zla.m
09.09.16, 09:18
Dobra, tytuł wątku to taki żart trochę
Agnieszka
- To oczywiste, mężczyźni popełniają zbrodnię z bronią, kobiety boją się huku –Józef nie stoi, ale i tak jego zwalista postać dominuje w pełnym ludzi pokoju. Brudnozielone ściany powodują, że Agnieszka czuje się tu jak na dnie morza. - Kobiety trują..!
- Ależ Józefie, na przykład papieże…
- Papieże to nie mężczyźni! - drobna Łusia aż się wzdraga i nie podejmuje polemiki. - Więc mówię wam, że tylko mężczyzna, prawdziwy mężczyzna, wie jak obsłużyć broń i nie będzie obawiał się jej użyć.
Agnieszce ściska się serce, gdy patrzy, jak jej mądry Ignaś chłonie każde słowo tego… pitekantropa. Pochylony do przodu, z okularami lekko zjeżdżającymi z nosa, taki męski i delikatny, a zapatrzony w prymitywnego kuzyna.
- Taaa, jasne – Anka, najfajniesza z kuzynek Ignasia – Murzyni kradną i nie mieszkają w Białym Domu, a rudzi nie mają duszy.
- Och! Jak możesz! Przecież my jesteśmy rudzi!
- Dziękujemy ci, kapitanko oczywista – rzuca Nora w stronę oburzonej (aż się zaczerwieniła! Paskudnie to wygląda z jej włosami) Łusi. I dodaje wyjaśniająco - To przecież tylko przykłady głupich stereotypów
- To nie są żadne stereotypy! - rumieniec się pogłębia. - Stereotypy to „Szkoci są skąpi, a Irlandczycy rudzi”, przecież się uczyłam!
- Rrrrany, ty faktycznie masz autyzm. - mruczy Nora, a Agnieszce wygląda na to, że w rodzinie Florków jest to pomysł dość dawno dyskutowany
- Hej! - Józef zrywa się na równe nogi. Stoi na środku, olbrzymie łapy zaciska w pięści – Natychmiast przeproś moją siostrę!
- Józinku… - Dorotka ledwo otwiera usta. Co się stało z tą wygadaną dziewuchą?
- Bo co..? Uderzysz ją też? - teraz zrywa się Anka. Aga przestaje słuchać, mruży oczy i patrzy. Musi to namalować. Wielki, rudy małpiszon, dowódca stada, łapy wzdłuż ciała, ale gotowe do bicia i naprzeciwko drobna postać (mogłaby trochę schudnąć - widzi wykrzywioną niechęcią twarz matki), głowa podniesiona, ale nie zadarta, w oku błysk. A za nią skulona, potrzebująca ochrony… No nie, tak będzie zbyt melodramatycznie, lepiej namalować tak jak jest. Mały, zadowolony chochlik, silny pewnością, że ma obronę. Taaaak. Tylko powinien być ciut wyżej, żeby zachować proporcje… może będzie siedzieć nad drzewie..? To zielone tło, las..? A może jednak wodna grota..?
Agnieszka pochłonięta jest swoim obrazem (ciekawe, kiedy w końcu Ignaś pozna, że rysuje jego rodzinę?), a tymczasem kłótnia chyba się wypala i wraca podstawowy temat.
- Więc mówię wam, Adama na pewno zastrzelił jakiś facet, to nie mogła być Laura!
- Policja… - o, to stąd się wzięła ta skulona postać. Dorota. Co jej właściwie jest?
- Policja to debile – oznajmia autorytarnie Józef