuacją dalszych losów bohaterek czy opisywaniem okoliczności, w jakich się one znajdują - dozwolone twórcze prawo inspiracji cudzym utworem (ktoś tu w dyskusji podał podstawę prawną), nawet jeśli zainspirowany twórca uzyskuje z tego brzydkie pieniążki.

                  Prawo autorki do stworzonych przez nią postaci i pewnego (modne słowo!) imaginarium, owszem, jest wyłączne, ale nie bezwzględne. Bo gdyby prawo przewidywało tu bezwzględność, to twórcza wolność inspiracyjna zostałaby po prostu i zwyczajnie zakazana. To są niuanse, ale naprawdę problem nie sprowadza się tylko do tego, co ujmujesz w pytaniu, czyli do prymatu zarabiania na dziele nad wolnością tworzenia.


              • onion68 Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 21:03
                > a przedstawienia mi się nie podoba, pani Musierowicz nic nie ubyło, może z wyją
                > tkiem sentymentu i sympatii sporej grupy czytelników.

                Tak, na przykład na tym forum.
          • miodowocytrynowa Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 19:42
            Ee tam, nic cieawego. Kolejny histeryczny list w obronie spektaklu, na dokładkę nieskładny, autorka ma pretensje do wszystkich, którzy w ogóle śmią się sądzić ( skoro przytoczyła Weronikę Rosati) i ubolewa, że MM zamierza zniszczyć reżyserki. Nie rozumiem też dlaczego publiczne przeprosiny w mediach ośmieszają przepraszanego a nie przepraszających? Czyli wg autorki powinna panować pełna anarchia, niech kazdy się wzajemnie opluwa ile wlezie ( czytałam " Nocnik" Rosati jest tam identyfikowalna od I strony i oszkalowana w sposób ohydny), niech korzysta dowolnie z cudzego dorobku- a jesli się komuś zachce iść do sądu- to jest be i tylko się ośmieszy, a publiczne przeprosiny to już w ogóle dno i źle świadczy o przepraszanym. Zabawne zaiste:)))
            • soova Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 19:58
              Jedyne, z czym się mogę zgodzić, to stwierdzenie, że list jest nieskładny (bo wg mnie rozwlekły i za długi).

              Osobiście zresztą nie widzę wielkiego sensu polemiki z czymś, czego się nie czytało. A o ile spektakl widziała tu jedna z nas, o tyle z pozwem, czyli z tym, czego się domaga powódka, a przede wszystkim - jak to uzasadnia - nie miał (z oczywistych przyczyn) szans zapoznać się nikt. W tej sytuacji każdy głos zainteresowanych samych pozwanych czy osób z ich kręgu będzie jednak brzmiał jak PR. Do którego oczywiście mają jak najbardziej prawo, bo skoro już zostały pozwane, nikt nim nie może zakazać wypowiedzi w mediach na obronę swego stanowiska. Pani MM też przecież może zabrać głos w tej sprawie, czego, jak zgaduję, nie robi, bo taka jest przyjęta strategia procesowa.
              • onion68 Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 20:07
                Ale ja nie twierdzę, że nie wolno tego robić, tylko że moim zdaniem słabo to wygląda. Tak się potoczyła historia, że spory są rozstrzygane przez sądy, a nie na tingu. Więc czemu to ma służyć? Może być ewentualnie odebrane jako próba zdeprymowania powódki.
                • soova Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 20:19
                  Ale co wygląda słabo? Że te panie udzielają mediom wypowiedzi, że pani MM nie ma racji? Co w tym dziwnego? Zrobiły spektakl zapewne z przekonaniem, że nie czynią niczego niezgodnego z prawem, bo cudze dzieło będące przedmiotem inspiracji artystycznej nie podlega ochronie prawnoautorskiej, tymczasem autorka zarzuca im, że właśnie dopuściły się naruszenia jej praw. To też jest pewnie jakaś strategia obrony ich stanowiska w procesie. Upraszczając sprawę, gdyby siedziały cicho, mogłoby powstać przekonanie, że widocznie coś tam jest na rzeczy, a to wszak ostatnia rzecz, na jakiej im zależy.
                  • onion68 Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 20:41
                    No ale to sąd, a nie opinia publiczna, ma wydać orzeczenie w sprawie. I przecież przed sądem mają te panie pełną możliwość prezentowania swojego stanowiska i dochodzenia swoich racji, podobnie jak strona przeciwna.

                    • soova Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 20:45
                      Ale jeżeli media się do nich zgłaszają i pytają, o co kaman, to przecież naturalne, że odpowiadają, jak to ich zdaniem wygląda, a nie odsyłają dziennikarzy na pierwsze sądowe posiedzenie.
                      • miodowocytrynowa Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 20:52
                        A skąd wiesz, że media się do nich zgłaszają? A może same ochoczo biegają z tym po mediach i się żalą, bo w przypadku artystów bardzo często tak bywa.
                      • onion68 Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 20:59
                        Owszem, mogą nie komentować.

                        I, o matko:

                        "Trudno przecież o lepsze potwierdzenie znaczenia dzieła niż wprowadzenie go w obieg kultury na zasadzie polemik, trawestacji, parafraz, parodii, czy – jak w przypadku „Terenu badań: Jeżycjady” – koncertu inspirowanego Pani melodiami. Trudno o lepsze potwierdzenie znaczenia Pani sagi niż uznanie, że świat, który ustanowiła, jest wart wyprawy badawczej i wysiłku, by go eksplorować i się z nim zmagać. Bo „Teren badań: Jeżycjada” to także projekt badawczy. Ma Pani szczęście, że zrealizowali go artyści szczególnie świetni, więc ich pracy nie można zarzucić niedociągnięć czy artystycznej hochsztaplerki, która wikłałaby Pani nazwisko w nieudane przedsięwzięcie. Wręcz przeciwnie."

                        Nie wierzę własnym oczom. No rzeczywiście, szczęście ma.
                        Bo dążenie do kontroli nad tym, jak jest wykorzystywana własna twórczość, to fanaberia jakaś.



                        • soova Re: Wychodzenie z szafy 25.08.15, 21:16
                          onion68 napisała:

                          > Bo dążenie do kontroli nad tym, jak jest wykorzystywana własna twórczość, to fanaberia jakaś.>
                          Jak już mówiłam, kontrola ta nie jest nieograniczona.
          • ciotka_scholastyka Re: Wychodzenie z szafy 26.08.15, 08:41
            > www.dwutygodnik.com/artykul/6080-konformy-list-do-malgorzaty-musierowicz.html

            Bardzo mądry tekst, celnie punktujący absurdy tej całej sprawy. Łącznie z uwagą na temat spuścizny prof. Raszewskiego ;)
            • la.spinka Re: Wychodzenie z szafy 26.08.15, 09:10
              Mnie się najbardziej podoba fragment, rysujący przed czytelnikiem wizję niekończącego się cyklu wzajemnych pozwów wśród artystów. Wizja zabawna, nie powiem, ale jednak mało pociągająca...

              "(...) Gdyby uznać, że kabaret albo teatr mogą serio naruszać dobra osobiste, to na przykład Konstanty Ildefons Gałczyński z sądu nigdy by nie wyszedł. Pozwy wieszczów wprawdzie by się przedawniły, ale można sobie wyobrazić proces z powództwa spadkobierców Stanisława Wyspiańskiego przeciw Teatrzykowi „Zielona Gęś” za żarty z jego spuścizny. Inna rzecz, że oni sami pewnie siedzieliby wtedy ciągle jeszcze w sądzie w sprawie o niedopuszczenie do rozpowszechniania utworu bezprecedensowo naruszającego dobra osobiste wielu znanych krakowskich osobistości. W „Weselu” przecież postaciom fikcyjnym „nadano cechy pozwalające zidentyfikować [tu: nazwiska powodów i powódek], a tym samym przypisać im treści fałszywe i obraźliwe”.
              (www.dwutygodnik.com/artykul/6080-konformy-list-do-malgorzaty-musierowicz.html)
              • meduza7 Re: Wychodzenie z szafy 26.08.15, 14:33
                W „Weselu” przecież postaciom fikcyjnym „nadan
                > o cechy pozwalające zidentyfikować [tu: nazwiska powodów i powódek], a tym samy
                > m przypisać im treści fałszywe i obraźliwe”.

                Taki np. Czepiec miał żal do Wyspiańskiego, że przedstawił go jako skąpca, co zresztą nie było intencją autora - po prostu nie miał pojęcia, ile się płaci muzyce na weselu za zamówienie piosenki.
                • dakota77 Re: Wychodzenie z szafy 26.08.15, 18:25
                  Nastepny z kiepskim researchem ;-)
                  • mika_p Re: Wychodzenie z szafy 27.08.15, 20:57
                    Dakota :D
                    • conefkaconbrio Czy wogóle można zastrzec znak towarowy ...? 04.09.15, 08:06
                      w odniesieniu do wykorzystania w twórczości artystycznej? Rozumiałabym oczywiście [pzew gdyby ktoś inną sagę rodzinną dziejącą się w Poznaniu nazwal Jeżycjadą, albo nawet stworzył nazwy typu Mokotowiada czy Bałutiada. Ale w takim przypadku, kiedy dzieło sztuki nawiązuje do recepcji danego znaku w spoleczenstwie? Gdyby pozew MM był słuszny to tytuł: "Diabeł ubiera się u Prady" byłby nielegalny, a na dobrą sprawę to i sama MM mogłaby obawiać się pozwu ze strony Mc Donalda za "McDusię"
                      • soova Re: Czy wogóle można zastrzec znak towarowy ...? 04.09.15, 09:28
                        Najwidoczniej można, skoro właściwy organ to zrobił.
                        Tu treść wpisu w rejestrze znaków towarowych UP RP:
                        grab.uprp.pl/PrzedmiotyChronione/Strony%20witryny/Wyszukiwanie%20proste.aspx
                        • conefkaconbrio Re: Czy wogóle można zastrzec znak towarowy ...? 04.09.15, 09:35

                          No tak. Ale sądziłam, że chodzi tylko o to, żeby ktoś własnej sagi rodzinnej Jeżycjądą nie nazwał, tak jak wlasnej marki odzieżowej Pradą. Ale naruszenie praw autorskich poprzez odwolywanie się w dziełach artystycznych do Prady jako symbolu statusu czy jeżycjady jako symbolu mieszczańskości ??? Absurd.

                        • sanciasancia Re: Czy wogóle można zastrzec znak towarowy ...? 04.09.15, 13:30
                          Co jest o tyle śmieszne, że spadkobiercy prof. Raszewskiego przekazali cały swój dorobek pisarski i inetelektualny domenie publicznej.
                          • conefkaconbrio Re: Czy wogóle można zastrzec znak towarowy ...? 04.09.15, 15:29
                            Nie mam nic do zastrzeżenia znaku w tym sensie, że nikt inny nie może tak nazwać swojego cyklu. (Co do profesora Raszewskiego, to jest się pytanie co MM z nim ustaliła. Ostatecznie gdyby jakiś miliarder podarował mi willę w Toskanii, a potem w testamencie przekazał cały swók majątek na głodne dzieci, to nie znaczy, że tą moją willę też powinnam oddać.)
                            Jest oczywiste, że ie można publikować komercyjnie fanfików, jak te forumowe. Jest oczywiste, że bez zgody autora nie można robić adaptacji filmowej czy teatralnej nawet luźnej- np nie można nakręcić uwspółczesnionej wersji "Kłamczuchy" z Pawełkiem szpanującym sportowym BMW i posiadającym Ipada zamiast drogiego adapteru , oraz jego rodzicami menadżerami w korporacji.
                            Ale nagle okazuje się, że zdaniem mecenasa MM nie można pisać O JEZYCJADZIE w dziełach artystycznych, a skoro tak to spadkobiecy Staffa powinni za sonet wyprocesować z MM conajmnie 300 tys zł.
          • conefkaconbrio Re: Wychodzenie z szafy 04.09.15, 08:25
            Czyli jest to raczej ten rodzaj nawiązania, co w "Córce Roborojka" do Pięknej i Bestii?
            • conefkaconbrio Re: Wychodzenie z szafy 04.09.15, 08:29
              To oczywiscie pytanie do en-en
    • srebrny_lisek Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie badań" 02.12.15, 13:33
      Powiem tak:
      Nie będę wnikać w prawne szczegóły dotyczące praw autorskich, uważam, że MM może, nawet z opóźnieniem, wywalczyć sobie wyłączność do nazwy "Jeżycjada", mimo że oficjalnie wcześniej jej nie miała.

      Natomiast ogromny, niewyobrażalny wręcz wstręt wzbudza we mnie jej mściwość i zachłanność. Domaganie się przeprosin. Za co? Przecież nie miała wyłączności do nazwy, nikt jej nie poniżył, ani nie okradł. 150 tys. złotych? Serio? I tak ma postępować osoba promująca idealizm i nieprzywiązywanie wagi do pieniądza?
      Wiem, że tego spektaklu nie wystawiają osoby bogate, to jest skromny niezależny teatr utrzymujący się datków, a jego członkowie nie śią na forsie. Zemsta polegająca na doszczętnym oskubaniu bliźniego budzi we mnie odrazę i głęboki sprzeciw.

      Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że DUA chce się w ten sposób symbolicznie zemścić na wszystkich krytykujących jej twórczość, w tym również na zagłębiu krytyki, jakim jest to forum. Znalazła sobie kozła ofiarnego, na którym chce wyładować swoją frustrację.
      • tt-tka Re: Ciąg dalszy zabawy, czyli o "Terenie bada 02.12.15, 21:05
        Zgadzam sie i podpisuje wszystkimi czterema lapami pod ocena Srebrnego Liska. I pod wrazeniami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka