Dodaj do ulubionych

Tygrys w Feblliku

08.11.15, 19:29
Scena z Tygrysem na wsi jest przepięknie napisana. Od samego ich przyjazdu, on tej zmiany zaobserwowanej przez IG w Laurze, od tego opisu nakierowania się na wnętrze. Rozczuliło mnie to, to skupienie, to ukazanie tak zwyczajnej przecież rzeczy, jaką jest ciąża, ale ukazanie, że nie dla matki. Te słowa Adama "moje dzieło" i ich spojrzenie. Świeczki mi stanęły w oczach. Reakcja Gabrysi. No cudo, tak bardzo jestem zachwycona doborem słów.
Czytałam, że już Wam tam zgrzytało, że powiedziała matce na boku, za szklanymi drzwiami, ale i tak jest piękna. Nie chodzi o rozstrząsanie jak to zostało rozegrane, dobrze czy źle, ale jeśli już w ten a nie w inny sposób musiało, to opis jest przepiękny.

Swoją drogą - ile oni są po ślubie, że już się Tygrys martwił na zapas?
Obserwuj wątek
    • lowett Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 19:58
      Coś koło 3,5 roku.

      Do mnie ta scena jakoś nie przemawia. Reakcja Gabrysi tym bardziej. A czegóż ona płacze? Ma dwoje wnucząt, więc to dla niej nie pierwszyzna. Mając na uwadze, że Laura i Adam to młode małżeństwo, to chyba na taką wiadomość była przygotowana? Jakoś to tak napisane, jakby się o dziecko starali 8 lat co najmniej.

      • buka_z_muminkow Re: Tygrys w Feblliku 17.11.15, 19:52
        Dlaczego Gaba płacze? Ze wzruszenia chociażby. Poza tym jest bardzo delikatnie zarysowane, że Adam i Laura jakiś czas starali się o dziecko, że to nie jest ciąża z przypadku, żadna "małżeńska wpadka". A przynajmniej ja tak odczytuję to, że "wreszcie się doczekali" oraz to tygrysine zamartwianie się na zapas. Ginekolodzy mówią, że jeżeli po roku starań nie uda się zajść w ciąże, wtedy należy się przebadać i włączyć ewentualne leczenie. Być może Laura i Adam mieli za sobą kilka/kilkanaście nieudanych prób i Laura zaczęła się już martwić, że coś jest nie tak. A może zaczęła się już leczyć i ciąża jest tego skutkiem. Zakładam, że zwierzała się z tego problemu matce i być może ciotkom, co by tłumaczyło chęć rozmowy z matką za drzwiami, bez udziału ciekawskich uszu reszty zgromadzonych.. Laura miała prawo nie chcieć obnażać się ze swoimi intymnymi sprawami przed wszystkimi, zwłaszcza, że w towarzystwie była zupełnie obca jej dziewczyna, czyli Agnieszka.

        W takiej sytuacji wzruszenie Gabrieli jest tym bardziej uzasadnione.

        Podoba mi się zresztą, że ta scena została opisana w tak delikatny sposób, bez wnikania w zbędne szczegóły.
        • ciotka_scholastyka Re: Tygrys w Feblliku 18.11.15, 09:09
          > co by tłumaczyło chęć
          > rozmowy z matką za drzwiami, bez udziału ciekawskich uszu reszty zgromadzonych
          > .. Laura miała prawo nie chcieć obnażać się ze swoimi intymnymi sprawami przed
          > wszystkimi

          I dlatego odstawiła tę scenę za szklanymi drzwiami, żeby wszyscy mogli sobie dokładnie ją obejrzeć, i domyślić się, o czym mowa?
          Jak się ma do powiedzenia komuś coś ważnego, osobistego i intymnego, to się bierze tego kogoś w miejsce, gdzie nikt ich nie słyszy i nie widzi.
          Kiepski pomysł na opisanie tego. A wystarczyłoby, żeby Ignacy (czy ktokolwiek inny) był przypadkowym świadkiem tej sceny, tak jak kiedyś Józwa przypadkiem siedząc w WC usłyszał o ciąży Róży.
          • buka_z_muminkow Re: Tygrys w Feblliku 18.11.15, 09:40
            Widziec owszem mogli wszyscy, ale slyszec juz niekoniecznie-i o to chodzi. Bo przeciez wiesc o ciazy i tak by sie rozeszla, wiec co w tym zlego, ze ktos widzi, ze rozmawiaja?. A o problemach z tym zwiazanych wiedziec mogly tylko wybrane osoby i zarowno ta scena, jak i pozniejszy mail Gaby to sugeruje.

            Laura mogla po prostu chciec odgrodzic sie od ciekawskich uszu, dlatego poszla z matka za drzwi. Byc moze nie obchodzilo jej, czy ktos je widzi, czy nie - gdyby poszly za zwykle drzwi, wszyscy by widzieli, ze GDZIES poszly, co za roznica. Byc moze tez w emocjach nie zwrocila uwagi na szybe. Gdyby Ignas podslyszal przypadkiem rozmowe, trzeba by bylo obnazyc problem Laury i Naszpana, a to bardzo delikatny temat i bardzo dobrze, ze MM nie napisala tego wprost. Jednoczesnie ciesze sie, ze zostal poruszony, bo to problem naszych czasow, bliski czesci czytelniczek.
        • zla.m Re: Tygrys w Feblliku 27.11.15, 20:46
          Starać się starali, może i Laura sobie coś wkręcała, ale rozpoczęcie leczenia to raczej sobie waćpanna dopisałaś. U Borejków dzieci przychodzą na świat z miłości i bez problemów.
          • buka_z_muminkow Re: Tygrys w Feblliku 27.11.15, 22:12
            O leczeniu napisałam "być może". Autorka sugeruje nam (bardzo delikatnie), że były problemy z zaciążeniem - natomiast ile trwały, na jakim Naszpanowie byli etapie - o tym nie mówi i bardzo dobrze. Temat pozostaje otwarty. Ja to odebrałam jako ukłon w stronę dorosłych czytelniczek, które borykają się z podobnym problemem.

            W każdym razie nie zgadzam się, że u Borejkow dzieci przychodzą na świat bez problemów, bo jak widać w tym konkretnym przypadku - jakiś problem był. Myślę, ze to nie było zwykle wkręcanie sobie Laury. W każdym razie nie widzę powodu, dla którego MM miałaby nie poruszyc tego tematu...
            • tt-tka Re: Tygrys w Feblliku 27.11.15, 23:05
              Czemu problemy ? Bo 3,5 roku po slubie ? Ida tez po 3,5 , starsza byla od Laury i wychodzac za maz, i poczynajac - i niczego nam nie sugerowano.
              Ja to "nareszcie" mowione, o ile pamietam, nie przez Laure odebralam jako westchnienie ulgi kolchozu. Dziecko bedzie i juz Tygrysica ma zajecie na dlugie lata. Nawet gdyby jej jeszcze jakies glupoty do glowy przyszly, to i tak nic jej po tym.
              • tt-tka Re: Tygrys w Feblliku 28.11.15, 01:38
                Przepraszam, Buko. Naszpanstwo jak najbardziej mogli miec problemy z rozmnazaniem sie.
                Wlasnie w innym watku Bupu nas uswiadomila, ze chojaki na plantacjach opryskuje sie. A jak kto mieszka w samym srodku plantacji, to na niego te opryski tez dzialaja, nie ma cudow. A pestycydy bardzo obnizaja wartosc nasienia, drastycznie redukujac liczbe plemnikow.

                I co gorsza to nie jest jedyne, co pestycydy wyprawiaja z organizmem ssakow :-(
              • buka_z_muminkow Re: Tygrys w Feblliku 29.11.15, 14:59
                Niczego nam w przypadku Idy nie sugerowano, bo może nie było po co - może Ida nie planowała wcześniej dziecka, może MM nie chciała o tym pisać.
                Nie ma tu znaczenia staż, sama jestem ponad 6 lat po ślubie, ale nie oznacza to dla mnie 6 lat bezowocnych starań. ;) Być może Naszpaństwo dość szybko po zamążpójściu zapragnęli dziecka - co by było zgodne z jeżycjadowymi "trendami".
                Ja to "wreszcie się doczekali" oraz stwierdzenie, ze Laura tak bardzo się martwiła odebrałam jako że skoro się martwiła i skoro WRESZCIE się udało, tzn, że musiały być jakieś próby, jakieś niepowodzenia, problemy. Oraz że jedynie kilkoro członków rodziny było w te problemy wtajemniczonych - co wnioskuję po scenie z rozmowa za drzwiami.
                Przy czym jest to mój osobisty odbiór. O co tak na prawdę chodziło i czy MM celowo poruszyła ten temat oraz celowo go tak napisała, czy też wyszło to jej przypadkiem - wie tylko sama autorka.
                • tt-tka Re: Tygrys w Feblliku 29.11.15, 15:18
                  Przeprosilam ! :-) I przyznaje Ci racje, bo, jak ponizej - oni rzeczywiscie MOGLI miec za soba bezowocne starania. Z wlasnej winy i glupoty, ale zawsze. Chociaz powod tej ewentualnej bezowocnosci altorce z pewnoscia do glowy nie przyszedl.
                  Ida wychodzila za maz w czasie, gdy wypelnienie ramion nie bylo jeszcze jedynym celem zycia kobiety w J. Laura ma pecha :-(
            • vi_san Re: Tygrys w Feblliku 01.12.15, 13:04
              Ale, Buko, jakie problemy?! 3,5 roku, panna na studiach, smarkata w gruncie rzeczy... Toż oni wcale nie musieli od razu po ślubie zaczynać starań o potomstwo! Czyli ile prób? Kilka? No, najwyżej kilkanaście. A opisane to zostało tak, jakby po 15 latach intensywnych starań i kuracjach wielu wreszcie się udało!
              "Ja to odebrałam jako ukłon w stronę dorosłych czytelniczek, które borykają się z podobnym problemem" - a ja raczej jak kpinę z ich problemów - bo panna koło 30, po [uwaga] trzech latach małżeństwa z "problemami zaciążyła! A co mają powiedzieć te, które leczą się przez lata, mają koło 40 i nic? Mają się cieszyć, że Łałrze się udało? Jakby nie wystarczyło po prostu napisać, że Adam i Laura zdecydowali, że czas na dziecko i po jakimś czasie im się udało, bez "sugerowania" [subtelnego jak młot pneumatyczny] problemów i innych takich? I dorabiania do tegoż zajścia legend wszelakich...
    • bupu Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 19:59
      nigolla napisał(a):

      > Scena z Tygrysem na wsi jest przepięknie napisana. Od samego ich przyjazdu, on
      > tej zmiany zaobserwowanej przez IG w Laurze, od tego opisu nakierowania się na
      > wnętrze. Rozczuliło mnie to, to skupienie, to ukazanie tak zwyczajnej przecież
      > rzeczy, jaką jest ciąża, ale ukazanie, że nie dla matki. Te słowa Adama "moje d
      > zieło"

      Jego dzieło? A Laura w tym czasie pestki gryzła?
      • lowett Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 20:06
        Kwikłam! :D To "jego dzieło" nie odnosiło się bynajmniej do ciąży, przynajmniej nie bezpośrednio, coś chyba nigolla źle zrozumiała, tu cytat:

        Agnieszka właśnie mówiła, że widziała na Roosevelta ich zdjęcie ślubne i że to był przepiękny wieniec, ten z białych róż.
        - Moje dzieło - przypomniał ze śmiechem Adam i oboje z Laurą spojrzeli na siebie przeciągle, jakby wymieniali bezsłowną, jednoczesną myśl, po czym nagle się do siebie przytulili.
        • dakota77 Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 20:15
          No pewnie, ze mowa byla o slubnym wiencu, nie ciazy jako jego dziele :))
          • nigolla Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 20:33
            Oesu, oczywiście, że wprost o ślubnym wieńcu, ale ja wyczytałam między wierszami, że po tym zdaniu się uśmiechnęli wewnętrznie do pewnej myśli i ja osobiście interpretuję, że chodziło o słowo "dzieło" w innym znaczeniu już.
            • lowett Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 20:59
              Wiadomo, że im się wszystko kojarzy, skoro jeszcze nie powiedzieli rodzinie, ale... myślenie o dziecku jako o dziele... Brr.

              Może ja jestem jakaś dziwna, ale jak jedna para w rodzinie obwieściła, ze oczekują potomka, to było trochę śmiechu, trochę radości, ale głównie zadziwienia (nie chcieli początkowo dzieci) i żartów. Żadnego patrzenia do środka, żadnych bezsłownych myśli pomiędzy parą, mówienie o "dziele" i innych tym podobnych łez w oczach.
      • nigolla Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 20:06
        a tego chyba nie ma co interpretować jako poczuwania się, że to tylko jego, raczej o ukryte znaczenie słowa "dzieło" jeszcze tylko dla nich wtedy znane.
      • fornitta69 Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 21:29
        Moze i gryzla? Kto wie jakie sa obyczaje godowe saren?
    • tt-tka Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 20:00
      Przy ex-Tygrysie zasluchanym w siebie do wewnatrz ryknelam smiechem zgola homeryckim. Czekam jeszcze na tekst o wypelnionych ramionach.

      Czarno widze przyszlosc tego dziecka, miedzy nami mowiac. Watek o Laurze jako matce sie klania. I starcia Adama tworcy dziela z Gaba, ktora juz wie, ze to ona bedzie dziecku tornister pakowac
      • lowett Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 20:10
        Ja miałam zgoła odwrotną myśl: Ale mi nowina, Tygrys zasłuchany w siebie. A czy Laura była kiedykolwiek "zasłuchana" w kogoś innego? :D
        • tt-tka Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 20:30
          Jak Ty nic nie rozumiesz ! :-) Ona teraz jest zasluchana w siebie z aprobata calej rodziny ! Moze i powinna sie wsluchiwac, zeby nie przegapic pierwszego drgniecia, poruszenia, bekniecia... Swietlistosci jej to dodaje, no, i uduchowienia.

          Te zachwycajace sluchaczy wystepy w Lozannie przerwala, rozumiem, bez zalu ? No to niech mi powie, prosze, ktos zorientowany, jakie sa widoki dla poczatkujacej spiewaczki, jesli na samym wstepie do kariery funduje ona sobie co najmniej roczna przerwe...Wyjasniam, ze mnie osobiscie to ciekawi, borejkow na pewno nie.

          • lowett Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 21:01
            Zaraz powiedzą, że śpiewała w Lozannie jak anioł, bo była w ciąży. A jak wiadomo ciąża u Borejków to +100 do anielskości.
          • bupu Re: Tygrys w Feblliku 09.11.15, 14:19
            tt-tka napisała:

            > Te zachwycajace sluchaczy wystepy w Lozannie przerwala, rozumiem, bez zalu ? N
            > o to niech mi powie, prosze, ktos zorientowany, jakie sa widoki dla poczatkujac
            > ej spiewaczki, jesli na samym wstepie do kariery funduje ona sobie co najmniej
            > roczna przerwe...Wyjasniam, ze mnie osobiscie to ciekawi, borejkow na pewno ni
            > e.

            Mniej więcej żadne. Laura jest na takim etapie kariery, że powinna łapać każdy możliwy występ, tyleż dla celów szkoleniowych, co po to, aby się przebić w operowym świecie. Ona jest sopran, zdaje się, że koloraturowy, jest więc w takim wieku, że jej głos niebawem osiągnie dojrzałość, więc jeśli myśli o poważnej karierze powinna nie tylko koncertować, ale także w zasadzie juz próbować swych sił w pomniejszych rolach operowych. Rok przerwy w takim okresie to morderstwo dla kariery.
            • dakota77 Re: Tygrys w Feblliku 09.11.15, 14:22
              No wlasnie, a czas ucieka... za chwile tez ten glos będzie musiala chronić. Moja ulubiona Diana Damrau gdzies w wielu 40 lat przestala spiewac Krolowa Nocy i przerzucila się na Pamine, żeby sobie nie zajechać strun głosowych.
              • bupu Re: Tygrys w Feblliku 09.11.15, 14:44
                dakota77 napisała:

                > No wlasnie, a czas ucieka... za chwile tez ten glos będzie musiala chronić. Moj
                > a ulubiona Diana Damrau gdzies w wielu 40 lat przestala spiewac Krolowa Nocy i
                > przerzucila się na Pamine, żeby sobie nie zajechać strun głosowych.

                Diana była fantastyczną Królową Nocy... nawet gdy ją przebrano za brokuła :D Jedna z moich najulubieńszyh wykonawczyń tej roli.
      • iwoniaw Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 21:41
        CytatGaba, ktora juz wie, ze to
        > ona bedzie dziecku tornister pakowac


        Nie, ona będzie to dziecko bez przerwy przytulać :-D Rozumiem że Laura i Adam nic nie mają do gadania w tej kwestii... Tornister samo sobie będzie przy niej pakowało :-D
        Dzieci Róży mają, rzec można, wiele szczęścia, że nie mieszkają z babunią. Chociaż może to tylko takie gadanie, jak to u Borejków?
        • lowett Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 21:48
          Właśnie! Dzieci Róży. Zaintrygował mnie Karolek, którym wspomniano. Ja całkiem zapomniałam, że ona już dwójkę ma. A imię było już gdzieś wcześniej podane? Ile ten Karolek może mieć lat?
          • dziabka1 Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 21:57
            Karolek pierwszy raz wspomniany był we WdO, określony jako termometr :) (nawiasem, też archaizm, bo termometrów rtęciowych już nie ma, ale luz, fajne określenie).
            Że Róża w ciąży, wyszło na jaw w okolicach wesela Laury, czyli urodzony w 2010 roku. Czyli ma latek trzy.
          • tt-tka Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 21:59
            Imie padlo chyba w WdO.
            Roza mowi o ciazy na weselu Laury, Sylwester 2009. Zakladajac, ze urodzila mniej wiecej latem przyszlego, 2010, to Karolek ma trzy lata jak obszyl.

            Nie wierze, nawiasem mowiac, ze Fryc zgodzil sie z wlasna dwojka taszczyc samolotem jeszcze dwojke Idy. Jak to bylo napisane, Fryce byli z rodzinna wizyta i wracajac zabrali Grammarnazi i Uleja czy specjalnie po nich przylecieli ? Zreszta tak czy tak nie wierze. Nie Fryc.
            • iwoniaw Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 22:09
              Napisane było tylko, że lecieli wszyscy w sześcioro. Przy czym w samolocie Łusia czytała Prousta, Fryderyk spał, Kazimierz wymiotował, Karolek miał biegunkę, a Róża migrenę. Mila nie wiadomo co robiła, wiadomo że nie wymiotowała.

              W Oksfordzie Łucja zażywa rozrywek i wydarzeń kulturalnych w towarzystwie zapoznanego tamże studenta rodem z PL (i pojawia się u niej myśl o studiach z dala od Poznania), Karolek i Kazimierz słuchają w ogrodzie (basenik dmuchany, huśtawka, te sprawy) Brzechwy czytanego na głos przez Milę.
              • lowett Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 22:16
                Dziękuję za wyjaśnienie - moja "Macbrusia" i "WdO" latają gdzieś po świecie i nie mogę sprawdzić tego co mi umknęło :)
              • tt-tka Re: Tygrys w Feblliku 08.11.15, 22:19
                Oksfordzkie fragmenty jeszcze do mnie nie dotarly, dobrzy ludzie podrzucaja kawalkami... Fryce dorobily sie domu z ogrodem ? Basenik i hustawka ich wlasna ?
                Jesli tak, to nie wiedza nieszczesni, co czynia. Rodzine co wakacje maja na bank, wszystkich, ktorzy nie beda u Pulpy, bo jakze nie skorzystac ? Albo i Lucje na caly okres studiow.
                I zgodnie z rodzinna tradycja 3-latkiem i 6-latkiem opiekuje sie Mila lat 9 ? Bo Grammarnazi zajeta Proustem i studentem, a Roza pierogami ?
                Apage.
                • lowett Re: Tygrys w Feblliku 09.11.15, 14:36
                  Ten Oxford to będzie taka czarna dziura, gdzie będą znikać Boreje, których MM chce się w danym tomie pozbyć. Już jest właściwie.
        • tt-tka Re: Tygrys w Feblliku 09.11.15, 10:09
          "ona (Gaba) bedzie to dziecko (Laury) bez przerwy przytulac"

          Skleroze mam, ani chybi. Nie przypominam sobie ani jednej sceny Gabona z mala Mila. Przytulala ? Patrzyla z rozczuleniem ? Zuy Pyziak do wozeczka z dzieckiem nie zajrzal, to dokladnie pamietam, bo zostalo podkreslone i napietnowane. Ale Gabunia ... ?

          A moze *szeptem* dziecko Pyzy niegodne, by je swieta jezycka przytulala ?
          • iwoniaw Re: Tygrys w Feblliku 09.11.15, 15:01
            Nie pamiętasz, albowiem scen takich nie było. Róża z noworodkiem wróciła do domu, gdzie rezydował wyłącznie straszny dziadunio, ścigający ojca dzieciątka, a Gaba et consortes wszystkie pojechały do spraw o wyższym priorytecie niż wsparcie fizyczne (no wiecie - jakieś obiady, wstawianie prania na bieżąco, przejęcie dziecięcia na godzinkę, żeby matka mogła w spokoju się umyć itp.) matki w połogu, czyli porzeczek Patrycji.
    • vilez Re: Tygrys w Feblliku 17.11.15, 20:54
      Gdzie "przepiękna"?
      Chyba na landszafcie...
      • waljum Re: Tygrys w Feblliku 01.12.15, 11:37
        A ja miałam nadzieję, że chociaż Laurze zostanie potomstwo oszczędzone, że będzie z mężem zwiedzać świat, że zrobi karierę. A niestety, z dużą dozą prawdopodobieństwa zostanie niebawem typową "matroną", której hierarchia wartości diametralnie się odwróci, od kiedy pojawi się "Tygrysiątko". Już wielka miłość odebrała Laurze lwią część jej charakteru, a dziecko pewnie dopełni tej zagłady ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka